Poprzedni temat «» Następny temat
Kępy Traw
Autor Wiadomość
Koperkowa Łapa
Terminator



Klan:
rzeka

Księżyce: 21
Mistrz: Śliwkowa Pestka | Węgorzowe Gardło
Płeć: kotka
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Multikonta: Migoczące Światło [KW], Głuszcowa Łapa [KG], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-05, 23:04   
   Wygląd: Jeszcze jest mała, jeszcze puchata i jeszcze urocza. Kotka jest cała pokryta krótkim, niebieskim futerkiem. Przy jej jeszcze niebieskich (a wkrótce zaczynających się wybarwiać na zielono) oczach oraz nad czarnym nosem, znajduje się lekkie rozjaśnienie. Na lewym boku pyszczka, gdzieś na linii żuchwy posiada tajemniczą czarną kropkę. Uszy ma całkiem długie, ale w tym wieku raczej jeszcze nie odbiegają od normy. Natomiast łapy już teraz są nieproporcjonalnie długie - szczególnie te tylne, przez które kotka uważa się za brzydką. Jej ogon na końcu się ściemnia, ale wcale nie jest taki długi, jakby to się mogło zdawać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=434379#434379


Koperkowa Łapa niedawno odkryła wielką konstrukcję, która przecinała rzekę na pół i prowadziła na jej drugi brzeg. Oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała jej przekroczyć. Wcześniej już zdążyła zbadać przednią stronę tworu, a że wyglądał na całkiem porządny, nie miała do niego zbyt wielkich zastrzeżeń. A nawet już, jeśli przejście nie było zbyt stabilne, chłodną kalkulacją uznała, że co najwyżej dopłynie z nurtem rzeki gdzieś przy obozie. Więc ewentualny skutek jej przejścia przez kładkę nie był aż taki zły.
Wczesnym rankiem, kiedy to jeszcze nie miała treningu, a Śliwkowa Pestka jeszcze jej nie powiedziała, że zaczną go wcześniej, szybkim tempem wybiegła z obozu. Biegła w inną stronę niż robiła to zazwyczaj, ale akurat tego wymagało od niej przejście. W połowie drogi przystanęła na chwilę i próbowała wypatrzeć coś na drugim brzegu. Jednak niczego szczególnego tam nie było, więc prędko wyruszyła w dalszą drogę. I takim samym tempem wkroczyła na Bobrową Tamę. Nie potrzebowała rozglądać się dziesięć razy w każdą stronę, żeby tylko... sama nie wiedziała, po co mogli to robić. Dłuższymi susami przeskoczyła przez konstrukcję i wreszcie wylądowała na kamienistym brzegu. Późniejsza droga nie była jakaś skomplikowana, aczkolwiek kotka nie bardzo ją znała. Pobiegła prosto przed siebie, by oddalać się od rzeki oraz centrum klanu. Dążyła jakby przy granicy z klanem Gromu i rozglądała się, czy nie było tam przypadkiem jakiegoś innego kota.
Czasem zastanawiała się, czy inne koty, z innych klanów, były inne. Klan Rzeki był na przykład bardzo nudny, i tylko parę kotów wychylało się z ogółu. Dużo z nich czuło coś dziwnego, myśląc o walkach, a Koperek jak najchętniej chciała to robić. Uważała, że takie sparingi były nieprzewidywalne i tylko one potrafiły nauczyć czegoś szczególnego. Zarówno było w nim coś szczególnego, że nie można było się wyuczyć tego na pamięć, jak jakąś formułkę, dlatego opanowanie walczenia było... trudne. Oczywiście w obozie nikt nie chciał się bić, więc być może... był jakiś kot z innego klanu, co akurat też chciał coś takiego porobić.
Zarówno przy tej granicy, jak i dziwnym drzewie co tak leżało pośrodku, nie znalazła ani jednej żywej duszy, więc nie pozostało jej nic innego, niż iść dalej. Głowę podniosła wyżej i spięła mięśnie, by tym razem zbliżać się do drugiej części rzeki. Co dziwne, w krajobrazach innych klanów nie widziała niczego szczególnego. Były tam takie same drzewa, jakie u nich. Przysłaniały jej widok na dalszą część terenów, więc kotka zaczęła iść już nie przy granicy, a w jej stronę. Akurat znajdowała się wśród kęp traw, a jej wzrok, skupiony na terenie, wyłapywał wszystkie ewentualne ruchy.

/Szczypior
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 5/150
 
Szczypiąca Łapa
Zaginiony
bam bam


Klan:
wicher

Księżyce: 13
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Paprociowy Pył
Ojciec: Łabędzie Skrzydło
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-05, 23:38   
   Wygląd: Jest doskonałą mieszanką swoich rodziców - jednak bardziej przypomina swojego ojca. Jest całkiem biały, niby obłoczek, ma miękkie i lśniące futro, które nie jest (tak jak w przypadku ojca) ubrudzone przez rude plamy. Za to po matce odziedziczył jego długość - krótkie, gęste i dobrze chroniące przed zimnem. Kolejna rzecz przypominająca Szczypawkę do swojego ojca są jego oczy - to lewe niebieskie, drugie prawe iskrzące się na złoto. Oczywiście z początku nikt o tym nie wiedział - jeszcze się nie wybarwiły. Wygląda niezwykle niewinnie, ma słodki różowy nosek i długawe białe wąsiki. Jest przeciętnej wielkości - nie najmniejszy, ani nie największy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=428955#428955


Tego ranka był... (tego się nikt nie spodziewał) wkurzony. Otworzył dwubarwne ślepia marszcząc w pogardzie brwi. Gdzie jedzenie? Rozejrzał się dookoła swojego legowiska jakby liczył na jakiegoś piszczka. Niestety, jednak już nie siedział w lecznicy, teraz musiał zadbać o samego siebie... Także wstał wyginając swój grzbiet i wysuwając do przodu łapy z ostrymi pazurami na których przez moment się skupił. Były takie pięknie... aż szkoda że przez tyle księżyców się marnowały. Nawet nie polował, co gorsza nie walczył. Jego piękne ciało aż kipiało ze zniecierpliwienia i nudy. Bo tutaj w obozie mógł zapewnić sobie mało rozrywek - ostatnio fakt poznęcał się nad jakimś kocurkiem, jednak nadal to nie było to. Nadal mu czegoś brakowało. Może treningu... Owszem potrenowałby sobie, szkoda że ze swoją mistrzynią się minęli w lecznicy. Cóż, teraz już Szczypiącej Łapie nie zależało na nowej randze, mógł sobie być tym terminatorem. Kocur delikatnie chwycił kępkę mchu układając ją na stosie po czym delikatnie ją przygładził, ciesząc swój wzrok poukładanym, czystym legowiskiem. Lubił ład i porządek. Później przysiadł przy stosie zwierzyny wybierając NAJWIĘKSZEGO piszczka którego z gracją i kulturą zjadł nie brudząc sobie przy tym swojego śnieżnobiałego futerka. Oblizał wargi hardym spojrzeniem oblewając obóz. Nie odnalazł w nim jednak niczego ciekawego więc szybko pewnym krokiem z niego wymaszerował. Czuł wiele siły kumulowanej w jego łapach, cały aż buzował.
Chłodny wiatr nie studził jego zapału... wiele myśli łaziło po jego głowie. Potrzebował jakiegoś bodźca, potrzebował czegoś nowego, czegoś wspaniałego. W zasadzie to nie wiedział dokąd się udać - nie znał jeszcze granic swojego Klanu, nie wiedział jak daleko mu do granicy. Był pod tym względem nieco zacofany. Dziwnooki zatrzymał się przy jakimś nieźle zachowanym drzewie i użył go do naostrzenia swoich pazurów. Swoich pięknych pazurów. A może tak je w końcu użyje? Może znajdzie ofiarę? Tak w obozie nie wypada się bić - a tutaj? Kto go tutaj widzi? I tak się tą myślą kocur podjarał że aż zaczął biec szybciej targany różnymi emocjami. Ile można siedzieć i czekać, ile można się nudzić. Skoro ta jego całą mistrzyni nie uczy go niczego sam się nauczy - najpierw walki, potem polować. Miał jeszcze jednego asa w rękawie - nie znał kodeksu. Nie wiedział co jest dobre a co złe - a targały nim jedynie swoje własne zachcianki. A ON chciał użyć pazurów - tylko to się liczyło. I wyczuł swoją ofiarę. Chłodny wiatr przywiał nowe, ciekawe informacje. Coś mu śmierdziało rybą na jego terenach - oh, oh ktoś znalazł się w złym miejscu o złym czasie. I tak zbliżał się do Koperek... po pewnym czasie widząc jej sylwetkę rysującą się w oddali. Nie chował się za krzakami, nie był tchórzem, nie obawiał się - chociaż jego serce biło jak szalone. Jak smakuje krew? Musi się nauczyć walczyć - obiecał to swojemu bratu. Swojemu małemu Komarkowi, ukochanemu maluchowi. Nie mógł go zawieść, był starszym braciszkiem. Końcówka ogona zadrżała tworząc zawijasy w powietrzu, a ślepia niebezpiecznie lśniły. Jak daleko był w stanie zajść? Bez słowa stanął przy swej ofierze, świdrując ją wzrokiem. Kotka. Chuda. Młoda. Nos kocura się zmarszczył, oczy zwęziły się do szparek.
- Śmierdzisz - mruknął swoim twardym głosem, uśmiechając się przy tym podle. Witaj nieznajomo. Witaj rybeńko. A ułamek sekundy później... rzucił się przed siebie czując jak wszystkie mięśnie mu się napinają. Czuł się jednocześnie tak wspaniale, tak cudownie, czuł jak pazury wysuwają mu się z opuszków. Rzucił się na nią bez zapytania, celując w jej bok - chcąc ją przewrócić. Oh... tak długo na to czekał. Oh, gdyby jego trening ruszyłby się z miejsca... Młoda duszyczka musi mieć co robić...

//proszę nie wbijać za szybko :CC
_________________



Ja w jednym z moich snów, wbiłem ci w głowę nóż
Przekręciłem jak klucz i zamówiłem jedzenie
Ty, ale ja mam jazdę, wydzwaniam restauracje
Pytam się czy mi przygotują żurek w twojej czaszce
Gdy spożywam z kulturą obok pani gra na harfie
  Statystyki - lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 60/100
 
Koperkowa Łapa
Terminator



Klan:
rzeka

Księżyce: 21
Mistrz: Śliwkowa Pestka | Węgorzowe Gardło
Płeć: kotka
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Multikonta: Migoczące Światło [KW], Głuszcowa Łapa [KG], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-06, 00:17   
   Wygląd: Jeszcze jest mała, jeszcze puchata i jeszcze urocza. Kotka jest cała pokryta krótkim, niebieskim futerkiem. Przy jej jeszcze niebieskich (a wkrótce zaczynających się wybarwiać na zielono) oczach oraz nad czarnym nosem, znajduje się lekkie rozjaśnienie. Na lewym boku pyszczka, gdzieś na linii żuchwy posiada tajemniczą czarną kropkę. Uszy ma całkiem długie, ale w tym wieku raczej jeszcze nie odbiegają od normy. Natomiast łapy już teraz są nieproporcjonalnie długie - szczególnie te tylne, przez które kotka uważa się za brzydką. Jej ogon na końcu się ściemnia, ale wcale nie jest taki długi, jakby to się mogło zdawać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=434379#434379


Terminatorka z Klanu Rzeki w przeciwieństwie do śnieżnobiałego, nie była przepełniona emocjami. Jednak nie było to nowością; rządziła nią chłodna kalkulacja, pasująca do przyjętej przez nią logiki. Dawało jej to sporo przewagi, a równocześnie popychało ją do różnych, czasem nierozsądnych zachowań. Jednak co było w tym złego, skoro nie czuła hamowania tego? W ten sposób poznawała, uczyła się i w końcu stawała się coraz lepsza. Kotka po części chciała dowiedzieć się jak najwięcej o tym świecie, a przynajmniej tego, co ją ciekawiło.
Wichrowy kocur widocznie również nie chciał zachowywać żadnych zasad bezpiecznego zbliżania się do kota z innego klanu, więc po prostu do niej biegł. Koperek zobaczyła go już w oddali, więc stanęła w miejscu i najpierw zlustrowała otoczenie wokół siebie. Stała w gęstej trawie, która porastała dosyć duży kawał pobliskiego terenu. W niewielkiej odległości od siebie nie miała żadnego drzewa, a trochę dalej wysokie drzewo, znajdujące się na terenach jej klanu. Dalej było jeszcze to jedno dziwne, poczwórne drzewo, ale odległość była zbyt wielka, by cokolwiek kotce dać. Przewróciła wzrok na białą kulkę futra i zobaczywszy, że jeszcze mu brakuje trochę drogi do niej, podniosła głowę na pobliskie wzniesienie po stronie klanu Wichru. Nic jej jednak ono nie dawało, więc zignorowała je. Wiedziała, że za sobą nie miała niczego innego niż piasek i rzeka, ale w każdym razie obydwa mogły w czymś pomóc.
Jak ten wręcz z morderczym zapałem do niej biegł, ta zdążyła w tym czasie przemyśleć wszystkie sprawy i zorientować się, że biały nie miał ochoty na pogawędkę o kwiatach. Idealnie wręcz. Wyciągnęła pazury i wbiła je w ziemię, a później machnęła ogonem.
Będziesz musiał wytrzymać — powiedziała chłodno na jego przytyk, a później jakby wyczytując z niego jego własne ruchy, szybko zrobiła dwa kroki do tyłu. Kiedy już ten się na nią rzucił, niebieska terminatorka, lekko uchyliła się w bok, by zmylić go z własnego położenia ciała. Następnie błyskawicznie trzasnęła łapą w jego szyję. Automatycznie wysunęła pazury, które i tak już wcześniej miała przygotowane, licząc na zadanie śnieżnemu rany, która da mu się we znaki w dalszej części walki.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 5/150
 
Dynia.
Gwiezdny
akceptacja



Klan:
wicher

Księżyce: 25
Mistrz: Borsucze Futro
Płeć: kocur
Matka: Pomarańczowa Skórka
Ojciec: Czerwony Pazur
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-11-08, 11:41   
   Wygląd: Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8100


Atak Szypka: Słaby! (50%) → [(12 + 7) - (10 + 5)]*0.5 = 4 * 0.5 = 2
Atak Koper: Słaby! (50%) → [(10 + 7) - (4 + 5)]*0.5 = 8 * 0.5 = 4

Zaczęło się groźnie. Wymiana złośliwości zagęściła atmosferę, że aż iskrzyło - jednak jaki był efekt finalny? Mimo tego, że to Szczypiąca Łapa zaczął potyczkę skacząc na swoją przeciwniczkę, jego atak się udał dość...Słabo. Wybił się z łap i delikatnie uderzył w bok Koperkowej Łapy, nabijając jej malutkiego i lekkiego siniaka; może kocica nawet sama go nie poczuła i nie poczucie! Ta natomiast smugnęła go łapą po szyi nie dosięgając pazurami jego skóry, ale! Wyrwała mu kępkę sierści. Nic więcej się nie zadziało; chociaż...Nie, Szczypiąca Łapa zdawał się zapomnieć, że coś jednak dzieli tereny dwóch klanów i...Cóż, przekroczył granicę by móc teraz ustać obok niebieskiej terminatorki.

Szczypiąca Łapa: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60 - 4 = 56/60 | W: 40 - 3 = 37/40
• Rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi

Koperkowa Łapa: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 65 - 2 = 63/65 | W: 35 - 3 = 32/35
• Rana 0. stopnia: lekki siniak na boku
_________________
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 105/150
 
Szczypiąca Łapa
Zaginiony
bam bam


Klan:
wicher

Księżyce: 13
Mistrz: Racza Sadzawka
Płeć: kocur
Matka: Paprociowy Pył
Ojciec: Łabędzie Skrzydło
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-08, 19:04   
   Wygląd: Jest doskonałą mieszanką swoich rodziców - jednak bardziej przypomina swojego ojca. Jest całkiem biały, niby obłoczek, ma miękkie i lśniące futro, które nie jest (tak jak w przypadku ojca) ubrudzone przez rude plamy. Za to po matce odziedziczył jego długość - krótkie, gęste i dobrze chroniące przed zimnem. Kolejna rzecz przypominająca Szczypawkę do swojego ojca są jego oczy - to lewe niebieskie, drugie prawe iskrzące się na złoto. Oczywiście z początku nikt o tym nie wiedział - jeszcze się nie wybarwiły. Wygląda niezwykle niewinnie, ma słodki różowy nosek i długawe białe wąsiki. Jest przeciętnej wielkości - nie najmniejszy, ani nie największy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=428955#428955


Cóż. Kocur czuł wyraźny zapach ryby mogący świadczyć o tym że gdzieś w pobliżu znajduje się granica... ale gdzie dokładnie? Szczypek miał spore braki w edukacji, to skutkowało tą okropną niewiedzą. Prawdę mówiąc to teraz dziwookoiego granice obchodziły tyle co zeszłoroczny śnieg, liczyło się tylko jedno: walka, walka, walka! Myślał że miał dosyć siły by poważnie skrzywdzić kotkę, myślał że zaraz ta znajdzie się pod jego łapami i będzie mógł bez skrupułów wbić w nią swoje szpony ciesząc się pierwszą wygraną w życiu walką. Kocur sądził również, że przestraszy swoją przeciwniczkę nie spodziewającą się ataku a ta na wzór słabeuszy z Klanu Wichru z piskiem zniknie. Rzeczywistość była jednak inna. Powietrze szumiało mu w uszach oddech się przyspieszył, a kocur na ułamek sekundy odnalazł ślepia kotki. Duże, zielone i... nastawione bojowo. Oh tak, czyżby jednak w innych Klanach nie było tyle frajerów? Krew wcale się nie polała. A nawet... coś świsnęło mu przed nosem zatrzymując się na szyi. Oczy terminatora zaiskrzyły się z momentem gdy w powietrzu zafruwały kłaki. Normalnie gdyby ktoś mu wyrwał jego piękne futerko ten z pewnością byłby... bardzo zły. Teraz jednak ten odłożył swoją aparycję na bok. Czuł jak w trzewiach rośnie mu uczucie tak piękne, tak wspaniałe. To była ekscytacja. Jeszcze nigdy wcześniej nie poznał kogoś kto by mu oddał. I to z pazurami! Zazwyczaj te breje futra i łez płaszczyły się przed nim zabierając całą zabawę, coraz bardziej frustrując śnieżnobiałego kocura. W tym momencie było inaczej. Bo to była walka z godnym przeciwnikiem. Walka której jednak nie mógł przegrać, dlatego też zachwyt musiał odłożyć na później. Kocur uniósł swoją łapę z wysuniętymi, ostrymi pazurami - próbował trafić w pyszczek swojej przeciwniczki. Celował w oczy, nos, czyli w miejsca na których zazwyczaj widywał blizny. Oj tak... taka pamiątka na całe życie? TO byłoby coś naprawdę wspaniałego. Terminator próbował włożyć w to działanie jak najwięcej siły. Tym razem z pewnością mu się uda.
_________________



Ja w jednym z moich snów, wbiłem ci w głowę nóż
Przekręciłem jak klucz i zamówiłem jedzenie
Ty, ale ja mam jazdę, wydzwaniam restauracje
Pytam się czy mi przygotują żurek w twojej czaszce
Gdy spożywam z kulturą obok pani gra na harfie
  Statystyki - lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 60/100
 
Koperkowa Łapa
Terminator



Klan:
rzeka

Księżyce: 21
Mistrz: Śliwkowa Pestka | Węgorzowe Gardło
Płeć: kotka
Matka: Barwne Niebo
Ojciec: Leśna Jagoda
Multikonta: Migoczące Światło [KW], Głuszcowa Łapa [KG], Burza [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-08, 21:17   
   Wygląd: Jeszcze jest mała, jeszcze puchata i jeszcze urocza. Kotka jest cała pokryta krótkim, niebieskim futerkiem. Przy jej jeszcze niebieskich (a wkrótce zaczynających się wybarwiać na zielono) oczach oraz nad czarnym nosem, znajduje się lekkie rozjaśnienie. Na lewym boku pyszczka, gdzieś na linii żuchwy posiada tajemniczą czarną kropkę. Uszy ma całkiem długie, ale w tym wieku raczej jeszcze nie odbiegają od normy. Natomiast łapy już teraz są nieproporcjonalnie długie - szczególnie te tylne, przez które kotka uważa się za brzydką. Jej ogon na końcu się ściemnia, ale wcale nie jest taki długi, jakby to się mogło zdawać.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=434379#434379


Ta chorobliwa chęć do walki białego terminatora nie wyglądała na coś zdrowego. Jednak nie jej przychodziła ocena, bo wcale do tych nie należała. Podobnie jak wichrowy kocur, nie przepadała za kotami z własnego klanu, uważając ich za leniwych. Nikt nie chciał z nią walczyć, chociażby trenować pod ochroną nieużywania pazurów. Każdy z nich skupiał się na własnym treningu oraz poszerzaniu wiedzy, która niewiele wspólnego miała z czymś pożytecznym, całkowicie zapominając o innych sprawach.
Poczuła na boku uderzenie kocura, jednak pochłonięta walką oraz skupieniem, nie chciała przyglądać się temu długo. Chciała, żeby walka była dynamiczna, a więc nie miała czasu na zbędne marnowanie czasu. Widok białego futra oraz brak krwi dostatecznie świadczył o tym, że nic się nie stało.
Ona nie próbowała wkładać w swoje ruchy wiele siły. Wolała przełożyć to na wytrzymałość, by realnie mieć szanse na wygranie. Nie znała siły kocura, ale po wcześniejszym uderzeniu, szacowała, że nie była największa. Co nie zmieniało faktu, że nie mógł jej mylić. Wolała dłużej walczyć, czerpiąc z tego jak najwięcej korzyści, zapamiętując każdy ruch białego. Widziała w tym doskonałą okazję do nauki; częstość oraz wykonane ataki mogła przełożyć na przyszłość, kiedy to będzie walczyła z kimś innym. A wtedy być może uda jej się wręcz przewidywać czyjeś ruchy, wychodząc z każdej walki bez ran.
Od razu po wcześniejszym machnięciu łapą, odbiła się od ziemi, przyśpieszając. Zbliżyła się do niego na tyle, że sama mogła dostać jakąś większą ranę. Zniżyła łebek i szeroko otworzyła swój pysk. Chciała kłapnąć zębami na jego łapie, doszczętnie miażdżąc ją swymi zębiskami. Gdyby wykonanie jej się udało, to utrudniłaby kocurowi dalszą walkę, a w lepszym wypadku skutecznie uniemożliwiłaby mu dalsze przemieszczanie się. Miałą tylko nadzieję, że ten wybór nie odbije się negatywnie na niej. Nie znała intencji innych, więc nie wiedziała czego się spodziewać w wypadku poniesienia wielkich ran. No cóż, do głupich świat należy.
Ostatnio zmieniony przez Koperkowa Łapa 2020-11-08, 21:17, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 5/150
 
Dynia.
Gwiezdny
akceptacja



Klan:
wicher

Księżyce: 25
Mistrz: Borsucze Futro
Płeć: kocur
Matka: Pomarańczowa Skórka
Ojciec: Czerwony Pazur
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-12-22, 10:30   
   Wygląd: Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8100


Atak Szypka: Udany! (100%) → [(18 + 7) - (9 + 5) = 11
Atak Koper: Słaby! (50%) → [(11 + 7) - (8 + 5)]* 0.5 = 5 * 0.5 = 2

Wichrowy terminator znalazł godnego przeciwnika jakim była Koperkowa Łapa, która mimo próśb swojej mistrzyni - i tak wpakowała się w kłopoty o których zaraz miała się przekonać. Syn Paprociowego Pyłu mimo pierwszego, nie dość lotnego ataku ze swojej strony teraz do ponownego natarcia przyłożył się...chyba aż za bardzo. Zamachnął się i bez problemu drasnął kotkę prosto w grzbiet nosa zostawiając na nim głębsze, jednak na szczęście niezbyt rozległe zadrapanie - które na nieszczęście Koperkowej Łapy - piekło i krwawiło. Możliwie przez szok spowodowany tym wszystkim, jedyne co udało jej się zrobić Szczypiącej Łapie, to wyrwanie nikłej kępki sierści z łapy jaką ledwo musnęła pazurami.

Szczypiąca Łapa: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 56 - 2 = 54/60 | W: 37 - 3 = 34/40
• Rana 0. stopnia: wyrwana sierść na szyi
• Rana 0. stopnia: wyrwana sierść na przedniej łapie

Koperkowa Łapa: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 63 - 11 = 52/65 | W: 32 - 3 = 29/35
• Rana 0. stopnia: lekki siniak na boku
• Rana 1. stopnia: głębsze rozcięcie na grzbiecie nosa (Od następnej tury -1 HP aż do końca walki; krwawi)
_________________
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 105/150
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-21, 00:10   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


~***~


Nie szukał jej. Nie zamierzał jej szukać, nie zamierzał o niej myśleć, nie zamierzał w ogóle wracać do niej myślami. Nie było sensu, nie było sensu. Nie widział w sensu, aby o niej myśleć, i delikatną satysfakcją z dnia na dzień zauważał, że już o niej tak nie myślał. Że wspomnienie o Klanie Rzeki nie sprawiało w nim bólu w każdym mięśniu czy też motylków w brzuchu, jakby zjadł jakąś karmę dla wron. Miał swoje sprawy w Klanie, miał swoje sprawy w Wichrze. Miał terminatora, miał obowiązki, miał koty, które musiał wspierać.
A mimo wszystko kręcił się wzdłuż granicy z Rzeką.
Przeklinał to w sobie, głęboko gdzieś w środku, bo kompletnie nie rozumiał dlaczego mimo wszystko tutaj był. Zaorał pazurami śnieg, patrząc, jak spod jego łap wyszło kilka, głębszych smug. Prychnął cicho i szedł dalej. Dlaczego się tu kręcił? Czuł, jakby sprawa z Jezioro nie była skończona, a on chciał to skończyć. Chciał się odciąć, oderwać, zakończyć wszystko, co było z nią związane. Aby zarówno on był wolny, czuł się wolny, jak i ona nie musiała o nim myśleć. Chociaż pewnie nie myślała, po co o nim myśleć.
Strzelił jednak ogonem, próbował być jak najbardziej surowy jak potrafił w myślach, ale on przecież nie był w ogóle surowy! Był Wichrzakiem, miękką bułą. Do głowy strzeliły mu słowa Szkiełka, u którego to patrol szukał wieści o Barwnej Ścieżce.
"Ty! Więc to twojego płaczu słucha księżyc."
Jakby wszystko chciało mu przypomnieć, że ma coś niedokończone, że musi coś jeszcze zrobić, aby się uwolnić i on zamierzał to zrobić. Nie ważne co, po prostu miał dość tego ciążącego uczucia, chciał się go pozbyć, za wszelką cenę.
Przystanął przy granicy i podniósł wzrok, wlepiając ślepia gdzieś daleko przed siebie. Położył zaraz po sobie uszy i szedł przed siebie dalej. Nie zatrzymuj się. Nie ma co.
A co jak przyjdzie ktoś? Zapyta, co tutaj robi?
"Polowanie. Jestem na polowaniu i zmieniam teren, bo poprzedni nie był dla mnie szczęśliwy. Czemu tak blisko granicy? Na Gwiezdnych, nie wiem. Po co wychodziłem z obozu, mogłem zostać, ale nie... wyjdziemy, zobaczymy co tam jest. I znalazłem, ale na pewno nie to co chciałem."

[skra :3c]
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



Ostatnio zmieniony przez Rysi Pomruk 2021-03-21, 00:15, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Skrzące Słowo
Wojownik
the thing goes skrrrrra



Klan:
rzeka

Księżyce: 36 IV
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Różana Łapa [KW] Błękitna Toń [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-29, 11:33   
   Wygląd: Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=405570#405570
   Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu


Skrzące Słowo poprosił o przydzielenie do dodatkowych patroli, aby mieć się czym zająć i dać sobie odpocząć. Mimo to, chodził wzdłuż granic także i w pojedynkę, czując potrzebę by zostać sam na sam ze swoimi myślami od czasu do czasu. I choć już wiedział, że Księżycowe Jezioro coś do niego czuje, choć doskonale wiedział, że nie miał sobie równych, to za każdym razem gdy przechodził obok wichrowej granicy odczuwał niepokój i swego rodzaju... lęk? Zdawał sobie sprawę z tego, że kotka będzie musiała wyjaśnić ze swoim „przyjacielem” całą te sytuację, więc liczył się z tym, że mógłby ją tu kiedyś spotkać, ale nie chciał. Denerwowało go samo wyobrażenie jej sobie przy kimś, kogo nie znał. Przy obcym kocurze, który dodatkowo coś do niej czuł. Był... zazdrosny.
Ponadto, niespecjalnie widziało mu się także poznawać ów delikwenta, nawet jeśli ten nic mu nie zrobił. Skra nie wiedział nawet jak on wyglądał, nie znał jego imienia. Wiedział jednak, że pragnął on Jezioro i mógłby wykorzystać ich obecną sytuację, jego niezdecydowanie. Ale on po prostu chciał mieć pewność.
Jak dotąd udawało mu się ominąć konfrontacji z jakimkolwiek wichrowym samcem, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Jego złocistym oczom ukazała się sylwetka nieznajomego kocura, a on nie wiedział jak się zachować. Nie chciał nikogo poznawać, chciał iść dalej. Dlaczego więc się zatrzymał i zaczął czesać swoje długie futro? Aż tak zależało mu na dobrej prezencji? Przecież... to nawet nie musiał być on.
_________________







not afraid to break it
i'm in this world to shake it

'til the day I ride on
like
I am the chosen one,
like the chosen one!


i wanna know!
i wanna know
if
there's a future for me, waiting
or if i'll kill me
while i'm trying


  Statystyki - lvl: 4 | S: 19 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 265/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-29, 12:48   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


Dreptał spokojnie przed siebie, przez chwilę zapominając o wszystkim. Jego puszysta kita bujała się na boki, a pysk również delikatnie się rozglądał na boki. Miał już w sumie wracać do obozu, powoli się zbierać. Miał w końcu trening do przeprowadzenia, nawet jeśli to miała być tylko sesja powtórzeniowa materiał. Zawsze to było coś.
Powoli kierował się w stronę drogi powrotnej, dopóki nie zobaczył jakiegoś ciemnego kształtu na granicy. Który ot tak po prostu stał, a zaraz zaczął się doprowadzać do jakiegoś porządku z futrem. Rysi Pomruk stanął również jak wryty w ziemię, a swój błękitny wzrok ulokował prosto w owym, prawdopodobnie kocurze, który no, stał. Ot tak, po prostu.
Jego puchata kita zaczęła delikatnie smyrać trawę na klanowych terenach, a sam bury point zmarszczył nos i brwi. Kocur otrzepał długie kryzę z jakichkolwiek śmieci, po czym głęboko odetchnął. Nie zamierzał się odzywać to drugiego kota, jeśli on nie wykaże jakichkolwiek chęci porozmawiania z nim, ale też nie zamierzał uciekać w stronę obozu, bo o nie, jakiś kot na granicy.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Skrzące Słowo
Wojownik
the thing goes skrrrrra



Klan:
rzeka

Księżyce: 36 IV
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Różana Łapa [KW] Błękitna Toń [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-04-13, 22:05   
   Wygląd: Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=405570#405570
   Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu


Gdy spojrzenia dwóch kocurów się spojrzały, Skrzące Słowo poczuł się nieswojo. W normalnych warunkach, gdyby bury kocur nie spojrzał w kierunku syna Mysiego Kroku, nie przyszłoby mu przez myśl, żeby się odezwać. Jednak teraz, kiedy ich oczy się napotkały i oczywistym było, że oboje wiedzą o swojej obecności, rzeczny wojownik czuł się zobowiązany do odezwania się - w końcu tego wymagało od niego dobre wychowanie, aby się przywitać z napotkanym kotem. Walczył jednak ze sobą, wyjątkowo nie chcąc tego robić w tym przypadku. Nie mógł mieć pewności, że jest to przyjaciel Jeziora, nawet gdyby nim był, to nie zdawałby sobie z tego sprawy, bo nie znał jego imienia, a mimo to... obawiał się tego w pewien sposób i chciał konfrontacji uniknąć. W końcu jednak się przełamał. Nie mógł być uprzedzony do całego klanu przez jednego osobnika. Mama nie byłaby dumna.
Witaj — przywitał się, doczesując ostatnie kosmyki na piersi. — Nazywam się Skrzące Słowo, a ty? — przedstawił się, tak jak kultura tego wymagała. Zrobił pierwszy krok, już nie było odwrotu. Może nie będzie tak źle?
_________________







not afraid to break it
i'm in this world to shake it

'til the day I ride on
like
I am the chosen one,
like the chosen one!


i wanna know!
i wanna know
if
there's a future for me, waiting
or if i'll kill me
while i'm trying


  Statystyki - lvl: 4 | S: 19 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 265/300
 
Rysi Pomruk
Wojownik
mistake



Klan:
wicher

Księżyce: 26 (IV)
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch
Płeć: kocur
Matka: Pohukująca Sowa [NPC]
Ojciec: Bażancie Pióro [NPC]
Partner: to chyba nie dla mnie
Multikonta: Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-04-13, 22:35   
   Wygląd: Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=421252#421252
   Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska


No więc, zobaczyli się. Żadne z nich nie zamierzało się odezwać czy ruszyć z miejsca, dopóki Skra faktycznie się nie odezwał. Wtedy też i Rysiek jakby odkuty z kamienia skinął mu łbem w przywitaniu. Nie mniej jednak zaraz też i bury się przestawił, na co Pomruk delikatnie strzepnął końcówką ogona. O proszę... jak los ich złączył. Mimo wszystko, nie ważne jak się starał, Jezioro gdzieś była. Chyba dopiero śmierć go uwolni od tego nieszczęśliwego domina zdarzeń. No cóż, tej na razie nie planował, chciał dożyć starości, sam czy z kotem którego kiedyś pokocha u boku. Rysi Pomruk zbliżył się do granicy, jako, że stanął trochę dalej, aby nie musieć podnosić głosu, aby słyszeć i widzieć wszystko dokładnie.
- Rysi Pomruk, miło mi ciebie w takim razie poznać - mruknął w odpowiedzi, skupiając wszystkie zmysły na rzeczniaku przed nim. Przez chwilę walczył z ochotą wyłania wszystkiego, albo chociażby cząstki, ale... nie było w tym sensu. Nie mógł obwiniać Skry za to, że Jezioro ulokowała w nim swoje uczucie, nie mógł obwiniać Jezioro za to, jakimi uczuciami darzyła Skrę. Mógł winić tylko siebie, za to jakimś skończonym kretynem był.
Nie mogąc się jednak powstrzymać cicho prychnął sam do siebie. Odsunął się o krok od kocura, aby mieć go całego w kadrze. Nie mógł mu niczego ująć, a Jezioro miała gust. No i potwierdziło się wszystko, o czym myślał. Że jest lepszy. W każdym calu. Gdzie tylko nie spojrzał na kocura mógł uznać, że jest lepszy. Finalnie jednak błyszczący, niebieski wzrok trafił na pysk starszego wojownika. Pomruk odchrząknął szybko, po czym otworzył pyszczek.
- Hm. Czyli... Jak mniemam, to o tobie mówiła - rzucił, mrużąc delikatnie ślepia. Nie zamierzał wyjawić sekretu Jezioro, bo mimo tego, że wyszło między nimi jak wyszło, to nadal coś jej obiecywał. Postara się, przynajmniej. Pewnie Skrzące Słowo jest również inteligentniejszy od niego, więc nie będzie dla burego problemem, aby go przejrzeć na wylot. Zapewne.
_________________

podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię



  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 035/300 (IV)
 
Skrzące Słowo
Wojownik
the thing goes skrrrrra



Klan:
rzeka

Księżyce: 36 IV
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora
Multikonta: Lśniąca Sadzawka [KW] Różana Łapa [KW] Błękitna Toń [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: Wczoraj 15:01   
   Wygląd: Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=405570#405570
   Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu


Ze wzajemnością — odpowiedział, choć jeszcze nie zdawał sobie sprawy z tego, że wcale nie będzie tak miło się poznać. Ani jeden, ani drugi nie będzie tak uważać. To znaczy, Rysi Pomruk już doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Skrzące Słowo potrzebował jeszcze chwili, by do tego dotrzeć.
Widział, jak kocur go mierzy wzrokiem, jak go obserwuje. Początkowo myślał, że może widzi w nim potencjalne zagrożenie, jednak im dłużej to trwało, tym dłużej był zaniepokojony tym, że mógł trafić na kocura... gustującego w innych kocurach i wyjątkowo wpadł mu w oko. To byłoby chyba jeszcze gorsze, niż napotkanie tego przyjaciela Księżycowego Jeziora, ale, heh, no nie zgadniecie.
Kolejne słowa kocura w pełni rozjaśniły rzecznemu wojownikowi zaistniałą sytuację. W jego głowie zaświeciła się żółta lampka, jednak pomimo tego, nie odzywał się, nie dawał po sobie poznać, że to spotkanie jest mu wyjątkowo nie na łapę. Nie musiał szczególnie grać, wyraz jego pyska świadczył o zdziwieniu, jednak nie z powodu wypowiedzianych słów, a zrządzenia losu, jakim okazała się być ta konfrontacja.
Kto? Jeśli mogę spytać, oczywiście. Znasz kogoś z klanu Rzeki? — zapytał, udając zaskoczonego. Oczywistym było, że wiedział, o kogo chodziło. Nie było innej opcji.
Problem był jednak taki, że wichrzak, choć zdecydowanie mniej umięśniony od niego, miał sporo blizn, które z pewnością przypadły Jeziorku do gustu. Ugh. Sama ta myśl go niesamowicie irytowała.
_________________







not afraid to break it
i'm in this world to shake it

'til the day I ride on
like
I am the chosen one,
like the chosen one!


i wanna know!
i wanna know
if
there's a future for me, waiting
or if i'll kill me
while i'm trying


  Statystyki - lvl: 4 | S: 19 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 265/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 14