Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Ciemniejące Niebo
2019-01-18, 00:26
Świetlikowa Gwiazda
Autor Wiadomość
Świetlikowa Noc
Gwiezdny
Trudeau



Klan:
rzeka

Księżyce: 95 [I]
Mistrz: Popielate Skrzydło
Płeć: kocur
Matka: Łabędzia Pieśń
Ojciec: Porywisty Nurt
Partner: Białe Pióro
Życia: 7
Multikonta: Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Wysłany: 2015-02-02, 21:50   Świetlikowa Gwiazda
   Wygląd: Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=3568



Imię: Świetlik -> Świetlikowa Łapa -> Świetlikowa Noc -> Świetlikowa Gwiazda
Tytuł: Królewicz Świetlik z Klanu Rzeki, Pierwszy tego imienia, etc...
Klan: Rzeka
Ranga: kociak -> terminator -> wojownik -> zastępca -> przywódca
Wiek: 81
Stracone życia: I - walka z dzikiem, II - walka z psem



Opis wyglądu:
Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.

Opis charakteru:
Pierworodny syn NAJLEPSZEJ PARY WOJOWNIKÓW w Klanie Rzeki, istotnie charakteryzuje się klasą i stylem godnym arystokracji. Dumny i pewny swoich racji, jest również typowym rzeczniakiem - przepełniony często sprzecznymi emocjami, łatwo im ulega. Zwykle jednak opanowany, niewiele rzeczy jest w stanie wytrącić go z równowagi. Rozważny i skupiony na funkcji jaką pełni w Klanie, myśli zanim coś powie lub zrobi, nie jest jednak wolny od popełniania błędów. Wyrozumiały, czasem nawet za bardzo. Jego dobre serce kończy się jednak w momencie, kiedy coś zagraża Klanowi, gdyż dobro Rzeki stawia zawsze na pierwszym miejscu. Potrafi być bezwzględny i bezlitosny jeśli wie, że w ten sposób zapewni bezpieczeństwo swojemu Klanowi. Z kolejnymi księżycami w roli Przywódcy, powoli zrezygnował już z szukania pochwał, miłości i aprobaty, świadom iż Klan któremu przewodzi, nierzadko będzie niezadowolony z jego decyzji. Dopóki jednak on w nie wierzy, zamierza być im wierny. Marzy o utrzymaniu siły Klanu Rzeki i zbudowania z niego prawdziwej potęgi.

Historia:
Świetlik jest synem Łabędziej Pieśni i Porywistego Nurtu. Przyszedł na świat wraz z siedmiorgiem rodzeństwa - Czerwią, Sroką, Piórkiem, Mgłą, Bociankiem, Mrozem oraz Wroną. Od samego początku zapał miłością do całej tej gromadki, nie wykluczając nikogo. Najwięcej szacunku ma jednak do Czerwii, którą uznaje za przyszłą najlepszą wojowniczkę w klanie oraz do Mroza, który jest jego najlepszym bratem. On sam - jako najstarszy, czuje się w pewien sposób odpowiedzialny za całą resztę towarzystwa. Szczególnie za Bociankę, której symulowanie przejrzał i nakłonił do wyjścia z kociarni. Przed nią też przyznał się do tego, iż admiruje postać pewnego kocura, nie wyjaśniając jej jednak o kim mowa, czego skutkiem było uznanie jego słów za żart. Niedługo po urodzeniu Świetlika, do kociarni zawitał Błędne Światło - Zastępca klanu, który zrobił na młodym królewiczu ogromne wrażenie. Świetlik zapragnął wtedy być kiedyś taki jak on - silny, zdecydowany i tajemniczy. Czar kocura utrzymywał się dosyć długo i rósł z każdym dniem. Bezbłędny wizerunek Zastępcy naruszyła informacja którą Świetlik zdobył od swojego wuja - Omszonego Pazura. Po bardzo zabawnej wymianie zdań na tematy około miłosne, Meszek zdradził kociakowi iż Błędne Światło ma w klanie Wichru partnerkę, a co więcej - ma z nią kocięta. Syn Łabędziej długo nie mógł sobie z tym faktem poradzić, bo oto jego idol reprezentował cechę stojącą w opozycji do lojalności którą Świetlik miał wpajaną od małego. Nauki prowadził synowi Porywisty Nurt, który jeszcze bardziej zakorzenił w czarnym zachwyt nad samym sobą. Wbił mu też do głowy szacunek do rodziny, za którą uważa cały Klan. W przeciwieństwie do większości kotów, Świetlik nie zwraca szczególnej uwagi na pochodzenie. W ogóle, nie szuka różnic między kotami - bez znaczenia kto skąd pochodzi, ile ma księżyców czy co tam robi w wolnym czasie. Niestety, próby wywołania zachwytu Kodeksem Wojownika nie skończyły się zbyt dobrze - prawdopodobnie jedynym powodem, dla którego Świetlik w ogóle je zapamiętał był plan by kiedyś je wszystkie złamać. Zainteresował też młodego tematyką Gwiezdnego Klanu, który w oczach kocurka jest cudownym miejscem pełnym miłości, równości i tolerancji.
Na ceremonii dostał imię Świetlikowa Łapa, zaś jego mistrzem został krewny Łabędziej Pieśni - Popielate Skrzydło, którego rzetelność i zdecydowanie również wywarło na czarnym wrażenie. Trening poszedł szybko i sprawnie. Popiół stał się dla Świetlika wzorem - o wiele lepszym i bardziej pożądanym, niż Błędne Światło. Podczas wyprawy na plażę, między wojownikiem a terminatorem doszło do treningowej walki o znalezioną w piasku różową muszelkę. Sparing ten zdecydowanie zbliżył do siebie rzeczniaków i ostatecznie przekreślił jakikolwiek dystans czy formalność relacji. Od tej pory Świetlik dosyć często pozwalał sobie na spoufalanie z mistrzem, świadom jego zażenowania które - jakby nie patrzeć - mieszało się również z srogim zadowoleniem. Unf. Po ceremonii, Świetlikowi udało się porozmawiać również z do niedawna zaginionym wujem, który w wieku 80 księżyców został mianowany wojownikiem i dostał pod swoją opiekę Czerwię. Królewicz, chociaż z natury kochający całą swoją rodzinę, do Świtającego Snu ma raczej nieprzychylne nastawienie. Kocur wydał mu się sztywny i nadęty, co prawdopodobnie było skutkiem jego marnotrawienia czasu. Opinia ta spotęgowała się, kiedy Świtek zarzucił mu i Zrywkowi zbytnie "puszenie się" (co też było rzecz jasna prawdą) jednak zarówno ojciec jak i syn nie widzieli w tym niczego nieprawidłowego. Przekonani o własnej wspaniałości, zmusili ciapatego wojownika do opuszczenia konwersacji. Świetlik był i jest dumny z ojca, nawet jeśli odziedziczył po nim jedynie te najbardziej irytujące cechy. Terminator często wyruszał na nocne wędrówki. Podczas jednego z takich spacerów zaszedł na tereny cienia, gdzie spotkał Króliczka. Przyszły medyk zauroczył Świetlika swoją nieśmiałością i delikatnością. Wtedy też czarny po raz pierwszy zobaczył swoich imienników - robaczki świętojańskie. Młode kocurki oddały się kulturalnej konwersacji i (nie mniej kulturalnej) próbie zabawy w berka, która to jednak nie do końca wyszła tak jak powinna. Niemniej jednak Króliczkowi udało się wkraść w Świetlikowe serduszko, skutkiem czego rzeczniak obiecał (albo raczej - narzucił) mu kolejne spotkanie. W przeciwieństwie do pewnego siebie Popioła, terminator medyka był uległy - to zaś zdecydowanie zwiększało pewność siebie młodego Królewicza.
Wielkim zaszczytem dla kocurka była możliwość wybrania się wraz z bratem i resztą delegacji na Zgromadzenie. Tam też odkrył, że - niespodzianka - posiada jeszcze jednego wuja. Groźny Niedźwiedź, zwany wcześniej Romantykiem był teraz wojownikiem klanu Cienia. Porywisty wyjaśnił synowi, iż kot ten był zdrajcą klanu Rzeki i - wraz ze Świtkiem - nieudanym podopiecznym Błędnego Światła. Całe Zgromadzenie nie spodobało się Królewiczowi, z odrazą przyglądającemu się wszechobecnej nienawiści i braku szacunku dla podstawowych wartości. Nic nie było takie, jakie się wydawało. Wyidealizowany świat czarnego powoli zanikał, zaś Świetlikowa Łapa z każdym dniem odkrywał jak brutalny jest otaczający go świat. Po Zgromadzeniu odbył z Mroźną Łapąƒ ważną rozmowę - przyznał się do planów, by kiedyś zostać Zastępcą bądź Przywódcą klanu. Konwersacja przeszła na tematy sercowe, co w przypadku obu braci nie było prostą kwestią. Świetlik preferował za partnerów kocury, zaś Mróz jako Medyk nie miał pozwolenia na posiadanie partnerki. Rozmowa ta jednak zbliżyła rodzeństwo, które obiecało sobie pomoc kiedy zaszłaby taka potrzeba. Niedługo potem przyszła ceremonia, na której Bocianka została terminatorką, Mróz dostał miano Mroźnego Nosa i rangę terminatora medyka, zaś Świetlik jako pierwszy z reszty rodzeństwa został wojownikiem, od tego dnia dumnie tytułując się Świetlikową Nocą. Co prawda ceremonia nie odbyła się bez odrobiny dramatyzmu - Bociania Łapa była obrażona na czarnego brata, zaś Czerwia uciekła przed całą ceremonią, jak tylko dowiedziała się, iż jej nowym mistrzem zostanie Płomienisty Lot. Świetlik jednak nie należy do kotów, które długo czułyby urazę do rodziny za takie drobnostki. Chociaż w serduszku nieco zabolało, uznał iż wyjaśni te sprawy później i ostatecznie wszystko dobrze się skończy. Razem z bratem miło spędził nocne milczące czuwanie, kręcąc się i rzucając tęskne spojrzenia to na granicę z Klanem Cienia, to na legowiska wojowników (tym samym przerażając przyszłego medyka). Później odwiedziła ich Czerwona Łapa, by złożyć gratulacje, przez co Świetlik posłał w zapomnienie epizod z ceremonii.
Szczęście jednak nie trwało długo. Dwa księżyce później, przez Klan Rzeki przeszła Śmierć, zabierając trzy koty. Pierwszym był Porywisty Nurt, który zginął w walce. Przerażony Świetlik nie był w stanie dołączyć do lamentującej rodziny i uciekł z ceremonii pogrzebowej. Nie wiedział jak zareagować, jak pożegnać się z ojcem i jak pocieszyć swoją rodzinę. Skutkiem czego nie był również obecny przy pogrzebie Lawendowego Nosa (o jej śmierci dowiedział się dopiero później). Uciekł na Ruchome Piaski, by tam natknąć się na zmarłego jakiś czas wcześniej Słoną Łapę. Królewicz kojarzył wichrowca ze Zgromadzenia, nie wiedział jednak ani jak on się nazywa, ani tym bardziej - że jest synem Błędnego Światła. Był niezwykle poruszony tym, że kiedy w obozie Rzeki cały klan płacze nad Zrywem, tutaj nikt nie towarzyszy wojownikowi w jego ostatniej podróży. Postanowił więc zostać przy Słonym i czuwał przy jego boku do później nocy. Wróciwszy do obozu, w blasku księżyca po raz ostatni dzielił języki ze swym ojcem. Porywisty przyszedł do niego we śnie i zapewnił, że nigdy go nie opuścił i że kiedyś spotkają się w Gwiezdnym Klanie. Kilka dni później, Świetlik ponownie natknął się na Króliczą Łapę - prosił Mroza o przekazanie cienistemu kocurkowi, iż zależy mu na spotkaniu, ucieszył się więc że tak szybko do niego doszło. Luźny charakter rozmowy znikł wraz z formułką "Lubię Cię", którą wymieniły się oba kocury. Królewicz postanowił skorzystać z okazji i pozwolił sobie na czułe smyranie nosem uszu albinosa, co jednak skończyło się wycofaniem terminatora medyka i jego powrotem do Klanu. Świetlik obiecał sobie, że nigdy więcej nie będzie się tak upokarzał przed nikim więcej. Nie miał nawet ku temu zbyt wielu okazji, gdyż niemal następnego dnia odbyła się ceremonia, na której dostał swojego pierwszego ucznia - Migoczącą Łapę. Co prawda całe wydarzenie przebiegło w dosyć nerwowej atmosferze - głównie za sprawą złośliwej Bocianki, dumnego Mroza i nerwowej Promiennej Gwiazdy, jednak zakończyło się szczęśliwą nowiną - Lisie Futerko i Omszony Pazur spodziewali się kociąt. Po ceremonii Świetlik odbył rozmowę z Promienną Gwiazdą - zgłosił jej gotowość do nawiązania rozmowy z Klanem Wichru i przekazaniem Porannej Rosie ciała Słonej Łapy. Ruda przywódczyni wydawała się przygnieciona całą tą sprawą i chociaż brakowało jej sił, Królewicz zapewnił ją, iż może na niego liczyć. Nawet nie wiedział jak bardzo czasem przypominał swojego idola z dzieciństwa - Błędne Światło... Kilka dni później spotkał cienistego wojownika - Orli Cień. Co ciekawe, natknął się na niego w tym samym miejscu co kiedyś na Króliczka. Odbyli krótką i niezobowiązującą rozmowę, w której Świetlik dowiedział się, iż nie tylko on preferuje kocury. Według słów Orzełka, on też był... taki. To odrobinę poprawiło humor rzeczniaka, który chociaż święcie wierzył w to, że kiedyś sobie kogoś znajdzie, czuł się trochę niewyraźnie z faktem, że jest w zdecydowanej mniejszości. Ostatnie wydarzenia z Króliczkiem nadal jednak mocno w nim siedziały, dlatego też postanowił szybko zakończyć spotkanie i na jakiś czas odpocząć od granicy z Cieniem. Czas spędzał głównie na treningu ze swoją uczennicą, oraz na rozmowach z kociakami - szczególnie kuzynką Chabrem, która dzięki swojemu urokowi osobistemu, stała się ulubienicą czarnego wojownika.
Niestety, nie wszystko wychodzi nam tak jak to zaplanowaliśmy, skutkiem czego jakiś czas później los ponownie zetkną Świetlika z Króliczą Łapą. Oboje mocno zdenerwowani, oboje niepewni co właściwie wypadałoby powiedzieć. I od słowa, do słowa, tak jakoś wyszło że Królewicz przyznał się przed cienistym medykiem, że jego nieszczęśliwą miłością jest właśnie on - Królicza Łapa. Zaraz później, zmieszanie kazało mu powrócić na tereny Rzeki, usłyszał jednak, iż albinos chciałby się z nim jeszcze zobaczyć. To dawało ciche nadzieje - czarny kocur nie podejrzewał, że Królik wcale a wcale nie zamierza zacieśnić relacji z rzeczniakiem, a wręcz przeciwnie, chce go do siebie za wszelką cenę zniechęcić. Dalsze jednak rozmyślania szybko się skończyły - Klan Rzeki znów nawiedziła Śmierć, tym razem zabierając jedną z córek Lisiego Futerka oraz Promienną Gwiazdę. Jej następczyni, Ćmi Pył, wybrała Świetlika oraz Czerwię, by towarzyszyli jej w drodze po dar 9 żyć. Dzień po powrocie Ćmia Gwiazda zwołała Klan, by odprawić swoją pierwszą oficjalną ceremonię. Dwójka terminatorów miała zostać tego dnia wojownikami - Migotka dostała miano Migoczącego Nieba, zaś Czerwia stała się Czerwonym Makiem. Jednak to nie był koniec ważnych wydarzeń, bowiem kocica zdecydowała, iż jest zastępcą zostanie Świetlikowa Noc. Czarny Królewicz nigdy nie był bardziej szczęśliwy - w otoczeniu swojej rodziny, swojego całego klanu który kochał całym sercem, wraz z siostrą i uczennicą które stały się wojownikami, z bratem który zakończył trening z Jasnym Porankiem i następnego dnia miał wybrać się na spotkanie z Gwiezdnym Klanem, z kochającą mamą i... tak, z najwspanialszym ojcem, który na pewno obserwował całe wydarzenie ze Srebrnej Skórki. Dla Świetlika był to wspaniały dzień - dzień radości, gratulacji, uśmiechów i czułości. Jak jeszcze nigdy poczuł, że to to jest właśnie jego miejsce. Rzeka.

Statystyki:

20 punktów do rozdzielenia:
Siła (S): 7
Zwinność (Z): 5
Szybkość (Sz): 5
Zmysły (Zm): 3

100 punktów do rozdzielenia:
Punkty Życia (HP): 60
Punkty Wytrzymałości (W): 40

Czy zgadzasz się na ewentualną adopcję postaci? Nie.
_________________



...............Walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
..................................

Ostatnio zmieniony przez Świetlikowa Noc 2018-07-11, 00:33, w całości zmieniany 108 razy  
  Statystyki - lvl: 8 | S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75 | EXP: 365/750
 
Świetlikowa Noc
Gwiezdny
Trudeau



Klan:
rzeka

Księżyce: 95 [I]
Mistrz: Popielate Skrzydło
Płeć: kocur
Matka: Łabędzia Pieśń
Ojciec: Porywisty Nurt
Partner: Białe Pióro
Życia: 7
Multikonta: Piorun, Kopiec, Magik, Kret, Kurz, Twardy
Wysłany: 2016-10-28, 22:45   
   Wygląd: Świetlik to wysoki, przystojny kocur. Czarne jak noc, zadbane futerko jest miękkie i stanowi wręcz wizytówkę jego właściciela, oddając jego arystokratyczny styl. Kształtny pysk zdobi intensywnie zielone spojrzenie, smolisty nos oraz czarne wibrysy. Ciało Świetlika jest atletyczne - pod błyszczącym futrem delikatnie rysują się mięśnie oraz niemalże niewidoczne blizny po walce z dzikiem. Niezwykle długie łapy sprawiają, iż kocur należy do grupy najwyższych kotów w Klanie, z czego nieświadomie korzysta patrząc na rozmówców z góry. Od czasu walki z psem, w wyniku której stracił ogon, ma problemy z utrzymywaniem równowagi i nie jest w stanie poruszać się w swoim charakterystycznym, dumnym stylu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=3568


Inne:








Ostatnia sesja Świetlika z Porywistym Nurtem
- Osobiście jednak marzę o tym by jak najszybciej zostać wojownikiem. Będę najlepszym wojownikiem, tato. - wyszczerzył zęby w zadowoleniu. O swoich planach odnośnie dalszej kariery w klanie wolał póki co nie mówić. Mróz wie i wystarczy. Mróz wie jak to jest, Mróz rozumie. Lepiej nie zapeszać.
- Oczywiście, że będziesz Najlepszym Wojownikiem! Zaraz po tym jak... zejdę z tego świata. - Mrugnął szelmowsko okiem, patrząc z wysokości swej wyprostowanej i dumnej sylwetki na Świetlika. - Jesteś moim synem, ale nie zamierzam tak łatwo oddać ci tego stołka! Wiele potu i własnej krwi wylałem, by znaleźć się tutaj gdzie jestem! - Był to jednak szczyt tego co mógł osiągnąć, i teraz całą nadzieję pokładał w tym, że Świetlikowej Łapie uda się wspiąć tam, gdzie mu się nie udało... Świetlikowa Gwiazda brzmiało w jego głowie niemal tak dobrze jak Porywista Gwiazda.



Reakcja Popielatego Skrzydła na wybór Zastępcy
Obrócił w zdumieniu łeb, wpatrując się teraz w czarne futro młodego arystokraty. Świetlikowa Noc zastępcą Ćmiej Gwiazdy? Brzmiało to nieprawdopodobnie, brzmiało to... dziwnie? Nie leżało na języku tak, jakby się tego spodziewał. Ich role powinny ulec odwróceniu. Świetlik był urodzonym przywódcą, a Ćma dobrym skrzydłowym, ale w takim ustawieniu figur na szachownicy tworzyli między sobą dysonans, którego trudno mu było słuchać. Mimo to powstrzymał się od werbalnego komentarza, nie chcąc psuć tego dnia swemu urokliwemu, byłemu terminatorowi. Miast tego odczekał chwilę, posiedział, popatrzył, nim w końcu podszedł do ucznia, choć na krótki moment pozostawionego w błogiej samotności. Szary kocur nie stanął przed nim, nie powiedział nic głośno, szepnął jedynie:
- Świetlikowa Gwiazda - gdy wilgotnym nosem otarł się o podstawę ucha czarnego kocura, przyzwalając jeszcze na krótkie, elektryczne zetknięcie sierści, nim zrobił krok do przodu i następny. Minął go w ten sposób, jak gdyby nigdy nic, kierując swe kroki w stronę legowiska wojowników.



Reakcja Czerwonego Maku na sytuację w Klanie
Kocica przez krótką chwilę wpatrywała się nieobecnymi, pomarańczowymi ślepiami z Łosoś. Czuła, jak pod futrem pali ją irytacja. Tak naprawdę chciała krzyczeć. Chciała wrzeszczeć, chciała coś rozszarpać, ale nie było niczego, przeciwko czemu mogła skierować swoją złość, swój żal, swoją rozpacz, swój gniew, swoją chęć zemsty. Śmierć Mroza nie była niczyją winą. Śmierć Mroza była dziełem przypadku który mógł spotkać każdego z nich. Nie miała na kogo zwalić winy, nie miała na kogo ukierunkować wszystkie swoje negatywne emocje które w niej buzowały. Dlatego teraz stała, wpatrując się w swoją siostrzenicę, tak młodą, chętną do nauki i nieskażoną niesprawiedliwością tego świata.
Sama Czerwony Mak nie miała prostego życia. Już na samym początku miała pod górkę, najpierw problemy z mistrzami, wuj jej nie znosił a Czerwony Mak nie rozumiała dlaczego, Promienna Gwiazda wcale nie przejmowała się jej charakterem, kłótnia Mroza i Bocianki, Tęczowa Łapa, śmierć Porywistego Nurtu, odejście autorytetów w postaci Ćmiej Gwiazdy i Omszonego Pazura... Czerwia, Świetlik i Mróz zostali zupełnie sami. Ich matka się poddała, odeszła do starszyzny by żyć tam w żalu i samotności po utracie ukochanego. Ale oni byli młodzi, silni i to na ich trzy barki, czarny, szary i biały spadł cały Klan i odpowiedzialność za niego. Za jego bezpieczeństwo, za jego siłę, za jego pozycję, za zdrowie i życie kotów w nim, za porządek w nim. I oni, w trójkę, razem, ramię w ramię to ciągnęli. Każde na swój własny sposób, ale każde miało w sercu tylko dobro Klanu. Byli rodzeństwem, kochali się nawzajem, wspierali i ufali sobie, nawet, jak się ze sobą nie zgadzali. Stali się sercem i mózgiem Klanu Rzeki. Ale Czerwia coraz częściej przekonywała się, że Klan Rzeki chyba tego nie dostrzega. Gdy obserwowała zachowanie kotów na zebraniach i ceremoniach, gdy patrzyła jak otwarcie sprzeciwiają się Świetlikowej Gwieździe, ignorują jego słowa, poddają w wątpliwość, nie ufają mu, OBRAŻAJĄ SIĘ jakby byli nie wiadomo kim, w żaden sposób nie doceniają jego pracy, wysiłku i tego, ile poświęcił i ile włożył w Klan... MIAŁA OCHOTĘ OBIĆ IM WSZYSTKIM MORDY. Z Wronim Piórem na czele, który potrafi tylko narzekać i rzucać swoje żałosne, kpiące uśmieszki a MIAŁ ZEROWE POJĘCIE o tym jak naprawdę wygląda rządzenie Klanem i ile obowiązków spada na ciebie i twoje barki, przygniatając cię do podłoża. Z ilu rzeczy musisz rezygnować, w ilu momentach musisz być stanowczym, jak często musisz po prostu powiedzieć "nie" albo "tak", niezależnie czy innym się to podoba czy nie. Że nie możesz pochylić głowy i ugiąć łap ani na jeden ch**erny moment, musisz być dyspozycyjny dzień i noc, musisz samemu podejmować decyzje bo nie ma NIKOGO, kto zrobiłby to za ciebie i na kogo można by zwalić winę za niepowodzenia. Nie ma absolutnie nikogo. Ale tak, to takie wygodne, siedzieć sobie pod skałą, kręcić nosem, narzekać i udawać ważnego, kiedy nic się w życiu nawet nie osiągnęło, kiedy nawet nie potrafi się docenić pracy jaką włożyło w to wszystko twoje własne rodzeństwo bo nie widzi się niczego poza czubkiem własnego nosa i mroźnego nosa. Czerwię dosłownie MIOTAŁO jak widziała, że jedyne do czego Wronie Pióro przykłada wagę, to Mroźny Nos. Ona sama owszem czuła gniew, czuła rozpacz, czuła ból, utratę, tęsknotę, pustkę, wszystko naraz. Ale wiedziała, że czas płynie dalej, Klan dalej istnieje i ona MUSI BYĆ SILNA i musi ciągnąć go dalej, musi dalej walczyć, musi dalej trenować, musi dalej ustalać patrole, polowania, pilnować treningów, granic, bezpieczeństwa, doglądać czy z kociętami wszystko ok, czy obóz naprawiony i zabezpieczony, czy stan rzeki i Pazura w normie, czy zwierzyna w lesie jest, czy Świetlista Łapa znów nie opuszcza treningów, czy żadni Cieniści nie wchodzą na tereny. Ona musiała poświęcać każdą minutę na to, bo wiedziała, że Mroźny Nos nie chciałby, by zapuściła swoje obowiązki na żałobę. Ona sama by tego nie chciała.
Gdy widziała powątpiewanie w jego oczach, w oczach Chabrowego Pąku, w oczach Migoczącego czegośtam to miała ochotę ich wszystkich stłuc na miazgę. Nie mają pojęcia, nie mają żadnego, nawet najmniejszego pojęcia, co musiał przejść Świetlikowa Gwiazda, by ten Klan stał, żył i by oni mogli żyć w spokoju i dostatku. To nie oni obserwują i rozmawiają z nim codziennie, to nie oni widzą, jak poświęca swoje uczucia i życie dla Klanu, jak rezygnuje z rzeczy, które kocha, jak się zmienia tylko dla Klanu. Jak wędruje do Bursztynowej Groty i jak wraca zły, jak dzieli swój czas by spędzać go również ze starą, chorą już i pogodzoną z losem i utratą matką, jak uśmiecha się do niej i dzieli swoimi odczuciami, jak dzielił go na siedzenie ze śpiącym Mrozem, jak musiał podjąć decyzję wobec Płomienistego Lotu mimo, że była ona dla niego ciężka. Czerwony Mak może była tępa. Może była prostolinijna. Ale kochała swoją rodzinę ponad życie, kochała swoich braci i zauważała każdą zmianę, każdą pierdołę jakby świecił się nad nią neonowy, czerwony wykrzyknik. Ona to wszystko wiedziała. Wiedziała, ile musiał poświęcić Świetlik, jej kochany Świetlik i jak teraz dostaje zero wdzięczności za swój czas, za swoją pracę, za swoje życie. Już pal sześć ją samą, bo Czerwony Mak tego nie potrzebuje. Ona jest wystarczająco silna i wytrzymała, ona da radę zawsze. Ale ma równie silną potrzebę obrony kotów, które kocha.
Dlatego teraz wokół trzcin rozlał się zapach jej gniewu, gdy tak stała i wpatrywała się płonącymi oczami w Łosoś. Jej futro na karku lekko się zjeżyło, gdy chciała krzyczeć, gdy chciała płakać, gdy chciała udowodnić im wszystkim, że zawiedli, tak bardzo zawiedli jako wsparcie dla swojego przywódcy, który nie może zrobić wszystkiego sam. Oczywiście, fajnie, jak samemu nie trzeba podejmować trudnych decyzji. W końcu można wtedy przyczepić się do tego, kto musi, nie ważne, jakiej by nie podjął, gdy z sytuacji jedyne wyjścia, to te złe, i trzeba któreś wybrać i tak. Banda rozpieszczonych, durnych, wybrednych kotków które nie mają pojęcia o odpowiedzialności jaką musieli unieść SAMI. Bo po śmierci ich wszystkich, Porywistego Nurtu, Błędnego Światła, Promiennej Gwiazdy, Ćmiej Gwiazdy, Omszonego Pazura, po poddaniu się Łabędziej Pieśni i Lisiego Futerka... nie mieli NIKOGO kto by ich poprowadził. Kto nauczyłby ich, co mają robić. Kto dałby im rady, kto były dla nich autorytetem. W wieku dwóch lat dostali do łap cały Klan, olbrzymie dziedzictwo wielu pokoleń wojowników i ich przodków, zero instrukcji i przyszłość pełną rozczarowań. A oni to unieśli. Nie poddali się. Czerwony Mak wysunęła pazury, wbijając je w twardą, zmarzniętą glebę.













Glee - Raise Your Glass
Glee - American Boy
Glee - Don't Stop Me Now
Sexy and I Know It
He Likes Boys
Game of Thrones - Light of the Seven
Coldplay - Christmas Lights





A tak wracałem z Wyprawy...

^radosna twórczość Złotego Serca (y)

A tak mianowałem Perłową...

^radosna twórczość Złotego Serca (y)

A tak Liliowa upierała się nazwać dzieciaka "Światełko"...

^radosna twórczość Złotego Serca (y)



Zachowajmy spokój i cieszmy się intensywnym zapachem zła.
Nie bójmy się tej rwącej rzeki.
A kiedy będziemy spadać ze szczytu wodospadu,
spadniemy z hukiem wszyscy razem.


................Walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
...................I walka o święte cele
...................O wieczne nadzieje
..................................


_________________



...............Walka na ziemi i w niebie
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
..................................

Ostatnio zmieniony przez Świetlikowa Noc 2018-02-16, 17:21, w całości zmieniany 27 razy  
  Statystyki - lvl: 8 | S: 27 | Zr: 11 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 95 | W: 75 | EXP: 365/750
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 11