Poprzedni temat «» Następny temat
Świszczące Trawy - wschód
Autor Wiadomość
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-05, 09:38   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Poprosił swoją Mistrzynię, aby... porozmawiać. Chciał porozmawiać w sumie o tym, co się działo kilka dni temu i oczywiście, że miało to do czynienia z Jezioro, nieszczęśliwą miłością Rysiego Pomruku. Musiał się wygadać, komuś wypłakać, a tylko Białą Puch miał. Bo, tak na prawdę, Komarowi nie powie, patrząc na to, że biały kocur jest zazdrosny tylko dlatego, że Rysiek rozmawiał z Mysią Łapą. Zresztą, ich relacja też się trochę pogorszyła, a wojownik nie chciał mieć kolejnej kłótni, skoro po prostu potrzebował pomocy i potrzebował się komuś wygadać.
Szedł w ciszy, nie chcąc na razie mówić. Po prostu napawał się ciepłem promieni słońca, które powoli się przebijały przez chmury. Zmrużył oczy, myśląc jak ten temat ugryźć. Westchnął ciężko, a zaraz podniósł wzrok, aby spojrzeć na Biały Puch, która zadała mu pytanie. Przemyślał chwilę, po czym pokręcił głową przecząco na boki.
- Nie... nie jest - odparł słabo, marszcząc brwi. Ta mała nadzieja, która zrodziła się tylko przez jedno słowo wojowniczki z Rzeki rozrywała go od środka. Rozrywała wszystko co znał, co widział. - Nie jest... - powtórzył jeszcze ciszej niż przedtem i zamknął oczy. Poczuł, jak już na samą myśl o kocicy w jego ślepiach zbierają się łzy. Przełknął ślinę i po chwili podniósł łeb. Musiał to jej powiedzieć, tylko biała wojowniczka wiedziała o jego problemach. Była w sumie dla niego jak matka, wspierała go, nie ważne co, a już taki po prostu spacer w jej towarzystwie dodawał buremu pointowi otuchy. Po chwili wziął nagły wdech powietrza, aby spojrzeć finalnie na starszą od niego kocicę.
- Mogłaś zauważyć... jednego dnia, niedawno, tak na prawdę, że wieczorem wyszedłem z obozu i już nie wróciłem. Prawie całą noc siedziałem przy Czterech Dębach - zaczął mówić, mając przy tym przymrużone oczy, a idąc tak w sumie na czuja. Chwilę był cicho, po czym mówił dalej. - Siedziałem tam, bo miałem nadzieję, że spotkam... i spotkałem. Rozmawialiśmy chwilę, jest już wojowniczką i... nosi cudowne, piękne imię. Księżycowe Jezioro - po jej imieniu przełknął ciężką ślinę i spojrzał gdzieś dalej. Zdawać się mogło, że w stronę rzecznych terenów. - Nie mniej jednak... ty i ja wiemy, że moje uczucie jest spisane na straty. Dlatego będąc przygotowany na to... chciałem zakończyć naszą znajomość mówiąc jej co czuję... i tak zrobiłem. Powiedziałem - mruknął ciszej, a znowu na wspomnienie owej nocy w ślepiach wojownika zaczęły się zbierać łzy. Opuścił łeb i wytarł pysk łapką. - Powiedziałem wszystko, co trzymałem w sobie, co mi przychodziło na język. I tak chciałem to zostawić, uciec, albo dać jej uciec. Tylko... - dodał, po czym złapał się za futro na klatce piersiowej. Na jego łapy spadła jedna łza, która nie zamarzła podczas lotu. W głowie Rysiego Pomruku rozbrzmiały słowa ukochanej.
"Ja... musze pomyśleć. Daj mi jednak trochę czasu, dobrze? Żyj, Rysi Pomruku. Żyj, chociażby dla mnie."
Kąciki pyska wojownika zaczęły się delikatnie drgać, a on sam ciaśniej zamknął oczy. Dlaczego tak powiedziała? Przecież nie miała o czym myśleć! Doskonale we dwoje wiedzieli, że on był spisany na straty, nie było o czym myśleć, po co myśleć. Zaszurał pazurami w śniegu. Po co miał żyć? Po co miał żyć nieszczęśliwy, jedynie co, to teraz jego celem było wytrenowanie Roziskrzonej Łapy.
- Powiedziała... że musi pomyśleć. I nie bolałoby mnie to tak bardzo gdyby nie to, że... przez jej słowa we mnie znowu się zrodziła nadzieja. Ta... ta głupia, bezużyteczna nadzieja. Że może kiedyś... będę szczęśliwy przy niej, że może kiedyś... że może kiedyś... - przystanął na chwilę i pokręcił łbem na boki. Nie będzie nigdy jej partnerem, nie będzie nigdy ojcem wspólnych kociąt, jakby niby mieli żyć? Nigdy nie sprawi, że kotka się szczerze uśmiechnie czy zapłacze z radości. Chciał, aby o nim zapomniała, a zamiast to... sprawiła, że wichrowy wojownik będzie o niej myśleć jeszcze częściej. Przełknął ślinę i wytarł łzy, których wcześniej nie widział, a które się uzbierały w jego ślepiach. Ta głupia nadzieja, która już dawno powinna być martwa, a jednak nadal żyje. Dogonił Biały Puch w kilku susach i dalej szedł z nią bok w bok. Spojrzał się na nią błękitnymi jak niebo ślepiami.
- Dlaczego tak powiedziała?
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Biały Puch
Zastępca
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 57 [marzec 2k21]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Ostry Kolec[KW] Zachodzące Światło[KRz] Ptasia Łapa[KC] Galopująca Łapa[KG] | Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-07, 12:02   
   Wygląd: Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


Już wiedziała, że coś było nie tak.
Głos wojownika brzmiał tak, jakby wszystkie siły z niego po prostu wyparowały. Zamknął również oczy, co świadczyło prawdopodobnie o tym, że starał się jeszcze nie płakać. Biały Puch delikatnie otarła się o niego swoim policzkiem, dając tym samym znać, że jest obok, że mógł mówić o wszystkim, o czym chciał. Pijawka nie była kotem oceniającym. Poza tym obiecała, że zawsze będzie przy nim. Obiecała, że będzie go wspierać, nawet po tym, jak skończył trening.
Córka Malinowej Gwiazdy delikatnie kiwnęła głową na słowa kocura. Zauważyła. Oczywiście, że zauważyła. Kiedy wróciła tamtego dnia do obozu, Rysiego Pomruku w nim nie było. Wtedy była zmartwiona, jednakże uznała, że może po prostu kocur potrzebował pobyć samemu. Jeśli nie pojawiłby się jednak kolejnego dnia w obozie, wtedy powiadomiła by Lawendową Gwiazdę i sama ruszyła na poszukiwania swojego terminatora. Na szczęście ten zjawił się kolejnego dnia.
Po chwili wiedziała również, że chodzi o Jezioro. Jezioro, która już nie była dla niej tylko Jeziorem, ponieważ jej imię brzmiało Księżycowe Jezioro. Niemniej to jednak o nią chodziło, więc Pijawka nie zwróciła większej uwagi na imię rzecznej wojowniczki. Za to przejechała delikatnie językiem po uchu kocura, aby spróbował się nieco uspokoić.
Zatrzymała się.
Jej złote, zmartwione ślepia spoczęły na młodym poincie. Naprawdę było jej przykro, że go to spotkało. Było jej przykro, bo nieszczęśliwie się zakochał, a teraz przeżywał to… niezbyt dobrze. I w pewnym sensie to rozumiała, bo sama miała za sobą jeden, nieszczęśliwy związek… z Gołębim Upadkiem. Nie wiedziała teraz, czy naprawdę go kochała, czy może była to tylko zwykła przyjaźń. Wtedy była młoda i niezbyt to rozumiała… ale strata bolała okropnie. Dlatego w pewnym sensie rozumiała, co czuł.
- Nie wiem - miauknęła po chwili, dalej pozostając w miejscu, póki kocur nie zdecydował się iść dalej - Nie wiem dlaczego tak powiedziała… I rozumiem, że Cię to bardzo boli… że Księżycowe Jezioro się tak zachowała… - powiedziała cicho, delikatnie dotykając swoim noskiem jego policzka - Czy… umówiliście się już, na kolejne spotkanie?
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 205/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-08, 14:42   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Kocur odwzajemniał każde przytulenie Pijawki, bo po prostu tego potrzebował. Potrzebował kogoś, do kogo mógł się przytulić, wypłakać ramię, gdyż... cóż, stracił takiego kota i wątpił, że faktycznie znowu będą przyjaciółmi. Położył po sobie uszy i szedł po prostu obok Białej Puch. Czuł się jak kociak, który chciał się skulić u miękkiego futra matki.
Nagle zauważył, że Mistrzyni przystanęła, na co podniósł łeb i spojrzał się na kocicę. Zamrugał i podszedł do córki Malinowej Gwiazdy. Nachylił się do niej i ciężko westchnął. Oparł swoją brodę na jej głowie i tak stał jak słup. Potrzebował chwili. Ciężko westchnął po chwili i się odsunął, aby stanąć trochę dalej.
- Nie bolałoby mnie to tak bardzo, gdyby nie to, że... Ja poszedłem tam, aby to wszystko skończyć - powiedział zadziwiająco twardo wbijając wzrok w swoje łapy. - Poszedłem tam, aby być z nią szczery, aby to skończyć. I nie bolałoby mnie to tak bardzo, gdyby nie to, że powiedziała, że musi pomyśleć. I co najgorsze, przecież... przecież ona nie ma o czym myśleć - mruknął zaraz słabo, uderzając ogonem o śnieg. - Przecież ona mnie nie kocha. Przecież... przecież ma w Klanie kota, który jej się podoba i powiedziałem jej, że... że ja po prostu chciałem jej to powiedzieć. A przez to wszystko znowu mam nadzieję, to nie tak miało być - westchnął ciężko, spoglądając z bólem na kocicę. Na kolejne pytanie pokręcił przecząco głową.
- Nie. Nie wiem, nawet wątpię, że kolejne będzie. Ona... odeszła, gdy skończyłem mówić, a ja finalnie zemdlałem na śniegu. To dlatego mnie tak... długo nie było. Wróciłem do obozu jak jeszcze było ciemno, aby mnie rano nikt nie widział - mruknął, spoglądając na swoje łapy, jakby wstydząc się tego, co się stało. Bo się faktycznie wstydził. Zagrzebał łapą w ziemi i zaraz ciężko westchnął. Czemu Jezioro nie mogła po prostu uciec, nic nie powiedzieć, cokolwiek. Cokolwiek innego niż to, że... musi pomyśleć.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Biały Puch
Zastępca
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 57 [marzec 2k21]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Ostry Kolec[KW] Zachodzące Światło[KRz] Ptasia Łapa[KC] Galopująca Łapa[KG] | Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-15, 09:27   
   Wygląd: Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


Pijawka pozwalała kocurowi na każdy możliwy ruch. Każdy bliższy kontakt, jakiego aktualnie potrzebował. Wiedziała... czuła, że tego właśnie potrzebował. Rysi Pomruk był wrażliwym kocurem, który mimo młodego wieku, dużo już w życiu przeszedł. Potrzebował czyjegoś wsparcia, a Biały Puch chciała dla niego tym wsparciem właśnie być. Nie miała więc nic przeciwko temu, aby oparł swoją brodę na jej głowie. Kocica westchnęła cicho, przymykając ślepia.
- Zachowałeś się bardzo dojrzale, chcąc... zakończyć waszą znajomość z własnej... woli. Naprawdę przykro mi, że to... cię spotkało, Rysi Pomruku - miauknęła cicho, spoglądając na kocura współczującym wzorkiem. Jej ton był ciepły, jednakże również zmartwiony. Jej terminatorzy byli dla niej niemalże jak własne kocięta, których nigdy nie miała. Nie chciała, aby stała się im jakakolwiek krzywda. Nie chciała, aby byli smutni, nieszczęśliwi... I jeśli tylko potrafiła to zamierzała im pomagać.
- Spokojnie... - mruknęła cichutko, po czym podeszła do kocura, aby przejechać językiem po czole swojego dawnego terminatora - Jeśli doszłoby do kolejnego spotkania... to może powiedz jej to, co... powiedziałeś mi? Jeśli będziesz chciał... i czuł się na to gotowy - miauknęła, przyglądając się pointowi swoimi złotymi ślepiami. - Cieszę się, że nic Ci się... nie stało. Gdybyś nie wrócił to... poszłabym Cię szukać, wiesz?
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 205/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-15, 11:58   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Widział w jej ślepiach, że się martwi. Westchnął cicho, kładąc po sobie uszy i spojrzał się gdzieś dalej. Zamknął zaraz oczy, aby skupić się na zimnym śniegu czy mroźnym powiewie wiatru. W ten sposób próbował się uspokajać, bo jeszcze będzie musiał jej powiedzieć o jednej rzeczy. O rzeczy związaną z Komarem.
- Wolałbym na prawdę wiedzieć, że już nigdy się do mnie nie odezwie, niż... to - westchnął cicho, mówiąc to samemu sobie, niż Białej Puch. Zaraz zobaczył, jak biała wojowniczka do niego podchodzi i staje na opuszkach. Nachylił się, aby było jej łatwiej wygładzić futro na jego czole. Przymknął przy tym oczy i chrapliwie zamruczał.
- Nie wiem. Wątpię, abym ją zobaczył kiedykolwiek w najbliższej przyszłości. Zobaczymy, może - odparł słabo i spojrzał w końcu na białą kocicę. Na jej pytanie niemrawo skinął łbem ze słabym uśmiechem. - Wiem. To wiem... będę ci jeszcze musiał opowiedzieć o... Komarze - skrzywił się zaraz delikatnie, gdy wypowiedział jego imię i zaraz przypomniał sobie ową sytuację. Też musiał o tym powiedzieć, nie miał komu tego powiedzieć.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Biały Puch
Zastępca
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 57 [marzec 2k21]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Ostry Kolec[KW] Zachodzące Światło[KRz] Ptasia Łapa[KC] Galopująca Łapa[KG] | Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-17, 11:55   
   Wygląd: Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


Nie dało się ukryć, że kiedy Pijawka chciała przejechać językiem wyżej, niż tylko po barku, musiała się porządnie gimnastykować. Na szczęście Ryś chyba zdołał już to dawno zauważyć, więc pochylił się, aby jej pomóc. Przejechała więc delikatnie szorstkim językiem między uszami kociaka.
- Oh - miauknęła cicho, słysząc kolejną sprawę, jaką chciał poruszyć Rysi Pomruk. Komar... Chodziło o Komarzą Łapę. Kojarzyła młodego kocura z widzenia. Miała również wrażenie, że chyba Ryś wspominał o białym terminatorze podczas jednej z ich rozmów.
- Co się stało z Komarem? Czy to... coś poważnego? Ostatnio na ceremonii byliście... dosyć blisko - mruknęła spokojnie, delikatnie przekrzywiając głowę w bok, ale nie spuszczając swoich złotych ślepi z młodego pointa. Chciała wiedzieć co się stało, a skoro Ryś twierdził, że było to coś ważnego, to dla niej również właśnie takie było.
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 205/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-17, 12:36   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Strzepnął uchem na 'oh' Białej Puch. Stracił Komara, jako przyjaciela, jako kogoś, z kim mógł porozmawiać, pożartować. W ślepiach wojownika znowu się zaczęły zbierać łzy, które zaraz ścisnął, zamykając oczy. Ogon spokojnie falował za nim, a sam kocur stał na razie cicho.
- Byliśmy. Dobrze to ujęłaś - westchnął na razie spokojnie i spojrzał tępo w swoje łapy. Końcówka ogona zanurkowała w śniegu, podrzucając zaraz biały puch do góry. - Podczas mojej ceremonii nagle odszedł ode mnie i od Mysiej Łapy, z którym rozmawiałem. Trochę później... udało mi się go złapać, na osobności... - mówił coraz wolniej i wolniej. Zmrużył oczy, a puchata kita nagle przecięła powietrze za nimi. - Mam problemy z uczuciami. Tymi pozytywnymi. Ciężko mi je rozróżnić, przez to, że przez tak długi czas ich po prostu... nie zaznałem. Nie znam ich i... okazało się, że swoimi czynami... zrobiłem nadzieję Komarzej Łapie, a ten... się we mnie zakochał? chyba... - rzucił cicho ostatnie stwierdzenie, kładąc po sobie uszy i zamykając ślepia. Położył uszy tak, że frędzelki dotykały jego karku. - J- ja kochałem go, tak, ale jak brata. N- nie jak partnera, był dla mnie jak rodzony brat, nie jak ta karma dla wron, która została wypluta z Pohukującej Sowy akurat w momencie w którym też i ja zostałem wyciągnięty na ten świat. Wracając... pokłóciliśmy się i... chyba już nawet nie jesteśmy przyjaciółmi, nienawidzi mnie, słyszałem to w jego głosie. Skrzywdziłem go, ale ja nie chciałem. Na prawdę nie chciałem, j- ja nie wiedziałem co robię, wiedziałem, że mam przyjaciela... - szedł coraz wolniej, aż w końcu się zatrzymał. Jego cały ogon był teraz ciężki i oblepiony w białych grudach śniegu. Wojownikowi to jednak nie przeszkadzało, przynajmniej na razie. Nie miał zamiaru też mówić Białej Puch o tamtym... planie, który był powiązany z Grzmiącą Ścieżką, a on sam się przestraszył swoich myśli i uciekł. Przykleił znowu uszy do swojej czaszki. W nozdrzach młodego wojownika znowu zaczął wirować smród potworów i Grzmiącej Ścieżki, na której postawił łapę. Ostatecznie uciekł z momentem, gdy tylko zobaczył światło. Nie wiedział też czemu się przestraszył tego miejsca. Nie powinien. W końcu... nie bał się śmierci, po prostu coś kazało mu uciec? Zdrowy rozsądek? Może.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



Ostatnio zmieniony przez Rysi Pomruk 2021-02-17, 12:37, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Biały Puch
Zastępca
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 57 [marzec 2k21]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Ostry Kolec[KW] Zachodzące Światło[KRz] Ptasia Łapa[KC] Galopująca Łapa[KG] | Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-19, 21:44   
   Wygląd: Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


Biały Puch ponownie w ciszy wysłuchała wszystkiego, co miał jej do powiedzenia jej były terminator. Było jej naprawdę bardzo przykro, że los traktował go tak okrutnie. Najpierw pożar, potem nieszczęśliwa miłość wobec Jezioro, a teraz jeszcze strata przyjaciela w postaci Komarzej Łapy. Gdyby miała na to wpływ, dałaby kocurowi same szczęśliwe chwile. Mimo młodego wieku, przeżył już naprawdę bardzo wiele i zasługiwał na jakieś szczęśliwe chwile w swoim życiu.
- Oh, Rysi Pomruku - miauknęła cicho, przejeżdżając delikatnie szorstkim językiem po barku pointa - Powiedziałeś mu to, co teraz… mnie? Że kochałeś go jak brata… a nie jak partnera? Może Komarza Łapa… poczuł się też trochę zagubiony. Albo… potrzebował kogoś bliskiego i dlatego… kiedy zobaczył cię z Mysią Łapą… zrobiło mu się przykro. Myślę jednak... że jeśli z nim naprawdę szczerze… porozmawiasz, to wszystko się wyjaśni, kochanie… - mruknęła, nawet nie zwracając uwagi na to, jakiego dokładnie słowa użyła w określeniu wobec Rysiego Pomruku. Powiedziała to zupełnie nieświadomie. Od zawsze traktowała swoich terminatorów jak własne kocięta i nie było to żadną wielką tajemnicą.
- A… Mysia Łapa? Czy to ktoś dla… ciebie ważny?
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 205/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-20, 00:36   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Położył uszy po sobie na słowa kotki. Chciał się teraz skulić u boku matki, jak był małym kociakiem i niewiele go obchodziło. Westchnął cicho, na liźnięcie od Białej Puch i spojrzał na nią wzrokiem, który wyrażał całe cierpienie pointa. Wiedział, że wiele przeszedł, wolałby, aby wszystko potoczyło się inaczej. Przytknął pysk do jej szyi, przy tym się pochylając. Nie chciał nikogo skrzywdzić, a mimo to... a mimo to nadal to robił.
Z gardła wojownika dało się słyszeć teraz głębsze i cięższe westchnięcie kocura. Wyrażało ono zbyt wiele, negatywnych uczuć. Bezradność, irytację, smutek, zagubienie i pewnie jeszcze wiele więcej. Nie mniej jednak niebieskie ślepia wyrażały tylko ból.
- Tak... powiedziałem mu to wszystko, próbowałem tłumaczyć... tak samo jak tobie... - silił się na spokojny głos, który miałby może jego samego przekonać, że wszystko będzie dobrze. Ale przecież zabliźniony kocur doskonale sam wiedział, że nie może być dobrze! Przełknął ciężką ślinę i mocniej przytulił pysk do kryzy kocicy. Sam nie zwrócił większej uwagi na to jak kocica się do niego zwróciła. Jakoś to, co usłyszał było dla niego naturalne i tyle. - Powiedział, że... - naraz wszystkie słowa Komarzej Łapy, wszystko co powiedział wróciło do niego z podwójną siłą, a on się skulił u boku Białej Puch. Nie chciał płakać w jej futro i skejać długiego białego włosia swoimi łzami. A mimo tego czuł, jak słona woda wyciska się z jego oczu, zaraz powoli spływając po pyszczku. - Że go z- zraniłem, ż- że... okłamałem, wykorzystałem. J- ja... Komar jest ostatnim kotem, którego ch- chciałbym skrzywdzić, a mimo tego... - schował ślepia w białym futrze Mistrzyni. Potrząsnął delikatnie łebkiem. - M- mamo, ja na prawdę nie chciałem go skrzywdzić, nie wiedziałem, nie wiedziałem, że wzbudzę w nim takie emocje, j- ja... - odsunął się na chwilę, aby spojrzeć pusto na swoje łapy. Kończyny kocura, jak i całe jego ciało, nadal się trzęsły, jakby wojownik miał zaraz zamarznąć. W całym tym płaczu i panice nie zauważył, że nazwał Białą Puch 'matką', ale to może i lepiej, bo by Rysi Pomruk jeszcze spanikował i uciekł.
- M- Mysz? N- nie, to po prostu... znajomy. Znajomy terminator, roz- rozmawiałem z nim, nie wiem, cztery razy maksymalnie... - spojrzał gdzieś na bok, nadal mając położone po sobie uszy. Skoro przysparzał tyle problemów, to po co nadal tu był? Po co nadal stąpał po tej ziemi? Wytarł jedną łapą ślepia. Czuł się jak zagubiony we mgle, nawet jeśli światło wskazywało, gdzie dokładnie jest wyjście. Ale on nie potrafił tego wyjścia znaleźć. - Czy nie lepiej byłoby się po prostu poddać? - wyszeptał cicho, myśląc, że mówi to w głowie. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że słowa te wypowiedział na głos. Kocur postawił uszy na baczność i spojrzał na kotkę obok. Na pewno to usłyszała. I na pewno będzie się teraz jeszcze bardziej o niego martwić.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Biały Puch
Zastępca
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 57 [marzec 2k21]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Ostry Kolec[KW] Zachodzące Światło[KRz] Ptasia Łapa[KC] Galopująca Łapa[KG] | Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-20, 14:23   
   Wygląd: Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


- No już, już... spokojnie - miauknęła cicho, pozwalając oczywiście na to, aby kocur schował swoją mordkę w jej białym futrze. Sama po chwili delikatnie przytknęła swój różowy nos do czółka pointa. Naprawdę mocno mu współczuła i miała nadzieję, że mimo tylu nieszczęść, Gwiezdni jednak zaplanowali dla niego jakieś miłe wydarzenia. Przecież jego życie nie mogło składać się tylko z katastrof i nieszczęśliwych miłości. Biały Puch liczyła na to, że kiedyś kocur naprawdę będzie szczęśliwy, a jego jedynymi zmartwieniami będą patrole i polowania.
- M...mamo? - powtórzyła, spoglądając nieco zaskoczona na wojownika. Mamo... Pijawka czuła, że w jej oczach zebrało się kilka łez. Nie jednak ze smutku, a... szczęścia. Nigdy nie sądziła, że usłyszy to słowo. Tym bardziej, że usłyszy je od własnego terminatora. Traktowała co prawda zarówno Rysia jak i Kropelkę oraz Płomyka jak swoje własne kociaki, jednak nigdy nie myślała, że mogłaby stać się dla nich kimś w postaci... matki. Było to naprawdę... cudowne uczucie. Takie inne, ale bardzo, bardzo miłe.
- Czasem błędnie odczytujemy czyjeś... intencje. Dla kogoś to, co robisz... może być czymś więcej niż tylko... przyjaźniom. Niestety nie mamy nad tym... kontroli. Więc to nie jest twoja... wina, Rysi Pomruku - miauknęła spokojnie, starając się kocurowi mniej więcej wytłumaczyć czym mogła być spowodowana reakcje Komara - Komar pewnie po prostu teraz... musi to wszystko przemyśleć. Ale... musisz mu dać troszeczkę czasu - dodała po chwili, po czym delikatnie przejechała językiem po poliku pointa. Wiadomość o Mysiej Łapie przyjęła ze spokojem. Wreszcie kocur znalazł sobie znajomego, z którym chyba lubił spędzać czas. A przynamniej tak myślała Pijawka.
- Nie... Nie oczywiście, że nie - powiedziała nieco pewniej - Czasami... życie po prostu musi być skomplikowane, abyśmy... mogli poznać te koty, na które naprawdę... możemy liczyć. I chociaż na początku... możesz nie mieć nikogo w głowie... to wystarczy, że pomyślisz jeszcze chwilkę dłużej... i znajdziesz takiego kota
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 205/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-20, 20:05   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Czy słowa Białego Puchu uspokajały Rysi Pomruk? Jakoś. Jakoś na pewno tak. Na pewno łapy młodego wojownika przestały się trząść, jakby były z żelków, a też i oddech kocura się ustabilizował. Pozornie, bo z niebieskich jak dno jeziora, hehe Jeziora, ślepi nadal leciały łzy. Wolniej, niż wcześniej, ale nadal były, nie był przeszłością. Na jej słowa kocur strzepnął uchem, analizując przy tym co powiedziała. Po chwili się odsunął, aby spojrzeć na pysk kotki.
- C-co... - wyszeptał, jakby w ogóle nie znając tego słowa. Zaraz przez jego bure ciało przeszedł wstrząs zimna, a on odskoczył jak poparzony od kotki. - P- p- przepraszam, j- ja...! - zaczął się jąkać, położył również po sobie uszy. Oh, co za idiota! Przez jego łapy przeszedł kolejny zimny wstrząs, a on sam odsunął się od kotki, uciekając wzrokiem. Zaczął grzebać łapą w śniegu, czując, jak jego skóra się pali z zawstydzenia. Czy on właśnie nazwał Biały Puch matką? Brawo! Teraz uratuje ciebie tylko śmierć, pomyślał kocur, karcąc się w głowie. Czy on nie może najpierw myśleć, zanim coś zrobi? No nie, oczywiście, że nie. Musi palnąć taką głupotę, że aż świat się zatrzęsie.
Nie odpowiedział już na słowa Białej Puch, bo po prostu nie był w stanie. Unikał każdego kontaktu wzrokowego, czując, jak jego futro po prostu jest drugim pożarem w lesie. Czuł się źle, a strach zatkał jego gardło. Nie chciał stracić kocicy, była dla niego ważna! Pomagała mu, tak wiele mu pomagała, a on miał to teraz zepsuć w jednej chwili? No co za mysi móżdżek!
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Biały Puch
Zastępca
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 57 [marzec 2k21]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Ostry Kolec[KW] Zachodzące Światło[KRz] Ptasia Łapa[KC] Galopująca Łapa[KG] | Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-27, 08:57   
   Wygląd: Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


- Rysi Pomruku... - miauknęła cicho, kiedy ten odskoczył od niej jak oparzony. Łzy wzruszenia zdążyły już się trochę ulotnić, jednak jej oczy nadal były delikatnie zaszklone. Zrobiło jej się również trochę... przykro, kiedy tak nagle od niej odskoczył i nie chciał utrzymywać z nią kontaktu wzrokowego. Nie odpowiedział również na jej kolejne słowa, więc chyba... przejmował się aż za bardzo tym, że nazwał ją mamą.
Pijawka położyła po sobie delikatnie uszy, aby następnie ponownie powróciły na swoje miejsce. Zrobiła mały krok do przodu, nie spuszczając złotych ślepi z syna Bażanciego Pióra.
- Rysi Pomruku... - miauknęła ponownie. Jej głos był cichy i spokojny. Nie wyrażał żadnych negatywnych emocji. Starała się przekazać nim same miłe i przyjemne uczucia. Nie gniewała się na kocura i chciała, aby to wiedział. - Rysi Pomruku naprawdę... naprawdę bardzo mi miło, że nazwałeś... nazwałeś mnie mamą. To... wiele dla mnie znaczy - powiedziała, podchodząc do kocura jeszcze krok bliżej i posyłając mu lekki uśmiech.
- Jesteś dla mnie jak własny... własny syn
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 205/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-28, 00:11   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Nie potrafił spojrzeć na kotkę, dopóki ta nie zaczęła mówić. Chociażby z czystego szacunku podniósł łeb i zwrócił pysk w stronę Pijawki, będąc gotowym zobaczyć obrzydzenie, wyśmiane, złość. Wszystko, co negatywne. Wszystko, co negatywne w jego życiu miało teraz stać przed nim, aby zdzielić go w pysk raz na zawsze, aby mógł umrzeć skomląc o wybaczenie.
Jednak nic takiego nie było. Widział w złotych ślepiach łzy, albo to były już tylko po prostu zaszklone oczy? Patrzył się teraz prosto na białą kocicę, jednocześnie czując, jak w gardle powstają kolejne gule, wszystko, co miało go zatkać i co go zatkało. Nie potrafił nic powiedzieć.
Nie było w słowach Białego Puchu złości czy obrzydzenia, a ciepły spokój. Nie było tam wyśmiania, a były miłe uczucia, była matczyna miłość. Niebieskie ślepia po chwili wlepiania swojego wzroku w złotooką uciekły gdzieś na bok, w panice, nie wiedząc, gdzie się podziać. Do czasu.
"Jesteś dla mnie jak własny... własny syn."
Syn.
Jak syn?
Jak syn.
Jak jej własnorodzony syn.
Jak JEJ syn.
Nie jakiejś Pohukującej Sowy, nie jak syn Bażanciego Pióra. Chciał o tej dwójce zapomnieć, miał ich dosłownie w czterech literach, w jego życiu przydali się tyle co nic. Jednak ona? Jednak Biały Puch?
To ona pokazała mu co to jest matczyna miłość, jak sobie radzić w życiu. To ona chciała mu pomóc, gdy chciał uciec i wszystko rzucić, to ona go wspierała, to ona go nadal wspiera, bo gdyby nadal go nie wspierała nie mieliby tej rozmowy!
To ona była dla Rysiego Pomruku jak matka, nie ta druga szuja. Nie ta, która wychowała go tak, jak to zrobiła, nie ta, która popełniła tyle błędów, nie ta, która nie obchodziła się swoimi dziećmi. Puch. To w Pijawce miał figurę matki, nie w tej ptasiej pomyłce.

Błękitne oczy wlepione w białą kotkę, jakby nie mogły się napatrzeć. Błękitne jak niebo oczy, które zdradzały, że zaraz zostaną wypełnione łzami. Błękitne oczy, które wyrażały... radość. Dziecięcą, kocięcą radość.

Bury point stał przez dłuższą chwilę ze ślepiami wlepionymi w pysk córki Fiołkowego Świtu, nie mogąc nic zrobić. Nagle jednak ten posąg postawił łapę dalej, później drugą, później jeszcze raz, aż nie wbiegł w białe futro z impetem. Wtulił pysk w pierś kotki, zasłaniając ślepia, aby nie widzieć niczego więcej. Jego ciało się trzęsło, a on sam płakał jak bóbr. Nie mógł tego zatrzymać, ale z momentu na moment coraz mocniej wtulał się w futro Białej Puch, po prostu na nią płacząc, nie potrafiąc zatrzymać tych łez... radości? raczej ulgi i... lekkości. W końcu. W końcu czuł się kochany przez matkę, w końcu mógł zaznać tego uczucia, którego nie znał, którego chciał poznać, o którym później zapomniał. Był kochany przez kogoś, był przez kogoś kochany tak jak matka kocha syna. Matka go kochała. I była nią Biały Puch.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



Ostatnio zmieniony przez Rysi Pomruk 2021-02-28, 00:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Biały Puch
Zastępca
malina junior



Klan:
wicher

Księżyce: 57 [marzec 2k21]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Ostry Kolec[KW] Zachodzące Światło[KRz] Ptasia Łapa[KC] Galopująca Łapa[KG] | Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć, Węgorzowy Grzbiet[GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-07, 16:27   
   Wygląd: Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7926


Pijawka nie wiedziała jak kocur zareaguje na jej słowa. Bała się, że ucieknie, odejdzie. I chociaż na jej mordce gościł delikatny uśmiech, to serce z każdą chwilą biło coraz szybciej i szybciej. Co jeśli powiedział tak do niej tylko przez przypadek? A teraz, skoro dowiedział się, że traktowała go jak własnego syna się przestraszy i nie będzie chciał z nią utrzymywać więcej kontaktów?
Nie spuszczała jednak z niego swoich złotych ślepi, oczekując jego... tak naprawdę jakiejkolwiek reakcji. I ją otrzymała.
W oczach kocura zauważyła łzy, jednak w oczach... w błękitnych oczach było widać radość. Taką niewinną, kocięcą radość. Jego ślepia były wlepione w jej mordkę, podobnie jak jej złote w ciemny pyszczek swojego terminatora. Swojego... syna.
Syna, który już po chwili z impetem wpadł w jej białe futro, a ona powstrzymała się aby stracić równowagi. Syna, który wtulił się w jej pierś, niczym mały kociak, potrzebujący jej ochrony. Syna, który z momentu na moment coraz bardziej wtulał się w jej futro, płacząc i trzęsąc się. I ona wreszcie zapłakała, czując, że z jej oczu zaczynają wypływać łzy. Łzy szczęścia, radości... tylu pozytywnych uczuć, których nie była w stanie nawet opisać.
Po prostu podniosła jedną z łap, aby przyciągnąć kocura jeszcze bliżej siebie. I chociaż początkowo oparła podbródek na głowie Rysia, to dosyć szybko przeszła do przejeżdżania językiem między jego uszami. Z matczyną czułością, ostrożnie i delikatnie przeciągając językiem po jego sierści, sama czuła, że nie potrafiła powstrzymać własnych łez.
Czuła ulgę, czuła radość, szczęście... spełnienie. Może i nie urodziła Rysiego Pomruku. Może i nie nosiła go pod swoim sercem.
Jednak był, jest i na zawsze będzie jej synem.
_________________
Should I ask myself in the water
What a
warrior would do?
Tell me, underneath my
armor
Am I loyal, brave and true?
Am I loyal, brave and true?

  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 205/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-11, 12:49   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Kiedy już stał wtulony się w białe futro Pijawki próbował się łapami złapać za coś, za cokolwiek. Machał więc nimi za ciałem kocicy, ale finalnie się poddał i przednie łapy mu tak zwisały. Zaraz jednak zanurzył je w futro matki, tym samym jakby przybliżając ją do siebie, aby móc praktycznie w długim włosiu zniknąć. Oczywiście tak się na stało, bo w końcu Ryś jest dość potężnym kocurem, ale przynajmniej zniknęła jego połowa. Nie mniej jednak czuł się dobrze. Czuł się sobą, czuł się tak, jak powinien się czuć, od, oh, jak dawna.
Zamruczał ciepło, czując, że język matki przejeżdża po jego czuprynie, na co się jeszcze zatrząsł. Czuł się o wiele lepiej, zapominając o tym wszystkim, co się działo. Nie musiał już pamiętać.
Po dłuższej chwili w ciszy i wtulania się w puszyste futro matki pociągnął nosem i odsunął się, aby móc spojrzeć na kocicę przed nim. Więc to było to uczucie. Przyjemne, ciepłe. Pociągnął nosem i zakrył sobie oczy, aby wytrzeć łzy, które jeszcze były na jego spalonym pyszczku.
- J.. j... - mruknął, nie mogąc nic z siebie wydusić. Odetchnął słabo i podpełzł do Białej Puch, aby przytulić się do jej boku i najlepiej nie puszczać. Jak zagubiony kociak. Był nadal zagubionym kociakiem w duszy, który po prostu potrzebował pomocy. - D- Dz- Dziękuję...
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 12