Poprzedni temat «» Następny temat
Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Autor Wiadomość
Żółta Łapa
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 42 [VII]
Mistrz: Błękitna Toń | Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr | Srocza Łapa
Ojciec: Chłodny Nos
Partner: Plamka!
Multikonta: Koścista Łapa [C]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-23, 22:22   
   Wygląd: Samotna włóczęga i rozpaczliwe poszukiwanie drogi do domu miało dla niego dość opłakane skutki. Miękkie futerko, idealnie przylegające do ciała stało się zmierzwione, wypłowiałe i mocno zakurzone: brudna biel wyraźnie zszarzała, a rudawe przebarwienia na mordce, łapach, grzbiecie i ogonie zmatowiały. W żywych, błyszczących oczach zagościło zmartwienie, choć gdzieś w głębi przeplecione determinacją. Dość mocno schudł przez co pyzata mordka nieco się zapadła na policzkach, ale wciąż nie można by go nazwać chudym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=314741#314741


Były kochane wszystkie! Od pierwszego wejrzenia, gdy po raz pierwszy zobaczył tę gromadę puchatych kulek u boku mamy, poczuł się nie tylko emocjonalnie związany z nimi, ale i w jakiś sposób odpowiedzialny. Był tak podekscytowany tym, że został starszym bratem, że aż nie mógł spać przez dwie noce z rzędu- w głowie cały czas powtarzał, jak mantrę, ich imiona co by nie zapomnieć. Lampart, Toń, Łupina, Perkoz, Sroka, Wilga, Sztorm, Jemioła!
- No... Tak.- miauknął, tracąc wyraźnie na pewności siebie. Usłyszawszy jednak jej kolejne słowa, jego oczy błysnęły.- Ładnie!- zapiał- Deszczyk, Mżawka, Tęcza!- przekręcił lekko głowę i zmarszczył nieco czoło, wyraźnie zastanawiając się nad kolejnymi zjawiskami pogodowymi.- A ja...- mruknął ściszając głos- Ja... t-tak sobie pomyślałem, no, pomyślałem o... hm...kolorach.- rzekł nieśmiało- No, bo.... no, cały świat jest taki... kolorowy, i, hm... Ty jesteś Błękitna, a ja... Żółty, i byłyby takie, no, nasze.- westchnął, czując jak robi mu się gorąco- Zieleń, Niebieski... Brąz.- wymienił niepewnie kilka propozycji.
- Będą!- zapewnił ją.- Brzmi fajnie! Tylko... jak się łowi ryby? Przecież one pływają pod wodą...?- rzekł, a na jego czole pojawiła się wyraźna zmarszczka.
_________________


Im looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

  Statystyki - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 55/150
 
Błękitna Toń
Wojownik
dzieciątko



Klan:
grom

Księżyce: 66 III
Mistrz: Łani Krok
Płeć: kotka
Matka: Łani Krok
Partner: Żółta Łapa
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-23, 22:34   
   Wygląd: Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=282619#282619


Tęcza! Albo Mżawka, o jejku! — prawie pisnęła zachwycona. Te imiona były takie... prześliczne i miały tyle możliwości na imiona terminatorskie i wojownicze! Kiedy jednak usłyszała propozycję Żółtego, dotarło do niej, że nie będzie im tak łatwo tego pogodzić i będą musieli jakoś... to przegadać i dojść do porozumienia.
Przytuliła go i przejechała językiem po rudawym czółku, gdy zobaczyła, jak, z jakiegoś powodu, ukochany jest zestresowany. — Też super pomysł! Tylko, no, wydaje mi się, że dziadek mógłby niektóre pozmieniać, wiesz? Ale bardzo mi się podobają — przyznała szczerze, posyłając partnerowi cieplutki uśmiech. Jego pomysł także był super i choć w dalszym ciągu bardziej skłaniała się po imionach po ciociach i wujkach, to jednak chciała, by Żółty także był zadowolony z doboru imion dla ich kociąt, nawet jeśli jeszcze się na nie zapowiadało. Chyba że...? — A co cię natchnęło? M-myślałeś może nad założeniem rodziny...? Czy to po prostu przez rodzeństwo? — zapytała niepewnie, nie chcąc wyjść przy tym na natrętną, znowu zarzucając tym tematem, ale... była po prostu ciekawa, czy rudzielec powoli przygotowywał się na bycie tatą, czy może tak po prostu go natchnęło przed snem, bez w ogóle żadnych głębszych przemyśleń odnośnie tego tematu.
Otóż nic w tym trudnego! — mruknęła, wstając na równe łapki i siadając przy brzegu głośno szumiącej rzeki. — Musisz po prostu usiąść przy wodzie, upewnić się, że nie rzucasz cienia na taflę, włożyć ogon albo łapkę i czekać, zachowując możliwie jak największy bezruch. I fajnie też, jak jest się cicho — wytłumaczyła i zaprezentowała wszystko w praktyce. Poprosiła partnera o chwilową ciszę i, pilnując wszystkie z wymienionych wcześniej zasad, po chwili wyrzuciła łapką na brzeg rybę, przyduszając ją do ziemi. — To nie takie trudne, widzisz?
_________________
jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr

choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał leczyć ran
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc nie możesz teraz poddać się

  Statystyki - lvl: 6 | S: 10 | Zr: 21 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 160/500
 
Żółta Łapa
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 42 [VII]
Mistrz: Błękitna Toń | Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr | Srocza Łapa
Ojciec: Chłodny Nos
Partner: Plamka!
Multikonta: Koścista Łapa [C]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-23, 23:26   
   Wygląd: Samotna włóczęga i rozpaczliwe poszukiwanie drogi do domu miało dla niego dość opłakane skutki. Miękkie futerko, idealnie przylegające do ciała stało się zmierzwione, wypłowiałe i mocno zakurzone: brudna biel wyraźnie zszarzała, a rudawe przebarwienia na mordce, łapach, grzbiecie i ogonie zmatowiały. W żywych, błyszczących oczach zagościło zmartwienie, choć gdzieś w głębi przeplecione determinacją. Dość mocno schudł przez co pyzata mordka nieco się zapadła na policzkach, ale wciąż nie można by go nazwać chudym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=314741#314741


Jeśli Plamka była do tego nie przekonana, to nie zamierzał upierać się przy swojej propozycji- w końcu to nie byłyby jego kocięta, a ich.
Czując jej ciepły język na czole, zamruczał cicho. Rozluźnił się nieco usłyszawszy, że jego wizja imion przypadła jej do gustu.
- Dlaczego myślisz, że by je zmienił?- zapytał zdziwiony- Zielona Łapa, Niebieska Łapa, nie brzmią chyba źle, nie? Później chyba też, no, nie byłoby problemu...?
Odpowiedź na kolejne pytanie, zajęła mu dłuższą chwilę. Spuścił wzrok, grzebiąc bezwiednie łapą w ziemi. Jego ogon lekko drgnął. Te imiona nie były pojedynczym, nic nie znaczącym zrywem, a efektem pewnego... przemyślenia i wizji jaką miał przed oczami. Po pierwszej wizycie w kociarni po porodzie Kolorowego Wiatru, gdy poszedł zapoznać się ze swoim młodszym rodzeństwem, jego głowa podsunęła mu widok, który nie dał mu spokoju. Bo co by było.... co by było gdyby to nie jego mama tam leżała z jego braćmi i siostrami, a Plamka w otoczeniu ich pociech? Patrząc oczami wyobraźni na tę scenę czuł... radość i zaczął się zastanawiać nad tym, jak mogliby nazwać swoje własne kocięta. I w końcu wymyślił.
- M-myślałem o tym.- przyznał się w końcu.
Podszedł za nią, nieco bliżej do brzegu.
- To nie brzmi źle.- stwierdził powoli, uważnie obserwując poczynania kocicy.- I nie wygląda na aż tak trudne...- zamilkł, nie chcąc jej przeszkadzać.
Gdy wyrzuciła rybę na brzeg aż podskoczył.- Łał! Ale szybko...! Mogę teraz ja spróbować?
Przysiadł na brzegu tak jak ona wcześniej. Kilkukrotnie obrócił się upewniając się czy aby na pewno nie rzuca cienia na wodę- gdy okazało się, że nie, wyciągnął łapę i z pewnym wahaniem, wysuwając i chowając pazury, w końcu zanurzył ją w wodzie. Nie było to najprzyjemniejsze uczucie, wzdrygnął się przy tym wyraźnie, po czym zamarł w bezruchu, a przynajmniej starał się nie ruszać. I czekał, cicho jak mysz pod krzewem, gdy zwietrzy kota.
Gdyby jakaś ryba podpłynęła blisko jego łapy, starałby się możliwe jak najszybciej pochwycić ją w pazury i wyrzucić na brzeg.
_________________


Im looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

  Statystyki - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 55/150
 
Błękitna Toń
Wojownik
dzieciątko



Klan:
grom

Księżyce: 66 III
Mistrz: Łani Krok
Płeć: kotka
Matka: Łani Krok
Partner: Żółta Łapa
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-23, 23:44   
   Wygląd: Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=282619#282619


Imiona terminatorskie byłyby łatwe, ale później... nie wiem, mam wrażenie że nie zostawiłby im kolorowych imion. Ale mogę się mylić, mogę się go spytać — odparła, nie chcąc od razu odrzucać propozycji ukochanego, bo kocięta, jeśli już będą, to będą ich, więc imiona powinny się podobać i jednej i drugiej stronie. Może po dłuższej rozmowie dojdą do porozumienia?
Po usłyszeniu odpowiedzi, jej serce przyspieszyło z ekscytacji i przez radość, która ją przeszyła, przestała w ogóle myśleć o tym, że z ciążą chciała jeszcze poczekać. Uśmiechnęła się szeroko, uroczo i spojrzała prosto w oczy ukochanego.
I do czego doszedłeś? Chyba że nie chcesz, to nie mów. N-nie musisz — zapytała odruchowo, od razu zaznaczając, że kocurek wcale nie musi odpowiadać, jeśli nie chce. To, że o tym myślał, wcale nie oznaczało, że to przemyślał i chciał się tym podzielić z partnerką i Plamka to rozumiała i szanowała. Naprawdę nie chciała na niego naciskać. Nie o to chodziło.
Jasne! — odparła, choć nie wiedziała, dlaczego o to pytał. Przecież to było oczywiste, że mógł! Obserwowała go z boku i widząc, jak ukochany po chwili wyrzuca rybę na brzeg, nie mogła się powstrzymać od pochwały, pękając z dumy. — Oooo, jak ci dobrze poszło!!! Widzisz, to nie takie trudne! — powiedziała, od razu przytulając się do ukochanego, kompletnie ignorując fakt, że... ryba nie została przyduszona do ziemi i wiła się, o mały włos nie wracając do wody. Na szczęście jej się nie udało, ale było blisko. Błękitna Toń jednak nijak tego nie skomentowała, a jedynie zaśmiała się, przejeżdżając potem językiem po policzku Żółtej Łapy. — Chcesz jeszcze raz? Czy koniec treningu na dziś? — zapytała, nie mając nic przeciwko temu, by jeszcze trochę poćwiczyć, ale nie miała także nic przeciwko temu by po prostu... ze sobą pobyć i się troszkę powygłupiać.
_________________
jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr

choćby los sypał w oczy piach
choćby czas nie chciał leczyć ran
nawet tęczy jest potrzebny deszcz
więc nie możesz teraz poddać się

  Statystyki - lvl: 6 | S: 10 | Zr: 21 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 160/500
 
Żółta Łapa
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 42 [VII]
Mistrz: Błękitna Toń | Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr | Srocza Łapa
Ojciec: Chłodny Nos
Partner: Plamka!
Multikonta: Koścista Łapa [C]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-02, 21:32   
   Wygląd: Samotna włóczęga i rozpaczliwe poszukiwanie drogi do domu miało dla niego dość opłakane skutki. Miękkie futerko, idealnie przylegające do ciała stało się zmierzwione, wypłowiałe i mocno zakurzone: brudna biel wyraźnie zszarzała, a rudawe przebarwienia na mordce, łapach, grzbiecie i ogonie zmatowiały. W żywych, błyszczących oczach zagościło zmartwienie, choć gdzieś w głębi przeplecione determinacją. Dość mocno schudł przez co pyzata mordka nieco się zapadła na policzkach, ale wciąż nie można by go nazwać chudym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=314741#314741


- Świat jest kolorowy.- miauknął, rozglądając się dookoła- Zielony liść, zielony pąk.- jego spojrzenie wędrowało z opisanej rzeczy na kolejną- Niebieskie niebo, czerwony kwiat, czarne futerko, różowy płatek, szara chmura... Coś chyba by znalazł... ale może masz rację, że i tak by je zmienił- zamyślił się wyraźnie.
- Do czego doszedłem?- powtórzył, spoglądając na nią.- No... że chciałbym.- odparł, nieco ściszając głos, jak gdyby chcąc by ta informacja była przeznaczona tylko i wyłącznie dla jej uszu.
Gdy udało mu się wyciągnąć rybę i to za pierwszym podejściem- sam był zaskoczony i w pierwszym momencie aż odskoczył w tył, gdy łuskowate, oślizgłe ciało wylądowało z plasknięciem na brzegu.
- Udało mi się!- zawołał uradowany wpatrując się w swoją tak naprawdę, pierwszą w życiu zdobycz. Otarł się policzkiem o Plamkę, z głośnym mruczeniem, niemal pękając z dumy. Bliskość kotki tak skutecznie odciągnęła jego myśli od polowania, że ryba niemal o mały włos otrzymałaby drugą szansę- pochwycił ją w ostatniej chwili, nim ta wróciła do wody i z wyraźnym wahaniem, dokończył jej żywota.
- Poćwiczmy może jeszcze troszkę, co?- poprosił- Chcę przynieść duuuużo zdobyczy dzisiaj aby klan miał wieczorem co jeść!
I tak ćwiczyli, jednocześnie ciesząc się z własną bliskością.

# zt x2
_________________


Im looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

Ostatnio zmieniony przez Żółta Łapa 2020-08-02, 21:32, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 55/150
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-06, 19:31   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Było dzisiaj dość gorąco. Słońce dzisiaj postanowiło utrudnić nieco żywot kotom a zwłaszcza tym które miały ciemne bądź długie futra. Dymek zaliczał się do tych pierwszych kotów, które w upały nie miały za łatwo. Gdy wrócił z polowania, postanowił szybko udać się nad Grzmiącą Rzekę. Akurat miał chwilę wolną więc postanowił ją wykorzystać na to by się trochę ochłodzić.
Gdy wreszcie dotarł na miejsce, podszedł do wody, która spokojnie płynęła nurtem rzeki. Wszędzie było cicho i spokojnie. Sopel nie widział ani nie słyszał żadnego zagrożenia więc postanowił skorzystać z świeżej wody. Stanął w płytkiej wodzie a następnie przycupną by się napić. Gdy tylko się napoił, usiadł i zabrał trochę wodę na prawą łapę by następnie nałożyć ją na kark i tam ją rozprowadzić między futrem. Od razu poczuł miłą ulgę a jego ciało powoli się chodziło. Gdyby umiał pływać to pewnie cały by wszedł do rzeki i szybciej by się ochłodził no ale niestety nie potrafił i musiał stosować taki a nie inny sposób.

/zapraszam Głuszec

podglondańsko sexi kocura podczas jego kompieli go :jaaasne:
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
Ostatnio zmieniony przez Dymiący Staw 2020-11-06, 19:32, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Głuszcowa Łapa
Gwiezdny



Klan:
grom

Księżyce: 32 [I]
Płeć: kotka
Matka: Koziczy Skok [*]
Ojciec: Głogowy Cień
Multikonta: Migoczące Światło [KW], Koperkowa Łapa [KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-06, 20:46   
   Wygląd: mała i niska, krótkie łapy, długie futro, czarno-ruda szylkretka z kreską na nosie
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421288#421288


Cóż to był za zbieg okoliczności, że w pobliżu akurat przechodziła Głuszcowa Łapa. Zwykle nie wychodziła na takie dłuższe wycieczki sama, ale droga w kierunku rzeki była dosyć przyjazna. Miała wrażenie, że idąc po piasku, nic jej nie zagrażało, a oddalone jeziorko wcale nie było tak daleko, jak to się mogło zdawać. A stamtąd nie było długiej drogi nad rzekę, która to dobrze kojarzyła się z powodu powrotu do klanu. To przy rzece spotkała swoją siostrę Gniewosz, a tamten dzień był chyba dla niej najszczęśliwszy.
Jako że wokół Błotnistego Brzegu było więcej drzew niż pustej powierzchni, o obecności ochładzającego się wojownika dowiedziała się dosyć późno. Dopiero kiedy weszła na mulisty brzeg i doszczętnie pobrudziła swoje łapki, zauważyła Dymiącego Stawa, który to robił coś w rzece. Stanęła w miejscu, nie chcąc się zanadto przybliżać i podniosła brew.
A ty co? Szykujesz się na przyjęcie do Klanu Rzeki? A może przemieniasz się w rybę? Niedaleko stąd do granicy, będziesz musiał uważać — mruknęła żartobliwie, wciąż stojąc czterema łapami na ziemi. Ani jej się śniło, by tutaj siadać.

No zaraz zobaczymy kto tutaj będzie się śmiał
_________________


pouring the fuel, fanning the flames
breaking
the habit and melting the chains
embracing
the fear, chasing the fight
the
glow of the fire will light up the night
the bridges are burning, the heat's on my face
making
the past an unreachable place

  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 10/150
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-06, 21:39   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Z powodu suszy Błotnisty Brzeg nie był już tak błotnisty. Tylko w niektórych miejscach można było wpaść do błota swoimi łapami. Dymiący Staw jednak znalazł sobie dobrą ścieżkę do rzeki nie brudząc sobie zbytnio łap. A woda była czysta, mimo iż nie należała do najczystszej ale nie ma co narzekać. Ostatnio i wody ubywało i trzeba było korzystać z tego co było. Czuł powoli jak jego skóra powraca do normalnej temperatury i ucieszyło go to bo nie zamierzał tutaj siedzieć wieki.
W pewnym momencie usłyszał znajomy głos. Popatrzył się w tamtą stronę i zobaczył Głuszcową Łapę. O dziwo nie wyglądała teraz jakoś... Nieśmiało. Kiedy pierwszy raz z nią rozmawiał wydawała się być cicha i właśnie taka niepewna a teraz wydawała się bardzo towarzyska. Czy tylko Sopel nie potrafił zmienić się chociaż na chwilę na lepsze? Najprawdopodobniej.
-Nic z tych wymienionych rzeczy. - odparł a następnie wstał i się oczepał z wody, która się nagromadziła w jego futrze. - Ochładzałem się, powinnaś wiedzieć jak to jest kiedy się gotujesz od środka w upalne dni. - mruknął w stronę szylkretki. Głuszec miała długie a gdzieniegdzie czarne futro więc powinna znać to uczucie.
Przeczesał łapą swoją czupryne by nie wyglądać aż tak dziwaczne i spojrzał się pytająco na terminatorkę. - A ty co tutaj robisz? Wróciłaś z klanu Cienia i przyszłaś skorzystać z wody? - zerknął na łapy terminatorki dyskretnie. Spróbował swoich sił również zażartować chociaż wiedział, że był w tym kiepski. Zwłaszcza, że kiedy się żartuje to zazwyczaj się uśmiecha albo śmieje. Sopel natomiast tak nie robił gdyż nie umiał się śmiać ani uśmiechać. Okazywanie emocji to była jego słabość.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
Ostatnio zmieniony przez Dymiący Staw 2020-11-06, 21:40, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Głuszcowa Łapa
Gwiezdny



Klan:
grom

Księżyce: 32 [I]
Płeć: kotka
Matka: Koziczy Skok [*]
Ojciec: Głogowy Cień
Multikonta: Migoczące Światło [KW], Koperkowa Łapa [KR], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-06, 22:14   
   Wygląd: mała i niska, krótkie łapy, długie futro, czarno-ruda szylkretka z kreską na nosie
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421288#421288


No w sumie, to bardzo prawdopodobne, że błoto nie było już tak lepkie, jak kiedyś i kotce nie stałoby się nic złego, gdyby przypadkiem na nim usiadła. Jednak zawsze lepiej być przezornym, bo gdyby warstwa błota wcale nie byłaby taka twarda, to kotka musiałaby wymęczyć się w wodzie. A tego to już naprawdę nie chciała.
Bez przeeesady, już nie jest tak gorąco — mruknęła przeciągle. Jeszcze jakiś księżyc temu parzyła się, kiedy świeciło słońce, ale niedawno pogoda uległa poprawie i zaczęło się oziębiać. O ile zaczęła się już przyzwyczajać do tego biegu rzeczy, teraz nagle się to zmieniło i może dlatego dla kocura było tak gorąco. Pora Nagich Drzew była już blisko, więc to było na miejscu. Gorzej z taką terminatorką, która może później cierpieć ze względu na swoje własne nikłe upierzenie...
No, tam samo błoto, że nawet nie ma z czego pić — przewróciła oczami, wyłapując żart wojownika. Przez chwilę nawet nie wiedziała, co oznaczał, ale kiedy spojrzała na własne łapy no to... no tak. — Ale nie mów gromiakom, bo jeszcze mi głowę zmiażdżą — powiedziała trochę ciszej, udając szept, więc mimo dzielącego ich długiego błota, kocur powinien ją słyszeć.
_________________


pouring the fuel, fanning the flames
breaking
the habit and melting the chains
embracing
the fear, chasing the fight
the
glow of the fire will light up the night
the bridges are burning, the heat's on my face
making
the past an unreachable place

  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 10/150
 
Dymiący Staw
Wojownik
czarna owca



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Multikonta: Kukułczy Puch [KRz] Płomyk [S] Ostry Kwiat [KC] Jasne Serce [NKT]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-03, 16:42   
   Wygląd: Jest dość rozpoznawalny pośród swojego rodzeństwa. Jako jedyny w miocie posiada nieskazitelny odcień futra, jest to czarny dymny kocur z krótką sierścią na której widać tygrysie pręgi. Jeżeli chodzi o pręgi to są nieznacznie ciemniejsze niż futro. Na brzuchu jednak posiada nieco jaśniejszy kolor futra. Jest chudym kocurem, przez co jego ruchy są płynne i spokojne. Jest wysoki więc bardzo łatwo go zauważyć w tłumie. Jego ogon stosunkowo do innych kotów jest dłuższy. Natomiast jego oczy koloru jak na razie niebieskiego wybarwią się niedługo na kolor miętowy które będą przepełnione powagą i spokojem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=332735#332735


Cóż posiadając całe czarne futro nawet gdy się trochę ochłodzi to kocur nie czuje zbyt wielkiej różnicy. Nadal się czuł źle i słońce zabierało mu siły witalne. Dymiący Staw bardzo nie lubił gdy słonce za bardzo grzało. Wolał chłodne, zimne dni niż upały bo wtedy był bardziej żywy. Miał więcej energii a gdy miał więcej energii to dużo pracował a jak dużo pracował to było mu ciepło. Więc jakoś nie doskwierało mu zbytnio zimno. W przypadku upałów było ciężej być produktywnym.
Jeżeli chodziło jednak o żarty to kocur nie należał do tych kotów co warto do nich zagadać by trochę pożartować. Kocur był w tym kiepski i zawsze gdy takowy powiedział to brzmiał trochę sztywno. Ale ważne, że się stara prawda? praktyka czyni mistrza.
-Nie pisnę słowem. -mruknął w jej stronę a następnie przekrzywił głowę. - A tak naprawdę co tutaj robisz? Wracasz z treningu?-zapytał terminatorki tym razem normalnym tonem. Ostatnio jak ją spotkał to uczył ja co nieco i był ciekaw czy podzieliła się swoją nabytą wiedzą ze swoją mentorką. Miał też nadzieje, ze to co jej powiedział jakoś się przydało chociaż trochę.
_________________
You never heard of me
Or the weird shit I do and say
That's my favorite thing
THAT I'M NOT FAMOUS, NO



And I'm never on TV
Throwing up on an LA stree
Nobody judges me
CAUSE I'M NOT FAMOUS, NO
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 0/300 | MED.EXP: 49/100
 
Barwna Łapa!
Terminator
try me



Klan:
grom

Księżyce: 11 [koniec III]
Mistrz: Wężowy Błysk
Płeć: kotka
Matka: Dzika Wiśnia
Ojciec: Parzące Ziele
Multikonta: Pszczółka [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-26, 17:43   
   Wygląd: Dość duża jak na swój wiek koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch. Jej nosek jest w kolorze różu, podobnie jak uszka, z których wystają charakterystyczne, długie białe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....pic.php?t=10495


Korzystając, że wreszcie zna tereny i nie boi się sama po nich chodzić, wypełzła z obozu, a raczej z niego wystrzeliła i biegła truchcikiem tam, gdzie ją poniosły łapy. Nawet się nie rozglądała i nie zastanawiała zbytnio, w którym kierunku zmierza. W końcu znała okolicę, prawda? Pewno, że tak. A w takim razie, skoro była duża i wiedziała gdzie co jest, na pewno się nie zgubi. Nie wiedząc nawet jak, dotarła tuż pod granicę, do miejsca kojarzącego się jej ze średnio przyjemnymi wspomnieniami. Przekręciła głowę, obrzucając spojrzeniem grząski brzeg rzeki, jedynego świadka jej kłótni z mistrzem. Tym razem jednak bez problemu odmówiła sobie kąpieli. Nie była głupia, aby umrzeć w tak żałosny sposób, jakim było zamarznięcie czy utonięcie. Zamiast tego ostrożnie podeszła pod samą taflę i schyliła łebek, niemal dotykając nosem wody. - Zimna - oskarżyła rzekę, nie mając się do kogo odezwać. Nie chciała pozostać ze swoimi pretensjami sam na sam, a wartki nurt wydawał się być jedynym stworzeniem, do którego mogła otworzyć pysk. Bo woda, oczywiście, to też było stworzenie. W końcu się ruszała, więc musiała być żywa. Może w trochę inny sposób, niż zwierzęta... Ale żyła, Barwa nie miała co do tego wątpliwości.
_________________
it's a kind of magic
this flame that burns inside of me
i'm hearing in secret harmonies
the bell that R I N G S inside your mind
is challenging the doors of time
it's a kind of magic




  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 145/150
 
Sztormowy Mrok
Wojownik
karakan



Klan:
grom

Księżyce: 20 [kwiecień]
Mistrz: Żurawinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk
Ojciec: Wężowy Język
Partner: n i e
Multikonta: Wierzbowa Łapa, Tęcza [KW], Cytrynka [KC] i reszta bandy
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-01, 14:35   
   Wygląd: Póki co, patrząc na niego można powiedzieć, że jest wyższy niż inne kocięta. Zapewne w przyszłości się to nie zmieni, ale kto wie? Czas pokaże. Oprócz ponad przeciętnego wzrostu, jest też bardzo szczupły. Wszystko to przez jego orientalną budowę. Ma wielkie uszy i garbaty nos, a jego głowa jest trójkątna. No i te jego łapy! Taaaakie długie! Nie można też zapomnieć o biczowatym ogonie, który jest calutki czarny. A właśnie! Jego futro jest krótkie, przylega do ciała. W większości jest białe, w niektórych miejscach przyozdobione czarnymi plamami. Głównie na grzbiecie. Na pyszczku znajduje się kilka mniejszych, równie ciemnych plamek. Nachodzą one na nos, który w połowie jest jasny. Jego oczy jak na razie są bladoniebieskie, w przyszłości wybarwią się na inny kolor. Jaki? Czas pokaże.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=436320#436320


Co spowodowało, że znalazł się tutaj? Nad błotnistym brzegiem Grzmiącej Rzeki? Sam nie wiedział. Być może mu się nudziło albo po prostu mózg mu się odmroził i całkowicie stracił rozum. Będąc szczupłym, łysym szczurem powinien siedzieć w obozie, w ciepłym legowisku, zakopany pod mchem. No proszę, a zachciało mu się spacerków po terenach... Przez własną głupotę wręcz umierał z zimna. Dreptał przed siebie, drżąc i rzucając cichymi wulgaryzmami. Zaszedł dalej niż miał zamiar. Wracał właśnie z granic. Nie miał zamiaru zatrzymywać się ani na sekundę. Dlatego więc, gdy tylko na horyzoncie spostrzegł Barwną łapę, terminatorkę jego brata, którą poznał jakiś czas temu, nawet się nie zatrzymał. Rzucił jej tylko krótkie spojrzenie połączone z podniesionymi brwiami. Nie był pewny, czy kocica w ogóle to zauważyła, bo... Była pochylona nad taflą wody. Cóż ona wyczynia? Czy chce zamarznąć? Przez krótką chwilę przeszło mu przez myśl, by podejść do niej od tyłu i wrzucić ją do rzeki, ale... Nie chciał jej przecież zabić. Z resztą spotkałyby go za to jakieś konsekwencje, których wolałby uniknąć. A więc w ogóle nie zbliżył się do koteczki. Zamiast tego szedł dalej przed siebie, licząc na to, że nie zostanie zauważony.
_________________
MROK POWOLI KRĄG ZATACZA, NAZNACZA NAS PRZYSIĘGĄ KRWI
nie pozwolę, by ktokolwiek
na drodze stanął mi, nigdy!

. . .

w owocu tym zobaczyłem przyszłość swą
taką samą jak moje sny,
tak doskonałą


  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 90/200 | MED.EXP: 0/100
 
Barwna Łapa!
Terminator
try me



Klan:
grom

Księżyce: 11 [koniec III]
Mistrz: Wężowy Błysk
Płeć: kotka
Matka: Dzika Wiśnia
Ojciec: Parzące Ziele
Multikonta: Pszczółka [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-02, 11:04   
   Wygląd: Dość duża jak na swój wiek koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch. Jej nosek jest w kolorze różu, podobnie jak uszka, z których wystają charakterystyczne, długie białe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....pic.php?t=10495


Kocur nie miał jednak szczęścia, lub po prostu trafił na niewłaściwego kota. Barwa doskonale słyszała skrzypienie śniegu pod jego łapami, jednak czekała aż do momentu, gdy będzie ją mijał, lub sam do niej zagada. Nie wydarzyła się żadna z tych rzeczy, więc z niemniejszym zapałem odwróciła się gwałtownie i truchcikiem dogoniła zielonookiego. - Cześć! - powiedziała entuzjastycznie, trącając go barkiem na przywitanie. - Pewnie mnie nie zauważyłeś, co jest trochę dziwne, bo nie jestem już taka mała. Patrz jak urosłam! - na dowód zakręciła się w pięknym piruecie, ukazując całą swoją, całkiem imponującą jak na swój wiek sylwetkę - Nie jest ci zimno? Nawet ja marznę, a co dopiero ty - zdziwiła się, obrzucając wzrokiem jego sierść. Nie zważając na niego, zaczęła kroczyć w stronę obozu, automatycznie akceptując go jako towarzystwo w drodze powrotnej. I tak zamierzała już powoli wracać, a przynajmniej nie będzie musiała iść samotnie. No, chyba że kocur ją wygoni, wtedy... wtedy nie będzie mu wchodziła w paradę. Liczyła jednak, że przystanie na jej towarzystwo, zawsze to lepiej iść z najgorszym kompanem, niż samemu. A ona przecież nie była taka zła!
_________________
it's a kind of magic
this flame that burns inside of me
i'm hearing in secret harmonies
the bell that R I N G S inside your mind
is challenging the doors of time
it's a kind of magic




  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 145/150
 
Sztormowy Mrok
Wojownik
karakan



Klan:
grom

Księżyce: 20 [kwiecień]
Mistrz: Żurawinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk
Ojciec: Wężowy Język
Partner: n i e
Multikonta: Wierzbowa Łapa, Tęcza [KW], Cytrynka [KC] i reszta bandy
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-05, 12:05   
   Wygląd: Póki co, patrząc na niego można powiedzieć, że jest wyższy niż inne kocięta. Zapewne w przyszłości się to nie zmieni, ale kto wie? Czas pokaże. Oprócz ponad przeciętnego wzrostu, jest też bardzo szczupły. Wszystko to przez jego orientalną budowę. Ma wielkie uszy i garbaty nos, a jego głowa jest trójkątna. No i te jego łapy! Taaaakie długie! Nie można też zapomnieć o biczowatym ogonie, który jest calutki czarny. A właśnie! Jego futro jest krótkie, przylega do ciała. W większości jest białe, w niektórych miejscach przyozdobione czarnymi plamami. Głównie na grzbiecie. Na pyszczku znajduje się kilka mniejszych, równie ciemnych plamek. Nachodzą one na nos, który w połowie jest jasny. Jego oczy jak na razie są bladoniebieskie, w przyszłości wybarwią się na inny kolor. Jaki? Czas pokaże.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=436320#436320


Karaczan nigdy by się nie spodziewał, że został przez Barwę zauważony już wcześniej. Albo... Nie tyle co zauważony, a raczej usłyszany. No tak. Śnieg pod łapami dosyć skrzypi. Ciężko to ukryć. Kurde. Wybrał złe miejsce na powrót. Mógł iść od drugiej strony, być może wtedy nie trafiłby na żadnego kota, a jeżeli by trafił to na kogoś innego. Lepszego? Być może. To zależy co pod tym pojęciem rozumieć. Barwy po prostu nie lubił i tyle. Poznali się w złym miejscu i w złym czasie. Ona była wtedy kocięciem, małym i głupim. Trochę minęło od tego czasu. Teraz jest terminatorką, a on wojownikiem i na pewno oboje zmądrzeli, chociaż trochę. Dlatego też, nie chciał rudej przekreślać już na początku, mimo że... Zrobił to ostatnim razem.
- Zauważyłem. - mruknął spokojnie, nawet się nie witając. Nie zrobił tego tylko dlatego, że... Nigdy mu się to nie zdarzało. Albo zapominał, albo nie chciał. Nie wiadomo. Nie miej mu tego za złe! - Widzę. Ale i tak mnie nie przerośniesz. Nigdy. - a mówiąc to... Kąciki jego ust delikatnie się podniosły. Toż to śmieszek! Żartował, czy chełpił się swoim wielkim wzrostem? Nie wiadomo! Barwa mogła zinterpretować to różnie. Nie jego sprawa. Nawet gdyby się obraziła, raczej by się nie przejął.
Słysząc jej pytanie spojrzał na nią beznamiętnie, lecz nie odezwał się. Bynajmniej nie od razu. Najpierw musiał przemyśleć odpowiedź. Odpowiedzieć tak, by nie być zbyt chamskim. By nie zabrzmieć jak totalnie złośliwy gbur. - A jak myślisz. - postanowił zapytać, jednak w jego głosie nie było słychać żadnej ironii. Nie było słychać nic. Brzmiał tak jak zwykle, obojętnie.
_________________
MROK POWOLI KRĄG ZATACZA, NAZNACZA NAS PRZYSIĘGĄ KRWI
nie pozwolę, by ktokolwiek
na drodze stanął mi, nigdy!

. . .

w owocu tym zobaczyłem przyszłość swą
taką samą jak moje sny,
tak doskonałą


  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 90/200 | MED.EXP: 0/100
 
Barwna Łapa!
Terminator
try me



Klan:
grom

Księżyce: 11 [koniec III]
Mistrz: Wężowy Błysk
Płeć: kotka
Matka: Dzika Wiśnia
Ojciec: Parzące Ziele
Multikonta: Pszczółka [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-10, 10:48   
   Wygląd: Dość duża jak na swój wiek koteczka o pięknych, żółtych oczach. Jej długie futro, niezbyt starannie ułożone, w większości zabarwione jest na kolor rudy - plamy bieli widoczne są jedynie na pyszczku, z którego obficie spływają na gardło i pierś, na dolnej części łapek oraz na końcówce ogona. Pokrywają także cały brzuch. Jej nosek jest w kolorze różu, podobnie jak uszka, z których wystają charakterystyczne, długie białe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....pic.php?t=10495


Przekręciła łebek, nieco rozczarowana. Zauważył ją i nie podszedł? To... dziwne. I niemiłe. - No to... dobrze, że ja cię zauważyłam i podeszłam, nie? Tak to byśmy nie pogadali - odparła pogodnie. Może kocur był po prostu nieśmiały. Kompletnie nie wyglądał na nieśmiałego, w jej mniemaniu był przeciwnością nieśmiałości, ale co ona mogła wiedzieć? W końcu z całą swoją nadzwyczajną charyzmą i niesamowitą osobowością mogła odbierać pewność siebie. A kocur miał dziwny sposób wyrażania swoich emocji, więc może po prostu chciał, żeby Barwa sama do niego podeszła? Tak, z całą pewnością musiało tak być.
- Zobaczymy - odparła z chytrym uśmieszkiem i mrugnęła do niego. - Widziałeś mojego tatę? Jest ogromny, może nawet większy niż ty. Też taka będę - powiedziała z pewnością w głosie. Nie widziała innej możliwości, skoro już była duża. Czemu miałaby nagle przestać rosnąć? Nikt tak nie robi. A duży znaczy silny, więc musiała urosnąć i już.
Wzruszyła ramionami, dreptając dalej obok niego. - Myślę, że ci zimno. I myślę też, że nie odpowiedziałeś, bo chcesz udawać, że wcale tak nie jest. Co jest głupie i utrudnia życie - odparła szczerze z delikatnym uśmiechem. Nie do końca myślała, że właśnie tak było, w końcu skąd mogła wiedzieć, co mu siedzi w głowie? Liczyła jednak, że zielonooki da się wciągnąć w dyskusję. Może nawet się trochę pokłócą? Miło byłoby robić to z kimś innym, niż Wąż.
_________________
it's a kind of magic
this flame that burns inside of me
i'm hearing in secret harmonies
the bell that R I N G S inside your mind
is challenging the doors of time
it's a kind of magic




  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 145/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 14