Poprzedni temat «» Następny temat
Pierzasty Las
Autor Wiadomość
Chmurka,
Zaginiony
szaleństwo


Klan:
cien

Księżyce: 64 [ wrzesień ]
Mistrz: Kwitnący Pąk, Bagienna Trzcina
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo
Ojciec: Chrzanowy Korzeń
Multikonta: Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Gęsia Łapa [ KW ], Rokitnikowa Łapa [ KG ], Deszczowa Dolina [ KRZ ], Carny Świt [ MGBG ], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [ GK ]
Wysłany: 2018-06-15, 01:12   
   Wygląd: Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5685


Nigdy jej nie okłamał i nigdy jej nie okłamie, ale jakoś o tym, że jego kocięta - które w sumie są już dorosłe - nie są jego kociętami nie raczył jej wspomnieć, a przeciez mógł to zrobić i zaznaczyc przy okazji, że ma tego nikomu nie mówić - i naprawdę nikomu by tego nie powiedziała, tak samo, jak teraz nie mówiła nikomu o rozmowach, jakie odbywała z Chmielograbem, nie broniła go, wydzierając się na cały własny klan, pomimo, że wierzyła w jego niewinność po tym wszystkim, co jej powiedział. Królicza była szczera, owszem, ale również dotrzymywała tajemnic jak tylko mogła i z pewnością zdawałaby sobie sprawę, że ujawnienie takiej informacji z pewnością sprawiłoby wielką przykrość potomstwu Żmii i na dodatek mogłoby zaprowadzić chaos w ich młodych jeszcze główkach, a tego by przecież z pewnością nie chciała. Nie mówiąc już o tym, że nie chciałaby działać na niekorzyść własnego brata. Kochała go i kochała całą swoją rodzinę, ba, kochała cały klan cienia, chociaż, o dziwo, to z Motylem była najbliżej, pomimo, że przecież nie spędzali ze sobą jakichś niesamowitych ilości czasu. Najwięcej zdecydowanie spędzała go w kociarni.
- Drapieżniki czy nie, i tak nas znajdą, bo to jasne futro niesamowicie kontrastuje z otoczeniem, braciszku, ale nie sądzę, żeby coś nas zaatakowało, jakieś takie mam, no, przeczucie, które podpowiada mi, że teraz, jak już jestesmy razem, to damy sobie radę, ale tak swoją drogą, to nie waż mi się nawet mówić, że przyszedłeś tutaj sam, w ciemną noc! - stwierdziła, w pewnym sensie traktując go niczym małe kocie. Bo cała ta idea, szczerze mówiąc, była pomysłem godnym kocięcia. Biegać po lesie w nocy, kiedy tak wiele drapieżników wychodzi na żer? Czysta głupota.
- Nie, Motylku, nikt mi tego wcześniej nie wytłumaczył, wszyscy wciskali mi kłamstwo o tym, że kocięta biorą się tylko i wyłącznie z miłości, a ja im wierzyłam, bo nie sądziłam, że własny klan, własna rodzina, mógłby mnie OKŁAMAĆ, a to właśnie zrobili, więc teraz to ty powiesz mi wszystko dokładnie i porządnie, nie pomijając żadnych szczegółów i nie bawiąc się w wersję dla kociąt, bo może nie zauważyłeś, ale nie jestem już kociakiem od ponad dwudziestu ksieżyców i nie zamierzam dłużej żyć sobie beztrosko w niewiedzy, nie będę też tym męczyć Ciernistego Kwiatu, z którą i tak rozmawiam bardzo rzadko, bo nie chcę przeszkadzać jej w obowiązkach i rozpraszać ją, przez co mogliby ucierpić na tym chorzy, nie, braciszku - tu znacząco ścisnęła go mocniej przednimi łapami, żeby być taka ha, stanowcza, pod pretejstem udawania, że chce tylko uniknąć spadnięcia z jego grzbietu - o nie, ty masz kocięta i to właśnie TY powiesz mi wszystko o tym, co wiesz na temat tego, jak je stworzyć i nawet nie próbuj mi wmówić tego, że nie wiesz, bo może i jestem uznawana za wariatkę przez co poniektóre Wiewiórcze Ogony, ale mam oczy i widzę te Pchełki i Pszczoły biegające po obozie.
_________________
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 5/300 | MED.EXP: 0/100
 
Motyli Lot
Gwiezdny
peace



Klan:
cien

Księżyce: 46 w chwili śmierci
Mistrz: Żmijowy Ogon
Płeć: kocur
Matka: Kukułcze Jajo [NPC]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC]
Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Multikonta: Byk [KRZ], Sarnia Łapa [nkt], Pchla Łapa [GK], Splątany Wąs [NPC KW]
Wysłany: 2018-06-19, 17:58   
   Wygląd: Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=251388#251388


Cóż, zatajanie prawdy to była zupełnie inna kategoria. Przede wszystkim – chyba jeszcze nikt nie zapytał go wprost, czy jest ojcem kociąt Żmijowego Ogona, a przynajmniej sam Motyl sobie tego nie przypominał. Interesował się młodymi, interesował się ich matką, a resztę wszyscy sami sobie dopowiedzieli i tak już się przyjęło. Oczywiście nawet po bezpośrednim pytaniu kocur raczej nie powiedziałby prawdy. Bo po co tylko komplikować dzieciom życie? Niektórzy mogliby być mało tolerancyjni, gdyby się dowiedzieli, że robaczki miały w połowie samotniczą krew... a raczej Rzeczną, skoro Łabędź próbował wrócić do tego Klanu. Motyli Lot jednak już od dawna traktował je jak swoje potomstwo, a długowłosy kocur przestał być ważny. Syn Kukułki nawet się z nim ponownie nie spotkał, chociaż zamierzał. Samotnik po prostu na to nie zasługiwał.
Mimo wszystko ostrożności nie za wiele – stwierdził w odpowiedzi na słowa siostry. Następnie uśmiechnął się z rozmarzeniem, łypiąc na niebo, chociaż usadowiona na jego grzbiecie Królicza nie mogła tego zobaczyć. – Ja nigdy nie jestem sam – odpowiedział dosyć filozoficznie, chociaż jego ton głosu zmienił się nieznacznie i sprawne ucho na pewno wyczułoby różnicę. Oczywiście, że pomyślał w tym momencie o Żmii – w końcu ta zawsze nad nim czuwała. Wciąż musiał pamiętać, że coś złego mogło się wydarzyć, ale wierzył, że zmarła partnerka w razie czego mogła mu dopomóc.
Pozostawał jeszcze jeden problem – tak, terminatorka zrobiła to, zaczęła drążyć. To wcale nie było takie dziwne, chociaż srebrny miał cichą nadzieję, że tak się nie stanie... ale zdziwiony nie był. Uniósł oczy do nieba, mając nadzieję, że spadnie stamtąd jakieś wybawienie. Przeczekał jednak cierpliwie, aż biała zakończy swój monolog i zaczął od nowa, powoli próbując coś wytłumaczyć i jednocześnie nie posuwać się za daleko. Uh.
To nie jest kłamstwo, tylko pewne niedopowiedzenie. A to różnica – zaprotestował, nie mogąc pozbyć się wrażenia, że został zaatakowany i właśnie podejmował marne próby obrony. Cóż... w pewnym sensie tak właśnie było. Próby wykręcenia się od odpowiedzi nie przyniosły rezultatów. – Znalazłaby dla ciebie czas, uwierz. Wystarczy zapytać – zapewnił, odwlekając nieuniknione. Ciernisty Kwiat piastowała rangę, która zobowiązywała ją do nieustannej czujności, ale... wciąż była jednak tylko kotem, chociaż niezwykle uzdolnionym. Dla Motyla czasem znajdowała chwilkę. Byli rodziną, a rodzina powinna się wspierać. Zresztą, dla innych Cienistych pewnie też mogłaby wygospodarować chociaż trochę czasu. Motyl westchnął cicho, przyspieszając troszkę, aby szybko pokonać odległość dzielącą ich od obozu. Wojownik odetchnie dopiero wtedy, gdy znajdą się już w bezpiecznym miejscu.
Tego nie powiedziałem – odparł, wiedząc, że nie ma sensu się wypierać, bo to byłoby zaliczane jako kłamstwo. Wiedział już wcześniej, jak powstają kocięta i sam udowodnił to, kiedy Żmija go nawiedziła, także... – To się po prostu... dzieje. Czujesz. Nie myślisz za dużo. Jeśli kogoś kochasz, ale nie jak swoje rodzeństwo, czy jak mamę i tatę, ale jak partnera... lub partnerkę... może dojść między wami do zbliżenia – powiedział po chwili namysłu. Przełknął ślinę, układając w głowie resztę wypowiedzi. Wstęp chyba brzmiał... dobrze? O Gwiezdni, Motyl nigdy by nie pomyślał, że znajdzie się w takiej sytuacji.
Oczywiście kocięta mogą mieć tylko kotka z kocurem. Mówiłaś mi ostatnio, że chciałabyś matką, prawda? Gdybyś chciała mieć swoje potomstwo, to najlepiej z kimś, kogo kochasz... w taki inny sposób, bardziej romantyczny. Z kimś wyjątkowym. Chociaż... wiesz, nie zawsze tak bywa. – Sierść na jego karku zjeżyła się, a sam kocur skrzywił się nieco, nie zwalniając jednak kroku. – Czasem niektórzy mają wobec kotek... złe zamiary. Jak Chmielograb, o którym mówiła Lwi Płomień na zebraniu. Pamiętasz? Został przyłapany na próbie gwałtu. Gdyby mu się udało, mógłby zostać ojcem. Wtedy... podczas takiego zbliżenia nie ma prawdziwej miłości, a jedynie ból i upokorzenie. Dlatego ten wygnaniec jest taki niebezpieczny, bo nie miał skrupułów przed skrzywdzeniem kogoś. Nie znam tej kocicy, która prawie padła jego ofiarą, ale musiała się poczuć bardzo źle.... – W pewnym momencie Motyl zaczął myśleć na głos, wzdrygając się, bo na myśl przyszedł mu Łabędź. Odgonił jednak ten obraz sprzed oczu, zaciskając szczękę i dalej idąc już w milczeniu. Rozdrażniło go to i nie odzywał się już aż do momentu, kiedy dotarli do obozu, pod warunkiem, że siostra nie zawracała mu już głowy. Wojownik nie był pewien, czy wiedziała, co to gwałt, ale... chyba na tłumaczenie tej kwestii nie miałby już siły.

/zt? <D
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 20/200
 
Chmurka,
Zaginiony
szaleństwo


Klan:
cien

Księżyce: 64 [ wrzesień ]
Mistrz: Kwitnący Pąk, Bagienna Trzcina
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo
Ojciec: Chrzanowy Korzeń
Multikonta: Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Gęsia Łapa [ KW ], Rokitnikowa Łapa [ KG ], Deszczowa Dolina [ KRZ ], Carny Świt [ MGBG ], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [ GK ]
Wysłany: 2018-06-19, 20:52   
   Wygląd: Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5685


Fakt. Ale też nikt chyba nie miałby postaw, by twierdzić, że Motyl nie jest ojcem robaczków, a już na pewno nie Królicza, która mimo, że była od nich dość odseparowana, to jednak kochała je całym serduszkiem, podobnie, jak i cały klan cienia. W końcu byli jej jedyną, ukochaną rodziną, z większością z nich była - w większym bądź mniejszym stopniu - spokrewniona.
- Ostrożność, nie ostrożność, mój ty kochany braciszku, ale wiesz, jak jest się za bardzo ostrożnym, to też można sporo okazji przegapić, w życiu trzeba mieć taki, jak to się nazywało... balans! - kontynuowała Królicza, nadal wczepiona w grzbiet swojego brata. - I oczywiście, że nie jesteś sam, Gwiezdni są z tobą i... - urwała, zastanawiając się, czy wyszczególnić tu Żmiję, uznała jednak, że to nadal może być dla brata zbyt wrażliwy temat i postanowiła, że ostatecznie o niej nie wspomni. Starała się w ogóle nie wspominać o szylkretce, której nie zdążyła zbytnio poznać i którą jej brat najwyraźniej kochał. Musiał, skoro miał z nią kocięta, prawda? Z drugiej strony... - i my wszyscy, klan, rodzina, jesteśmy z tobą, Motylku, a przede wszystkim ja jestem z tobą - pomimo, że oszukał Króliczą podobnie, jak zrobiła to reszta cienistych - i nigdy, nigdy, ale to naprawdę nigdy cię nie opuszczę, więc jakbyś chciał porozmawiać, to wiesz, ja cały czas jestem, a jako, ha, wzorowa terminatorka klanu cienia, raczej nie mam zbyt wiele do roboty i na rozmowy mam baardzo dużo czasu... - powiedziała zgodnie z prawdą. Większość cienistych uważała ją za bezużyteczną... zapewnie słusznie. - no i przynajmniej masz pewność, że o tym nie rozpowiem, nie?
Cóż, jeśli ktoś ZABRANIAŁ jej o czymś mówić, to tego nie robiła. Tak samo nie mówiła o Cichej Łapie bo... bo nie chciala, żeby miał przez nią problemy. Póki co.
- Motylku, naprawdę bardzo cię kocham, bo jesteś moim bratem i bo jesteś cienistym, ale prosiłam cię, żebyś powiedział mi wszystko dokładnie, a w tej sytuacji niedopowiedzenie jest prawie tak zle, jak kłamstwo, okłamywano mnie w tej sprawie przez całkiem sporo księżyców, bo mamy ich ponad trzydzieści, i... chyba nie oczekujesz, że po trzydziestu księżycach prób kochania wszystkich wokół siebie tylko po to, żeby mieć kocięta, dowiem się, że byłam w błędzie i że mogłam mieć własne kocięta już DAWNO TEMU, i że tak po prostu odpuszczę, skoro doskonale oboje wiemy, że odpuszczanie nie jest trochę w moim stylu, a przynajmniej nie było przez ostatni, cóż, długi czas, nie sądzisz? - spytała, krzywiąc się i zeskakując z jego grzbietu od razu po tym, gdy przekroczyli strumień i spróbowała zagrodzić mu drogę. - Jeśli ty mi tego wszystkiego dokładnie nie opowiesz, Motylku, to będę zmuszona dowiedzieć się tego właśnie u Chmielograba, który, tak swoją drogą, nigdy mnie nie oszukał i z którym widziałam się nie raz, który nigdy nie zrobil mi krzywdy, mimo, że chyba widać, że się nie obronię i nikomu nie zadam jakichś niesamowicie poważnych i śmiertelnych ran, które sprawią, że będzie krwawić na polance, podczas, gdy szczury będą rozszarpywać jego ciało a muchy postanowią oblepić mu sierść jak brązowa woda z bagien na naszych terenach, mógł mnie skrzywdzić wiele razy i nigdy tego nie zrobił, a rozmawiałam z nim nie tylko na naszych terenach, więc jeszcze raz proszę cię, braciszku, żebyś powiedział mi WSZYSTKO, DOKŁADNIE - skrzywiła się, czując, że ból brzucha nadal nie ustępuje - bo wolałabym to wiedzieć od ciebie, a nie od kogoś, komu ufam mniej i kto może znowu nagadać mi jakichś głupot dla kociąt czy też łatwowiernych i naiwnych kotów - czyli właśnie takich, jak ona.
_________________
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 5/300 | MED.EXP: 0/100
 
Motyli Lot
Gwiezdny
peace



Klan:
cien

Księżyce: 46 w chwili śmierci
Mistrz: Żmijowy Ogon
Płeć: kocur
Matka: Kukułcze Jajo [NPC]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC]
Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Multikonta: Byk [KRZ], Sarnia Łapa [nkt], Pchla Łapa [GK], Splątany Wąs [NPC KW]
Wysłany: 2018-06-20, 09:13   
   Wygląd: Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=251388#251388


Nie odpowiedział już Króliczej, wiedząc dobrze, że tę dyskusję mogliby ciągnąć w nieskończoność. Motylowi zależało w tamtej chwili jedynie na bezpiecznym dotarciu do obozu wraz z siostrą uczepioną jej grzbietu. Mimo wszystko wiedział, że chciała dobrze. Taka już była.
Wiem – powiedział jedynie, uśmiechając się lekko. Żałował, że terminatorka nie mogła tego zobaczyć. Co prawda miał pewne wątpliwości co do tego, czy kotka nie rozgadałaby czego trzeba, ponieważ bardzo lubiła mówić i na dodatek wciąż pozostawała niezwykle naiwna. Pozostawało mieć jedynie nadzieję, że te cechy nie spowodują, że wpadnie kiedyś w jeszcze większe kłopoty.
Motyl zamilkł natomiast przy kolejnym monologu, zaciskając szczękę. Strzepnął nerwowo ogonem, nie wiedząc, co odpowiedzieć, zamiast tego jedynie słuchał białej. Powiedział już tyle, ile sam był w stanie i nie było szans, aby więcej z siebie wykrzesał. W pierwszej chwili, gdy Królicza Łapa zeskoczyła z jego grzbietu, przestraszył się, bo ruch go zaskoczył, przez co, gdy ta zagrodziła mu drogę, po prostu na nią wpadł. Cofnął się gwałtownie, z zaskoczenia siadając i patrząc na długowłosą.
Przepraszam – mruknął, patrząc na kocicę z troską. Mimo wszystko odpowiedź była bardzo dwuznaczna, bo przepraszał też za brak udzielonych informacji. Po chwili jednak zmarszczył pysk, jego spojrzenie stwardniało, a serce szybciej zabiło, gdy dotarło do niego, co siostra powiedziała. O nie. To dlatego pytała? Bo wygnaniec nagadał jej głupot? Bo ją też chciał ZGWAŁCIĆ? Zmrużył oczy, czując, że chwilowemu przerażeniu ustępuje gniew na tego całego Chmielograba. Wstał, jeżąc nieco futerko na karku.
Spotykałaś się z nim? – zapytał szybko, zupełnie ignorując ponowną prośbę terminatorki. – Przyłapano go na próbie gwałtu na kotce. A teraz, sądząc po twoich pytaniach, chce zgwałcić i ciebie. A to boli – mruknął niezadowolony, dokładnie akcentując ostatnie słowa. W jego żółtych ślepiach widniała mieszanina strachu, złości, niepewności... Nie podobało mu się to. Nie miał pojęcia, jakim cudem ta rozmowa doszła aż dotąd, ale nie będzie mógł tego tak zostawić. To oznaczało, że po pierwsze – wygnaniec był w pobliżu ziem Czterech Klanów. A co najgorsze, tym razem w swoje sidła złapał jego siostrę. O nie, nie skrzywdzi i jej. Motyl postanowił sobie, że będzie Króliczej pilnować, aby nigdy więcej nie spotkała się z tym potworem. Po jego trupie.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 20/200
 
Chmurka,
Zaginiony
szaleństwo


Klan:
cien

Księżyce: 64 [ wrzesień ]
Mistrz: Kwitnący Pąk, Bagienna Trzcina
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo
Ojciec: Chrzanowy Korzeń
Multikonta: Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Gęsia Łapa [ KW ], Rokitnikowa Łapa [ KG ], Deszczowa Dolina [ KRZ ], Carny Świt [ MGBG ], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [ GK ]
Wysłany: 2018-06-20, 11:36   
   Wygląd: Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5685


Chmielograb, którego znali wszyscy w klanie cienia nie był jej Cichą Łapą. Nie. Chmielograb był złym, przerysowanym wynaturzeniem, którego wszyscy nienawidzili, który miał brudne serce i który... nie istniał. Królicza o tym wiedziała. Wiedziała doskonale. Chmielograb nie był jej Cichą Łapą. Cicha Łapa był miły, szlachetny i przede wszystkim SZCZERY. I zdecydowanie wolala tę wersję swojego przyjaciela od przekonania, że jest zły... że jest potworem. I mogła szczerze powiedzieć, że żadnego TAKIEGO Chmielograba nie widziała, no, może poza tym wypadkiem, kiedy Bagienna Trzcina go tak nazwała, robiąc z niego potwora, wtedy ewentualnie mogłaby uznać, że był Chmielograbkiem, przynajmniej w oczach jej mistrzyni...
Żebytylkonicnieskłamaćinienarobićmukłopotówtakboinaczejbędziebardzobardzodużyproblem myśli Króliczej przepływały tak szybko, że ona sama miała problemy z nadążeniem za nimi. Musiała chronić swojego Cichą Łapę i musiała robić wszystko, żeby nie zerwać z nim kontaktu. Był porządnym, szczerym i szlachetnym kotem. Opinia tych, którzy go nie znali osobiście nie miała żadnego znaczenia - plotki zawsze wykrzywiają rzeczywistość na wszystkie strony w miarę ich szerzenia. Tak zapewne było też z jej bohaterem...
- Och, widziałam go kiedyś na granicy naszego klanu, w sumie to kilka razy, kochany, ale nie masz się czym martwić, to było jeszcze wtedy, kiedy pachniał rzeką, a my mieliśmy ich tuż za naszą granicą, nie tak, jak teraz, kiedy widujemy się z nimi tylko przy czterech drzewach, a to tylko dlatego, że ja chodziłam na spacery wzdłuż granic, a rzeczniacy je patrolują, raz na granicy widziała nas Bagienna Trzcina, która jednak wtedy była zła, bo nie był po stronie rzeczniaków tylko niczyich, a on sobie po prostu poszedł, zamiast krzyczeć tak jak ona... - tu urwała na chwilę, nieco się rozmarzając. Pamiętała, jak kiedyś wkroczyła na tereny rzeki i napotkała tam Cichą Łapę i rzecznego przywódcę... - kiedyś, jak jeszcze nie znałam granic, zabłądziłam i weszłam na tereny rzeczniaków, wtedy, kiedy chyba jeszcze chorowałeś, baaaardzo dawno temu i tam poznałam Świetlikową Gwiazdę i Chmielograba, byli bardzo mili, kulturalni i cały czas zachowywali się jak normalne, cywilizowane, klanowe koty, czego nie można powiedzieć oczywiście o części z nas, odprowadzili mnie do granicy i to tyle, Motylku, jak widzisz, nie masz się czym martwić, przecież nie zrobiłabym nic pochopnego i głupiego, za to ty w niemal perfekcyjny sposób unikasz tematu, ha, prawie się nie zorientowałam, że to zrobiłeś, a chyba wolisz, żebyś wyjaśnił mi to sam, niż żebym musiała o to pytać obce koty, prawda...? - spytała się brata, siadając, żeby zaakcentować, że bez niego nie zamierza nigdzie wracać.
_________________
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 5/300 | MED.EXP: 0/100
 
Motyli Lot
Gwiezdny
peace



Klan:
cien

Księżyce: 46 w chwili śmierci
Mistrz: Żmijowy Ogon
Płeć: kocur
Matka: Kukułcze Jajo [NPC]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC]
Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Multikonta: Byk [KRZ], Sarnia Łapa [nkt], Pchla Łapa [GK], Splątany Wąs [NPC KW]
Wysłany: 2018-06-22, 22:34   
   Wygląd: Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=251388#251388


Tkwił w miejscu jak żywy posąg, nie mając zamiaru się stamtąd przedwcześnie ruszać. Tym razem to on miał zamiar zdobyć informacje, dlatego też uważnie słuchał terminatorki, chociaż jego wyraz pyska się nie zmieniał. Nadal wyrażał negatywne emocje, które nim targały, chociaż kocur starał się sprawić, aby nie ujrzały światła dziennego. Mógłby wtedy nieumyślnie okrzyczeć Króliczą, a to wcale nie czyniłoby go lepszym od Wiewiórczego Ogona.
Więc na nowych terenach już go nie widziałaś, tak? – chciał się upewnić, oczekując konkretnego potwierdzenia. Myśl, że Chmielograb mógł próbować dobierać się do białej kotki, napawała go wściekłością i obrzydzeniem. Przebrzydła strawa wron.
A co myślisz o Świetlikowej Gwieździe? – zapytał nagle, wbijając spojrzenie gdzieś na wysokości oczu Króliczej – ciemność wszystko komplikowała. – Sądzisz, że jest dobrym przywódcą? Dobrym kotem? – dopytywał, nie mając jednak na razie zamiaru wyjaśniać, skąd mu się to wszystko wzięło. Krew w nim wrzała na myśl o gwałcicielach. Wojownik strzepnął ogonem, uderzając nim gniewnie o ziemię.
Powiedziałem ci wszystko, co byłem w stanie. O resztę dopytaj Cierń – odpowiedział, czując, że powoli kończyła mu się cierpliwość. Ta rozmowa wyczerpała jego siły, a wzmianka o wygnańcu sprawiła, że kocurowi zapaliła się czerwona lampka. – Ona nie jest obca. Za to tłumaczy lepiej ode mnie – dodał jeszcze, prostując się jak struna. Jednocześnie próbował uporządkować sobie w głowie wszystkie zdobyte dzisiaj informacje. Czy to możliwe, aby Królicza jednak w ostatnim czasie spotkała się z Chmielograbem? Jej pytanie o kocięta nie wzięło się znikąd, ale na razie Motyl postanowił nie wysuwać pochopnych wniosków ani też nie podejmować decyzji w emocjach, bo to nigdy nie kończyło się dla niego dobrze i kocur dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Uniósł oczy do nieba, kręcąc z rezygnacją głową. Żmijo, dopomóż.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 20/200
 
Chmurka,
Zaginiony
szaleństwo


Klan:
cien

Księżyce: 64 [ wrzesień ]
Mistrz: Kwitnący Pąk, Bagienna Trzcina
Płeć: kotka
Matka: Kukułcze Jajo
Ojciec: Chrzanowy Korzeń
Multikonta: Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Gęsia Łapa [ KW ], Rokitnikowa Łapa [ KG ], Deszczowa Dolina [ KRZ ], Carny Świt [ MGBG ], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [ GK ]
Wysłany: 2018-06-23, 21:09   
   Wygląd: Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5685


I tu mamy problem, bo Króliczka nie mogła przecież okłamać swojego brata. Dopiero co była w pobliżu Chmielograba, nie AŻ TAK blisko, jak kiedyś, kiedy próbował ją przydusić na granicy, ale jednak była. Nie wiedziała, czy cały jego zapach zdążył się już ulotnić z jej futra - zapewne tak, bo przecież przedzierała się przez niesamowite połacie trawy i krzaków, nie mówiąc już o tym, że później spotkała się ze Stokrotką, którą pacnęła łapką, więc zapewne to jej zapach powinna mieć w tej chwili na sobie, nie zaś woń samotnika, którego praktycznie nie dotykała... a może jednak dotykała? Nie wiedziała, nie pamiętała, była tak skonfundowana faktem, że kocięta nie biorą się tylko z miłości i faktem, że klan przez tyle czasu ją oszukiwał, że ze strachu w ogóle nie pamiętała większości ich spotkania.
- Nie no, widziałam, kiedyś tam, ale zawsze trzymał się ode mnie na sporą odległość, więc nie mogę ci powiedzieć na jego temat za dużo - spróbowała wykręcić się z całej tej sytuacji. - a jedyne, czego kiedykolwiek o mnie chciał to jakichś tam informacji o moim, to znaczy naszym dziadku, wiesz, o Groźnym Niedźwiedziu, nie mam pojęcia, czemu go to tak interesowało, ale powiedziałam mu, co chciał na jego temat i tyle, nie zachowywał się jakoś źle ani nic, a co do Świetlika, to wydawał mi się bardzo miły, kiedy się zgubiłam, odprowadził mnie na granicę i nie wyciągnął z tego żadnych konsekwencji i w ogóle to on mi powiedział o naszym dziadku, powiedział mi, że mam się dowiedzieć o zebraniu, które poróżniło klany, jeśli chcę wiedzieć o nim więcej i w ogóle, był wyrozumiały i zachowywał się bardzo cywilizowanie, jak taki ideał wojownika przestrzegający kodeksu, a jakie miał ładne, czarne futerko! - stwierdziła Królicza i to była chyba jedyna odpowiedź, jakiej mógł spodziewać się jej brat, chyba, że zamierzał podrążyć tą sytuację.
- Cierń ma na pewno ważniejsz zajęcia, niż zaspokajanie moich braków edukacji, braciszku, z resztą, przypominam ci, że to ty, a nie ona, masz kocięta, nie mówiąc już w ogóle o tym, że nie będę ryzykować tego, że przez to, że ją zagadam, ktoś będzie cierpiał, już dość szkód wyrządziłam naszemu klanowi, to, że jestem zupełnie nieprzydatna - poczuła, że łzy zbierają się w jej oczach - chyba już wystarczy, nie chcę jeszcze sprawiać, żebyście mieli przeze mnie kolejne kłopoty, wystarczy, że ty włóczysz się po nocy nie wiadomo gdzie, tylko po to, żeby mnie znaleźć, chociaz przecież dla klanu jestem niewiele warta, beznadziejnie poluję, nie umiem walczyć, nie chcę nawet być wojowniczką, sprawiam kłopoty i jeszcze na dodatek wywołałam zamieszanie, przez które dużo kotów musiało przerwać swoje treningi, nie, braciszku, nie spytam się o to Cierń, ale skoro wolisz, żebym zawracała głowę wszystkim innym kotom, podczas, gdy mogłam się tego dowiedzieć od ciebie, to twój wybór, jest mi tylko przykro, że ukrywasz przede mną informacje, które ukrywano przede mną przez cały ten czas, mówiąc, że kociaki biorą się tylko i wyłącznie z miłości - tu urwała, pociągając cicho nosem i ruszając w stronę obozu klanu cienia, nawet nie czekając na swojego brata. Było jej tak bardzo przykro, ponieważ tamten nie ufał jej na tyle, żeby nie powiedzieć jej tak podstawowych informacji, było jej tak przykro, że straciła nawet ochotę na jakąkolwiek rozmowę, dlatego też szła z uporem przed siebie, nie odzywając się ani słowem, dopóki nie dotarli do obozu.

z/t ?? :c
_________________
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
Ostatnio zmieniony przez Chmurka, 2018-06-23, 21:10, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 5/300 | MED.EXP: 0/100
 
Motyli Lot
Gwiezdny
peace



Klan:
cien

Księżyce: 46 w chwili śmierci
Mistrz: Żmijowy Ogon
Płeć: kocur
Matka: Kukułcze Jajo [NPC]
Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC]
Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Multikonta: Byk [KRZ], Sarnia Łapa [nkt], Pchla Łapa [GK], Splątany Wąs [NPC KW]
Wysłany: 2018-06-24, 14:09   
   Wygląd: Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=251388#251388


Mimo zapewnień Króliczej czerwona lampka nad głową Motyla nie chciała zgasnąć. Wiedział, że nigdy by go nie okłamała, ale to nie powstrzymywało go przed gdybaniem, wysnuwaniem teorii i stawianiem hipotez. Przez chwilkę trochę się uspokoił, gdy siostra zapewniła, że wygnaniec się do niej nie zbliżał, ale już po chwili jakaś wielka ręka złapała go w okolicy serduszka, powodując jego szybsze bicie. Chmielograb wypytywał o ich dziadka. Tylko po co? Dlaczego? Jaki miał w tym cel? Straszniejsze jednak było to, że terminatorka udzieliła mu tych informacji i Motyl nie wiedział, jakie to by miało dla nich konsekwencje i czy w ogóle jakieś by miało. Bardzo jednak nie spodobało mu się to, że wygnaniec o coś wypytywał, a dodatkowo nieco frustrował fakt, że srebrny nie wiedział o Groźnym Niedźwiedziu za dużo. Czemu były Rzeczniak się nim interesował? Czy to przez to zamieszanie na zgromadzeniu, o którym mówiła mu kiedyś Kurz? Białe kiełki błysnęły w ciemności, kiedy wojownik syknął cicho i ze złością, aczkolwiek nie było pewności, czy kotka to usłyszała.
W takim razie musiał wiedzieć, co robił, wyrzucając Chmielograba z Klanu – powiedział powoli, dokładnie i aż do przesady akcentując każde słowo. Królicza sama właśnie przyznała, że uważała Świetlikową Gwiazdę za kota dobrego i rozsądnego. Sam Motyl nigdy nie spotkał się z nim osobiście i nie miał wyrobionej o nim jako takiej opinii.
Ale to ona, a nie ja, umie rozmawiać o takich rzeczach. A jeśli będziesz się bała, że zajmiesz jej czas, to nigdy z nią o niczym nie porozmawiasz. Po prostu zapytaj, a w razie czego cię przeprosi – stwierdził twardo, głęboko oddychając, aby przypadkiem nie palnąć czegoś niemiłego. Nie mógł zataić tak ważnej informacji, ale potrzebował to wszystko przyswoić, uspokoić się... więc na razie zostawić wszystko dla siebie.
I nie jesteś nic niewarta. Nie myśl tak. Nikt też nie każe ci zostawać wojowniczką, jeśli nie chcesz. Skup się na tym, co ci wychodzi. Pomagaj mamie w kociarni – powiedział, nieco łagodniej, tuląc uszy do czaszki. Zadrżał, żałując, że nie mógł udzielić kotce satysfakcjonującej odpowiedzi. A poza tym teraz dochodził mu jeszcze kolejny problem... Ruszył więc za Króliczą, trzymając się przy jej boku i rozglądając się za niebezpieczeństwami, gotów w razie czego obronić siostrę. Bolało go to wszystko. Panowała między nimi niezręczna, głucha cisza, dopóki nie dotarli do obozu, gdzie ich drogi się skrzyżowały, a Motyli Lot, z ciężkim sercem, udał się do swojej nory na spoczynek.

/zt </3
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 15/400
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 20/200
 
Śliski Brzeg
Zaginiony
okruch lodu


Klan:
cien

Księżyce: 48
Mistrz: Wężowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Bagienna Trzcina
Ojciec: Pokruszony Lód
Multikonta: Kormoran (S), Ko'nik (KR), Ulewna Myśl (GK) & more, more more
Wysłany: 2018-07-14, 18:55   
   Wygląd: Nie należy do wielkich piękności - dosłownie, bowiem nie tylko nie jest specjalnie ładna, ale też zdecydowanie niewysoka. Ciało ma kompaktowe - korpus krótki, łapy mocne i niedługie, a rysy jej pyszczka z wiekiem wyostrzyły się - chociaż garbaty nos pozostał - przede wszystkim za sprawą wąskiego i podłużnego kształtu oczu. Krótkie i gładkie futerko, pokrywające ciało Śliskiego Brzegu, byłoby monotonnie białe, gdyby nie kilka drobnych, czarnych znaczeń - ciemny od nasady, aż po końcówkę ogon, dwie symetryczne plamy pod uszkami. I czarny nos, u szczytu również ozdobiony łatką. Monochromatyczność tych barw łamie ciemnobursztynowy kolor ślepi. Wojowniczka głos ma niski, często zabarwiony chrypą, a krok szybki i pewny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185522#185522


W dniu, w którym Wilczy Szlak otrzymywał swoje imię, nikt się chyba nie spodziewał iż imię będzie w pewnym stopniu prorocze. Zamiast osiąść w Klanie, podążył tylko sobie znaną ścieżką, w poszukiwaniu odpowiedzi na kołaczące się w głowie pytania. O tym, że próba wyśledzenia szlaku Wilczka była bezcelowa, Śliski Brzeg zrozumiała kilkanaście lisich długości za granicą Klanu Cienia. Pod wpływem podszeptu emocji podjęła desperacją próbę znalezienia śladów przyjaciela, po raz pierwszy od czasu osiedlenia na tych ziemiach opuszczając tereny Klanu. Długim skokiem przesadziła Czarny Ogon, ale ledwo otoczył ją obcy, niczyi zapach i las nieznacznych drzew, iskra zapału osłabła. Ba, wojowniczka miała ochotę uderzyć czołem w najbliższy pień. Minęło wiele księżycy od kiedy zrobiła coś tak nieprzemyślanego. Po pierwsze, minęło zbyt dużo czasu od kiedy Wilczek opuścił Klan, a raczej nie zostawał w jego pobliżu. Po drugie, wyraźnie nie życzył sobie towarzystwa. Gdyby było inaczej, Ślizgawka nie wątpiła, że po prostu powiedziałby w jakim kierunku podąża. Jednak tego nie uczynił.
Jeżeli kiedykolwiek mieli się jeszcze spotkać należało liczyć na przychylność Gwiazd i chęć samego srebrzystego PioWęża. Nie mogła patrzeć, jak odejście brata gnębi Lwiczkę, a także Tygryska, ale musiała pogodzić się ze swoją bezsilnością.
Lodowa Trzcinka opuściła nisko ogon, głębokim wzdychnięciem wciągając w nos obcy zapach. Chciała odwrócić się na pięcie i wrócić do domu, nawet jeżeli w nim kogoś brakowało...
_________________


「 it's so quiet here and i feel so cold
... this house no longer feels like HOME


  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 10 | HP: 60 | W: 80 | EXP: 020/400
 
Pokruszony Lód
Bezgwiezdny
przewidzenie



Klan:
samotnicy

Księżyce: dużo
Mistrz: Wężowa Glizda
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-07-15, 16:06   
   Wygląd: jest piękny. szary, z białymi skarpetkami i zimnymi oczyskami.


l sesja za zgodą adminów. ma charakter prywatny, jednorazowy i pożegnalny, dlatego uprzejmie proszę o niewbijanie postronnych.

W klanie Cienia brakowało zdecydowanie większej ilości kotów niż jednego tylko Wilczego Szlaku. Dawne szeregi zostały dotkliwie przetrzebione, a zawarte księżyce wstecz przyjaźnie złamane, osiedlając na dnie serc pustkę i dławiący żal. Duchy przeszłości krążyły jednak uparcie między żywymi. W większości przypadków jedynie pod postacią notastalgicznych wspomnień, ale...
Czujne, do reszty zdziczałe źrenice zassały się do wewnątrz przez zdumienie, przez co bezpowrotnie utraciły krągłości po bokach. Na tle tęczówek ostały się jedynie dwie cienkiutkie, czarne igiełki wbite teraz w kark przechodzącej wojowniczki. Czy to... Garbaty kształt zapadł się niżej, przytłoczony raptem muskającym grzbiet liściem paproci, pod którą to siedział On... Jeszcze mocniej zmrużył oczy, jeszcze bardziej wytężył wzrok, stopniowo rosnąc w pewności, że nareszcie znalazł to, co należało do niego, bowiem z niego zaczerpnęło swój żałosny początek. Wahał się tylko kilka uderzeń serca, zanim z głuchym, rezonującym w podświadomości warkotem wyczołgał się spod niskiej paproci, by zwrócić na siebie uwagę Ślizgawki i zmusić ją jakoś do przestoju. Czarno-biała kotka znajdowała się nieco z boku, w dodatku dość daleko od niego, żeby kilkoma wprawnymi odepchnięciami od ziemi skłonionych do sprintu łap zburzyć jego koncepcję zjazdu rodzinnego i zwiać. Dlatego musiał działać błyskawicznie. W końcu co siedzi w krzakach i warczy na przechodniów? Raczej żaden sympatyczny gość, prawda? Cień niegdyś spędzającym sen z powiek klanu o tejże samej specyfice, a także personifikacja lęku i zła dla co najmniej kilku kotów, a w tym Śliskiego Brzegu, podbiegła do wspomnianej ochoczo, majtając szaleńczo ogonem. To nic, że to była tylko Ślizgawka, największa żmija sycząca już to samo i tak samo jak Wężowa Glizda. To nic, że córka zawsze najbardziej działała mu na nerwy, przez inteligencję i małomówność wytrącając z jego łap każdy niepochlebny arugment na temat kotek, do czego głośno nigdy by się nie przyznał.
- Ślizgawka... Jestem... Naprawdę zdziwiony, że jeszcze żyjesz - zasyczał w uwolnionym spod kontroli rozumu odruchu kręcąc na boki łbem, gdy znalazł się tuż obok Lodowej Trzcinki. Kiedy jego cichy, skostniały głos wypełzł przez rozchylone szczęki, ślizgawkowy niepokój, gdyby jeszcze nie osiągnął apogeum, mógł wzmóc się teraz, albowiem Ojciec Roku wcale nie wydawał się zadowolony z faktu, że żyła i najwyraźniej miała się dobrze. Zadrżał gwałtownie, kuląc się blisko ziemi i spode łba obserwując przenikliwie córkę. Czas przestał być sprzymierzeńcem Pokruszonego Lodu. Jego sierść spłowiała i zaczęła odstawać w nierównych zmierzwionych kępkach. Niegdyś najczęściej nienaganne białe skarpety pokryła warstwa zaschniętego błota. Ponad zniechęcającą do obcowania wzrokowego fizyczność wybijały się jednak najbardziej na pierwszy plan neurotyczne tiki, które co jakiś czas dopadały kocura, gdy stał przed Śliskim Brzegiem i brały w posiadanie a to jego bark, a to ogon, a to znów pysk. To wszystko było teraz jednak nieważne i musiało upaść wobec najważniejszego i już tu przedłożonego: Śliski Brzeg żyła. Ale jak to?
_________________
Go ahead and cry little boy
.................You know that your daddy did too
You know what your mama went through
You gotta let it out soon, just let it out


Go ahead and cry little girl
..........Nobody does it like you do
I know how much it matters to you
I know that you got daddy issues
Ostatnio zmieniony przez Pokruszony Lód 2018-07-15, 16:14, w całości zmieniany 3 razy  
  | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 12 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55
 
Śliski Brzeg
Zaginiony
okruch lodu


Klan:
cien

Księżyce: 48
Mistrz: Wężowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Bagienna Trzcina
Ojciec: Pokruszony Lód
Multikonta: Kormoran (S), Ko'nik (KR), Ulewna Myśl (GK) & more, more more
Wysłany: 2018-07-15, 18:00   
   Wygląd: Nie należy do wielkich piękności - dosłownie, bowiem nie tylko nie jest specjalnie ładna, ale też zdecydowanie niewysoka. Ciało ma kompaktowe - korpus krótki, łapy mocne i niedługie, a rysy jej pyszczka z wiekiem wyostrzyły się - chociaż garbaty nos pozostał - przede wszystkim za sprawą wąskiego i podłużnego kształtu oczu. Krótkie i gładkie futerko, pokrywające ciało Śliskiego Brzegu, byłoby monotonnie białe, gdyby nie kilka drobnych, czarnych znaczeń - ciemny od nasady, aż po końcówkę ogon, dwie symetryczne plamy pod uszkami. I czarny nos, u szczytu również ozdobiony łatką. Monochromatyczność tych barw łamie ciemnobursztynowy kolor ślepi. Wojowniczka głos ma niski, często zabarwiony chrypą, a krok szybki i pewny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185522#185522


Niski warkot położył do tyłu uszy i przyspieszył bicie serca, pompującego mocnymi skurczami krew nasyconą adrenaliną. Wojowniczka przygięła łapy, rzeczywiście gotując się do ucieczki, ale nienawykła zwiewać jak spłoszony zając nawet nie orientując się przed czym. Zanim skłoniła ciało do biegu, strzeliła czujnym wzrokiem w bok, rychło w czas by złapać w spojrzenie kościstą, nerwową sylwetkę. Kilka niewiarygodnie długich uderzeń serca minęło nim do wojowniczki dotarło rozpoznanie, a nagle zaciśnięte gardło zdławiło w połowie brany przez nią oddech. Silne kończyny zatrzęsły się jak drgane przez wiatr trawy, a futerko na karku zjeżyło się. Zobaczyła ducha.
Czas spędzony poza Klanem uczynił Pokruszonego fizycznie podobnego do zjawy z sennego koszmaru. Rozszerzonymi źrenicami podążyła wzdłuż linii widocznych kości, których nie ukrywały ani mięśnie, an futro. To ostatnie stało się zresztą brzydkie i matowe. Były wojownik wyglądał zwyczajnie źle, a upiornego wrażenia dopełniały wszystkie nerwowe ruchy. Śliski Brzeg była przerażona, ale swym zachowaniem Lód nie sprawiał wrażenia ani o gram spokojniejszego.
- O - Biały pyszczek Lodowej Trzcinki ułożył się w zdławioną okrągłą samogłoskę. Ojcze? Czy to tak powinna się do niego zwrócić? Kim dla niej właściwie był? Złym duchem przeszłości. Lodową drzazgą w sercu. Cieniem, który padał na nią nawet w najsłoneczniejszy dzień. Już jej się wydawało, że nareszcie się od niego uwolniła, a cała ta zmarzlina, którą spowodował, zaczęła topnieć, a on właśnie ten moment wybrał by stanąć jej na drodze. Kiedyś wyczekiwała spotkania, sama śledziła jego ślady, powtarzała ścieżki, a teraz? Teraz nie była gotowa. Chciała tylko zapomnieć.
- Jestem wojownikiem. - Wyburczała nisko. Uniosła łeb na sztywnym karku, by spojrzeć prosto w blade ślepia. Nie uginała przed nim karku i nie bała się patrzeć mu w oczy jako księżycowe kocię. Jako dorosła wojowniczka powinna mieć jeszcze więcej siły, ale wcale nie było jej łatwiej. Zimny błękit tęczówek przywracał wspomnienie wszystkich lęków, kompleksów i zła. Teraz już wiedziała, że Ojciec jest zdolny do największych okrucieństw jednak to nie ze strachu przed fizyczną przemocą tak drżała. Bała się tylko tego spustoszenia które mógł i zawsze czynił w jej głowie. - Zniknąłeś. Księżyce temu. - Wydusiła. Brakowało jej bezczelności i złośliwości, by jakoś odbić piłeczkę. Coś również trzymało białe łapy wrośnięte w ziemie, nie pozwalając na odejście bez słowa.
_________________


「 it's so quiet here and i feel so cold
... this house no longer feels like HOME


  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 10 | HP: 60 | W: 80 | EXP: 020/400
 
Iskrzący Nos
Zaginiony
Muchy w nosie


Klan:
rzeka

Księżyce: 43
Mistrz: Ciemniejące Niebo
Matka: Liliowa Sadzawka
Ojciec: Popielate Skrzydło
Multikonta: Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Wysłany: 2018-11-07, 12:48   
   Wygląd: Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6255


Czuł niepokój i to duży. Coraz rzadziej widuję siostrę, co zdecydowanie nie jest normalne. Już nawet nie myśli o ich treningu, a samym fakcie jej zniknięcia. Nigdzie jej nie może znaleźć, pytał każdego o jakąkolwiek informacje, lecz nikt jej tego dnia nie widział w obozie. Może siostra poluje? Ale co jeśli wyszła gdzieś na ziemie niczyje i się zgubiła? Postanowił to sprawdzić i trochę się rozejrzeć bo co mu szkodzi.

/Dymne Niebo
_________________


A ja mam to wszystko w nosie.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 10 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Dymne Niebo
Zaginiony
pośmiewisko


Klan:
cien

Księżyce: 62 (XII)
Mistrz: Rozżarzone Gardło, Poranny Szron, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Traszkowy Grzbiet
Ojciec: Ostry Cierń
Multikonta: Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Wysłany: 2018-11-16, 18:05   
   Wygląd: Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5706


Dymek był już wojownikiem, dlatego już niemalże swobodnie łaził po granicach i nieco poza nimi. Po co? Ano szukając przygód. W końcu w Obozie Klanu Cienia nie zawsze działo się coś ciekawego. Tym razem wędrując po Pierzastym Lesie natrafił na zapach Klanu Rzeki - cóż, dość daleko od ich terenów, ale to tylko sprawiało, że sytuacja była ciekawsza. - Cześć. Kim jesteś? - zawołał do szarego kota z odległości. Głos czarno-bialego brzmiał pewnie i kocur zaczął powoli zbliżać się w stronę nieznajomego, patrząc na niego łagodnie. Nie chciał żeby wyszło na to, że się do niego skrada lub coś w tym stylu - w końcu nie miał powodu. Obydwoje byli klanowymi kotami, których obowiązywał Kodeks, więc ich spotkanie powinno przebiegać pokojowo.
_________________

Nieważne co mi powiesz
Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję
Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych
Absurdalny ż a r t
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 40/300
 
Chrząszczowa Łapa
Gwiezdny
nie wiem



Klan:
cien

Księżyce: 59 (czerwiec)
Mistrz: LISI WRZASK | Poranny Szron
Płeć: kocur
Matka: Żmijowy Ogon (ded)
Ojciec: Zachodząca Łapa (ded), Motyli Lot (ded)
Partner: XDDDD
Multikonta: Bratkowa Łąka (KRz), Kozacza Ścieżka(KC), Zaćmienie (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-01-06, 19:00   
   Wygląd: Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6132


Chciał jakoś pomóc, ale nie udało się. Tak dawno walczył, że nie zrobił tam w sumie nic — największą pomocą dla Ryk była Krogulczy Szpon. Przekroczył granicę mimo wyraźnego zakazu — wszystko to by przyjść, pomachać łapami i wrócić do Pierzastego Lasu. Wow, jaki z ciebie bohater - pogardliwie mówił mu głos w głowie, męcząc srebrzystego psychicznie. Leżał w opuszczonej norze jakiegoś lisa, borsuka czy innego zwierza. Pozostałość po miejscówce z dzieciństwa — legowisku Motyla. Nie był przyzwyczajony do leżenia w jakimś krzaku czy co. W tunelach z ziemi czuł się najbezpieczniej — niczym polne gryzonie.
Jednakże Chrząszcz, jako istota żyjąca, odczuwał głód. Nie mógł na zawsze zaszyć się w tymczasowym leżu, chyba, że chciałby umrzeć. Czy chciałby? Może, ale myśl, nadzieja, że może kiedyś wrócić do klanu, blokowała jakiekolwiek takie zapędy. Może to zrobić. Chce to zrobić. Chce znów żyć swoim dawnym życiem, spotkać Szrona, Pszczołę, Osę, Ważkę, Modliszkę, nawet Ćmę. Chce ich jeszcze raz zobaczyć.
Kilkoma ospałymi krokami wyłonił się z nory i cicho stąpał po lesie. Wyczulił zmysły, by wyczuć jakąś zwierzynę. Przez dłuższy czas nic nie wpadło mu przed łapy — hej, to zima! Jednak w pewnym momencie poczuł znajomy zapach myszy. Zwrócił głowę w stronę piszczka — w akcie desperacji szukał ziarenek po śniegu. To jego szansa. Jednak...w tym właśnie momencie przewiał zimny wiatr, zrzucając jedne z ostatnich liści drzew. Gryzoń przestraszony jednym z nich obrócił się, zobaczył Chrząszcza i uciekł. Doskonale, wspaniale, dziesięć na dziesięć. Posiłek stracony. Pręgowany westchnął i usiadł na chwilę pod jednym z drzew.
Ach, jak on nienawidził zimy.
/krogu
_________________

s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s
anxious, your heart rate is in a state
sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came

there's a panic in you
there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me

DOWN



  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 65 | EXP: 140/200 | MED.EXP: 0/100
 
Krogulczy Szpon
Gwiezdny



Klan:
cien

Księżyce: 78 (VIII)
Mistrz: Śliski Brzeg, Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Traszkowy Grzbiet [*]
Ojciec: Ostry Cierń [*]
Partner: huh
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Wysoka Fala [KR], Iskra [S], Dębowy Cień, Koń [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-01-25, 13:56   
   Wygląd: Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#229855


Krogulec już po walce z gawronami postanowiła, że odnajdzie Chrząszcza, który odszedł po walce w tym kierunku, jednak nie byli za bardzo czasu. Cały czas coś jej zajmowalo głowę. To dzieci, to jakieś rozmowy, ale w końcu udalo jej się znaleźć trochę czasu i opiekunkę do kociąt i ruszyła w stronę Pierzastego Lasu. Po drodze upolowała chudego królika, żeby nie iść z pustymi łapami do samotnika. Kto ich tam wie, jakie mają humory i czy srebrny syn Motylego Lotu zechce z nią rozmawiać. W końcu go znalazła, modlącego się nad jakąś mysia nora, co mogło podpowiedzieć Krogulec, ze był głodny. No bo po co samotnicy by polowali gdyby głodni nie byli? Stwierdziła, że dobrze zrobiła łapiąc biednego, dlugouchego zwierzaka, bo być może w końcu im się uda nawiązać jakis pozytywny kontakt. A to wszystko dzięki Ryk, huh. Przybliżyła się, idąc do niego pod wiatr, ale jakoś nie kryła się ze swoją obecnością, kładąc ofiarę pod swoje łapy i chrzakajac, żeby zwrócić na siebie uwagę kocura.
- Cześć - przywitała sie z Chrząszczem lub Chrząszczowym Brzuchem, jak zwał tak zwał. Zdecydowanie wygodniej jej się było posługiwać kocięcym imieniem młodszego, nawet w myślach. No i zwykle samotnicy przyjmowali właśnie tak brzmiace imiona, nie dwuczłonowe.
- Chciałam ci podziękować za pomoc z gawronami. Pomimo że przekroczenie granic klanu moglo skończyć się dla ciebie śmiercią i tak ruszyles na pomoc mojej siostrzenicy. Dziękuję - mruknęła, lekko schylając głowę, po czym wzięła w zęby wynik swojego krótkiego polowania, po czym podeszła bliżej i położyła go w niedalekiej odległości od srebrnego, po czym sie odsunęła. Taki drobny prezent, w ramach odwdzięczenia się za narażanie karku.
_________________



I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
  Statystyki - lvl: 7 | S: 21 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 12 | HP: 90 | W: 70 | EXP: 30/600
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 14