Poprzedni temat «» Następny temat
Czarny Ogon - wschód
Autor Wiadomość
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [marzec]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrza Gwiazda, Czarny Kogut [KG]; Rożek [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-24, 13:22   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095
   Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie


Nieczęsto wychodził z obozu. A jeżeli już to robił, to musiał iść w towarzystwie innego kota: podeszły wiek odebrał mu wzrok niemalże już całkowicie, pozostawiając go zdanego na swoją pamięć, pomoc innych kotów oraz niewyraźne, ciemne obrysy świata, jaki miał przed sobą. Mimo to... lubił wychodzić. I miał wrażenie, że koty lubiły wychodzić z nim - w końcu nie szli daleko, nie szli szybko, a w międzyczasie Fiołkowy Świt mógł snuć swoje opowieści o dawnych czasach. O życiu nad Słoną Wodą, o obozie ukrytym w sieci podziemnych tuneli, o kotach, które już dawno przestały istnieć w pamięci żywych kotów... Któregoś dnia i on stanie się jednym z nich. Tym, o którym koty będą zapominały, a pamięć o nim będzie zanikać z każdym kolejnym narodzonym kotem. To było trochę... przerażające. Obawiał się tego, nawet jeżeli był świadom tego, że gdy zostanie już Gwiezdnym, to nie będzie już istotne, a on będzie miał całą wieczność na to, by obserwować poczynania swoich potomków, swoich wnuków, prawnuków i każdego kolejnego pokolenia, jakie przyjdzie po nich - bo miał nadzieję, że tak właśnie będzie, trochę egoistycznie wierzył, że linia ta nie zaniknie i jakaś cząstka jego i Malinowego Nosa pozostanie w Klanie Wichru już na zawsze.
Gdy Zaćmiony Księżyc powiedziała, że ktoś kręci się przy granicy i powinni to sprawdzić, Fiołkowy Świt uniósł głowę i nawęszył wiatr; byli jednak trochę zbyt daleko, a jego zmysły były zbyt przytępione, by mógł zidentyfikować, kogo dostrzegła wojowniczka, której opowiadał o Twardej Gwieździe. Zgodził się z nią, że należało to sprawdzić i przyspieszył, by móc sprawnie, jak na swoje możliwości, zbliżyć się do obcych kotów.
Zaćmiony Księżyc zaczęła od standardowego powitania, jakim było poinformowanie o granicy i pytanie o powód, do którego obcy się tu znaleźli. Fiołkowy Świt zaś milczał, patrząc zamglonymi ślepiami na czarno-białą kotkę po drugiej stronie granicy. Wiele woni osadzonych na jej sierści było obcych, trudnych do zidentyfikowania, nieznanych. Była jednak też taka, którą znał, która była zakodowana głęboko w jego pamięci, którą potrafił rozpoznać zawsze.
- Ropuszka? To naprawdę ty? - spytał, przerywając Zaćmionemu Księżycowi, która zamilkła i zamrugała powiekami, patrząc najpierw na starszego, a później na obce koty. Zmarszczyła brwi, ewidentnie próbując połączyć kropki - pozostawiła więc sprawę starszemu. Być może dopiero, gdy się odezwał, zaczęła próbować dopasować widziany pysk do kogoś, kto był kiedyś w Klanie Wichru... w każdym razie jednak zamilkła, czekając na odpowiedź i chyba zastanawiając się, co zrobić dalej.
_________________
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي

they asked "do you love her to death?" I said "speak of her over my grave and  watch how she brings me back to l i f e"
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 9 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 530/750
 
Traszkowa Łapa
Terminator
Kurce!



Klan:
wicher

Księżyce: 14
Mistrz: Chaotyczny Lot
Płeć: kocur
Matka: Ropusza Łapa
Ojciec: Fiołkowy Świt (nie biologiczny)
Multikonta: Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-24, 14:48   
   Wygląd: Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=445981#445981


- Tu? - Kociak rozejrzał się na boki nie zauważając w okolicy nic szczególnego. Pożółkła trawa, a w oddali kilka drzew. Nie było tu żadnej dziupli, ani krzaków, ani nawet wgłębienia, które mogłoby posłużyć za nocleg, a jedynie płytki strumyk. Zdecydowanie nie rozumiał czemu to miejsce miało być celem jakiejkolwiek wędrówki. - Czaje… - odparł mimo to. Nie protestował przed biernym grzaniem ziemi pod pupą i nie dopytywał czemu niby miałby nie wstawać, albo kto miałby przyjść tylko ze względu na wyczerpanie po wielogodzinnej wędrówce.
Siedząc tak i ziewając raz po raz, skupił spojrzenie na mieniącej się w świetle zachodzącego słońca wodzie. Cichy szum i taniec kolorowych promyków sprawiały, że powieki kociaka z każdym kolejnym uderzeniem serca coraz bardziej opadały, a jego głowa kiwała się coraz mocniej w przód i tył. Przed zaśnięciem chroniły go właściwie jedynie regularne powiewy zimnego wiatru, które sprawiały, że jedynie mocniej przylgnął do włochatej łapy olbrzymiej kotki powoli nie potrafiąc już walczyć z potrzebą odpoczynku…
Nagle, do świadomości błądzącej gdzieś na skraju jawy i snu dotarł czyjś głos. Kociak rozwarł ślepia, zdezorientowany i nauczony przez swoje niewielkie, życiowe doświadczenie, że niebezpieczeństwo może czaić się na każdym kroku, a nie każdy kot, to miły kot, zerwał się na równe łapy, zjeżył i wydał z siebie ostrzegawczy odgłos… a przynajmniej w własnym mniemaniu, bo tak naprawdę brzmiało to jak syczenie połączone z wdepnięciem na piszczącą zabawkę. Gdyby nie dzielący ich strumyk, może nawet któreś oberwało by żałośnie małą łapką po kostce i zjadło w efekcie głupiego dzieciaka, ale, na szczęście, żadne z nich go jeszcze nie przekroczyło.
- Ksssssshhhhmmm? – Ostrzegawcze odgłosy przeszły płynnie w pomruk zdziwienia, gdy usłyszał, że rudy kocur znał imię jego matki. Uspokoił się w momencie, mrugając kilka razy, po czym na pyszczku wykwitł mu na nowo szeroki uśmiech. – Hej Opucha, to twoi kumple som? – Zagadnął i nie czekając na odpowiedź, zwrócił głowę w stronę dwóch przybyszów. – Ale macie farta, bo bym was prawie normalnie zaatakował, no normalnie kurce – wyjaśnił łaskawie.
_________________

teenage dreams in a teenage circus
running around like a clown on purpose
who gives a damn about the family you c o m e from
no giving up when youre young and you want some

we are not what you think we are
we're golden, we're golden


  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 35/150
 
Ropusza Łapa
Terminator
joxter



Klan:
wicher

Księżyce: 56
Mistrz: Szyszkowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Żar KR
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-11-24, 20:34   
   Wygląd: Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=312845#312845


Domyślała się, że Traszka jest zmęczony. Ostatnie dni były głównie przeznaczone na podróż między osiedlem a Terenami Klanu Wichru i nawet z regularnymi postojami i noclegami, nie zdziwiła się gdy pchła pomalutku zaczęła odpływać w objęcia morfeusza niedługo po tym jak usiedli przy strumyczku. Był w końcu kociakiem, prawdopodobnie wyczerpanym podlotkiem, któremu należał się odpoczynek. Dlatego też nie wszczynała prób przebudzenia go, pozwalając mu użyć swojej łapy jako poduszki. Ropucha zlustrowała otaczający ją krajobraz, notując jak bardzo wszystko wydawało się takie same, jednak w tym samym czasie wiedziała jak wiele musiało się zmienić. Zerknęła na swojego syna, który teraz smacznie drzemał wtulony w nią, po czym otuliła go puszystym ogonem, czekając na jakiegoś klanowicza.

Miała cichą nadzieje, że patrol którą ją przywita na granicy będzie złożony przynajmniej z jednego kota, który ją kojarzy. Nie mogła w pełni nawet wyrazić swojego zaskoczenia i silnych emocji, które oczywiście poszły zaraz w ślad, kiedy zobaczyła siwego rudzielca o klasycznym pręgowaniu i z kilkoma charakterystycznymi bliznami. W momencie, w którym Fiołkowy Świt wszedł w jej pole widzenia, obecność Zaćmionego Księżyca została, no coż, przyćmiona i równie dobrze mogło jej tu po prostu nie być. W pierwszej kolejności, czarno-biała zamarła, lustrując swojego ojca spojrzeniem przepełnionym miksturą żalu, smutku i dezorientacji, nie rozumiejąc czemu ten tak obojętnie podchodzi to tej całej sytuacji. Dopiero po chwili, kiedy kołowrotek w główce płaza obrócił się, niosąc ze sobą istotną informację o stanie zdrowotnym dzieciny Stokrotkowej Łąki, kotka poczuła jak część rozruszanych nerwów uspokaja się. Jej ojciec ślepł. Widocznie w czasie jej nieobecności, musiało się to pogorszyć do takiego stopnia, że nawet teraz, oddalony od niej o może jakieś kilka lisich odległości nie mógł jej rozpoznać. Nie zapomniało niej, po prostu jej nie widział.
Już miała otworzyć swoją mordkę, prawie zakrztuszając na własnej ślinie w chęci odpowiedzeniu Fiołkowi na jego pytanie. To ona! Oczywiście, że to ona!, jednak mniejsze rude coś, musiało się zbudzić i wtrącić. Ropucha przyglądał się synowi i jego poczynaniom dość krytycznie, pozwalając nawet jednej brwi powędrować hen wysoko na ciemnym czole.
- Aszka, miałeś siedzieć - westchnęła, dając ujście kłębiącym się emocją, które z każdym kolejnym uderzeniem serca chciały ją rozwalić na tysiąc kawałeczków. - I nie kumple - dodała, po czym zerknęła na oba koty, by i tak na końcu zatrzymać swoje złote spojrzenia na Fiołkowym Świcie. - To ja, tato - miauknęła i Fiołek nie potrzebował wzroku by zdać sobie sprawę, że na pysiu Ropuchy pojawił się delikatny i ciepły uśmiech. Nie kryła swojego szczęścia w głosie, że go spotkała, że to właśnie on przyszedł na granicę, aczkolwiek była zdenerwowana jak zareaguję. - Hej Zaćmiona, to małe czo lubi być głośno to Aszka. Mój syn - wytłumaczyła w skrócie, kładąc ciężką łapę na zadku pchły, tak aby ten usiadł. - Najchentniej powiedziałabym, że chce wrócić do domu ale... Huh... Słyszałam czo się stało, z mamą i Janką, i nie jestem pewna czy to w ogóle możliwe - miauknęła posępnie, przyznając się do wątpliwości jakie od spotkaniu Bąka łaziły po jej główce.
_________________
X
X
Hope when you take that jump you don't fear the fall
Hope when the water rises you built a WALL
Hope when the crowd screams out they're screaming your name!
- = ≡ Hope if everybody runs you choose toXs t a yX≡ = -

Hope that you fall in LOVE and it hurts so bad - ̗̀ y e a h ̖́ -
The only way you can know you GAVE IT ALL YOU HAD
And I hope that you don't suffer but take the pain
Hope when the moment comes
You'll say...
Ostatnio zmieniony przez Ropusza Łapa 2020-11-24, 20:41, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 14 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 50/150
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [marzec]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrza Gwiazda, Czarny Kogut [KG]; Rożek [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-26, 03:11   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095
   Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie


Nie spodziewał się ataku jakiegoś groźnego węża, który syczał ostrzegawczo gdzieś u łap Ropuszej Łapy. W pierwszej kolejnosci Fiołkowy Świt cofnął uszy, jednak zaraz nadstawił je z zaciekawieniem, przyglądając się małej, rudej plamie, która wyraźnie odcinała się od czerni futra Ropuszej Łapy. Uśmiechnął się łagodnie do kocurka, na jego słowa reagując rozbawionym drżeniem wąsów.
- Dziękuję, kwiatuszku, że nas oszczędziłeś - odpowiedział niesamowicie poważnie, strzepnąwszy uchem na niezadowolone westchnięcie córki. Wiadomość, że mały kocurek był jej synem sprawiła, że Fiołek nieznacznie uchylił pysk, układając wargi w pełne zaskoczenia "o".
- Miło mi cię poznać, Aszko - powiedział, znów zwracając się do kocurka, który okazał sie być jego wnukiem. Zaraz jednak zwrócił pysk w stronę Ropuszej Łapy. - Tak bardzo się cieszę, że wróciłaś i że... Że nic ci nie jest - powiedział nieco ciszej, walcząc z nagłą falą wzruszenia, która dopiero teraz w niego uderzyła. Chyba potrzebował trochę więcej czasu, by w końcu dotarło do niego na dobre, że jego córka wróciła, że była cała i zdrowa i że stała teraz naprzeciw niego... Nie mógł powstrzymać tego, że uronił kilka łez, które zwilżyły sierść na jego policzkach.
- Oni... Tak. Kijanka, Malina... W klanie zostaliśmy tylko ja, Biały Puch, Krokusowa Łąka i jej kocięta i- dlaczego miałabyś nie zostać znów przyjęta? Urodziłaś się tutaj, tu jest twoje miejsce, przy rodzinie... Zaćmiona, kwiatku, możesz pójść po Lawendową Gwiazdę, prawda...? - wyrzucił z siebie niemalże na jednym oddechu, a Zaćmiony Księżyc kiwnęła tylko głową na znak, że może przyprowadzić przywódczynię. Głos Fiołkowego Świtu powstrzymał ją jednak przed choćby zrobieniem kroku. - Chyba... Chyba że to ty... wy nie chcecie wrócić - dodał ciszej, niepewnie, bo nie był pewien, czy chciał znać odpowiedz na to pytanie, jeżeli będzie ono oznaczało, że Ropusza Łapa pozostanie poza klanem. Nie chciał, by odchodziła. Nie chciał, by była z dala od klanu wichru... Zwłaszcza że czuł, że nie zostało mu już tak wiele życia i w tak obrzydliwie egoistyczny sposób nie chcial umierać bez swojej rodziny, ze świadomością, że są gdzieś blisko, ale poza klanem, bez możliwości ostatniego pożegnania.
_________________
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي

they asked "do you love her to death?" I said "speak of her over my grave and  watch how she brings me back to l i f e"
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 9 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 530/750
 
Traszkowa Łapa
Terminator
Kurce!



Klan:
wicher

Księżyce: 14
Mistrz: Chaotyczny Lot
Płeć: kocur
Matka: Ropusza Łapa
Ojciec: Fiołkowy Świt (nie biologiczny)
Multikonta: Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-26, 11:10   
   Wygląd: Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=445981#445981


Kiedy gruba łapa kocicy usadowiła zadek kociaka przemocą ponownie na ziemi, Traszka nadął się niezadowolony i spojrzał na matkę spod byka. Czuł się w tym momencie jak typowy sześciolatek, który chciał popisać się przed fajnymi znajomymi rodziców, ale ci wołali karcąco „uspokój się!” i zaczynali czyścić mu policzki z czekolady obślinioną chusteczką. To był również ten moment, w którym Traszka normalnie zacząłby knuć plan o ucieczce i poszukaniu sobie nowej mamy, gdyby nie głos kocura. Kwiatuszku? Kociak zdumiony, zezował na swój nos, zdecydowanie zdezorientowany. Urodził się w Porze Opadających Liści, więc jedynymi jakie kiedykolwiek widział, były ostatnie, odporniejsze na niskie temperatury róże w biało-różowym domku. One były ładne… Ładniejsze niż robaki i ładniejsze niż pędraki, jak zwykła tytułować go kotka.
- Hej Tato! – Odkrzyknął, stwierdzając, że musi być to imię kocura, bo o roli ojca nigdy nie dane było mu usłyszeć i uśmiechając się ponownie szeroko. Matkę uraczył za to jadowitym spojrzeniem. Ha! Widzisz to? Ten rudy chciał być zdecydowanie jego kumplem! - Słyszałaś Opucha, on nazwał mnie kwiatusek – wypowiedział te słowa ciszej, chociaż wciąż dosłyszalnie, przechwalając się przed kotką.
Co prawda nie wiedział, czemu on i ta druga nie byli kumplami Ropuchy, ale jak się miało okazać, była to najmniej istotna informacja pośród wszystkiego czego maluch nie będzie rozumiał podczas tej dyskusji.
- He? Ty mas mame Opucha? – Wtrynił się w rozmowę niepytany. - Ale dom jest dzie indziej… Oni teras będą z nami mieszkać? No to kurce, będzie trochę ciasno – kociak ogólnie lubił towarzystwo, ale jedyne miejsce, które jakkolwiek mógłby tytułować jako „dom” znajdowało się pod schodami na osiedlu. Gdyby tak te oba koty i jeszcze ten Biały i ta Łąka i ten Puch się wszyscy tam wepchali no to zdecydowanie chyba by się nie zmieścili. I co to była ta Lawendowa Gwiazda? Wzrok kociaka powędrował nawet na chwilę na nieboskłon, jakby miał znaleźć coś, co pasowałoby do tego opisu, po czym ponownie spoczęło na przybyszach. Już miał otwierać pyszczek, żeby spytać, ale zauważył coś innego. - E, Opucha, on beczy... - mruknął zdezorientowany, tykając matkę w łapę.
_________________

teenage dreams in a teenage circus
running around like a clown on purpose
who gives a damn about the family you c o m e from
no giving up when youre young and you want some

we are not what you think we are
we're golden, we're golden


  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 35/150
 
Ropusza Łapa
Terminator
joxter



Klan:
wicher

Księżyce: 56
Mistrz: Szyszkowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Żar KR
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-11-27, 22:54   
   Wygląd: Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=312845#312845


Ropucha przyglądała się interakcji między kocurami z ciepłym uśmiechem na pysiu, który nie spłyną nawet wtedy, kiedy przewróciła gałkami ocznymi słysząc jak podlotek nazywa starszego tatą. Był blisko, pomylił się jedynie o jedno pokolenie co dla kociaka, który wychował się bez ojca i w sumie nigdy w życiu nie poznał żadnego pozytywnego przykładu rodzica płci męskiej zdecydowanie wystarczyło.
- La ciebie dziadek - poprawiła krótko, wstrzymując się jednak w tej chwil od rozpoczęciu wykładu na ten temat. Musi najpierw ogarnąć tę sytuację, dowiedzieć się na czym stoją i dopiero wtedy, na spokojnie porozmawia i wytłumaczy Traszce wiele, wiele, wiele nowych rzeczy. Mruknęła jedynie i poruszyła wibrysami, kiedy ruda pchła zaczęła przechwalać się swoją nowo nabytą ksywką, po czym zwróciła uwagę na swojego rodziciela i jego słowa.
- Nie dałabym się niczemu zjeźć - zaczęła pewna siebie, z chęcią obracając to wszystko w żart, jednak dostrzegając zwilżone od łez policzki jej taty powstrzymała się od kontynuowania. Ciepły ton znów zawitał w głosie Ropuchy, kiedy przemówiła: - Tenskniłam, bardzo. Zajęło to troche, to wszystko, ale teraz wiem, że było warto - miauknęła szczerze i dojrzale, ukazując to co ostatnie księżyce uczyniły z głupiutkim płazem. Dorosła, odnalazła w sobie siłę, którą ukuła w zbroję i z podbródkiem ku górze maszerowała przez ten wielki, ciemny, zły świat, biorąc na siebie wszystko co miał w zanadrzu.
Po raz kolejny wysłuchała słów Fiołka, koncentrując się na informacjach, które właśnie zastały jej przekazane, rejestrując jednak również komentarze syna. Następna fala silnych emocji uderzyła w nią, przyśpieszając tępo bicia serca, kiedy siwy rudzielec zapewniał ją o możliwości powrotu. Chciała znać odpowiedź, już księżyce temu na osiedlu, od kiedy czuła się gotowa na powrót, chciała dowiedzieć się czy jest tu w ogóle mile widziana, czy ją w ogóle tu chcą i w końcu dostała odpowiedź. To jej dom, jej rodzina.
- Spokojnie, nie bedzie ciasno - zapewniła Traszkę, kiedy ten pacnął ją łapką, wracając do jego uwagi sprzed chwili. Ropucha następnie schyliła się, tak aby kociak na pewno na nią patrzył, rzuciła krótkie: "czekaj tu", po czym wstała i przeskoczyła strumyk, lądując na terenach Klanu Wichru. Zmierzyła Zaćmioną Księżyc uważnie wzrokiem (nie miała nic do kotki, ale Gwiezdni jej świadkiem, jeżeli nie pozwoli podejść jej do własnego ojca!) po czym pomalutku zbliżyła się do Fiołka i wtuliła w jego rudą kryzę tak delikatnie jakby był ze szkła. - Chce. Chcemy - wypowiedziała z taką pewnością siebie aby jakiekolwiek wątpliwości, które mogły roić się w głowie jej ojca nie miały nawet szansy się odezwać. Odsunęła się trochę od kocura, tak aby mogła z nim znowu rozmawiać. - Jeżeli tylko ma-... Jeżeli tylko Lawendowa Gwiazda pozwoli i mu dołonczyć - miauknęła zerkając na pędraka, który powinien nadal grzecznie siedzieć tam gdzie mu kazała. - Bez niego ani rusz.
_________________
X
X
Hope when you take that jump you don't fear the fall
Hope when the water rises you built a WALL
Hope when the crowd screams out they're screaming your name!
- = ≡ Hope if everybody runs you choose toXs t a yX≡ = -

Hope that you fall in LOVE and it hurts so bad - ̗̀ y e a h ̖́ -
The only way you can know you GAVE IT ALL YOU HAD
And I hope that you don't suffer but take the pain
Hope when the moment comes
You'll say...
  Statystyki - lvl: 2 | S: 14 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 50/150
 
Fiołkowy Świt
Starszyzna
niepełny



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [marzec]
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Multikonta: Żubrza Gwiazda, Czarny Kogut [KG]; Rożek [KW]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-04, 19:30   
   Wygląd: Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159095#159095
   Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie


Uśmiechnął się do kociaka, który nazwał go tatą, jednak nim zdążył cokolwiek powiedzieć, Ropuszka już poprawiła malucha. Był całkiem uroczy w tej swojej śmiałości i niezwykłej otwartości, bardzo spodobał się Fiołkowemu Świtowi. Zaraz jednak odwrócił głowę w stronę Ropuszej Łapy i pokiwał głową, gdy wyraziła chęć powrotu. Serce starego kocura zadrżało, gdy uświadomił sobie, że już jej nie straci. Że wróciła i że w tym momencie od pełni szczęścia i spokoju dzieli go jedynie decyzja Lawendowej Gwiazdy. Pociągnął cicho nosem ze wzruszenia. Kiwnął głową na Zaćmiony Księżyc, która zresztą sama zdecydowała się odejść, jeszcze nim Fiołkowy Świt zareagował: w końcu słowa Ropuchy były jasnym sygnałem do tego, że faktycznie zostanie wysłana jako chłopiec na posyłki, bo niestety, wygrywała prędkością i sprawnością z synem Północnego Podmuchu.
- Na pewno pozwoli - powiedział, przylegając do gęstego, czarno-białego futerka córki i pocierając policzkiem o jej czoło. Nie powinna była przekraczać granicy... Ale była przecież członkiem Klanu Wichru, przecież chciała wrócić do domu, przecież to były też jej granice, która poznawała razem ze swoimi mistrzami. Polizał ją czule po głowie, nim zwrócił się do małego Aszki. - W końcu też jest Wichrzakiem, prawda?
_________________
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي

they asked "do you love her to death?" I said "speak of her over my grave and  watch how she brings me back to l i f e"
  Statystyki - lvl: 8 | S: 17 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 9 | HP: 90 | W: 80 | EXP: 530/750
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 86 (IV)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Życia: 9
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-05, 12:42   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Lawendowa Gwiazda razem z Miękkim Obłokiem jadła posiłek, kiedy podeszła do nich Zaćmiony Księżyc. Przyniosła ona wieść, że na Granicy czeka Fiołkowy Świt wraz z Ropuszą Łapą i jej synem. Lawenda szybko przełknęła kęsa i postanowiła ruszać, aby się z nimi rozmówić. Wstała i powiedziała Miękkiemu, aby dokończył za nią jeść mysz. Wiedziała, że ucieszy się z tej propozycji, w końcu ostatnie czasy były bardzo ciężkie dla jego brzuszka. Niebieska kotka wysłuchała krótkiej relacji od Zaćmionego Księżyca i rozważała, co teraz ma zrobić. Wiedziała, że Barwna Ścieżka może nie być zachwycona, że przyjmie kolejne koty. Ostatnio przyjęła Kwitnącą Łapę, która jako córka Zaśnieżonej Ścieżki może sprawiać kłopoty, więc boi się jeszcze bardziej narazić Zastępczyni. Lawenda widząc z daleka czekające na nią koty uśmiechnęła się do nich ciepło.
- Witajcie!- przywitała się, gdy już dotarła na miejsce spotkania.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 350/500
 
Traszkowa Łapa
Terminator
Kurce!



Klan:
wicher

Księżyce: 14
Mistrz: Chaotyczny Lot
Płeć: kocur
Matka: Ropusza Łapa
Ojciec: Fiołkowy Świt (nie biologiczny)
Multikonta: Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-06, 17:12   
   Wygląd: Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=445981#445981


Aszka zmrużył ślepia i odwrócił głowę w stronę matki, gdy ta kazała zwracać mu się do rudego kocura w inny sposób niż sama to robiła. No na pewno nie! Nie był już wcale taki mały, prawda? Właściwie to już był całkiem, nawet i prawie dorosły. W końcu jadł takie samo jedzenie jak dorosłe koty! Ha! I co ty na to matko! Więc nie będzie go nazywał inaczej, jak po imieniu, koniec kropka! Nawet chciał jej to oznajmić, ale nie zdążył. Kocica po zapewnieniu, iż jej zdaniem mieli pod schodami wystarczająco dużo miejsca, aby dzielić go z tymi wszystkimi Łąkami i Puchami, przeskoczyła strumyk.
„Czekaj tu” powiedziała jedynie, na co na pyszczku dzieciaka pojawił się kolejny niezadowolony grymas. Nieznajoma kotka, znaczy nowa kumpela, poszła sobie, a Ropucha i rudy tam dyskutowali i się tulili, a on miał sam siedzieć? Aż brwi złączyły się na jego czole w jedną, niezadowoloną linię.
- Heeee? – Wyrwało mu się, kiedy kocur zwrócił się chyba do niego. Że czym był? W sumie to nie wiedział, ale doszedł do wniosku, że raczej go tu nie obrażajo, skoro przed chwilą był jeszcze kwiatuszkiem, postanowił się więc szybko zreflektować. – A no, znacy się jasne, że jestem… Co nie Opucha? Takich wi-emmm… wiszaków jak ja to oh-ho-ho no normalnie nie ma, takich fajowych. Serio – przytaknął sam sobie dla uwiarygodnienia wypowiedzi, zerkając przy tym na matkę sugestywnie, co by potwierdziła jego „wersję wydarzeń”.

I tak naprawdę nim zdążył powiedzieć, bądź zrobić cokolwiek więcej, w pobliżu pojawił się… kolejny kot! Dzieciak aż zamrugał z wrażenia, zastanawiając się gdzie oni wszyscy się chowają?
- Hej! – Odkrzyknął na przywitanie, uśmiechając się wesoło. – To ty jesteś mamą Opuchy? Trochę mała jesteś - bez sensu, czy mamy nie były zawsze większe od swoich kociaków?
_________________

teenage dreams in a teenage circus
running around like a clown on purpose
who gives a damn about the family you c o m e from
no giving up when youre young and you want some

we are not what you think we are
we're golden, we're golden


  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 35/150
 
Ropusza Łapa
Terminator
joxter



Klan:
wicher

Księżyce: 56
Mistrz: Szyszkowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Żar KR
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-12-07, 21:04   
   Wygląd: Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=312845#312845


Słowa ojca rozwiały resztki niepewności głębiące się w umyślę Ropuchy, pozwalając kocurzycy rozluźnić się i nacieszyć spotkaniem. Zamruczała nisko, kiedy siwy policzek otarł się o jej czoło, po czym zarechotała niczym niesforny dzieciak (którym kiedyś była), kiedy Fiołek polizał ją po głowię. Następnie idąc w ślad rodziciela, zerknęła na Traszkę przez ramię, mierząc go wzrokiem, kiedy ten zaczął upewniać towarzystwo o swojej autentyczności jako "najfajniejszy wiszak". Na łaciatej mordce pojawił się zaczepny uśmiech, jednak w jej głosie nie kryło się ani trochę ironii, kiedy przemówiła:- Z krwi i kości.

Lawendowa Gwiazda pojawiła się szybciej niż przewidywała, jednak Ropucha nie zamierzał narzekać na taki obrót wydarzeń. Po milej rodzinnej sielance jaką sobie tutaj urządzili, przyszedł czas na załatwienie spraw, które kotka chciała jak najszybciej przypieczętować. Cokolwiek by się miało stać i jakikolwiek byłaby decyzja błękitnej, córka Maliny nie chciała ani sekundy dłużej siedzieć w tym niepewnym stanie gdybania.
- Aszka - zwróciła uwagę synowi, kiedy ten po raz kolejny rzucił jakimś głupstwem. - Nie kaszda kobyłka to moja mama - wytłumaczyła zwięźle, po czym zlustrowała dziecię Mknącego Ptaka. To było nieco... Dziwne, wiedzieć ją jako głowę Klanu Wichru, szczególnie po tylu księżycach panowania Maliny. Jednak Ropucha nie zamierzała patrzyć się na przywódczynię z góry, zdecydowanie ufając wyborowi Kijanki, kiedy ten za życia mianował ją na swoją zastępczynię. Na łaciatym pysku zawitał delikatny uśmiech.
- Lafendowa Gwiazdo, Zaćmion pewnie opowiedziała ci z czym psychodzę, huh? - Zagaiła rozmowę, również witając ją.
_________________
X
X
Hope when you take that jump you don't fear the fall
Hope when the water rises you built a WALL
Hope when the crowd screams out they're screaming your name!
- = ≡ Hope if everybody runs you choose toXs t a yX≡ = -

Hope that you fall in LOVE and it hurts so bad - ̗̀ y e a h ̖́ -
The only way you can know you GAVE IT ALL YOU HAD
And I hope that you don't suffer but take the pain
Hope when the moment comes
You'll say...
  Statystyki - lvl: 2 | S: 14 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 50/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 86 (IV)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Życia: 9
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-09, 10:08   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Traszka zauroczył Lawendę swoim entuzjazmem. Od razu zrobiło jej się ciepło na sercu. Niebieska kotka zachichotała cicho, gdy usłyszała pytanie oraz stwierdzenie, że jest nie wielkiej postury, choć szybko te uczucia zostały zastąpione smutkiem. Na szczęście z pomocą przyszła Ropucha, która krótko wyjaśniła sytuację. Lawenda postanowiła, że nie będzie się wtrącać i opowiadać o śmierci Malinowego Nosa, lepiej, żeby Fiołkowy Świt wszystko swojej rodzinie wytłumaczył.
- Tak- odpowiedziała uśmiechając się. To było logiczne, gdyby Ropucha nie chciała wracać do Klanu to Lawendowa Gwiazda nie byłaby wołana. Córka Mknącego Ptaka wzięła głęboki oddech i spojrzała na Ropuszą Łapę, Traszkę, a potem na Fiołkowy Świt. Na ostatnim zatrzymała dłużej wzrok. Nie mogła odmówić przyjęcia do Klanu jego córki wraz z wnukiem. Nie jemu. Tyle przeszedł, poświęcił całe swoje życie wiernie służąc Klanowi, więc nie ma prawa odmówić mu spokojnej starości w gronie rodziny. Biła się jeszcze chwilę z myślami czy powinna przeprowadzić bardziej szczegółowy wywiad, żeby nie było, że przyjmuje wszystkich jak leci bez najmniejszego zastanowienia, ale obecność Fiołka sprawiała, że nie miała serca niczego dociekać i stawiać warunków. W końcu niebieska kotka spojrzała na córkę Malinowego Nosa z szerokim uśmiechem na pyszczku.
- Ropusza Łapo, Ważko, witamy w Klanie! - oznajmiła pogodnie. Oczywiście, pomyliła imię Traszki niechcący, gdyż tak je wywnioskowała na podstawie wypowiedzi Ropuchy.
- Chciałabyś od razu kontynuować trening?- zapytała czarno- białą kotkę, żeby wiedzieć czy myśleć nad przydzieleniem mistrza czy poczekać na ceremonie Traszki.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
Ostatnio zmieniony przez Lawendowa Gwiazda 2020-12-09, 10:11, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 350/500
 
Traszkowa Łapa
Terminator
Kurce!



Klan:
wicher

Księżyce: 14
Mistrz: Chaotyczny Lot
Płeć: kocur
Matka: Ropusza Łapa
Ojciec: Fiołkowy Świt (nie biologiczny)
Multikonta: Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-10, 11:00   
   Wygląd: Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=445981#445981


Traszka do tej pory nie wiedział nawet, że Ropucha jakąś matkę ma, więc prawdopodobieństwo, że pierwsza którą spotka na swojej drodze właśnie nią była było bardzo wysokie… czy nie? W sumie to i tak obojętne, bo wcale by się nie zdziwił, gdyby ta go tylko wkręcała. Bo kto to widział, żeby mama miała mamę? Co najmniej dziwny pomysł. Więc koniec końców uwaga kocurzycy pozostała zignorowaną i nie zmyła wesołego uśmieszku z rudego pyszczka dzieciaka. Ba! Wręcz go powiększyła.
- A no spoko, to ona tez będzie moją kumpelom – i szafa gra! Aż zamachał ogonkiem zadowolony, kiedy podliczył w okrągłej główce iluż to nowych znajomości udało mu się zawrzeć w ten jeden wieczór.
- He? – Wyrwało się z cieszącego niczym głupi do sera pyszczka, gdy niebieska kotka zaczęła rozmawiać z łapą jego matki i z jakąś… ważką. Okręcił się wokół własnej osi, próbując znaleźć kogokolwiek innego, do kogo mogła by mówić.
Może był tam gdzie oni stali? Nie zastanawiając się ani sekundy spiął wszystkie mięśnie i przeskoczył na drugą stronę strumyka. Cóż to był za lot! Udało mu się ominąć zimną wodę, ale niestety telemarkiem się to nie skończyło, a zdrowym uderzeniem głową o brzeg.
- Haha – skwitował swoje poczynania, po czym podniósł się i obszedł koty dookoła, rozglądając się na boki. No nikogo więcej nie było! - Te tate, ona do ciebie mówiła? – Zagadnął, bo najwyraźniej i tak miał sporo imion. Tata, dziadek, to i ważka może go nazywali…
_________________

teenage dreams in a teenage circus
running around like a clown on purpose
who gives a damn about the family you c o m e from
no giving up when youre young and you want some

we are not what you think we are
we're golden, we're golden


  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 35/150
 
Ropusza Łapa
Terminator
joxter



Klan:
wicher

Księżyce: 56
Mistrz: Szyszkowy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Malinowy Nos
Ojciec: Fiołkowy Świt
Multikonta: Żar KR
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-12-11, 16:54   
   Wygląd: Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=312845#312845


Czarna kita nerwowo drgnęła, zaś grube wibrysy zatańczyły w powietrzu, kiedy błękitna Przywódczyni zamilkła lustrując zebrane trio przy Czarnym Ogonie. Złote ślepia poszły w ślad szmaragdowych odpowiedniczek, zerkając to na swoją pociechę i ojca, by po chwili znowu spotkać wzrok Lawendowej Gwiazdy, czekając na jej werdykt lub pytania. Uśmiech który rozpromieniający jej pyszczek wróżył optymizmem, co okazało się szybko potwierdzić, kiedy dziecię Mknącego Ptaka przemówiło. Ropucha wypuściła powietrze, które sama nie wiedziała, że wstrzymuję od kilku uderzeń serca po czym pozwoliła by błogi uśmiech zagościł na jej mordce. Sprawa zakończona, dostali jasną odpowiedź, a co za tym idzie, kocurzyca nie musiała się nią dłużej zajmować, dając miejsce na nowe bardziej aktualne i adekwatne myśli w jej główce.
- Dobsze jest wrócić, do domu - odpowiedziała głośno i pewnie, zdając sobie sprawę, że czekała na ten moment od dobrych kilku księżyców. Wyszczerzyła ząbki do ojca, po czym otarła policzek o jego szyję, szczęśliwa z przebiegu owej sytuacji.
- Oj - mruknęła, kiedy Traszka po raz kolejny z gracją kamulca postanowił ucałować ziemię po której chodzą i dołączyć do nich. Hej! Został przyjęty, więc miał prawo wejść na tereny swojego Klanu. Przyglądała się jak ten ich otacza i znowu wychodzi z błędnymi wioskami; jednak to za chwilę. - Nie ma na czo czekać, z Mientką moge się spotkać jusz jutro - zapewniła pogodnie, nieświadoma śmierci wojowniczki. - Tylko musze mu wszystko jeszcze wytłumaczyć- spojrzała na młodego kocurka, który od razu chciał się zakumulować z Przywódczynią Klanu Wichru. W sumie? Czemu nie? Ropucha postanowiła pozostawić ten aspekt Lawendzie. - I jeszcze jedno. Aszka nijak ma się do Waszki. To Traszka - poprawiła owy szczegół.

//trololo, dziwny ten post wyszedł
_________________
X
X
Hope when you take that jump you don't fear the fall
Hope when the water rises you built a WALL
Hope when the crowd screams out they're screaming your name!
- = ≡ Hope if everybody runs you choose toXs t a yX≡ = -

Hope that you fall in LOVE and it hurts so bad - ̗̀ y e a h ̖́ -
The only way you can know you GAVE IT ALL YOU HAD
And I hope that you don't suffer but take the pain
Hope when the moment comes
You'll say...
  Statystyki - lvl: 2 | S: 14 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 50/150
 
Lawendowa Gwiazda
Przywódca



Klan:
wicher

Księżyce: 86 (IV)
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Życia: 9
Multikonta: Tnąca Zawieja
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-14, 11:36   
   Wygląd: Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5912


Córka Mknącego Ptaka zachichotała, gdy usłyszała słowa Traszki. W sumie nie widziała żadnych przeciwwskazań, aby się zakumplowali.
- Nie ma problemu! Chętnie Cię poznam i zaprzyjaźnię się z Tobą!- odparła entuzjazmem. Następnie obserwowała reakcję na jej werdykt związany z przyjęciem do Klanu. Widać było, że Ropucha jest szczęśliwa z powrotu, natomiast Traszka wyglądał na zagubionego. Zaczął chodzić przeskakiwać strumień, aż w końcu zakończyło się to porażką.
- Wszystko w porządku?- zwróciła się przejęta do Traszki. Nic nie wskazywało na to, że coś się stało, ale wolała się upewnić. Następnie Lawendowa Gwiazda skupiła się na Ropuszej Łapie i jej powrotem do treningu. Tu powstał mały problem, gdyż Miętowy Pąk od dawna nie żyje, więc istnieje konieczność przydzielenia nowego mistrza. Nie chciała tak teraz na gorąco kogoś wyznaczać, lepiej załatwić to wszystko oficjalnie.
- Niestety, Miętowy Pąk nie żyje. Przydzielę ci mistrza na najbliższej ceremonii, a w tym czasie na spokojnie oswoisz Ważkę z sytuacją- powiedziała ze spokojem. Następnie zrobiło jej się gorąco z powodu pomyłki. Szybko więc postanowiła naprawić swój karygodny błąd.
- Oj, przepraszam. Traszko, witaj w Klanie!- oznajmiła skruszonym tonem głosem. Następnie wzięła głęboki oddech.
- Wracamy do Obozu?- zapytała. Jej rola już się zakończyła. Chciała się jeszcze upewnić czy jest coś więcej do omówienia oraz czy wszyscy wracają razem czy ma zostawić całą trójkę, aby sobie co trzeba wyjaśnili.
_________________
When she was just a girl
She
expected the world
But it flew away from her reach





So she ran away in her sleep
And dreamed of
Paradise
Every time she closed her eyes.
Ostatnio zmieniony przez Lawendowa Gwiazda 2020-12-14, 11:40, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 350/500
 
Traszkowa Łapa
Terminator
Kurce!



Klan:
wicher

Księżyce: 14
Mistrz: Chaotyczny Lot
Płeć: kocur
Matka: Ropusza Łapa
Ojciec: Fiołkowy Świt (nie biologiczny)
Multikonta: Żabia Łapa (GK) | Popiół (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-16, 12:54   
   Wygląd: Na pierwszy rzut oka Traszka przypomina raczej kogoś, kto powinien spędzać czas w kociarni, a nie na treningu. Okrągła główka z równie okrągłymi, złotymi ślepkami, krótka szyja, przysadzista postura i zapas dziecięcego tłuszczyku nadają mu dość słodkiego wyglądu. Ponad to, mimo iż udało mu się co nieco urosnąć, wciąż pozostaje kieszonkowych rozmiarów i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek dobił wyżej, niż do tej niższej granicy średniego wzrostu. Zaskoczeniem nie jest, że jego długie futro pozostało rude z białą plamą na bródce, jednak zaczęło naturalnie się układać, a przestało puszyć. Tygrysie pręgi są teraz niemal niewidoczne na grzbiecie, za to można je dojrzeć na głowie, szerokich łapach i wciąż ruchliwym ogonie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=445981#445981


W dziecięcych ślepiach zabłysnęły iskierki radości, kiedy jego kumpela, potwierdziła, że chce się z nim zaprzyjaźnić. Z NIM! Nie powiedziała „z wami”, ani też „z twoją matką tak, ale nie z tobą”, tylko i wyłącznie z nim! Chudy ogonek zakołysał się na powietrzu z podekscytowania. Do tej pory wszyscy ich kumple (a większość z nich widział raz w życiu i nigdy więcej) raczej bardziej woleli Ropuchę. Nawet dzieciaki Cegły, biegały za nią jak głupie szczeniaki. Traszka, jak na typowego jedynaka przystało, nie lubił się dzielić… mógł to robić, ale nie lubił. Teraz mógłby mieć koleżankę na wyłączność!
I dajmy mu w to wierzyć, do puki nie okaże się, że jego psiapsia ma cały klan takich małych i większych przyjaciół.
- Ano pewno. Ja go tak po prostu uderzyłem, żeby se nie myślał, ze… ze se może za dużo poswalac, szy coś – wyjaśnił wskazując łapką na brzeg, który gdyby miał w planach zaatakować cały Klan Wichru, to teraz dzięki Aszce i jego dziecięcej niezdarności już tego nie zrobi. Istny bohater i wybawca.
Dwie kotki pochłonęły się na nowo w dyskusji, a ten jakoś tak, czekając na to kto okaże się być ową Ważką, poczuł jak zmęczenie, o którym przez podniecenie związane z sytuacją zupełnie zapomniał, na nowo go ogarnia. Przetarł łapką ślepka i ziewnął, tracąc siły na śledzenie wątku dyskusji.
- Hee? – Słysząc swoje imię zmarszczył brwi, spoglądając na matkę zdziwiony. – Opucha, szemu ty ją okłamujesz? Ja przecież Aszka jestem… - ukoronowaniem i apogeum całej sytuacji miało okazać się, że nie nazywa się nawet tak, jak zawsze myślał.
_________________

teenage dreams in a teenage circus
running around like a clown on purpose
who gives a damn about the family you c o m e from
no giving up when youre young and you want some

we are not what you think we are
we're golden, we're golden


  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 35/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 11