Poprzedni temat «» Następny temat
Grzmiąca Rzeka - Piaszczysty Brzeg
Autor Wiadomość
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-11, 16:57   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Próbował jakoś się uspokoić by jego oczy wróciły do normalnego stanu jak i jego oddech. Tak bardzo się na tym skupił, że nie za bardzo zwracał uwagę na otoczenie. Nie było to łatwe i musiał być skupiony tylko na tym by szybko wrócić do swojego normalnego stanu. Nagle poczuł znajomy mu zapach ale zanim obrócił głowę w stronę białej kotki, ona już była przy jego boku i...polizała go w policzek? Nie rozumiał. Czemu? Po co tak... Wzdrygnął się gdyż się tego nie spodziewał ale szybko jego zaskoczenie przemieniło się coś w pewnego rodzaju zaciekawienie. Ten gest był...miły. Przypominało to stare czasy kiedy był kociakiem i jego matka lizała go po głowę chcąc go umyć. Czuł ciepło bijące od języka medyczki, które przechodziło przez jego skórę. Było to przyjemne. Dawno nie czuł takiego przyjemnego ciepła drugiej osoby. Sopel jakoś nigdy nie mógł doświadczyć często dotyku drugiego kota. Mimo iż nie miał nic przeciwko dotykowi to może przez swój wygląd i charakter nieco odtrącał koty od siebie. Nie wiedział jak to jest spać z kimś w legowisku w zimne noce i nie wiedział jak się kot czuje podczas długiego tulenia. Nie wiedział nic. Został pozbawiony jakiegokolwiek dotyku, który mógłby nieco umilić kolejny dzień.
Dlatego też nie odszedł od Truskawki i pozwolił jej dalej to robić. Przez chwilę się zastanowił czy robiła to przez to że byli przyjaciółmi czy przez swój instynkt medyczny. Nie myślał długo i zrozumiał, że zrobiła głównie po to bo miała taki obowiązek. W sumie to dobrze ale w środku gdzieś poczuł się zawiedziony Czy Sopel mógłby czuć się zawiedziony? Czy rozumiał to uczucie?
Popatrzył się chwilę na białą kotkę spod przymrożonych powiek a następnie mruknął. -Gawron.-powiedział zgodnie z prawdą a następnie odwrócił wzrok czując kolejne liźnięcia na policzku. To było przyjemne ale trochę zawstydzające prawda? Kompletnie nie wiedział co robić w tej sytuacji więc jedynie co zrobił to przygryzł język i cicho siedział. Machnął delikatnie ogonem mechanicznie. Nie mógł ukryć swoich gestów, które wskazywały na to, ze nie przeszkadzał mu dotyk Truskawki.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-12, 12:59   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Cóż, nieważne, czy dany kot był jej przyjacielem, czy zupełnie obcym kotem - miała obowiązek udzielić mu pomocy medycznej, prawda? W tej chwili więc, bardziej skupiła się na tym, że jest medykiem, a przed sobą ma krwawiącego kota, który dodatkowo nie jest jej obojętny, bo przecież był jej przyjacielem, nie? Dymek miał o tyle lepiej od jakiegokolwiek innego kota w klanie, że w każdym innym przypadku raczej najpierw zadałaby pytanie o to, co się stało, odczekała na odpowiedź, a dopiero potem zaczęła działać; chyba że byłaby to poważna rana, nawet zagrażająca życiu. Ale takie małe zadrapanie raczej Soplowi nie zagrażało i, oprócz tego, że mogła zostać blizna, jeśli Truskawka szybko czegoś z tą raną nie zrobi, to spokojnie mógłby z tym żyć, o. Niemniej, w tym wypadku najpierw spytała, a już uderzenie serca później działała językiem, próbując oczyścić ranę, coby nie wdało się zakażenie, bo z ranami nigdy nic nie wiadomo, a także by zatrzymać upływ krwi, która nadal radośnie sobie wyciekała. Po paru liźnięciach, gdy rana nie wyglądała już tak źle, jak zanim się za nią zabrała, a krew w końcu zakrzepła, odsunęła się delikatnie od dymnego, uważnie obserwując miejsce po zranieniu.
- Chyba będziesz żył - oznajmiła poważnie, wyginając delikatnie kąciki pyska w uśmiechu. - Po powrocie do obozu mogę ci to jeszcze obłożyć jakąś maścią, żeby się szybciej zagoiło - dodała jeszcze, po czym przysiadła obok kocura, pochylając się delikatnie nad rzeką. Ona sama nie czuła się jakoś dziwnie z tym, że przypadła tak do dymnego, bo i dlaczego? Normalna reakcja dla niej, żeby pomóc, pomielić ozorem przy ranie, nie ważne w jakim głupim miejscu była. Następnie zerknęła na kocura figlarnie. - A chociaż go zabiłeś, czy dałeś się pokiereszować i dałeś mu uciec?
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 16 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
6 | MED.EXP: 30/900
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-19, 20:05   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Może dla Truskawki to było normalne ale dla Dymka nie do końca. Truskawka zapewne wielu kotom tak wylizywała rany ale dla Sopla ten czyn był dla niego wręcz mało spotykany. Jak był małym kociakiem to był wylizywany przez matkę potem gdy już zaczął życie terminatorskie nikt inny już go nie lizał. Bo nie przypomina sobie by ktoś go lizał po policzku kiedykolwiek. Poczekał aż Truskawką skończy i kiedy poczuł zaprzestanie czynności poczuł się nieco pewniej. Nie wiedział co robić w takich nietypowych sytuacjach więc często po prostu milczał no bo co ma innego zrobić?
Podniósł uszy słysząc głos medyczki. Nie no raczej od takiej rany nic mu nie będzie. W sumie to nie musiała nic robić. Zapewne krew po jakimś czasie przestałaby się lać. Ale trochę już obserwował Truskawkę i chyba po prostu nie potrafiłaby zostawić kota chociaż ciut rannego. Tak przynajmniej uważał i wywnioskował ze swoich obserwacji.
Pokiwał niemrawo głową na jej słowa po czym w końcu otworzył pysk. -Może lepiej nie marnować ziół na tą moją ranę? To nic takiego...-powiedział. Przecież zioła były cenne a zwłaszcza teraz kiedy no cóż zaczęło ich powoli brakować. Tym razem nie z powodu zimna a gorąca.
-Długo nie musiał czekać aż się odegram. Jakby mi uciekł to bym się zdenerwował, że jakiemuś gawronowi nie dałem rady.-mruknął. Pewnie by się nie zdenerwował ale bardziej by się zwiódł na sobie. W końcu był wojownikiem i byle co nie mogło go pokonać bądź uciec. Zwłaszcza jakieś ptaszysko. Straciłby chyba swój honor gdyby pozostał dłużny temu czarnemu ptakowi.
Popatrzył się ponownie w swoje odpicie i zamrugał kilka razy i spostrzegł, ze jego ślepia wróciły już do stanu normalnego. Dobrze. Nie chciał żeby coś Truskawka dziwnego zauważyła w jego wyglądzie bądź zachowaniu.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-22, 11:38   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


No cóż, jako medyk, miała dość częsty kontakt z ranami, otarciami, popękanymi poduszkami łap, oraz innymi mniejszymi zadrapaniami, które musiała w ten, czy inny sposób wylizać, wyczyścić, żeby nie wdała się w nie jakaś infekcja, a maść, którą musiała potem w tę ranę wsmarować, wsiąknęła w nią idealnie, nie napotykając na swojej drodze żadnego oporu ze strony drobinek piasku, czy innych rzeczy, które mogła na spokojnie zlizać językiem. Nic więc dziwnego, że nie miała żadnego oporu przed wylizaniem rany Dymka. Zresztą, i tak by nie miała, jakoś nic nie miała nigdy do kontaktów fizycznych i, cóż, nie przeszkadzało jej, by wchodzić komuś w strefę prywatną, a i swojej zbytnio nie miała, dopóki lubiła danego kota, więc nie był to dla niej specjalnie problem.
- Nic takiego - prychnęła, przyglądając się zaskrzepłej już ranie, oblizując nieco swój pysk. - Wszyscy tak mówią, a potem przychodzą, po księżycu czy dwóch, że ich rana się nie goi, a wygląda coraz gorzej - rzuciła prosto z mostu. - Ta rana nie wygląda na taką, co by sobie zniknęła sama z siebie, lepiej ją opatrzyć. Mówi ci to medyk - dodała, niemal sycząc, żeby nadać powagi sytuacji. Znała się na ranach. Wiedziała, które można zostawić, bo są nie warte leczenia, i poradzą sobie same, a które tego wymagają. I ta wymagała pomocy. A ona wolała nie zostawiać wojownika samego sobie, z tą raną, bo co jakby zaczęła się babrać i musiałaby go zatrzymać w lecznicy, kiedy w porę suszy każdy wojownik, który mógł polować, był na wagę złota?
Uśmiechnęła się delikatnie, słysząc, że gawron zapłacił za swój występek najwyższą cenę. I bardzo dobrze, będzie zwierzyna na stos.
- Teraz zwierzyna jest cenna - przyznała, wpatrując się w powoli płynący nurt rzeki, jakby ona też nie miała już siły w walce z wysoką temperaturą. - Mam nadzieję, że niedługo spadnie deszcz - przyznała, z ciężkim westchnięciem. Oczywiście, nie wspomniała, że to dlatego, że ma problem z ziołami. Zapytana najpewniej powiedziałaby, że z nimi wszystko w porządku, ma ich dużo, a po prostu chodzi o zwierzynę. Mhm.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 16 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
6 | MED.EXP: 30/900
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-28, 10:14   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Czy to była jakaś straszna rana, która by sama się nie zagoiła? Nie wydawała się ale on nie znał się na ranach tak dobrze jak Truskawka, więc jego słowa były dla medyczki niczym i wiedział, że nie wygra tej walki. Tak więc wzdychnął i kiwnął delikatnie głową. - Ty tu rządzisz. - odparł dając jej do zrozumienia, że jak wrócą to da jej opatrzyć jego ranę na policzku. Nie chciał marnować niepotrzebnie ziół ale z Truskawką nie miał co dyskutować. Było teraz bardzo gorąco i ciężko ostatnio było Soplowi cokolwiek znaleźć a jak znalazł to jakieś mizerne rośliny. Miał chociaż nadzieję, że mimo niepokoju Truskawkowy Gąszcz jakoś sobie radziła z ziołami i jak na razie nie było tragicznie.
Słysząc kolejne słowa medyczki, kocur kiwnął głową. - To prawda. Nie spodziewałem się tego, że będą takie upały o tej porze. Osobiście wolę gdy jest chłodniej. - A mając na myśli chłodniej to Dymek lubił Porę Nagich Drzew. Ostatnim razem nie było tak zimno. Wręcz było w sam raz. Nie marzł tak strasznie w swoim futrze i czuł się lepiej niż w gorące dni. Ale co się dziwić. W końcu urodził się w Porze Nagich Drzew i miał jako taką odporność i lubił tą porę.
- Mhm... Przydałby się. - dodał do wypowiedzi białej kotki a następnie powiedział spokojnie. - Może to trochę dziwne ale lubię gdy pada deszcz. Jest wtedy dookoła tak cicho i spokojnie i w powietrzu unosi się miły zapach. - lubił deszczowe dni jak i noce. Zawsze gdy padało, patrzył jak krople deszczu uderzają o ziemię. Jako kociak często tak robił i cóż... Do tej pory lubił patrzeć na deszcz.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-30, 12:47   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Każda rana, z której ciekła krew, była zagrożeniem samym w sobie, szczególnie, jeśli się jej nie oczyściło językiem. Do takiej rany mógł się dostać piach, choćby ziarenko, a to zdecydowanie mogłoby wystarczyć, żeby rana nie zagoiła się poprawnie, a nawet zaczęła ropieć, tak więc Truskawka wolała być ostrożna. Zresztą, zadrapanie gawrona na pewno nie było lekkie, w końcu się przed kocurem bronił, a to znaczyło, że rana mogła być głębsza, niż by się wydawało, nie tylko zadrapać skórę, ale również tkanki podskórne, a nawet zahaczyć o mięśnie, czego kocur w ferworze walki mógł nie poczuć.
Uśmiechnęła się zwycięsko, gdy kocur oznajmił, że ona tu rządzi. Ha, no oczywiście, kto inny, jak nie ona, zna się na ranach? Zresztą, pf, co on mógł o tym wiedzieć, skoro miał ją na policzku, a oglądając ją na powierzchni wody nie mógł stwierdzić za dużo, w porównaniu do niej, która niemal wsadziła tam oko, o. Zresztą, z ziołami na zadrapania nie powinna mieć problemu. Miała choćby sporo nagietka, albo wężowego korzenia, w razie potrzeby, a raczej nie grozi im niedługo epidemia pszczół, bo te raczej też, no, nie miały co zbierać z kwiatów. Gorzej, jeśli niedługo nie znajdzie nic nowego, a pogoda nie odpuści...
- Ja też. To futro wysysa ze mnie chęci do egzystowania w tej pogodzie, a żeby było gorzej, na niebie nie ma praktycznie ani jednej chmury zwiastującej deszcz, czy mogącej choć na chwilę przykryć słońce - odparła z westchnięciem, a jej wąsy i uszy nieco oklapły. Ona co prawda urodziła się akurat w Porę Zielonych Liści, już ponad obieg pór temu, aczkolwiek to nie znaczyło, że jest jakoś bardziej odporna na upały. Jak była młoda to nie przeszkadzały jej szczególnie, bo do pewnego momentu nawet nie miała specjalnie gęstego futerka, no i nie ciągnęły się one tak długo, częściej padało, były nawet burze, a teraz? Nic. Tylko słońce, słońce, słońce. - Też uwielbiam zapach deszczu. I dźwięk obijających się kropli o dach Wydrążonego Pnia - rozmarzyła się nieco, zerkając w czystoniebieskie niebo, bez ani jednej chmurki, na co tylko westchnęła.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 16 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
6 | MED.EXP: 30/900
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-05, 20:46   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


No właśnie, nie znał się na ranach i nie mógł tak do końca stwierdzić czy jego rana jest poważna czy nie. Dlatego też długo się nie kłócił z Truskawką o to. Ona się na tym znała i jej zadaniem było wyleczenie kota gdy tylko tego potrzebowała. On nie czuł się jakoś bardzo źle ale najwidoczniej musiał zajrzeć jeszcze dzisiaj do legowiska białej kotki.
Słysząc kolejne mruknięcia medyczki, kocur zastrzygł uszami. Truskawka też wolała jak jest chłodniej i jak jest trochę chmur na niebie? A to ci niespodzianka. - Huh... Myślałem, że lubisz jak jest ciepło i grzeje słońce. Ogólnie myślałem, że wolisz bardziej takie... Słoneczne dni. - mruknął a następnie przyłożył łapę do jej czoła. - Ale w sumie to chyba nic dziwnego. Przez to długie futro się trochę przegrzewasz. Dobrze, że chociaż masz jasne to jakoś to wytrzymujesz. - mruknął spokojnie i kończąc ostatnie zdanie oderwał łapę od czoła medyczki. - Ale posiadanie długiego futra ma sporo zalet. - Sopel sam niekiedy chciał mieć długie futro a zwłaszcza kiedy siedział na ceremoniach. Przy jego rodzeństwie które miało w większości długie futro wyglądał cóż... Trochę śmiesznie. - W porze Nagich Drzew jest Ci cieplej i nie musisz się tak często ogrzewać jak koty z krótkim futrem, jest się bardziej zauważalnym gdy się ma długie futro no i no cóż... - zatrzymał się a następnie mruknął. - Uważam, że długie futro daje kotowi uroku i jest się ładniejszym. - wszystkie koty z długim futrem wyglądały bardzo fajnie i ładnie według Dymka. Truskawka wyglądała ładnie w swoim białym futrze, który przypominał Soplowi śnieg.
- W takim razie może kiedyś razem posłuchamy deszczu jak będzę okazja. - machnął entuzjaztycznie ogonem. Może kiedyś przypadkiem uda im się razem pooglądać spadający deszcz.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-05, 21:30   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


I bardzo dobrze, że nie kontynuował tej jakże bezsensownej kłótni. Czemu bezsensownej? Ano, każda kłótnia z Truskawką jest bezsensowna, nie oszukujmy się. Medyczka bowiem była dość... Specyficzna i jeśli sobie coś uroiła, to była to prawda i koniec. Mogła się kłócić z innym kotem godzinami, dopóki ten nie uznałby, że to ona ma rację, tylko po to, by się w końcu zamknęła, o. Od dzieciństwa była dość stanowcza w tym, co sobie postanowiła, a z wiekiem, było z nią pod tym względem coraz gorzej i gorzej i, cóż, gdyby dymny kocur próbował jakoś jej wyperswadować, że nie, nie potrzebuje pomocy, to zdecydowanie marne szanse, że cokolwiek by ugrał. Dobrze więc, że pogodził się z jej opinią dość szybko i nie wywoływał jej ciemniejszej, bardziej upartej, strony.
Prychnęła, przekręcając oczami. Jasne, że lubiła ciepłe dni, takie, w których można się było trochę poopalać na słoneczku, trochę polenić, aczkolwiek, jeśli miała wybierać, czy woli suszę, gorąc, duchotę i piekotę, a zimno, deszcz, wiatr, czy śnieg, to zdecydowanie wybrałaby to drugie. W taką pogodę jak ta nie dało się funkcjonować, ani trochę, a dodatkowo, znalezienie ziół , które nadawałyby się do użycia było niesamowitym wyczynem, doprawdy, ale do tego by się nie przyznała.
Wtedy też kocur dotknął jej czoła swoją łapą, na co ona nie ruszyła się początkowo, ale po chwili delikatnie odsunęła łeb do tyłu i kłapnęła zębami, gdzieś przy jego łapie, szczerząc się radośnie.
- Lubię słoneczne dni - odpowiedziała, gdy tylko kocur postawił kropkę i, miejmy nadzieję, łapę na ziemię. - Aczkolwiek wolę te deszczowe, kiedy wieje, nie jest zbyt gorąco - wyjaśniła z westchnięciem, przymykając oczy. Faktem było, że dodatkowo, długie futro jej nie pomagało. Jasne, że było przydatne w Porę Nagich Drzew, gdzie miała fajną izolację przed zimnem, ale w Porę Zielonych nie pomagało ani trochę, ba, nadmiernie utrudniało życie. - Doprawdy? - spytała, gdy kocur uznał, że długie futro dodaje uroku, unosząc nieco wyżej brwi, spoglądając na kocura podejrzliwie. - Mi tam się podoba krótkie, ale co kto lubi - rzuciła, wzruszając delikatnie barkami. Krótkie przynajmniej bywało przydatne cały obieg pór, bo, hm, pewnie też chroniło w jakiś sposób przed zimnem, no i nie było w nim aż tak gorąco. Oddałaby dużo za choć trochę mniej sierści na swoim ciele. Aczkolwiek, w głębi serduszka, mile połechtało to jej ego; bowiem Dymek uznał, że jest ładna. Pf, a odważyłby się nie!
- O ile będzie - mruknęła na jego ostatnie słowa, łypiąc na niebo złowrogo. Kto wie, kiedy mogli się znów spodziewać deszczu? Może, gasp, już nigdy, bo zbliżał się koniec świata?
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 16 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
6 | MED.EXP: 30/900
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-06, 11:12   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Kocur już trochę znał Truskawkę i przypuszczał, że nie należy do tych kotów które łatwo odpuszczają. Będą się trzymać swojego zdania do samego końca aż nie wygrają. Dlatego postanowił on się wycofać by przypadkiem się nie pokłócić. Nie będą przecież się kłócić o byle co.
Nagle medyczka klapnęła zębiskami blisko jego łapy. Dymek zamrugał oczami a następnie je przymrużył. A ta znowu zaczyna swoje wygłupy.
- Czasem mi się wydaje, że przy tobie jestem zagrożony wyginięciem. - pod koniec wzdychnął. Może mało gryzła za kociaka i teraz zaczęło jej się gryźć Dymka. On nie był jakimś tam patyczkiem do gryzienia! A nawet był takim patyczkiem w oczach Truskawki to niech wie, że ten potyczek potrafi oddać.
Słysząc stwierdzenie medyczki kocurek się lekko zdziwił. Wolała krótkie futra? A niby czemu były lepsze od długiego? W krótkim nie wyglądało się tak elegancko i dostojnie. No ale cóż co kto woli...
Gdzieś tam z tyłu głowy się zaczął zastanawiać czy to stwierdzenie było jakąś formą komplementu skierowanego w jego stronę. W końcu on miał krótkie futro prawda? Stwierdził jednak, że to mało prawdopodobne żeby Truskawka kiedykolwiek powiedziała mu jakiś komplement.
- Kiedyś musi w końcu przyjść deszcz. Trzeba po prostu być cierpliwym. - mruknął. Nie wolno tak myśleć, że to zwiastuje koniec świata. Jeszcze nie było tak tragicznie. Poza tym inaczej sobie wyobraża koniec świata. I jak na razie Sopel nie miał aż tak czarnych myśli i po prostu miał nadzieję, że w końcu będzę niedługo deszcz.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-07, 11:54   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Truskawka zaś byłaby gotowa pokłócić się o byle co, poważnie, nawet z kotem, którego mogła już nazwać przyjacielem, choćby potem nie mieli się do siebie odzywać z księżyc, czy dwa, a potem, bez żadnego "przepraszam" przejść nad tym do porządku dziennego, jakby nic takiego się nie wydarzyło i normalnie ze sobą rozmawiać dalej, jak wcześniej, jakby ta przerwa nie miała miejsca. Truskawka była co prawda pamiętliwa, ale nawet ona nie zamierzała pamiętać aż tak głupich kłótni.
Zachichotała wesoło, kiedy Dymek zamrugał zdezorientowany, gdy kłapnęła mu szczękami zaraz przy łapie, wesoło poruszając brwiami.
- Ojoj, no przestań, przecież bym ci ją z powrotem przykleiła jakimś klejącym ziółkiem - rzuciła, wesoło się szczerząc, poruszając ogonkiem, jak radosny piesek, lewo-prawo. Faktycznie nie miała ograniczeń, by kłapać szczękami, czy pazurami na prawo i lewo, aczkolwiek jeszcze nigdy nic nikomu nie zrobiła. No bo wiedziała, że i tak ona musiałaby danemu kotu pomóc, a szkoda jej było ziół, no nie? Szczególnie w czasach, które nastały, gdzie nawet nie może znaleźć żadnego normalnego ziółka, które nie jest już, hm, zgnite albo wysuszone na wiór.
Czy był to komplement wymierzony prosto w Dymka? Cóż, może trochę? W każdym razie; wydźwięk jej wypowiedzi był zupełnie inny, tak jak domyślił się czarny kocur - mówiła ogólnie o krótkim futrze, które niewątpliwie było o wiele bardziej korzystne w pogodę taką jak ta, gdzie Truskawka nie wiedziała już co ze sobą zrobić, aż tak było jej gorąco.
- Taaak, jasne - powiedziała, przekręcając oczami. Jasne, że w końcu te upały miały się skończyć, Gwiezdni raczej nie byli aż tak okrutni, żeby ich nimi zabić, wysuszając wszystkie rzeki, jeziora, stawy, zabijając całą zwierzynę i niszcząc im wszystkie zioła; czyli zabijać ich powoli i stopniowo, tylko kiedy w końcu uraczą ich deszczem? Czy naprawdę muszą czekać aż tak długo na choć jedną kroplę?
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 16 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
6 | MED.EXP: 30/900
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-09, 19:32   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Sopel natomiast nie lubił się kłócić. Wolał wszystko wytłumaczyć na spokojnie i znaleźć jakieś porozumienie. Przy takich jednak rzeczach wolał odpuścić bo wiedział, że w tym przypadku Truskawka miała rację. Także postąpił tak jak byłoby najlepiej.
Zamrugał ponownie kilka razy słysząc słowa medyczki. Przymrużył swoje ślepia a następnie pacnął ją po głowie łapą, chcąc wybić jej ten głupi pomysł z głowy. Gdyby istniało takie zielsko to wiele kotów nie musiało by dalej żyć z trzema kończynami bądź ogólnie koty nie miałyby ubytków w ciele.
- Coraz to ciekawsze pomysły masz w tej swojej główce. - mruknął. Klan Gromu wybrał sobie najlepszego kandydata na medyka. Może niedługo mu powie, że istnieje zielsko na zmianę koloru futra.
Widząc lekkie zirytowanie ze strony białej kotki z powodu braku deszczu, kocur postanowił coś na to zaradzić. - Skoro tak bardzo chcesz teraz deszcz to proszę... - powiedział spokojnie a następnie zanurzył jedną łapę do wody i szybko wyciągnął ją do góry by potem krople wody opadły na ziemię gdzieś pomiędzy ich. Trochę wody dotarło do kocura a trochę też do Truskawki. Czując jak krople wody spadają mu na uszy i głowę, mechanicznie je strzepał głową. Chwilowy deszcz ale był prawda?
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-10, 11:27   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Lekko cofnęła po sobie uszy, gdy poczuła pacnięcie łapą po głowie, mierząc go złowrogim, choć nie prawdziwym, spojrzeniem. Czyżby doprawdy nie nauczył się, że nie powinno się dotykać medyczki, bowiem ona jest agresywna, ma certyfikat na bycie nosicielem wścieklizny i takie tam? Widocznie niczego się nie nauczył. Doprawdy! Ponownie spróbowała kłapnąć szczękami, tym razem nawet nie celując jego łapę, tylko wpatrując mu się prosto w oczy, jakby była to niema groźba "jeszcze raz, a cię poważnie ugryzę", na koniec podstępnie się wyszczerzając. Na wspomnienie o tym, że ma dość ciekawe pomysły tylko uniosła wyżej podbródek. No pf, kto jak nie ona, jest najoryginalniej myślącą kotką w czterech klanach, no nie? Jej pomysły były najlepsze, i najciekawsze, choć to już zależy dla kogo, skoro omal nie odgryzła wojownikowi jego łapy, nie?
Zastrzygła nieco uchem, gdy kocur się odezwał, choć wpatrywała się nadal w niebo. Wzrok w stronę kocura odwróciła dopiero, gdy zauważyła kątem oka jak ten nagle się porusza i... Było za późno, ażeby zareagować! Nim zdążyła odskoczyć, prychnąć z zaskoczenia, cokolwiek, parę kropel dotarło do jej sierści, mocząc nieco włosy na klatce piersiowej i pysku. I dopiero wtedy wydobyło się z niego parsknięcie zaskoczenia, a złote oczy medyczki znacząco się rozszerzyły, bowiem faktycznie się tego nie spodziewała. I chwilę tak siedziała, analizując co się właśnie stało i czy powinna być zła, czy niekoniecznie, gdy... Bez ostrzeżenia skoczyła w stronę kocura, coby go wywrócić na glebę, wytarzać w piachu, cokolwiek, choć uważała, by nie wrzucić go do wody. Co prawda, nurt rzeki był w miarę spokojny, ale nie orientowała się w tym, czy czarny umie pływać, czy nie, a wolała nie mieć go na sumieniu w razie w, bo sama pływać nie umiała i nie mogłaby ruszyć mu na bohaterski ratunek.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 16 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
6 | MED.EXP: 30/900
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-10, 19:28   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Dobrze wiedział, że Truskawka nie może mu zrobić większej krzywdy. Potem miałaby tylko więcej niepotrzebnej roboty więc jej złowrogie spojrzenie nie zrobiło na Dymku wielkiego wrażenia jak i jej następne kłapnięcie zębiskami, tym razem jednak blisko jego pyska. Jeszcze by stracił wąsy i co by było? A trochę by potrwało zanimby odrosły a do tego czasu by głupio wyglądał i by inni wojownicy mieliby z jego ubaw. Na całe szczęście Truskawka jeszcze nie wpadła na taki pomysł do wyżywania się na nim.
Robiąc niby deszcz przypuszczał, że to będzie w pewien sposób zabawne bo oboje czekali na deszcz a zwłaszcza Truskawka. Oczywiście mógłby bardziej ochlapać medyczkę ale nie chciał zmoczyć jej tak bardzo futra. Nie na tym miało to polegać. Zapewne gdyby tak zrobił to córka Zamarznietej Sadzawki by się na niego obraziła. Poza tym on sam oberwał trochę wodą więc powinno byś w porządku prawda? Także Sopel nie spodziewał się jakiegoś nagłego ataku ze strony Truskawki. Dlatego też medyczka bez problemu przygniotła kocura do ziemi. Poczuł chwilowy ból poprzez uderzenie plecami o glebę ale nie wydobył z siebie jakiegoś dziwnego dźwięku. Jedynie co zrobił to zamknął na chwilę oczy by po chwili znów je otworzyć w niedowierzaniu. Szybko jednak jego oczy znów się uspokoiły jak i on sam. Może to nie była bezpieczna dla niego sytuacja ale raczej go Truskawka nie zje prawda? Poza tym nigdy w jej obecności nie czuł się jakoś tak bardzo zagrożony. Dlatego też jego mięśnie się rozluźnił a on patrzył spod przymrożonych powiek na białą kotkę.
-Zauważyłem, że bardzo lubisz mnie przygniatać do ziemi.-mruknął z przyciszonym lekko głosem a następnie poczuł jak długie futro przyjaciółki delikatnie gilgotało jego brzuch. Nie miał jakiś strasznych łaskotek ale jakieś tam miał. Postanowił jednak nie zareagować jakoś na to zbytnio by nie zauważyła to jego chwilowa przeciwniczka.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-11, 13:03   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


To prawda, niespecjalnie zamierzała mu robić krzywdę, a co najwyżej się z nim podroczyć, a że lubiła to robić, a Dymek dawał jej powody do tego, to cóż, tak jakoś wychodziło, no nie? W końcu, cały czas wyciągał do niej tę swoją łapę, to tylko dawał jej powody do tego, by w końcu, pewnego dnia, radośnie mu ją odgryzła, a potem, wymigała się że nie ma na to ziół i że powinien sobie pójść do jakiegoś innego medyka, hyhy. Lśniąca Sadzawka na pewno by się ucieszyła, gdyby zobaczyła takiego, kuśtykającego na trzech łapach, bez tej czwartej, na granicach. Bo ona zdecydowanie byłaby wręcz uradowana, gdyby do niej ktoś taki przyszedł.
To nie tak, że jakoś specjalnie zdenerwował ją ten mały deszczyk. Raczej nie widziała siebie w roli rzecznego pływaka w rzece, szczególnie że ta tutaj nie wyglądała za specjalnie spokojnie, nawet, jeśli zdarzały się jej dni, kiedy płynęła o wiele, wiele szybciej, ale też nie miała nic przeciwko takiej formie, hm, deszczu? Co prawda teraz była trochę mokra, ale przynajmniej przez parę uderzeń serca nie będzie jej tak cholernie gorąco, czy coś. Niemniej, no, nie mogła sobie dać tak w kaszę dmuchać, więc gdy tylko dymna łapa znów oparła się o podłoże, a ona się ogarnęła, to musiała mu jakoś oddać, a to było pierwszym co jej wpadło do głowy.
- Owszem, lubię - odparła, pochylając swój pysk, by dzieliła ich nosy dosłownie odległość wąsów, po czym uśmiechnęła się zadziornie i zeszła z niego, radośnie unosząc ogon, oraz podbródek, oświadczając wszem i wobec, że tę rundę wygrała. - Po prostu jesteś łatwym przeciwnikiem - dorzuciła, radośnie się szczerząc.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 16 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
6 | MED.EXP: 30/900
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-11, 21:07   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Gdy Truskawka przybliżyła bardziej do niego pysk, poczuł zapach ziół. Najprawdopodobniej futro medyczki przesiąkło zapachem roślin przez to, że przebywała przy nich często. Już wcześniej je czuł ale tym razem ten zapach był intensywniejszy. Osobiście bardzo lubił zapach różnych roślin więc ten zapach wcale mu nie przeszkadzał. Sam czasem wkłada do swojego legowiska kilka pachnących ziół bo ten zapach nie dość, że przyjemny to uspokajał wojownika.
Przez chwilę poczuł jak jego serce zabiło trochę szybciej. Co jak co ale rzadko kiedy, ktoś do niego się tak zbliżał i było dla niego mało znane doznanie. Ale szczerze to już się trochę przyzwyczaił do tego, że Truskawka lubiła naruszać jego przestrzeń osobistą a zwłaszcza kiedy przygniatała go do ziemi.
Gdy wreszcie go puściła, zauważył jaka jest dumna ze swojego czynu. Machnął na to uchem a następnie wzdychnął. Już chciał coś mówić ale medyczka mu przerwała i przez chwilę nie wiedział co za bardzo powiedzieć. Znów spojrzał jak się Truskawka cieszy i on sam widząc ją, delikatnie podniósł kącik pyska ku górze.
- Mówisz... - mruknął a następnie spokojnie wstał i otrzepał się z piasku, który miał na grzbiecie. Gdy wreszcie się ogarnął, podszedł do medyczki, stając obok niej i popatrzył się w jej oczy swoimi. - W takim razie będę pracował żeby kiedyś nie być dla ciebie tylko łatwym przeciwnikiem. - mruknął i spojrzał się na przyjaciółkę z małymi iskierkami w oczach. Ponownie odpuścił. Nie powiedział czegoś w stylu, że nie jest łatwym przeciwnikiem bo on sam uważał, że nie był silnym kocurem ani też nie przewrócił tym razem białej kotki na ziemię. Jakoś nie miał serca pozbawić dzisiaj Truskawki szerokiego uśmiechu. Niech się nacieszy tą małą wygraną. - Choć, trzeba wrócić już do obozu bo pewnie się martwią o ciebie i jeszcze chciałaś mi tą ranę czymś posmarować. - powiedział. W końcu wcześniej zapewne zbierała zioła jakiś tam czas więc pewnie długo jest już poza obozem. Podszedł do miejsca gdzie zakopał gawrona a następnie go odkopał i zabrał do pyska.
Jeżeli tylko się Truskawka zgodziła na powrót to wraz z nią kocur wrócił do obozu.
/z.t kwik xD
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 10