Poprzedni temat «» Następny temat
Grzmiąca Rzeka - Piaszczysty Brzeg
Autor Wiadomość
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 20 (IV)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) Gawron (KRz) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-09, 10:28   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Kiwnęła delikatnie głową na słowa Rozłupanej Łapy. Oby tak było. Pora Nowych Liści zawsze kojarzyła się z odrodzeniem natury, też podczas tego czasu na świat przychodziło dużo kociąt, każdy mógł odpocząć. I oby tak było teraz, bo chciała odpocząć od tych mrozów, a też w legowisku nie miała do kogo się przytulić, aby zapewnić sobie ciepło!
Westchnęła cicho na kolejną kwestię poruszoną przez terminatora, ale jednocześnie znowu musiała mu przyznać rację. A co gdyby borsuk dostał się na ich tereny i zabił jakieś kocię, które akurat wyszło z obozu? Albo wojownika, który służył przez tyle księżycy, terminatora, który wyszedł na spacer, czy starszyznę? Albo - co gorsza, co gdyby borsuk dopadł niebieskiego pointa, który siedział obok niej? Przez łapy Nawałnicowego Ryku przeszły zimne ciarki, alarmujące, że nie powinna o tym za wiele rozmyślać, na co delikatnie przysunęła się do przyjaciela. Nie chciała o tym myśleć, za to nachyliła się do kocura, aby dotknąć jego polika nosem.
- Masz rację. Jestem pewna, że Czarny Kogut się cieszy, że ma tak inteligentnego terminatora - wymruczała w długie futro przyjaciela z ciepłym wydźwiękiem, zaraz się do niego uśmiechając. Już dawno temu, już świeżo po swojej ceremonii na terminatora, się przekonała, że kot, z którym ma do czynienia jest mądry, zaradny, inteligentny, bo inteligencja i mądrość to dwie inne rzeczy, czy po prostu zabawny. Lubiła Łupinę za każdą z tych cech, za każdą z osobna i razem. I ze spotkania na spotkanie się przekonywała, że ich przyjaźń jest coraz mocniejsza, a ona ma szczęście kocura coraz to bardziej poznawać.
Dłuższy kontakt wzrokowy z terminatorem przyprawił ją o delikatne motyle w brzuchu. Pewnie to dlatego, że po prostu tak długo się nie patrzyła nikomu w oczy, nawet matce. Nie miała problemów z tym, ale tym razem czuła się jakoś tak inaczej. Milej. Ale to nie było nic dziwnego w rozmowie z Łupiną i też wojowniczka nie zamierzała jakoś bardzo o tym myśleć. Po prostu spędzali razem czas, to nic złego, prawda? Nie mniej jednak, gdy widziała głęboki błękit oczu terminatora czuła się lżej, jakby wszystko wokół niej się zatrzymało, aby mogła patrzeć się prosto w jego oczy coraz to dłużej. Strzepnęła delikatnie uchem na słowa kocura i przybliżyła się do niego pyszczkiem, aby móc czuć jego oddech na swoim futrze. Podniosła łapę, która wylądowała na poliku przyjaciela i przejechała nią do jego podbródka.
- Mm, dużo... a co gdybym powiedziała, że gustuję w kotach o niebiesko-białym futrze, z oczami jak tafla wody? - wymruczała ciepło, zjeżdżając ślepiami wzdłuż jego ciała, aby później wrócić nimi do pyska przyjaciela. Jak zwykle, bawią się, jak kociaki. Takie duże.
Gdy przewróciła terminatora na plecy długi ogon Nawałnicy przeciął powietrze, a ona bez zawahania się postąpiła kilka kroków do przodu, aby mieć syna Kolorowego Wiatru pod swoim ciałem. Między przednimi łapami miała tułów kocura, a tylnymi jego kitę. Kremowa smuga, która należała do wojowniczki delikatnie smygała niebieski ogon Łupiny, raz co jakiś czas, w międzyczasie jak się ruszała na boki. Tak stojąc, dominując, nad kocurem czuła się dobrze, a swój oliwkowy wzrok wbiła w ten niebieski należący do kocura.
- Najwyraźniej musiałam - powiedziała gardłowo nadal patrząc się na przyjaciela. Prawą łapę położyła blisko głowy błękitnookiego z delikatnym uśmiechem na pyszczku. - Ale ci to wynagrodzę, nie martw się - stwierdziła, delikatnie nachylając się do pointa, aby przejechać szorstkim językiem po nosie i po pyszczku kocura. Proszę, taka nagroda dla Łupiny za to, że jest taki pokrzywdzony przez młodszą wojowniczkę. - Koty, które będą na zebraniu nam przekażą. A my będziemy mieli całą noc dla siebie - zmrużyła ślepia, przy tym odsuwając się od pyszczka błękitnookiego. Obserwowała dokładnie wszystkie reakcje Rozłupanej Łapy, chociażby po to, aby wiedzieć, kiedy przestać, albo kiedy dalej przeć do przodu. Bo w końcu były dwie opcje. Może być tak, że Łupinie się to spodoba, albo też i nie. W końcu mimo wszystko kotka dalej ceniła go za swoje atuty i chciała mieć go blisko siebie.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

Ostatnio zmieniony przez Nawałnicowy Ryk 2021-03-09, 13:48, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 085/200 (IV)
 
Rozłupana Łapa
Terminator
"nauka"



Klan:
grom

Księżyce: 22 [kwiecień]
Mistrz: Czarny Kogut
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr
Ojciec: Chłodny Nos
Multikonta: Płotkowy Potok [kr] | Niknąca Łapa [kc] | Ciepło [kw]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-15, 19:09   
   Wygląd: Kulka puchu. Przeciętnego wzrostu, choć posiada brzuszek, oraz długie futerko, dzięki czemu wydaje się wyższy. Sierść przeważnie w kolorze białym, wyjątkiem są uszy, pysk, ogon i delikatnie końcówki łap, które przybierają niebieskawą barwę. Na końcu nich również znajdują się małe białe skarpetki. Oczy w kolorze szaroniebieskim, średniej wielkości uszy i ciemnoszary, niemalże czarny nosek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....pic.php?t=10105


Temat ostatnich wydarzeń, które działy się w innych klanach był dość... nieprzyjemny. Tyle ważnych rzeczy zostało pominiętych podczas patroli, a jednocześnie pewnie by nie sprawiły specjalnego problemu do przekazania podczas spotkania dwóch takich. Jego klan natomiast pokonał psa, a skoro zagrożenie zostało pokonane, to nie było potrzeby przekazywania większej ilości informacji. Reszta klanów natomiast... ugh. Z nieprzyjemnego mętliku myśli wyrwały go wymruczane przez kotkę słowa. Ciepłe i lekko przytłumione przez jego długie futro. Jak on się cieszył, że ma taką wspaniałą przyjaciółkę obok.
- A ja jestem pewien, że Żubrza Gwiazda jest dumna z takiego wyszkolonego wojownika - wymruczał jej czymś podobnym, bo nieodpowiednim by było, gdyby na takie przemiłe słowa odpowiedział zwykłym "dziękuje". Gdyby dalsze myśli kotki do niego dotarły, ten by się pewnie po prostu roztopił, choć mógł powiedzieć to samo o niej. O jej piękności nieraz wspominał, ale jej charakter! Sarkastyczna i odrobinę ostra, a jednocześnie taka przyjemna, mądra i... ciepła. Chyba na lepszą kotkę w klanie nie da się natrafić.
Taki kontakt wzrokowy z kimś innym pewnie dla kocura byłby niezręczny, ale przy kotce... Patrzenie się w jej głębie oczu było wspaniałe. Cieszył się, że był z nią na tyle blisko, by ta chwila mogła się dłużyć w nieskończoność, a kotka pewnie nie miałaby nic przeciwko.
Na jej następne słowa poczuł kolejną falę ciepła. Mógłby teraz powiedzieć, że to ona jest piękniejsza, wspanialsza i w ogóle, ale... wpadł na lepszy pomysł - Chodzi ci o Szadziową Łapę? Nie wiedziałem, że gustujesz w młodszych - dodał, kontynuując zabawę w duże kociaki. Zepsuł przy okazji przyjemną atmosferę i o mało nie wybuchnął śmiechem, ale było warto! Wiedział oczywiście, że kotka mówi o nim, przez co w środku poczuł miłe ciepło, ale... to i tak nie zatrzyma go przed droczeniem się z wojowniczką.
Chciał właśnie wstać i wrócić do normalnej rozmowy, ale kremowa kotka pokrzyżowała jego plany. Stanęła nad nim, więżąc terminatora między swoimi długimi łapami. To na prawdę go zaskoczyło, tak... w pozytywny sposób oczywiście. Przez chwilę leżał tak zamrożony, a jedynie buntowniczy ogon delikatnie głaskał ziemię, dając znać, że jednak jeszcze całkowicie się nie zamroził. Mimo wszystko jakoś tak... podobała mu się sytuacja, w której się znalazł. Być zdominowanym przez taką kotkę! Kto by tego nie chciał. A najzabawniejsze było to, że kremowa była trochę większa niż niebieski point... Nie marudził. Gdyby był większy, pewnie by się nie zmieścił pod nią.
A jeszcze większym zaskoczeniem był następny ruch wojowniczki. Gdy polizała go po pyszczku i nosie poczuł, jakby zaraz miały mu poliki zacząć się palić. Przez chwilę zupełnie nie wiedział jak na to zareagować, więc ostatecznie w odpowiedzi odwrócił chwilowo gdzieś na bok wzrok, próbując uspokoić myśli i wymyślić jakąś sensowną odpowiedź. Na szczęście kremowa kontynuowała poprzedni temat, na co powrócił do niej wzrokiem już trochę... uspokojony. - Byłbym najszczęśliwszym kocurem na świecie, gdybym mógł się tak z tobą przekomarzać całą noc - wymruczał, przymykając swe niebieskie oczy. Podobała mu się ta zabawa w kocięta, więc nie miał nic przeciwko, by kremowa kontynuowała, a nawet był ciekaw, czym tym razem zaatakuje.
_________________


fresh roses in my garden need the rain
i've been hoping for clouds, but the sun remains

fresh roses in my garden need the rain
nawałka my beloved
heaven sent me your love, but it keeps me chained
Ostatnio zmieniony przez Rozłupana Łapa 2021-03-15, 19:15, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 15/150
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 20 (IV)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) Gawron (KRz) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-15, 20:42   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Uśmiechnęła się delikatnie na słowa wypowiedziane przez terminatora, ale już nic nie odpowiedziała. Po głowie Nawałnicy nadal łaziła ta mizerna walka ze szczurami za którą wojowniczka dalej się karciła! Oh, no ale gdyby nie była dobrym wojownikiem i Żubrza Gwiazda by jej nie ufała, to by nie dostała przecież terminatora pod opiekę! Dlatego też po prostu przelotnie dotknęła nosem polika kocura, aby tak mu podziękować za to, co powiedział. Po za tym, też Nawałnica nie wiedziała, jak na to odpowiedzieć. Słowa na temat jej rangi, o ironio, bardzo wiele dla niej znaczyły, nie tylko ze względu na to, że chce być przyszłą Gwiazdą Gromu, a też jakby... potrzebowała raz na jakiś czas takiego potwierdzenia, że robi dobrze, że się spisuje.
Natomiast na odpowiedź Rozłupanej Łapy zamrugała żywo, aby się rozbudzić z tego nastroju i chwilę się popatrzeć na przyjaciela. Przez chwilę jeszcze milczała, po czym cicho zaśmiała się, zakrywając sobie pyszczek łapą, aby zachować jakkolwiek zasady kultury. Zaraz jednak odchrząknęła, starając się przynajmniej wrócić myślami do poprzedniej atmosfery ich rozmowy. Jeszcze wydobyła z siebie cichy chichot, zaraz jednak wracając do sensu tego wszystkiego. Wzięła głęboki wdech, jakby przygotowując się do występu i spojrzała na kocura przed sobą delikatnie zmrużonymi ślepiami. Tak chciał się bawić i Nawałnica nie miała nic przeciwko.
- Nie, nie. Nie gustuje w młodszych, a też Szadziowej Łapy za bardzo nie znam. Widzisz, kot, o którym mówię, na pewno go chociażby kojarzysz. Jest miły, inteligentny, zabawny i oh, jak przyjemnie mi się z nim rozmawia. Na pewno go teraz nie ma w obozie, na pewno jest teraz... gdzieś przy rzece - zamruczała ciepło, wbijając swój wzrok w pointa przed nim. Dokładnie obserwowała każdą reakcję Łupiny, aby być pewną, że na pewno wszystko akceptuje, że wszystko mu się podoba, że czuje się komfortowo. Zrobiła przerwę, aby móc wsłuchać się w szum rzeki nieopodal. Wiedziała, że kocur doskonale wie, że mówi o nim, ale w końcu się po prostu wygłupiają. A to, że przy okazji mówiła trochę prawdy, to tak przy okazji. Taki swoisty dodatek.
Widząc, że kocur nie marudzi uśmiechnęła się sama do siebie. Mimo wszystko nadal patrzyła się na przyjaciela pod jej łapami, tak w razie wypadku, gdyby nagle coś się stało. Nie mniej jednak zauważając, że Łupina odwraca pyszczek, oliwkowe ślepia otworzyły się szerzej, a wojowniczka już szykowała się do zejścia z niego i zapytania, czy wszystko w porządku. Poczuła, jak przez taki stres jej serce mocniej bije, jakby zaraz miało wyskoczyć z jej ciała. Nie mniej jednak - terminator wrócił do niej wzrokiem i wyglądał na pewno lepiej. Na prosty pysk wpłynął ciepły, spokojny uśmiech, który sygnalizował na pewno ulgę. Nawet nie chodzi o to, że musieliby przerwać swoją zabawę, a o to, że Nawałnica się po prostu martwi o przyjaciela i chce wiedzieć, czy oby na pewno wszystko jest dobrze. Jak po prostu dobra przyjaciółka.
Dlatego po takim chwilowym upewnieniu się, że wszystko jest dobrze i w porządku podniosła łapkę, aby postawić ją na klatce piersiowej kocura leżącego przed nią. Ugryzła się w język, aby kompletnie zaraz nie paść tutaj, a w zamian podniosła podbródek Rozłupanej Łapy, aby ten mógł spojrzeć się prosto na nią. I aby tylko na nią zwracał teraz uwagę. Szerzej się uśmiechnęła, znowu na chwilę tonąc w błękicie oczu terminatora.
- Kto by nie był - odparła zadziornie, w uśmiechu błyskając białym kłem. Przeniosła ciężar na tylne łapy, aby nie zgnieść biednego kocura pod nią, a łapę, którą trzymała na podbródku kocura, podniosła wyżej i trochę w lewo. Niech jej zaufa i nie patrzy, na to uderzenie serca. - Chociaż powiem ci, że też nie miałabym tego za złe. Byłoby na pewno... miło, dość ciepło... i głośno - wymruczała zaraz, coraz to bardziej pyskiem zbliżając się do szyi Łupiny. Zaraz szorstkim językiem przejechała wzdłuż jego szyi, od barku do szczęki, przy tym czując przyjemne ciepło w klatce piersiowej i łapach. Już teraz było miło, a czuła też, jakby zaraz miała się w środku ugotować. Było jej ciepło, to na pewno. Brakowało tylko głośno.
Nie mniej jednak, gdy skończyła memlać futro Łupiny nie odsunęła się, a nosem delikatnie trącała go raz na jakiś czas w szczękę, jakby domagając się w ten sposób uwagi. Puściła podbródek kocura, aby ten teraz mógł na nią spojrzeć, czy patrzeć się w inną rzecz niż, nie wiem, drzewo. Mimo wszystko zaraz Nawałnica otworzyła swoje skośne ślepka, delikatnie je mrużąc. Chwilę tak stała zgarbiona nad pointem, po czym odsunęła pysk i spojrzała się troszkę jakby zmartwiona na przyjaciela. Machnęła dwa razy ogonem na boki, otwierając po krótkiej chwili pyszczek, aby coś powiedzieć.
- Chcesz, abym zeszła? - rzuciła, patrząc się prosto na niego. Nie, żeby ona czuła się w takiej pozycji źle, jej było cudownie, ale chciała wiedzieć, czy oby na pewno wszystko dobrze jest tam na dole i jak się czuje Łupina w takiej sytuacji i takie tam. Po prostu musiała się upewnić.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 085/200 (IV)
 
Rozłupana Łapa
Terminator
"nauka"



Klan:
grom

Księżyce: 22 [kwiecień]
Mistrz: Czarny Kogut
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr
Ojciec: Chłodny Nos
Multikonta: Płotkowy Potok [kr] | Niknąca Łapa [kc] | Ciepło [kw]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-19, 22:48   
   Wygląd: Kulka puchu. Przeciętnego wzrostu, choć posiada brzuszek, oraz długie futerko, dzięki czemu wydaje się wyższy. Sierść przeważnie w kolorze białym, wyjątkiem są uszy, pysk, ogon i delikatnie końcówki łap, które przybierają niebieskawą barwę. Na końcu nich również znajdują się małe białe skarpetki. Oczy w kolorze szaroniebieskim, średniej wielkości uszy i ciemnoszary, niemalże czarny nosek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....pic.php?t=10105


Oj tam jedna walka ze szczurami, nie mogła pójść aż tak źle, co nie? Poza tym to było za czasów, gdy kotka była jeszcze terminatorem, pewnie na samym początku swojej przygody z tą rangą. Niektórzy na swoim treningu zwykłego piszczka nie potrafią złapać! Odpowiedział na ten drobny gest wdzięczności cichym pomrukiem. Oj takie podziękowania chętnie by zgarniał codziennie.
Na jego pyszczku pojawił się większy uśmiech, słysząc piękny śmiech wojowniczki. Piękniejszy i przyjemniejszy dla ucha niż śpiew ptaków na początku pory młodych liści. Nie trwał może on długo, ale i tak terminator był w ogóle zadowolony, że ten drobny żart rzeczywiście wypalił. Teraz... chyba będzie fajnie udawać dalej głupiego, aż w końcu kotka nie wytrzyma i powie, że to oczywiście o niego chodzi.
- Chodzi ci o jakiegoś kota z klanu rzeki? Rzadko chodzę na patrole, więc pewnie go nie znam. Jaki on jest? Mam nadzieje, że chociaż fajny - dodał, wpadając po drodze na wyśmienity pomysł. W ten sposób będzie mógł usłyszeć, co kotka o nim dokładnie sądzi, jednocześnie... nie wypytując wprost. Może nie analizował tak dokładnie tego, co robi kremowa kotka, ale wciąż miał na uwadze jej reakcje na to wszystko. W każdej chwili był gotowy przestać, gdyby no cóż... przesadził z tym przekomarzaniem się. Choć najwidoczniej nie narzekała, śmiała się i wygłupiała wraz z nim. Dodatkowo ten cichy szum rzeki w tle i śpiew ptaków... piękniejszego spaceru nie mógł chyba sobie wyobrazić.
Wiedział, że kotka martwiła się o niego, ale żeby aż tak? Nie spodziewał się, że na krótkie odwrócenie wzroku będzie chciała od razu zejść z niego. Gdyby wiedział, że tak kotka zareaguje, pewnie by nie odwrócił wzroku nawet na pół uderzenia serca. Na szczęście ten drobny gest nie odepchnął wojowniczy i niebieski point mógł dalej leżeć bezbronnie między jej długimi łapami. Dzięki gwiezdny klanie...
Czując, że łapa kotki przemieściła się na jego klatkę piersiową, był kolejny raz lekko zaskoczony, oczywiście wciąż w pozytywny sposób. Na chwilę odwrócił wzrok na nią, ale kotka wyraźnie dała znak, że chce, by ten patrzył tylko i wyłącznie na jej pyszczek. Nie marudził, lubił patrzeć w jej piękne oczy, ale zaintrygowało go, co tym razem szykuje kotka. Gdy dostał swoją odpowiedź, cicho parsknął pod nosem. Jak dobrze, że kremowa wie o tym, jak wspaniała jest.
Oczywiście, zaufał jej, choć zrobił to lekko zdezorientowany. Przed chwilą kazała mu spojrzeć prosto w oczy, a teraz? Nie dostał wystarczająco czasu na namyślenie się, bo kotka zaczęła mówić... dość przyjemne rzeczy. Z każdym kolejnym słowem serce mu biło coraz szybciej, a słysząc te ostatnie, poczuł, jak po jego ciele rozchodzi się przyjemny dreszcz. Głośno...? Znów nie dostał ani chwili do namysłu, ponieważ kotka kontynuowała swój atak kolejnym przyjemnym gestem, przez który po jego ciele rozległa się jego druga, mocniejsza fala mrowienia. Przełknął cicho ślinę. Jeżeli kotka się gotowała w środku, to co miał powiedzieć biedny terminator!
Był zaskoczony. Znaczy, kotka cały czas go zaskakiwała, bawiąc się w przyjemny sposób jego emocjami, ale... teraz zupełnie nie wiedział jak odpowiedzieć. Czując, jak kotka uwalnia jego podbródek, ostrożnie powrócił do niej wzrokiem. Na jego pyszczku malowało się zdziwienie, takie dość pozytywne zdziwienie. Jego oczy błyszczały, jakby przed chwilą zobaczył najpiękniejsze gwiazdy na niebie z pory zielonych liści. Był... całkowicie zahipnotyzowany. Z tego błogiego i jakże wspaniałego stanu wyrwało go zmartwione spojrzenie kotki. Czyżby znowu przypadkowo wprawił ją w panikę? Zamrugał szybko kilka razy, już całkowicie wracając na ziemię, choć wciąż panikował i w środku się cały gotował - Nie. Znaczy, jak chcesz. Znaczy... Jest mi tak przyjemnie - rzucił, plącząc słowa po drodze. Nie chciał pokazać, że ta sytuacja mu się podobała, ale... no co ma zrobić, jak rzeczywiście mu się bardzo podobała. Miał tylko nadzieje, że kotka nie zmartwi jego poplątanymi słowami...
_________________


fresh roses in my garden need the rain
i've been hoping for clouds, but the sun remains

fresh roses in my garden need the rain
nawałka my beloved
heaven sent me your love, but it keeps me chained
  Statystyki - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 15/150
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 20 (IV)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) Gawron (KRz) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-20, 21:37   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Kocur dalej ciągnął swoją grę, na co Nawałnica delikatnie się uśmiechnęła. Przybliżyła się do niego, aby być prawie pyszczek w pyszczek z terminatorem. Dzieliła ich niewielka odległość, ale tak było dobrze. Czuła na swoich wibrysach ciepły oddech Łupiny. Tak było dobrze.
- Z Klanu Rzeki? Nie, nie. Chociaż chciałabym się nauczyć łowić ryby, ale nie. To kot z naszego Klanu. I nie jest 'chociaż fajny', zaufaj. Jest... - przerwała, aby się namyślić nad swoimi słowami. Zbliżyła się jeszcze trochę, chociaż wydawało się, że już nie miała się do czego przybliżać. Prawie już stykała się pyszczkami z pointem i cichutko westchnęła. Zmierzyła wzrokiem przyjaciela, zaraz wbijając oczy w niebieskie ślepia przed nią. - Jest w prawdzie cudowny. Tak, że nie wiem już jak go opisać. Znam go od dość dawna, chociaż bliżej jesteśmy od kilku księżyców, ale z każdego spotkania na spotkanie wiem, że jestem szczęśliwa, że mogę mieć kogoś takiego przy sobie. Że mogę kogoś takiego poznawać, że mogę z kimś takim spędzać swój wolny czas - zamruczała cicho, mrużąc delikatnie oczka. W końcu dotknęła nosem pyszczka Łupiny, mrucząc przy tym głośno. Zamknęła w końcu ślepia, jakby delektując się teraz tym momentem z kocurem, bliskością i swoim ciepłym pomrukiem, który wydobywał się z jej gardła mimo woli. - I ten kot, zdaje mi się, że siedzi przede mną.

Wszystko co robiła, robiła delikatnie. Mówiła cicho, spokojnym głosem. Wyciągała język delikatnie, przeciągała nim po szyi terminatora tak samo z uczuciem, najdelikatniej jak potrafiła. Kiedy skończyła zauważyła, że wzrok Łupiny był rozmarzony, błyszczał jak Srebrna Skórka. Uśmiechnęła się delikatnie do niego, nadal jednak zmartwiona. W końcu terminator rozbudził się ze swojego transu, a na odpowiedź wojowniczka jedynie podniosła łapkę i przejechała nią po poliku pointa. Zmrużyła ślepia, ale dalej już się tylko uśmiechała. Cóż, taka odpowiedź jej chyba wystarczyła. Pierwsze co usłyszała, to nie, czyli kocurowi musiało się... podobać. Jej samej by się podobała, gdyby taka kotka nad nią stała i ją lizała po szyi, no nie oszukujmy się. Co jak co, ale Nawałnica znała swoją wartość i wiedziała, że jest dość, he, atrakcyjna.
- Mysi móżdżek - zamruczała rozbawiona, cały czas patrząc się w niebieskie ślepia. Mogła w nich utonąć, ale na razie nie chciała. Oderwała wzrok, aby spojrzeć na górę i zobaczyć, gdzie mniej więcej znajduje się słońce. W końcu nie chcieli się spóźnić na treningi z powodu ich głupiej zabawy. Zaraz jednak spuściła pysk na Łupinę i znowu się do niego uśmiechnęła. Łapę, która była na poliku kocura, teraz odłożyła na ziemię, bo w końcu jak mu się podobało, to czemu miała przestawać, co nie? Czemu miała przestawać, jeśli coś podobało się jej, zarówno jak Rozłupanej Łapie? Chociaż jemu trochę bardziej, tak wnioskowała po tych rozmarzonych, błękitnych ślepiach. - Mamy jeszcze czas, przynajmniej ja, do treningu - wymruczała spoglądając na pointa. Zniżyła się na swoich łapach, dotykając praktycznie brzuchem futra Łupiny. Szczękę kocura podniosła swoim pyskiem, aby mieć ułatwiony dostęp do lewej strony kryzy terminatora, po czym znowu szorstkim, długim językiem przejechać po jego futrze. Nie mniej jednak teraz powtórzyła to teraz kilka razy w jednym miejscu, jakby myła syna Kolorowego Wiatru. W końcu kiedyś będą musieli iść, a on będzie pokryty w mchu, trawie i śniegu!
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 085/200 (IV)
 
Rozłupana Łapa
Terminator
"nauka"



Klan:
grom

Księżyce: 22 [kwiecień]
Mistrz: Czarny Kogut
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr
Ojciec: Chłodny Nos
Multikonta: Płotkowy Potok [kr] | Niknąca Łapa [kc] | Ciepło [kw]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-31, 00:07   
   Wygląd: Kulka puchu. Przeciętnego wzrostu, choć posiada brzuszek, oraz długie futerko, dzięki czemu wydaje się wyższy. Sierść przeważnie w kolorze białym, wyjątkiem są uszy, pysk, ogon i delikatnie końcówki łap, które przybierają niebieskawą barwę. Na końcu nich również znajdują się małe białe skarpetki. Oczy w kolorze szaroniebieskim, średniej wielkości uszy i ciemnoszary, niemalże czarny nosek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....pic.php?t=10105


Kotka się przybliżyła do niego, na co... cicho przełknął ślinę. Oczywiście był przyzwyczajony do nadzwyczajnych i nagłych gestów kremowej, ale za każdym razem, gdy zbliżała się do niego, czuł takie... ciepłe i dość przyjemne motyle w brzuchu. Po kilku krótkich uderzeniach serca jednak się opanował, a zaskoczenie na jego pyszczku przemieniło się w delikatny uśmiech. Podobał mu się długi wywiad kremowy o tajemnym kocie, którego adoruje, ale... z każdym słowem kremowa coraz sprawniej grała na jego emocjach, zmieniając zakłopotanie w zaskoczenie, a później w śmiech czy jeszcze większe zakłopotanie i tak w kółko. Tym razem rozbawienie kocura przemieniło się w lekkie zawstydzenie i stres, bo... No teraz nie mógł wymyślić żadnej wymówki, a ilość pochwał i przyjemnych słów była wręcz zbyt przytłaczająca jak na niego. Musiał się teraz jakoś przyznać, że wie dokładnie, o kim kotka mówi. Stał dobrą chwilę zaskoczony z całkowicie pustą głową. Wrócił jednak z wycieczki w chmurach po kilku uderzeniach serca, gdy kotka zetknęła się z nim swoim nosem, jednak... To nie sprawiło, że jego pustka w głowie zniknęła, a wręcz się nasiliła na wiadomość, że ten tajemniczy ktoś siedzi przed nią... Przed nią... Chyba jednak wpadł tandetny na pomysł. Tak więc ostrożnie obrócił głowę za siebie, dalej udając głupa - Jest tu ktoś jeszcze oprócz nas? - zapytał, wyraźnie zawstydzony. Czuł, jakby zaraz miał się ugotować pod tym grubym futrem, a tym bardziej z siedząca obok, buchająca ciepłem kotką. Tak więc odwrócenie pyszczka nie tylko było dalszą częścią udawania głupa, nie chciał po prostu... by wojowniczka wypominała mu przez następne księżyce o tej zażenowanej twarzy.

Zamruczał cicho, czując łapę na swym poliku, a nawet przechylił lekko głowę, pokazując, że mu się to również podoba. Wszystko, co robiła kotka, było delikatne i ostrożne, a jednocześnie... takie ostre i ciepłe, a wręcz parzące. Lubił bardzo tę mieszankę i zdecydowanie przez cały dzień nie będzie mógł oderwać myśli od tego wspaniałego spotkania, nawet na treningu. Oczywiście musiał się zgodzić z kocicą, tylko jakimś nienormalnym kotom by się ta wyjątkowo przyjemna sytuacja nie podobała.
Mysi móżdżek. Cicho parsknął, słysząc te dwa proste słowa, jakby specjalnie je potwierdzając. Był gotowy na dalszą dawkę zaskoczenia, a nie... obelgę w jego stronę. Oczywiście nie narzekał! W końcu kto by nie przyjął z otwartymi ramionami tak ciepło rzuconej, lekko ostrej obelgi? Łapę kotki, odprowadził wręcz z lekkim utęsknieniem, wzrokiem na bok. Przez chwilę nawet myślał, że kremowa z niego ostatecznie zejdzie, jednak tak się nie stało. Jak dobrze gwiezdni, że nie przejęła się jego zająknięciem! Racja... mieli trochę czasu, aż ich treningi się rozpoczną, jednak warto zawsze być przed czasem, prawda? Chociaż gdyby się ten jeden raz spóźnił, mistrz by pewnie mu wybaczył... Nie opierał się, gdy kotka podniosła jego głowę, a darmowe czyszczenie przyjął z wyjątkowo ciepłym pomrukiem. Było tak przyjemnie i ciepło... Zupełnie inaczej, niż gdy to on sam sobie czyścił futro. Po kilku uderzeniach serca się jednak ocknął, rozumiejąc, że coś tu chyba nie gra - Czemu ty mi czyścisz futerko, a nie ja tobie? To niesprawiedliwe - rzucił żartobliwie, obracając głowę na bok w udawanej obrazie. Oczywiście chciał się odwdzięczyć kremowej, chociaż... może gdzieś tam w środku po prostu chciał przejechać językiem po jej karku? W końcu kto by nie chciał.
_________________


fresh roses in my garden need the rain
i've been hoping for clouds, but the sun remains

fresh roses in my garden need the rain
nawałka my beloved
heaven sent me your love, but it keeps me chained
  Statystyki - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 15/150
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 20 (IV)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) Gawron (KRz) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-31, 10:29   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Pytanie kocura zdziwiło delikatnie kremową wojowniczkę. Odsunęła się od niego i rozglądnęła się dookoła. Nikogo nie wyczuwała, nic też nie słyszała. Tylko ona i Łupina, oraz ich ciężko bijące serca. Wróciła wzrokiem do Rozłupanej Łapy i zbliżyła się do jego polika, po którym przejechała językiem po jego futrze. Z jej gardła wydobywało się delikatne, miarowe mruczenie.
- Hm... tylko ty i ja, sami. I nikt więcej - wymruczała zaraz gardłowo, po czym polizała kocura po wierzchniej stronie ucha. Zaraz jednak jakby kocica zmieniła zdanie, i delikatnie, tak aby nie naruszyć w końcu ciała Łupiny, a tym bardziej jego kruchych, ślicznych uszu, ugryzła go. Wzięła w swoje kiełki ucho kocura, obserwując jego reakcję. Była ciekawa, jak teraz zareaguje niebieski point. Znowu odwróci pysk w drugą stronę? Chociaż teraz będzie trudniej. Z gardła kotki cały czas, niezmiennie, dało się słyszeć i czuć ciepłe mruczenie, które chyba obecnie nie znało końca.

Teraz wszystko przychodziło łatwiej. Łupina się rozluźnił, a ona miała okazję, aby się wykazać w tym, co potrafi najlepiej. Zawstydzaniu kocurka pod nią. Zniżyła się jeszcze bardziej na łapach, dopóki jej ciało nie leżało na pointcie. Kremowy ogon zadrżał, po czym dotknął kity terminatora. Zaraz owinął się wokół niebieskiego ogona, a Nawałnica ciepło zamruczała, dodając tym samym coś od siebie więcej. Przejeżdżając językiem po szyi kocura czuła się zadziwiająco dobrze. Czuła jego zapach, czuła teksturę futra Łupiny, i tak czuła się dobrze. Czując go wszystkimi zmysłami. Nie mniej jednak musiała nagle przerwać, bo niebieski zaczął mówić. Wojowniczka zamrugała raz po raz, po czym ciepło się uśmiechnęła. Co prawda kocur na nią nie patrzył, ale wiedziała, że prędzej czy później zwróci na nią uwagę. A jak nie to sprawi, aby zwrócił na nią uwagę. Podniosła łapę, którą położyła na gardle Łupiny. Nie zamierzała robić nic więcej, tym bardziej, że teraz na kocurze leżała, więc miała problemy, aby zjechać gdzieś wyżej albo niżej.
- Jeśli chcesz, możesz przejąć inicjatywę. Chętnie się temu poddam - miauknęła ciepło, spoglądając na niby obrażonego terminatora. Mógł zrobić wszystko, co będzie chciał. W końcu obydwoje mieli mieć coś z tego spotkania, a jeśli tylko Nawałnica będzie memlać futro Rozłupanej Łapy, to kocurek może się poczuć... hm, pokrzywdzony. Jeśli tylko chciał.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 085/200 (IV)
 
Rozłupana Łapa
Terminator
"nauka"



Klan:
grom

Księżyce: 22 [kwiecień]
Mistrz: Czarny Kogut
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr
Ojciec: Chłodny Nos
Multikonta: Płotkowy Potok [kr] | Niknąca Łapa [kc] | Ciepło [kw]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-04-06, 00:07   
   Wygląd: Kulka puchu. Przeciętnego wzrostu, choć posiada brzuszek, oraz długie futerko, dzięki czemu wydaje się wyższy. Sierść przeważnie w kolorze białym, wyjątkiem są uszy, pysk, ogon i delikatnie końcówki łap, które przybierają niebieskawą barwę. Na końcu nich również znajdują się małe białe skarpetki. Oczy w kolorze szaroniebieskim, średniej wielkości uszy i ciemnoszary, niemalże czarny nosek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....pic.php?t=10105


Dalej miał odwróconą głowę, choć poczuł, że kotka od niego się oderwała, zapewne by rozejrzeć się po okolicy. Gdy wróciła do niego, kocur otrzymał lekkie liźnięcie w policzek, na co odpowiedział ciepłym pomrukiem. Natomiast jej odpowiedź na pytanie... no cóż, wcale mu nie pomogła w wymyśleniu następnego ruchu, czy tego, co ma powiedzieć. Na szczęście bądź nie kotka kontynuowała swoją grę, dalej przejmując inicjatywę. Początkowo polizała go po uchu, na co się lekko wzdrygnął i delikatnie obrócił głowę do góry. Już terminator chciał otworzyć pyszczek, by w końcu coś wykrztusić z siebie, ale kotka... zdecydowała się ugryźć jego ucho. Początkowo z zaskoczenia mocniej trzepnął ogonem, a tuż po tym poczuł, jak po jego karku przychodzi przyjemny dreszcz. Do tego wszystkiego jeszcze dochodziło to przyjemne mruczenie kremowej... Co on ma teraz zrobić? Wziął większy wdech, próbując uspokoić emocje. Nie ruszał głową, bo nie chciał, by przypadkiem kotka rozerwała mu ucho! - To nie mam pojęcia, o kim możesz mówić... - dodał powoli, starając się, by jego głos aż tak bardzo nie drżał. Nie chciał pokazywać, że słowa i czyny kotki mają na niego taki ogromny wpływ... no ale co ma biedny point zrobić, jak kremowa jest taka.

Zamruczał cicho, czując przyjemne ciepło, gdy kotka się na nim położyła. Może była większa od niebieskiego pointa, ale zdecydowanie nie była ciężka. Lekka i delikatna oraz ogólnie przyjemna w dotyku ze swoim gładkim futrem. Czując łapę na swoim gardle, lekko się wzdrygnął, jednak... Najważniejsze, że dostał zgodę. W głowie już miał drobny plan, ale brakowało mu odrobiny odwagi i uspokojenia myśli. To pierwsze dało się jakoś załatwić, ale drugie... Oj cięższa sprawa z taką kotką na sobie. Nie miał chwili na zastanowienie, bo wojowniczka czekała już na jego następny ruch! Najwyżej wyjdzie z tego śmieszna sytuacja czy coś... Nawałnica była lekka, więc może się uda? Tak więc powoli opuścił głowę, by spojrzeć w oczy kremowej, a gdy na dwa uderzenia serca nawiązali kontakt wzrokowy, Łupina bez ostrzeżenia zamachnął się i korzystając z tego, że był odrobinę masywniejszy, przetoczył się w bok, trzymając kotkę między łapami. Teraz to on stał na górze, a kremowa leżała pomiędzy jego puchatymi nogami... Czy mu się ta sytuacja bardziej podobała? Kto wie, ważne, że teraz on ma moment, by wyczyścić kryzę wojowniczki. Wypuścił powietrze nosem, a następnie na jego pyszczek wkradł się lekki uśmieszek. Wciąż do końca nie wiedział, co może zrobić, ale teraz będąc na górze, czuł się trochę pewniej. Nie powiedział nic, tylko schylił się i teraz on zaczął lizać kremową po szyi. Robił długie, powolne pociągnięcia, od klatki piersiowej aż po uszy czy brodę. Chyba taka sytuacja mu się w miarę podobała...
_________________


fresh roses in my garden need the rain
i've been hoping for clouds, but the sun remains

fresh roses in my garden need the rain
nawałka my beloved
heaven sent me your love, but it keeps me chained
  Statystyki - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 15/150
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 20 (IV)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) Gawron (KRz) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-04-06, 10:13   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


A Łupina dalej udawał, że nie wie, o kim mówi kremowa wojowniczka. Ta tylko wywróciła oczami, jednak z uśmiechem na pyszczku. Powiedzmy, że z uśmiechem, bo trudno jest się uśmiechać, kiedy też trzymasz ucho kocura z którym to się droczysz. W końcu jednak zostawiła delikatną skórę terminatora na uchu i w ramach rekompensaty znowu przejechała szorstkim językiem po meszku, który się znajdował na tej części ciała. Tak, aby załagodzić ból, jeśli w ogóle ten był. Dotknęła nosem policzka kocurka z ciepłym, gorącym pomrukiem.
- Mhm. To niech to będzie sekret, o którym będziesz mógł rozmyślać - odparła, zaraz chichocząc cicho. Wiedziała doskonale, że point wie, wie w stu procentach, o kim ona mówiła, ale skoro nadal chciał się w to bawić, to czemu nie. Ona mogła w jego grę grać, i to nawet z wielką chęcią. W końcu powiedzenie, że mówi, oczywiście, o nim może być trudniejsze niż się zdawało, a też nie chce się w końcu skompromitować przed terminatorem.

Nawiązując kontakt wzrokowy z Łupiną, poczuła jak w środku niej coś trzepocze. Nie mniej jednak nie przerywała go, a patrzyła się prosto w jego błękitne ślepia. Były dla wojowniczki piękne, żadne z jej żyjącego rodzeństwa takiego nie miał. Nagle jednak otworzyła szeroko oczy, czując jak się point zamachuje i przetacza na bok. Faktycznie to robił? Nie żeby narzekała...! Nie mniej jednak na pewno się tego nie spodziewała. Z jej gardła wyszło tylko urwane "oh" i w następnej chwili to już ona leżała na ziemi, patrząc się szeroko otwartymi ślepiami na terminatora. Przez chwilę tak leżała zdziwiona jak tak kłoda, przed dość dłuższą chwilę. Serce jej biło dość ciężko, natomiast na prosty pysk wpłynął szeroki, pewny uśmiech. Nie mniej jednak jakaś pewność siebie uleciała z wojowniczki, chyba pierwszy raz w jej całym życiu. Nie, raz jeszcze uleciała z niej pewność podczas ceremonii na wojownika. Cały czas jednak patrzyła się na niego, czekając na jakikolwiek ruch ze strony kocura nad nią.
Mimo wszystko, mimo tego, że ta pewność z niej uleciała, mimo tego ciężko i zadziwiająco szybko bijącego serca, czuła się dobrze. Wiedziała, że Łupina mógł teraz ją okrutnie wykorzystać, tak na prawdę na wiele sposobów. Ale Nawałnica wiedziała też, że on taki nie był. Bo był delikatny, był kochany. I mu ufała, dzięki czemu czuła się teraz tak... bezpiecznie. Kotka podniosła łapę, aby położyć ją na poliku terminatora, po czym szerzej się uśmiechnęła. Ufała mu, więc też się niczego nie bała.
Kiedy niebieski zaczynał się powoli w jej stronę nachylać, zabrała łapę z policzka, i nie wiedząc co z nią zrobić, zarzuciła ją na kark kocura. Delikatnie go do siebie tym samym przyciągnęła, a później się po prostu poddała. Tak jak mówiła wcześniej. Nie mniej jednak, kiedy kocur przeszedł do czynów, przez długie ciało wojowniczki przeszedł zimny, elektryzujący dreszcz. Patrzyła się po prostu w niebo, obserwując powoli kołyszące się korony drzew. Z jej gardła dało się natomiast słyszeć ciepłe, głośne mruczenie. Końcówka ogona nerwowo drgnęła, a ona delikatnie przylgnęła do futra kocura. Ha, w tym wszystkim nie pomagał fakt, że ona miała krótkie futro! Więc czuła praktycznie wszystko, każdy dotyk języka terminatora. Czuła, nawet bardziej, niż się spodziewała. Delikatnie przymrużyła ślepia, czując, jakby zaraz serce miało jej wyskoczyć z klatki piersiowej. Na pewno tego się nie spodziewała. Proszę. Łupina zawstydził jakoś Nawałnicę, powoli znowu wychodzi na prowadzenia.
- Ha... a wiesz, że, mm... niewiele kotów mogłoby mi tak zrobić? ...i wyjść z tego cało. Chyba jesteś wyjątkiem - wymruczała, delikatnie drżącym głosem, spoglądając na kocura przed nią. Taka była prawda. Łupina był wyjątkiem, jedynym w swoim rodzaju.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 085/200 (IV)
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 13