Poprzedni temat «» Następny temat
Pszczela Łąka
Autor Wiadomość
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-20, 11:23   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Widocznie inne koty nie miały na tyle odwagi, by do niej podejść i zagadać, bądź były wyjątkowo ślepe, bowiem Truskawka miała nadzieję, że z każdym mijającym dniem wygląda coraz gorzej i coraz bardziej przybito, a zdenerwowanie zaczyna z niej wyciekać na każdym możliwym kroku, i że po prostu nie da się ominąć wzrokiem jej poirytowania. A może jednak potrafiła jeszcze, chociaż trochę, ukryć to, że ostatnio nic jej nie wychodzi? Że nie potrafi znaleźć ziół, że nie potrafi nic? A poprosić o pomoc godziło w jej charakter, w jej godność. Jasne, że mogła podejść do jakiegokolwiek wojownika, poprosić, żeby na przykład, przy okazji polowania, uważał na pajęczyny, że mógłby zebrać jakieś, jakby mu wpadły w łapki, nawet mogłaby wyjaśnić jak... Ale hej, nie należała do kotów, które poprosiłyby o pomoc!
Zagryzła kły, gdy kocur zaczął mówić, cofnęła nieco łeb, a uszy nadal ciasno przylegały do potylicy. Nie chciała słuchać tych pocieszeń, nie chciała znajdować się w tym miejscu, w tym czasie, z Dymkiem u boku, który zauważył, że ma problemy. Słowa, jakie chciała mu powiedzieć, że faktycznie potrzebuje pomocy, że chciałaby, by jej pomógł, absolutnie nie chciały opuścić jej gardła, a ona sama powoli zaczęła się trząść z bezsilności. Dawno nie była tak słaba. Dawno nie czuła, że wszystkie siły ją opuszczają. Dawno nie chciała po prostu zaszyć się gdzieś w kącie i być niedostępną. Dla wszystkich. Bez wyjątku.
- Muszę być silna... Dla klanu. Poprzedni medycy byli mysimi kupkami łajna, dlaczego ja miałabym być inna? - spytała po chwili, a słowa, które powiedziała, ledwo przeszły jej przez gardło. Od zawsze miała ambicje. Chciała być najlepsza. A potem została terminatorem medyka. I jej ambicje wskoczyły o poziom wyżej. Bo chciała być lepsza, niż pozostali, poprzedni medycy. Oczywiście, że wiedziała, że poziom ten nie jest trudny do przeskoczenia. Bo jej poprzednicy; Gwiazda, czy Żar, nie były zbyt szanowane. Ale chciała pokazać całemu klanowi, że ona jest lepsza. - A tak naprawdę nie umiem nic. Brakuje nam ziół. Niemal nie mamy pajęczyny. A ja... Nie potrafię nic znaleźć - wyjęczała na końcu, wstając i odchodząc kawałek, podchodząc do najbliższego drzewa i opierając o nie czoło. - Czy to jest jakiś test? Bo jak tak to chyba nie zdałam - dodała jeszcze.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 15 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
5 | MED.EXP: 111/700
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 47 [XII]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-21, 15:34   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Możliwe, że wiele kotów mało co ją zna i też przez to mało się przejmuje Truskawką. To prawda, szanują ją ale Dymkowi czasem się wydawało, że nie widzieli Truskawki a tylko jej rangę. Stała się przez innych odbierana tak pusto... Nie widzieli w niej kotki. Wesołej, radosnej, zadziornej kotki. Przez to nie zauważyli gorszego stanu Truskawkowego Gąszczu. To są jedynie przypuszczenia i myśli Sopla ale skrywały trochę w sobie prawdy. Na całe szczęście on miał okazję poznać białą kotkę. Widział ją jako swoją przyjaciółkę, która robi dobre rzeczy dla klanu. Był wdzięczny Gwiezdnym za to, że mógł widzieć Truskawkę inaczej niż większości kotów. Mimo iż teraz jego bolało to jak jego przyjaciółka cierpi. Tak bardzo chciał jej pomóc i uspokoić. A na razie nie szło mu to za dobrze. Jednak nie mógł się teraz poddać i wycofać. Nie mógł zostawić ten temat i jak niby nigdy nic rozmawiać o jakiś innych rzeczach. Truskawka potrzebowała pomocy mimo iż raczej sama tego nigdy nie przyzna.
Poczuł gdzieś w środku jak go wstrząsło kiedy usłyszał z ust Truskawki, że nic nie potrafi i nie jest wystarczająco silna. Machnął szybko ogonem a następnie wstał i patrzył się na plecy. Przymrużył swoje ślepia a następnie brwi i mało co się zastanawiając, podszedł blisko Truskawki, łapą chwycił jej bark i obrócił w jego stronę a następnie przygniótł do pnia drzewa. Zatrzymał ją, blokując przednimi łapami jej jakąkolwiek drogę ucieczki i patrzył się jej głęboko w oczy. - Nigdy tak więcej nie mów. - powiedział twardo i stanowczo. Nie chcę słyszeć takich bzdur z pyska Truskawki jeszcze raz. - Jesteś już silna. Wmawiasz sobie, że nie jesteś. Ciągle sobie wmawiasz głupstwa a tak naprawdę potrafisz wiele. Jesteś inteligentna i masz wielką wiedzę. Sama siebie zamęczasz wmawiając sobie, że jesteś nikim. A to nie prawda! Już jesteś wspaniała i nie wymagaj od siebie tak dużo! Rób tyle ile jesteś w stanie. Bądź po prostu sobą i nie zmieniaj siebie na siłę. - mówił stanowczo ale mimo wszystko jego ton głosu nadal był spokojny, może trochę mniej ale nadal.
Gdy skończył, bez jakiegokolwiek uprzedzenia, chwycił Truskawkę i w tym samym czasie kiedy siadał, przybliżył ją do siebie i przytulił. Jego ruchy były płynne a jednocześnie szybkie i medyczka raczej nie miała jakiś szans na reakcję. Siedział i tulił medyczkę. Nie wiedział dokładnie czemu to zrobił ale jego matka często go tuliła kiedy był kociakiem i zawsze gdy to robiła czuł się bezpieczny i uspokajał się. Nie wiedział jednak czy to zadziała na Truskawkę. Trzymał ją mocno swoimi przednimi łapami a swoją głowę miał przy szyi, medyczki. Jego uszy szybko się obniżyły a jego wzrok stał się bardziej smutny. Obawiał się, że mało co z działał.
Po chwili jednak postanowił się odezwać, mówiąc cicho do przyjaciółki. - Pomogę Ci. Nawet jeżeli będziesz się przeciwstawiać. - mruknął spokojnie, patrząc na coś gdzieś w oddali. - Nie zostawię Cię z tym wszystkim samą. Będę zawsze do twojej dyspozycji. - powiedział ciepło w stronę Truskawki. Jak na to wszystko zareaguje Truskawka? Kto to wie...
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 170/200
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-13, 15:47   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Cała ta rozmowa była niesamowicie trudna dla Truskawki, bo... Przyznawanie się do swoich słabości, że coś jej nie wychodzi, nie należało do najłatwiejszych rzeczy w jej życiu. Nawet przed siostrą nigdy nie potrafiła się otworzyć, ale... Cóż, chyba trochę zaczęło ją męczyć udawanie, że wszystko jest w najlepszym porządku i otworzyła się nieco za bardzo, a przez to Dymek zdołał zorientować się, że coś jest nie tak, a ona... W końcu wybuchła, nie mogąc dłużej udawać, że wszystko jest w porządku, szczególnie że przyjaciel nalegał.
Niemniej, nie zamierzała tak po prostu poprosić o pomoc. To już w ogóle znaczyłoby, że jest słaba, nijaka, nie nadaje się na tak ciężką rangę, jaką musiała dźwigać, i najlepiej to powinna zrezygnować. Ale z drugiej strony nie chciała zostawiać Ziąba z niczym, bo przecież ten niczym nie zawinił, a... A nie zdążyła go jeszcze tylu rzeczy nauczyć przez to, że niemal specjalnie opóźniała mu trening, by nie było dwóch medyków w klanie... Mimo że go wybrała dalej nie ufała swojej decyzji i nie była pewna, czy nie nastąpiła za szybko. Ale nie mogła pokazać klanowi, że... że się waha. Musiała kogoś wybrać. Dla ich dobra. Gdyby zawaliła jak... Jak teraz.
I wtedy nastąpiło coś, czego nie spodziewała się w żadnym wypadku; dymny kocur przycisnął ją do kory drzewa i siłą obrócił w swoją stronę, na co omal nie pisnęła z zaskoczenia, zamiast tego jednak przycisnęła uszy do potylicy i szerzej otworzyła oczy wpatrując się wręcz z przerażeniem w stronę kocura, nim nie zorientowała się że... przecież nie ma co panikować. To jej przyjaciel tak? Nic jej nie zrobi. Wbiła wzrok w ziemię, nawet nie skupiając się do końca na jego słowach, tylko próbując uspokoić oddech. Głupie wspomnienia, które powodowały, że najpierw reagowała, a potem orientowała się w sytuacji... I wtedy też kocur ją przytulił, na co jej oddech znów przyspieszył, podobnie jak bicie serca. Zamrugała z zaskoczeniem, bo nadal nie zarejestrowała do końca tego, co stało się przed chwilą, a tu już kolejne nowości. Nawet delikatnie zastygła, a jej mięśnie delikatnie się napięły, przez co przez długi czas nie odwzajemniła tego gestu, dopiero po wielu, wielu uderzeniach serca rozluźniła się i wtuliła pysk w kark kocura, wzdychając ciężko. Ale nie odezwała się. Po prostu milczała. Analizując powoli słowa kocura, które dopiero teraz przebrnęły przez mgłę jej umysłu i dotarły do niej. Nie jest sama... Co?
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 15 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
5 | MED.EXP: 111/700
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 47 [XII]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-13, 18:55   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Doskonale wiedział, że ten temat nie był łatwy i miał z tyłu głowy to, że jeżeli postąpi niewłaściwie może jedynie pogorszyć sytuacje. Jednakże gdy tylko usłyszał słowa medyczki po prostu zaczął działać. Mało się co zastanowił zanim zrobił to co zrobił. Pokierował go jakiś instynkt, nawet nie miał pojęcia jaki. Nie chciał jednak oglądać Truskawki jak coraz bardziej pogrąża się w tych ciemnych myślach i traci swój blask. Po prostu nie mógł.
Dopiero gdy trzymał ją w objęciach, przetworzył sobie wszystko jeszcze raz w głowie. Wystraszył ją tym. Nie chciał ją tym przestraszyć... Chciał jedynie ją wyrwać z tych czarnych myśli. On sam będąc terminatorem posiadał takowe i nie chciał by ktokolwiek się w nich zatracił tak jak on. Trudno z ich później się wydostać. Wiedział coś o tym. Sam do tej pory miał niekiedy takowe mimo iż starał się być bardziej optymistyczny.
Trzymając tak Truskawkę, już miał myśli by się od niej odsunąć, czując jak jej ciało jest spięte. W tamtej chwili czuł, że zawalił sprawę i gdy już chciał zamienić myśl w czyn, biała koteczka wtuliła się w jego i wsunęła swoją głowę, między jego szyje. Lekko zaskoczony, popatrzył się na nią katem oka, widząc jedynie jej białe futro na szyi. Zastanawiał się jak ono było zawsze takie białe... Może Truskawka ma na nie jakiś sposób. Też było bardzo miękkie i ciepłe... Przymrużył swoje oczy i na chwilę się skupił swoją uwagę na białym futerku, które znajdowało się po bokach jego pyska i przyjemnie go grzało. W sumie nie tylko tam. Samoistnie zrobiło mu się jakoś ciepło pod futrem. Ale w pewnym momencie poczuł dudnięcie gdzieś blisko niego. To było bicie serca medyczki. Biło tak szybko... Czyżby to ze strachu? Bała się niego? Raczej nie... Gdyby się bała to by się do niego nie przytuliła i jej ciało by dygotało ze strachu. A tutaj jedynie jej serce biło szybciej niż normalnie. Też trochę uchwycił swoim szpiczastym uchem, że Truskawka szybciej oddychała. A co jeżeli coś ją złapało? Ale gdyby tak było to raczej by mu powiedziała, że się źle czuje bądź chociażby coś jeszcze by się jej działo. Poczuł teraz się trochę dziwnie, czując bicie serca swojej przyjaciółki. Przez to jego serce również zaczęło bić szybciej nie wiedząc czemu. Przecież się nie bał, tylko nie wiedział za bardzo co robić ale wtedy mu tak serce nigdy nie biło. Może się zaraził od Truskawki? Tak wiele pytań a tak mało odpowiedzi. Ale co jak co nie czuł się źle. Było mu ciepło i miło. Do tego jakoś czuł się lepiej tuląc kotkę. Bliskość innego kota oprócz ciepła przekazywał kocurowi coś jeszcze i nie wiedział co ale przez to czuł się lepiej.
Do tego wszystkiego doszedł zapach Truskawki, który był bardzo przyjemny. Koteczka pachniała różnymi ziołami a kocur no cóż... Bardzo lubił ten zapach. Przez to wszystko nie chciał jeszcze się odrywać od przyjaciółki. Było mu za dobrze. Dawno nie czuł takiego przyjemnego uczucia.
Niechcący wziął głębszy wdech i poczuł jeszcze bardziej zapach ziół. Znów ciepło ogarnęło jego ciało. Jeszcze nigdy się tak nie czuł i coś go podkusiło by otrzeć się pyskiem o szyje medyczki. Robiąc to przymknął na chwilę oczy a potem trochę zawstydzony, popatrzył się gdzieś w bok. Nie odrywał się jeszcze od medyczki. Trzymał ją blisko siebie ale trochę w mniejszym uścisku by nie zmuszać biała kotkę do niczego. Jak już chciała przestać to mogła tu i teraz. Nie będzie ją już zatrzymywał chociaż iż wydawało mu się to wszystko być bardzo przyjemne i pełne ciepła.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 170/200
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-13, 23:24   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


To, że zareagowała jak zareagowała, to nie była wina Dymka. Jasne, że zareagował impulsywnie i gwałtownie, ale skąd mógł wiedzieć, że takie coś tak zadziała na medyczkę? Że każdy gwałtowniejszy ruch wykonany zaraz obok niej powodował niekontrolowaną panikę przez uderzenie serca? Skąd mógł wiedzieć, że pewne wydarzenia z przeszłości spowodowały u niej lęk przed atakiem ze strony innego kota nawet, jeśli był to ktoś jej bliski? Gdzieś, we wnętrzu, w środeczku, miała po prostu irracjonalny strach, gdy ktoś skakał nagle w jej stronę, bez ostrzeżenia, gdy nagle się do niej zbliżał i, o nie, dotykał ją, czy cokolwiek. Zwyczajnie się bała. I nie potrafiła z siebie tego wyrzucić. Nie raz i nie dwa przestraszyła się Żurawiny, swojej własnej, rodzonej siostry, z którą była niesamowicie zżyta, raz wystraszyła się Kruka, z którym była w trakcie rozmowy, a teraz zwyczajnie przeraziła się Dymka, który nagle postanowił przygwoździć ją do drzewa, a po chwili przytulić.
Teraz jednak, gdy siedzieli przytuleni do siebie Truskawka zdążyła ochłonąć z tego wydarzenia, jej oddech i bicie serca powoli wracały do siebie, mięśnie były całkowicie rozluźnione i jedyne, co świadczyło o tym, że nie jest jeszcze do końca rozluźniona tą sytuacją, tym tematem, tym, co się zdarzyło od kiedy wpadła na dymnego kocura, był nerwowo ruszający się ogon, a szczególnie jego drgająca końcówka.
Niemniej, teraz, gdy już ochłonęła, przytulas, jakim obdarował ją przyjaciel, wydawał się być, choć przez chwilę, ukojeniem wszelkich jej problemów. Widocznie... Faktycznie potrzebowała się wyżalić? Wygadać z problemów? Po prostu trwać wtulona w krótkie futro przyjaciela, wdychać jego uspokajający zapach i choć na chwilę zapomnieć, że gdy wróci do obozu i zajrzy do składzika nie będzie na nią czekać niemal nic...
- Dzięki... - mruknęła po chwili, nadal się nie odsunąwszy, jedynie ciężko wzdychając w futro syna Suchej Gałązki. Bo tylko na tyle było ją stać. Nie na jakieś wielkie podziękowania, nie na jakąś sensowną rozmowę, nie na powrót do obowiązków. Chwilowo... Czuła się słaba. Za słaba, by robić cokolwiek oprócz siedzenia tak nadal. Ot. Musiała chyba po prostu całkiem sporo odreagować.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 15 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
5 | MED.EXP: 111/700
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 47 [XII]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-14, 09:06   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Fakt, nie wiedział jak Truskawka może zareagować ale powinien się zastanowić zanim coś zrobi. Co jak co ale mogło się to gorzej skończyć. Mógłby na przykład przerazić medyczkę tak, że by miała trudności z oddychaniem i to takie porządne. Na całe szczęście jego przyjaciółka powoli się uspakajała. Jej serce spowolniło jak i oddech wracał do normalnego rytmu. Dymek więc wywnioskował, że była tym wszystkim roztrzęsiona i faktycznie trochę przestraszona. położył po sobie uszy a następnie wzdychnął ciężko. Nie chciał ją tym wszystkim wystraszyć. Bardzo tego nie chciał. Postąpił niedobrze. Nie powinien tak robić.
Wpatrywał się na ogon kotki i zauważył, że lekko dygocze. Kolejna fala winy przeszła przez niego i przygryzł samoistnie język. Nie powinien ją teraz tulić. Po tym jak ją przestraszył nie powinien nawet jej dotykać. A jednak robił to i trudno mu było przestać. Gdzieś z tyłu głowy miał myśli, że jak teraz ją wypuści ze swoich łap to postąpi jeszcze gorzej niż było teraz. Możliwe, ze jego przyjaciółka poczuje się samotna i znów te wszystkie złe myśli do niej wrócą. Nie chciał tego. Dlatego też póki co nie odrywał się od niej iż czuł wstyd, który siedział gdzieś w środku. Tak wiele teraz odczuwał fizycznie ale nie tylko, też psychicznie. Odczuwał jakieś emocje. Może nie były przyjemne teraz ale były. To było dla Sopla coś nowego i niezwykłego. Ciekawiło go to co teraz się z nim działo. Czyżby Truskawka wywarła na niego taki wpływ? Możliwe. Nie można było tego kwestionować.
Nagle usłyszał mrukniecie ze strony truskawkowego Gąszczu. Dziękowała mu? Nie powinna mu dziękować. Nie zrobił nic wielkiego a wręcz przeciwnie, wystraszył ją i dopiero teraz jakoś dochodziła do siebie.
- Nie dziękuj mi... Wystraszyłem Cię. Nie masz za co mi dziękować. - powiedział cicho by tylko ona mogła go usłyszeć. - Wybacz mi. - dodał po chwili i ponownie wzdychnął.
Jego serce nadal biło przyspieszonym tempem a on nie specjalnie się tym przejął. Trochę go to ciekawiło, że nadal tak biło a serce Truskawki już się po chwili uspakajało. Może faktycznie się źle czuł? Jednak teraz bardziej skupił się na samej towarzyszce niż na swoim sercu, które dudniło cały czas.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 170/200
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-14, 16:57   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Nadal nie odsunęła się od kocura, tylko delikatnie przekrzywiła głowę, tak, że teraz jej głowa leżała przytulona na jego szyi dotykając ją między innymi policzkiem, tak, by kotce nie było ciężko mówić, bo właśnie miała zamiar się odezwać, a mimo to, jeszcze przez chwilę, przytulać się do kocura, bo właśnie zdała sobie sprawę, że tego potrzebowała, a skoro dymny się nie odsuwał, to ona też nie zamierzała. Nie chciała go póki co wypuszczać. Skoro się zaoferował, że jej pomoże, to aktualnie niech siedzi i się nie rusza, o.
- Nie... To nie twoja wina - mruknęła, cofając nieco uszy i zamykając na chwilę oczy, by wziąć większy wdech i kontynuować. Skoro już i tak się otworzyła, to dlaczego nie miałaby powiedzieć wszystkiego, co leży jej na wątrobie? Może to jej pomoże, może nieco podniesie ją na duchu, może jak usłyszy od kogoś, że to irracjonalne, że jedno wydarzenie wpłynęło na nią do tego stopnia, to weźmie się w końcu w garść i przestanie tak bać nagłych ruchów innych? - Po prostu... Uch, mam jakiś... Nawyk? Odruch? Nawet nie wiem, jak to normalnie nazwać. Po prostu, hm, jak ktoś skacze w moją stronę, czy... Robi nagły ruch, tak zwyczajnie to... Boję się? Nawet nie umiem tego kontrolować, po prostu... Pierwszą moją reakcją jest strach. Próba odskoczenia, uniknięcia tego, nie wiem... Po prostu... Uch, jak byłam młodsza... Taki kurdupel, heh, to... Napadła mnie własna ciotka, wiesz? Jedna z tych osób, które powinny ci być bliskie, prawda? Z którymi można porozmawiać o wszystkim, pobawić się, czy coś... Nieświadomie weszłam do jej legowiska, na co ona... Uch, zaczęła mi grozić, machała w moją stronę łapą, takie tam... Od tamtego czasu dłuższy czas byłam przerażona. Nie wiedziałam... Co zrobić z tym faktem, udawałam silną, ale wiesz, nie działało? I mimo że teraz, no, nie boję się już, to... Odruch pozostał? - mruknęła cicho, znów wzdychając, przytulając uszy do potylicy i wysuwając pazury by wbić je w ziemię. No, to teraz Dymek wiedział już o niej wszystko, zero sekretów, zero niedomówień, gratulacje.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 15 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
5 | MED.EXP: 111/700
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 47 [XII]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-14, 21:43   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Nie odsuwał się od Truskawki z tego powodu bo czuł, ze jak tylko to zrobi to pogorszy sytuacje ale też dlatego iż czuł się dobrze, wtulony w białe futro przyjaciółki. Może tez i jemu brakowało takiej bliskości z jakimś kotem, który dla niego coś znaczy? W końcu ostatni raz kiedy się do kogoś przytulał to huh... Raczej jak był kociakiem i się tulił wtedy z własną matką. Więc bardzo, bardzo dawno temu. Może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale kocur nie był kotem, który nie lubił dotyku innych. Wręcz przeciwnie. Bardzo go lubił i on sam częściej potrafił dotykiem więcej przekazać niż słowami. Często wiec używał swojego ciała żeby pokazać różnego rodzaju gesty. Ruszał ogonem, uszami, pyskiem i tym podobne. Jego ciało cały czas pokazywało jego nastrój.
Czując pysk medyczki na jego karku, samoistnie poczuł jak ciarki przechodzą po jego ciele. Szyja była takim słabym punktem powiedzmy i odczuwał tam bardzo dotyk innego kota. Jednak nic nie powiedział bo to też było w pewnym stopniu przyjemne. Może to było z jego strony trochę samolubne ale nie chciał puszczać Truskawki. Mógłby sobie z nią tak sobie siedzieć cały czas i by mu było dobrze. Naładowałby wtedy swoje baterie chyba na kolejne księżyce pod nazwą " ciepło drugiego kota" . Ale jak na razie postanowił skorzystać z tego co teraz było i za bardzo nie myśleć o tym co będzie potem.
Nastawił ucho gdy tylko przyjaciółka zaczęła mówić. Nie spodziewał się, że powie mu coś jeszcze. Tak więc cicho ją słuchał, chcąc wszystko doskonale uchwycić przez swoje uszy i jakoś to zrozumieć w pełni. Gdy truskawka skończyła, kocur poczuł pewnego rodzaju złość a może czuł zgorzknienie? trudno było mu to powiedzieć. Jego emocje były takie niewyraźne. - Nie powinna tego robić a zwłaszcza kociakowi. Nawet taka drobnostka, która by nie ruszyła teraz dorosłego kota to dla kociaka może być czymś przerażającym i wbija mu się w głowę i nie chce wyjść. Ważne jest już od samego początku zważać co się robi przy kociakach. Nawet najmniejszy błąd może spowodować mało przyjemne skutki.- zaczął a następnie ciszej dodał.- Wiem coś o tym bo byłem w podobnej sytuacji za kociaka. W sumie to już od samego początku moja osobista wartość była tępiona przez mojego ojca. Ciągle mówił, że jestem wątły i słaby mimo iż się bardzo starałem takowym nie być. Potem jak zostałem terminatorem jeszcze bardziej się starałem ale na początku słabo mi wychodziło na treningach bo często myślałem o czymś innym. Także miałem problem ze skupieniem przez to, że dużo siedziało mi w głowie a zwłaszcza te mało przyjemne myśli.-przerwał a następnie wzdychnął by móc mówić dalej. - No i mój ojciec widząc, że mi słabo idzie był bardziej na mnie wkurzony i no było gorzej... Potem ujawnił u mnie się pewien przejaw buntu i darzyłem ojca wtedy czystą złością. Wtedy też mnie uderzył gdy byliśmy kiedyś razem na rozmowie poza obozem. Od tamtej pory już się mało co odzywałem do ojca i cóż... Potem był jego pogrzeb na którym nie byłem bo spędzałem wtedy czas poza obozem ale nawet jakbym był w obozie to nie wiem czy bym na niego przyszedł.- skrzywił nieco swój pysk a następnie wziął głęboki wdech i wszystko podsumować. - Tak więc przez to, że było tak a nie inaczej nadal miewam mało przyjemne myśli o samym sobie. Ale staram się jakoś je zagłuszać codziennymi obowiązkami chcąc w pewien sposób udowodnić samemu sobie, że nie jestem do niczego.- mruknął do białej kotki a następnie popatrzył się kontem oka na jej tył głowy. - Także dobrze wiem co czujesz i wiem, że ciężko o tym zapomnieć.- mruknął spokojnie a następnie dodał. - Ale jest możliwe przezwyciężenie tych lęków, strachów. Wystarczy tylko codziennie ćwiczyć nad nimi.- machnął delikatnie ogonem a następnie zaproponował. - Jeżeli chcesz możemy ćwiczyć byś się nie bała za bardzo nagłych ruchów ze strony innych kotów.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
Ostatnio zmieniony przez Dymiący Staw 2020-12-14, 21:51, w całości zmieniany 5 razy  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 170/200
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-03, 14:55   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Ta sytuacja była dla Truskawki niesamowicie trudna, bo... Nigdy, szczerze, jeszcze nigdy nie otworzyła się przy nikim aż do tego stopnia, by podzielić się z kimś wszystkimi swoimi problemami. Jasne, że potrafiła się zwierzyć ojcu ze wszystkiego, co ją gnębiło w jakiś sposób, ale... To był Rydz. Jej tata, tak? On mógł wiedzieć o wszystkim, co ją kiedykolwiek uwierało pod futrem, a teraz... Teraz siedziała z, teoretycznie, obcym kotem. Jasne, był jej przyjacielem. Ale to nie to samo, co rodzina. A nawet Żurawina nie wiedziała o niej tyle, ile aktualnie dowiedział się o niej Dymek.
I gdy tak milczała, zastanawiając się, czy dobrze zrobiła, że się tak po prostu otworzyła, że powiedziała kocurowi, co jej leży na wątrobie i w ogóle, gdy zamierzała się już odsunąć, powiedzieć mu, że ta rozmowa nie miała miejsca i po prostu, zwyczajnie, odejść, to... To nagle odezwał się on, a ona... Po prostu zastygła, delikatnie poruszając uchem, żeby uważniej wsłuchać się w jego słowa, bo najpierw wydawało by się, że chce ją po prostu pocieszyć, powiedzieć coś na temat tej sytuacji, ale potem sam się otworzył i zaczął opowiadać jej o swoim dzieciństwie, a ją zaczęła świerzbić skóra, gdy zdała sobie sprawę, że już skończył, że opowiedział jej... Ciężką historię. Bo ją to spotkało dosłownie raz, gdy Lampart jej groziła, gdy o mało jej nie zaatakowała, a jego... Jego sytuacja ciągnęła się o wiele dłużej i jedyne, co go uratowało od tej sytuacji to, można powiedzieć, śmierć ojca, a to brzmiało... Okrutnie, mimo wszystko. A czemu ją świerzbiło? Bo trochę zabrakło jej słów, cisza między nimi się przeciągała, a ona nagle poczuła, że wszystkie słowa, których powinna teraz użyć, zaginęły gdzieś w czasoprzestrzeni i nie wiedziała co chce mu dokładnie powiedzieć i co robić.
Milczała więc, wypuszczając powietrze przez nos, nie przerywając tego milczenia, chwilowo nie będąc w stanie. Tylko delikatnie kiwnęła głową i, by nieco pocieszyć kocura po tym wyznaniu, przesunęła nieco pysk by przejechać kojąco językiem po jego uchu.
Zdecydowanie za dużo słabości dziś.
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 15 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
5 | MED.EXP: 111/700
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 47 [XII]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-03, 19:49   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Kocur natomiast nie żałował, że się wyżalił ze swojej przeszłości przyjaciółce. Tak szczerze to ona była najbliższym kotem z poza rodziny więc nie czuł się jakoś z tym dziwnie, że jej to powiedział. Też trochę uważał, że musiał bo sama Truskawka mu powiedziała to co jej siedziało na sercu. Także nie miał takich myśli jakie przez chwilą miała medyczka. Kotka nie musiała się jakoś blokować przy Dymku bo on był dobrym słuchaczem i nie rozpowiada wszystkiego na lewo i prawo. Więc wszystko co zostało tutaj powiedziane zostanie tylko między nimi bo nie miał zamiaru z tym się jakoś dzielić. To jemu to powiedziała a nie komuś innemu. A przez to, że to jemu powiedziała to pewnie w pewnym stopniu mu ufa więc nie chciał jej zawieść pod tym względem.
Milczał ale nie czuł się z tym niekomfortowo. Czasem nie wystarczy rozmawiać cały czas a chwilę pomilczeć razem i poukładać sobie myśli. Tak też robił dymny kocur więc zdziwił się gdy poczuł szorstki język koło jego ucha. Było jej przykro, że to go spotkało? Nie musiała się tym przejmować. Było minęło i jakoś sobie radzi. Wzdychnął a następnie odchrząknął. - Musimy już powoli wracać...-zaczął a następnie powoli i niechętnie się odlepił od medyczki by potem popatrzyć się na jej oczy. Jego kącik pyska delikatnie się podniósł a następnie wstał i chwycił puchaty ogonek, sowim ogonem i delikatnie pociągnął, chcąc zasygnalizować by wstała.
Gdy już to zrobiła, bez dłuższego zwlekania, polizał ją po czole a później ruszył w stronę obozu, trzymając medyczkę za ogon by szła w ramie w ramie z nim.

/z.t :<3:
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 170/200
 
Truskawkowy Gąszcz
Medyk
jedyna taka



Klan:
grom

Księżyce: 35
Mistrz: Cyprysowa Łuska, Lśniąca Sadzawka (i inni)
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka
Ojciec: Rydzowe Futro
Multikonta: Wiewiórczy Skok [KRz] Wirujące Pióro [KC] Przebiśniegowa Łapa [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-04, 17:37   
   Wygląd: Wyrosła, i to sporo, od czasów kocięcych. Ma długie, chude łapki, na których mieści się szczupłe, pokryte długą, białą sierścią, ciałko. Sierść ta niemal błyszczy w słońcu, albowiem Truskawka sporą wagę przywiązuje do tego, by nie było na niej ani grama nieczystości, żeby nic nie psuło piękna tej szaty. Kotka nadal strasznie szybko rośnie i jest całkiem możliwe, iż kiedyś będzie jedną z tych wyższych w klanie. Posiada okrągłą główkę, która cechuje się długim pyszczkiem, na końcu którego widoczny jest różowy nosek. Nad ów noskiem, skrzy się para soczyście żółtych oczu. Na czubku głowy znajdują się duże uszka, które wiecznie obracają się we wszystkie strony świata; rzadko można je zobaczyć gdy są bez ruchu. Po dokładnie drugiej od głowy stronie, znajduje się długi, puchaty ogonek, którym często zwykła wyrażać swoje niezadowolenie, czy niepokój (przy czym częściej to pierwsze). Najczęściej porusza się truchtem, nawet jak nigdzie się jej nie spieszy. Ot, taki nawyk.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8948


Sama Truskawka... Miała wątpliwości, ale nie dlatego, że się wygadała akurat jemu, tylko że... w ogóle otworzyła pysk i znalazła w sobie trochę śliny, żeby powiedzieć wszystko, co ją uwierało. Nie była pewna, czy dobrze zrobiła. Jasne, Dymek był jej przyjacielem, drugim najbliższym jej kotem, ale, mimo wszystko... Nie czuła się dobrze, gdy ktokolwiek poza nią wiedział o jej problemie. Najlepiej się czuła, gdy jedynie ona wiedziała o wszystkim, a teraz? Podzieliła się tym ciężarem z dymnym kocurem i nie była pewna, czy to dobrze... Tak o.
Siedziała cicho, ograniczając się tylko do tego krótkiego liźnięcia go za uchem, nie mówiąc nic więcej, zastanawiając się co jeszcze powiedzieć, może obrócić to wszystko w żart, może powiedzieć, że hej, żartowała, że wcale nie ma tego lęku, że jej ciotka wcale jej nie gnębiła w przeszłości, że w sumie czuje się dobrze, a składzik wcale nie ma się tak źle jak to było w rzeczywistości, ale ostatecznie nie powiedziała nic, czując, jak zagłębia się coraz głębiej i głębiej we wszystkie te problemy, a jedyne, co nadal trzyma ją przy zdrowych zmysłach to znajome futerko obok w które mogła się wtulić i po prostu... Siedzieć. Nie musząc niczego mówić, udawać. Westchnęła ciężko. Niemal równocześnie z kocurem.
Na pytanie o powrót powoli pokiwała łebkiem. Tak, trzeba było wracać... Miała do odbębnienia sesję treningową z Ziąbem, kontrolę chorych i rannych, przeliczenie składzika... Takie tam. Dała się pociągnąć za ogon i dopiero wtedy wstała, ruszając powoli za przyjacielem, nie spiesząc się wcale, bo tak szczerze, w chwili obecnej, nie miała ochoty tam wracać i jeszcze bardziej psuć sobie humoru.

[zt]
_________________
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 15 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 155/300
Stat. Med. - lvl:
5 | MED.EXP: 111/700
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12