Poprzedni temat «» Następny temat
Rybie Oko
Autor Wiadomość
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-13, 18:40   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


Czekał i czekał. Najwidoczniej nie było mu dana nawet próbować się ścigać z Sarnią Łapą, bo ta miała więcej doświadczenia niż on. Nastawił uszy na sztorc, kiedy jego uwagę przykuło coś, co z pewnością nie było kolejnym małym drapieżnikiem, albo zwierzyną, na którą mógłby zapolować. O tyle, o ile kolejną łasicę zostawiłby w świętym spokoju i wciąż próbowałby łowić ryby, tak nie mógł ot tak olać sobie s a m o t n i k a na terenach Klanu Gromu. Nie miał prawa tu przebywać i to właśnie on musiał mu to uświadomić.
xxx— Hej ty! — zakrzyknął, podnosząc się i prostując (trzeba pokazać jakim się jest wielkim). Ruszył w jego kierunku sztywnym i eleganckim krokiem, na pysku mając wymalowaną obojętność — Co tutaj robisz? To są tereny Klanu Gromu i nie powinno cię tu być. — poinformował go, kiedy był już wystarczająco blisko rudego, mimo wszystko zachowywał bezpieczną odległość, gdyby ten zdecydował się na atak. Nie miał nic do samotników, ale wolał być ostrożny aby nie popełnić żadnego głupstwa. Katem oka spojrzał na córkę Trzmielego Pyłu, która była najwyraźniej zbyt zajęta połowem kolejnej ryby, a raczej próby jej złowienia. Przeniósł jednak szybko wzrok z powrotem na nieznajomego kocura, mrużąc miętowe ślepia i unosząc ogon wysoko w stronę nieba, a jego końcówka opadła delikatnie. No, dalej, tłumacz się.
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-04-15, 19:06, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Karasiowy Kieł
Gwiezdny
chora dusza



Klan:
rzeka

Księżyce: 87 (marzec)
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Matka: Pierzaste Serce
Ojciec: Trawiastooki
Ciąża: nie
Wysłany: 2018-04-25, 22:00   
   Wygląd: Ciężko zaliczyć ją do najbardziej urodziwych kotek wśród czterech klanów, niemniej jednak nie jest również brzydka. Jest przeciętna i właściwie tym stwierdzeniem można by zamknąć cały opis jej wyglądu. W pewnym stopniu wydaje się być potężna, acz jednocześnie na swój sposób smukła. Widać w niej geny Łabędziej Pieśni, jednakże daleko jej do wzrostu babki. Wykracza nieco ponad przeciętność i tyle. Ma dobrze zarysowane mięśnie, dość długie łapy i kanciasty łeb. Jej futro jest mieszaniną bieli i burych plam; te drugie zajmują kawałek jej pyska - nos, usta, kawałek pod nosem i między oczami. Potem rozlewają się na uszach i lekko dookoła nich, łącząc się dopiero na karku i zajmując całą jego szerokość. Ostatnia, największa, znajduje się na grzbiecie i bokach, kawałku tylnych łap i całym ogonie. Reszta jest biała. Zostaje jeszcze nos; brązowy, z ciemną obwódką, jak i bursztynowe i dość wąskie oczy, niemalże wiecznie zmrużone. Do tego parę blizn, które głównie znajdują się na jej brzuchu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4601


Ano, nie skusi, jak się okazało. Chociaż robiłaś wszystko dobrze, to kiedy miałaś już pochwycić rybę za skrzela i wyrzucić na ziemię, ta nagle zwyczajnie okazała się być szybszą, niż z początku założyłaś. Nie zdążyłaś jej nawet dotknąć, bowiem ryba szybko odbiła w bok, uciekając, i... Tyle jej było tak właściwie.

Sarenka: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 39-1=38 (45)

Kiedy do uszu samotnika dotarł twój głos, Turkuciu, ten nagle zatrzymał się i wyprostował. Odwrócił się w twoją stronę, marszcząc wyraźnie nos. Obserwował cię, przyglądał się, jak podchodzisz. Trzepnął jednym uchem, przekręcając łeb nieco na bok, acz dalej miał na ciebie oko.
Klan Gromu — powtórzył po tobie, zaraz kręcąc łbem. — A tak sobie przechodzę — parsknął, jednak po uderzeniu serca westchnął ciężko, niby to umęczony rozmową. Oblizał wargi, nim odezwał się ponownie: — Idę tam. — Wskazał łbem za siebie, w stronę północnej granicy Gromu, z którą graniczyły niczyje tereny. — Czy teraz łaskawie pozwolisz mi iść dalej, cobyśmy mieli to już za sobą, czy może masz jeszcze jakieś do mnie wąty — rzucił beznamiętnie, niby pytając, acz wcale nie brzmiało to jak pytanie. Machnął jeszcze na koniec ogonem, jakby ukazując swoje zniecierpliwienie. To jak?

Turkuć: lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 51 (60) | W: 24 (40)
Rana 0 stopnia - trochę wyrwanego futra
Rana 1 stopnia - Zadrapanie na lewym policzku
Celność spadła o 2

Młody samotnik: S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | HP: 55 | W: 55
_________________
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 25/300
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Ciąża: nie
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-04-25, 22:27   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


Niestety, tym razem rybka nie dała się złapać i uciekła, gdzieś wgłąb jeziorka. Sarenka najchętniej westchnęłaby cicho pod nosem, ale nie chciała płoszyć reszty potencjalnej zwierzyny. Zerknęła w stronę Turkucia, chcąc rzucić mu zawiedzione spojrzenie... kiedy ten znowu sobie gdzieś poszedł i to bez niej. Serio? Poważnie? Naprawdę? Kremowa zmrużyła oczy, ruszając za nim, a kiedy dodatkowo ujrzała samotnika, zjeżyła futerko. To pierwszy raz, kiedy miała do czynienia z kimś naruszającym granice. Zmarszczyła nosek, przyspieszając, aby ostatecznie zatrzymać się przy Turkuciu, stykając się z nim bokiem. Nie uczestniczyła w konwersacji od początku, zdążyła akurat przybyć, aby usłyszeć ostatnie słowa. Obrzuciła obcego neutralnym spojrzeniem, na wszelki wypadek spinając mięśnie, gotowa, aby uskoczyć na bok. Poza tym to był jej teren i była gotowa go bronić.
Co hobisz na tehenach Klanu Ghomu? Nie powinno cię tu być. Musisz odejść – oznajmiła zdecydowanie, lekko trącając ogonkiem przyjaciela, aby dodać mu i sobie otuchy. Damy radę, a uszy pourywam ci później za to, że znowu poszedłeś szlajać się beze mnie!!! – Odphowadzimy cię...? – Urwała, czekając, czy kocur się przedstawi. Nie miała zamiaru bliżej się z nim spoufalać, ale wolała wiedzieć, na czym z Turkuciem stali. A gdyby spotkali tego tutaj raz jeszcze, to dobrze go sobie zapamiętają, nie tylko z wyglądu, ale i z imienia. Sarna nie była pewna, czy robiła wszystko dobrze, ale starała się nie okazywać strachu, a obecność syna Sójczego Śpiewu bardzo jej w tym pomagała.
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-26, 17:57   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxxSpiął mięśnie, kiedy samotnik odwrócił się w jego kierunku. Następnie poruszył lewym uchem, słysząc głos swojej towarzyszki. Super, jeszcze Sarna się dołączyła, bo jakby inaczej, kremowa wszędzie się wepchnie. Przewrócił oczami, słysząc jej kroki w ich stronę. No dobra, skoro rybki jej się znudziły, to widocznie postanowiła dołączyć się do konwersacji.
xxx— Ano, wyobraź sobie, że mam jakieś wąty prychnął, unosząc ogon wysoko w stronę nieba. — Odprowadzimy cię do granicy, dalej pójdziesz sam, w porządku? Nie możesz przebywać na terenach Klanu Gromu ot tak, kiedy zechcesz — poinformował go spokojnie, nieco może trochę za bardzo oficjalnym i poważnym tonem, ale nie chciał brzmieć jak jakiś dzieciak, bo wtedy rudy mógłby go zwyczajnie nie posłuchać i olać, a syn Sójczego Śpiewu walczyć nie chciał. Starł i trwał w milczeniu, czekając na odpowiedź ze strony obcego, błagał w myślach Gwiezdnych, aby jakoś pomogli mu i Sarence, nie potrzebowali walki, nie była ona potrzebna. Przegonić samotnika, no, nie wydaje się takie trudne.
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-04-26, 17:57, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Szałwiowy Dym
Gwiezdny
wiara



Klan:
wicher

Księżyce: 65 (listopad)
Mistrz: Pstra Chmura
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka*
Ojciec: Północny Podmuch*
Partner: this is fine
Multikonta: Karasiowy Kieł (KR), Pies (KC), Jeleni Ryk (GK), Wieczorna Łapa (GK), Zaćmiona Łapa (NPC)
Wysłany: 2018-04-28, 17:51   
   Wygląd: Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159048#159048


Nie chcieliście walki, a i samotnik nie wyglądał na takiego, co to mu spieszno do obijania się po pyskach. Spoglądał na ciebie, Turkucia, beznamiętnym wzrokiem, w którym raz po raz jednak błyskała delikatna iskierka poirytowania. Kiedy przybyłaś i ty, Sarnia Łapo, zmierzył cię spojrzeniem, po czym wzruszył ramionami.
Jak chcecie — skwitował ostatecznie. Zmrużył ślepia i, nim się odwrócił, wskazał pyskiem na ciebie, Turkuciu. — Nie łaź z tym zbyt długo, bo jeszcze ci się zakażenie wda — rzucił jakby sucho, o czym odwrócił się i zaczął maszerować w stronę granicy. Zerknął jeszcze przez ramię i rzucił w waszą stronę: — Idziecie?
No to co, odprowadzacie go?

Sarenka: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 38 (45)

Turkuć: lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 51 (60) | W: 24 (40)
 rana 0 stopnia - trochę wyrwanego futra
 rana 1 stopnia - Zadrapanie na lewym policzku
 celność spadła o 2

Młody samotnik: S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | HP: 55 | W: 55
_________________
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 19 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 160/300
Stat. Med. - lvl:
9 | MED.EXP: 1451/1800
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Ciąża: nie
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-04-29, 22:49   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


No oczywiście, że się dołączyła, bo nie miała zamiaru pozwolić, aby Turkuć robił sobie krzywdę bez niej. Już z łasicą próbował się klepać sam i koniec końców skończył z raną na policzku. Trzeba go było pilnować i terminatorka musiała zająć się tym osobiście, bo niby kto inny zrobiłby to za nią? Albo kto zrobiłby to dobrze? Zwłaszcza że ten samotnik mógł być jakiś agresywny lub mieć agresywnych kumpli. Tym razem jednak najwyraźniej mieli szczęście, bo obcy nie wydawał się mieć problemu z tym, że go przepędzali. Tylko nadal się nie przedstawił, więc najwyraźniej trzeba będzie zapytać go o to wprost.
Jak się nazywasz? – spytała, bo chociaż nie miała zamiaru nawiązać głębszej relacji z samotnikiem, to wolała nie określać go w myślach mianem Bezimiennego. No i chociaż wydawał się dosyć... obojętnie nastawiony do tego wszystkiego, nie sprawiał większych problemów.
Nie będzie – odparła tylko, zerkając na Turkucia spod przymrużonych powiek. Niech tylko spróbuje się sprzeciwić! Sarenka stwierdziła w myślach, że jak odprowadzą rudzielca na granicę i upewnią się, że nie zawróci w stronę terenów Gromu, wrócą do obozu i pójdą do medyka. Złowiła już jedną rybkę, ukatrupili razem łasicę, jakieś sukcesy były, prawda? Bez słowa ruszyła więc za samotnikiem, tak, aby mieć go na widoku, ale i nie pozwolić, aby zbliżył się za bardzo. Uważnie obserwowała każdy jego ruch. Gdyby tylko spróbował zrobić coś głupiego, natychmiast by zareagowała, najprawdopodobniej próbując uskoczyć w bok, jeśli nieznajomemu przyszłoby do głowy walczyć. Miała zamiar odstawić go na Ziemie Niczyje, a gdzie dalej pójdzie, to już jego sprawa. W środku kremowa czuła pewnego rodzaju zadowolenie, że dobrze wypełniała swoje obowiązki. Nie było tak źle...
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-01, 20:58   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxxSłyszał o samotnikach wiele. Między innymi to, że są skorzy do obijania się po mordach, chodzą gdzie chcą i trudno jest ich przepędzić z terenów, a także to, że są... no, niebezpieczni. Turkuć jednak nie zgadzał się z takimi opiniami w stu procentach, szczególnie po tym, jakie wrażenie wywarł na nim ten rudy kocur. Wyglądał na dość obojętnego i nie sprawiał problemów. Kiwnął głową pionowo, kiedy ten przystanął na propozycję jego i Sarniej Łapy. Dobrze, że współpracował.
xxxSpojrzał kątem oka na kremową. No, pewnie, że nie będzie długo chodził z tą raną. Właściwie to powinni już wracać do obozu. Tak. Odstawią tego samotnika na granicę i najpewniej sobie pójdą, a bury pomoże zanieść córce Trzmielego Pyłu złowioną przez nią rybę. W końcu sama sobie z tym nie poradzi. Co z tego, że ją złapała, jak nie będzie mogła jej potem zanieść, a ze stawu do obozu było trochę drogi.
xxxRuszył przed siebie, spokojnym i uważnym krokiem, kierując swoje spojrzenie na samotnika, czy aby na pewno nic nie kombinuje. Był gotowy na ewentualny uskok w bok, gdyby ten jednak zmienił zdanie i postanowił zaatakować. Starał się iść koło Sarny, co jakiś czas również i ją mierząc miętowymi ślepiami.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Szałwiowy Dym
Gwiezdny
wiara



Klan:
wicher

Księżyce: 65 (listopad)
Mistrz: Pstra Chmura
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka*
Ojciec: Północny Podmuch*
Partner: this is fine
Multikonta: Karasiowy Kieł (KR), Pies (KC), Jeleni Ryk (GK), Wieczorna Łapa (GK), Zaćmiona Łapa (NPC)
Wysłany: 2018-05-01, 21:20   
   Wygląd: Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159048#159048


Gdy ruszyliście, samotnik kiwnął łbem i zaczął iść przed siebie, w stronę granicy, czyli dokładnie tam, gdzie zmierzał wcześniej. Nie wyglądał, jakby było mu śpieszno. Szedł spokojnym, miarowym krokiem, jedynie co jakiś czas zerkając na was kątem oka. Nie wyglądał, jakby się was bał, ani jakby miał zamiar zrobić cokolwiek poza kolejnym krokiem. Dokładnie tak, jak oboje zauważyliście - był wybitnie obojętny względem wszystkiego, co się działo. Dopiero, kiedy zapytałaś go, Sarno, o imię, na jego pysku wykwitła konsternacja. Zmrużył lekko brwi, skierował swój wzrok na ciebie.
Kasztan — odparł po chwili milczenia. I na nowo zamilkł, jakby skupiając się jedynie na wędrówce. Dopiero po parunastu uderzeniach serca odezwał się ponownie: — A ty — rzucił, ledwo co zahaczając chociażby o pytające brzmienie jego głosu. Zerknął jeszcze na ciebie kątem oka, jakby dopatrując twojej reakcji, Sarno, nim znowu przeniósł wzrok przed siebie.
Nie mieliście daleko do granicy. Chwilę już szliście, a przed wami zaczęła majaczyć Grzmiąca Rzeka. Jeszcze trochę.

Sarenka: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 38 (45)

Turkuć: lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 51 (60) | W: 24 (40)
 rana 0 stopnia - trochę wyrwanego futra
 rana 1 stopnia - Zadrapanie na lewym policzku
 celność spadła o 2

Młody samotnik: S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | HP: 55 | W: 55
_________________
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
Ostatnio zmieniony przez Szałwiowy Dym 2018-05-01, 21:45, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 19 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 160/300
Stat. Med. - lvl:
9 | MED.EXP: 1451/1800
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Ciąża: nie
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-01, 22:03   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


Cieszyła się, że jej pierwsze spotkanie z samotnikiem zwiastowało szczęśliwe zakończenie. Na zewnątrz starała się nie okazywać zbyt wielu emocji, może poza pewnego rodzaju ciekawością, kiedy uważnie obserwowała ruchy rudzielca. Nie odzywał się, o nic nie pytał, a Turkuć także milczał jak zaklęty, więc brała z nich obu przykład i robiła to samo. Do czasu, aż samotnik odpowiedział na zadane mu pytanie. Zmarszczyła nieznacznie nosek, próbując sobie przypomnieć, co to takiego było to coś, od czego wzięło się imię kocura.
Kasztan – powtórzyła, unosząc lekko kąciki pyska ku górze. – Sahna – przedstawiła się, używając kocięcego imienia, aby lepiej wpasować się w klimat. Poza tym istniała malutka, maluteńka szansa, że jeżeli rudzielec orientował się jako tako, jak działały Klany, to mógłby pomyśleć, że są wojownikami. Gdyby podała terminatorskie miano, mogłaby zdradzić swoje niedoświadczenie. No, ale na szczęście samotnika i tak to nie obchodziło. Przynajmniej na to wyglądało. Nie sprawiał żadnych problemów.
Zerknęła kątem oka na Turkucia, czekając, aż sam się przedstawi. Nie chciała robić tego za niego, bo mógłby potem mieć jej to za złe. Nie, lepiej nie. Dalej nie powiedziała już niczego, wsłuchując się w szum rzeki, która ukazała się ich oczom w miarę, jak wytrwale posuwali się naprzód. Jak tylko odstawią Kasztana na Ziemie Niczyje, wrócą po jej wielką rybę i ogon łasicy, który dostała w prezencie, a potem od razu do obozu i do lecznicy. W końcu jej przyjaciel był ranny. Nie ma bata, Malinka lub Gwiazdka musiały go zobaczyć.
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-09, 20:11   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxNie podobało mu się to, że Sarna od tak przedstawiła się temu samotnikowi, nie powinna była tego robić, ale było już za późno na cofnięcie swoich słów. Rudy kocur nazywał się Kasztan, w porządku. Turkuć szybko zakodował sobie to imię w głowie, w sumie było dość kreatywne i miało fajne brzmienie. Potrząsnął łbem, nie zatrzymując się i idąc dalej, chcąc jak najszybciej odstawić nieznajomego na granicę i tam się z nim pożegnać, oby w pozytywnym nastroju. Nie wyglądał na jakkolwiek agresywnego i żadnego krwi czy czegoś tam.
xx— Mieszkasz gdzieś tu w okolicy, czy jesteś włóczęgą? — zapytał, spoglądając na niego kątem miętowego oka. Wolał się co do tego upewnić. Może kocur był tu tylko przejazdem i włóczył się po świecie, szukając jakiegoś wyznaczonego przez siebie celu. Nie zamierzał się przedstawiać mu póki co, syn Deszczowego Dnia zachowywał się nieco ostrożniej i rozsądniej niż Sarnia Łapa, ale nie zamierzał jej tego wypominać przecież.
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-05-14, 16:06, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Karasiowy Kieł
Gwiezdny
chora dusza



Klan:
rzeka

Księżyce: 87 (marzec)
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Matka: Pierzaste Serce
Ojciec: Trawiastooki
Ciąża: nie
Wysłany: 2018-05-13, 16:58   
   Wygląd: Ciężko zaliczyć ją do najbardziej urodziwych kotek wśród czterech klanów, niemniej jednak nie jest również brzydka. Jest przeciętna i właściwie tym stwierdzeniem można by zamknąć cały opis jej wyglądu. W pewnym stopniu wydaje się być potężna, acz jednocześnie na swój sposób smukła. Widać w niej geny Łabędziej Pieśni, jednakże daleko jej do wzrostu babki. Wykracza nieco ponad przeciętność i tyle. Ma dobrze zarysowane mięśnie, dość długie łapy i kanciasty łeb. Jej futro jest mieszaniną bieli i burych plam; te drugie zajmują kawałek jej pyska - nos, usta, kawałek pod nosem i między oczami. Potem rozlewają się na uszach i lekko dookoła nich, łącząc się dopiero na karku i zajmując całą jego szerokość. Ostatnia, największa, znajduje się na grzbiecie i bokach, kawałku tylnych łap i całym ogonie. Reszta jest biała. Zostaje jeszcze nos; brązowy, z ciemną obwódką, jak i bursztynowe i dość wąskie oczy, niemalże wiecznie zmrużone. Do tego parę blizn, które głównie znajdują się na jej brzuchu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4601


Sarna. Samotnik kiwnął łbem, kiedy udzieliłaś odpowiedzi, acz nie skomentował tego w żaden sposób. W gruncie rzeczy nie powiedział nic więcej, bo i nie było też okazji. Przedstawiliście się sobie - super. Nie poznał imienia Turkucia? Bez problemu. Nie wyglądał na takiego, co zamierzał naciskać i na siłę dowiadywać się waszych imion. W końcu i tak już - zapewne - się nie spotkacie. Machnął lekko ogonem, kiedy usłyszał kolejne pytanie.
Mieszkałem — skwitował krótko i w miarę konkretnie, wzruszając barkami. Ot, prosta sprawa. — Dużo się tutaj zmieniło — dodał po chwili, spoglądając na was kątem oka, jakby wskazując do czego nawiązywał. Rozejrzał się dookoła, po czym wlepił spojrzenie w rzekę. — Tu nie przejdę — wymamrotał pod nosem, bardziej do siebie, aniżeli do was. — Niedaleko są skałki, przejście na drugą stronę — powiedział wreszcie nieco głośniej, marszcząc nieco brwi. I co zrobicie z tym fantem?

Sarenka: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 38 (45)

Turkuć: lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 51 (60) | W: 24 (40)
 rana 0 stopnia - trochę wyrwanego futra
 rana 1 stopnia - Zadrapanie na lewym policzku
 celność spadła o 2

Młody samotnik: S: 10 | Zr: 8 | Sz: 7 | HP: 55 | W: 55
_________________
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 25/300
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Ciąża: nie
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-13, 17:25   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


Ona również nie miała zamiaru wyśpiewać samotnikowi wszystkiego o Klanie, jej życiu i w ogóle. Nie odzywała się, kiedy nie było potrzeby, jednak ciekawość, aby poznać imię nieznajomego kocura, zwyciężyła. Nie sądziła również, aby on mógł jej w jakiś sposób zaszkodzić. Oczywiście zakładając, że się na nią nie rzuci, ale teraz już wiedziała, że nic takiego nie nastąpi. Nie odzywała się również wtedy, gdy Turkuć zadał pytanie. Nie wiedziałaby nawet, co powiedzieć. Przykro mi, że zajęliśmy wasze tereny? To nie od nich zależało. To nie była ich wina, nie mieli na to wpływu... byli jedynie terminatorami. Sarenka rozglądała się mimo wszystko uważnie, chociaż dyskretnie, bo jednak pierwszy raz tutaj była. Śmieszna sytuacja, bo Kasztan lepiej znał ich własne ziemie od nich, jednak nie musiał o tym wiedzieć. Przy Turkuciowej Łapie kotka czuła się pewniej, dlatego też nie okazywała żadnych wątpliwości.
To byłoby szalone – stwierdziła, przypominając sobie, co mówiła Skrzący Płomień o rzece i jej nurcie. Mógł porwać kota i nawet go utopić. Kremowa nie miała zamiaru nawet próbować zmuszać samotnika do przepłynięcia na drugą stronę... optymistycznie zakładając, że to potrafił. – Huszajmy więc – oznajmiła, patrząc ponaglająco na rudzielca. Przekaz był jasny – idziesz przodem. Mógł nie domyślać się, że nie wiedziała, dokąd iść i wziąć to za środek ostrożności. W końcu chciała mieć Kasztana na oku, tak na wszelki wypadek.
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-14, 16:13   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxCóż miał powiedzieć, nie od niego zależało to, dlaczego klany osiedliły się akurat na tych terenach, a nie innych. Decyzje podjęli przywódcy, i to do nich Kasztan powinien kierować swoje wąty. Nie odpowiedział na jego słowa, dowiedział się tego, co chciał się dowiedzieć, po co dalej ciągnąć ten temat. Zatrzymał się na chwilę, machając ogonem i mierzył wzrokiem rzekę, do której doszli. Zgodził się z rudym, iż ten nie jest w stanie przejść tamtędy, muszą szukać jakiegoś przejścia. Wciągnął powietrze do pyska, robiąc krok w przód.
xx— No to idziemy tam. — polecił spokojnie, prostując się i ruszając się z miejsca. Im szybciej odstawią samotnika na granicę i pożegnają się z nim tym lepiej. Oczywiście co jakiś czas spoglądał kątem oka na kocura, chciał mimo wszystko widzieć co robi i móc szybko zareagować. Zwłaszcza, że byli tutaj sami i to w pewnym sensie od Turkucia zależało bezpieczeństwo Sarniej Łapy, czuł potrzebę chronienia jej przed wszelkim niebezpieczeństwem.
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-05-14, 16:13, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Karasiowy Kieł
Gwiezdny
chora dusza



Klan:
rzeka

Księżyce: 87 (marzec)
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Matka: Pierzaste Serce
Ojciec: Trawiastooki
Ciąża: nie
Wysłany: 2018-05-14, 21:05   
   Wygląd: Ciężko zaliczyć ją do najbardziej urodziwych kotek wśród czterech klanów, niemniej jednak nie jest również brzydka. Jest przeciętna i właściwie tym stwierdzeniem można by zamknąć cały opis jej wyglądu. W pewnym stopniu wydaje się być potężna, acz jednocześnie na swój sposób smukła. Widać w niej geny Łabędziej Pieśni, jednakże daleko jej do wzrostu babki. Wykracza nieco ponad przeciętność i tyle. Ma dobrze zarysowane mięśnie, dość długie łapy i kanciasty łeb. Jej futro jest mieszaniną bieli i burych plam; te drugie zajmują kawałek jej pyska - nos, usta, kawałek pod nosem i między oczami. Potem rozlewają się na uszach i lekko dookoła nich, łącząc się dopiero na karku i zajmując całą jego szerokość. Ostatnia, największa, znajduje się na grzbiecie i bokach, kawałku tylnych łap i całym ogonie. Reszta jest biała. Zostaje jeszcze nos; brązowy, z ciemną obwódką, jak i bursztynowe i dość wąskie oczy, niemalże wiecznie zmrużone. Do tego parę blizn, które głównie znajdują się na jej brzuchu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=4601


Owszem, próba przejścia przez Grzmiąca Rzekę byłaby po prostu szalona; to już nie była Ścieżka, gdzie potwory biegały w różnych odstępach czasowych, których wykorzystanie pozwalało bezpiecznie przejść. To był żywioł, dziki i nieokiełznany, acz przede wszystkim - bezlitosny. Kasztan kiwnął w waszą stronę głową. No to idziemy, jak rzekłeś, Turkuciu. Ruszyliście wzdłuż rzeki w ciszy, nasłuchując jedynie odgłosów otoczenia. Przejście nie trwało długo, bo i już po chwili dostrzegliście skałki. Rudy samotnik westchnął ciężko.
Myślałem, że będzie gorzej — powiedział nagle tym swoim monotonnym, obojętnym głosem. — Że będziecie się rzucać na mnie z pianą w pyskach — dodał dla sprostowania, zerkając na was na ułamek sekundy. Jeszcze parę kroków. — Dobrze wiedzieć, że istnieją jeszcze takie koty — mruknął na koniec, odwracając wzrok z powrotem na drogę. I już, po paru momentach doszliście wreszcie do Śliskich Skałek. Kasztan zatrzymał się. — No to idę. Nie dajcie się pożreć. — Machnął ogonem i, nawet nie czekając na waszą odpowiedź, skierował się w stronę skałek, by zacząć po nich powoli, ostrożnie przechodzić. I mogliście jedynie obserwować, jak przez nie przechodzi na drugą stronę, gdzie od razu ruszył w dalszą drogę.
I tyle go było.

symboliczne +5 exp dla Sarny i Turkucia za pozbycie się intruza

Sarenka: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 38-5=33 (45)

Turkuć: lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 51 (60) | W: 24-5=19 (40)
 rana 0 stopnia - trochę wyrwanego futra
 rana 1 stopnia - Zadrapanie na lewym policzku
 celność spadła o 2
_________________
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 25/300
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Ciąża: nie
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-14, 21:38   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


Ulżyło jej, że Kasztan nie wyczuł jej niepewności, że nie zauważył, że nie wiedziała, w którą stronę iść. Turkuć zachowywał się bardziej zdecydowanie, więc i ona, siłą rzeczy, taka była. Sarenka wsłuchiwała się więc w dźwięki przyrody, płynącą rzekę, śpiewające gdzieś w oddali ptaki... i cała podróż nie zajęła długo. Zanim się obejrzeli, w oddali faktycznie pokazały się jakieś skałki. Czyli nie błądzili na ślepo ani nie zostali wkręceni, co za ulga. Idący przy jej boku syn Deszczowego Dnia mógł poczuć, jak kotka poruszyła się nieznacznie, kiedy dyskretnie wzięła głęboki wdech i wypuściła powoli powietrze przez nos. Kiedy Kasztan się odezwał, kremowa wbiła w niego swoje spojrzenie, nieco zaskoczone, ale i z nutką... sympatii? Współczucia?
Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Miałeś szczęście – stwierdziła tylko, wzruszając lekko barkami. Nie wiedziała, jak zareagowaliby w takiej sytuacji inni Gromiacy, ale niektórzy mogliby próbować rozegrać to za pomocą paru ciosów. Zapewne jak mama... – Jesteś w porządku. Trzymaj się – pożegnała go z lekkim uśmiechem, obserwując, jak kocur się od nich oddalał. Przyglądała się przy tym jego ruchom, aby w razie potrzeby móc je odwzorować, gdyby chciała kiedyś przebyć rzekę w ten sam sposób. Milczała, dopóki samotnik nie zniknął im z oczu, dopiero potem odsunęła się nieco od swojego towarzysza, obdarowując go wdzięcznym uśmiechem.
No, nie było tak źle, co? Pohadziliśmy sobie – oznajmiła, strzygąc uchem. Przez to wszystko umknął jej nawet fakt, że Turkuć znowu chciał załatwić wszystko samemu. – Chodź, whócimy po moją hybkę ohaz tamten ogonek i potem DO MEDYKA – oznajmiła zdecydowanie. Odwróciła się, przejeżdżając przy tym kocurowi ogonem po pyszczku, i ruszyła w drogę powrotną, odwracając się co jakiś czas i sprawdzając, czy bury na pewno za nią szedł. Musiała zanieść do obozu swoją zdobycz i prezencik, a to wszystko spoczywało pod ziemią... no i trzeba była coś zrobić z tą raną Turkucia na policzku.

/zt x2, dzięki <D
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
Ostatnio zmieniony przez Sarnia Łapa. 2018-05-16, 15:50, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 17