Poprzedni temat «» Następny temat
Borowikowa Polana
Autor Wiadomość
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2018-11-06, 15:53   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


I choć cała ceremonia dobiegła końca a raczej legła w gruzach, szary terminator wciąż nie wiedział co począć z samym z sobą. Zwłaszcza tuż po tym, czego w tymże dniu doświadczyły jego złotawe patrzałki. Które, gdyby naocznie nie spostrzegły tego co miało miejsce na ostatnim groteskowym festiwalu, to w życiu nie dałby temu wszystkiemu wiary. Bowiem nigdy nie posądziłby Gwiezdnego Klanu o to, iż mogliby ugiąć się pod naporem żałosnej bandy niewychowanych oraz tym bardziej niedouczonych kotów. Które miały czelność sprzeciwić się odwiecznym prawom jakie niegdyś ustanowiono. I nie ważne już było, czy całym sobą popierał Błyskającą Gwiazdę bądź nie. Bowiem cały iście niewarty nawet funta kłaków osąd, odbył się bez jakichkolwiek znamion takowej rozprawy. Na której wypadało przedstawić winnemu zarzuty oraz wysłuchać tego co miał do powiedzenia na swoją obronę. I jeżeli udowodniono by jego winę, to wówczas samemu wydałby stosowny werdykt. Tak w końcu zarządziły byty ze Srebrnej Skórki. Jednakże rozpasana brakiem jakiegokolwiek szacunku gawiedź, nie zamierzała ani trochę pójść ową drogą, bowiem nie po to przybyli z pochodniami oraz widłami pod domostwo przywódcy. Którego postanowili czym prędzej zrzucić z tronu i nie ważne było wówczas z jakiego powodu. Byleby zrobić to szybko oraz z jak największą nonszalancją, gdyż taki oto plan przyświecał im od samego już początku.
Tak to widział szary wypłosz i chyba żadne inne wspomnienie, jakie byłoby nad wyraz przyjemniejsze. Nigdy nie przyćmi tego, czego tam doświadczyło jego prawe jestestwo. Bowiem jeżeli samemu przymierałby z głodu to miałoby równocześnie oznaczać aby złamać prawo, choćby kradzieżą pożywienia innemu klanowi. Tego pragnęli od teraz uczyć w Starym Gromie? Aby w czasie wielkiej próby oraz innej niewypowiedzianej katastrofy. Mieli odrzucać pęta w postaci wszelakich zasad, żeby ostać się krwiożerczymi bestiami bez krzty honoru?
A zatem cel uświęca środki?! – Takie oto pytanie padło dość niespodziewanie z jego pyska. Po czym zatrzymał się tuż przy granicy dzielącej ich oba światy. Dopiero teraz orientując się w tym, jak daleko zaszedł w swoim amoku całkowitego absurdu. Przy którym wystarczył jakże mały krok, aby to wszystko pozostawić tuż zza sobą. Całkowicie o tym zapomnieć na zawsze, czego go tutaj nauczono a potem z jeszcze większą premedytacją to wszystko wypaczono. Bo tak było im wygodnie.
Ktoś wówczas za nim chociażby zatęsknił, uronił choćby łezkę rozpaczy? Przecież tak wielu było przeciw niemu.
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-11-07, 10:08   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Kozica nie miała niewątpliwie takich przemyśleń i problemów, jakie posiadał Niedźwiedź, a święte zasady miała pod ogonem i uważała, że do niczego się nie nadają, skoro krzywdzą zamiast pomagać. Błysk, co oczywiste, nie nadawał się nigdy na przywódcę, był jedynie cieniem zapatrzonym we władzę, co coraz bardziej udowadniał z każdym kolejnym krokiem, z każdym kolejnym dniem, a na ostatniej ceremonii jedynie podpisał na siebie wyrok śmierci rzucając liberum veto, które dla wszystkich pozostałych kotów oznaczało tyle co i nic i jedynie pokazywało, że wyżej ceni własny obsrany tyłek niż cokolwiek innego. Dla niego byli jedynie tłem i marionetkami, które można było rozrzucać i rozkładać, gdzie się dokładnie da, nic nie znaczyli, niczego ich nie nauczył i niczego im po prostu nie dał. Ponadto w jej mniemaniu jedynym motłochem, jaki był w Klanie, to właśnie Błysk i Niedźwiedź, którzy zacietrzewieni w jakiś własnych, idiotycznych poglądach, nie widzieli i nie rozumieli, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. A tupanie łapami i wykrzykiwanie, że oni się nie zgadzają, nie miało żadnego znaczenia. Klan podjął decyzję i nie musiała ona być jednogłośna, tak się składało, że w tym wypadku po prostu zwyciężała większość.
- Taki młody, a taki gniewny – powiedziała kocica swoim dość niskim, mrukliwym głosem, jednocześnie używając iście uwodzicielskiego tonu. Wyłoniła się zza jednego z drzew, z którego swoją drogą dopiero co zeskoczyła z największą gracją i teraz spojrzała na Niedźwiedzia zastanawiając się, czy on posiada własne szare komórki, czy może dzieli je jednak z Błyskiem. Mówili jednym głosem, jakby byli co najmniej bliźniętami syjamskimi połączonymi głowami. Inna sprawa, że terminator był tak prawy i sprawiedliwy, że Kozica odczuwała pewne mdłości na myśl o rozmowie z kocurem. Nosił klapki na oczach i był zapatrzony w Kodeks, jakby stanowił on najważniejsze słowa, jakby nie liczyło się to, co się dzieje w życiu. Podejrzewała, że gdyby przymierał głodem nie wyszedłby na Ziemie Niczyje, by tam szukać pożywienia, bo przecież powinien polować tylko na terenach Gromu. Trele morele! Dobro Klanu było najważniejsze, niezależnie od tego, jak się je osiągało.
Spojrzała na niego przeciągle spod nieco przymkniętych powiek, a końcówka jej ogona poruszyła się nieznacznie. Pochyliła się, przesunęła językiem po piersi i otrzepała się wdzięcznie zrzucając z siebie resztki kory i liści. Nie czuła już lęku, gdy myślała o wspinaczce, wręcz przeciwnie, kochała to i śmigała po drzewach jak mało kto.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2018-11-09, 17:53   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


Nawet jego własna siostra zasiadająca na niebiańskim firmamencie, milczała niczym kamień. A skoro była tak samo prawdziwa jak Łaciate Futerko, która zaszczyciła ich wszystkich swoim bytem. To dlaczego w swojej nieskończenie wielkiej mądrości, współdzielonej wraz z całym Gwiezdnym Klanem. Nie mogła mu dopomóc we wskazaniu właściwej drogi, którą miałby podążyć.
I wówczas, jakby za machnięciem czarodziejskiej różdżki/rózgi. Tuż za nim rozległy się ów słowa, których wydźwięk miał już okazję zasłyszeć na ostatniej ceremonii. Po czym szary kocur momentalnie zwrócił się w stronę ich źródła, w jakim spodziewał się spostrzec jakże znajomą mu personę wraz z całą resztą elokwentnego towarzystwa. W postaci pierworodnych Trzmielego Pyłu, a raczej już niebawem Gwiazdora. Którego będzie musiał słuchać, co równocześnie nie napawało go optymizmem. Jednakże na całe szczęście w nieszczęściu, dostrzegł jedynie zbliżającą się w jego kierunku Kozicą Łapę. Która w ostatecznym rozrachunku postanowiła nawiedzić go swoim jestestwem z jakże odkrywczym sformułowaniem. Jakie w pysku kogoś raptem starszego o kilka księżyców, pobrzmiewało dość osobliwie – I najwyraźniej głupi. – Odrzekł jakże stoickim tonem, a zatem część preludium mieli tuż za sobą.
Bowiem w rzeczy samej od zawsze wierzył w ów puste frazesy, które nijak odnosiły się do obecnej rzeczywistości. W takim razie jaki był w ogóle sens przytaczania ich na naukach oraz treningach? Skoro w późniejszym czasie i tak każdemu latało to w pobliżu ogona, a Gwiezdny Klan przyklaskiwał im do wtóru – Czemu zawdzięczam twoją wizytę? – Zapytał po krótkiej chwili, tym samym i równie niewyszukanym tonem. Zapewne ciekawy tego, czemu ktoś taki, kto nie pałał do niego jakąś szczególną sympatią. Postanowił go wszakże odszukać.
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-11-10, 13:17   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Niedźwiedź zupełnie nie pojmował idei Kodeksu Wojownika, to dla Kozicy było sprawą bardziej niż oczywistą, i nie docierało do niego, że przywódca, który robi wszystko, by zaszkodzić własnemu Klanowi przywódcą wcale nie jest. Kocur jednak nosił wyraźnie klapki na oczach i jedyne, co potrafił, to cytować z pamięci zasady, jakie dawno temu przekazali im przodkowie. Nie umiał w ogóle zastanowić się nad tym, co kryje się za tymi pustymi frazesami i teraz znajdował się na rozdrożu, na które radośnie pchnął sam siebie zapominając, że mózg służy do czegoś więcej niż do znajdowania się w czaszce. Widać jednak ten etap rozwoju osobistego po prostu go ominął i teraz terminator jedyne co umiał to kwękać żałośnie zanosząc modły do przodków, żeby posłuchali jego, a nie całego Klanu Gromu, który wywiązał się należycie z zadania, jakie zostało mu powierzone przez Gwiezdny Klan.
- Och, jak wpadłeś na coś tak zabawnego? - zapytała z niedowierzaniem okrążając go z wielką przyjemnością, a następnie zasiadła w dogodnym dla siebie miejscu z wielką gracją. Spojrzała na Niedźwiedzia i uniosła brwi, które zdawały się wyginać w idealne łuki, a następnie poruszyła wąsami i posłała mu iście filuterny uśmieszek.
- Ależ to ty odwiedzasz mnie. W jednym z moich ulubionych miejsc. Och, ależ pewnie nie zadzierałeś głowy, kiedy tutaj przyszedłeś i mnie nie widziałeś. Jestem wielce zasmucona, sądziłam bowiem, że coś dla ciebie znaczę - odpowiedziała, a na sam koniec wyrażała się z wielkim smutkiem, jakby faktycznie miała nadzieję, że terminator patrzy na nią przychylnym okiem.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2018-11-12, 21:35   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


A czego mieliby jeszcze, niby doszukiwać się w rzekomo pustych frazesach? Które jasno jak oślepiające słońce mówiły im wszystkim jak należy postępować, bez zbędnego dopatrywania się w nich ukrytego sensu. Skoro prawo wyznaczało kierunek w jakim należy podążyć, to nie mogło być żadnego innego skrótu i basta. Takie reguły gry wpoił mu jego ojciec i nic na tym świecie najwyraźniej tego w nim nie zmieni. Jednakże w obecnym momencie, nie miało to już większego znaczenia. Bowiem okazało się iż miał do czynienia z czymś całkowicie nowym, co niebywale zaskoczyło jego jestestwo i być może nieco przerosło. Gdyż szary wypłosz nie spodziewał się takiego zachowania po kimś, kto prawdopodobnie nie pałał do niego jakąś szczególną sympatią. Choć nie mógł umknąć jego uwadze pewien fakt, iż od jakiegoś już czasu, choćby na ostatniej ceremonii. Kozica zachowywała się w stosunku do niego dość osobliwie. I kiedy postanowił odpowiedzieć na jej słowa, zapewne pytaniem co tu jest grane. Wówczas doznał niebywałego olśnienia. Ponieważ w jednym przebłysku przyszło mu na myśl, iż być może była to sprawka czegoś, o czym niegdyś miał okazję częściowo zasłyszeć. Na temat dziwnego zachowania płci pięknej w pewnych okresach. Choć z drugiej strony wydawało mu się to mało prawdopodobne, zwłaszcza że posiadał szczątkową wiedzę na ów temat. Więc bardziej hipotetycznym założeniem było to, że Kozicza Łapa postanowiła zabawić się jego kosztem, aby znacznie później zdać ową relację reszcie swojego rodzeństwa. Co mógł jedynie skwitować szybkim obrotem na pięcie w celu udania się do wyjścia. Jednakże dziwnym trafem nie uczynił tego, może nie będąc do końca pewnym tego, czy przypadkiem się nie pomylił – W takim razie wybacz, bowiem na śmierć zapomniałem o naszym spotkaniu. Chyba przez to, iż ostatnio nie mam do tego wszystkiego głowy. – Odrzekł pogodnym choć nieco zatroskanym tonem, po czym dosiadł się do trójkolorowej kokietki. Chwytając ostro za przynętę, którą postanowił wyrwać wraz z wędką podstępnemu rybakowi.
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-11-14, 14:44   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Jasno określają? Dobre sobie! Tylko wtedy, kiedy jest się całkowicie ograniczonym i uparuje się w słowach sensu istnienia, co było zdaniem Kozicy niesamowicie wręcz mądrym posunięciem. Gdyby wierzyła święcie w każde słowo tego wielkiego Kodeksu Wojownika, rozkładając je na literki i powtarzając go niczym mantrę, z całą pewnością musiałaby po każdej zwierzynie zanosić modły dziękczynne do Gwiezdnego Klanu, jakby to mimo wszystko przodkowie wsadzili ją w jej łapy, a nie uczyniły tego jej umiejętności. Musieliby również robić sto innych rzeczy, które nie mieściły się jej głowie, chociażby umierać tylko dlatego, że przywódca tak kazał, albo bronić Klanu kosztem własnego życia, kiedy lepiej było uciekać i wzywać resztę do pomocy. Niedźwiedź zapewne umarłby z wielkimi honorami doprowadzając swoją rodzinę do rozpaczy, Klan zmuszając do kolejnego pogrzebu, umniejszając go o następnego potencjalnego wojownika i pozwalając, by drapieżnik urósł w siłę. Gratulujemy pomysłowości i otwartości umysłu!
Bawiło ją to, jak się wypowiadał i zachowywał. Była ciekawa, co sobie tam myśli, czy wie, że z nim pogrywa, czy nie, czy jakoś zareaguje na jej zaczepki. Dobrze myślał, że pewnie podzieli się swoimi spostrzeżeniami z Krową albo kimś, kto zechce jej wysłuchać, a może po prostu będzie czerpała przyjemność z okręcania go sobie wokół pazurków. Nie czuła potrzeby zawierania z nim bliższej znajomości, ale robienie mu wody z mózgu sprawiało jej niekwestionowaną i niemalże pierwotną przyjemność, nad którym nie chciała zapanować.
- Przecież to zrozumiałe, kiedy dzieją się tak ważne rzeczy dla całego Klanu trudno pamiętać o jakiejś tam terminatorce – odpowiedziała przymykając powieki i śledząc go uważnie spojrzeniem, jednakże zadawała się zachowywać, jakby było jej faktycznie przykro, albo nawet była nieco urażona takim postawieniem sprawy. – A przecież Klan to my wszyscy, prawda?
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2018-11-29, 20:45   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


/Najmocniej przepraszam za zwłokę -(

Dwa światy jakie ów jestestwa sobą reprezentowały, zbliżając się ku sobie, o dziwo nie wywołały żadnej katastrofy. Czego przynajmniej spodziewał się uświadczyć po kimś, kto raczył z nim pogrywać. A zatem, czyżby miał założyć, iż Kozicza Łapa mówiła całkowicie szczerze?
Od serca, jakie nie uległo takiemu samemu zepsuciu, jak u pozostałych sióstr z którymi dzieliła identyczne więzy krwi. Bowiem ich zachowanie nie mogło być czystym przypadkiem.
Lecz w jej słowach z trudem mógł doszukiwać się ziarenka prawdy. Skoro na jego stwierdzenie o rzekomym spotkaniu wyssanym wręcz z palca, wcale nie zaprzeczyła. Za to ponowiła swoją przemowę, wbijając jemu delikatną szpilkę w postaci kolejnej, jakże fałszywej dygresji. Jaka po raz wtóry zaburzyła w nim spokojną kryształową taflę wewnętrznego spokoju, ku której cisnęła kolejny kamyk. Równocześnie wywołując kaskadę wzburzonych kręgów jakie go przeszyły – Nie – odrzekł po znacznej chwili ciszy. Tym samym spokojnym tonem, na jaki w obecnym momencie potrafił się zdobyć. Choć w jego zaprzeczeniu dało również wychwycić się drobną nutkę zapalczywego sprzeciwu, który zapragnął w sobie czym prędzej stłamsić. Czując iż być może właśnie o to jej chodziło, aby wyprowadzić go po raz kolejny z równowagi – Nie tak łatwo zapomnieć o jakiejś tam terminatorce oraz tym bardziej jej siostrach. – Odrzekł z małym przekąsem, ciekaw równocześnie tego, czy jego jestestwo byłoby warte zapamiętania w jej wspomnieniach. Gdyby jednakże zginął z prześmiewczym honorem, ewentualnie zaginął w czasie polowania. Choć było to bardziej pytanie retoryczne, na które oboje jak najbardziej będąc zgodni, znali zapewne odpowiedź.
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-11-29, 22:27   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Kozica, bez wątpienia, dążyła do zderzenia. Niczym jakiś meteoryt czy inna spadająca gwiazda nie miała najmniejszej ochoty oddalić się od Niedźwiedzia i z każdą kolejną chwilą miała poczucie, że im bardziej zdenerwuje i podjudzi terminatora, tym lepiej na tym wyjdzie. Nie zamierzała się z nim kłócić, zamierzała się z nim metaforycznie poszarpać, by wzbudzić w nim nieco gorętsze uczucia. Drażnienie kozła ofiarnego Klanu Gromu wzbudzało w niej wiele emocji, ale również wiele podekscytowania, robiła bowiem coś, co w pewnym sensie lubiła. Na dokładkę ciekawa była, czy byłaby w stanie wykorzystać na nim swoje zdolności, nazwijmy je, uwodzicielki, czy okaże się, że jest na to zbyt młoda lub zbyt niedoświadczona, może nawet nieco nazbyt toporna. To jednak na pewno by jej nie powstrzymało, a raczej wręcz przeciwnie, skłoniłoby ją do tego, by trenować dalej, by zdobywać następne serca i sprawdzać, jak długo będzie w stanie je utrzymać.
- Wiedziałam, że moje siostry cię fascynują - powiedziała śmiejąc się cicho, aczkolwiek posłała mu wejrzenie twierdzące, że mocno zasmucił ją tym zestawieniem uznając, że ona sama znajduje się dopiero za Krową i Żubrem, co przecież nie było niczym aż tak przyjemnym. To ona powinna znajdować się wszakże na miejscu numer jeden, nawet jeśli idzie o złośliwości, jakie mu czyniła. Nic więc dziwnego, że jej spojrzenie skryło się nieco pod rzęsami, jakby w ten sposób chciała jeszcze bardziej Niedźwiedzia zirytować albo pobudzić. - Och, może jednak jesteśmy do siebie jednak nieco podobni...
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2018-12-06, 04:23   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


A zatem miało dojść do niewątpliwego zderzenia, które wywołałoby w jego jestestwie prawdziwy kataklizm, przed jakim nie byłoby krzty ocalenia. Albowiem trójkolorowa kocica ani myślała aby choćby odrobinę darować jemu cierpienia. Na jakie skazywała go kolejnymi zaczepnymi frazesami, które niczym cierniowe pęto, zaciskało się coraz bardziej na gardzieli królika doświadczalnego. W jakiego rolę w tejże właśnie chwili wielkiej próby charakterów, musiał wcielić się szary kozioł ofiarny. Czyżby miała świadomość tego, z jakim płomieniem doprawdy igrała?
Bowiem tuż po tym kiedy zamilczała, w jego trzewiach raz jeszcze wzmogła się fala narastającej w nim pożogi. Która bardzo szybko poczęła dążyć do gwałtownej erupcji palącego gniewu. Co z łatwością mogła odczuć na cielesnej okowie, zapewne nieświadoma dalszych konsekwencji własnego czynu, po wzmożonym łomocie jego serca oraz głębszym oddechu. Z pomocą którego zapragnął czym prędzej ugasić ów palenisko, do jakiego skrupulatnie dolewała oliwy.
Po raz wtóry przypłacając za ową batalię permanentnym milczeniem, które w tymże przypadku mogło jedynie oznaczać jego słabość. Bo tak w istocie było, gdyż szary cienias nigdy przedtem nie praktykował w słownych oraz tym bardziej cielesnych przepychankach, w jakich owa szelma mogła znacznie bardziej przewyższać go swoim doświadczeniem. Więc po co miałby zniżać się do tego poziomu, gdzie było całkiem prawdopodobne, iż pokona go z kretesem.
Po za tym, kiedy w pełni odzyskał swoją wewnętrzną równowagę oraz harmonię własnych myśli, musiał przyznać iż owe spotkanie było dla niego całkiem nietuzinkową lekcją. W jakiej mógłby co nieco doszlifować własną ogładę, której gdyby sięgnąć pamięcią, przeważnie w jego występach brakowało – a teraz lepiej zamilcz. Dla własnego dobra. – I wówczas jakby za sprawą krótkotrwałego przebłysku będącego równocześnie jego olśnieniem, odbiły się echem słowa burego mentora. Które w owym miejscu oraz czasie, nabrały dla niego całkiem nowego znaczenia. Co skwitował pogodnym oraz bardzo szczerym wyrazem swego lica, które w jego przypadku nie skrywało się za jedną z 50 twarzy Grey'a - jaką chciała go obdarować – Czemu to czynisz? – Odrzekł łagodnie, równocześnie kończąc maskaradę w jakiej nie miał najmniejszej ochoty wciąż uczestniczyć.
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-12-28, 21:48   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Kozica, trzeba to przyznać, bawiła się właściwie całkiem dobrze. Być może nie tak rewelacyjnie, jak pierwotnie zakładała, ale i tak była całkiem zadowolona z tej konfrontacji, jakiej właśnie się podjęła, jednocześnie ciekawa tego, czy ostatecznie uda jej się wystrychnąć Niedźwiedzia na dudka, czy jednak kocur przejrzy na oczy i odkryje jej gierki. Nie zamierzała jednak poprzestawać na tym jednym razie, byłoby to z jej strony co najmniej śmieszne, bo w końcu kto podejmuje się zabawy, jeśli nie chce doprowadzić jej do końca? A ona zdecydowanie chciała, w końcu liczyła na to, że prędzej czy później zobaczy wielce interesującą minę na pysku stojącego przed nią właśnie terminatora. Jej gra dopiero się zaczynała i na pewno nie była aż tak banalna, jak mógł podejrzewać Niedźwiedź, z tego prostego powodu, że Kozica, mimo wszystko, była bardziej wyrafinowana, niż mogło się to wydawać w pierwszej chwili.
- Czemu z tobą rozmawiam? - zapytała unosząc lekko brwi, jakby chciała mu pokazać, że nie za bardzo wie, o co dokładnie ją pyta i taka również była prawda. Kocur, w jej mniemaniu, wyrażał się bardzo mało szczegółowo, a co za tym idzie, nie rozjaśniał jej w ogóle w głowie, a jedynie rzucał jej jakieś ochłapy tropów, jakimi mogła podążać. Jeśli tak na to spojrzeć, to można było spokojnie uznać, że oboje bawią się w jakąś niezbyt zrozumiałą zabawę, coś na kształt ciuciubabki, w której obie strony mają zawiązane oczy i nie mają pojęcia, czy stoją obok siebie, czy znajdują się po przeciwnych stronach pokoju.
- Bo mogę. I chcę. Wydaje mi się, że są to dostateczne powody podjęcia z kimkolwiek rozmowy, chyba że się mylę? - odpowiedziała na to cicho, dość niskim tonem, jednocześnie spoglądając na niego spod rzęs, a na jej pyszczku zagościł na chwilę uśmiech sugerujący, że gdyby zechciała, mogłaby również zacząć z nim flirtować, co byłoby dość ciekawym zagraniem, aczkolwiek za wczesnym, w końcu ledwie się dopiero znali!
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2019-01-11, 00:15   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


A zatem Kozica nie zamierzała odpuścić szaremu wypłoszowi, ani tym bardziej dać za wygraną. Upierając się przy dalszej obłudzie którą nadal mu demonstrowała, licząc w głębinach własnego jestestwa na sprowadzenie go być może na manowce. Co swymi bałamutnymi słowami jedynie utwierdziła złotookiego w jego gniewnym przekonaniu. Lecz zaraz po tym, nawiedziło go również pewne zwątpienie. Które wszakże miało całkiem klarowne podwaliny w swojej nowej tezie. Jaka zrodziła się wraz z tym, czego doprawdy nie mógł obecnie zarzucić trójkolorowej kocicy. W końcu nigdy przedtem nie zaznał z jej strony żadnego cierpienia. Toteż nie mógł ani tym bardziej nie potrafił, zdobyć się na to, aby osądzić kogoś miarą innego jestestwa. Co w owym przypadku, wyznacznikiem takiego kryterium były jej siostry, za które przewiny nie mogła odpowiadać obecna tutaj kotka. Która w końcu jako pierwsza wyciągnęła do niego łapę, czy pomocną oraz szczerą? Czas pokaże – Przepraszam. Nie chciałem, aby... – Po czym na krótką chwilę zamilczał. W tym samym momencie spoglądając wprost na jej lico, na którym dostrzegł równie pogodny uśmiech. Być może świadczący o dobrych intencjach, jakie zapragnął poprzez własne zaślepienie, znacznie wcześniej zignorować. Nie dając jej nawet szansy, na udowodnienie tego jak bardzo się być może pomylił.
Przeto przemówił ponownie, spokojnym tonem – Zresztą to już nieważne – po czym jeszcze ufniej dodał – Dlaczego tak uważasz, że jesteśmy do siebie podobni. Czyżbym o czymś nie miał pojęcia? – I ponownie zamilczał, ciekawy jej reakcji oraz odpowiedzi jaką miałaby z nim się podzielić.
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2019-01-12, 13:53   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Kozica nie była szczera. Nigdy nie była szczera, nigdy nie była tak naprawdę sobą. Prezentowała obraz naprawdę robaczywego jabłka, które podsuwało się temu, to znowu tamtemu czerpiąc przyjemność z tego, że zostawiało za sobą ślady. Nie do końca piękne, nie do końca romantyczne, nie do końca tak cudne, jakby inni o tym marzyli. Była w pewien sposób brzydka, kryła za swoim pielęgnowanym zewnętrznym pięknem, bardzo nieestetyczny środek, który wyrósł w niej bez jakiejś większej przyczyny. Był, powiększał się, kusił ją coraz bardziej, a ona całkiem spokojnie szła za nim, poddając mu się i zastanawiając się jednocześnie, dokąd ostatecznie dotrze. Wymyśliła sobie dręczenie Niedźwiedzia na swój własny sposób, ale istniał również cień szansy, że poznając go lepiej, będzie w stanie powiedzieć to czy tamto innym kotom w Klanie. Czy to dobrze? Nie wiadomo. Całe jej życie było jedną wielką niewiadomą, z której trudno było coś wydobyć, z której trudno było zbudować coś konkretnego. Była niczym chorągiewka na wietrze i kryła się pod setkami masek nie okazując chyba nikomu tego, jaka była naprawdę. Jedynie Piasek znał ułamek jej oblicza, którym nie chwaliła się przed innymi.
- Bo ani ciebie, ani mnie nikt nie rozumie - powiedziała odpowiadając na jego spojrzenie bez większych problemów, a następnie podniosła się i ruszyła na spacer dookoła Borowikowej Polanki czyniąc to oczywiście z niesamowitą gracją. Trudno powiedzieć, czy chciała rozprostować łapy, czy może uznała, że Niedźwiedź powinien się jej uważnie przyjrzeć, by dostrzec wszystkie jej atuty, by klapki z oczu mu odpadły i docenił to, że jest w istocie elegancką kocicą. Zabawa trwała w najlepsze, a ona zastanawiała się, czy dowie się, co tak naprawdę siedzi w głowie kocura.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2019-01-22, 00:30   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


Słowa jakie uleciały z lica, a może wprost z samego wnętrza trójkolorowej kotki. Która chwilę później postanowiła zaprezentować tuż przed nim swoje najcudowniejsze wdzięki.
To wszystko czego niebywale doświadczył w obecnym momencie, spowodowało w jego jestestwie swoistą konsternację. Lecz grającym pierwsze skrzypce aspektem tegoż onieśmielenia, w głównej mierze nie była to sprawka najzacniejszego widoku, jakim mogły napawać się jego złotawe patrzałki. Jakie sięgały znacznie głębiej aniżeli cielesna okowa, która musiał przyznać nawet przed Gwiezdnym Klanem, była wszakże niczego sobie – Hmm – mimowolnie wydobył się z niego pogłos głębokiego zamyślenia. Po czym powróciwszy do znacznie przytomniejszego błysku w swoich złocistych zwierciadłach duszy, w końcu przemówił – Tego akurat się nie spodziewałem. – Orzekł przyjacielskim tonem, zdobywając się nawet na krztynę żartobliwego wydźwięku. Odrzucając póki co, w swoim jakże czasem pokrętnym umyśle, wcześniejszy chaos spowodowany nieufnością w stosunku do robaczywego jestestwa Koziczej Łapy. Która być może, właśnie podzieliła się z nim swoim największym ciężarem doczesnego żywota.
Następnie powstał na swoje masywne łapy, gdzie korzystając z nadarzającej się okazji, postanowił nieco je rozruszać. Po czym ponownie zbliżył się do sylwetki całkiem ekstrawaganckiej kocicy, obok jakiej zaplanował raz jeszcze zasiąść – Nikt nie rozumie? – Powtórzył, tym razem głosem przepełnionym nutką ciekawości oraz bratniej łapy, jaką zamierzał zaoferować być może pogrążonej w smutku rozmówczyni. Po za tym nigdy przedtem tego stanu wszechrzeczy, jaka miała miejsce w ich klanie, w taki oto sposób nie rozpatrywał. Uważając od zawsze, iż nikt nie raczył po prostu go słuchać ze względu na bezgraniczne oddanie Kodeksowi oraz Gwiezdnemu Klanowi, jakich wartości zaszczepił w nim jego bogobojny ojciec.
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2019-02-03, 22:26   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Niektórzy mogliby sobie zadać pytanie, ile z tego, co Kozica w tej chwili robiła było prawdą, a ile grą, w której z wielką przyjemnością brała udział. Część wypowiadanych przez nią słów stanowiło prawdę, część było jedynie kłamstwem, a część stanowiło prawdę ukrytą pod lukrem, który miał zachęcić Niedźwiedzia do dalszej rozmowy. Mówiąc o tym, że inni jej nie rozumieją, obejmowała tym w domyśle cały Klan, co z całą pewnością nie było prawdą, ale w istocie nie czuła się zbyt związana z żyjącymi tam kotami, a dawne konflikty, jakie zrodziły się w jej życiu jeszcze nie do końca wygasły, nie były zażegnane i nie wkroczyła na nowe ścieżki, które popchnęłyby ją na przód. Musiała coś w tym względzie zmienić, ale uznała, że może tego dokonać tylko i wyłącznie na własnych warunkach, nie zamierzała już nigdy więcej się kajać, krzyczeć, czy zachowywać niezbyt adekwatnie do sytuacji. Obecnie jednak skupiała się na stosownym doborze słów, który spowodowałby, że Niedźwiedź zechciałby z nią rozmawiać. Ciekawa była, co się w nim kryje, ciekawa była również, czy kiedykolwiek może go zrozumie.
- Cóż, być może mówię zbyt emocjonalnie, ale z całą pewnością niewiele jest kotów, które naprawdę mnie znają, rozumieją i chcą wiedzieć, kim jestem i z czym się borykam. Zdaje się, że to powoduje, iż w pewnym sensie jestem równie niezrozumiała, co ty, nie sądzisz? - odpowiedziała jakby po chwili wahania, a w jej głos wdarła się nuta goryczy, którą, jak można było podejrzewać, Kozica próbowała ze wszystkich sił ukryć, którą chciała schować przed światem i nie dopuścić do tego, by inni wiedzieli, co się za tym kryło. Zastanawiała się, czy kocur da się złapać na ten haczyk, w którym sprzedawała mu cień prawdy o sobie, może nieco więcej niż cień.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Niedźwiedź.
Zaginiony
Ronin


Klan:
samotnicy

Księżyce: 34~VI
Mistrz: Paprociowy Liść
Płeć: kocur
Matka: Bursztynowooka
Ojciec: Gorejący Krzew
Wysłany: 2019-02-07, 16:20   
   Wygląd: Jeden z masywniejszych i być może największy ze wszystkich kociaków w miocie, który najprawdopodobniej sprawił matce nieco więcej katorgi przy narodzinach, aby chwilę później okazać dumnym rodzicom swoje prawdziwe wdzięki. Między innymi największy atut w postaci osobliwej sylwetki, o tęgich aczkolwiek krótkich łapkach, prężnie utrzymujących barczysty korpus. Na jakim spoczywa całkiem spora głowa z lekko wypukłym czołem oraz zaokrąglonymi policzkami, które w pewien sposób potęgują jej wielkość. Gdzie równocześnie można spostrzec parę okrągłych nad wyraz ciekawskich tęczówek koloru złotego. To wszystko zwieńcza średniej długości puszysty ogon zwężający się ku końcowy który jest zaokrąglony, oraz okrywająca go szata w postaci krótkiej, choć gęstej a także twardej sierści koloru szarego. Jednocześnie mieniącej się w blasku słońca delikatnym błękitem. Sam malec porusza się dosyć nieporadnie, wydając przy tym stosunkowo zabawny tupot, poniekąd spowodowany jego niedźwiedzią masą.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=262518#262518


Jak to przeważnie mawiali klanowi mędrcy skrywający jestestwa w skorupach starszyzny – Ciekawość była pierwszym stopniem do Ciemnego Lasu. – Jednakże Niedźwiedź nie uchodził przecież za jakiegoś złowrogiego czorta. Aby w trakcie zgłębiania jego najgłębszych czeluści umysłu, trafić do owego miejsca i być może raz na zawsze stracić zdrowy rozum?
Poniekąd starania Kozicy nie spełzły na niczym, bowiem z każdą poświęconą mu chwilą ciągnięcia go coraz bardziej za język. Szary wypłosz otwierał się raz za razem przed mglistym jestestwem kotki, którą być może dałoby radę nawet w jakiś jeszcze nieznany mu sposób uleczyć i przy okazji pomóc samemu sobie. Bowiem musiał w rzeczy samej przyznać, iż jej obecność była dla niego niczym kojący balsam, którego od tak wielu księżyców całkowitej pustki w kraterze bezkresnej samotności, niezmiernie potrzebował. Nawet jeśli jej słowa nie odzwierciedlały pełnej gamy uczuć oraz tym bardziej miary ich prawdziwości, to wolał zgodzić się na taki oto kompromis, niźli dalsze tkwienie w klanowej ciemnicy. Co nie napawało go zbytnią afirmacją do życia w owej społeczności – Ale Ciebie przynajmniej nikt nie pragnie przegnać z klanu na cztery wiatry. – Odrzekł równie spokojnym jakże przyjacielskim tonem, być może dążącym do rozładowania co nieco hiobowej atmosfery. Lecz dało się wychwycić również drobną nutę głębokiego smutku, po której wypłynęły wprost z jego jestestwa ów słowa – Choć nie uczyniłem przecież nic haniebnego – po czym westchnął, jakby tym wszystkim już zmęczony – Czasami myślę, iż moje przepadnięcie jak kamień w wodę, sprawiłoby wam wszystkim niemałą ulgę lub nawet radość. I zapewne nie znalazł by się nikt, aby wyruszył na wyprawę poszukiwawczą. – Jednakże nie był to jeszcze koniec, bowiem złotooki po krótkiej chwili zwłoki, zwrócił się w kierunku misternego lica trójkolorowej Kozicy. W którym poszukiwał jakby odpowiedzi na odwieczne pytanie – A Ty, co o tym wszystkim sądzisz. Gdzie twoim zdaniem popełniłem błędy? – Skoro mogli wspólnie krztynę sobie pofolgować, a samemu nie miał już nic więcej do stracenia, to czemu by nie spróbować?
_________________
_Non est ad astra mollis e terris via_

There is no Emotion • There is Peace
There is no Ignorance • There is Knowledge
There is no Passion • There is Serenity
There is no Chaos • There is Harmony
There is no Death • There is Star Clan
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 8o | W: 4o | EXP: 15|2oo
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11