Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Trzmieli Pył
2019-12-04, 12:24
Gęsty Las - zachód
Autor Wiadomość
Błękitna Toń
Wojownik
dzieciątko



Klan:
grom

Księżyce: 64 II
Mistrz: Łani Krok
Płeć: kotka
Matka: Łani Krok
Partner: Żółta Łapa
Ciąża: nie
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-10, 19:02   
   Wygląd: Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=282619#282619


Owszem. Plamka widocznie wyprzedziła Żółtego, jeśli chodziło dojrzałość, ale... taki właśnie był jej cel. Chciała w końcu dojrzeć i zachowywać się jak prawdziwa dorosła, którą wiekowo teoretycznie była już od dawna. Troszkę pomogły jej też ostatnie, niezbyt przyjemne wydarzenia, których kocurek nie doświadczył. Ale czarno-biała wierzyła, że uda im się dorosnąć razem. Bo razem sobie poradzą ze wszystkim, prawda?
Poczuła taki przyjemny dreszcz, kiedy ukochany zamruczał po jej jakże odważnym geście. Cieszyło ją to, że mu to nie przeszkadza, bo taka forma spędzania czasu bardzo jej się spodobała. Być może dlatego, że Błękitna Toń od zawsze byłą... przylepą i różne czułości pokroju przytulania, czy drobnych pocałunków sprawiały jej ogromną przyjemność, choć nigdy wcześniej nie robiła tego z kimś, kto był, no, Żółtym i kimś więcej, niż mamą/siostrą. A już zwłaszcza nie robiła tego po incydencie na cienistej granicy, po którym zrażona była do jakiegokolwiek dotyku.
Zamknęła oczka i pokiwała przecząco głową, bardzo zawstydzona. Oczywiście, że jej to nie przeszkadzało! Bardzo jej się to podobało, tylko troszkę się tego wstydziła. To było takie... krępujące z jakiegoś powodu.
P-podoba mi się takie mizianie — przyznała nieśmiało, wracając do normalnej pozycji leżącej, ocierając się swoim policzkiem o policzek syna Chłodnego Nosa. — I przy tym zostańmy. Jeszcze t-trochę — nawet jeśli dopiero co o tym rozmawiali, poczuła potrzebę, by ponownie to podkreślić. Tak na wszelki wypadek, żeby mieć pewność, że do niego dotarło. Bo był takim typem, któremu czasem trzeba było powtarzać po kilka razy.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 10 | Zr: 21 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 155/500
 
Żółta Łapa
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 42 [VII]
Mistrz: Błękitna Toń | Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr | Srocza Łapa
Ojciec: Chłodny Nos
Partner: Plamka!
Multikonta: Koścista Łapa [C]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-22, 22:05   
   Wygląd: Samotna włóczęga i rozpaczliwe poszukiwanie drogi do domu miało dla niego dość opłakane skutki. Miękkie futerko, idealnie przylegające do ciała stało się zmierzwione, wypłowiałe i mocno zakurzone: brudna biel wyraźnie zszarzała, a rudawe przebarwienia na mordce, łapach, grzbiecie i ogonie zmatowiały. W żywych, błyszczących oczach zagościło zmartwienie, choć gdzieś w głębi przeplecione determinacją. Dość mocno schudł przez co pyzata mordka nieco się zapadła na policzkach, ale wciąż nie można by go nazwać chudym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=314741#314741


Żółta Łapa po księżycach samotnej włóczęgi, po zimnie, głodzie i innych koszmarach jakie go dotknęły stał się jeszcze bardziej towarzyski niż był przed zgubieniem się. Jeszcze bardziej cieszył się z małych rzeczy albo z czegoś co normalnie powinno go irytować- nawet dzienny zgiełk obozu, nawoływanie się kotów i dzikie gonitwy kociąt sprawiały, że czuł się szczęśliwy, ale największym apogeum jego szczęścia była obecność Plamki.
Do czułości Żółć nie był zbyt przyzwyczajony, nawet w kręgu jego własnej rodziny- rodzeństwo od zawsze było mocno rozbiegane, każdy chadzał własnymi ścieżkami i nigdy nie żyli ze sobą bardzo blisko, co nieco bodło towarzyskiego Żółcia. Jedynym wyjątkiem od tej reguły była Wierzba, ale i tak ich relacja opierała się na rozmowach i wzajemnym wsparciu, a nie na czułych gestach. Chłodny Nos od samego początku był nieobecny w życiu kocurka- zawsze zajęty wojowniczymi sprawami, zawsze miał coś do zrobienia, zawsze daleko od swoich dzieci. Kolorowy Wiatr była dobrą matką- dbała o swoje potomstwo, mógł się jej wygadać, czasem przeciągnęła językiem pomiędzy jego uszami w matczynym geście, ale... nie była to i tak jakaś mocno zażyła relacja. Z tego powodu czułości jakich teraz doświadczał od Plamki były dla niego nowością. I nowością było również odwzajemnianie ich, bo chciał, bo naprawdę chciał być blisko niej.
Odpowiedział jej uśmiechem i pogodnym mruczeniem, i znów kilkukrotnie przesunął językiem po futerku pomiędzy jej uszami i dalej, na karku. Wtulił nos w jej sierść i odetchnął głęboko, by nagle poderwać głowę i wbić roziskrzone spojrzenie w niebo.
- Widziałaś?- miauknął- Ten dziwny błysk? To trwało uderzenie serce! To wyglądało... Myślisz, że jakiś Gwiezdny zszedł teraz ze Srebrnej Skórki...?
_________________


Im looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

  Statystyki - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 55/150
 
Błękitna Toń
Wojownik
dzieciątko



Klan:
grom

Księżyce: 64 II
Mistrz: Łani Krok
Płeć: kotka
Matka: Łani Krok
Partner: Żółta Łapa
Ciąża: nie
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-22, 22:26   
   Wygląd: Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=282619#282619


Plamka natomiast w swoim życiu doświadczała czułości na każdym kroku. Niejednokrotnie mama ją przytulała, czy przejeżdżała czule językiem po jej pyszczku, to znowu z Sasanką miały chwile czułości - w związku z tym, była do tego przyzwyczajona. Ale to, co przeżywała teraz z Żółtym było zupełnie czymś innym i emocje, jakie temu towarzyszyły były wręcz nieporównywalne z tym, co przeżywała podczas przytulasa od mamy, czy siostry. Teraz, czuła się bezpieczna, czuła się... cudownie i mogłaby trwać w jego uścisku cały wieki, zwłaszcza, gdyby towarzyszyć temu miały takie pociągnięcia językiem jak teraz.
No, do czasu. Bo gdy czarno-biała tylko poczuła język na karku, w jej oczach natychmiast pojawił się strach, przeszedł ją dreszcz, jeden z tych nieprzyjemnych, a pazury mimowolnie wysunęły się z poduszek. Odruchowo wyrwała się i położyła obok, uprzednio gryząc partnera w łapę i dopiero po paru uderzeniach serca tak naprawdę dotarło do niej, co się właśnie stało. — P-przepraszam. Nie rób tak, proszę — powiedziała szeptem, biorąc drżący oddech. Nie chciała mu dokładnie mówić co ją spotkało, jeszcze nie, ale żeby uniknąć w przyszłości takich nieporozumień, uznała że musi. Przybliżyła się i ponownie wtuliła w jego szyję, nie chcąc widzieć, w jaki sposób będzie na nią patrzył. — Kiedy zniknąłeś, poszłam cię szukać. Pewnego razu trafiłam na kocura, przy granicy z klanem Cienia. Zaczął mnie pocieszać i wydawał się sympatyczny, a-ale... potem złapał mnie za kark i chciał mi zrobić kociaki — mówiła, a z każdą chwilą jej głos łamał się coraz bardziej. — Czułam go na sobie. Jego oddech, jego cielsko i mało brakowało, a by to zrobił. A ja nie chcę dzieci z nikim innym poza tobą. I nie chcę tego robić z nikim poza tobą. A-ale nie teraz — dokończyła, pociągając co jakiś czas nosem. Nie spojrzała na ukochanego ani moment, bojąc się tego, jak mógłby na nią patrzeć i bała się tego, co od niego usłyszy. Zaczęła więc lizać jego łapę w miejscu, w którym go ugryzła, jakby to miało jakkolwiek pomóc. Nie chciała mu tego mówić, nie w tym momencie, ale... czuła, że to odpowiedni moment i powinna jakoś wytłumaczyć swoje zachowanie, które było co najmniej dziwne. Nawet, jeśli przez to uzna, że nie chcą z być, bo tak. Było to mało prawdopodobne, ale bała się tego. Bardzo.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 10 | Zr: 21 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 155/500
 
Żółta Łapa
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 42 [VII]
Mistrz: Błękitna Toń | Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr | Srocza Łapa
Ojciec: Chłodny Nos
Partner: Plamka!
Multikonta: Koścista Łapa [C]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-23, 13:26   
   Wygląd: Samotna włóczęga i rozpaczliwe poszukiwanie drogi do domu miało dla niego dość opłakane skutki. Miękkie futerko, idealnie przylegające do ciała stało się zmierzwione, wypłowiałe i mocno zakurzone: brudna biel wyraźnie zszarzała, a rudawe przebarwienia na mordce, łapach, grzbiecie i ogonie zmatowiały. W żywych, błyszczących oczach zagościło zmartwienie, choć gdzieś w głębi przeplecione determinacją. Dość mocno schudł przez co pyzata mordka nieco się zapadła na policzkach, ale wciąż nie można by go nazwać chudym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=314741#314741


W jednej chwili wszystko było w porządku, w następnej... wszystko się zepsuło.
Czując ugryzienie na łapie, Żółta Łapa wydał z siebie bardzo dziwny dźwięk- coś pomiędzy miauknięciem, a piśnięciem zgniecionej myszy. Gwałtownie poderwał się i przysiadł ciężko na zadzie, odsuwając się od Błękitnej Toni. Bezwiednie podniósł pulsującą bólem łapę, tuląc ją do siebie i wlepił zdziwione spojrzenie w kotkę. Serce waliło mu jak młotem, zupełnie tak jakby chciało wyskoczyć z klatki piersiowej, a całe ciało zaczęło drżeć- sierść na grzbiecie delikatnie uniosła się. Co się właściwie stało?
- Dlaczego?- zamiauczał żałośnie- Zrobiłem coś nie tak?
Zastrzygł uszami i obrzucił spojrzeniem swoją zranioną łapę. Ugryzienie nie było poważne, ale zęby czarno-białej kotki przecięły skórę- czerwona posoka powoli zaczęła zabarwiać rudawe futro. Niepewnie oparł chorą kończynę na ziemię i znów spojrzał na kocicę. Gdy znów przytuliła się do niego, jak gdyby nigdy nic, poczuł się niepewny. Był sztywny niczym pień. Odchylił głowę do tyłu aby na nią spojrzeć.
Słuchał jej słów, ale ich sens nie do końca do niego docierał. Umysłowo wciąż był smarkaczem i pewne rzeczy wciąż były dla niego zatarte. Z tonu jej głosu, z tego jak grzązł jej w gardle i łamał się coraz bardziej zrozumiał, że ten obcy kocur chciał zrobić jej coś bardzo, bardzo złego. Nie rozumiał jednak w jaki sposób. Dlaczego dotknął ją bez jej zgody? Jak to... chciał 'zrobić jej kociaki'? Dlaczego obcy miałby coś takiego zrobić? Dlaczego łapał ją za kark?
Pytania pozostałe bez odpowiedzi wciąż mnożyły się w jego biednej głowie, a im dłużej to trwało tym coraz bardziej nie rozumiał co się właściwie stało, co sprawiło, że Plamka go ugryzła. Przecież on, Żółć, nie chciał jej zrobić krzywdy. Nigdy nawet mu przez myśl nie przeszło by zrobić coś, cokolwiek wbrew niej. A teraz znów chciała się z nim miziać. A co jeśli znów niechcący liźnie ją nie tak? Czuł, że głupieje jeszcze bardziej, o ile było to możliwe.
- Ja... ja nie jestem tym złym kotem.- mruknął cicho, ledwo dosłyszalnie.- Ja...ja nie chcę zrobić ci krzywdy. Nigdy...
Zagubionym wzrokiem pobłądził wokół, a czując jak sięgnęła językiem do jego zranionej łapy- uniósł ją i znów przytulił do ciała aby uniemożliwić kotce dotknięcie. Niepewnie, sztywnym ruchem przesunął nosem po jej futerku na głowie i znów odchylił się, nie umiejąc się przemóc. A co jeśli zrobi znów coś nie tak? Znów przypomni jej tego złego kocura...? Nie chciał tego. Co jeśli zacznie go kojarzyć z tamtym...? Nieprzyjemny dreszcz przebiegł mu po ciele.
- Jest już późno. Chyba powinniśmy wracać.- mruknął, podnosząc się na łapy.
_________________


Im looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

  Statystyki - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 55/150
 
Błękitna Toń
Wojownik
dzieciątko



Klan:
grom

Księżyce: 64 II
Mistrz: Łani Krok
Płeć: kotka
Matka: Łani Krok
Partner: Żółta Łapa
Ciąża: nie
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-02-23, 13:56   
   Wygląd: Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=282619#282619


Nie patrzyła na niego i nie widziała jego skołowania, jednak sama ta cisza była tak wymowna, że doskonale wiedziała, że wyszła teraz na idiotkę, na największego mysie móżdżka w lesie.
W-wiem, że nie jesteś, skarbie. Nie chciałam cię ugryźć, to był odruch bezwarunkowy, nie spodziewałam się tego. Po prostu... nie dotykaj mojego karku. Na razie — mruknęła, pociągając smętnie nosem. Przecież doskonale wiedziała, że Żółty nie zrobi jej krzywdy, że nie był tym okropnym kocurem z granicy z klanem Cienia. Że nie zrobiły nic wbrew jej woli. Po prostu... kiedy poczuła dotyk na swoim karku, spanikowała i działała instynktownie. Nie chciałaby go skrzywdzić.
Poczuła ogromny ból w klatce piersiowej, gdy ukochany zabrał od niej łapę. Czuła, jakby straciła jego zaufanie w przeciągu uderzenia, przez tę jedną głupią rzecz, którą przecież wyjaśniła! I chciała spróbować to jakoś naprawić, chciała się jeszcze raz wytłumaczyć, nawet jeśli wyjdzie przy tym na jeszcze większego mysiego móżdżka.
Nie gniewaj się na mnie, proszę — mruknęła, tym razem stając na przeciwko niego i patrząc się prosto w jego błękitne oczy. Miała wrażenie, że jest na nią zły o to, co się stało. Miała wrażenie, że nie do końca rozumiał o co jej chodziło, dlaczego to, co zrobił jej ten kocur tak bardzo na nią wpłynęło. — Wiesz w ogóle jak się robi kocięta? — zapytała, i choć wydźwięk jej wypowiedzi był dość nieprzyjemny, to w jej głosie nie było słychać pretensji, a bardziej desperację. Chciała się jakoś usprawiedliwić. Nie czekając na odpowiedź ze strony partnera, wytłumaczyła mu jak kocięta powstają. Że ten dzyndzel od kocura musi się połączyć z tym co ma kotka i choć czuła, jak krew dochodzi jej do głowy i było to dla niej niezwykle krępujące, nie odrywała wzroku od błękitnych oczu syna Kolorowego Wiatru. Była gotowa na to, że ten przerwie jej w połowie i powie, że doskonale to wie i spyta, co to zmienia w tej sprawie, ale... wolała mieć pewność, że jego złość w pełni wynika z jej dziwnego zachowania, a nie z niezrozumienia. Chciała mieć pewność, że Żółty zdaje sobie sprawę z tego, co ją spotkało. Bała się, że go stracić z takiego powodu, a przecież był dla niej najważniejszy i nie chciała nawet o tym myśleć. Przecież obiecał, że już jej nie zostawi!
Była skrępowana bardziej niż kiedykolwiek, ale tak bardzo nie chciała, żeby to był koniec... Bała się, że Żółty obrazi się także o to, że wzięła go za mysiego móżdżka, który nawet nie wie skąd się biorą kocięta, ale była skupiona na tym, żeby się jakoś obronić i dokładnie wytłumaczyć dlaczego stało się to, co się stało.
Ostatnio zmieniony przez Błękitna Toń 2020-02-23, 14:03, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 10 | Zr: 21 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 155/500
 
Żółta Łapa
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 42 [VII]
Mistrz: Błękitna Toń | Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr | Srocza Łapa
Ojciec: Chłodny Nos
Partner: Plamka!
Multikonta: Koścista Łapa [C]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-03, 14:05   
   Wygląd: Samotna włóczęga i rozpaczliwe poszukiwanie drogi do domu miało dla niego dość opłakane skutki. Miękkie futerko, idealnie przylegające do ciała stało się zmierzwione, wypłowiałe i mocno zakurzone: brudna biel wyraźnie zszarzała, a rudawe przebarwienia na mordce, łapach, grzbiecie i ogonie zmatowiały. W żywych, błyszczących oczach zagościło zmartwienie, choć gdzieś w głębi przeplecione determinacją. Dość mocno schudł przez co pyzata mordka nieco się zapadła na policzkach, ale wciąż nie można by go nazwać chudym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=314741#314741


Paskudne, ciężkie uczucie zalegało na jego głowie niczym jakiś upierdliwy, rosnący guz. Krew szumiała w uszach, a skronie nieprzyjemnie pulsowały tępym bólem. Gdy zapytała czy wie skąd się biorą kocięta, aż się zapowietrzył. Rozpaczliwie przebiegł spojrzeniem dookoła, wszędzie, dosłownie, byle tylko nie spojrzeć na nią. No przecież! Wiedział przecież! Jak mógł nie wiedzieć...! Ten orzech był potrzebny, kocur musiał go znaleźć... koniecznie kocur! I kotka go zjadała i było puff...
Futerko bezwiednie mu się zjeżyło, a łapy zaczęły się trząść. Gdyby mógł- byłby zlany potem. Jego ogon sztywno drgał.
- Nobbbojja...iuhmorzechym...- bąknął pod nosem coś niezrozumiale.
A potem zaczęła mówić. Tłumaczyć i dość... obrazowo przedstawiać jak to wszystko się odbywało. Gdy wspomniała o kocurowym dzyndzlu, odruchowo, nim zdołał powstrzymać odruch bezwarunkowy, zerknął sobie pod ogon, a następnie szybko przeniósł spojrzenie na Srebrną Skórkę, czując jak robi mu się bardzo gorąco. Jak to się stało, że w Porę Nagich Drzew nagle zrobiło się tak strasznie parno jak w środku Pory Zielonych Liści? Zacisnął mocno zęby. Z początku trochę nie rozumiał tego co do niego mówiła, a dopiero po kilkunastu uderzeniach serca zaczęło do niego docierać, że wcale nie potrzeba szukać żadnego orzecha tylko... no właśnie. Ta informacja była dla niego zaskoczeniem. Gdy bujna wyobraźnia zaczęła podsuwać obrazy, których wcale widzieć nie chciał, poczuł obrzydzenie. Ten kocur... Plamce. Żołądek mu się skurczył gwałtownie i zawinął w niewidzialny węzeł- ostatni posiłek zaczął niebezpiecznie zbliżać się do gardła. Przełknął głośno ślinę i kurczowo zaciskając powieki, potrząsnął głową tak mocno, że aż uszy załopotały mu o czaszkę- chciał wytrząsnąć te widoki z głowy, czym prędzej, tym lepiej!
Gdy skończyła, wstał i podszedł do najbliższego drzewa, o które oparł mocno głowę i naparł na pień, jakby chciał go przewrócić, po czym zamarł w bezruchu. Trybiki w jego głowie, topornie przekręcały się, łącząc fakty i otrzymane informacje. To w jaki sposób naprawdę powstają kocięta, był jak lodowato zimna woda wylana na niego, gdy się nie spodziewał. A wdzierająca się świadomość traumy jaką przeszła Plamka, była jak gruda lodu, którą ktoś zrzucił mu na łeb.
Długo tak stał, oparty o jodłę, topornie starając się wszystko sobie poukładać po swojemu. W końcu, odetchnął głęboko i usiadł ciężko na ziemi, w głośnym westchnięciem. Powoli otworzył zmęczone ślepia, zupełnie tak jakby był po długim biegu, i ostrożnie, bardzo powoli przeniósł zbolałe spojrzenie na kotkę.
- I on... chciał. Tobie... no, wiesz.- wyszeptał.
Podszedł do niej powłócząc łapami. Rozumiał, ale tak... wciąż nie do końca. Bądź co bądź był typem, który niestety potrzebował więcej czasu, aby oswoić się z pewnymi rzeczami. Ale krzywda Plamki była bezsprzeczna.
Trochę z obawą, trochę niepewnie, trochę ostrożnie przesunął językiem po jej policzku. Chciał jej tym pokazać, że jest, a jednocześnie chciał jej przekazać, że rozumie, że przytrafiło się jej coś bardzo, bardzo, bardzo złego.
- Wracajmy już.
A w głębi ducha kiełkowało paskudne uczucie beznadziejności.

# zt
_________________


Im looking for a place to start
and everything feels so different now.
Just grab a hold of my hand,
I will lead you through this wonderland.
Water up to my knees
but sharks are swimming in the sea.
Just follow my
yellow light
and ignore all those big warning signs.

  Statystyki - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 55/150
 
Błękitna Toń
Wojownik
dzieciątko



Klan:
grom

Księżyce: 64 II
Mistrz: Łani Krok
Płeć: kotka
Matka: Łani Krok
Partner: Żółta Łapa
Ciąża: nie
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-03, 14:24   
   Wygląd: Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=282619#282619


Czuła, że popełnia ogromne głupstwo tłumacząc dorosłemu kocurowi skąd się biorą kocięta, tylko dlatego, że w jej głowie powstał pomysł, iż jego zachowanie wynika z niezrozumienia całej sytuacji, a nie z tego, że po prostu zachowała się okropnie i pod żadnym pozorem nie powinna mu robić fizycznej krzywdy. Nigdy, pod żadnym pozorem. W pewnym sensie czuła się też obnażona, bo jeśli wcześniej Żółty nie zdawał sobie sprawy z tego co tak naprawdę ją spotkało, to teraz już wiedział i miał pełny obraz całej sytuacji. I mógł sobie o niej pomyśleć różne rzeczy - pomimo tego, że go gryzie przez to, co się stało księżyce temu, nadal chciałaby mieć kocięta, nadal chciałaby go do siebie dopuścić, co wskazywało na to, że była niespełna rozumu. Obawiała się, że właśnie w taki sposób ukochany teraz o niej myśli. Że uważa ją za niepoważną, głupią, chorą na umyśle nastolatkę, która sama nie wie czego chce, to wszystko było nie tak! Chciała z nim założyć rodzinę z wielu powodów. Dlatego, że go kochała, dlatego, że to jej największe marzenie, dlatego, że chciałaby zostawić za sobą te wszystkie złe wspomnienia i móc się cieszyć życiem, nawet jeśli będzie potrzebowała czasu.
A teraz siedziała i ze łzami spływającymi po jej policzkach patrzyła, jak Żółty opiera się o pobliskie drzewo. Nie wiedziała dlaczego to robi. Czy był nią aż tak obrzydzony, że zrobiło mu się słabo? Ten widok i myśli, jaki wywoływał łamało jej bijące z zawrotną prędkością serduszko na kawałki, więc w pewnym momencie po prostu zamknęła oczy, nie mogąc dłużej na to patrzeć. Otworzyła je dopiero wtedy, gdy usłyszała głos ukochanego.
Natychmiast odwróciła wzrok i pociągając głośno nosem pokiwała przytakująco głową. Nie zastanawiała się nad tym, że skoro syn Kolorowego Wiatru upewnia się takich rzeczy, to faktycznie nie wiedział skąd się biorą kocięta. Skupiła się na tym, że polizał ją po policzku, na co ona przyłożyła swoje czoło do jego i trwała tak przez dłuższą chwilkę, starając się jakoś uspokoić.
Przepraszam — wyszeptała jeszcze i ruszyła z ukochanym do obozu. Cieszyła się, że zrozumiał, chyba i że mają tę rozmowę za sobą. Teraz powinno być już tylko lepiej.

zt
  Statystyki - lvl: 6 | S: 10 | Zr: 21 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 155/500
 
Żurawinowy Nos
Wojownik
do you listen to girl in red?



Klan:
grom

Księżyce: 38 (II)
Mistrz: Jeżynowy Jar
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka[*]
Ojciec: Rydzowe Futro [nkt]
Partner: Cierpka Jagoda
Multikonta: Jasna Kropla (KC) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Promienna Łapa (GK)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-07, 10:24   
   Wygląd: Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#369510


Polować trzeba. Żurawinka raczej lubiła ten obowiązek. Mogła się nabiegać, nachodzić. Lubi być aktywna. A nakarmić Klan zawsze trzeba. Dzisiaj nie udała się na polowanie z kimś znajomym. Zdarza się czasem tak, że idzie się z kimś no mało nam znanym. Chociaż to się bardziej tyczy patroli. W każdym bądź razie gdy dotarli na miejsce, gdzie będą szukać zwierzyny kocica skinęła łbem srebrnemu wojownikowi.
- Powodzenia Wilczy Śladzie.
Ruszyła potem w swoją stronę. Wiatr wiał jej w pysk, a sama ugięła łapy, tak żeby nie szurać brzuchem po ziemi i ułożyła łeb i ogon na linii kręgosłupa. Uważała pod łapy. Rozglądała się na boki w poszukiwaniu zwierzyny i węszyła za najmniejszym zapachem zdobyczy. Jej uszy obracały się na różne strony próbując wyłapać jakiś szelest lub odgłos zwierzątka, które chce złapać.
//Wilk
_________________


Love, love, love

It's d a r k e s t before the dawn

Love is our only hope

Lo-lo-lo-love, love, love

Where did we all, where did we all go w r o n g?
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 255/300
 
Wilczy Ślad
Gwiezdny
nigdy sam



Klan:
grom

Księżyce: 47 [grudzień]
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Węglowy Pył [KW], Szczypiący Mróz [KC], Szara Łapa [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-07, 10:34   
   Wygląd: Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=339913#339913


Polowanie. Chodziłem na nie w większości sam, choć zdarzało się i wyjść z kimś bardziej znajomym lub mniej. Nie robiło mi to aż takiej krzywdy, o ile ktoś nie wchodził mi w drogę i mogliśmy polować w spokoju, tym samym, aby przynieść na stos jak najwięcej. Tym razem przyszło nam zapolować wraz z Żurawinowym Nosem, której odpowiedziałem skinięciem głowy na życzenie powodzenia i rozejrzałem się po okolicy. Byliśmy akurat w gęstym lesie, który powinien, przynajmniej w teorii, obfitować teraz w zwierzynę. Liczyłem, że uda się znaleźć dzisiaj przynajmniej ze trzy zdobycze. Wrócenie do obozu z pustymi łapami nie wchodziło nawet w grę. Kiedy wojowniczka się oddaliła pod wiatr, sam zmarszczyłem pysk i skierowałem się bardziej na skos, tak, aby wciąż iść w pewnym sensie pod wiatr. Ugiąłem lekko łapy i ostrożnie stawiałem kroki, nastawiając uszy i starając się wyłapać wszystkie dźwięki, wszystkie zapachy, które świadczyłyby o obecności zwierzyny. Czujnie również obserwowaliśmy otoczenie, aby wypatrzeć lub złapać jakiś trop przyszłej ofiary. Zaczynamy.
_________________
.................................
............................................ Lights are flashing, colors are blurring
..............................................There are patterns in my mind
................................................Things are hidden to the world around me

.................. BUT STILL THEY SAY I'M BLIND

................................................They wrap me up in a web of lies
................................................Meet the man who's locked inside
.....................................................I'm too many people in too many places
..........................................................I've ...a... split... personality

.................................._ _ ___ ______________ ___ _
  Statystyki - lvl: 5 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-08, 22:39   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Był to całkiem ładny dzień na polowanie, a okolica zapowiadała się całkiem spokojnie. Być może nawet zbyt spokojnie, skoro kocica zamierzała rozglądać się za czymś do zjedzenia, a wokół nie było widać ani słychać żadnego znaku życia. Po jakimś czasie rozglądania się bez efektu natknęła się na... coś, co leżało sobie spokojnie w trawie. Co to takiego było? Trudno stwierdzić, bo na pewno nie było czymś, co leśne koty znały. Nosiło zapach stęchlizny, a także zatarte już resztki woni dwunogów. Było dość małe i gdyby Żurawinowy Nos zdecydowała się dotknąć tej przedziwnej rzeczy, okazałaby się w dotyku miękka niczym puch. Porośnięta była czymś w rodzaju sierści o brązowym kolorze, a kształtem przypominała bardzo karykaturalnego psa z szerokim uśmiechem na pysku. Miało nawet oczy, a raczej coś, co te oczy miało udawać – dwie czarne kulki przyklejone do jego głowy. Cóż to takiego? Czy Żurawina zdecyduje się ruszyć to dziwne, niewątpliwie pozostawione tu przez dwunogów znalezisko, czy może jednak zignoruje je i uda się na dalsze poszukiwania zwierzyny?

Żurawina: S: 11 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50
» przerzuty: 0/2

Wilczy Ślad nie miał wcale więcej szczęścia, bo on również nie mógł znaleźć żadnej zwierzyny, za to po jakimś czasie rozglądania się za czymś do upolowania, zaraz koło pyszczka zaczął mu latać mały chrabąszczyk. Nie trwało to długo, choć pewnie było trochę irytujące, bo trochę trudno było się skoncentrować na szukaniu czegokolwiek, kiedy zaraz przed nosem i oczami lata ci jakiś robaczek, ale na szczęście wkrótce chrabąszcz zostawił Wilka samego.

Wilk: S: 19 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60
» przerzuty: 0/4
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Wilczy Ślad
Gwiezdny
nigdy sam



Klan:
grom

Księżyce: 47 [grudzień]
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Węglowy Pył [KW], Szczypiący Mróz [KC], Szara Łapa [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-08, 22:58   
   Wygląd: Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=339913#339913


Aha. Coś, nie o taką zwierzynę prosiliśmy - upierdliwą i wyjątkowo paskudną, którą postanowiła się nas uczepić i latać koło ucha. Przywodziło to na myśl z pewnością muchy, jednak chodziło o chrabąszcza. Nie chcąc, aby ten owad działał mojemu towarzyszowi na nerwy i tym samym mi, zacząłem odganiać go łapą i po prostu ruszyłem dalej, nie przejmując się bardziej wkurzającymi owadami. Czasami w polowaniu trzeba się bardzo natrudzić, aby coś znaleźć, jednakże ja wierzyłem, że będę w stanie zaraz coś znaleźć i upolować. My byśmy mieli wrócić do obozu z pustymi łapami? Z pewnością nie. W dalszym ciągu więc poruszałem się pod wiatr na lekko ugiętych łapach, zwracając uwagę na nasz krok i wyostrzając wszystkie zmysły, skupiając się na zwierzynie.
_________________
.................................
............................................ Lights are flashing, colors are blurring
..............................................There are patterns in my mind
................................................Things are hidden to the world around me

.................. BUT STILL THEY SAY I'M BLIND

................................................They wrap me up in a web of lies
................................................Meet the man who's locked inside
.....................................................I'm too many people in too many places
..........................................................I've ...a... split... personality

.................................._ _ ___ ______________ ___ _
  Statystyki - lvl: 5 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Żurawinowy Nos
Wojownik
do you listen to girl in red?



Klan:
grom

Księżyce: 38 (II)
Mistrz: Jeżynowy Jar
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka[*]
Ojciec: Rydzowe Futro [nkt]
Partner: Cierpka Jagoda
Multikonta: Jasna Kropla (KC) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Promienna Łapa (GK)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-09, 10:42   
   Wygląd: Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#369510


Nosek szukała czegoś do zjedzenia później... A nie tego. Gdy szła po woli lasem jej oczom ukazało się jakieś brązowe futro. Już się lekko zlękła, że to łasica lub coś tego typu, ale też i podnieciła potencjalną walką. Adrenalina w jej ciele zabiła, a ta podeszła do... tego. Parsknęła gdy ujrzała z czym ma do czynienia. Co to właściwie było? Pachniało zdecydowanie czymś jej nieznanym. Teraz już będzie wiedzieć co to za woń. Nie było innej możliwości jak ta, że było to coś dwunogów. Okazało się no mniejsze od łasicy. Wyglądało dziwnie. Jak pies. Pies, który zabił Ognia. Tylko, czy one są takie małe? Nie obchodziło ją to. Warknęła na ten żart łysych stworzeń po czym zamachnęła się łapą z wyciągniętymi pazurami. Nieźle się jednak przeliczyła bo gdy jej łapa dotknęła zabawki dwunożnych okazało się, że na pewno ona nie żyła. Była taka miękka i dziwna. Parsknęła jeszcze raz i od niej odeszła. Nie ma co się czymś takim zajmować. Ruszyła z powrotem pod wiatr i ugięła łapy. Uważała, żeby na nic nie stanąć i szukała. Wytężyła wszystkie zmysły i szła dalej.
_________________


Love, love, love

It's d a r k e s t before the dawn

Love is our only hope

Lo-lo-lo-love, love, love

Where did we all, where did we all go w r o n g?
Ostatnio zmieniony przez Żurawinowy Nos 2020-05-09, 12:31, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 255/300
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-09, 17:00   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Stety czy niestety – do psa było to jedynie nieco podobne, a Żurawina nie mogła zemścić się na zabawce, która była martwa. W momencie, kiedy trafiła łapą w przedmiot, zahaczyła pazurem o materiał pluszaka i mogła zobaczyć kawałek jego środka. W całości wypchany był dziwnym, białym puchem... jednak to pewnie nie za bardzo ją interesowało. Po chwili wojowniczka ruszyła dalej, żeby poszukać czegoś, co nadaje się do zjedzenia i tym razem całkiem szybko takie coś znalazła. Nie był to jednak żaden futrzak, a wąż. Sporawy zaskroniec pełzał sobie przez trawę w okolicy, na razie najwyraźniej nie zauważając rudo-białej kotki. Miała więc szansę, żeby go dopaść.

Żurawina: S: 11 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50
» przerzuty: 0/2

Wilk również miał tym razem szczęście. Po niezbyt przyjemnym dla niego spotkaniu z chrabąszczem wkrótce dostrzegł coś, co na pewno podobało mu się znacznie bardziej, nawet jeśli nie była to wymarzona zwierzyna. Przy okolicznym krzaczku siedział sobie szczur. Na szczęście wszystko wskazywało na to, że gryzoń był sam i nie było przy nim całej gromadki, która mogłaby sprawiać zagrożenie, a więc wojownik mógł w spokoju zapolować.

Wilk: S: 19 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60
» przerzuty: 0/4
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Wilczy Ślad
Gwiezdny
nigdy sam



Klan:
grom

Księżyce: 47 [grudzień]
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Płeć: kocur
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk
Multikonta: Węglowy Pył [KW], Szczypiący Mróz [KC], Szara Łapa [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-09, 19:46   
   Wygląd: Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=339913#339913


Oho, to coś zdecydowanie lepszego niż wstrętne robale. Nawet nie próbuj. Zastygłem w miejscu, uważnie przyglądając się szczurowi i badając otoczenie. Nie wiem, czy chciałbym mieć do czynienia z całym stadem szczurów. Jeden czy nawet kilka - żaden problem. Jednak jeszcze większa ilość może nawet stanowić zagrożenie życia, a ja nie jestem głupi, by się w coś takiego pchać w pojedynkę. Wyglądało na to, że gryzoń jest sam, bez innych szczurzych kolegów. Ustawiłem się więc w pozycji łowieckiej - ugiąłem łapy, aby brzuch był blisko ziemi, ale po nim nie szurał. Zrównałem linię grzbietu, ogona i głowy i następnie skierowałem się prosto pod wiatr. Przenieśliśmy również ciężar ciała na tylne łapy i zaczęliśmy skradać się w kierunku szczura, patrząc również pod łapy i zwracając uwagę na krok. Jeśli tylko udałoby mi się (nie jeśli - na pewno się uda) podkraść wystarczająco blisko, wyskoczyłbym na gryzonia i zabił ugryzieniem w kark.
_________________
.................................
............................................ Lights are flashing, colors are blurring
..............................................There are patterns in my mind
................................................Things are hidden to the world around me

.................. BUT STILL THEY SAY I'M BLIND

................................................They wrap me up in a web of lies
................................................Meet the man who's locked inside
.....................................................I'm too many people in too many places
..........................................................I've ...a... split... personality

.................................._ _ ___ ______________ ___ _
  Statystyki - lvl: 5 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Żurawinowy Nos
Wojownik
do you listen to girl in red?



Klan:
grom

Księżyce: 38 (II)
Mistrz: Jeżynowy Jar
Płeć: kotka
Matka: Zamarznięta Sadzawka[*]
Ojciec: Rydzowe Futro [nkt]
Partner: Cierpka Jagoda
Multikonta: Jasna Kropla (KC) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Promienna Łapa (GK)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-10, 10:26   
   Wygląd: Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#369510


Tym razem znalazła coś co bardziej jej się przyda od tego dziwnego przedmiotu dwunogów. Wyczuła zapach zaskrońca. Wiatr wiał jej w pysk, a ona ugięła łapy dokładniej, tak żeby nie szurać brzuchem po ziemi. Poprawiła prostą linię kręgosłupa, łba i ogona i szła uważając pod łapy i stawiając cicho kroki. Ciężar swojego ciała przeniósł na tylnie nogi. Po chwili widziała już swój cel i gdy była wystarczająco blisko wyskoczyła w stronę zaskrońca chcąc złapać go w swoje łapy, a następnie chwycić szczęką i zabić.
_________________


Love, love, love

It's d a r k e s t before the dawn

Love is our only hope

Lo-lo-lo-love, love, love

Where did we all, where did we all go w r o n g?
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 255/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 14