Poprzedni temat «» Następny temat
Pszczela Łąka
Autor Wiadomość
Tulipanowa Łapa
Zaginiony
Fanfan


Klan:
grom

Księżyce: 24
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień
Multikonta: Lśniąca Łapa, Oszroniony Wąs, Płomienisty Lot, Jerzyk
Wysłany: 2018-04-28, 15:01   
   Wygląd: Wyrósł nieco, a jego tułowie wydłużyło się znacząco i wyszczupliło nadając mu tym samym bardziej wygląd kota z klanu Wichru niż Gromiaka. Przystosowany jest w znacznej mierze do biegania co zawdzięcza długim łapom, które kiedyś być może wyglądały śmiesznie, ale teraz gdy jego ciało nieco urosło idealnie się z nim zgrywają. Futerko jest dość krótkie i w zabawny sposób zwichrzone, a jego kolor waha się pomiędzy odcieniami niebieskiego a delikatnej szarości. Pokryte jest również nieco ciemniejszymi, ledwo widocznymi pręgami. Oczy są w kolorze błękitnym i zielonym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245629#245629


Tulipanowi w dość pokrętny sposób było nawet trochę żal Trzmiela. Starszy kocur miał poważanie u większej części klanu, o ile nie u wszystkich, a mimo to większość jego dzieci siedziała mu na głowie, robiąc wszystko co im się żywnie podobało. Zauważył to nawet sam przywódca, więc coś już było na rzeczy. Nawet jeśli wojownik rzeczywiście wziął sobie do serca upomnienie Błyskającej Gwiazdy, to najwidoczniej jego dzieci już niekoniecznie. O ile w ogóle zwróciły na nie uwagę, ostentacyjnie ignorując Błyska.
- W takim razie podaj przykład takiego...kandydata - zaproponował, udając, że nie widzi jej taksującego spojrzenia, które całkiem przypadkiem spoczęło na jego futrze. No dobrze, może i nie wyglądał jak rasowiec, ale na osty i ciernie, przecież nie było aż tak źle, prawda? Grunt, że nie śmierdział. - Jak to Łaciata cię pobiła? To my mamy w klanie jakąś Łaciatą? - miauknął ze zdziwieniem, a w jego głosie pojawiło się coś na kształt zirytowania. Zamyślił się, starając się przypomnieć sobie jakąś kotkę o takim imieniu. Westchnął. Och, jego integracja z resztą klanu...była niezłym żartem. - Czemu...czemu to zrobiła?
_________________
XXXXXX First things first
XXXXXXXXX I'ma say all the words inside my head
XXXXXXXXXX I'm fired up and tired of the way that things have been
XXXXXXX The way that things have been

Second thing second XXXXXXXXX
Don't you tell me what you think that I can be XXXXXXXXX
I'm the one at the sail, I'm the master of my sea XXXXXXXXXX
The master of my sea XXXXXXXXX
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 25/150 | MED.EXP: 0/100
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-05-03, 10:25   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Trzmiel nie radził sobie w ogóle z własnymi dziećmi. Wszystkie były dumne, butne i umiały sobie radzić w życiu same, bez jego opieki, wsparcia czy ględzenia nad uchem, które nic nie dawało. Kozica nie chciała dalej chodzić na treningi, nie czuła takiej potrzeby, papa zdołał jej to wszystko obrzydzić jednego dnia nie mając pojęcia, jak podejść do córki. Nic więc dziwnego, że w ogóle się nie rozwijała, nie marzyła o tym, żeby być wojownikiem, żeby umieć walczyć czy polować. Nie znalazł się jeszcze nikt, kto by powiedział jej, ba, pokazał, że to wszystko może być dobre, ciekawe czy użyteczne. Na papę była wściekła i naprawdę miała poczucie, że byłoby mu lepiej, jakby zniknęła na zawsze z tego świata. Pewnie nawet by się ucieszył, że ta zakała w końcu przestała wchodzić mu w drogę.
- Zastanowię się. To musi być w końcu ktoś bardzo, ale to bardzo wyjątkowy – stwierdziła nadal przyglądając mu się nieco spod oka, ale jednocześnie posyłała mu te swoje zaczepne uśmieszki, które wręcz strasznie ją bawiły. I była pewna, że Tulipana również. Zaraz jednak przeszła do nieco poważniejszej i na pewno żałośniejszej kwestii.
- Papa jej kazał. To znaczy kazał nam walczyć, ale ja nie chciałam i nawet nie wiedziałam jak, a ona mnie uderzała, więc zaczęłam się złościć. To nic przyjemnego. I zaczęłam machać łapami. Ta cała walka jest taka głupia! I już nie chciałam, a ona dalej mnie biła. Potem papa zaczął mi dawać rady, ale ja już tylko chciałam stamtąd uciec! Nic nie zrozumiałam z tej walki! Ani jak się unika, ani jak uciekać, ani jak zmylić przeciwnika, miałam tylko siniaki i nie znoszę treningu – powiedziała po raz pierwszy od dawna ujawniając swoje prawdziwe odczucia i mocno zaciskając zęby, bo gwałtownie poczuła, jak zalewa ją fala rozczarowania, goryczy i swoistego upokorzenia, której nie umiała za nic w świecie znieść.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Tulipanowa Łapa
Zaginiony
Fanfan


Klan:
grom

Księżyce: 24
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień
Multikonta: Lśniąca Łapa, Oszroniony Wąs, Płomienisty Lot, Jerzyk
Wysłany: 2018-05-28, 16:20   
   Wygląd: Wyrósł nieco, a jego tułowie wydłużyło się znacząco i wyszczupliło nadając mu tym samym bardziej wygląd kota z klanu Wichru niż Gromiaka. Przystosowany jest w znacznej mierze do biegania co zawdzięcza długim łapom, które kiedyś być może wyglądały śmiesznie, ale teraz gdy jego ciało nieco urosło idealnie się z nim zgrywają. Futerko jest dość krótkie i w zabawny sposób zwichrzone, a jego kolor waha się pomiędzy odcieniami niebieskiego a delikatnej szarości. Pokryte jest również nieco ciemniejszymi, ledwo widocznymi pręgami. Oczy są w kolorze błękitnym i zielonym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245629#245629


- Wyjątkowy...phi - parsknął pod nosem. A to ci Kozica walnęła. Szukała kogoś wyjątkowego? To sobie poszuka, chyba że nagle zauważy, że wcale nie musi. Nie żeby chciał na niej siadać czy coś, ale przecież nawet tak dla zasady powinna była z miejsca i bez zastanowienia wspomnieć O NIM. Nawet jeśli wcale mu na tym nie zależało. Skądże znowu.
- Biedna - jęknął ze współczuciem, przygarniając ją łapą do siebie i liżąc pocieszająco po głowie. Och, czemu inni mieli takie szczęście do treningu i trafiali na odpowiedniego mistrza za PIERWSZYM razem? - Wiesz, myślę, że powinnaś porozmawiać z Trzmielim Pyłem. Najwyraźniej nie domyśla się, że nie odpowiada ci jego sposób treningu. Po prostu uczy cię tak jak on uważa za słuszne - miauknął, starając się brzmieć pozytywnie. Poklepał Kozicę łapą po barku i odsunął się od niej, wstając. - Słuchaj, jak chcesz, to jak sam nauczę się walczyć to mogę ci trochę pomóc. Postaram się być bardziej delikatny niż Łatka. - Uśmiechnął się i otrzepał futro. - Robi się późno, lepiej wracajmy, żeby nikt się nas nie czepił - zaproponował i popchnął lekko terminatorkę, mrugając do niej figlarnie. Po chwili już biegł przed siebie, starając się nie zgubić kotki gdzieś z tyłu.

z/t czy coś :D
_________________
XXXXXX First things first
XXXXXXXXX I'ma say all the words inside my head
XXXXXXXXXX I'm fired up and tired of the way that things have been
XXXXXXX The way that things have been

Second thing second XXXXXXXXX
Don't you tell me what you think that I can be XXXXXXXXX
I'm the one at the sail, I'm the master of my sea XXXXXXXXXX
The master of my sea XXXXXXXXX
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 25/150 | MED.EXP: 0/100
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-07-07, 17:19   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


* * *

To była swoista ironia losu. Znowu spotykali się na Pszczelej Łące, chociaż już w zupełnie innej porze, w zupełnie innych relacjach, w zupełnie inny sposób. Kozica była nadal osłabiona, chociaż wypuszczono ją już z lecznicy uznając za w pełni zdrową. Przykazano jej odpoczywać i wychodzić na spacery, żeby nabrała sił, miała również zacząć porządnie jeść, ale Kozica czuła, że poza chorobą ciała, toczyła ją również swoista choroba duszy. Miała wiele czasu, żeby myśleć nad tym, co czuła, żeby zastanawiać się nad tym, jak zachowywała się ostatnio w stosunku do innych kotów, do najbliższych. I jeśli była nadal zła na Łanię, która nie umiała dostrzec jej smutku, to w sprawie Tulipana mogła być zła jedynie na siebie samą. Niepotrzebnie go uderzyła, aczkolwiek wtedy irytacja w jej wykonaniu sięgała zenitu - czuła się zła, porzucona, samotna, zirytowana tym, co ją spotykało. I zaczęła wyżywać się na kocurze, co było z jej strony skrajną głupotą. Chciała jednak, żeby się poczuł się tak samo źle jak ona, żeby czuł się gorzej niż ona sama, żeby był podeptany, żeby stał się jakimś paskudnym robakiem. Co najgorsze - to wcale nie sprawiło jej żadnej przyjemności, a jedynie gryzło ją coraz mocniej wszystko, co miało miejsce przed jej chorobą.
- Możemy porozmawiać? - zapytała nieco schrypnięta, kiedy weszła na polanę, na której przebywał właśnie Tulipan, którego od pewnego czasu śledziła. Teraz już wiedziała, jak mniej więcej to robić, więc podejrzewała, że nie zorientował się do tej pory, że znajduje się w pobliżu. Nie wyszła tuż za nim, by nie poczuł się źle, okrążyła go nieco i nadeszła od drugiej strony. Była wymizerowana, aczkolwiek wyraźnie zadbana.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Tulipanowa Łapa
Zaginiony
Fanfan


Klan:
grom

Księżyce: 24
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień
Multikonta: Lśniąca Łapa, Oszroniony Wąs, Płomienisty Lot, Jerzyk
Wysłany: 2018-07-07, 17:34   
   Wygląd: Wyrósł nieco, a jego tułowie wydłużyło się znacząco i wyszczupliło nadając mu tym samym bardziej wygląd kota z klanu Wichru niż Gromiaka. Przystosowany jest w znacznej mierze do biegania co zawdzięcza długim łapom, które kiedyś być może wyglądały śmiesznie, ale teraz gdy jego ciało nieco urosło idealnie się z nim zgrywają. Futerko jest dość krótkie i w zabawny sposób zwichrzone, a jego kolor waha się pomiędzy odcieniami niebieskiego a delikatnej szarości. Pokryte jest również nieco ciemniejszymi, ledwo widocznymi pręgami. Oczy są w kolorze błękitnym i zielonym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245629#245629


Zatrzymał się w momencie, w którym poczuł, że zapach nasilił się i docierał do jego nozdrzy w zdecydowanie mocniejszej woni niż wcześniej. Poznawał go, jednak nie reagował gdyż sądził, że kotka prędzej czy później uda się w innym kierunku niż on. Wyszedł poza obóz z nadzieją na znalezienie chwili samotności, ale również aby uzupełnić braki w stosie zwierzyny. Dni mijały, a on powoli przyzwyczajał się do nowego trybu życia jaki sobie narzucił po kłótni z Kozicą. Rozmawiał, polował i zjawiał się regularnie na treningach ze Wzburzoną Wodą. Oczywiście o ile kremowy wojownik miał czas, bo z tego co wspomniała mimochodem Sójczy Śpiew jego mentor dorobił się gromadki kociaków z jedną z córek Trzmielego Pyłu – Łanią Łapą. Od kiedy terminator zaczął interesować się klanowym życiem do jego uszu docierało coraz więcej ciekawych informacji, którymi znudzone matki czy wojownicy dzielili się z nim podczas posiłków lub patroli. Teraz, gdy powoli wdrażał się w gromową społeczność i poznawał nieco bliżej znajome pyszczki wszystko prezentowało się kompletnie inaczej. Lepiej.
Jedyną rzeczą, która dręczyła go jeszcze gdzieś na skraju umysłu był stan Koziczej Łapy. Nadal miał jej za złe jej zachowanie i nie odzywał się do niej w ogóle, nie licząc momentów, w których się mijali. Wtedy rzucał tylko zdawkowe ‘dzień dobry’ albo ‘do zobaczenia’ i na tym kończyły się ich rozmowy. Mimo upływu czasu gdy widział szylkretową kotkę brała nad nim górę ta dumna, uparta część osobowości, która nie pozwalała mu patrzeć na terminatorkę dłużej niż przez kilka uderzeń serca. Po kilkudniowym analizowaniu zdarzenia nad Rybim Okiem terminator zaczął dostrzegać jak bardzo beznadziejną postawę prezentował. I to nie tylko wtedy, ale przez cały ten czas od kiedy został terminatorem. W tamtym momencie gardził sobą chyba bardziej niż gardziła nim Kozica. I właśnie dlatego obiecał sobie, że nie da się już tak potraktować nikomu.
Uniósł nieco wyżej podbródek i wyprostował się, słysząc znajomy, acz nieco zachrypnięty głos. Nie miał w zwyczaju chodzić tak, aby pokazywać wszystkie atuty swojej sylwetki (chociażby wzrost) i dopiero od niedawno uczył się pewnego spoglądania w oczy innym kotom.
Niebieskie futerko na karku nastroszyło się ledwo zauważalnie, jakby ostrzegając potencjalną towarzyszkę przed nieodpowiednim dobrem słów lub gestów. Bo tym razem Tulipanowa Łapa nie zamierzał potraktować kotki w tak pacyficzny sposób jak to zrobił poprzednio.
- Oczywiście – odparł nieco zbyt chłodno i formalnie niż wcześniej planował. Pręgowany ogon uderzał nerwowo o pięty terminatora, gdy ten powoli opuścił pysk, aby przyjrzeć się uważniej Kozicy. Coś zdecydowanie mu nie grało w jej wyglądzie. Kotka przedstawiała się dość... mizernie. - Chorowałaś? - zapytał ostrożnie, a w jego ton jego głosu wahał się pomiędzy obojętnością, a lekkim zmartwieniem. Jakby nie patrzeć nikomu nie było do śmiechu gdy widział znajomy pyszczek w takim stanie. Tulipan zdecydowanym ruchem otrząsnął się, zganiając muchę ze swojego grzbietu i spojrzał na terminatorkę, czekając na jej odpowiedź.
_________________
XXXXXX First things first
XXXXXXXXX I'ma say all the words inside my head
XXXXXXXXXX I'm fired up and tired of the way that things have been
XXXXXXX The way that things have been

Second thing second XXXXXXXXX
Don't you tell me what you think that I can be XXXXXXXXX
I'm the one at the sail, I'm the master of my sea XXXXXXXXXX
The master of my sea XXXXXXXXX
Ostatnio zmieniony przez Tulipanowa Łapa 2018-07-07, 17:45, w całości zmieniany 7 razy  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 25/150 | MED.EXP: 0/100
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-07-07, 22:15   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Podczas kiedy Tulipan czuł się lepiej, podczas gdy on starał się iść na przód, ona zapadała się coraz mocniej, stawała się jedynie żałosnym cieniem żałosnego kota, jakim była. Wszyscy się od niej odwrócili, ona zaś zamiast coś z tym zrobić, zniechęcała do siebie każdego kota na swej drodze czując się coraz bardziej podle, aż w końcu jej irytacja osiągnęła zenit. Rozmowa z Piaskiem dała jej całkiem sporo, ale dopiero pobyt w lecznicy pozwolił jej zastanowić się nad sobą, nad tym, co czuła, co się w niej kryło. Dostrzegła, że nie czuje się kochana przez Trzmiela, że Wrzask wcale ich nie chciała, że nie byli dla niej ważni, bo nie spędzała z nimi wiele czasu. Przynajmniej z nią. Nie pamiętała matki. Nie pamiętała również, by ojciec tak naprawdę kiedykolwiek był dla niej czuły, a co za tym idzie - ona również nie zaszczepiła w sobie tego uczucia. Prędko zachorowała, nie miała czasu na zabawy z rówieśnikami i stała się odludkiem, który próbując zyskać przychylność innych tracił jedynie na wartości. Nie chciała szukać przyjaźni wśród kociąt, bo ich nie lubiła i nie czuła się z nimi w żaden sposób związana, poza tym nie sądziła, by ją zrozumiały. Miała Tulipana, ale przez to, co się między nimi wydarzyło wszystko się posypało. Nie wiedziała, co ma robić, a fakt, że w lecznicy rozmawiała tylko z Zamgloną spowodował, że poczuła się jeszcze gorzej. Starała się być silna, ale bolało ją całe wnętrze i była skłonna do łez, chociaż to ukrywała. Nie chciała się więcej mazać w żałosny sposób, skoro sama również zapracowała na to, gdzie była. Chociaż nie tylko ona temu była winna - inni również nie zwracali na nią uwagi, nie przejmowali się nią, nie czuli zbyt wielkiej potrzeby, by z nią przebywać czy próbować rozmawiać.
Patrzyła na Tulipana, który starał się być dumny i wspaniały, ale to wcale mu nie pasowało. Przyglądała mu się spod przymkniętych powiek, a końcówka jej ogona nieco się poruszała, ona jednak zdawała się przedstawiać sobą obraz kobiety odtrąconej, która nie miała już do kogo wyciągnąć ręki. I wcale, a wcale nie grała w tym momencie, bo naprawdę miała poczucie, że nie ma już nikogo. Nie chciała przebywać z ojcem, który wyraźnie wysłał na przeszpiegi Łanię, nie chciała być z siostrą, która zamiast jej wysłuchać tak naprawdę uważała, że tylko marudzi. Teraz na dokładkę okazało się, że miała kocięta. Nie chciała być również z Sarną, która nie traktowała jej poważnie i wolała o wiele bardziej gonić za Turkuciem. Jedyny kot, który dobrze się z nią kiedyś bawił, jedyny który nie wyrzucał jej sztuczności i próbował z nią dyskutować... Cóż.
- Tak, zdaje się, że nie jestem zbyt silna. To kolejna choroba, a przecież nie mam jeszcze dwudziestu księżyców - powiedziała nieco gorzko, bo miała świadomość, że coś musi być z nią nie w porządku, skoro bezustannie zapadała na zdrowiu. Być może choroba w kocięctwie pozostawiła na zawsze swój ślad. Co do tego nie było wątpliwości, przynajmniej w mniemaniu Kozicy.
- Chciałam cię zapytać, czy mi wybaczysz. Ktoś powiedział mi, że to najważniejsze, wybaczyć innym i... pójść dalej. Pewnie miał rację, bo gniew i samotność potrafią pożreć cię od środka, wkradają się w ciebie i nie możesz się od nich uwolnić. A później wszyscy się od ciebie odwracają i w końcu zostajesz sam - powiedziała jeszcze równie gorzko, a może nawet ciężej niż wcześniej i wzruszyła wdzięcznie barkami, jakby chciała stwierdzić, że tylko tak mówi, ale nawet ona sama wiedziała, że to nie jest prawdą. Było to dokładnie to, co działo się z nią. Dokładnie.
Nie uciekała spojrzeniem. Chciała go widzieć. Zwłaszcza, kiedy będzie ją odrzucał.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Tulipanowa Łapa
Zaginiony
Fanfan


Klan:
grom

Księżyce: 24
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień
Multikonta: Lśniąca Łapa, Oszroniony Wąs, Płomienisty Lot, Jerzyk
Wysłany: 2018-07-07, 22:51   
   Wygląd: Wyrósł nieco, a jego tułowie wydłużyło się znacząco i wyszczupliło nadając mu tym samym bardziej wygląd kota z klanu Wichru niż Gromiaka. Przystosowany jest w znacznej mierze do biegania co zawdzięcza długim łapom, które kiedyś być może wyglądały śmiesznie, ale teraz gdy jego ciało nieco urosło idealnie się z nim zgrywają. Futerko jest dość krótkie i w zabawny sposób zwichrzone, a jego kolor waha się pomiędzy odcieniami niebieskiego a delikatnej szarości. Pokryte jest również nieco ciemniejszymi, ledwo widocznymi pręgami. Oczy są w kolorze błękitnym i zielonym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245629#245629


Szedł naprzód...raczej przedzierał się przez morze problemów, która raz znikały a raz się pojawiały. Nigdy nie sądził, że okres terminowania przyniesie mu tak wiele momentów, w których będzie miał ochotę zaszyć się gdzieś i odrzucić od siebie dosłownie wszystkich. Jako kocię nigdy nie był ambitny, nie przepadał za zabawą w wojowników i przywódców. Nie śnił o sławie i chwale, nie czekał z niecierpliwością na swoją ceremonię. Nawet bawić się wolał w swoim własnym towarzystwie, obserwując resztę rodzeństwa z boku. Tak jak teraz. Mimo rozmowy ze Wzburzoną Wodą nie odnowił kontaktu z Turkuciem i Kroplikiem, nie przybył nawet na pogrzeb Róży. A o starszym rodzeństwie wolał nie wspominać (może dlatego, że zwyczajnie nie pamiętał ich imion?) Jedyna osoba z najbliższej rodziny, u której boku dzielnie trwał była Sójczy Śpiew. Matka, która jako jedyna z niewielu osób znała go najlepiej dzielnie znosiła wzloty i upadki jednego ze swoich synów, a Tulipan zawsze wiedział, że mógł przyjść do niej z każdym problemem, zwłaszcza po tym jak Deszczowy Dzień odszedł do Gwiezdnego Klanu w trakcie przenosin. Może właśnie to sprawiało, że znajdował się w lepszej sytuacji niż Kozicza Łapa? Miłości matczynej nie mogło zastąpić praktycznie nic, a już zwłaszcza Trzmieli Pył, który mimo najszczerszych chęci nie mógł dogadać się z córką.
Jak wiele jeszcze terminator musiał zapłacić, żeby móc odkupić stracone księżyce mentalnej nieobecności w klanowym życiu? W życiu Kozicy?
Dobrze wiedział, że kotka cały czas mu się przygląda. Ocenia. On również się w nią wpatrywał, a spokojne, miętowe ślepia lustrowały zmęczoną sylwetkę i udręczony wyraz pyszczka. Szylkretowa terminatorka prezentowała się dość żałośnie i kocur poczuł jak ziarenko żalu zasiane w czasie ich kłótni powoli kiełkuje mu w piersi. Nadal miał jej za złe to, jak go potraktowała, a z drugiej był wdzięczny za to, że otworzyła mu oczy na pewne sprawy. Nie, nie uważał się za wspaniałego. I wcale nie chciał taki być. Nie chciał przemawiać z Omszałej Skały jak to robił Błyskająca Gwiazda, nie chciał rozdzielać patroli jak Skrzący Płomień. Chciał zostać zwyczajnym wojownikiem, który mógłby polować, śmiać się z przyjaciółmi, chodzić na patrole i trenować swoich terminatorów, żeby potem móc patrzeć z dumą na to jak stają mu się równi rangą.
- Nie powinnaś na to patrzeć w ten sposób. Weź pod uwagę, że drugi raz wyzdrowiałaś bez większych problemów. To też coś znaczy, wbrew pozorom – odparł, a jego mina znacząco złagodniała. Dobrze pamiętał jak Kozica narzekała na lecznicę oraz na to, że musiała tam spędzić jakiś czas gdy była mała. Gwiezdny Klanie, jak wiele czasu minęło od tamtej rozmowy.
- Wybaczysz? - powtórzył oschle za kotką i trzasnął ogonem. Przed oczami stanął mu pyszczek szylkretki, gdy stali nad Rybim Okiem i równie mocne słowa ‘Przepraszasz?’. Pamiętał jak trząsł się wtedy, jak bardzo miał ochotę odwrócić się i uciec. Nie zrobił tego. Zwyczajnie odszedł. Czy gdyby teraz tak zrobił...byłaby to właściwa decyzja? Odwrócił głowę i spojrzał w bok. Tylko parę kroków i zniknąłby w buszu kilka drzewa dalej. Nie musiałby już nigdy więcej spoglądać na Kozicę, mijaliby się tylko w obozie jak para znajomych...i nic więcej. Pytanie tylko, czy tego chciał.
_________________
XXXXXX First things first
XXXXXXXXX I'ma say all the words inside my head
XXXXXXXXXX I'm fired up and tired of the way that things have been
XXXXXXX The way that things have been

Second thing second XXXXXXXXX
Don't you tell me what you think that I can be XXXXXXXXX
I'm the one at the sail, I'm the master of my sea XXXXXXXXXX
The master of my sea XXXXXXXXX
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 25/150 | MED.EXP: 0/100
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-07-08, 20:01   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Cóż, w przeciwieństwie do Tulipana Kozica nie miała matki. Nie miała również tak naprawdę ojca i miała przeświadczenie, że danie go jej na mistrza było zdecydowanie błędnym posunięciem, zniszczyło bowiem jakikolwiek cień więzi i dobrych relacji, jakie mieli. Trzeba przyznać, że właściwie to nikt nigdy jej nie wychowywał, nie była z nikim blisko, a kiedy zachorowała - wszystko co do tej pory miała ostatecznie się rozpadło powodując, że narastał w niej jedynie gniew i agresja. Zniechęciła się do wielu rzeczy zdecydowanie szybciej niż powinna, to pewne, ale po rozmowie z Łanią czuła również, że nie ma siły ani potrzeby wracać do łono tej rodziny - Trzmiel miał swoją idealną córkę Łanię, która była mądra, cudowna i kochana i cała reszta rodziny właściwie go nie obchodziła. Mieli zostać wojownikami i nic innego go nie obchodziło, dokładnie tak teraz to postrzegała. Miała żal do ojca, który nie umiał okazać chociaż krzty ciepła, który zaprzepaścił wiele szans i dzięki któremu narosła w niej wielka agresja, z którą sobie nie radziła. Tak, to właśnie trening z Trzmielem wyzwolił w niej gniew, którego nie znała. A każde spotkanie z ojcem powodowało tylko i wyłącznie to, że chciała go zostawić i nie mieć z nim kontaktu, bo to nie miało najmniejszego sensu. Jej rodzeństwo również nie przejawiało zbyt wielkich chęci do tego, by z nią przebywać, Łania uważała tylko, że marudzi, Sarna wybierała sobie partnera, Żubra, Krowa i Baran były jedynie cieniami w jej życiu, Owca, z którym kiedyś bawiła się dobrze stał się jedynie wspomnieniem, a Kozioł sypiał i zdaje się, że nie zajmował się niczym. Nie miała rodziny, w której mogłaby tak naprawdę szukać oparcia, czy czegoś podobnego, przyjaciół również nie miała i pozostawała sama sobie. Miała szczęście, że Piasek nie zaczął się irytować, wyzywać jej i marudzić, że potrafi tylko jęczeć zamiast wziąć się do roboty.
- Z pewnością. Jednak zdolność szybkiego zachorowania jest bardziej widoczna i... męcząca - odpowiedziała cicho i trudno było powiedzieć, czy znowu gra, czy nie, czy może tym razem zachowuje się naturalnie. Usiadła wdzięcznie, bo chociaż była wymizerowana dawne, wyćwiczone gesty jej nie minęły, wszystko było w niej pełne gracji, aczkolwiek nie należało to już, jak się zdawało, do dawnej Kozicy. Poruszyła lekko nosem zamykając oczy, gdy doleciały do niej słodkie wonie Pory Zielonych Liści, a potem uniosła powieki, by spojrzeć prosto na Tulipana.
- Nie musisz tego robić. Wiem, że mnie nie znosisz i nie czujesz już tego, co kiedyś, ale postanowiłam spróbować. To wszystko - odpowiedziała cicho, ale zadziwiająco stanowczo. Nie była płaczliwa, nie lamentowała i nie błagała, bo to nic by nie zmieniło, to już do niej dotarło, przebiło się przez jej umysł, przez zasłony, jakie sama tam nałożyła i zagościło na dłużej. Nachyliła się, by zanurzyć pysk w wonnych kwiatach i wciągnęła mocno ich zapach zakładając, że może rozkoszować się chociaż tym, skoro nie zostało jej wiele więcej. Każdy musi iść jakoś na przód, prawda?
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Tulipanowa Łapa
Zaginiony
Fanfan


Klan:
grom

Księżyce: 24
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień
Multikonta: Lśniąca Łapa, Oszroniony Wąs, Płomienisty Lot, Jerzyk
Wysłany: 2018-07-08, 21:04   
   Wygląd: Wyrósł nieco, a jego tułowie wydłużyło się znacząco i wyszczupliło nadając mu tym samym bardziej wygląd kota z klanu Wichru niż Gromiaka. Przystosowany jest w znacznej mierze do biegania co zawdzięcza długim łapom, które kiedyś być może wyglądały śmiesznie, ale teraz gdy jego ciało nieco urosło idealnie się z nim zgrywają. Futerko jest dość krótkie i w zabawny sposób zwichrzone, a jego kolor waha się pomiędzy odcieniami niebieskiego a delikatnej szarości. Pokryte jest również nieco ciemniejszymi, ledwo widocznymi pręgami. Oczy są w kolorze błękitnym i zielonym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245629#245629


W takim razie wychodziło na to, że oboje byli stratni. Kozica nie miała matki, a Tulipan ojca. Deszczowy Dzień i Wrzeszczący Pysk wędrowali gdzieś po Srebrnej Skórce i jedynie patrzyli z góry na swoje dzieci. Owszem, mogli odwiedzać je we śnie, ale...nic poza tym. Kozicza Łapa jednak nie mogła poszczycić się dobrymi relacjami z Trzmielim Pyłem, które bardzo szybko pogorszyły się po jej ceremonii na terminatora. Na szczęście Sójczy Śpiew nie zajmowała się trenowaniem klanowej młodzieży, dzięki czemu jeden z jej synów nie miał żadnych powodów do kłótni ze starszą kotką. Tak naprawdę to tylko i wyłącznie dobra relacja z matką odróżniała jego i Kozicę. Oboje mieli kontakty z rodzeństwem na żałośnie niskim poziomie, nie posiadali również zbyt wielu przyjaciół i znajomych, nie chcieli wysokiej rangi w klanie. Byli tymi, którzy nie grali nawet drugich skrzypiec. Czy właśnie tak to miało wyglądać przez...cały czas? Czy musiało tak być?
- Musisz definitywnie nabrać więcej sił. Jeszcze daleko do Pory Opadających Liści. Jestem pewien, że zdążysz do tego czasu poprawić swoją odporność – powiedział, a jego głos, o dziwo, brzmiał całkiem pewnie. Wierzył, że Kozica zdoła się wykurować zanim na nowych terenach pojawią się pierwsze oznaki chłodu. Póki co w lesie było pod dostatkiem zwierzyny, słońce grzało niemal każdego dnia a liście na drzewach dopiero nabierały kolorów.
Gdy kotka ponownie się odezwała, słuchał jej w skupieniu. Nie odezwał się jednak od razu. Powoli analizował to, co przekazała mu...właściwie kto? Przyjaciółka? Kim dla siebie byli zanim stało się to, czego teraz najwyraźniej oboje żałowali. Przez moment poczuł złość, gdy terminatorka jak gdyby nigdy nic zanurzyła pysk w kwiatach, jakby nic już jej nie obchodziło. Zacisnął szczęki i wziął parę głębszych oddechów. Nie mógł pozwolić, żeby emocje wzięły nad nim górę tak jak to stało się z córką Trzmiela przy Rybim Oku. Rozwarł lekko pysk, a słowa same popłynęły na zewnątrz gdy mijał Koziczą Łapę:
- A czy ty...wybaczyłabyś sobie?
_________________
XXXXXX First things first
XXXXXXXXX I'ma say all the words inside my head
XXXXXXXXXX I'm fired up and tired of the way that things have been
XXXXXXX The way that things have been

Second thing second XXXXXXXXX
Don't you tell me what you think that I can be XXXXXXXXX
I'm the one at the sail, I'm the master of my sea XXXXXXXXXX
The master of my sea XXXXXXXXX
Ostatnio zmieniony przez Tulipanowa Łapa 2018-07-08, 21:07, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 25/150 | MED.EXP: 0/100
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-07-17, 12:52   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Dlatego właśnie doskonale się rozumieli, a przynajmniej do czasu ich poprzedniej kłótni. Jej gniew w tamtym czasie eskalował, stawała się wręcz nieprawdopodobnie drażliwa i wszystko była skłonna traktować jako atak na swoją osobę. Brakowało jej prawdziwego przyjaciela, ale brakowało jej również tych niemądrych gierek, jakie prowadziła z Tulipanem, bo ten dawał się w nie wciągać z wielką przyjemnością. Inne kocury wydawały się być na nie po prostu za głupie albo zbyt zakochane w swoich wybrankach, by w ogóle zwracać na nią uwagę. To Kozicę nie tylko mierziło, ale i nudziło powodując, że nie miała co ze sobą zrobić. Dodatkowo reszta znanych jej kotów jej nie rozumiała, uważała, że jedynie stroi fochy i dopiero Piasek postanowił jej posłuchać, dać jej jakieś rady, postanowił pokazać jej, że w tym tunelu jednak jest światełko. Kot, który według części jej rodziny był kimś naprawdę okropnym! Tymczasem okazywało się, że to jej siostry i ojciec byli gorsi, mieli ją w poważaniu i nie uważali za konieczne próby przeprowadzenia z nią poważnej rozmowy, a nie tylko jęczenia, że marudzi bezpodstawnie.
- Przekonamy się, co da się zrobić w tym temacie. Nie jestem medykiem, więc nie wiem niestety, co mogłoby podziałać. Niektórzy z nas po prostu umierają młodo – stwierdziła właściwie beztrosko, jednak mówiła całkiem szczerze. To nie tak, że życie ją mierziło i uwierało, ale w obecnej jego formie, gdy nie widziała dostatecznie jasno jego dalszego biegu, a w tak krótkim czasie chorowała już co najmniej dwa razy… Cóż, nie była może pesymistką, ale realistką na pewno.
Ukryła pysk w kwiatach chcąc chyba nacieszyć się ich bliskością, zapachem, tym co się w nich kryło. Chciała się w nich zapaść, zniknąć, być może po prostu już po prostu tak leżeć. Jej ucho poruszyło się nieznacznie, gdy Tulipan zadał pytanie i spojrzała na niego w górę nie poruszając się w ogóle. Takiego obrotu spraw na pewno się nie spodziewała, ale nie dała po sobie poznać zdziwienia, niepewności, czy czegokolwiek takiego, co się w niej kryło.
- Od kiedy uświadomiono mi, że tkwienie w tym samym miejscu i rozpamiętywanie tego, co było jest bardzo nietrafione… Pewnie bym spróbowała – stwierdziła w końcu uciekając się nieco do kłamstwa, bo ciągle palił ją jeszcze jad, wciąż jeszcze pamiętała rozmowę z Łanią i była coraz bardziej przekonana, że siostra poleciała zaraz na skargę do ojca. Nie miała ochoty z nim przebywać dłużej niż to konieczne.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Tulipanowa Łapa
Zaginiony
Fanfan


Klan:
grom

Księżyce: 24
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień
Multikonta: Lśniąca Łapa, Oszroniony Wąs, Płomienisty Lot, Jerzyk
Wysłany: 2018-07-24, 19:58   
   Wygląd: Wyrósł nieco, a jego tułowie wydłużyło się znacząco i wyszczupliło nadając mu tym samym bardziej wygląd kota z klanu Wichru niż Gromiaka. Przystosowany jest w znacznej mierze do biegania co zawdzięcza długim łapom, które kiedyś być może wyglądały śmiesznie, ale teraz gdy jego ciało nieco urosło idealnie się z nim zgrywają. Futerko jest dość krótkie i w zabawny sposób zwichrzone, a jego kolor waha się pomiędzy odcieniami niebieskiego a delikatnej szarości. Pokryte jest również nieco ciemniejszymi, ledwo widocznymi pręgami. Oczy są w kolorze błękitnym i zielonym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245629#245629


Dzieło przypadku - oto, czym była ich znajomość. Gdyby nie to frywolne spotkanie wiele księżyców temu być może teraz nie znaliby nawet swoich imion. Za bardzo się różnili pod względem charakteru i zachowania, żeby nawiązać jakąkolwiek, nawet znikomą więź w późniejszych księżycach jeśli nie poznaliby się przed ceremonią Tulipana na terminatora. Za młodu dał się wciągnąć w jej grę, której skutki odczuwali do dzisiaj oboje i które były widoczne o wiele wyraźniej aniżeli kilka księżyców wcześniej. To co się działo w klanie, w ich rodzinach i między nimi zmieniło praktycznie wszystko. Teraz stali naprzeciwko siebie żeby zacząć od nowa. Zbudować coś kompletnie innego na resztkach fundamentów, które pozostały po ich ostatniej kłótni w postaci miernych, ogołoconych ze wszystkiego ruin z których teraz mieli stworzyć swój własny, całkowicie nowy zamek. Powoli, krok po kroku dorzucać nową cegłę, tworzyć wieże, mury oddzielające ich od wszelakich niepowodzeń.
Zamknął na moment oczy, czując jak ciężar decyzji osiada na jego barkach. W takich momentach brakowało mu Deszczowego Dnia. Starszy wojownik wiedziałby co zrobić. Doradziłby Tulipanowi i ewentualnie pomógł znosić skutki podjętej przez niego decyzji. Jednak Deszcza nie było i terminator musiał zadecydować sam. Serce trzepotało mu w piersi gdy odwracał się w stronę Kozicy.
- W takim razie...być może i ja powinienem. - Otworzył oczy, od których odbiło się jasne, popołudniowe słońce. Wziął głęboki oddech, z radością stwierdzając, że nie było to takie trudne jak jeszcze kilka chwil temu. Po raz pierwszy od wielu dni czuł się...dobrze. Nachylił się w stronę pyszczka Koziczej Łapy i musnął nosem jej czoło, zahaczając wcześniej o ucho. - Oboje spróbujmy.
_________________
XXXXXX First things first
XXXXXXXXX I'ma say all the words inside my head
XXXXXXXXXX I'm fired up and tired of the way that things have been
XXXXXXX The way that things have been

Second thing second XXXXXXXXX
Don't you tell me what you think that I can be XXXXXXXXX
I'm the one at the sail, I'm the master of my sea XXXXXXXXXX
The master of my sea XXXXXXXXX
Ostatnio zmieniony przez Tulipanowa Łapa 2018-07-24, 20:00, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 25/150 | MED.EXP: 0/100
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-07-26, 19:33   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Wszystko, co do tej pory zbudowała Kozica zamieniło się w ruinę, a ona przekonała się, że tak naprawdę budowała swój świat z piasku, a nie z kamieni, nie z cegieł, nie z betonu, nie z czegoś trwalszego od spiżu. Skoro jednak cała konstrukcja wywróciła się do góry nogami tak wczas, miała jeszcze szansę i czas na to, by wszystko zmienić, by postąpić należycie. Oczywistym było, że nie da się zmienić jej charakteru, byłoby to zresztą niesamowicie wręcz dziwne, gdyby stała się teraz grzeczną i potulną jednostką albo tak szczerą i ciepłą, jak Łania czy Sarna. Pozostawała sobą, ale ze świadomością, że jeśli chce dalej grać swoje gry, to musi wykorzystywać zdecydowanie inne karty i inne piony, inne czary i słowa, inne zagrywki pozwalające na to, by iść dalej. Musiała stać się kimś innym, kimś nowym, chociaż oczywiście fundamenty nadal posiadała te same. Była niczym nowy pęd na martwym pniu, który postanawia dać szansę temu, co w nim jeszcze pozostało, gdzieś głęboko ukryte.
Gdyby poważnie zastanowiła się nad swoimi uczuciami, z całą pewnością doszłaby do wniosku, że po prostu zależy jej na Tulipanie, ale z jakiegoś nieznanego powodu nie umiała tego przyswoić. Być może była zbyt egoistyczna i zapatrzona w siebie, żeby faktycznie to przyznać, żeby poświęcić temu jakąś dłuższą chwilę. Skupiała się głównie na sobie, na tym, by lśnić na firmamencie, by nie zatrzymywać się chociażby na chwilę i potem pewnie ostatecznie wychodziło jej to bokiem. Ba. Poważnie wyszło jej to bokiem, ale dopiero uczyła się interpretować to wszystko, co przeżyła.
- Od początku? - zapytała unosząc nieco spojrzenie, ale nie poruszając się, jakby chciała sprawiać wrażenie mniejszej i delikatniejszej niż była naprawdę. A może po prostu tak było jej wygodnie, trudno powiedzieć? Poczuła mimo wszystko jednak przyjemne ciepło, jakie rozchodziło się gdzieś w okolicach jej żołądka. Więc jednak. Wybaczy jej. Przynajmniej jego mogła odzyskać i znowu spróbować jakoś żyć z Tulipanem u boku.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Tulipanowa Łapa
Zaginiony
Fanfan


Klan:
grom

Księżyce: 24
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień
Multikonta: Lśniąca Łapa, Oszroniony Wąs, Płomienisty Lot, Jerzyk
Wysłany: 2018-08-01, 17:57   
   Wygląd: Wyrósł nieco, a jego tułowie wydłużyło się znacząco i wyszczupliło nadając mu tym samym bardziej wygląd kota z klanu Wichru niż Gromiaka. Przystosowany jest w znacznej mierze do biegania co zawdzięcza długim łapom, które kiedyś być może wyglądały śmiesznie, ale teraz gdy jego ciało nieco urosło idealnie się z nim zgrywają. Futerko jest dość krótkie i w zabawny sposób zwichrzone, a jego kolor waha się pomiędzy odcieniami niebieskiego a delikatnej szarości. Pokryte jest również nieco ciemniejszymi, ledwo widocznymi pręgami. Oczy są w kolorze błękitnym i zielonym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245629#245629


Podczas gdy Kozica tworzyła swoją konstrukcję na piasku, on mimo solidnych fundamentów zbudował budowlę tak kruchą i niepewną, że silniejszy podmuch wiatru zniszczył ją pierwszym mocniejszym uderzeniem. Wysoka wieża o cienkich ścianach została rozbita niczym zamek z piasku pozostawiając po sobie tylko i wyłącznie wspomnienie. A jak powszechnie wiadomo - upadek z wysoka boli bardziej aniżeli cokolwiek innego.
Kolejna budowla musiała być inna. Silniejsza. Silniejsza niż wiatr, wichura czy największy huragan. Tulipanowa Łapa każdy kolejny kamień zamierzał stawiać z rozwagą. Tworząc nowe ściany, tworzył samego siebie. Oczywiście nie zamierzał zmieniać ogólnego zarysu, skoro ten wcześniejszy wcale nie był taki zły. Szkopuł tkwił w jakości użytych materiałów oraz wykonaniu roboty.
- Od samiuteńkiego początku. - Zmrużył ślepia i pierwszy raz od dawna obdarzył Koziczą Łapę szczerym, przyjemnym uśmiechem, który zmienił jego zmęczony pyszczek i przyniósł niesamowitą ulgę.
_________________
XXXXXX First things first
XXXXXXXXX I'ma say all the words inside my head
XXXXXXXXXX I'm fired up and tired of the way that things have been
XXXXXXX The way that things have been

Second thing second XXXXXXXXX
Don't you tell me what you think that I can be XXXXXXXXX
I'm the one at the sail, I'm the master of my sea XXXXXXXXXX
The master of my sea XXXXXXXXX
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 25/150 | MED.EXP: 0/100
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-08-02, 21:34   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Istniał cień szansy, że teraz będzie lepiej z tej prostej przyczyny, że będą mogli próbować budować to wszystko razem. Nie wierzyła w to, że są jakoś niesamowicie połączeni, nie wierzyła chyba w żadne romantyczne uczucia, ale była pewna, że z Tulipanem łączy ją jakaś dziwna nić. Więź, która być może istniała nawet zanim się urodziła, bo w końcu chociaż wzajemnie się zranili, to stali na przeciwko siebie. Ponownie i byli skłonni nie tylko do wybaczenia, ale i do tworzenia dokładnie wszystkiego od nowa, jakby nic nie było w sanie ich rozdzielić, jakby nie było czegoś takiego, co postawiłoby im mur, jakiekolwiek ograniczenie, jakby zawsze musieli ponad nim przeskoczyć, a może daliby radę przemknąć się pod nim. Nie wiedziała z czym się to wiąże i chyba nawet nie chciała tego próbować rozwiązywać. Jakaś jej część szeptała jej, że dokładnie tak miało być, że Tulipan nie miał prawa jej odrzucać, jednak ta racjonalniejsza część, która ocknęła się po rozmowie z Piaskiem, po kolejnym pobycie w lecznicy była pewna, że kocur mógł podjąć zupełnie inną decyzję. Byłaby wtedy oczywiście śmiertelnie obrażona i pokazałaby mu szpony, pokazałaby mu, jaka potrafi być, gdy da się unieść emocjom. Chociaż tak naprawdę Tulipan zdawał sobie już z tego sprawę, czuł pewnie wciąż na policzku jej uderzenie, które nie należało ani do najdelikatniejszych, ani do najlżejszych.
- W takim razie powinieneś mi się przedstawić - powiedziała na to i spojrzała na niego w górę spod przymkniętych powiek, a na jej pyszczku zagościł zdecydowanie figlarny uśmiech, którego nie zamierzała kryć. Teraz, gdy była dorosła, pasował jej o wiele bardziej, poza tym umieściła go w co najmniej stosownej scenerii, nie dało się tego ukryć. - Wtedy może zdradzę ci, jak powinieneś zwracać się do mnie - dodała, a jej dość chrapliwy głos zabrzmiał teraz co najmniej tajemniczo. To, ten prosty początek wymiany zdań, był dla niej niczym energetyzujący balsam na zmęczone ciało.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Trawiaste Zbocze
Zaginiony
zamieć


Klan:
grom

Księżyce: 48 (I)
Mistrz: ? ? ? [Mysiowąsa]
Płeć: kotka
Matka: Bursztynowooka [NPC]
Ojciec: Gorejący Krzew [NPC]
Partner: ---
Multikonta: Gruszkowa Łapa [GK] Nawałnica [S] Lśniące Futerko [KRz/NPC] Pszczela Łapa [KC] Sucha Łapa [KW]
Wysłany: 2018-10-10, 15:23   
   Wygląd: Schudła co widać na pierwszy rzut oka, teraz wygląda dosłownie jak patyk. Gdyby ktoś kto ją znał wcześniej a potem zobaczył ją teraz, pewnie by się trochę zdziwił i chwilę zastanowił czy to ta sama kotka. Ostatnio zaczęła dużo mniej jeść, a efekty widać właśnie teraz. Ponadto posiada dość szczupłe i długie łapy, na których widnieją blizny po ugryzieniach, ale do wysokich i tak nie należy. Lecz szybko biega dzięki nim, przy czym jedno się nie zmieniło, nadal w biegu wygląda jak upośledzony zając, widać tak już jej zostanie. Trawiaste Zbocze pokrywa czarna sierść wraz z białymi znaczeniami. Dokładniej znajdują się ona na pysku aż po szyję, wszystkich łapach i końcówce ogona. Jej nos jest w kolorze różowym, nie za jasnym i nie za ciemnym, można powiedzieć optymalnym. Natomiast oczy ma w kolorze brązu, nie jest on intensywny jak u ojca, bardziej jasny.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=196191#196191


***
Jak wiadomo Trawiasta ostatnio wypełniała same obowiązki; polowania, szkolenie Terminatorów i patrole. Tak to nie znajdywała czasu na rozmowy z innymi, albo po prostu nie chciała przez obecną sytuację. Tak czy siak nie miała zbytnio z kim, a także ostatnio nie czuła się najlepiej i można powiedzieć, że robiła to co musi, a nie chce. Dlatego też nie odmówiła patrolu z Maliną, może brakowało jej kogoś z kim może swobodnie pogadać i ogółem trochę odpocząć. Co prawda nadal to był patrol, ale w dobrym towarzystwie tego tak nie traktowała. Zazwyczaj była przydzielana z jakimiś Wojownikami których ledwo co zna, przez co głównie chodziła w ciszy i skupiała się na tym co trzeba zrobić, a teraz przynajmniej mogło być inaczej.
Nie miała konkretnego planu gdzie iść, tak naprawdę Wojowniczce było to obojętne, a jak widać łapy po prostu je skierowały na Pszczelą Łąkę, która mimo wszystko była blisko granicy. Czyli wszystko się zgadzało. Starała się dostosować do tępa Maliny, nie garbić się i przede wszystkim pozostać czujna. Nadal miała taki odruch, że zawsze woli sprawdzać czy czegoś nie ma. W końcu nigdy nie wiadomo na co mogą się natknąć, lepiej być ostrożnym zawsze.
- Tooo...tak ogółem jak u Ciebie? Wszystko w porządku? - W końcu zapytała szarej towarzyszki, patrząc się na nią pytającym wzrokiem z bardzo lekkim uśmiechem. To było w sumie pierwsze pytanie jakie nasuwało się Trawiastej na język, gdyż ostatnio niestety Malina nie zdążyła na nie odpowiedzieć, więc może teraz przynajmniej zdoła.

//Malina
_________________

and no man is an island
ohxxthisxxI xxk n o w
but can't you see, oh?
maybe you were the ocean
when I was just a stone
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 60 | W: 70 | EXP: 235/300
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 19/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 13