Poprzedni temat «» Następny temat
Skraj Lasu
Autor Wiadomość
Końska Łapa
Zaginiony


Klan:
cien

Księżyce: 9 (X)
Płeć: kotka
Matka: Modliszkowy Zagajnik
Ojciec: Świergot
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-28, 11:43   
   Wygląd: Powyżej przeciętnego wzrostu kotka o czarnym, klasycznym pręgowaniu na złotym futrze z białą plamką na pysku i czarną końcówką ogona. Niewybarwione, niebieskie oczy staną się wkrótce zielone. Jak dorośnie, jej sylwetka będzie kobieca, a sama będzie osobnikiem niezwykle urokliwym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=434248#434248


Widziała, jak szylkretowa kocica zbliża się w niewiarygodnym tempie, chociaż jej wzrok pokazywał jej tylko rozmazaną, kolorową plamę przez łzy, które napływały jej do oczu oraz piach, który się do nich dostał i kłuł w ślepia. Poczuła bolesne uderzenie w klatkę piersiową, od którego odleciała do tyłu, na co nie mogła już nic poradzić. Nie była w stanie odwrócić się tak, by upaść na cztery łapy, jej mięśnie były zbyt spięte i nieruchome. A to by ją może uchroniło od losu, który na nią czekał. Nagle poczuła przerażający ból z tyłu głowy, który przeszył jej ciało, jednak nie była w stanie wydać z siebie żadnego głosu, bo już po chwili widziała jedynie ciemność. Bezwładne ciało terminatorki legło na ziemię, nie będąc w stanie się dalej ruszać i nawet próbować uciekać. Nie czuła nawet tego, że przeciwniczka bierze ją na grzbiet, by przetransportować ją na cienistą granicę i wołać o pomoc, nie czuła nic. I w obliczu bólu, jaki by ją czekał po przebudzeniu się w tym momencie, można powiedzieć, że było to wybawienie. Kto by przypuszczał, że jej pierwsza walka skończy się w taki sposób? Sama złota kotka nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia, jakie na siebie sprowadziła. I jakie miała szczęście, że Popielny Żar razem z Trzcinową Sadzawką znajdowały się w zasięgu słuchu, gdy gromiaczka zawołała o pomoc. Sama trwała w zawieszeniu pomiędzy rzeczywistością a tym, co mogłoby się dziać po śmierci, jednak jeszcze nie stanął przed nią żaden Gwiezdny, który by się zdecydował zabrać ją do Gwiezdnego Klanu. Dlatego być może uda jej się ujść z życiem. Oddychała płytko, praktycznie ledwo się unosiła jej klatka piersiowa, gdy wciągała powietrze przez lekko uchylony pysk. Teraz mogła zdać się jedynie na pomoc kotów dookoła, które starały się ze wszystkich sił zatamować obfite krwawienie, a ta czynność również nie szła zgodnie z planem.
  Statystyki - lvl: 1 | S: 11 | Zr: 5 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 50/100
 
Huraganowy Szum
Zaginiony
niepokój


Klan:
grom

Księżyce: 25 [październik]
Mistrz: Chłodna Bryza
Płeć: kotka
Matka: Osikowa Kora
Ojciec: Lekki Krok
Partner: nie!!!!!111
Multikonta: Węglowy Pył [KW], Wilczy Ślad [KG], Szczypiący Mróz [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-28, 12:33   
   Wygląd: Średniej wielkości, masywna kotka o długim, rozczochranym kremowo niebieskim, trygrysio pręgowanym futerku. Biel pokrywa jej pyszczek, pierś, brzuch i tworzy krótkie skarpetki na przednich łapach i dłuższe na tylnych. Uszy duże i z pędzelkami, nos ciemnoróżowy, a oczy żółte.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9314



Końska Łapa: | S: 5 (11) | Zr: 2 (5) | Sz: 1 (2) | Zm: 2 | HP: 7-1=6/65 | W: 29/35
- utrata przytomności (obowiązuje dwie następne tury 1/2)
- obniżenie celności o 2 z powodu oślepienia (2/2)
- statystyki spadają o połowę z powodu spadku HP do 1/4
- rana 2. stopnia: poważne, głębsze rozcięcie na nosie (-2HP aż do końca walki)
- rana 3. stopnia: głębokie rozcięcie na tyle głowy + lekkie wstrząśnienie mózgu + infekcja (-3HP aż do końca walki i po -1HP do zatamowania przez Medyka; krwawi)

Rzut na tamowanie krwawienia; 1d6:
parzyste - udane
nieparzyste - nieudane

Wypada - 5, tamowanie nieudane

Dopiero po chwili zdawała sobie sprawę, co wyprawia. I w jakim świetle to wszystko ją stawia. Zabrała ledwo żywą terminatorkę na granicę, ona, z Klanu Gromu. Otworzyła szerzej oczy, zdając sobie również sprawę, że nie miała po prostu innego wyjścia. Nie mogła zostawić tej kotki, żeby po prostu się wykrwawiła, po tym jak cudem przeżyła to uderzenie o kamień. Rozglądała się nerwowo dookoła, wciąż próbując zatamować to największe krwawienie, co wyszło jej dosyć marnie. W końcu też dostrzegła jakąś kocicę z Klanu Cienia... Napięła mięśnie, gotowa do natychmiastowego uskoku i ucieczki. Nie zdziwiłaby się, jakby ta kocica się na nią teraz rzuciła - w końcu stoi nad zakrwawionym ciałem, ona, z obcego klanu. Wbiła spojrzenie w ziemię, gotowa do akcji, jednak cienista kotka po prostu spróbowała zatamować obfite krwawienie z tyłu głowy. Huraganowy Szum bez wahania odsunęła się kawałek i dała jej to zrobić - sama najwyraźniej była tak zestresowana, zdenerwowana i przerażona, że nie była w stanie nic wskórać pod tym względem.
Instynkt podpowiadał jej, aby uciekać, aby zmyć się stąd czym prędzej... Jednak musiała jakoś wyjaśnić tę sytuację. Powiedzieć coś na swoje usprawiedliwienie, o ile tu cokolwiek można usprawiedliwić. Chyba można... Prawda? Ona przekroczyła granicę, Huragan nie panując nad sobą, zaatakowała ją i walka poszła za daleko... Tak?
Nie zabiłam jej, prawda?
Nie odpowiedziała nic, stojąc sztywno i wpatrując się w ziemię na jej ciepły głos. Podziwiała ten spokój, jaki potrafiła zachować w obliczu takiej sytuacji. Ona nie potrafiła. Wciąż była w szoku, po tym, co się stało, po tym co zrobiła. Końska Łapa. A więc tak się nazywa. Jest jeszcze taka młoda, młoda i głupia! Nie może przecież umrzeć, przez nią! Zdawała sobie sprawę, że powinna to wyjaśnić jak najszybciej, więc przełknęła ślinę, wzięła głęboki wdech i podniosła głowę.
- Ona... Przekroczyła granicę. Siedziała na terenach Klanu Gromu. Powtarzałam jej, mówiłam jej, żeby odeszła, że ją odprowadzę... Nie słuchała, dlaczego nie słuchała?! Zaczęłyśmy walczyć, zaszło to za daleko, poleciała do tyłu, uderzyła głową o kamień.... Wtedy chyba straciła przytomność. Od razu przybiegłam z nią tutaj - wyjaśniła na jeden wdech. Następnie cofnęła się o krok - nie mogła na to wszystko patrzeć, nie była w stanie. Nie chciała już tu być, nie mogła.
- To... To wszystko. - dodała, a następnie cofnęła się o kolejny krok. - Zabierz ją szybko do medyka... - rzuciła cicho pod nosem na odchodne, a potem po prostu zaczęła biec w głąb terenów Klanu Gromu. Ponownie zaczęła płakać, miała wrażenie, że zaraz się przewróci. Dlaczego to musiało się właśnie tak skończyć?

[zt]
_________________

x Tonight we a r e coming home x
Break free rise above the s t o r m

LIVE LIFE, LIVING FREE

The universe inside o f me
Enraged we will break down doors
That cage s m a s h it against the walls

LIVE LIFE, LIVING FREE

The universe inside of me
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 185/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 61 [II]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Ciąża: nie
Multikonta: Śliwkowa Pestka [KRz], Pęknięta Łapa, Lisi Wrzask [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-29, 16:39   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


I jej tamowanie nie przyniosło pożądanego efektu, przez co poczuła jak przechodzą wzdłuż jej kręgosłupa nieprzyjemne, chłodne dreszcze, które uniosły nieznacznie jej sierść w okolicach linii kręgosłupa. Zacisnęła nieznacznie szczęki i w głowie przeklęła siarczyście, ostatecznie jednak powracając do chłodnej kalkulacji. Uszy kocicy drgnęły w stronę Huraganowego Szumu, która tak jak ją o to poprosiła - zaczęła tłumaczyć to, czego Popielica nie mogła zobaczyć ani usłyszeć. Czuła, jak złość i niedowierzanie zaciska jej gardło i nie była do końca pewna na kogo tak naprawdę była zła; na to, że gromowa wojowniczka zaatakowała widocznie młodszą i słabszą kotkę zamiast użyć swojej siły w inny sposób - czy Końską Łapę, która nie dość, że naruszyła granice to jeszcze nie słuchała i prowokowała wojowniczkę. Istny cyrk! Wirujące Pióro raczej nie będzie najbardziej zadowolony z faktu, że jego terminatorka ledwo po mianowaniu prawie odwiedziła Gwiezdny Klan przez to, że bezczelnie naruszyła klanowe granice. W ogóle...Oh, dlaczego kocur w ogóle pozwolił jej opuścić obóz? I w taki oto sposób już między trzema kotami kocica próbowała podzielić swoją złość, ostatecznie jednak kwitując ją chłodnym i szorstkim westchnięciem pod nosem. Zerknęła na roztrzęsioną wojowniczkę i posłała jej lekki, ciepły uśmiech po czym skinęła kształtnym łbem nim ta się jeszcze oddaliła.
- Dziękuje, a teraz sama wróć do obozu i idź do medyczki. Poproś, aby dała ci coś na uspokojenie przy okazji i nie bój się, z Koń będzie wszystko dobrze. - zapewniła, chociaż...Z tyłu głowy miała, że wcale to może się tak nie skończyć. Nie chciała jednak do tego dopuścić, dlatego nie czekając już na możliwe słowa kotki, która - zresztą - i tak już czmychnęła, chwyciła nieprzytomną terminatorkę za kark najdelikatniej jak mogła, wciągnęła na swoje plecy i najsprawniej jak tylko pozwalał jej nowy balast, ruszyła najpierw w okolice gdzie została Trzcina, a później z pomocą matki najszybciej jak obie mogły - oddaliły się do obozu aby Końską Łapę mógł obejrzeć Szczypiący Mróz.

/zt
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-30, 00:31   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


____________


Spacer.
To przyszło jej do głowy w momencie w którym po dwóch w całości przepracowanych wschodach słońca najzwyczajniej w świecie zachciało jej się rozmowy z Żubrzycą. Czuła dziwne mrowienie na poduszkach u masywnych łap - to nie tak, że nie rozmawiały czy nie widziały się przez ten okres. Ba, dzisiejszej nocy nawet Cyprysowa Łuska została w legowisku przywódczyni i opuściła je dopiero z samego rana aby tak jak zawsze ogarnąć przydział patrolu. Mimo to, że w ciszy i zwykłym, wspólnym leżeniu zielonooka odnajdywała się jak nikt, powoli przyzwyczajając się, że tak naprawdę nie jest już sama i to oficjalnie, dalej jej czegoś brakowało. A tym czymś był po prostu zwykły, prywatny patrol u boku kotki, którą przecież kochała. Czy...coś. Jej dawne obrzydzenie związane z ogólną chęcią kontaktu opuściło ją po tym, jak...Cóż, chyba w pełni otworzyła się przed Żubrzą Gwiazdą i pstrokata również uczyniła to samo. Do Cyprysowej Łuski jeszcze nie do końca dochodziło co tak naprawdę się z tym wiązało - a może właśnie dochodziło za bardzo? Musiała jednak przyznać, że się nawet cieszyła, chociaż nie było tego widać gołym okiem, ale jej krok stał się nieco lżejszy, a spojrzenie mniej naburmuszone. Mimo to wszystko co wypowiedziała tamtego dnia, jej zachowanie się kompletnie nie zmieniło. No, może z dnia na dzień trochę mniej sztywno próbowała przekonać się do czynności, których unikała tyle księżyców.
- Wleczesz się. - rzuciła odwracając masywny łeb w kierunku kocicy z nieznacznie uniesioną brwią i trzepnęła końcówką ogona, wracając spojrzeniem przed siebie. Ah, zdecydowanie jej tego brakowało. Tylko ona, Żubr i możliwość nieskrępowanego powyrywania sobie kłaków.

[Żubr!]
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-30, 01:58   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Czuła się dziwnie.
Nie mogła powiedzieć, że czuła się źle - bo miała wrażenie, że była bardziej szczęśliwa, niż kiedykolwiek. Wszystko zdawało się iść po jej myśli, kolejne puzzle w tej wielkiej układance zaczynały wskakiwać na swoje miejsce i obraz, jaki tworzyły, był coraz bardziej wyraźny. Mimo wszystko... mimo wszystko wciąż czuła pod skórą to dziwne mrowienie. Gdy leżała na boku, z kościstym grzbietem przyciśniętym do grzbietu śpiącej obok niej Cyprysowej Łuski, wciąż nie mogła pozbyć się myśli, które oblepiały ją jak obrzydliwa, lepiąca się maź. Tonęła w niej jak w smole, nieustannie, pomimo tego, że za dnia wszystko było w porządku. Wszystko ulewało się dopiero w momencie, gdy zmęczony umysł, zamiast zasnąć, snuł myśl, która z każdą chwilą coraz bardziej i bardziej zaciskała się na jej gardle. Była dorosła, była przywódcą, była Żubrzym Gardłem, na osty i ciernie... ale była też córką swojego ojca.
- Cicho - parsknęła, jeżąc odruchowo sierść na biczowatym ogonie. Zatrzymała się na moment, by sprawdzić podejrzany zapach na granicy. Jak się okazało, nie było to nic ważnego. Woń była stara i wyglądało na to, że lis, który tędy przekroczył granicę, zrobił to kilka wschodów słońca temu. Podbiegła więc do Cyprysowej Łuski truchtem i zrównała się z nią, trącając ją przy tym barkiem w... łokieć. - Śpieszy ci się gdzieś?
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-17, 22:12   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Idąc tak przed siebie czuła, jak powoli z jej baków spada przygniatający ją, nieprzyjemny ciężar. Mimo tego, że ostatnią noc tak naprawdę znowu spędziła w legowisku z Żubrzą Gwiazdą, ostatnie - poprzedzające ostatnią - już kryła się w swoim legowisku próbując poukładać sobie we łbie wszystko dotyczące ostatnich wydarzeń. Strata Malinowych Chaszczy i Wilczego Śladu była dla niej naprawdę wstrząsająca i na moment kompletnie zapomniała o wszystkich, nikłych postępach jakie zrobiła - zamknęła się i uciekła od kota, który mógłby jej jakkolwiek pomóc. Chwilowa dawka ulgi jaką uraczyła ją Żubr wyparowała tak szybko jak się pojawiła, a Cyprysowej Łusce popękał cały lód pod łapami zrzucając ją do chłodnej wody własnego, kompletnie nieprzystosowanego do takich sytuacji wnętrza. Musiała więc odreagować, a jedynym sposobem jaki znała była samotność i złość. Ostatnio jednak zdawało się być z nią odrobinę lepiej, chociaż dalej była otępiała i drażliwa w okolicach obozu jak i w nim samym. Tutaj - sam na sam z Żubr, daleko od Gromowego obozu, jej krok był lżejszy a postawa bardziej rozluźniona, jednak czy aby na pewno na długo i....Szczerze?
Czując szturchnięcie na wysokości swojego barku, odwróciła łeb w kierunku Żubr, a jej uszy delikatnie się poruszyły. Czy się gdzieś śpieszyła? Pewnie tak. Podświadomie odkąd zmarła Malina miała ochotę wyjść z obozu i nie wracać przez dłuższy czas. W ryzach jednak trzymały ją obowiązki i lojalność, przez co uczucie frustracji i żalu kłębiło się w niej i przelewało, od czasu do czasu wychodząc z niej pod postacią parsknięć i syków w stronę kotów, które miały pecha zaleźć jej czymś za skórę; nawet najmniejszą pierdołą. W końcu jednak zaczęła odczuwać nieprzyjemne mrówki pod skórą i w dość niezręcznym dla niej geście, postanowiła wyrwać się od tych myśli idąc z pstrokatą na wspólny patrol.
- Powiedzmy. - rzuciła chrapliwie, nieznacznie poruszając łbem, jakby nastawiając, bądź przeciągając kark, po chwili robiąc podobnie z barkami podczas chodu. - Potrzebuje odpoczynku od tej bandy skretyniałych, lisich wypluwek, chociaż na pare uderzeń serca zanim rozszarpie im gardła za głupotę. - zawarczała, strosząc sierść na karku, napinając mięśnie karku i barków, a grzbiet jej nosa zmarszczył się groźnie, jednak po chwili - nieznacznie się rozluźniła, parskając w przestrzeń.
- I z tych wszystkich kretynów, akurat tych, których znosiłam musiało coś rozszarpać. Na osty i ciernie, to... - warknęła, moment później jednak zamilkła, po czym splunęła w bok i nastroszyła ogon w bezsilnej wściekłości połączonej z chęcią wyrzucenia z siebie wszystkiego. - Nie rozumiem tego gówna, Żubr. - burknęła powoli się zatrzymując. Odkąd zmarł Trzmiela Gwiazda wszystko leci na łeb na szyję. Terminatorzy gniją, wojownicy padają jak muchy...Co to ma być, na osty i ciernie?
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-18, 02:15   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Zerknęła na nią kątem oka i na chwilę zawiesiła wzrok na jej pysku; nie odezwała się jednak, a zamiast tego pozwoliła jej kontynuować myśl, która ewidentnie ciążyła jej od dłuższego czasu. Była doskonale świadoma tego, jaka to była kategoria myśli i uważała, że w tym wypadku najlepszym wyjściem będzie po prostu pozwolenie na to, by zostały wypowiedziane na głos. Im dłużej kisiło się w sobie złość, tym bardziej było to złe - w którymś momencie gniło się samemu od środka, wchłaniając to, co nie zostało wyrzucone na zewnątrz. Wiedziała to z własnych doświadczeń. Niestety.
- Też nie - mruknęła, mrużąc ślepia i odwracając głowę w przeciwnym kierunku. Jej wzrok utkwił gdzieś na terenach w oddali, które rozmywały się i tworzyły bezkształtną, szaro-brązową plamę. Może to kara za moje nieposłuszeństwo. Wzięła głębszy wdech i wypuściła powietrze przez nos ze słyszalnym świstem, nim zaczęła mówić. Gówno prawda; Błysk dopuścił się o wiele gorszych czynów, a Gwiezdni nie karali Klanu Gromu jako ogółu w formie ostrzeżenia. To nie była jej wina.
- Może to wszystko minie. Zły czas, który trzeba przeczekać - odezwała się, a jej głos był nieprzyjemny i skrzekliwy. O wiele bardziej niż zazwyczaj. Zmarszczyła brwi i odwróciła głowę, kierując pysk prosto na kroczącą obok niej Cyprysową Łuskę. - Co innego zostało? Wykłócanie się z Gwiezdnymi przy Szepczącej Sadzawce? - spytała, choć doskonale wiedziała, że takie załatwienie sprawy niczego nie zmieni. Nie mogła iść i po prostu poszarpać kilku skór obsypanych gwiezdnym pyłem, żeby zmusić ich do czujniejszego patrzenia na to, co się działo wśród żywych. To były ich sprawy, to był ich problem, który musieli załatwić samodzielnie... albo przeczekać, zaciskając zęby i bezsilnie napinając grzbiet w oczekiwaniu na kolejne ciosy. W końcu musiały przestać padać na ich poranione grzbiety, prawda?
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-26, 01:51   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


- To musi minąć. - burknęła gorzko kocica, zerkając w kierunku Żubrzej Gwiazdy chłodno. Jeżeli ta karuzela nieszczęść się nie zatrzyma, zaraz z Klanu Gromu nie zostanie nikt godny zaufania i jakiejkolwiek uwagi. Co lepsze koty padały, znikały czy Gwiezdni wiedzą co się z nimi działo. Tak, jakby rotacja zastępców przeniosła się teraz na ilość wojowników i terminatorów chcących ukończyć szkolenie. Ostatnio jednak aż czwórka uzyskała nowe imiona, w tym dwójka od niej; Tygrzyk i Głośny, teraz Wąż. Więc niby przybyło trochę kotów, które zapełniły nieznacznie powstałą pustkę po Malinowych Chaszczach czy Wilczym Śladzie, Rokitnikowym Cierniu czy samym Trzmielej Gwieździe. To jednak nie było to samo i właśnie ten fakt frustrował srebrzysto-rudą najbardziej. Miała nieprzyjemne wrażenie cofania, bądź spadania za każdym razem gdy zwoływana była ceremonia czy zebranie, bo miała z tyłu głowy chmury gorzkich myśli; a co jeżeli ktoś wciągnie kolejnego trupa do kolekcji? Masywna zastępczyni wydała z siebie niezadowolony bulgot i wbiła spojrzenie przed siebie, wracając do tym razem powolnego marszu, a jej ciężkie łapska zapadały się w puchatej warstwie śniegu zalegającego na na terenie Skraju Lasu. Na ostatnie słowa pstrokatej kocicy parsknęła i trzepnęła uchem, nawet nie odwracając w jej kierunku łba.
- Pewnie ich to nawet nie obchodzi, więc skakanie im do gardeł nawet jakby było możliwie, lisie łajno by dało. - wychrypiała kpiąco, prostując lekko kark i poruszając łbem tak, by nieznacznie poprawić futro na karku i gardle, a wcześniej nastroszona sierść nieco się wygładziła, gdy z każdym krokiem córa Kwaśnego Pyska zdawała się wracać do chwiejnego spokoju. Przynajmniej tak to wyglądało na zewnątrz - jej oczy wskazywały jednak na coś zupełnie innego. Była zdezorientowana tym co działo się w jej wnętrzu. Przelewające się między sobą złość, ból i poczucie bolesnej straty sprawiały, że Cyprysowa Łuska miała ochotę oderwać sobie łeb i cisnąć nim jak najdalej od swojego ciała byleby nie słyszeć tego wszystkiego, czego nie potrafiła do końca zrozumieć i jakkolwiek z siebie wyrzucić. To, czym się przed chwilą podzieliła, było...Na ten moment szczytem jej umiejętności. Nie wiedziała jak inaczej mogłaby określić swoją stratę - brakowało jej na to słów, czy...Innych takich. Nigdy nie była w tym dobra i tak właściwie; nie chciała być w tym dobra. Bo...po co?
- Przynajmniej tobie nie zbiera się na zdychanie. - wyburczała pod nosem sama do siebie prąc naprzód.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-26, 02:42   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Kiwnęła głową. Nie było innej opcji i to było odpowiednie nastawienie do tej sytuacji - to musi minąć. Nie "być może minie" albo "oby minęło". Musi. To był rozkaz i jako przywódca Klanu Gromu nie przyjmowała do wiadomości żadnego innego wyniku. Na słowa kotki uniosła głowę w górę i spojrzała w niebo. Jasne, trochę zachmurzone, typowe dla pory nagich drzew. Było zbyt wcześnie, by mogli widzieć gwiazdy.
- Nigdy nie wierzyłam szczególnie mocno - odezwała się nagle, nie spuszczając wzroku z nieba. Jakby jej słowa były jednocześnie wyrzutem porzuconego dziecka wobec Przodków. - Wiem, że istnieją, bo widziałam ich jeszcze zanim zostałam przywódcą. Ale nie są tym, kim wszyscy myślą, że są. Albo już nie są - mówiła dalej, błądząc myślami gdzieś daleko. Zmarszczyła czoło i odwróciła wzrok od nieba. Wiedziała, co czuje, ale nie potrafiła ubrać w słowa swojej relacji z Gwiezdnym Klanem. Kiedy ostatni raz otrzymali przepowiednię? Kiedy dostali znak, że stanie się coś złego? Czy powinna czuć obezwladniającą samotność gdy myślała o swojej relacji z Gwiezdnymi, którzy odwracali wzrok, gdy wszystko się sypało? - Nieważne.
Ta rozmowa była dziwna. Nie wiedziała, dokąd zmierza. Zaczęła temat, który okazał się być dla niej zaskakująco bolesny i zraniła się, gdy zaczęła go jeszcze bardziej rozgrzebywać. Szła dalej, jej szczupłe łapy zapadały się głęboko w śnieg. Nie było go nawet tak dużo.
- I tobie - mruknęła, spoglądając na kotkę kątem oka. Uśmiechneła się do niej zaczepnie i klepnęła ją ogonem w udo. Zbliżyła się nieznacznie do kotki, by iść z nią ramię w ramię, żeby czuć na sobie dotyk jej długiej, gęstej sierści. - I lepiej, żeby tak zostało. Mam jeszcze dużo do zrobienia za życia - dodała, strzygąc uchem. Zamilkła na moment, nim znów się odezwała. - Sporo myślałam o naszej ostatniej rozmowie. Tej o kociętach.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-26, 17:17   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Cyprysowa Łuska szanowała przodków i samych zmarłych - jednak jej wiara ograniczała się do samego szacunku. Kompletnie nie mogła sobie wyobrazić tego, aby martwe koty na Srebrnej Skórce interesowały się tym co działo się pod nimi w środku lasu i klanów. Myśl, że mogliby cokolwiek mącić, pomagać i po prostu robić była dla niej czymś dziwnie frustrującym, dlatego kompletnie odrzucała od siebie myśl, że Gwiezdny Klan w ogóle się nimi interesuje pod tym względem. Na każdym kroku zresztą była w tym coraz bardziej utwierdzana - Gwiezdni zabrali za jednym zamachem 3/4 przywódców w tym samym czasie, a Klan Gromu dalej był gnojony nikt tak naprawdę nie wie dlaczego. Gdyby Gwiezdni faktycznie chociaż odrobinę się przejmowali tym, co tu się dzieje, być może by na to nie pozwolili. Nawet mimo tego, że fakt takiej interwencji mógłby odratować pare kotów, Cyprys wiedziała, że nie byłaby z niej do końca zadowolona. Ingerencja, to dalej ingerencja, a to jej się nie podobało. Na słowa Żubrzej Gwiazdy, poruszyła nieznacznie uszami i zerknęła w stronę idącej obok niej kotki, gdy ta spoglądała w niebo. Coś ją gryzło, jednak Cyprys nie wiedziała dokładnie co. Zazgrzytała cicho zębami i wypuściła powietrze przez nozdrza sprawiając, że na chwilę przed nią pojawiła się siwa para. Gdy ta przysunęła się by delikatnie stykać się bokami, pstrokata córa Kwaśnego Pyska również nieco się przysunęła tym samym już widocznie ocierając się o odziany krótką sierścią bok partnerki, a jej ogon na moment opadł na jej grzbiet w niemym geście zrozumienia i wsparcia. Bo...tak naprawdę nie wiedziała co mogłaby odpowiedzieć na to wyznanie. Jej wiara w Gwiezdny Klan nigdy nie była jakaś wybitna i nie wychodziła poza czysty szacunek i myśl, że coś jest po śmierci i warto do niego dążyć przez trzymanie się kodeksu. Tyle
- Mówisz? - mruknęła zaczepnie i charknęła burkliwie jakby chciała się zaśmiać, ale cały chichot utknął jej głęboko w gardle. Wróciła spojrzeniem przed siebie i bardziej skupiła się na tym co było przed nimi niż na rozmowie. Marsz w ciszy i w subtelnej bliskości jej wystarczał. Jednak słowa, które padły z pyszczka Żubr skutecznie wyrwały ją z chwilowego odprężenia i cieszenia się po prostu bliskością drugiego kota. Kocięta. Zamrugała powoli i zerknęła w jej stronę, unosząc nieznacznie brew. - I? - dopytała krótko, a w jej oczach błysnęło nie tylko zaskoczenie, ale i...Zainteresowanie. Żubr jeszcze wtedy zarzekała się, że to plany na daleką przyszłość, a tu proszę; bardzo bliska ta daleka przyszłość. Wraz z tą drobną uwagą, przez kark zastępczyni przeszedł lodowaty, szczypiący wręcz dreszcz. Ten temat był dla niej...w dalszym ciągu dość obcy, jednak nadstawiła uszy ciekawa co dalej powie jej Żubr.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-26, 18:45   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Najgorsze było to, że chciała wierzyć. Chciała sądzić, że Gwiezdni są nieomylni, że wiedzą co robią i że zawsze działają tak, by klany wyszły na tym najlepiej. We wszystkim był większy cel. Gdy była młodsza, lubiła interpretację Gorejącego Krzewu, jego podejście do wiary. To wszystko jednak nie miało wpływu na jej własną. Jeżeli Przodkowie faktycznie wpływają na los, to dlaczego umierały młode koty? Dlaczego medycy, koty najbliżej Gwiezdnych, nie mogli utrzymać się przy życiu dłużej niż przez obieg pór lub dwa? Z reguły nie myślała o tym, jednak czasami zdawała sobie sprawę z tego, że Gwiezdny Klan nie był tym, za co wiele kotów go uważa. Albo już nie był tym, czym był kiedyś. I nie wiedziała, co byłoby gorsze - świadomość, że Gwiezdni nie istnieją czy to, że istnieją, ale już nie chcą mieć z nimi nic do czynienia.
- I zdecydowałam, że robię się stara - prychnęła; mimowolnie uniosła wargi, szczerząc zęby w krzywym uśmiechu. - I że chcę zostać matką. Nie mówię, że teraz, ale kiedy będziesz gotowa, bo to też twoja decyzja. Bo to będą... no, nasze kocięta - powiedziała. Mówiła dość szybko i pewnie, nie zatrzymywała się ani nie szukała odpowiednich słów, by wyrazić to, co chciała Cyprysowej Łusce przekazać. Było to coś, o czym myślała od dawna. Nawet jeżeli nie czuła się jeszcze w pełni komfortowo w pozycji partnerki drugiej kotki - nie chciała, by to pozbawiło ją możliwości założenia rodziny. Bo... już nią były. Prawda? Było to bardzo dziwne, bardzo obce uczucie, które jednocześnie przerażało i było dziwnie znajome, dawało komfort.
Zwolniła nieco kroku, by móc odchylić głowę i w miarę komfortowo oprzeć policzek o bark Cyprysowej Łuski.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-26, 21:10   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Wpatrywała się w kocicę badawczo, jakby chciała wyczytać z jej myśli, których przecież nie słyszała - co takiego w nich siedziało. Dlaczego poruszyła taki temat, czy w ogóle powinna go poruszać, i...Dlaczego tak bardzo ją on stresował?Ostatecznie jednak Żubrzyca zaczęła szybko i bez zbędnego namysłu przedstawiać co też kryło się za słowami wprowadzenia, które wyjątkowo skutecznie zainteresowały zielonooką swoim wydźwiękiem.
Starość. Na to określenie brwi kocicy opadły i lekko się zmarszczyły, jednak poza tym drobnym szczegółem nic się nie zmieniło na pysku masywnej zastępczyni. Oczywiście, zdawała sobie sprawę z tego, że Żubr jest od niej dużo starsza - to było raczej logiczne, jednak niewiele sobie z tego robiła i nie przeszkadzał jej ten fakt. Właściwie odkąd pamięta otaczała się kotami starszymi od siebie i tylko niewiele kotów jak jej właśnie terminatorzy, rodzeństwo czy pojedyncze przypadki znajomych byli w tym samym lub zbliżonym wieku. Musiała jednak przyznać, że w kontekście tematu kociąt...Postawiło ją to pod dziwnie twardą i chłodną ścianą, bo mimo tego, że była kotką i to już w całkiem dojrzałym wieku - jej myśli w żadnym etapie nie schodziły na takie tory. A przynajmniej nie tak bezpośrednio, bo oczywiście w porywie szczerości przyznała się otwarcie do chęci pomocy przy wychowywaniu możliwych kociąt Żubrzycy, nawet jeżeliby kosztowałoby ją to wyrwanie sobie samej łba z...Pewnych powodów. Jednak teraz kiedy faktycznie przyszło co do czego, Cyprysowa Łuska odczuwała nieprzyjemnie wzrastającą panikę, frustracje, ale i coś...Ciepłego, przyjemnego czego nie do końca rozumiała. Radość? Może. Końcówka jej ogona drgnęła nieznacznie i gdy Żubr skończyła, kocica dłuższą chwilę milczała układając burzę myśli jaka pojawiła się w jej głowie. Poczuła jak zaciska jej się gardło, a sierść sama jeży przez fakt, że nie miała w głowie odpowiednich słów na taką sytuację. Dopiero gdy policzek pstrokatej oparł się o jej bark, masywna wojowniczka zatrzymała się na dobre i delikatnie wyprostowała kark, a jej wcześniej napinające się mięśnie - powoli zaczęły się rozluźniać. Nasze kocięta. Wypuściła powietrze przez nozdrza, a jej umysł na pare uderzeń się oczyścił, pozwalając szylkretowej kocicy myśleć w miarę jasno i sensownie. Poniekąd - bo jak miała to wszystko ułożyć i zmieścić we własnej głowie? Fakt kociąt mógł...Naprawdę nieźle namieszać.
- To...spore wyzwanie. - zaczęła pod nosem, mrużąc lekko ślepia. - Jednak mimo to, tak jak powiedziałam wtedy, tak moje zdanie się nie zmieniło Żubr. - odparła twardym, pewnym siebie głosem, odwracając łeb tak, by móc lepiej kątem oka zerknąć na opierającą się o jej bark kocicę. Mimo to jednak z tyłu głowy latała jej masa uszczypliwych niepewności: czy sobie poradzi? Czy to jej nie przerośnie? Czy w ogle się do tego wszystkiego nadaje aby zostać...matką?
- Jak ty to widzisz? To wszystko?
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-26, 22:00   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Wiedziała, że temat był trudny dla Cyprysowej Łuski - sama przecież nie była do końca pewna tego, jak to wszystko mogło wyjść. Nie wiedziała, czy podoła. Ale to było coś, czego zawsze chciała. To było coś, czego zawsze zazdrościła swoim siostrom i przez co często czuła, że jest od nich w jakimś sensie gorsza. Nie jako wojownik, bo tego nie mogła sobie zarzucić, ale jako kotka. Że nie była w stanie zrobić tego, do czego była biologicznie zaprogramowana.
- Wiem - kiwnęła potakująco głową. - Nie chcę cię zmuszać do czegoś, czego nie jesteś pewna - dodała. Nie chciała, żeby Cyprysowa Łuska czuła, że ma nóż na gardle. Z drugiej strony... nie chciała czekać przez wieczność, aż się zdecyduje. Chociaż tego nie mówiła, to miała nadzieję, że szylkretka w końcu się przekona i usłyszy wyraźne "tak, jestem na to gotowa i chcę tego". Nie były przecież gówniarzami, którzy nie wiedzieli, z czym wiąże się posiadanie kociąt. To była odpowiedzialność. Ale skoro inne matki dawały radę, to dlaczego one miałyby temu nie podołać?
- Znajdę kogoś odpowiedniego na osiedlu dwunogów. Jakiegoś samotnika, najlepiej takiego, który nie wie, czym są klany - odpowiedziała po chwili zastanowienia. - A potem jakoś to będzie. Tyle matek przed nami dało radę wychować kocięta, więc dlaczego nam ma się nie udać?
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-27, 01:23   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Na słowo "samotnik", Cyprysowa Łuska jawnie się skrzywiła, i wypuściła powietrze przez nozdrza z nieukrywanym niezadowoleniem. Ugryzła się jednak w język aby nie zaproponować kocura z klanu. Z jednej strony kompletnie nie widziała, żeby ojcem poniekąd i jej kociąt miał być jakiś zapchlony kłak z osiedla, a z drugiej - w Gromie nie było kocura, który również nie podchodził pod tę kategorię i...Był na tyle dorosły by móc począć kocięta. Sam pomysł znalezienia kota, który ani nie wie o klanach, ani najprawdopodobniej już nigdy więcej się go nie spotka był naprawdę dobry; jednak niesmak na słowo samotnik pozostał, chociaż zamysł był...Ciekawy. Dlatego tylko na niezadowolonym i chwilowym prychnięciu się zakończyło, a córa Kwaśnego Pyska słuchała dalej planu jaki przedstawiała jej Żubr, o ile to szło nazwać planem. Pierwsza część faktycznie nim była, a dalsza brzmiała chaotycznie; przynajmniej w uszach i myślach szylkretki.
- Przynajmniej będziemy miały pewność, że wyjdą na koty, czy coś. - przyznała cicho, a kącik jej pyska drgnął krzywo w jakimś nieco bardziej przyjaznym grymasie niż cynicznym półuśmieszku. Zresztą, tu nie miała jak się nie zgodzić z Żubr - skoro taka Błękitna Toń odchowała sobie kocięta, czy Cichy Strumyk i inne Zamarznięte to chyba logicznym jest, że one to sobie poradzą z tym śpiewająco. A przynajmniej Żubr, bo Cyprys nie oczekiwała po sobie nagłego odnalezienia łagodności i odpowiedniej łapy do jakimikolwiek kociąt - nawet tych swoich. Delikatnie dotknęła nosem ucha Żubrzycy i odchrząknęła chcąc pozbyć się powoli zalegającej w jej gardle chrypy z którą funkcjonowała od niepamiętnych czasów.
- No to, chyba podjęłyśmy decyzję. - burknęła cicho i zmarszczyła grzbiet nosa wbijając spojrzenie w lekko uniesioną łapę całą oblepioną śniegiem i mokrą od tego, który zdążył się już stopić. Syknęła wytrącona tym z równowagi i machnęła łapą nieznacznie, po czym wróciła spojrzeniem na Żubr i trzepnęła uszami. - Nasze kocięta... - mówiąc to na głos zrozumiała, jak poważną decyzję wspólnie podjęły...O dziwo wcale nie spanikowała. Nie była przygłupim bachorem i doskonale zdawała sobie sprawę z tego co to wszystko oznacza, a w głowie układała plany działa na możliwe zgrzyty i wypadające okoliczności gdy Żubr będzie hipotetycznie w kociarni.
- Cóż, może chociaż trochę przytyjesz i nie będziesz skórą owiniętą na kościach gotowych do zmiażdżenia. - mruknęła kąśliwie i przejechała nieco sztywno językiem po nosie przywódczyni, po czym poruszyła barkami i ruszyła się powoli do przodu dając tym samym sygnał do ruszenia z miejsca i....Możliwie przejścia również do innego tematu. Chyba nie zamierzały gadać teraz tylko o kociakach....prawda?
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-27, 23:32   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Wiedziała, że wybór samotnika na ojca jest wyborem ryzykownym. Była jednak pewna tego, że chce załatwić to w ten sposób. Nie znała żadnego odpowiedniego kota w żadnym z czterech klanów, którego mogła prosić w ten sposób o przysługę; nie chciała też ryzykować tym, że jakiś losowy samiec będzie sobie rościł prawa do jej kociąt i będzie wiedział, gdzie ją odnaleźć i jak zburzyć jej autorytet, gdyby chciał w ramach zemsty zniszczyć jej reputację. Samotnik był bezpieczny w tym sensie, że mogła przyjść i zniknąć z jego życia, a on nie będzie w stanie jej odnaleźć w żaden sposób. Minusem było to, że musiała w tym celu dotrzeć na osiedle, na którym ostatni raz była jako bardzo młoda terminatorka. Było to trochę przerażające, ale z drugiej strony - ekscytujące. Nie spodziewała się jednak tego, że uda jej się przekonać Cyprysową Łuskę... ot, tak. Zamrugała powiekami, aż nie dowierzając temu, co właśnie usłyszała.
- I to już? - parsknęła rozbawiona tym, że podchodziła do tej rozmowy jak pies do jeża i miała już plan na to, w jaki sposób będzie urabiała Cyprysową Łuskę na przestrzeni kolejnych księżyców... a nawet nie musiała tego robić. Czy ona też o tym myślała od czasu tamtej rozmowy? Zmarszczyła nos i nastroszyła wąsy jak naburmuszony kociak, gdy ta polizała ją po nosie.
- Po co mi tłuszcz, skoro mam mięśnie? - żachnęła się, zadzierając głowę w górę i w kilku susach zrównując się ze swoją zastępczynią; wówczas zwolniła i dostosowała swój krok do jej prędkości. - Proporcjonalnie mam ich pewnie więcej niż ty, kupo kłaków - dorzuciła jeszcze, szturchając ją czołem w bark i uśmiechając się zaczepnie.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 10