Poprzedni temat «» Następny temat
Podmokły Brzeg
Autor Wiadomość
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-23, 20:49   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Nie miał zamiaru się wykłócać, kto ma gorzej. Nie w tym rzecz, po prostu Rysiu nie miał jak odpowiedzieć. To było pierwsze, co mu przyszło do głowy i bam. Jest. Na pytanie Gronostaja podniósł leciutko jedną brew.
- Co, nie widziałeś jak chciałem sobie ją oderwać? - skomentował cynicznym głosem, mrużąc lekko ślepia. Później jednak spojrzał w stronę wody, patrząc na małe fale, które dotykały jego łap. - Dwa księżyce odpoczywałem, aby rana się zagoiła. Podczas pogrzebu Lśniąca Sadzawka dała mi medykamenty i się zagoiło - wzruszył ramionami, streszczając co musiał robić, a właściwie raczej czego nie robić, aby rana się zagoiła, a w tamtym miejscu pozostała jasnoróżowa blizna. Nie miał zamiaru mu opowiadać więcej, bo sam nie pamięta za wiele. Skupił się wtedy na szczypiącym, nieprzyjemnym uczuciu i aby cokolwiek zapamiętać z poleceń klanowej Medyczki.
- Dobrze dla ciebie - odparł, otwierając pysk w ziewnięciu. - Raczek zachorowała, przez co nie mogła ani mi poprowadzić treningu, ani temu chwastowi - przez ciało Rysia przeszedł lekki wstrząs, chociażby wspominając o kleszczu klanowym, jakim jest Szczypiąca Łapa. Idiota według burego pointa, tyle do powiedzenia. Głową lekko strzepnął na boki.
Jednak na kolejne słowa kocura, bo nie uważał go za rodzinę, Gronostaj był prawie dla burego obcy, podniósł uszy i wzrok. Pysk przekierował w jego stronę, marszcząc brwi. Niebieskie oczy dokładnie zlustrowały Gronostaja.
- Nie wiedziałem, że się martwisz o swoje rodzeństwo - parsknął, po chwili kontaktu wzrokowego uciekając oczami. Jednak przez jego łapy przebiegły mrówki, gdy zdał sobie sprawę, że faktycznie nie widział niebieskiego w obozie od dłuższego czasu. Wziął głęboki wdech. - Lot był mądry. Wiedział co robi. Jeśli się nie czuł w Klanie dobrze, to nie masz prawa go zatrzymać - mruknął, przyglądając się swojemu odbiciu w wodzie. Strzepnął końcówką ogona. - Teraz możesz się tylko modlić do Gwiezdnych, aby nic mu się nie stało. Może zmieni zdanie i wróci, czy coś - wzruszył barkami.
Ryś tą wieść przyjął dość... na sucho. Na zewnątrz faktycznie wyglądało, jakby to go nie obchodziło, jednak w środku coś w nim strzeliło. Kolejna strata. Dodatkowo dobił go fakt, że to był pierwszy kot, z którym świadomie rozmawiał. I wtedy to była ich pierwsza i ostatnia rozmowa. Nie liczy się ciche "hej" na ceremonii.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Gronostajowy Syk
Zaginiony
stone


Klan:
wicher

Księżyce: 20 [styczeń]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył, Lawendowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-08, 18:21   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


...— Widziałem. — odpowiedział krótko. W końcu dlatego pytał; było to dla nieco zachowanie skrajnie irracjonalne, którego nie potrafił pojąć umysłem, który był nieco zamknięty na tak emocjonalne i nielogiczne sprawy. — Co Ci strzeliło do głowy? — spytał, i mimo treści wypowiedzi, która mogłaby wskazywać na to, że Gronostaj drwi ze swojego brata, brzmiało to dość neutralnie. Tak, jakby chciał się po prostu dowiedzieć, co konkretnie kierowało burym pointem przy harataniu swojej łapy. Tak, uważał to za głupie, jednak liczył, że dowie się o tym nieco więcej.
Na dalsze informacje dotyczące jego łapy, o jej leczeniu i aktualnym stanie zareagował nieznacznym skinięciem łbem, dając bratu do zrozumienia, że dalej go słucha.
Usłyszawszy o Raczej Sadzawce, którą pogrążyła choroba, podniósł z zaciekawieniem brew. Nie z powodu samego zastoju treningu Rysiej Łapy, a raczej przez część, która wspominała o znienawidzonym przez niego kociaku. Totalnie zapomniał, że Szczypiąca Łapa (jak paskudnie brzmi to miano, gdy nosi je ktoś jego pokroju...) dostał Raczek na mistrzynie. Przynajmniej tyle, że jego trening się przeciągnie i nie zostanie wojownikiem tak szybko, jak stałoby się to przy zdrowym mistrzu; o ile w ogóle dożyje tej ceremonii. Gronostaj zrobiłby wszystko, byleby to się nie stało.
...— Ten szczyl nie zasługuje, by mieć trening. Powinien wąchać mech w kociarni do końca swoich dni. — skomentował krótko, kończąc wypowiedź wypchnięciem powietrza z nozdrzy, po czym odwrócił wzrok. Szczypawka to była jedyna persona, którą miał okazję poznać, która wzbudzała w nim złość. Nie tak intensywną, jak odczuwali ją inni, jednak z pewnością wyczuwalną i specyficzną. Na takie miejsce w głowie Gronostaja trzeba sobie porządnie zasłużyć. To jedyne, co udało mu się osiągnąć w życiu - obudzić w terminatorze emocje inne, niż obojętność.
Spojrzał na brata kątem oka, słysząc jego komentarz dotyczący zniknięcia Ulotnej Łapy. Skrzywił się. Martwił? Nie wiedział do końca, co to znaczy, jednak coś łączyło go z Lotem, nawet, jeśli sam nie umiał wskazać, co.
...Martwię to duże słowo. — rzucił — Po prostu nie sądzę, że kiedykolwiek zobaczę go już żywego. Nawet, jeśli to jego decyzja, nie uważam, że tak po prostu odszedłby z Klanu. Znudziłby się i wrócił, a minął już jakiś czas. Zapachu nie ma. — dodał jeszcze, a na wzmiankę o Gwiezdnych parsknął, kierując wzrok ku górze.
...Gwiezdni powtórzył, kręcąc głową z delikatnie uniesionymi kącikami ust — równie dobrze mógłbym gadać do gruzu.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 80/200
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-08, 19:00   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


- Głupota - odparł oschle, bo taka była racja. Po chwili spuścił łeb, spoglądając na swoje łapy. Wypuścił cicho powietrze nosem. - I nagła panika. Nie spodziewałem się, że ruda Gwiazda odejdzie. Razem z Zajęczym Susem - burknął, kładąc po sobie uszy. Może i dla Gronostaja owy wojownik był po prostu szarą jednostką, jednak dla Rysia? Obiecywał mu, że porozmawiają, jeszcze kiedyś. Teraz szansa była dopiero, jak umrze. Dopiero wtedy będzie mógł z owym kocurem porozmawiać. Chociaż... dopiero teraz zauważył, że to był pierwszy pogrzeb, pogrzeb kogoś, kogo znał. Czyżby tak reagował na śmierć bliskich? Nie wiedział. I trochę nie chciał się dowiedzieć. Zaczął grzebać pazurami w ziemi.
- Po raz pierwszy się z tobą zgodzę. Wzbudza u mnie odruchy wymiotne, gdy tylko go widzę - parsknął, leciutko podnosząc kącik pyska. Pokręcił głową, żałując, że matka Komarzej Łapy musi się z takim szczylem użerać.
- Czyli się martwisz. Myślisz o jego zniknięciu, gdzie teraz może być. Widziałem jak się rozglądasz, więc podejrzewam, że szukałeś Lota wzrokiem. Czyli się martwisz o niego, bracie - odparł zimnym tonem, jednak wzrok Ryśka również wyrażał obawę o brata. Miał nadzieję, że po prostu gdzieś tam żyje. A jeśli nie... cóż, nie miał co zrobić.
Na kolejne słowa pointa podniósł brew zaskoczony.
- Czyżbyś przestał wierzyć w Gwiezdny Klan? Znaczy, ja ci tego nie zakazuje czy coś, jednak jest to dość zaskakujące. Spodziewałbym się tego u kogokolwiek innego, ale nie u ciebie - rzucił, patrząc się kątem ślepii na Gronostajową Łapę.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Gronostajowy Syk
Zaginiony
stone


Klan:
wicher

Księżyce: 20 [styczeń]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył, Lawendowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-10, 17:48   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Podniósł delikatnie kącik ust, słysząc komentarz Rysiej Łapy dotyczący jego zachowania na ostatnim pogrzebie; nie spodziewał się, że określi to w ten sposób, jednak terminator musiał się zgodzić. Nie był to najmądrzejszy czyn, był całkiem pozbawiony sensu i na dodatek działał na jego niekorzyść, bo zamiast robić coś pożytecznego, to jakiś czas musiał siedzieć u Lśniącej Sadzawki, marnując kawał czasu.
Przełknął ślinę na wzmiankę o śmierci Porywistej Gwiazdy, postanawiając nie drążyć tematu i w ogóle go nie komentować; nauczył się z tym żyć i powoli odzyskiwał pełną równowagę duszy, więc nie miał zamiaru celowo znów jej zachwiać.
...— Zakała Klanu. Jest na równi z przybłędami. — dodał jeszcze cegiełkę do opisu Szczypiącej Łapy, którą oboje razem z Rysią Łapą tworzyli, będąc w tym temacie wyjątkowo zgodni. Cóż, ciężko przecież kłócić się o to, czy Szczypawka nie jest irytujący. Była to oczywista oczywistość i tylko głupiec miałby inne zdanie na jego temat. Nie chodzi o sam sposób bycia, który jest po prostu wkurzający, a o brak szacunku do wszystkiego i wszystkich, połączona ze skrajnym brakiem refleksyjności.
Nie potrafił nazwać tego, co czuł, bowiem czuł niezwykle małą ilość rzeczy i gdy już to się działo, zupełnie ich nie rozumiał. Co innego obserwacja innych, słuchanie ich, co pozwalało mu mniej więcej stworzyć obraz tego, czym są emocje; jednak bez praktyki, czyli odczuwania ich samemu, był obdarty z jakiejkolwiek wiedzy, co było niezwykle niekomfortowe.
...— Nie mam pojęcia, co to znaczy, Ryś. — odparł, jako kontrargument do tego, co powiedział jego brat. Być może dla niego było to łatwe do stwierdzenia, jednak on sam nie był pewien.
Spojrzał kątem oka na swojego brata, zaraz potem odwracając wzrok ku niebu, biorąc lekki oddech, by po chwili wypuścić powietrze nosem, przymykając przy tym oczy.
...— Powiedz mi — zaczął — jak wierzyć w dobro kogoś, kto pozwala na tyle tragedii, przygląda się z chmurek, jak młody przywódca traci życie, a na dodatek przyklaskuje kryzysowi i brakowi zwierzyny? — wymienił, odwracając łeb ku niemu — Jeśli istnieją, to muszą być znudzonymi sadystami.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 80/200
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-11, 00:40   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


- Ej. Ale nie przyrównuj samotników do Szczypiącej Łapy, bo to dla nich wręcz obraza - mruknął, podciągając jeden kącik pyska wyżej w krzywym uśmiechu. Przynajmniej w tym bracia się zgadzali. Mieli jeden wspólny temat i był nim biały chwast w ich Klanie. Ryś wyprostował swój grzbiet, cicho pomrukując. Strzepnął niewidzialny kurz z łba, potrząsając nim na boki.
Na słowa Gronostaja zmarszczył brwi, a za nimi poszło czoło. Wbił swoje niebieskie spojrzenie w pysk niebieskiego pointa, po czym wzruszył ramionami.
- Eh, nie moja sprawa. Upieraj się przy swoim, bo wiem, że ci nie przegadam do łba. Co nie zmienia faktu, że na moje się po prostu martwisz o Lota i, nie uwierzysz, jest to normalne, kocie uczucie - odparł, spoglądając na rzekę przed siebie. Wypuścił nagromadzone powietrze z pyska, rozluźniając rysy pyska.
Rysiek słuchał uważnie z przymkniętymi ślepiami tego, co mówił niebieskooki. Kiedy już skończył zwrócił ku niemu pysk z łagodnym wzrokiem. Był po prostu zmęczony.
- Już ci mówię. Gwiezdni nie mogą nic zrobić. Jedynie co, to zsyłają sny przywódcom lub medykom. A tak? To po prostu przyglądają nam się z góry, jednocześnie nie mogąc nic zrobić. Możesz mieć szczęście, że może ciebie Gwiezdny nawiedzi, ale to się dzieje raz na obieg pór. To są zmarłe koty, duchy przodków. Co by mieli zrobić? - Ryś podniósł się na tylnie nogi, przednimi wymachując w górę. - O proszę Klanie Wichru! Jako, że jesteście biedni, to macie tą zwierzynę z chmur i powietrza, gdyż ona nam zbędna - lekko opadł na przednie łapy po swojej manifestacji. Usiadł znowu, owijając ogon wokół swojego ciała. - Oni nie rządzą naszym lasem. Po prostu obserwują, zapewne z bólem, to co się dzieje - wzruszył ramionami lekko, kończąc swój, według niego, nudnawy monolog. Mlasnął językiem, oblizując sobie pysk. - Ale ja ci tam nie zakazuje w nich nie wierzyć. Każdy kot jest inny i to jest najzwyczajniej w świecie w porządku. Jednak ja wolę myśleć, że jak mnie coś zeżre, to pójdę nam na górę i porozmawiam sobie z Zajęczym Susem, bo mu to obiecałem.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Gronostajowy Syk
Zaginiony
stone


Klan:
wicher

Księżyce: 20 [styczeń]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył, Lawendowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-20, 11:16   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Dla niego zarówno samotnicy, jak i Szczypiąca Łapa byli na podobnym poziomie; z tą różnicą, ze odraza do kotów z poza Klanu była dla Gronostaja bardzo ogólnikowa i nie czuł do nich niechęci z powodów czysto personalnych, a najzupełniej ogólnie nie miał szacunku do całej ich grupy. Syn Paprociowego Pyłu jednak dawał Gronostajowi konkretne, wyraźnie zarysowane powody do tego, by czuć do niego obrzydzenie i chęć pozbycia się go; brak szacunku zarówno do niego, jak i do zmarłego Porywistego i to na jego pogrzebie już na zawsze skreśliła tę larwę w oczach niebieskiego pointa, który nawet nie silił się na to, by mieć jakąkolwiek nadzieję, że biały kocur kiedykolwiek się zmieni. Był zdania, że pełna przemiana charakteru jest niemożliwa - a już na pewno nie tak w skrajnym przypadku, jakim był Szczypawka.
Co do martwienia się o Lota - Gronostajowa Łapa nie wykluczał, że to, co czuje, jest jego przejawem, jednak wiedział o tym na tyle niewiele, że nie chciał i nie umiał tego nazwać. Nie było to tak proste, jak pewnie mogło to się wydawać Rysiowi, który emocje odczuwał niezwykle wyraźnie, na tyle, że czasem nie umiał ich kontrolować - i to, co zrobił ze swoją łapą na pogrzebach było doskonałym tego przykładem. Z zewnątrz można by rzec, że bracia mają podobne usposobienie, jednak zaglądając głębiej, Rysia Łapa z pewnością skrywa w sobie więcej głośno krzyczących, rozrywających od środka uczuć, niż Gronostaj, który nie potrafił ich pojąć i nie był zaszczycony ich wyczuwalną obecnością.
Słuchał tego, co do powiedzenia miał jego brat, nie będąc jednak do końca przekonany, czy bronienie Klanu Gwiazdy ma sens. Dla niego Ci, którzy mają moc dawania dodatkowych żywotów, z pewnością mają jakiś wpływ na to, co dzieje się na ziemi; jeśli nie jest ona na tyle mocna, by zesłać zwierzynę, z pewnością mogłaby ona ograniczyć się do pomocy w postaci przepowiedni, rad, czy naprowadzenia przywódców, jak mają działać; szczególnie, że Lawenda wydawała się być na swoim stanowisku niepewna i zagubiona.
...— Mogliby przynajmniej wskazać Lawendowej Gwieździe kierunek, w którym mogłaby prowadzić nasz Klan. — skomentował, odwracając łeb ku swojemu rozmówcy — Nie uważam, że podejmuje dobre decyzje i że dobrze sobie radzi. Ktoś musi ją naprowadzić. — odniósł się oczywiście do przyjęcia do Klanu przybłęd, szczególnie, że Klan Wichru był w nieprzyjemnej sytuacji, jeśli chodzi o zwierzynę, a były to dodatkowe gęby do wykarmienia, które na dodatek nie były jeszcze w stanie samodzielnie zapolować i do czegokolwiek się przydać.
...— Lawenda mówiła mi, że Porywista Gwiazda kazał przekazać mi wiadomość. To mogłoby znaczyć albo to, że faktycznie coś tam jest, albo być elementem bardzo rozbudowanego snu.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 80/200
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-20, 11:45   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Westchnął ciężko. W sumie to zaczął sobie sam zadawać pytanie, na kiego tłumaczy bratu owy temat. W końcu Gronostaj jest najmądrzejszy i próba wbicia mu czegoś do łba graniczy z cudem. Dlatego wysłuchał to co niebieski miał do powiedzenia, po czym po prostu wzruszył barkami. Oczywiście, że Rysiek załapał aluzję, jeśli chodzi o Kusę i Owieczkę. Dwa brzdące latały po obozie i bawiły się, nieświadome zagrożenia, które wisi nad ich Klanem.
- A skąd wiesz, że jej niczego nie zesłali - odparł z twardą miną, podnosząc wyżej jedną ze swoich brązowych brwi. - Dodatkowo do uzgodnienia decyzji wybrała Barwną Ścieżkę. Po za tym chyba sam wiesz, co mówi Kodeks o zagubionych kociakach - zmrużył ślepia, odwracając wzrok w stronę lasu. Kto wie, na kogo wyrosną dwie kotki. Może zostaną wielkimi wojownikami, dzielnymi i będą wiernie służyć Klanu Wichru. Ryś kompletnie inaczej widział tą sprawę. Kto wie, jak życie się potoczy, po za tym - czemu winne były siostry. Straciły matkę z łap jakiegoś parszywca. Westchnął znowu, nadal mając utkwiony wzrok w swoich łapkach.
- Ty tam z nią byłeś - wzruszył ramionami, podnosząc wzrok na brata. Końcówka ogona lekko drgnęła z dwa razy, po czym Ryś znowu się odezwał:
- Tak jak mówiłem. Wierz, albo też i nie, w co chcesz. Mnie to nie obchodzi, bo to twoje życie. Mi po prostu jest lepiej ufać, że ktoś nad nami czuwa. Dodatkowo - wydał z siebie niezadowolone sapnięcie - Gronostaj, powinieneś też wiedzieć, że w Porze Opadających Liści i Nagich Drzew każdy z Klanów ma cienko ze zwierzyną. To nie jest wina Gwiezdnych, taka jest po prostu kolej rzeczy.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Gronostajowy Syk
Zaginiony
stone


Klan:
wicher

Księżyce: 20 [styczeń]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył, Lawendowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-22, 08:44   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Wbrew pozorom Gronostaj nie był aż tak wielkim ignorantem, jak mógł odbierać do Rysia Łapa; racja, jego ego sięgało wyżej, niż wznosiło się słońce w centralnej porze dnia, uważał siebie za lepszego i nieomylnego, nie znaczyło to jednak, że całkowicie wypierał słowa innych i w ogóle nie brał ich pod uwagę. By tak się działo, trzeba było być co najmniej Szczypawką, który w oczach terminatora był nikim. Ryś jednak, mimo swego specyficznego stylu życia i podejścia do relacji z bratem, był w dalszym ciągu jego rodziną; nawet, jeżeli jego opinia w stanie za wiele zmienić w światopoglądzie niebieskiego pointa, to wysłuchiwał jej z uwagą, uważając to za zwyczajnie interesujące, jak wiele różnic może zachodzić między dwoma kotami tej samej krwi.
...— Ślepe podążanie za regułkami to nie klucz do dobrych rządów. — mruknął z powagą, odpierając argument o kodeksie wojownika, którego Gronostaj oczywiście nie negował; był jednak zdania, że zamiast biernego spełnienia spisanych w nim warunków, należy dopasowywać je do konkretnych sytuacji; a głód, jaki spadł na Klan Wichru, zdecydowanie był argumentem przeciwko przyjmowania kolejnych pysków do wykarmienia, pomijając już zupełnie kwestie, które przemawiały do niego najbardziej - te o nieczystości krwi i splamieniu Wichru kimś, kto nie ma z Klanem nic wspólnego. Gronostaj nawet nie silił się na nadzieje, że z tych dwóch przybłęd wyrośnie cokolwiek wartego życia w Klanie; nawet, jeżeli zostaną kiedyś mianowane na wojowników, co byłoby dla terminatora absurdem, to nigdy w jego oczach w pełni na tę rangę nie zasłużą.
...— Byłem. Ale snów z nią nie dzieliłem. — skomentował krótko. Z jego perspektywy Lawenda po prostu zasnęła, a reszta to były tylko i wyłącznie jej słowa, w które przecież nie mógł biernie wierzyć, nawet, jeżeli jej ufał; nie miał bowiem pewności, że nie były to tylko halucynacje czy bardzo realistyczny sen.
...— Uwierzę, jeśli sam doznam ich obecności. — rzucił, spoglądając przed siebie. Wiedział, że przy odpowiednich staraniach uda mu się kiedyś osiągnąć swój cel; jeśli sam kiedyś doświadczy dar otrzymania dziewięciu żywotów, wtedy będzie mógł się zgodzić, że cokolwiek tam jest.
...— Masz rację — zaczął, spoglądając na brata — teraz jednak kryzys zaczął się dużo wcześniej, dodatkowo wzmocniony przez suszę. Dlatego każdy kęs się liczy, a mu musimy dodatkowo rozdzielać je między przybłędy.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 80/200
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-22, 10:43   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


- Eh, Gronostaju. Co ci zrobiły te kociaki? Straciły matkę przez jakiegoś samotnika i teraz wychowuje je Szyszkowy Ogon. Jest to wojowniczka z naszego Klanu, więc też wychowa je na naszych klanowiczów. Oczywiście nikt nie wie, co się z nimi stanie w przyszłości ale na razie to są po prostu bezbronne kociaki, które same by zdechły - pokręcił zrezygnowany głową na boki. Westchnął cicho, mrużąc ślepia. Czasami nie miał siły do swojego brata... czasami, de facto cały czas. O ile rodzina to rodzina, ale czasami nie rozumiał swojego rodzeństwa. Wydawało mu się, że lepiej by było dla każdego, gdyby on urodził się inny, zgodny ze schematem. A wyszło takie miłe na początku, później samo się gryzące. Strzepnął na ten fakt uchem.
- Mhm - odburknął szybko. No cóż, bury point tego nie widział, to skąd miał wiedzieć. - To powodzenia - odparł, wzruszając lekko barkami. On sam jakoś nie miał wyrobionej opinii na temat Gwiezdnych. Bardziej po prostu wierzył, aby czuć się bezpiecznie, wierzył jak każdy inny przeciętny kot. No bo też i on był przeciętny. Nie był jakoś wybitny jak Gronostaj, nie był też jakimś klanowym pasożytem. Po prostu był i... chyba nikt by nie zauważył, jakby przez przypadek zniknął. Może Raczek czy Komar, Racza Sadzawka, bo w końcu jest jej terminatorem, a Komarza Łapa, no bo jest jego przyjacielem. Ale tak to chyba... niespecjalnie.
Po pierwszych słowach rozmówcy niebieskooki podniósł łeb zaciekawiony i spojrzał na kota ze swojego miotu.
- Oh wow, przyznajesz mi w czymś rację - podniósł jedną brew wyżej, spoglądając na Gronostaja zaciekawiony owym faktem. Zaraz później jednak wywrócił ślepia ku niebu. - Się przyczepiłeś tych biednych kociaków jak najgorsza żmija. Przecież starszyzna oraz kociaki i tak by jadły pierwsze. Tak cię to gryzie? - rzucił lekko, a końcówka ogona lekko drgała, bo Rysiek czuł się, jakoby gadał do drzewa. - Może kiedyś Kusa i Owieczka przydadzą się Klanowi, kiedy akurat będzie problem w wojownikach. Po za tym - wzruszył ramionami lekko, odbijając wzrok w stronę płynącej rzeki - Ty widzisz przybłędy jako jakąś klątwę nad Klanem, ja widzę te siostry jako... po prostu kociaki. To tak jakby nasza matka nagle zginęła w młodym wieku na terenach, nie wiem, rzeczniaków. Nie wiem co by Czerwona Gwiazda zrobiła, ale... to są po prostu bezbronne kociaki, które nikomu nic nie zrobiły i mają jeszcze trudny start. Po prostu.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Gronostajowy Syk
Zaginiony
stone


Klan:
wicher

Księżyce: 20 [styczeń]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył, Lawendowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-22, 14:25   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Końcówka jego masywnego ogona zaczęła kołysać się to w lewo, to w prawo, a oczy zachowywał przy tym przymrużone, gdy do jego uszu docierały kolejne słowa Rysiej Łapy. Tak, jak wcześniej mógł się z nim zgodzić, tak teraz niezgoda na jego światopogląd była w jego głowie wyjątkowo odczuwalna, tak, że miał ochotę od razu zgłosić sprzeciw; momentalnie jednak jego umysł znów wypełniło opanowanie i porządek, tak, że pozwolił bratu skończyć wywód mający na celu tłumaczenie tych przybłęd, i dopiero po tym odwrócił łeb w jego stronę, ze spokojem patrząc na niego spod osuniętych w dół brwi.
...Rysiu — odparł, również zwracając się do niego kocięcym imieniem — żaden syf o samotniczej krwi nie będzie naszym Klanowiczem. — rzucił, odnosząc się do tego, co jego brat wygadywał o wychowywaniu kociąt przez Szyszkowy Ogon. Ona sama długo nie była w Wichrze, z tego, co opowiadała mu, gdy był jeszcze kocięciem, ale to nie znaczy, że powinna mieć możliwość decydowania o czymkolwiek i WYCHOWYWANIA przybłęd. — Tak działa selekcja naturalna. Słabsze osobniki giną. — skwitował jeszcze, odwracając łeb przed siebie.
Nie odniósł się do "powodzenia" rzuconego przez Rysia nawet żadnym kiwnięciem głowy czy mimiką pyska; nie uważał to za potrzebne w sytuacji, gdy oboje zdawali sobie sprawę, że intencje jego brata z pewnością nie są stuprocentowo szczere. Na wspomnienie o przyznanie racji uniósł sarkastycznie kącik ust, wypychając z nozdrzy powietrze. Cóż, wszyscy, nawet skrajnie różni, będą się kiedyś musieli ze sobą zgodzić, nawet w najmniejszej głupocie. Nie miało to jednak znaczenia, gdy pole nieporozumień między braćmi było dużo szersze, niż jakiekolwiek podobieństwa w postrzeganiu świata.
...— Nie. Mamy obowiązek wykarmienia zasłużonej starszyzny i kociąt. Gryzie mnie jedynie fakt, że są wśród nich pasożyty, które na oczy nie widziały Klanowego życia. — rzekł z wyjątkowym spokojem — Kocięta można było odnieść do dwunogów. To byłoby najlepsze wyjście w obecnej sytuacji. Jak mamy wzbudzać respekt, jeżeli robimy za przytułek dla zagubionych gówniarzy? — zakończył, odwracając wzrok. Ryś był w oczach Gronostaja idealistą, który widział świat w tęczowych barwach i chciał na siłę zmienić go na lepszy; jego brat natomiast nie silił się na empatię względem kogoś, kto w jego oczach plamił honor Klanu Wichru.
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 80/200
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-25, 10:15   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Owszem. Rysiek nie był realistą i doskonale sobie z tego zdawał sprawę. Chciał dla każdego jak najlepiej, chciał, aby każdy czuł się bezpiecznie w Klanie i chciany. Już na naukach w końcu były takie prześwity, kiedy, wtedy, Wydrza Łapa opowiedziała mu o kotach, którzy odchodzą z Klanu. Teraz to samo było z Lotem. Bury point czuł gdzieś na żołądku uścisk winy, bo w końcu mógł coś zrobić, ale skoro niebieski kocur wybrał dla siebie taką drogę... to nie mógł nic zrobić. Mógł tylko prosić Gwiezdnych, aby trzymali go w opiece i aby Lot sobie poradził w nowym życiu.
Dlatego też słowa pointowanego brata tak mocno uderzyły w serce i duszę Ryśka. Ale słuchał z respektem, patrząc się tępym wzrokiem na taflę zielono-niebieskiej rzeki przed nimi. Kiedy już skończył terminator schorowanej zamknął szczelnie oczy i głęboko westchnął.
- Jesteś mysim móżdżkiem, jeśli tak myślisz - odparł sucho i zimno. Tak. Owy temat był dla burego dość, hm, dotkliwy z wyżej wymienionych powodów. Zwrócił w końcu ku niemu niebieskie spojrzenie, dość zawiedzione. - Po to żyjemy w Klanie, aby sobie nawzajem pomagać. Aby słabsi nie ginęli, a aby ich wytrenować i pomóc, aby byli rośli w siłę. Aby pomagać innym, nawet, jak ty to powiedziałeś, o samotniczej krwi - przełknął ślinę, nadal mówiąc dość stanowczo. - Żadne kocie nie jest pasożytem. Pasożytem co najwyżej może być kot, który nie wykonuje swoich obowiązków, który nie szanuje współklanowiczów i starszych, który jest jak Szczypiąca Łapa. A respekt... wiem, że jesteś honorowy, ale nie żyjemy w erze wojen międzyklanowych. Dodatkowo, jeśli córki pieszczoszki, którą znalazła Szyszkowy Ogon będą dobrymi wojownikami, będą służyć Klanowi tak jak należy... możemy uzyskać więcej tego respektu, niżeli jakbyśmy odrzucili owe kociaki - ciągnął dalej, po czym wstał i odwrócił się na pięcie powoli zbierając się do zakończenia owej rozmowy. Jednak na chwilę się zatrzymał, marszcząc nasadę nosa. Odwrócił pysk i spiorunował wzrokiem brata. - Nie chciałbym, aby ktoś się czuł w naszym Klanie niechciany tylko i wyłącznie przez to skąd pochodzi. A ty byś się nadał do Gromu. Słyszałem od niektórych wojowników, że chcieli wybić samotników - mruknął nadal bez jakiegoś wyrazu na pysku.
"Przydałby im się kolejny mysi bobek", pomyślał, po czym odszedł w stronę obozu.
- Idę do obozu, może Racza Sadzawka coś będzie ode mnie chciała. Miłego dnia, Gronostajowa Łapo - rzucił jeszcze na pożegnanie, aby nie odejść bez słowa. Nie patrzył czy brat idzie za nim, nie obchodziło go to. Czy rozmowa z Gronostajem była uciążliwa i męcząca dla Ryśka? Tak. No ale co zrobisz.

[zt, dzięki za sesję :cowboy: ]
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



Ostatnio zmieniony przez Rysi Pomruk 2020-10-25, 10:20, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Gronostajowy Syk
Zaginiony
stone


Klan:
wicher

Księżyce: 20 [styczeń]
Mistrz: Porywista Gwiazda [*], Węglowy Pył, Lawendowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Multikonta: Drobna Łapa [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-28, 11:49   
   Wygląd: Masywny, długowłosy ciemnoniebieski point z białymi i szarymi zaznaczeniami o bladoniebieskich oczach. || KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=420330#420330


Dla Gronostaja chęć przybliżenia nieba i zerwania z niego gwiazdki dla każdego, jak leci, była skrajną głupotą. Oceniał koty według własnej skali i w życiu nie pomyślałby, że każdy zasługuje na równe traktowanie czy przywileje; był to las, a nie ciepły dom dwunogów i do przeżycia ważne było to, by stawiać siebie na pierwszym miejscu i nie zapominać o własnych potrzebach. Bowiem w jego opinii zbyt łagodne traktowanie wszystkich wokół może zwyczajnie odbić się negatywnie na nas samych.
Na obelgę Rysiej Łapy ten podniósł kącik ust do góry w kpiącym uśmiechu, patrząc na niego przy tym kontrastującym z jego mimiką chłodnym, obojętnym wzrokiem. W normalnych okolicznościach dałby mu w pysk, ale nie zamierzał zniżać się do tak żałosnego poziomu, by uwagi kogoś takiego wzbudzały w nim agresję. Poza tym ciągle byli braćmi, więc nawet, jeżeli rozum Rysiej Łapy był na dość niskim poziomie... miał pewnego rodzaju taryfę ulgową, przynajmniej na razie, gdy jego słowa były żywcem wyjęte ze Splątanych Korzeni.
...Zabawne rzucił tylko, nie widząc potrzeby strzępienia języka na tak marne obelgi od kogoś, kto nie widzi nic złego w zapchlonych, samotniczych przybłędach, które zagrzały sobie miejsce w ich Klanie.
...— Klan to miejsce dla silnych, honorowych kotów zrodzonych TUTAJ, nie w zapchlonych, samotniczych norach. Jeżeli tak bardzo zależy ci na tych znajdach, odnieś je do dwunogów, gdzie teraz z pewnością najedzą się bardziej. — odparł ostatecznie, ciągle z nutą wyczuwalnej w jego głosie pogardy. Światopogląd Rysia zniesmaczył go, bowiem sądził, że ma on chociaż trochę oliwy w głowie i jest świadomy ciężkiej sytuacji, które znajdy Szyszkowego Ogona jedynie pogarszają, odbierając pożywienie starszyźnie i kociakom zrodzonym w Wichrze.
...— Cóż, pozostaje im tylko życzyć powodzenia. —odparł, w odniesieniu do planu Klanu Gromu.
Na pożegnanie posłał mu jedynie chłodne spojrzenie, a sam pozostał jeszcze jakiś czas przy Brzegu, by wrócić do Obozu wtedy, gdy Rysiej Łapy nie było już w zasięgu jego wzroku.

/zt <3
_________________


I COUNT THE CORPSES ON MY LEFT
I FIND I'M NOT SO TIDY
»★«
SO I BETTER GET AWAY
BETTER MAKE IT TODAY
BUT I CAN'T CONTROL IT
MY FACE IS DRAWN

My instinct still emotes it



  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 80/200
 
Wierzbowa Łapa
Terminator
Kruszynka



Klan:
wicher

Księżyce: 17 [kwiecień]
Mistrz: SZYSZKOWY OGON
Płeć: kotka
Matka: Szyszkowy Ogon
Ojciec: ni ma
Partner: Byłoby super, kiedyś coś może
Multikonta: Karakan [KG], Cytrynka [KC] i reszta bandy
Interwencja MG: tak
Wysłany: Dzisiaj 15:05   
   Wygląd: Kusa jest dosyć charakterystycznym kotem. Znacznie wyróżnia się na tle klanowych kotów. Jak na razie jest kotką drobną, chudą i raczej niewielką. Ma krótkie, miękkie i zawsze czyste, kędzierzawe futerko, które jest w kolorach rudego i czarnego. Barwy mieszają się, tworząc całkiem ciekawe połączenie. Jedyna biel na ciele kotki, znajduje się na szyi i brodzie, nachodzi lekko na górną wargę. Jej głowa jest dosyć... Charakterystyczna i oryginalna. Ma szczupłą mordkę i duże uszy. Prawa połowa pyska jest cała czarna, a lewa ruda. Podobnie z jej nosem. W większości jest czarny, ale na rudej części znajduje się maleńka, ciemna plamka. Ciekawego wyglądu dopełniają kotce duże i jak na razie, bladoniebieskie oczy oraz długie, powykręcane, białe wibrysy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=442920#442920


Zdecydowała się wybrać na krótki spacer po klanowych terenach. Dzień był ciepły, rankiem trochę padało, jednak nawet to nie przeszkodziło terminatorce. Cóż, gdzieniegdzie występowało błoto, jednak stwierdziła, że będzie je po prostu omijać, by się nie pobrudzić. I... Wychodziło jej to całkiem dobrze. Spacer był przyjemny, wybrała się na niego samotnie, ale tylko dlatego, że... Cóż, była zbyt nieśmiała, by zapytać kogoś o towarzystwo. Nie chciała przeszkadzać kotom, które zna. Być może mają teraz lepsze i ważniejsze zajęcia i nie mają czasu na spokojne spacery. Ale to nic. W tym przypadku samotność wyszła jej na dobre, ponieważ dochodząc do Podmokłego Brzegu, pod łapami kotka poczuła śliskie błoto, którego... Cóż, było wystarczająco dużo, by mogło to zacząć jej przeszkadzać. Starała się iść ostrożnie, licząc na to, że za chwilę nie wyląduje w tym bagnie albo co gorsza, w rzece. Wtedy... Cóż, sytuacja byłaby o wiele bardziej niebezpieczna, zważając na to, że szylkretka nie potrafi pływać. Ale to już mniejsza... Los postanowił splatać jej figla i wydarzyła się rzecz, której doświadczyć nie chciała. W pewnym momencie łapa jej objechała, co spowodowało utratę równowagi, a w rezultacie... Cóż, można by się spodziewać. Kusa leżała w błocie, cała brudna, wyglądając niczym bagienny stwór. Albo raczej jak piękny bagienny stwór. Shrek? Zdecydowanie.
_________________

jednego serca! tak mało! tak mało

jednego serca trzeba mi na ziemi

coby przy m o i m miłością zadrżało
a byłabym cichą pomiędzy cichemi!





}
Ostatnio zmieniony przez Wierzbowa Łapa Dzisiaj 15:06, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 | W: 50 | EXP: 70/150 | MED.EXP: 0/100
 
Szyszkowy Ogon
Wojownik
kirigami



Klan:
wicher

Księżyce: 91 [kwiecień]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Gronostajowy Krok [*]
Ojciec: Kusowąsy [*]
Multikonta: Złoty Pysk [kw]
Interwencja MG: tak
Wysłany: Dzisiaj 15:41   
   Wygląd: Ogromna, klasycznie pręgowana bura kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i palcach, o bladozłotych oczach. Nieco zgarbiona, zawsze z nonszalancko potarganym futrem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5728
   Trwałe urazy: rozległa blizna na prawej pięcie


Szyszkowy Ogon była akurat na patrolu z Pomarańczową Skórką, Trawiastą Polaną i Splątanym Wąsem. Był to wyjątkowo głośny patrol i śmiech czterech kotek było słychać chyba aż w obozie! Bardzo dobrze im się rozmawiało i zanim się obejrzały, patrol dobiegł końca i był czas, by wrócić do obozu. Szyszkowy Ogon jednak miała jeszcze zamiar zapolować, skoro nie zrobiła tego wcześniej. Nikt nie spodziewał się przecież, że zwykły patrol może trwać pół dnia! Ale jakoś tak wyszło, że zaczęły nieopodal Płytkiej Dziury, szły wzdłuż granicy z Klanem Cienia, potem wzdłuż Czarnego Ogona, a skończyły przy Ukrytym Pagórku. Ojej! To był naprawdę długi dystans. Skoro jednak wojowniczki udały się na taki porządny spacer, bura postanowiła ich już więcej nie przemęczać i oddzieliła się od grupy, udając się na poszukiwanie zwierzyny, podczas gdy trzy wojowniczki ruszyły w kierunku obozu.
Szyszka westchnęła cicho i, uśmiechając się od ucha do ucha, szła przed siebie, troszkę zapominając o tym, żeby faktycznie szukać zwierzyny. Dzień nie był zbyt ładny, bo ani słoneczko nie świeciło, ani nie było jakoś strasznie ciepło, ale nawet ponura pogoda nie powstrzyma dobrego humoru córki Kusowąsego. W pewnym momencie usłyszała ciche łupnięcie. Ktoś... upadł? Zmarszczywszy brwi, udała się w kierunku źródła dźwięku, podejrzewając, że zna tego bagiennego stworka. Zna i to całkiem dobrze! Uśmiechnęła się lekko i podeszła do swojej córki bliżej, nie zważając na to, że sama brodzi do połowy łap w błocie. Jakoś się umyje to błoto z długiego futra.
- Całkiem tu ślisko, co nie? - powiedziała wesoło, zaraz podchodząc bliżej do szylkretki, by pomóc jej wstać. Schyliła się, by Wierzbowa Łapa mogła oprzeć się o bury bark i wygrzebać się z błota. - Nic ci się nie stało, słońce? - dodała po chwili. Wiedziała, że upadek w błocie to nie jest zbyt niebezpieczny wyczyn, ani że Kusa nie była już malutkim kocięciem, żeby byle upadek mógł skończyć się złamaną łapą; niemniej jednak Szyszce wydawało się, że jej córeczki nadal są takie malutkie... A tu na takie piękne panny wyrosły! Aż łza się w oku kręci, jak ten czas leci. Leci jak ten zajonc, jak to kiedyś powiedziała Ropusza Łapa.
_________________
☆゚. * ・ 。゚
believe me, i will always be there
you can tell me anything and i'll listen
when we are together
there isn't anywhere that i would rather be
three birds of a feather

<href="https://fonts.gstatic.com">
Ostatnio zmieniony przez Szyszkowy Ogon Dzisiaj 18:20, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 50/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 15