Poprzedni temat «» Następny temat
Czarny Ogon - zachód
Autor Wiadomość
Tnąca Zawieja
Wojownik



Klan:
cien

Księżyce: 47 (IV)
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Multikonta: Lawendowa Gwiazda
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-23, 23:31   
   Wygląd: Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9193


Syn Ciemnej Toni przez chwilę rozważał słowa Wirującego Pióra. Od razu pierwszą jego myślą było, że bękarty nie nadają się do życia w Klanie, choć jak to zaraz rozważył, to wcale tak nie działało. Szkoda. W takiej sytuacji brudna krew nie miałaby miejsca, co byłoby ogromną korzyścią dla wszystkich. Przynajmniej według Zawiei i jego poglądów.
- W pełni się z tobą zgadzam-odparł z zamyśloną miną. Szukał w Klanie kotów, które nie nadawały się do życia w nim, ale niestety, nikogo nie wytypował, co oznaczało, że obecnie takich osobników nie ma.
Jak tylko bury kocur usłyszał reację Puchacza to uśmiechnął się jak kociak, po czym przeniósł wzrok na rybę, którą wskazał Wirek. Po usłyszeniu wskazówki czy też zalecenia mina mu trochę zrzedła. Liczył na wielkie wejście, ale cóż, przeliczył się. Jeśli psikus ma wypalić to trzeba zachować dyskrecję i nie ma, co w tej kwestii dyskutować.
-Dobrze- odpowiedział z entuzjazmem. Wziął rybę i dzielnie ruszył za wojownikiem. Był tak zdeterminowany oraz podekscytowany, że nawet nie przeszkadzał mu smród i smak zdobyczy.

/ zt <3
Ostatnio zmieniony przez Tnąca Zawieja 2020-08-23, 23:34, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 35/300
 
Ciernisty Kwiat
Medyk
the disgraced queen



Klan:
samotnicy

Księżyce: 100 | kwiecień 2021
Mistrz: 2many2list
Płeć: kotka
Matka: kukułcze jajo [*]
Ojciec: chrzanowy korzeń [*]
Partner: laburnum anagyroides
Multikonta: lniane futerko (gk), azalia (m), barani róg (nkt), sztormowa chmura (gk), kwas (nkt), bluszcz (s)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-09-28, 17:01   
   Wygląd: po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=208791#208791


***

Znikanie z leża jej dwunoga na kilka dni było czymś normalnym - czymś, do czego razem ze Śnieżką się przyzwyczaili. Wiedzieli, że do nich wróci. Tego samego niestety nie można było powiedzieć o kotach z Klanu Cienia. Nie tylko zniknęła bez słowa, ale również zadecydowała się nie wracać. Czuła, że nie ma tam już dla niej miejsca, że nie zasługuje, aby tam być. Była też część jej, która uważała, iż nie powinna wracać do miejsca, w którym miałaby cierpieć przez kolejne księżyce, nie widziała w tym najmniejszego sensu. Właśnie tej części siebie posłuchała. Miała dokąd wrócić, lecz jej domem nie były już ziemie klanu.
Co więc sprowadzało ją ciągle w te okolice? Co przyciągało ją do terytoriów Czterech Klanów? Nostalgia, jeśli mogłaby to tak nazwać. Spędziła większość życia poświęcając się dla nich, więc nie potrafiła i nie chciała zapomnieć. Właśnie to melancholijne uczucie przyprowadziło ją pod granicę jej dawnego klanu, jej dawnej rodziny. Siedziała po odpowiedniej stronie Czarnego Ogona, przyglądając się temu, co kiedyś było jej. Wciągnęła chłodne powietrze pory opadłych liści, delektując się nim w pewien sposób. Zawsze było coś w tej porze, co kochała. Czy to kolorowe liście, czy też odświeżający dla niej chłód - uwielbiała to. Uczucie wiatru na futrze, szum liści... można się było w tym zatracić. I właśnie to zrobiła - niemal kompletnie się wyciszyła, nasłuchując jedynie potencjalnych nieprzyjaciół. Zapomniała na moment o świecie dookoła, siedziała w bezruchu i po prostu cieszyła się chwilą - czymś, czego nie mogłaby poczuć w swoim starym domu. Z daleka mogłaby wyglądać niemal jak miraż, wytwór czyjejś wyobraźni, jednak była jak najbardziej prawdziwa.

| dębowy cień |
_________________

for they are all my children
all that i swore to defend
it is my duty to become
both queen and trusted friend
and of my children high and low
from beggar to above

the dearest are my heralds
who return my care with love
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 20 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 235/400
Stat. Med. - lvl:
8 | MED.EXP: 201/1500
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-28, 18:07   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Dębowy Cień dzisiejszego dnia patrolował granice przy Czarnym Ogonie. Lubił te okolice, bardzo mu się podobały, szczególnie w odsłonie Pory Opadających Liści, która ledwo co się zaczęła. Już wcześniej liście zaczęły opadać z drzew, jednak wtedy głównie za sprawą suszy, która dotyka ich terenów. Był sam, dlatego też liczył na to, że uda mu się po drodze złapać jakieś piszczki, które by mogły lgnąć do prawie wyschniętej rzeki, która ledwo co płynęła, ale zawsze stanowiła jakieś źródło pitnej wody, niezwykle koniecznej do przeżycia zwierzynie. Nim jednak zdołał przybrać pozycję łowiecką, na horyzoncie zamajaczyła mu biała sylwetka, na której widok niebieski kocur przełknął ślinę. Na pewno był to samotnik, który znajdował się w pobliżu granic. I pomimo że wiedział, co robić, to przez chwilę stał w bezruchu, próbując opanować prędko bijące serce i oszałamiający szum w uszach poprzez głębsze oddechy. Musiał się uspokoić. W końcu nie musiała być to jego matka, która również miała ponoć śnieżnobiałą sierść? Wypiął w końcu pierś, podnosząc głowę i spiętym krokiem oraz napiętym wyrazie pyska ruszył ku nieznajomemu. Im bardziej się zbliżał, tym bardziej był przekonany, że to nie była jego matka. Ona podobno była bardzo niska, najniższa w całym klanie, a ta oto osoba była wysoka i cała pokryta bliznami. Spięcie mięśni odpuściło, a Dąb wypuścił głośniej powietrze przez nos, mogąc odetchnąć z ulgą. Nie wiedział, czemu tak się stresował wcześniej. Przecież dawniej, jak był terminatorem, bardzo chciał spotkać Króliczy Pląs... Co się więc zmieniło? Może to przez to, że już wyrósł z tych marzeń i dorósł, znajdując swoje przeznaczenie nie gdzieś poza granicami, a w Klanie Cienia? Konkretniej w obozie, przy boku Popielnego Żaru, szkoląc nowych podopiecznych? Nie wiedział. Zmrużył dwubarwne ślepia, mając wrażenie, że kotka mu kogoś przypomina, ale nie mógł odnaleźć, kogo konkretnie.
- Cześć! Jestem Dębowy Sień, wojownik Klanu Sienia. Uważaj, bo znajdujesz się w pobliżu granicy naszych terenów i... - powiedział, przerywając, gdy nagła myśl zaświtała mu w głowie. Przecież to była... Jego ciotka? Zamrugał parokrotnie ślepiami, zdziwiony tym, co widzi. Zawsze była zadbana, miała piękną, gęstą sierść, a teraz jej skóra była poprzecinana szpetnymi bliznami... Ba, uszu to ona prawie nie miała! Jeszcze raz zmierzył białą wzrokiem, nie będąc pewnym, czy stoi przed właściwą osobą.
- Sierń...? - zadał ciche pytanie, poruszając nerwowo końcówką ogona. Zaraz się pewno okaże, że ma jakieś zwidy i to była jedynie kotka bardzo podobna do jego ciotki, ale była zwykłą samotniczką, niepochodzącą z Klanu.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Ciernisty Kwiat
Medyk
the disgraced queen



Klan:
samotnicy

Księżyce: 100 | kwiecień 2021
Mistrz: 2many2list
Płeć: kotka
Matka: kukułcze jajo [*]
Ojciec: chrzanowy korzeń [*]
Partner: laburnum anagyroides
Multikonta: lniane futerko (gk), azalia (m), barani róg (nkt), sztormowa chmura (gk), kwas (nkt), bluszcz (s)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-09-28, 19:20   
   Wygląd: po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=208791#208791


Jej chwila ciszy i spokoju została przerwana przez kota z klanu. Nie dziwiło jej to ani trochę - w końcu była blisko ich terytorium. Szczególnie teraz musieli pilnować tego, co im pozostało - tereny te nie przypominały aktualnie tego, jak je zapamiętała, ale nadal były jej znane. Podobnie jak kot, który przyszedł poinformować ją o bliskości Cienia. Czyżby los chciał z niej ponownie zażartować? A może Gwiezdni postanowili ją ukarać za złamanie Kodeksu i zostanie kotem dwunoga? Ciężko było to teraz stwierdzić. Kiedy Dębowy Cień wypowiedział jej imię, miała wrażenie, że jej serce na moment stanęło. Zostawiła go. Czy miał do niej pretensje? Czy był zły za to, że nie wróciła? Obawiała się odpowiedzi i nie wiedziała czy chce ją znać. Miała przed sobą dwie opcje - stanąć naprzeciw poczuciu winy lub skłamać i odejść.
Tutaj na szczęście odpowiedź była prosta. Dziwnooka nigdy nie była tchórzem i nie chciała nim zostać. Była w pewnym sensie winna Dębowi tej konfrontacji - zasłużył, by znać prawdę, nawet jeżeli jest bolesna... a przynajmniej tak jej się wydawało. Westchnęła cicho i zwróciła przymrużone ślepia w jego stronę.
- Już nie noszę tego imienia - powiedziała dość cicho, niemal szeptem. - Ale chyba bardzo dużo się zmieniło od naszej ostatniej rozmowy - dodała, chcąc jakoś złagodzić uderzenie, jakim mogło być zobaczenie ciotki w takim stanie. Emocje, uczucia... to wszystko nadal było dla niej dziwne, niezrozumiałe - nie potrafiła stwierdzić czy jej słowa zranią, czy pomogą. W tym wypadku miała nadzieję na to drugie - Dąb był jednym z kotów, których jej brakowało. W jego wypadku jednak wiedziała, gdzie go znaleźć. Mimo to sytuacja wydawała jej się być nieco... napięta, z jej własnej winy.
_________________

for they are all my children
all that i swore to defend
it is my duty to become
both queen and trusted friend
and of my children high and low
from beggar to above

the dearest are my heralds
who return my care with love
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 20 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 235/400
Stat. Med. - lvl:
8 | MED.EXP: 201/1500
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-06, 14:36   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


A więc jednak to była ona! Ale na jej słowa Dębowy Cień zamrugał parokrotnie, a uśmiech zszedł z jego pyska, zastąpiony najpierw lekkim zmarszczeniem pyska w niezrozumieniu, by po wstępnym przetworzeniu informacji w umyśle kocura zastąpiło go rozluźnienie, chociaż nadal widoczne było niezrozumienie dla sytuacji, w jakiej się znaleźli.
- Co...? Ale... Ale chyba nikt si go nie ukradł, co? - zadał ciche pytania, gdy biała kotka mu powiedziała, że już nie nosi tego imienia. Więc... Jakie teraz nosi? Uchylony pysk kocura zamknął się, jednak nadal było wymalowane na nim głębokie zdziwienie i niezrozumienie. Gdzieś poza jego możliwościami było zrozumienie, czemu Ciernisty Kwiat nie chce już nosić swojego imienia, które w końcu było... Jej. I tylko jej. Nie było drugiej Ciernistej na całym świecie i same pierwsze litery tworzyły w głowie siostrzeńca byłej medyczki obraz właśnie jej postaci. Co się stało, że już go nie nosi? Starał się również obrócić w lekki żart, rozluźnić jakąś napiętą atmosferę, chociaż sam nie bardzo potrafił przezwyciężyć dziwnie przytłaczające uczucie.
- Tak... Chyba tak. No to co u siebie? Długo się nie widziałem, co się stało, że... No wiesz. Odeszłaś? - zapytał się, starając się w miarę taktownie to wszystko rozegrać. Ale, powiedzmy sobie szczerze, Dąb i bycie taktownym nie szło ze sobą w parze... Nie stało nawet obok! Bał się trochę, co może usłyszeć od białej kocicy, która stała na granicy swojego dawnego klanu. Miał bardzo dużą nadzieję, że postanowiła wrócić. Krogulcza Gwiazda w końcu z chęcią pewno przyjmie jego ciotkę, była bardzo dobrą medyczką przez wiele długich księżyców. Ale niebieski kocur coś przeczuwał, że jej odpowiedź nie będzie taka, jak sobie wyobrażał.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Pstrąg
Samotnik



Klan:
samotnicy

Księżyce: 16 (koniec marca)
Mistrz: -
Płeć: kocur
Matka: Szadź
Ojciec: ?
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-05, 13:10   
   Wygląd: Rudy, krótkowłosy, klasycznie pręgowany z białymi znaczeniami. Prawe oko niebieskie, lewe pomarańczowe.
   Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=453805#453805
   Trwałe urazy: Ogon złamany w ostatnim kręgu.


Po rozdzieleniu się z cienistą ekipą Pstrąg udał się w swoje strony, żeby znaleźć jakieś miejsce na tymczasowe legowisko. Intuicja mu podpowiadała, że pewnie ciężko będzie mu znaleźć te całe liście, o których opowiadała medyczka, dlatego zamierzał znaleźć sobie jakieś schronienie niedaleko terenów, które należały do Polnego.
Nie znał się za dobrze na teorii polowania, ale jednak instynkty jako tako działały plus wcześniej miał okazję obserwować, jak osiedlowe koty polują na gołębie. Dlatego po wielu próbach niepowodzenia udało mu się złapać w pobliżu rzeki jakiegoś ptaszka. Chyba wróbla czy coś, ale on tego nie wiedział, nie znał się. Ważne było, że miał co wrzucić na ząb.
No i tak niosąc tego wróbla w pysku zaczął kierować się wzdłuż strumienia, żeby przycupnąć na spokojnie i zjeść posiłek. Jego uwagę przykuło bardzo nieduże wgłębienie w ziemi znajdujące się niedaleko czarnego ogona, który wylał wodę. Wyglądało jak legowisko, ale takie od dawna nieużywane. Ślady nie były świeże, zapachu też żadnego nie wyczuwał. Więc raczej bezpiecznie. Rzucił wróbla na ziemię i lekko rozkopał jamę tak, żeby przywrócić jej dawne kształty. Nie było to trudne, bo podłoże było raczej wilgotne i miękkie. A potem ułożył się wygodnie i zaczął pałaszować wróbla, nie kryjąc się w ogóle ze swoją obecnością - w końcu był na terenach niczyich i dodatkowo naprawdę blisko klanu, którego przywódca już go znał.

zapraszam Wronkę.
_________________
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡


  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 10/100
 
Wronia Łapa
Terminator
nowhere



Klan:
cien

Księżyce: 32 (III)
Mistrz: Pluskający Potok [*] Krogulcza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Wydrza Łapa [*]
Ojciec: Płomyk
Multikonta: Kornikowa Łapa (KRz) Czyhak (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-09, 19:54   
   Wygląd: Wyrosła na średniej wielkości, ale całkiem długonogą koteczkę. Lśniące, dłuższe futerko w kruczoczarnej barwie gładko otula jej szczupłą sylwetkę, a Psianka codziennie dba, by każdy kosmyk układał się idealnie. Uszka ma zakończone małymi pędzelkami, wąsy lekko podkręcone, a puszysty ogon często nosi uniesiony wysoko ponad grzbietem. Oczy Psianki są jasne, żółto-zielone, ze znaczną przewagą tej drugiej barwy. Ogólnie całkiem ładniutka z niej kotka, a przynajmniej tak o sobie myśli i próbuje wszystkich o tym przekonać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=412764#412764


Z dwojga złego wolała wodę niż błoto, więc tam gdzie się dało brodziła po brzuch w nurcie Czarnego Ogona. Dzięki roztopom cienki zazwyczaj strumyczek nabrał gabarytów oraz siły, ale Wrona potrafiła pływać, więc butnie nie bała się sytuacji, w której łapa się jej omsknie i straci grunt. Zresztą, postępowała przed siebie ostrożnie, badając dokładnie dno przed kolejnym krokiem.
W sumie sama nie wiedziała, czego dokładnie szukała i oczekiwała, ale przynajmniej urozmaiciła swoją włóczęgę, odróżniając ją od innych wielu, które uskuteczniała od księżycy.
I tak, pomiędzy jednym mokrym i chlupiącym krokiem, a drugim, dostrzegła przycupniętego w jamie rudzielca. Akurat jadł jakiegoś ptaka - sądząc po obecności piór - na co terminatorce, będącej na ostrej diecie, ścisnął się żołądek.
- Smacznego. - Rzuciła głośno, kierując w stronę samotnika słodycz swojego uśmiechu. Szkoda, że kapiącym z niego metaforycznym cukrem nie dało się najeść. Przynajmniej nie musiałaby polować.
_________________

Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy
Przezroczysty świat
Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy




  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 020/150
 
Pstrąg
Samotnik



Klan:
samotnicy

Księżyce: 16 (koniec marca)
Mistrz: -
Płeć: kocur
Matka: Szadź
Ojciec: ?
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-10, 20:24   
   Wygląd: Rudy, krótkowłosy, klasycznie pręgowany z białymi znaczeniami. Prawe oko niebieskie, lewe pomarańczowe.
   Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=453805#453805
   Trwałe urazy: Ogon złamany w ostatnim kręgu.


Do jego uszu regularnie docierał plusk wody, więc kocur poniekąd przyzwyczaił się do tego regularnego dźwięku. W pewnym momencie jednak pojawiła się pewna nieprawidłowość i zaalarmowany kocur uniósł gwałtownie głowę. Ale wtedy jeszcze niczego ani nikogo nie dostrzegł, dlatego wrócił z powrotem do swojego posiłku. Był mniej więcej w połowie wróblego ciała, gdy usłyszał czyjś dźwięczny głos. Przeżuł kęs, który trzymał w pysku i przełknął, nim się odezwał
- O, dzień dobry. - przywitał się, jednocześnie posyłając w jej stronę skinienie pyska. Po głosie i zapachu rozpoznał, że miał do czynienia z kotką. W normalnych okolicznościach pewnie mógłby o niej powiedzieć śliczna, ale obecnie prezentowała się zdecydowanie mniej zachęcająco niż na co dzień - jej futerko było mokre i posklejane.
- Pływałaś? - zapytał zdumiony, a zaraz się zreflektował, nie dając nieznajomej nawet dojść do słowa - A, przepraszam. Pstrąg jestem. Ale moje pytanie jest nadal aktualne. - dopiero wtedy zamilkł, wyczekując odpowiedzi. Nie brał się za dalszą część posiłku, bo nie wiedział jak dalej przebiegnie ich rozmowa.
_________________
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡


  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 10/100
 
Wronia Łapa
Terminator
nowhere



Klan:
cien

Księżyce: 32 (III)
Mistrz: Pluskający Potok [*] Krogulcza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Wydrza Łapa [*]
Ojciec: Płomyk
Multikonta: Kornikowa Łapa (KRz) Czyhak (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-10, 20:48   
   Wygląd: Wyrosła na średniej wielkości, ale całkiem długonogą koteczkę. Lśniące, dłuższe futerko w kruczoczarnej barwie gładko otula jej szczupłą sylwetkę, a Psianka codziennie dba, by każdy kosmyk układał się idealnie. Uszka ma zakończone małymi pędzelkami, wąsy lekko podkręcone, a puszysty ogon często nosi uniesiony wysoko ponad grzbietem. Oczy Psianki są jasne, żółto-zielone, ze znaczną przewagą tej drugiej barwy. Ogólnie całkiem ładniutka z niej kotka, a przynajmniej tak o sobie myśli i próbuje wszystkich o tym przekonać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=412764#412764


Zazwyczaj Wronka dbała o swoje futerko wręcz obsesyjnie, ale tym razem zdarzyło się jej potkniecie i rzeczywiście pokazała się w swoim mniej atrakcyjnym wcieleniu. Falujące futerko, które pięknie się układało na sucho, po zetknięciu z wodą wisiało w trochę smętnych strączkach. Może by się przejęła, gdyby miała chociaż cień podejrzeń, że rozmowa z Pstrągiem - bo tak przedstawił się kocur - będzie jednorazowa jak ze wszystkimi samotnikami. Z dużym prawdopodobieństwem do następnej pełni nie będą o sobie pamiętać.
- Wrona. - Rzuciła. Darowała sobie Łapy i inne, bo wydawało się jej to zbędne w kontakcie z poza Klanowym kotem. Wronia Łapa brzmiało absurdalnie dla kogoś, kto nie znał zwyczajów. - Miło mi cię poznać Pstrągu. - Uśmiechnęła się przyjaźnie. Zanim odpowiedziała na jego pytanie, zdecydowała się przeciąć nurt i podpłynąć bliżej kocura. Krzyczenie do siebie było mało eleganckie. - Tak, pływałam. Czarny Ogon wylał przez roztopy i sporo terenu znalazło się pod wodą. Ciężko przejść suchą łapą. - Wyjaśniła.
_________________

Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy
Przezroczysty świat
Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy




Ostatnio zmieniony przez Wronia Łapa 2021-03-10, 20:49, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 020/150
 
Pstrąg
Samotnik



Klan:
samotnicy

Księżyce: 16 (koniec marca)
Mistrz: -
Płeć: kocur
Matka: Szadź
Ojciec: ?
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-10, 21:04   
   Wygląd: Rudy, krótkowłosy, klasycznie pręgowany z białymi znaczeniami. Prawe oko niebieskie, lewe pomarańczowe.
   Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=453805#453805
   Trwałe urazy: Ogon złamany w ostatnim kręgu.


No pewnie Wronka nie zapamięta Pstrąga w ogóle i do następnej pełni nie będzie nawet kojarzyć kto to był, tym bardziej, że na co dzień na pewno miała do czynienia z wieloma kotami z własnego klanu. Ale z Pstrągiem sytuacja była nieco inna - dopiero niedawno udało mu się uciec od ludzi i jak wiadomo (albo i nie) to właśnie pierwsze nawiązywane "na wolności" znajomości stają się tymi najważniejszymi czy po prostu najmocniej zapamiętywanymi, bardzo wspominanymi na stare lata. Więc no, on pewnie już do końca życia będzie miał gdzieś w głowie zakodowany obraz jej mokrego futerka.
Skinął pyskiem, gdy kotka się przedstawiła. Zdziwił się, że otrzymał tylko jeden człon, ale może po prostu ona jako jedna z nielicznych rozumiała, że on nie czaił konceptu. Gdy Wronka zdecydowała się podpłynąć bliżej, niemal nie rozdziawił paszczy ze zdziwienia.
- Woooow... - wymsknęło mu się cicho, gdy kotka dotarła do brzegu. - I nie jest ci zimno? Nie boisz się, że się utopisz? - zapytał nieco naiwnie, ale to dlatego, że nie rozumiał idei pływania. Sam nigdy nie próbował, a koty w jego otoczeniu zawsze panicznie reagowały na próbę kąpieli.
- Jesteś z klanu... - zawiesił się na chwilę - cienia, tak? - w końcu dokończył, gdy udało mu się posklejać fakty w całość. Przyszła od strony, która raczej należała do Polnego, tak. Podniósł się z ziemi i skierował wzrok na wróbla leżącego koło jego łap. - Nie jesteś głodna po tym pływaniu? Nie zostało zbyt wiele, ale jeśli chcesz, mogę się z tobą podzielić. - powiedział i wyszczerzył zachęcająco kły.
_________________
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡


  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 10/100
 
Wronia Łapa
Terminator
nowhere



Klan:
cien

Księżyce: 32 (III)
Mistrz: Pluskający Potok [*] Krogulcza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Wydrza Łapa [*]
Ojciec: Płomyk
Multikonta: Kornikowa Łapa (KRz) Czyhak (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-16, 21:31   
   Wygląd: Wyrosła na średniej wielkości, ale całkiem długonogą koteczkę. Lśniące, dłuższe futerko w kruczoczarnej barwie gładko otula jej szczupłą sylwetkę, a Psianka codziennie dba, by każdy kosmyk układał się idealnie. Uszka ma zakończone małymi pędzelkami, wąsy lekko podkręcone, a puszysty ogon często nosi uniesiony wysoko ponad grzbietem. Oczy Psianki są jasne, żółto-zielone, ze znaczną przewagą tej drugiej barwy. Ogólnie całkiem ładniutka z niej kotka, a przynajmniej tak o sobie myśli i próbuje wszystkich o tym przekonać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=412764#412764


Był to pech Pstrąga, że tak niefortunnie lokował uczucia, że zamierzał zapamiętać tą, która poświęcała mu niewiele więcej uwagi co przelatującemu niebem wróblowi. Natomiast pech Wrony, że jak już zapadała w pamięć to przy okazji wyglądając jak zmokła kura.
Dla obojga najwyraźniej byłoby lepiej, gdyby spotkali się jeszcze raz. Jednak nie wyprzedzajmy faktów.
Młodemu samotnikowi chyba zaimponowała umiejętność pływania, bo prawie opadła mu szczęka, gdy wynurzyła się z brodu Czarnego Ogona. Przynajmniej terminatorka wolałaby, żeby to był podziw, a nie szok wywołany widokiem przemokniętego futerka. Szczęśliwie, na ciemnej sierści nie widać było brudu, bowiem kocica miała podejrzenia, że nurt strumienia był niekoniecznie krystalicznie czysty.
- Uczyłam się pływać, więc się nie boję. - Uśmiechnęła się łagodnie. Odpuściła sobie dodanie, że w ogóle nie zna za dobrze uczucia strachu, bo brzmiało to pozersko i nie w jej stylu. - Ale jest trochę zimno, znacznie przyjemniej pływa się w Porze Zielonych Liści. - Miauknęła zamiast tego.
- Tak, Cienia. A ty nie należysz do żadnego...? - Zapytała. Trochę się zdziwiła, że tak trafnie wytypował jej przynależność, ale zamierzała wybadać pochodzenie jego wiedzy stopniowo. Tymczasem, jakby żołądek nie kurczył się jej wystarczająco na sam widok jedzącego Pstrąga, kocur zaproponował jej wspólny posiłek. W brzuchu zaburczało jej zdradliwie.
- Skorzystam z propozycji. - Oznajmiła, całe szczęście bez poczucia, że obżera biednego włóczęgę z ciężko upolowanej zdobyczy.
_________________

Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy
Przezroczysty świat
Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy




  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 020/150
 
Pstrąg
Samotnik



Klan:
samotnicy

Księżyce: 16 (koniec marca)
Mistrz: -
Płeć: kocur
Matka: Szadź
Ojciec: ?
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-19, 01:40   
   Wygląd: Rudy, krótkowłosy, klasycznie pręgowany z białymi znaczeniami. Prawe oko niebieskie, lewe pomarańczowe.
   Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=453805#453805
   Trwałe urazy: Ogon złamany w ostatnim kręgu.


No bywa, niektóre koty już tak miały, że niefortunnie lokowały swoje uczucia. Pewnie odziedziczył to po Płomienistym Locie, która to zabujała się w MEDYKU swojego klanu, czy cośtam.
Oczywiście, że zaimponowała mu umiejętność pływania, bo on sam to pewnie bałby się przepotężnie, że nie wiem, łapy mu wysiądą w trakcie takiego pływania i pójdzie na dno. A Pstrąg jak by nie patrzeć bardzo lubił swoje obecne życie i raczej chciał mieć możliwość nacieszenia się tą chwilową wolnością, którą podarowała mu ucieczka od ludzi.
- Wow, kto cię nauczył pływać? To normalna umiejętność, którą może posiąść każdy? - wystrzelił salwę naiwnych pytań w kierunku Wronki - Czy... czy to trudne? - takie pływanie nie tylko wyglądało kozacko, ale także było przydatną umiejętnością. Miałby wtedy większe pole do ucieczek przed przeciwnikami i w ogóle. - Jeśli potrzebujesz się schronić przed chłodem to tutaj jest naprawdę fajne miejsce. - powiedział, gdy usłyszał, że kotce było trochę zimno.
- Tak, uciekłem od ludzi. - skinął jej pyskiem dla potwierdzenia przypuszczeń. - Smacznego. - gdy kotka zajęła się posiłkiem, sam w tym czasie wstał i zrobił jej miejsce. Podszedł trochę bliżej czarnego ogona. - Jak myślisz, dokąd prowadzi ta woda? - rzucił, dotykając lewą łapą tafli rzeki. Woda faktycznie była chłodna. Ciekawe, czy dało się w niej polować.
_________________
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡


  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 10/100
 
Wronia Łapa
Terminator
nowhere



Klan:
cien

Księżyce: 32 (III)
Mistrz: Pluskający Potok [*] Krogulcza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Wydrza Łapa [*]
Ojciec: Płomyk
Multikonta: Kornikowa Łapa (KRz) Czyhak (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-19, 20:46   
   Wygląd: Wyrosła na średniej wielkości, ale całkiem długonogą koteczkę. Lśniące, dłuższe futerko w kruczoczarnej barwie gładko otula jej szczupłą sylwetkę, a Psianka codziennie dba, by każdy kosmyk układał się idealnie. Uszka ma zakończone małymi pędzelkami, wąsy lekko podkręcone, a puszysty ogon często nosi uniesiony wysoko ponad grzbietem. Oczy Psianki są jasne, żółto-zielone, ze znaczną przewagą tej drugiej barwy. Ogólnie całkiem ładniutka z niej kotka, a przynajmniej tak o sobie myśli i próbuje wszystkich o tym przekonać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=412764#412764


Śmiesznie się składało - kocurek miał na imię Pstrąg i nie umiał pływać. Oczywiście, można by się czepiać Wronki, że nie umie latać, ale była to znacznie trudniejsza do zdobycia umiejętność - wspinanie się wysoko na drzewa i sypianie w gniazdach musiało wystarczyć.
- Moja ciocia, Bobrzy Kieł. - Odpowiedziała, chociaż zapewne niewiele ta informacja wniosła do życia kocurka. Chociaż kto tam Bobrzyce wie, rozpłynęła się w niebycie kilkanaście księżyców temu i równie dobrze mogła zawiązywać nowe znajomości z młodocianymi samotnikami. Chociaż jeżeli wierzyć słowom Pluska, miała zdecydowanie większe ciągoty do kotek. - Raczej specjalizują się w tym koty z Klanu Rzeki, ale nie jest to coś bardzo trudnego. Myślę, że każdy mógłby się tego nauczyć, czasem się przydaje. - Wyjaśniła, korzystając z zaproszenia i podchodząc bliżej kocurka i błotnistego dołka, w którym siedział. Cóż. faktycznie dawał pewną ochronę przed wiatrem, któremu zdarzyło się zawiać. Wronka nie miała ochoty się ubrudzić, ale zdecydowanie bardziej nie chciała siedzieć w lecznicy. Usiadła obok i z udawaną nieśmiałością przysunęła sobie łapką resztki wróbla.
- Och, od ludzi? Jak to jest, z nimi mieszkać? - Zarzuciła pytaniem i wgryzła się w mięso. Miała nadzieję, że Pstrąg się trochę rozwinie, a ona będzie mogła w tym czasie spokojnie przerzuć. Czy w międzyczasie myślała może o tym, że kocurek jest coś ZA MIŁY? W końcu kiedyś ją ostrzegano przed takimi jak on i jako młoda terminatorka w życiu nie dałaby się zwabić obcemu bo dołka. Teraz natomiast nie czuła żadnego niepokoju.
- Może wpada aż do Szepczącej Sadzawki? - Rzuciła, wcześniej przełykając starannie pogryziony kęs.
_________________

Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy
Przezroczysty świat
Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy




  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 020/150
 
Pstrąg
Samotnik



Klan:
samotnicy

Księżyce: 16 (koniec marca)
Mistrz: -
Płeć: kocur
Matka: Szadź
Ojciec: ?
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-25, 02:16   
   Wygląd: Rudy, krótkowłosy, klasycznie pręgowany z białymi znaczeniami. Prawe oko niebieskie, lewe pomarańczowe.
   Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=453805#453805
   Trwałe urazy: Ogon złamany w ostatnim kręgu.


Jakby każdy potrafił to, co sugerowało jego imię to Pstrąg potrafiłby pływać a Wronka musiałaby umieć znosić jajka. A jakoś nie do końca wydawało się to realną wizją. No i Pstrąg jeszcze miał możliwość nauczyć się pływać. A czy czarną kotkę dałoby się nauczyć znoszenia jaj...?
- Ciekawe macie te całe imiona. To każdy sam sobie wybiera? - zapytał, spoglądając na swoją rozmówczynię z zaciekawieniem. Koncepcja dwuczłonowych imion nadal wydawała mu się dziwna, no ale skoro tak lubili... - Hmmm... Skoro to nie jest takie trudne, to może mnie kiedyś nauczysz, jeśli się jeszcze spotkamy? - z jego pyska wypadło bardzo grzeczne i nieco proszące pytanie. Generalnie to jeśli kotka by mu odmówiła to spoko, łaski bez, znajdzie innego nauczyciela. Ale na samym pytaniu nic nie tracił. Tym bardziej, że koty z klanu cienia jak na razie wydawały mu się całkiem ok, więc nikt by chyba nie miał pretensji.
- Dziwnie. - zaczął - Przede wszystkim u każdego człowieka może być inaczej. Mnie karmili jakąś taką mokrą papką, niby to pachniało trochę mięsem, ale no nie wiem... I bardzo pilnowali okien i drzwi, żebym nie uciekł. Nie wiem dlaczego im tak zależało. Może bali się, że nigdy nie wrócę... - o swoich właścicielach i ich dziwnych zwyczajach mógł opowiadać naprawdę długo, bo tych historii trochę miał. Pytanie tylko, jak bardzo Wronka była tematem zainteresowana.
Zamrugał parę razy, nadal wpatrując się w nurt czarnego ogona. - Czym jest szepcząca sadzawka? Poza tym, że no... sadzawką? - nie kumał. To była jakaś specjalna nazwa? Dla niego rzeka to rzeka, sadzawka to sadzawka. Nigdy nie myślał nad nadawaniem bardziej skomplikowanych nazw otoczeniu wokół siebie. Poza tym, do diaska, czemu szepcząca? Sadzawki przecież nie szepczą, ba!, one nawet nie mówią.
_________________
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡


  Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 10/100
 
Wronia Łapa
Terminator
nowhere



Klan:
cien

Księżyce: 32 (III)
Mistrz: Pluskający Potok [*] Krogulcza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Wydrza Łapa [*]
Ojciec: Płomyk
Multikonta: Kornikowa Łapa (KRz) Czyhak (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-04-02, 13:42   
   Wygląd: Wyrosła na średniej wielkości, ale całkiem długonogą koteczkę. Lśniące, dłuższe futerko w kruczoczarnej barwie gładko otula jej szczupłą sylwetkę, a Psianka codziennie dba, by każdy kosmyk układał się idealnie. Uszka ma zakończone małymi pędzelkami, wąsy lekko podkręcone, a puszysty ogon często nosi uniesiony wysoko ponad grzbietem. Oczy Psianki są jasne, żółto-zielone, ze znaczną przewagą tej drugiej barwy. Ogólnie całkiem ładniutka z niej kotka, a przynajmniej tak o sobie myśli i próbuje wszystkich o tym przekonać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=412764#412764


Znoszenie jaj było już koszmarną perspektywą i gdyby Wronka musiała to robić w związku ze swoim imieniem, zostałaby przy swej kocięcej Psiance.
- Nie, pierwsze imię nadają ci rodzice, a kolejne przywódca. Chociaż ja o swoje poprosiłam ówczesną Gwiazdę i takie właśnie otrzymałam. - Z zadowoleniem poruszyła wąsami. To był jej pierwszy życiowy sukces i dotychczas ostatni. Smutne. Czasem zastanawiała się, gdzie podziały się jej wszystkie ambicje i kiedy się wypaliły. Może jakby odnalazła w pamięci ten moment oraz przyczynę, mogłaby je rozniecić na nowo.
- Tak, czemu nie. - Odpowiedziała uprzejmie i bez wahania. - Jak tylko będzie przyjemniej ciepło. - Dodała. Zgodziła się na tę prośbę tylko dlatego, że była pewna, że nie będzie musiała jej dotrzymywać. Chociaż teraz nie miałaby żadnych oporów, by nauczyć samotnika pływania, nie chciałaby się wiązać jakąś obietnicą, bo a nuż zmienią się jej poglądy, albo ogólna sytuacja w Klanie i okolicach... Natomiast obiecanki cacanki mogła składać bez pokrycia.
- Ich obawy były trochę słuszne. - Zauważył z uśmiechem, który wygładził wcześniej skrzywiony od informacji o papce pysk. Nic dziwnego, że Pstrąg z takim apetytem jadł chudego wróbla, skoro wcześniej skarmiali go czymś tak dziwnym. - Chyba, że zamierzasz wracać...? - Zapytała kontrolnie, chociaż skoro "uciekł" to nie spodziewała się odpowiedzi twierdzącej.
- Chcesz wersję bajkową, czy normalną? - Rzuciła, kiedy zaczął drążyć kwestię Szepczącej Sadzawki. Lekko przekornie zalśniły zielonkawe oczy.
_________________

Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy
Przezroczysty świat
Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy




  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 020/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 14