Poprzedni temat «» Następny temat
Puste Drzewo
Autor Wiadomość
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-03, 00:42   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


- Prawda? Tak bardzo wyrosły przez te księżyce. Jestem z ich wszystkich naprawdę dumny, nawet z Pietruszki, która chwilę się poboczyła... - odpowiedział z lekkim uśmiechem, wspominając akcję na ceremonii i dzień po niej, jak jej mistrz chciał zabrać kotkę na trening. Oj, się działo! Dobrze, że Popiel tutaj była tym męskim pierwiastkiem stanowczości i zdołała wyciągnąć Pietruszkę z legowiska, bo Dąb to by nie miał serca tak brutalnie przerywać córce snu.
I nastała chwila prawdy. Nie był w ogóle pewien, co może odpowiedzieć na to Popiel. Oczywiście, ufał jej, że nie będzie chciała go skrzywdzić, ale nie chciałby, żeby okłamywała i siebie, i jego tylko po to, by niebieskiemu kocurowi zrobić przyjemność. Obserwował jej reakcje, spuszczenie wzroku, nerwowe spięcie mięśni i czuł, że powoli zaczyna wiedzieć, jaka będzie odpowiedź. Uchylił delikatnie pysk, chwilę później jednak go zamknął. Czuł, jak narastała w nim nieznajoma ciemność, która chwyciła go za mocno bijące serce, ciągnąc je w dół, do żołądka, jednocześnie zaciskając gardło. Widział, jak się Popiel męczy. Bał się usłyszeć słowa, które za pewien czas padną, ale skoro już wiedział, to mógł zaoszczędzić wojowniczce trudu. Nieokreślone spojrzenie rozszerzonych oczu oraz ciągnące ku ziemi mięśnie pyska zmieniły się, Dąb uniósł je na siłę do góry, a sam próbował przypomnieć sobie coś wesołego i jednocześnie niezwiązanego z Popiel. Każda myśl o kotce sprawiała, że w kącikach oczu gromadziły się łzy, ale nie mógł teraz dopuścić do tego, by się rozpłakać. Wtedy wziąłby ją na litość, a tego zdecydowanie nie chciał. Otworzył pysk i odchrząknął, próbując pozbyć się guli, która uniemożliwiała mu normalne wypowiadanie słów, po czym spróbował się uśmiechnąć. Wyobrażał sobie, jak spędza czas z... Porzeczkową Pestką, która słucha jego opowieści, a on dzieli się z nią wszelkimi informacjami, jakie udało mu się zdobyć podczas minionych wschodów słońca. Tak, to są radosne wspomnienia. Te stworzone razem z rozmówczynią oraz jej dziećmi... Powodowały uścisk, który chciał zgiąć Dęba w pół, by spadł na ziemię i rozpłakał się niczym kocię. A Porzeczka nie była z nimi związana, była głównie jego przyjaciółką... Czy może już teraz znajomą?
- Nic... Nic nie szkodzi. Wiadomo... Zapomnij o tym - powiedział, starając się swojemu zachrypniętemu głosowi nadać weselszy ton, jakby niczym się nie przejmował. Zdecydowanie zadziałał zbyt szybko, dlatego też musiał się teraz jakoś wyratować z tej sytuacji. Zaczął więc w panice poszukiwać wspomnień z ostatnich czasów, na które mógłby zmienić temat, jednak rozsypane i pędzące w głowie myśli zdecydowanie nie ułatwiały tego zadania.
- A wiesz... a wiesz, że w Gromie też jest Dąb? Co prawda nazywa się Dębowy Konar... Taki wiesz... Taki trochę rudy, ale miał brązowe pręgi, dziwny taki z wyglądu. Nie był zbyt rozmowny, ale udało mi się jakoś wysiągnąć z niego imię. Zabawnie, nie? I ten... Dość często go spotykam i się głównie mijamy na patrolach, praktycznie nieważne, o jakiej porze pójdę, to mam wrażenie, że cały czas mogę go spotkać, na granicy, haha... - rozpoczął swój słowotok, skupiając się w pełni na spotkaniu z gromowym wojownikiem, chociaż na początku było to trudne. Wraz z biegiem słów, pozwolił sobie odpłynąć myślami od obecnej sytuacji, odwracając się z powrotem przodem do krajobrazu i kierując na niego wzrok, patrząc na piękne, błękitne niebo i inne cudy natury, które nie były kotką siedzącą obok. Po zakończeniu wypowiedzi zacisnął zęby, ponownie szukając kolejnego tematu, jednak nie miał ich za wiele. Miał kompletną pustkę w głowie.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-03, 22:26   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Pustka dalej utrzymywała się w głowie Popielnego Żaru. A mimo to, było jej okropnie ciężko wewnątrz siebie. Poczuła, jakby została wypłukana z własnych myśli, jednak dalej coś w niej zalegało i nie pozwalało na podjęcie racjonalnych kroków, a tego przecież wymagała sytuacja przed jaką postawił ją Dębowy Cień. Nie była to zwykła pogaduszka - to...To było ważne i przede wszystkim; dojrzałe zagadnienie. Niebieski kocur się przed nią otworzył i powiedział jej o swoich uczuciach, co nieco przerosło Popielny Żar. Wiele razy myślała jakby mogła zachować się w podobnej sytuacji, kiedy znów zaczną rozmawiać o swojej relacji, która przeszła już naprawdę wiele i...Jakby miała być szczera, to była pod ogromnym podziwem, że ona dalej trwała i oboje mieli w sobie oparcie. Mimo szczerych chęci i wmawiania sobie, że jest dobrą przyjaciółką - nie była nią. Okłamywała Dęba i nie mówiła mu prawdy, a jak już się na to zdecydowała, zadała mu tym boleśniejszy cios niż gdyby od razu była z nim szczera. Chowała w sobie wszystko i raniła wszystkich dookoła płacąc ogromną cenę za swoje infantylne zachowanie. Już wtedy zadawała sobie pytanie co łączy ją z niebieskim pręgusem, kocurem, który dobrowolnie zgodził się zaopiekować nią i kociętami, ba! On je zaadoptował i traktował jak własne. Wtedy jeszcze mocniej córka Trzciny zaczęła się nad tym wszystkim zastanawiać - bo co ich łączyło? Przyjaźń? Więzy rodzinne? Miłość? Kiedy to niepozorne słowo zabrzmiało w jej głowie, dziwny dreszcz przeszedł wzdłuż jej kręgosłupa. Co jeżeli...
Milczała dalej zaskoczona wyznaniem, a jej mordka ponownie nieco się rozchyliła, jednak kiedy Dąb zakłopotany rzucił, aby o tym zapomniała - została wyrwana z transu i pokręciła kształtnym łebkiem, marszcząc nieznacznie brwi.
- Dąb, poczekaj... - odparła cicho, a kiedy ten zaczął zmieniać temat i odwracać się znów bokiem, wbijając spojrzenie w niebo, córka Trzciny chciała sama siebie uderzyć mocno w pysk. Nie to miała na myśli! A nawet jeżeli...Nie wiedziała o tym. Teraz wraz z wyrwaniem się z pustki poczuła jak zalewa ją zakłopotanie, stres i...lęk. Nie wiedziała czego bała się bardziej; zranienia tym chwilowym kryzysem Dęba, słów jakie mogły wypłynąć z jej pyszczka czy partnerstwa, które tym razem całkiem realnie wisiało nad jej głową. Kocica po prostu się bała. Teraz tkwili w bardzo nieokreślonej relacji - niby od ich ostatniej rozmowy technicznie byli partnerami i zachowywali się na takich od zawsze, tak jak to wychodziło w praktyce? Chyba niezbyt dobrze, skoro...Mieli taką sytuację. Syknęła cicho pod nosem, łapą szturchając kocura tak, aby zwrócił na nią uwagę tak...gdzieś w połowie paplaniny o jakimś kocurze z Klanu Gromu. Oh, to jej naprawdę teraz nie interesowało! - Dąb! Nie o to mi chodziło...Nie zmieniaj tematu. - zażądała, po czym będąc pewna, że uwaga kocura ponownie spoczywa na niej, a nie dziwnych pręgach napotkanego przy granicy wojownika, westchnęła z wyczuwalnym zmęczeniem i nagle energia jaką przed momentem przejawiała, ulotniła się.
- To nie tak, że ja tego nie chcę, n-naprawdę, chce, ale... - odparła, nieznacznie kładąc po sobie uszy, a jej głos minimalnie zadrżał. Bała się, bała się, że znowu coś popsuje! Nieznacznie mocniej zacisnęła szczęki aż w końcu wyrzuciła z siebie to co grzęzło w jej gardle od bardzo dawna. - Ja...ja się po prostu boje. Jesteś dla mnie ważny i chciałabym się zestarzeć u twojego boku, jednak...Sądzisz, że byłabym dobrą partnerką? - zadała pytanie, przełykając gorzką ślinę i ponownie stawiając uszy. Jak dotąd była okropną partnerką. Dla Nieba, Dymnego Nieba i niegdyś i samego Dęba na próbę. A ten jednak dalej był obok niej, wspierał ją i teraz...teraz to. Czy właśnie tak, działała miłość?
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-11, 14:46   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Zupełnie nie wiedział, jak w takiej sytuacji, jak ta, miał się zachować. Pomimo że cały czas się obawiał takiej możliwości, to gdy do niej doszło, na początku był na tyle zdezorientowany decyzją niebieskiej, że musiał na szybko wymyślić cokolwiek. Pogaduszki o kocurze spotkanym na gromowej granicy nie były szczytem jego możliwości, ale przynajmniej umożliwiały Dębowi przemyślenie, co może zrobić dalej. Szybko wrócić do obozu z Popiel? Uciec pod pretekstem nadchodzącego patrolu? Udać, że Trzcinowa Sadzawka go woła i musi iść? Wszystkie te opcje były beznadziejne. Jeszcze bardziej wybił się z rytmu, gdy kocica mu brutalnie przerwała, przez co z otworzonym pyskiem skierował wzrok w stronę niebieskiej, z cichym kłapnięciem zamykając ją dopiero po tym, jak otrząsnął się z chwilowego szoku. Wtedy również zacisnął szczęki i odwrócił szybko wzrok, kierując go przed siebie i lekko zaokrąglając grzbiet, nie czując się już więcej pewnym tego, co chciał osiągnąć. Dlaczego w ogóle zaczął ten temat? Czy on nie wie, że był on jeszcze bolesny na Popiel? Przecież to oczywiste, że wojowniczka po takich wydarzeniach nie będzie chciała z nim mieć nic więcej wspólnego, prócz... Udawania partnerów przy kociętach? Na samą myśl, że jego rola może się ograniczać jedynie do tego krótkiego stwierdzenia, żołądek zaczął się ściskać, podobnie jak wszystkie mięśnie istniejące w jego brzuchu i klatce piersiowe, przez co jeszcze bardziej wygiął grzbiet w łuk i wypuścił przez nos pozostałe w płucach powietrze. Kolejne oddechy sprawiały mu niewiarygodny ból, dlatego też brał je dość rzadko, a gdy już jego pierś wypełniała się życiodajnym gazem, to każdorazowo cierpiał, nie mogąc rozluźnić spiętych mięśni. Pierwsze zdanie, które wypowiedziała Popielny Żar, wprawiło Dęba w zdziwienie. Spojrzał na nią kątem oka, nie bardzo wiedząc, jak ma w takiej sytuacji zareagować. Chciała tego? Ale... Jak to? Nie rozumiał tak zawiłych uczuć. Z zaciśniętymi zębami siłą woli zmusił się do podniesienia wzroku na rozmówczynię, by wysłuchać ją jak podczas normalnej rozmowy.
- T-Tak... - odpowiedział bez zawahania, starając się zapanować nad drżeniem głosu, chociaż to było bardzo trudne dla niego. Nie wiedział, co ma o tym myśleć. Czy Popiel rzeczywiście chciałaby z nim być? Czy może po prostu... Nie miała już innych opcji? Nie wiedział, skąd do jego głowy przybyła ta myśl, ale im dłużej w niej siedziała, tym bardziej niebieski kocur obawiał się, że może być to prawda. Był tylko opcją zastępczą? W końcu... Nie wybrała go nigdy na początku, musiała przebyć przez bliższe znajomości z tyloma kocurami, a on był cały czas od praktycznie jej narodzin. Ponownie zacisnął chwilowo rozluźnione szczęki, by spuścić następnie wzrok z pyska niebieskiej, gdy składał wszystkie części układanki w jedną całość. Czy teraz, jak to odkrył, powinien od niej odejść? Wyrzucić jej to w prosto w pysk i oczekiwać wyjaśnień? Jak by postąpił porządny kocur, który by był odpowiednim materiałem na partnera?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-13, 20:24   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


A co jeżeli tak było? Co jeżeli Dębowy Cień naprawdę był "ostatnią" opcją dla niebieskiej wojowniczki po tym jak reszta się zwyczajnie wykruszyła? Przeraziła ją taka myśl bo sama nie była tego pewna czym się kierowała. Nigdy nie spoglądała na niego jak na potencjalnego partnera widząc w nim najpierw brata później przyjaciela i terminatora, a teraz...? Przez tyle księżyców byli dla siebie wsparciem. Byli blisko i Popielny Żar zawsze mogła liczyć na obecność niebieskiego w trudniejszych sytuacjach tak samo jak i on mógł liczyć na nią. Znali się tak długo, byli nawet wychowywani przez tę samą kocicę. I może właśnie to przez długo czas blokowało wojowniczkę przed tym, aby widzieć w kocurze kogoś więcej niż przyjaciela w którego mogła się wtulić w nocy jak było jej zimno czy zwyczajnie smutno. Kiedy jej rodzeństwo nie przejawiało chęci wspólnego spędzania czasu - miała Dęba. Wspólnie spacerowali, polowali. Pomagała mu podnieść się po stracie przyjaciółki, po stracie Wężowej Gwiazdy, czy też pomogła mu stać się wojownikiem tak jak bardzo tego chciał. Mimo bliskich relacji, Popiel nigdy nie mogła dobrze zaszufladkować ich znajomości. Przeszli tyle różnych momentów, że kocica naprawdę zgubiła się w tym co mogła do niego czuć. Albo też doskonale wiedziała czym to jest, jednak wmawiała sobie inaczej i przez tyle księżyców była na niebieskiego ślepa. Popełniała masę błędów, wybierając każda ścieżkę miłosnego uniesienia tylko nie tą, która prowadziła do syna Króliczego Pląsu. Jednak czy teraz to co powiedziała wynikało z wcześniejszych wątpliwości i braku ukierunkowania? Poczuła gorzki smak wstydu kiedy przyłapała się na takich wnioskach. To prawda? Tak? Nie? Może? Zacisnęła zęby i próbowała jakoś oczyścić umysł, pozbyć się zbędnych śmieci zagracających jej wcześniej perfekcyjnie poukładane szuflady ze wspomnieniami, myślami i decyzjami, które już i tak zbyt wiele razy były wywracane i rozwalane. Czuła, jak skóra na jej grzbiecie drga ze stresu przed odpowiedzią kocura, który również się widocznie stresował - tak...jak zawsze. To był ten sam, roztrzęsiony Dąb którego widziała podczas ich poprzedniej rozmowy kiedy myślała, że już wszystko za nimi. Głupiutki, emocjonalny Dąb...Padła odpowiedź - bez wahania, z lekkim zająknięciem, jednak dała ona Popielicy do myślenia. Nie było to "nie", którego niebieska się spodziewała. Zmarła w bezruchu wpatrując się w oczy swojego rozmówcy, próbując zapanować nad własnymi emocjami. Nie mogła jednak jak na razie wydobyć z siebie żadnego słowa - jej gardło niemiłosiernie się zaciskało. Teraz wszystko zaczęło jej się układać. W głowie pojawiały się wspomnienia odziane w obrazy. Ich wspólne spacery, rozmowy, zachowanie wojownika...Uderzyło w nią to tak ślepa była, że dopiero teraz przyswoiła, że Dąb już od dawien dawna pałał do niej czymś więcej niż tylko przyjaźnią. To nie Niebo ani Iskra ją kochali - tylko Dąb. On mimo tego, że go nie zauważała dalej był przy niej. To on zaoferował jej pomoc kiedy wszystko zepsuła, on z własnej woli wychowuje kocięta i traktuje jak swoje własne. Przez uderzenie serca jej pysk jakby zastygł w nicości. Nie było na nim nic, co mogłoby nakierować i tak już zestresowanego tym wszystkim kocura na odpowiedni trop. Dopiero po paru uderzeniach serca od odpowiedzi wojownika, kształtna mordka niebiesko-kremowej wykrzywiła się w lekkim uśmiechu a w pomarańczowych ślepiach coś błysnęło - szczęście.
- Bardzo b-bym chciała, aby tak było, Dębie. Na siłę szukałam kocura, który by mnie pokochał, a cały czas miałam go przy sobie, przepraszam, że zrozumiałam to...dopiero teraz. - wyszeptała i dotknęła nosem jego czoła i zjechała nim w dół, zatrzymując się dopiero kiedy ich czoła się złączyły, a ona spróbowała jakkolwiek nawiązać kontakt wzrokowy z niebieskim. Wypuściła drżąco powietrze przez nozdrza i po chwili cofnęła głowę. Mętlik w jej głowie na moment się uspokoił i wiedziała co powinna powiedzieć, co chciała powiedzieć.
- Chce...chce spędzić z tobą życie, Dębie. Jako partnerka. - miauknęła cicho, jednak pewnie. - Jeżeli tego chcesz i...Pozwolisz mi na to.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-14, 00:22   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Delikatnie bolał go fakt, że mógł być naprawdę ostatnią opcją. Rozumiał to, że Popiel miała inne obiekty zainteresowań, jednak wszyscy się ulotniły i została jej naprawdę opcja ostateczna. Którą był Dąb, co wierzył, że naprawdę może niebieska kotka zechce na niego spojrzeć pod trochę innym kątem, niż przyjaciela. Oczywiście, nie chciał jej do tego przymuszać, dodatkowo dopiero niedawno zdał sobie sprawę z własnych uczuć, które również były zawiłe, głównie ze względu na to, że kompletnie nie wiedział, na czym stał. Czy są partnerami tylko dla kociąt, a w rzeczywistości są jedynie przyjaciółmi? Czy rzeczywiście są takimi realnymi partnerami, którzy się przytulają co noc i miziają nosami? Zauroczenie w Popielicy przyszło niebieskiemu naturalnie, głównie dlatego, że nie uznawał Trzcinowej Sadzawki jako prawdziwej matki. Oczywiście dużo jej zawdzięczał, cieszył się, że się go starała wychować i wykarmić, ale w jego głowie zawsze była zakodowana Króliczy Pląs. Wojowniczkę traktował bardziej jako bliską przyjaciółkę, może na początku uważał ją za siostrę, ale z czasem, gdy niebieski kocur dojrzewał, coraz bardziej zauważał w niej wyrośniętą, piękną kotkę, nawet gdy przejęła jego trening. Można był rzec, że właśnie podczas niego Dąb zdołał wszystko sobie poukładać w głowie i te liczne patrole i spacery, na jakie zapraszał córkę Miękkiego Obłoka, były organizowane nie tylko po to, by mogli spędzić czas we dwójkę. A raczej przede wszystkim, by mogli spędzić tak czas, ale kocurek również przygotowywał się do tego, by wyjawić swoje uczucia, co udało mu się niestety dopiero teraz. Może gdyby wcześniej się zebrał i powiedział Popiel, to może nie musiałaby ucierpieć w nieszczęśliwym związku? Ale wtedy nie byłoby też Fasolki, Pomidorka, Pietruszki i Marchewki... Ciężko mu było o tym wszystkim myśleć i gdy tylko zastanawiał się, co by było gdyby, to jego głowa robiła się ciężka, a intensywnie pracujący umysł zaczynał boleć.
Podał szczerą odpowiedź, jednak był na siebie zły, że się zająknął. To sprawiło, że jego wypowiedź straciła na znaczeniu, być może teraz niebieska może uważać, że on kłamie lub nie jest pewny swoich uczuć! A on nie mógł powstrzymać drżenia głosu i chwilowego zacięcia się, gdy słowa przechodziły przez zaciśnięte ze stresu gardło. Stresował się tym, jaką odpowiedź dostanie, jednak po poprzedniej odpowiedzi kotki, jego strach uległ zmniejszeniu, teraz mógł bez problemu wpatrywać się w pyszczek kotki, będąc wyprostowany i z zaciśniętymi szczękami czekając na werdykt. Teraz nie ma odwrotu. Już to powiedział, nie mógł się wycofać, chociaż tak straszliwie bał się odpowiedzi szaro-kremowej. Tak bardzo, że z postępem czasu przebytego w milczeniu, zaczęły mu drżeć mięśnie, co było efektem strachu i połączonego z nim stresu. Gdyby powiedziała, że nie czuje tego samego... Nie wiedziałby, co robić. Oczywiście, nadal zajmowałby się kociętami, wcale już nie takimi małymi, ale nie pozwoliłby im odczuć, że coś jest nie tak! Z Popiel również by się starał utrzymać dobre stosunki, przynajmniej dla dzieci, chociaż nie wiedziałby, jakby mu to wyszło. To mogłoby być ciężkie, bo oboje przeszli swoje i gdyby niebieska odmówiła, to Dębowi jeszcze mocniej ciążyłoby na sercu ta cała sytuacja i pewno na pierwszy rzut oka byłoby widoczne, że coś jest nie tak. Ahh, czemu nie był żadnym dobrym aktorem! Teraz by mu się przydały umiejętności ukrywania emocji i zakrywania ich skrzętnie wesołym uśmiechem. Tak, jak to robił za kociaka, ale wtedy nie był wystarczająco świadomy, by to powtórzyć w dorosłym życiu. Parę chwil po wypowiedzeniu jednego słowa trwało niczym wieczność, a wraz z postępem czasu, w Dębie narastała panika. Co teraz? Nie spodziewał się ciepłego dotyku chłodnego nosa na swoim czole, od którego poczuł, jak na całym ciele rozchodzi się bardzo przyjemne ciepło, pod którego wpływem prawie zadrżał, przymykając oczy. Czuł jednocześnie zimno i gorąc, mieszające się ze sobą w przedziwnych proporcjach, jednak to wyższa temperatura przeważyła i stopiła lód, który pojawił się po początkowym dotknięciu. Wciągnął gwałtownie powietrze w płuca, napawając się naprawdę przyjemnym doznaniem, pozwalając, by nos niebieskiej zjechał niżej. Spowodowało to jednak chwilową falę paniki, bo nie miał pojęcia, co zrobić w takich sytuacjach. Aż tak daleko w swoich związkach nie doszedł, żeby wymieniać się czułościami! Tutaj również było inaczej, bo emocje, jakie w sobie tłamsił w głębi serca, ujrzały światło dzienne i teraz każdy dotyk kotki sprawia, że odczuwał zupełnie nieznajome odczucia, jakby zaakceptowanie swoich myśli spowodowało, że odczuwał cały dotyk dwukrotnie mocniej i co najmniej pięciokrotnie przyjemniej. Otworzył oczy, gdy poczuł, jak Popiel się delikatnie opiera o jego czoło, nawiązując z nią kontakt wzrokowy, a w jego oczach widać było... Jednocześnie ciepło i przyjemność, jakie biło od samego serduszka, ale nadal pozostawała niepewność i strach przed zupełnie nową sytuacją. Jeszcze te jej przeprosiny... No nie mógł nie wybaczyć, pomimo że nie mógł z siebie wydusić słowa!
- Ja... Ja też tego chcę. Jak t-ty chcesz, to ja tym bardziej - powiedział dopiero po chwili, stopniowo się rozluźniając i po pierwszym zdaniu już nawet zaciśnięte gardło nie przeszkadzało mu, by cicho zachichotać, próbując w taki sposób zatuszować swoją niepewność, która jednak pobrzmiewała w głosie. Z ich dwójki to wojowniczka jest dużo bardziej doświadczona, on to jedynie parę razy poprzytulał kotki i prawił im komplementy, stopniowo coraz lepsze i nie ograniczając się jedynie to oceny ich czoła. Ale nawet to nikłe doświadczenie nie podpowiedziało mu, co ma teraz zrobić. Przytulić Popiel? Pozwolić jej decydować, co teraz? Spuścił na moment wzrok na ziemię, zagubiony w zupełnie nowej rzeczywistości, w jakiej się znalazł. Jednak do zadania pozostało mu jedynie ostatnie, jednak najważniejsze pytanie.
- Czy... Czy teraz jesteśmy partnerami? Takimi... Prawdziwymi?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-14, 01:39   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Stres, strach, dyskomfort...To wszystko bez dwóch zdań Popielny Żar dzieliła teraz z Dębowym Cieniem, który mocno przezywał to co teraz miało miejsce. Jego napięte mięśnie, drżenie głosu, podrygiwania. To wszystko sprawiało, że i niebieska wcale nie wyglądała na spokojną i opanowaną. Zresztą i jej emocje płatały figle, a pomimo chwilowego ułożenia myśli - te ponownie się rozpadły w narastającej panice w chwili kiedy oczekiwała reakcji na jej czyn jak i słowa. Na to pierwsze odpowiedź dostała nieco wcześniej. Kocur zdawał się czerpać z ego przyjemność, jednak i też jakieś inne, mniej przyjemne uczucia. Tyle dało się wyczytać chociażby z gwałtownego wciągnięcia przez niego powietrza. Podobnie też mówił jego wzrok, w którym połyskiwało szczęście i zadowolenie na zmianę z niepewnością i zbiciem z tropu. Podobne połączenie widać było w pomarańczowych ślepiach wojowniczki, która również nie należała do stu procentowego pewnych tego co działo się w jej wnętrzu. I chociaż to ona postanowiła wykonać pierwszy, zdecydowany krok od dłuższego czasu w postaci kontaktu fizycznego...To i tak nie zmieniało to faktu, że jak Dąb, była przerażona i spanikowana. Chociaż powoli z niej to schodziło i na nowo udawało jej się myśleć logicznie. W końcu jakoś skleciła dość ważne zdanie jakim podzieliła się z niebieskim i teraz w napięciu oczekiwała odpowiedzi! Jej myśli urządziły sobie gonitwę, jednak nieco spokojniejszą. W końcu jednak syn Króliczego Pląs się odezwał. Na szczęście pewne, chociaż ze słyszalnym zająknięciem. Poza tym, na szczęście Popielicy, wojownik zaczął się rozluźniać i pomimo nerwowego chichotu, sama kocica uśmiechnęła się nieznacznie na kształtnym pyszczku. Cieszyła się z ego, że oboje powiedzieli przed sobą szczerze swoje uczucia, chociaż niebieska dalej...Zastanawiała się, czy aby na pewno były szczere. W końcu możliwym było, że obrała kocura jako "ostatnią" możliwość! Jednak im dłużej nad tym myślała dochodziła do wniosku, że stres podsuwał jej już coraz to głupsze pomysły do przejmowania się. Dlatego też czym prędzej porzuciła ów myśli i stłamsiła we własnym wnętrzu skupiając się na obecnej sytuacji, a dokładnie pytaniach kocura, na które nie mogła zareagować inaczej niż łagodniejszym uśmiechem i cichym chichotem.
- Tak, Dębie. Jesteśmy partnerami. - przytaknęła. Jak wypowiedziała to głośno, poczuła dziwną siłę. Klan Cienia pewnie już od jakiegoś czasu uważał ich za partnerstwo. Chociażby przez fakt bliskich kontaktów czy też kociąt, które miały w oczach innych należeć właśnie do Dębowego Cienia i tylko najbardziej zaufani wiedzieli, że była to tak naprawdę bujda. Już raz przeprowadzili podobną rozmowę co do partnerstwa i wtedy też padło,że nim są. Jednak jak widać ani Popiel, ani tym bardziej zestresowany tym wszystkim Dąb nie wzięli tamtych słów na poważnie. Na szczęście teraz było to szczere i jak najbardziej prawdziwe. Akurat tego sposobu zapytania o bycie partnerką oboje nie zapomną! A przynajmniej Popielica. Przysunęła się nieco bliżej kocura i przytuliła się do jego boku mrucząc przy tym nieco nieśmiało. Fakt, była z ich dwójki najbardziej doświadczona w tych i podobnych sprawach, jednak dalej nie były to najprzyjemniejsze wspomnienia i jedynie parę przydatnych ciekawostek. Mimo o córka Trzcinowej Sadzawki postanowiła się przytulić do Dęba, który...Od dziś miał być jej prawdziwym partnerem. Kocurem, u którego boku miała się zestarzeć. - Prawdziwymi, obiecuje. - wyszeptała, przymykając pomarańczowe ślepia i ocierając policzek o jego policzek trwała w bliskim przytulasie, pozwalając sobie na nieco głośniejsze mruczenie.
Przerażało ją to, że ponownie się z kimś związała. Jednak czy naprawdę było czego się bać? Tym razem podświadomie czuła, że podjęła dobrą decyzję w raczej odpowiednim czasie. Siedziała więc wtulona w pachnące futerko partnera ciesząc się jego bliskością i faktem, że teraz powinno być już wszystko proste i poukładane. Oh, powinno.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-16, 18:37   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Z napięciem oczekiwał nadchodzących słów, po których miało się wszystko wyjaśnić. Było to widać po zaciśniętych zębach i spiętych mięśniach, a także po wstrzymanym oddechu, który wypuścił, gdy tylko z pyszczka niebieskiej padło parę magicznych słów. Czyli... Czyli to znaczyło, że już na pewno oficjalnie byli razem? Chwilę musiał poświęcić na uruchomienie odpowiednich trybików w swojej głowie, ale nie dane mu było nic odpowiedzieć, bo koteczka wtopiła pyszczek w jego długą sierść na piersi, mówiąc, że tym razem naprawdę. Już pierwsze zdanie nie wzbudziło w nim niepewności, chociaż taki mógł się wydawać przez to, że musiał przeanalizować dokładnie słowa Popiel, bo jakoś nie mógł w to uwierzyć. Pomimo ciemniejszych myśli, jakie zasnuwały jego umysł jeszcze przed chwilą, teraz czuł się jak najszczęśliwszy kocur na świecie! Uśmiechnął się szeroko, przymykając oczy i odwzajemniając uścisk, podnosząc jedną z łap i kładąc ją na plecach niebieskiej, zamykając w dość ciasnym przytulasie.
- Będzie dobrze - powiedział cicho, opierając lekko podbródek o jej czubek głowy, delikatnie luzując uścisk po pierwszym fali ciepła, z którą musiał się podzielić ze swoją partnerką. Och, jak to cudownie brzmiało. To, co sobie wyobrażał od wielu księżyców, się udało! Podczas samej rozmowy z wojowniczką oraz podczas niektórych wydarzeń, zaczął mocno wątpić w powodzenie tej jego akcji. Aż w końcu jego wysiłki doprowadziły go do dnia dzisiejszego, w którym osiągnął to, co planował i teraz wszystko się będzie układać tak, jak wcześniej, przed tymi wszystkimi problemami, kiedy byli nieświadomymi bąblami. Będzie pięknie! Dodatkowo by jeszcze bardziej zbliżyć się do niebieskiej, splótł ogon z tym należącym do niej w lekkim uścisku, mrucząc przy tym głośno z odczuwanej przyjemności. Dla niego ta chwila mogłaby trwać wiecznie!
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-21, 00:05   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Czuła się...dobrze. Nie była skrępowana przez bliskość jaką nawiązała z Dębem, a trochę się jej obawiała. Obawiała się, że po powiedzeniu głośno swoich uczuć - poniekąd - i określeniu ich relacji coś...coś się między nimi zmieni. Nie wiedziała co i kiedy, bo jednak dopiero niedawno nad ich relacją nie było już burzowych chmur, jednak i tak niewytłumaczalny lęk kłębił się gdzieś u tyłów jej czaszki. Coś się zmieniło, jednak była to naturalna i subtelna zmiana, do tego zdecydowanie na dobre. Kocica poczuła się lżej i wydawało jej się, że i niebiesko-biały poczuł się lepiej mogąc w końcu wyrzucić z siebie to co tyle czasu czuł. Popiel nie wiedziała, że już od czasu przejęcia jego treningu na wojownika syn Króliczego Pląsu czuł do niej coś więcej niż przyjazną sympatię czy rodzinna wieź. Nie wiedziała również, że nie tylko chęć spędzenia z nią czasu pchała kocura do tych wszystkich spacerów i spotkań na terenach. Ona sama przez długi czas widziała w nim przyjaciela i brata, wmawiając sobie to, że tak będzie lepiej. Szukała miłości wszędzie nawet tam gdzie nie powinna mając za sobą wiele nieszczęśliwych zauroczeń. Jednak ta chwila różniła się zdecydowanie od pozostałych - tym razem Popielny Żar była pewna i szczęśliwa z podjętej decyzji. Nie uciekła więc od śmiałego przytulasa kocura nawet w momencie kiedy ten nieco zelżał. Uśmiechnęła się pod nosem i zamruczała nieco głośniej, poruszając lekko wibrysami w zadowoleniu.
- Wiem - kocur mógł usłyszeć łagodne miauknięcie i poczuć, że sama Popielica odwzajemniła splot ich ogonów, nieco go wzmacniając. Ciepłe, zadowolone mruczenie partnera pozwalało kocicy na rozluźnienie się i poczucie bezpieczeństwa, którego zwyczajnie potrzebowała. Ponownie otarła się o puchaty policzek Dęba i uśmiechnęła się szerzej. - Posiedźmy tu trochę, proszę.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-03, 19:04   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Czuł się... Dobrze. Z jego głowy zostały rozwiane wszelkie wątpliwości, jednak nadal nie mógł się za bardzo połapać, jak wszystko poszło... Praktycznie bez trudu. Wystarczyło po prostu porozmawiać! Tak szczerze, od serca i teraz wszystko się ułożyło. Również wzmocnił nieco splot ich ogonów, napawając się chwilą, gdy słoneczne promienie grzały ich futra, a oni byli sam na sam na gałęzi drzewa, patrząc na tereny ich własnego klanu, którego byli wojownikami. Wszystko układało się po ich myśli. Pewno tak było, bo niestety nie potrafił czytać w myślach, mimo najszczerszych swoich chęci.
- Dobrze, dobrze. Mnie się nie spieszy nigdzie, szczególnie jak jesteśmy razem - powiedział, czując piekące gorąco pod skórą pyska, szczególnie na swoich policzkach, co nie było niestety widoczne dla Popielicy. Czuł, jak ciepło w jego ciele narasta, a sam nie wiedział, czy wstrzelił się tym razem z komplementem. Trochę się czuł niezręcznie w nowej sytuacji, nie bardzo wiedział, jak się zachowywać... Bo pomimo całego przygotowania do bycia partnerem, czuł się, jak ktoś zupełnie zielony i nieobeznany w tych sprawach! Był to tak naprawdę jego pierwszy poważny związek, aż żałował, że jak miał więcej tak zwanej wolności, to nie wykorzystał tego na chodzenie z innymi kotkami, nawet tymczasowe, bo by o wiele więcej miał doświadczenia teraz!
- A... Dokończyłem si o tym gromiaku, którego spotkałem? - zadał pytanie po dłuższej chwili romantycznego milczenia, nie chcąc dalej siedzieć tak bezczynnie. Dąb miał to do siebie, że nawet jak miał ponad czterdzieści księżyców, to i tak szybko się nudził. Wolał zdecydowanie o czymś porozmawiać, żeby zająć umysł i wypełnić tę ciszę, która dla niego stawała się dość niezręczna i powoli nie do zniesienia.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-09, 16:53   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Wojowniczka uśmiechnęła się lekko i westchnęła pod nosem rozbawiona, zerkając na pysk kocura rozbawiona. Fakt, jej tez nigdzie się nie śpieszyło. Byli razem na spacerze, kocięta niedawno były mianowane i prawie dorosłe, a obóz się zdecydowanie nie palił. A przynajmniej taką nadzieje przejawiała Popielny Żar, bo inaczej nici ze wspólnie spędzonego czasu na spokojnym siedzeniu gdzieś na terenach własnego klanu! W każdym razie, mogli poświęcić chwile dla siebie nie przejmując się przy tym goniącymi ich obowiązkami. A przynajmniej Popiel po tym jak czwórka jej pociech została rozdana w prawie że inne łapy poczuła, że spory ciężar spoczywający na jej barkach za sprawą macierzyństwa w końcu spadł. Bo cóż, mimo, że wiele księżyców przed niezbyt przemyślanym wyskokiem marzyła jej się gromadka kociąt biegających wokół jej łap i piszczących wesoło; wyszło na to, że wcale nie była na to gotowa! Jak się okazało, samo pragnienie rodziny nie przekładało się ani na posiadane informacje ani też na wykorzystanie ich w praktyce. Bycie matką było po prostu ciężkie i tu nawet nie tylko przez energiczną naturę sporej większości jej kociąt. Brak możliwości opuszczania żłobka przez pierwsze księżyce i liczne ograniczenia, które też niebieską zwyczajnie frustrowały doprowadziły ją do takiego stanu, że kiedy warzywka zostały mianowane, ledwo powstrzymała się od wybiegnięcia z obozu i zaczerpnięcia świeżego powietrza gdzieś dalej niż Łabędzie Gniazdo. Przed nieprzyjemnym wydarzeniem na pogrzebie Szczyra, kocica robiła sobie krótkie spacerki zostawiając kocięta pod opieką Dęba bądź Trzcinowej Sadzawki, jednak nie były one dla niej satysfakcjonujące. Brakowało jej polowań i długich patroli. Brakowało jej spacerów i przyjemnej woni wolności. Bo nie było tajemnicą, że córka Trzciny często swoje spacery wydłużała na tereny nie należące do klanów, co też nie najlepiej. Lubiła przebywać z dala od obozu, a uwiązana w nim i ubezwłasnowolniona z powodu wychowania kociąt, czuła się zwyczajnie niepełna. Nic więc dziwnego, że teraz kiedy mogła i czuła się przede wszystkim dobrze - poprosiła partnera o pozostanie przy Pustym Drzewie odrobinę dłużej niż możliwie wcześniej oboje planowali. Tak jak jej pasowało siedzenie w ciszy i cieszenie się ciepłem drugiego kota; tak Dębowy Cień zdecydowanie do takich kotów nie należał. Był pełen kocięcej energii i radości, więc wcale Popielicy nie zdziwiło pytanie jakie padło z pyszczka Dębu.
— Nie, nie dokończyłeś — miauknęła lekko unosząc brew z pogodnym uśmiechem na kształtnej mordce. No cóż, romantyczna rozmowa o gromowym wojowniku poznanym na granicy? Czemu nie! — Więc chętnie posłucham co o nim wiesz, Dębie — zamruczała z rozbawieniem zamieniając się specjalnie dla partnera w słuch. Chociaż mało interesował ją jakiś gromiak tak...Skoro Dąb chce o nim porozmawiać, nie miała powodów aby mu tego zabraniać. No...a przynajmniej nie teraz!
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-20, 23:22   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


- A wiesz. Parę razy spotkałem takiego kocura na granicy z gromem, który na początku był strasznie markotny, ledwo co udało mi się z niego słowa wydusić. No normalnie mówię si, straszny sztywniak, który na pierwszym miejscu stawiał obowiązki. Nie ma w tym nic złego, ale w końcu nie dajmy się zwariować, nie samą robotą kot żyje, tak? I ma takie śliczne futerko, takie... Rude, ale jaśniejsze i bardziej nasycone... Z brązowymi, prawie czarnymi pręgami. No normalnie wyglądał świetnie i pewno, gdybym nie był kocurem, to bym się zakochał - powiedział swobodnie, chichocząc po ostatnim zdaniu. Dębowy Pień był rzeczywiście kocurem potężnym i ogromnym, wzbudzającym respekt nawet przy zwykłym spotkaniu. Być może dla klanowiczów był inny, ale Dąb odbierał jego podejście jako strasznie suche i bez wyrazu, ale być może trzeba było go trochę przełamać. Ostatnio nawet wyjawił mu swoje imię, co już było dla Dęba sukcesem! Odbyło się to zupełnym przypadkiem, ale nadal się liczyło!
Jeszcze pewno dłuższą chwilę poświęcili na rozmowę o podobnych ploteczkach. Przekazał dodatkowo niebieskiej, że prócz złotego kocura poznał jeszcze inne koty z innych klanów, jednak żadne nie były tak widowiskowe, jak tamten tajemniczy, niedostępny jegomość, ale unikał zbędnych komplementów. Jeszcze Popiel będzie zazdrosna i co wtedy! Dopiero co zaczęli swój związek, nie można od razu przejść do zazdrości, szczególnie że syn Króliczego Pląsu wiedział, jak bardzo nieprzyjemne jest to uczucie i wolał, żeby partnerka się tak nie czuła. Dodatkowo przekazał jej parę ciekawostek, które mało co znaczyły, na przykład takie, że niedawno upolował wielkiego królika, a ostatnio bażant uciekł mu sprzed nosa. Nigdy nie był dobrym łowcą i pomimo że się wyćwiczył w tym na wystarczający poziom, dużo mu brakowało do perfekcyjności.
- Chyba czas się zbierać. Fasolka powiedziała mi, że pokaże mi najlepsze miejscówki, w których znajduje super piórka i kamienie, a jakże bym mógł odmówić tak pięknej, młodej damie. A ty pewno też musisz spędzić czas z innymi, a nie tylko tak ze mną siedzieć, bo ile można, pewno jestem nieznośny. Chodźmy - powiedział, zaczepiając córkę Trzcinowej Sadzawki ogonem w bok, nim zeskoczył z gałęzi na ziemię, odchodząc parę kroków i oglądając się za wojowniczką. Chciał, by razem wrócili do obozu, a potem pewno rozejdą się w swoje strony. Kto wie, może była mistrzyni dołączy do niego i Fasolki przy poszukiwaniu nowych znalezisk?


zt <3
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-22, 18:25   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Popielica spokojnie siedząc u boku partnera wsłuchała się w opowieść o gromowym kocurze. Z opisu wynikało, że Dębowy Pień wpasowywał się w stereotyp gromowego wojownika - duży, masywny, sztywny i małomówny, który stawia obowiązki wyżej niż kontakty z drugim kotem nie będącym w jego własnym klanie. Przyjaźnie między klanami były dozwolone i wiele kotów nie patrzyło na to krzywo - sama była owocem miłości kotów pochodzących z dwóch innych klanów! Mimo to nie każdy kot był otwarty i przyjazny na tego typu relacje, a jednak Dąb wyciągnął z gromowego imiennika coś więcej niż ciszę. Na ostatnie słowa niebieskiego pręgusa, Popiel lekko szturchnęła go w bok śmiejąc się pod nosem, a jej wibrysy zadrżały z rozbawienia jakby przeszły po nich jakieś iskierki.
- Czyżbym już teraz miała się czuć zagrożona przez tego przystojnego kocura? - rzuciła żartobliwie, po chwili stawiając nieco uszy, dalej nie mogąc zmyć z mordki rozbawionego grymasu. Dęb opowiadał o tym kocurze z takim przejęciem, że gdyby Popiel była kotką zazdrosną i zaborczą mogłoby się to skończyć czymś hm...poważniejszym niż rozbawionym żartem. Na całe szczęście córa Trzcinowej Sadzawki nie była z takich co od razu skoczą do gardła gdy ich partner rozmawia z drugą kotką, czy...kocurem. To nie oznaczało jednak, że gdyby widziała jawnie łaszącą się kocicę do jej partnera to nic by nie zrobiła. Nie, nie. To były już zupełnie inny przypadek w w takim - reakcja niebiesko-kremowej również byłaby inna. Później wsłuchała się w dalsze słowa partnera dalej uśmiechając się pogodnie, a kiedy ten zaproponował powrót do obozu i zaczepił ją ogonem nim zeskoczył z Pustego Drzewa, kocica westchnęła z uśmiechem. Oh ta Fasolka!
- Masz rację, lepiej się już zbierać. Wolałabym aby Fasolka nie była zła, że się spóźniłeś przez spacer ze mną - wymruczała i również zeskoczyła, po chwili lekko ocierając się policzkiem o bok wojownika, pomrukując cicho przy tym. - Nie jesteś nie znośny. I...hm, w sumie chętnie przyłączyłabym się kiedyś do takiej wyprawy. Może oboje oprowadzicie mnie po już znalezionych, fajnych miejscówkach? - zaproponowała z uniesioną brwią i kiedy kocur możliwie jej odpowiedział, ruszyła obok niego w stronę obozu gdzie też się z nim rozeszła pozwalając by wyruszył z Fasolką na obiecany spacer.

/zt! <3
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Jasna Kropla
Wojownik
mamusia



Klan:
cien

Księżyce: 56 (IV)
Mistrz: Topniejący Lód
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo [*]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [*]
Partner: Mknąca Zawierucha
Multikonta: Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Promienna Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-24, 18:03   
   Wygląd: Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=357829#357829
   Trwałe urazy: blizna na dolnej wardze


Była na patrolu o zachodzie słońca razem z Jastrzębim Krzykiem i Jaskółczym Głosem. Oddzieliła się jednak mówiąc, że jeszcze trochę zapoluje. Chciała po prostu pobyć w ciszy chociaż przez jedną chwilę. Nie miała ochoty rozmawiać z nikim, a po prostu pobyć samemu i oczyścić umysł. Kukułcze Jajo zaczęła mieć jeszcze dodatkowo problem z oddychaniem. Jasna Kropla bywała niespokojna całymi dniami, prawie w ogóle nie sypiała przerażona tym co będzie gdy wstanie rano.
Podeszła do Pustego Pnia i wskoczyła na niego. Wzięła głęboki wdech i spojrzała się na lekko ciemniejące niebo. Wysoko nad jej głową przeleciała para kruków kraczących głośno. Mimo wszystko było w tym miejscu niezwykle spokojnie. Nic poza ciszą i odgłosami natury.
//Ciemna sory za gniot
_________________
» oh, let's get rich and buy our parents «
homes in the South of France
let's get rich and give everybody nice sweaters
and T E A C H them how to dance!

let's get rich and build our house on a mountain
making everybody look like ants
from way up there, you and I, you and I


}
  Statystyki - lvl: 5 | S: 12 | Zr: 17 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 080/400
 
Ciemna Toń
Gwiezdny
pustka.


Klan:
cien

Księżyce: 75 [VIII]
Mistrz: Krogulczy Szpon
Płeć: kotka
Matka: Świerkowa Igła [*]
Ojciec: Łaciata Skóra [*]
Partner: Olchowy Szept [*]
Multikonta: Sokole Skrzydło [KRz] Spadająca Łapa [KG] | Imbirowy Pył [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-28, 15:02   
   Wygląd: Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....t=karty+postaci


Ciemna Toń natomiast spacerowała po cienistych włościach, gdyż na żaden z patroli nie udało jej się załapać. Z początku krążyła przy południowej granicy, na dłuższy moment zatrzymując się przy Księżycowym Jeziorze. Tam, postanowiła przysiąść, poobserwować spokojną taflę wody i porozmyślać co dalej powinna czynić. Strata bliskich odbiła się na niej, nie tylko pod względem wyrazów czarnego lica, lecz również pod względem charakteru. Odnosiła bowiem wrażenie, że stała się jakoby bardziej nerwowa w niektórych momentach, a także poważna. Zamiast uśmiechu wymalowanego na jej pysku, nawet delikatnego, prawie że niezauważalnego; tkwiła tylko chłodna obojętność. Od jeziorka odeszła tylko dlatego, że w pewnym momencie przytaczające, kłębiące się w jej głowie myśli sprawiły, że ta napięła mięśnie, jeżąc futro na karku, a gładka nawierzchnia wody nagle została wzburzona przez uderzenie jej pasywnej łapy, przy okazji nieco samej się nią ochlapując. Westchnęła cicho, wbijając pazury w torf, a sama zamknęła na moment ślepia, chowając pysk we własnej kryzie. A gdy kolejny napływ emocji opadł, na powrót pozostawiając ją owładniętą spokojem, skierowała się dalej. I w ten właśnie sposób natrafiła na Jasną Kroplę przy Pustym Drzewie. Początkowo, myślała, czy by nie zostawić partnerki jej syna w spokoju, jednak coś ruszyło ją by jednak do niej skierować swe kroki. Wskoczyła więc momentalnie na obalone drzewo zasiadając obok wojowniczki. Omiotła puchatym ogonem przednie łapy i podobnie jak ona skierowała bursztynowe ślepia na ciemniejące niebo, by po chwili przerzucić je na pysk córki Kukułczego Jaja i przerwać ciszę, która nie została rozchwiana na samym początku.
Witaj Jasna Kroplo. — mruknęła cicho, trzepiąc lekko uchem. — Też postanowiłaś na moment zatrzymać się i porozmyślać? — i wtedy również Ciemnej Toni nasunęła się jedna myśl, nad którą musiała się chwilowo zastanowić przez co wzrok wbiła w otaczający ich las. — U Kukułczego Jaja wszystko w porządku?
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 255/400
 
Jasna Kropla
Wojownik
mamusia



Klan:
cien

Księżyce: 56 (IV)
Mistrz: Topniejący Lód
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo [*]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [*]
Partner: Mknąca Zawierucha
Multikonta: Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Promienna Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-14, 06:38   
   Wygląd: Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=357829#357829
   Trwałe urazy: blizna na dolnej wardze


Jasna Kropla zauważyła obecność Ciemnej Toni dopiero, gdy ta wyskoczyła na pień obok niej. Momentalnie odwróciła swój łeb w jej stronę. Ona również spojrzała się w niebo. Nigdy z nią nie rozmawiała, ale w jej głowie było jedno pytanie. Co teraz czuje? Gdy straciła partnera i córkę? To musiał być okropny ból. Myśli, że nawet większy od tego gdy traci się rodziców. Tak przynajmniej widziała to Jasna Kropla. A taka strata wydawała się jej być niewyobrażalnie okrutna.
- Dzień dobry Ciemna Toni - odpowiedziała na powitanie się spokojnym tonem - tak.
Myślała. W myśli wypalały jej dziurę w brzuchu. Nie radziła sobie z chorobą matki i dręczącymi ją myślami co będzie za chwilę? Co się dzieje teraz? Co będzie jutro? A dwa dni później? Niepokój wypełniał ją od łap do głowy. Gdy usłyszała imię swojej matki zagryzła lekko wargę. Odetchnęła jednak i spojrzała na czarną wojowniczkę.
- Ma już swoje księżyce. Ostatnio jest źle z jej zdrowiem.
//wygasło
_________________
» oh, let's get rich and buy our parents «
homes in the South of France
let's get rich and give everybody nice sweaters
and T E A C H them how to dance!

let's get rich and build our house on a mountain
making everybody look like ants
from way up there, you and I, you and I


}
Ostatnio zmieniony przez Jasna Kropla 2020-10-14, 00:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 12 | Zr: 17 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 080/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 12