Poprzedni temat «» Następny temat
Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Autor Wiadomość
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-22, 22:26   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Pamiętliwa. No właśnie. Podczas gdy Krowia Łapa była pamiętliwa, to jej pstrokata siostra miała pamięc złotej rybki i tak naprawdę nie bardzo już pamiętała szczegóły tej „rozmowy”, oprócz tego, że Krowa była dramatyczna, a potem chciała ją uderzyć. I naprawdę męczyło ją to, że się z siostrą unikają, jednak z drugiej strony bała się trochę, że tamta przejęła po Wrzeszczącym pysku najgorszą rzecz, jaką sobie kojarzyła z nią Łania – skłonność do przemocy, na dodatek przemocy niczym nie kontrolowanej i mogącej mieć naprawdę poważne skutki. Dlatego teraz trochę tańczyła wokół czarno-białej, nie chcąc jej sprowokować, a jednocześnie z chęcią zrobienia czegoś, czegokolwiek, by poprawić stosunki między nimi.
Hmpf, a kto powiedział, że będziemy je jeść? – spytała, a w jej oczach zatańczyły rozbawione ogniki. Nah, ryby były cuchnące, obślizgłe i w ogóle obrzydliwe, wiedziała, bo sama łowiła na treningu. Jednak miała w związku z nimi konkretne plany, a przed zmianą terenów nie miała okazji ich zrealizować. Teraz za to cierpiała na nadmiar wolnego czasu bo, podobnie jak siostra, nie miała treningu. Tyle tylko, że, cóż, jej to bardzo odpowiadało, a nawet nie zamierzała na własną łapę uczyć się czegokolwiek, jak to próbowała robić część jej rodzeństwa. – Chciałam raczej, no, dać jakąś rybę… w prezencie. Komuś. Trującej, na przykład, albo Cietrzew, o – kontynuowała poprzednią wypowiedź, a gdy siostra stwierdziła, że popatrzy (zgodziła się!! pójdzie z nią!! to prawie postęp!! może się jeszcze chociaż odbrażą na siebie!! bo o przyjaźni to może lepiej nie wspominać na takim etape), Łania radośnie uniosła ogon i ruszyła dalej w stronę Grzmiącej Rzeki. – Tylko musiałaby parę dni… no, poleżeć na słońcu. Żeby ładnie pachnieć – dodała pogodnie jeszcze odnośnie prezentu dla Trującej. Truchtała w stronę Błotnistego Brzegu, zastanawiając się w duchu, czy siostra na to wszystko pójdzie i czy może pomoże jej z realizacją tego planu. Zawsze lepiej takie rzeczy robić z kimś, a nie samemu, co nie?
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Krowi Ryk
Gwiezdny
yare yare daze



Klan:
grom

Księżyce: 52 [grudzień]
Mistrz: whomst :/
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Żubr moją jedyną waifu
Ciąża: nie
Multikonta: Malinowa Gwiazda [KW]
Wysłany: 2018-04-24, 22:23   
   Wygląd: Nie można powiedzieć, żeby zmieniła się jakoś szczególnie. Zawsze była przecież postawna, przy kości i szeroka w barach, co najwyżej dostając w prezencie od losu kilka dodatkowych blizn. Najbardziej w oczy rzuca się ta na karku, poszarpany ślad po zębach przecinający wyraźnie krótkie, czarno-białe futerko. Rana sięga głębiej, aż do mięśni - Krowi Ryk nie rozgląda się swobodnie na boki, bo fizycznie nie jest w stanie. Tę lekcję z młodości na długo przyszło jej zapamiętać. Dokładnych konfiguracji mieszanki czerni i bieli rozlanej na Krówkowym futrze chyba opisywać nie ma po co, wystarczy wspomnieć jedynie, że uszy, mordkę, koniuszek ogona i niektóre place ma definitywnie białe, natomiast czarne - nos i znajdujący się nieopodal nosa czarny pieprzyk, jakby ją ktoś kiedyś dziabnął zanurzonym w atramencie piórem. Oczy - często zmrużone w niezbyt przyjaznym wyrazie, o intensywnie pomarańczowej barwie, która w odpowiednim świetle potrafi wpadać w żółć.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245608#245608


Bo żeby być pamiętliwym trzeba mieć coś więcej pod kopułą niż odbijający się od ścianek wyschnięty orzeszek. Krówka co prawda miała tylko jedną półkulę, na dodatek dzieloną na spółkę z ze swoją najlepszą siostrą Żubr, ale to wciąż COKOLWIEK. Najwyraźniej wystarczające cokolwiek, żeby móc być pamiętliwym. A Łania... cóż. Z Pustego nawet najjaśniejsza z Gwiazd nie naleje.
- Jak nie jeść to po c- zaczęła gderliwie, bo po cóż się wysilać jeśli nagrodą nie jest nawet najmniejsza przekąska? Po co to robić, dla satysfakcji? Krówka nie należała do tych, co wkładają wysiłek w polowanie tak o dla przyjemności, bo lubią polować. Kto tak robi? Chyba tylko wujek Węgło na emeryturze, bo nie ma nic lepszego do roboty. Zmarszczyła mordkę, ale słowa siostry obiły się o odwrócone w jej stronę uszy i wleciały do środka, by zabrzęczeć i wprowadzić poruszenie w leniwej, pojedynczej półkuli. W prezencie. Komuś. Pysk Krowiej Łapy rozciągnął się nagle w uśmiechu, powoli i leniwie, a pomarańczowe oczy pojaśniały jak dwa zapalone reflektory.
- E tam Cietrzew, olać ją. Wiesz komu podłożymy? - nachyliła się w stronę siostry. - ... Błyszczącej Gwieździe. - ogłosiła triumfalnie, tubalnym, nieznoszącym sprzeciwu głosem. Genialny plan, 10/10, szokujące, że w ktoś taki jak Łaniusz w ogóle na to wpadł. Krówka była... no, prawie pod wrażeniem. Dalej była zła i rozważała cichaczem wrzucenie siostry do rzeki gdy grunt pod ich łapami zrobi się bardziej miękki i śliski, coby upozorować wypadek... ale mogła przecież zrobić OBIE rzeczy, prawda? Taka była wielofunkcyjna!
_________________

Darling, y o u got to let me know
Should I stay or should I go?


If you say that you are m i n e
I'll be here 'til the end of time
So you got to let me k n o w
Should I stay or should I go?
Ostatnio zmieniony przez Krowi Ryk 2018-04-24, 22:24, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 13 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 10/150
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-29, 21:15   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Zmrużyła lekko oczy, gdy Krowia Łapa zaczęła gderać, jednak koniec końców ta sama się zamknęła, gdy zrozumiała, co właściwie proponuje Łania. Wyśmienicie. Żeby było lepiej, siostra naprawdę poczuła ten plan, a nawet zaproponowała swoją wersję, która była naprawdę fantastyczna. Rozbawione ogniki w złotych oczach stały się jeszcze bardziej widoczne, a na pyszczek pstrokatej kotki wkradł się promienny uśmiech, gdy usłyszała, że powinny podłożyć gnijącą rybę przywódcy. Serio, powinna sama na to wpaść! Myśli typu „Tacie by się to nie podobały” nawet nie miały wstępu do jej świadomości – odsuwała je od siebie z determinacją godną podziwu. W końcu czego oczy nie widzą, temu sercu nie żal, i prawdopodobnie będzie tak w tym wypadku. Tak jak ze wszystkimi innymi figlami, które Łania – czasami sama, a czasami z rodzeństwem – spłatała innym kotom, głównie tym, za którymi nie przepadała.
Oooo – wydała z siebie zachwycony, choć nieco zduszony odgłos. Miała ochotę pogratulować siostrze pomyślunku, ale ograniczyła się tylko do takiej formy wyrażenia swojego zachwytu tym pomysłem. W duchu zresztą cieszyła się także z tego, że dzisiaj, jak dobrze pójdzie, uda jej się nie tylko złapać ryby, ale też chociaż trochę przychylności i lepszych stosunków z Krówką. W sumie ta już złapała jeden haczyk, z czego Łaniuszka była niesamowicie zadowolona. – Dobra! – dodała jeszcze zadowolonym tonem, po czym przyspieszyła kroku, żeby jak najszybciej zbliżyć się do rzeki. Powoli zaczęły wchodzić na błotnisty grunt, na co pierworodna Wrzeszczącego Pyska i Trzmielego Pyłu skrzywiła się nieco, niemniej jednak wytrwale szła dalej, pomimo zapadających się w grząskim błocku łap.
Starała się stawiać ostrożnie łapy, jednak ostrożność i zgrabność ruchów nie były jej mocnymi stronami. W końcu więc jedna z jej przednich łap ugrzęzła głęboko w błocie, na co koteczka parsknęła. Chociaż tyle, że nie straciła równowagi i się nie przewróciła! Z lekką irytacją wyciągnęła łapę w błocie i w końcu dotarły do wody. Koteczka wydała z siebie ciche „shh” w kierunku Krowiej Łapy, by ta jej nie przeszkadzała, i ugięła lekko łapy, po czym powoli podeszła do tafli, jednak w taki sposób, by się nad nią nie nachylać i nie rzucać cienia. W sumie nie miała pewności, czy tu w ogóle SĄ ryby, no ale dobra. Szczegół. Tak jak na treningu, zamoczyła końcówkę ogona w wodzie. Na szczęście nie była ona tak zimna, jak wtedy, gdy uczyła się łowić ryby. Pozostawało teraz… czekać. I nie rzucać cienia na taflę wody, i jakieś takie pierdoły.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2018-04-30, 10:21   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Córki Trzmielego Pyłu postanowiły połowić rybki... A przynajmniej jedna z nich próbowała nabrać którąś z ryb na lekko zanurzony ogon. I musiała... Czekać. Niestety, polowanie na ten rodzaj zwierzyny nie był zbyt dynamiczny. Chociaż... Kto wie, czy na pewno będzie nudno? Ryby może niezbyt chętnie podpływały, ale za to płynęło w waszą stronę... Coś innego. A mianowicie całkiem sporych rozmiarów gałąź, która się coraz bardziej przybliżała do błotnistego brzegu, najprawdopodobniej chcąc tam zamieszkać. Była już pokryta całkiem sporymi liśćmi, a jej rozgałęzienia były całkiem bujne.


Łania: S: 7 | Zr: 5 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 70 (70) | W: 40 (40) | Przerzuty: 0/1
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-06-01, 19:06   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Kotce całkiem podobało się to całe polowanie na rybki. Nie wymagało za wiele wysiłku, przynajmniej do momentu, gdy jakaś ryba faktycznie się pojawi – Łaniuszka mogła po prostu siedzieć wygodnie z ogonkiem zanurzonym w wodzie i czekać. Serio? Znalazła… gałąź? I to taką wielką. Pstrokata terminatorka zmarszczyła nos w niezadowoleniu, po czym podniosła się i postanowiła przesunąć się kawałeczek dalej, idąc bardzo ostrożnie i nie oddychając zbyt głośno. Byle tylko ominąć gałąź, no. Następnie ponownie zamoczyła końcówkę ogona w wodzie, uważając na to, by na taflę wody nie padał jej cień. Czekała jednak i czekała, ale nic nie podpływało, dlatego po dłuższej chwili wydała z siebie ciche prychnięcie. Nie to nie, nie będzie przecież traciła całego dnia na sterczenie tutaj z ogonem w wodzie, co nie? Odwróciła się więc do Krówki i oznajmiła jej, że już się jej znudziło, ale mogą się ścigać teraz do obozu. Po czym właśnie to zrobiła… a jeżeli siostra nie była chętna do uczestniczenia w wyścigu, no to trudno.

/ zt bo czaso; usunęłam posta i wkleiłam na nowo żeby było widać, że kończę polowanie
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Paprociowy Liść
Zaginiony


Klan:
grom

Księżyce: 36 [listopad]
Mistrz: Skrzący Płomień
Matka: Agrestowy Kolec
Ojciec: Jaszczurczy Język
Partner: pfff
Multikonta: Czaple Skrzydło [KRz], Stokrotkowy Płatek [KW], Ryjówkowy Krok, Wirująca Łapa [KC]
Wysłany: 2018-09-19, 16:06   
   Wygląd: Oto masywny kocur o nieco potarganym futrze. Już jako kociak charakteryzował się niewielkim wzrostem i choć przybyło mu trochę centymetrów, rozmiary jego ciała dalej nie robią piorunującego wrażenia. Kończyny wciąż ma dość krótkie, ale bez przesady, nie jest jamnikiem szurającym brzuchem po ziemi. Zmianie nie uległo też futro, czemu nie ma co się dziwić - niezbyt długie, bure, ozdobione tygrysimi pręgami o ciemnej barwie. Za to jego mięśnie stały się o wiele wyraźniej zarysowane niż wcześniej. Oczy ma jasnozielone niczym rośliny w porze nowych liści. Wokół ceglastego nosa znajdują się wąsy powyginane w różne strony. Poduszki łap mają barwę ciemnych, deszczowych chmur. Brakuje mu połowy lewego ucha - pamiątka po walce z puchaczem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=222295#222295


Chciał na chwilę wyrwać się z obozu. Pod pretekstem patrolu, polowania, czegokolwiek. Nikt jednak nie pytał go, gdzie idzie, dlatego po prostu wyszedł w milczeniu. Nie musiał się przecież nikomu z tego tłumaczyć, podobnie jak z trwającej kilka wschodów słońca wyprawy, na którą niegdyś wyruszył. Nie zdradził klanu, wrócił, więc niech się wypchają. Szanowny pan przywódca też się nie tłumaczył, gdzie go wywiało. Chociaż wiadomo, jemu to wszystko wolno... Oczywiście znaleźli się ciekawscy, jak to w takich przypadkach bywa. Kilku kotom zdawkowo wyjaśnił cel wyprawy. Nie zdradził jednak, że osoba, której szukał, okazała się martwa. Znalazł ją, ale leżącą pod ziemią, a gorzkie wspomnienie tego momentu wciąż do niego wracało. Krzywucha mogła kłamać i powiedzieć byle co, żeby tylko dostać piszczki, jednak brak świeżego zapachu Otoczak w okolicy dodawał wiarygodności jej słowom. Ze słów zielarki wynikało też, że zamordowała ją Bystra. Mięśnie karku wojownika mimowolnie się spięły, a on sam przyspieszył kroku. Znajdzie tą strawę wron i zabije, rozszarpie na strzępy za zabranie mu siostry. Czy jednak mógł się mierzyć w walce z tym czymś, skoro jego przyjaciółka poległa? Nie znał jednakże dokładnych okoliczności. Może wpadła w pułapkę albo była osłabiona? A może po prostu Bystry Nurt jest zbyt silna, żeby się z nią mierzyć w pojedynkę? Zawsze mógł namówić Niedźwiedzia, wciskając mu, że ta okropna kocica jest wrogiem Gwiezdnego Klanu. Wtedy pewnie by się zgodził na kolejną wyprawę... Choć na pierwszą sam się zgłosił i buras miał nawet wątpliwości, czy się przyda. Przydał się.
Łapy kocura uderzały o podłoże coraz szybciej. Chciał oddalić się od tej bandy durniów drących się na siebie na każdej ceremonii, od Błyskotliwego którego już mało kto szanował, od nich wszystkich. Gdyby tylko nie trzymał się ich kurczowo, jego siostra by żyła. Mógł odejść razem z nią! Zatrzymał się, gdy przed nim pojawiła się rzeka, do której przecież nie zamierzał się wpakować. Z wściekłością posłał najbliższy kamyk do wody. Miał ochotę opuścić klan, ale teraz nie miało to żadnego sensu. W sumie znajdowały się w nim osoby, za którymi by tęsknił, ale nie aż tak jak za Otoczak! Zawsze pocieszała go myśl, że ona gdzieś tam żyje inna się dobrze. Teraz już nie. Usiadł, że zmarszczonymi brwiami wpatrując się w płynącą wodę, jakby dostrzegł w niej coś niesamowitego, ale jego myśli błądziły daleko stąd.

/Skrzący Płomień
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
 
Skra.
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 62 [VI]
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kotka
Matka: Piorunopręga (Burzowy Kieł)
Ojciec: Wężowooki (Burzowy Kieł)
Multikonta: Komarza Łapa [KR]
Wysłany: 2018-09-19, 21:31   
   Wygląd: Przeciętnego wzrostu srebrzysta kotka o jasnym, prawie białym brzuchu i czujnych, zielonkawych ślepiach, nosi na pysku małą pamiątkę po walce z jastrzębiem - cienką bliznę idącą po skosie tuż nad nosem (kp). Co ciekawe, środek jej czoła przecina pojedyncza, ruda pręga, o której istnieniu nie wie nawet sama Skra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=162864#162864


Rozleniwiła się. Ta myśl denerwująco ją kuła, irytowała i nie dawała spokoju. Czy to możliwe, żeby taki mały kociak o niewyparzonym pysku miał rację co do niej? Rzeczywiście, już od jakiegoś czasu nie przekroczyła granicy, nie wybrała się na żadną dłuższą wyprawę a i chodzenie po terenach Gromu jakoś jej zbrzydło. Po rozdzieleniu patroli, losowym kontrolowaniu tychże czy samym czuwaniu nad różnymi sprawunkami, w których pomagała bratu, po prostu przestawało jej się trochę chcieć. Treningi przynosiły jej jeszcze trochę wytchnienia i radości, ale zdaje się, że ostatnio obowiązki bardziej ją stresowały. Może to po prostu jakaś wczesnojesienna chandra? Zdecydowanie lepiej jej się żyło, gdy mogła swobodnie decydować o swoim planie dnia, zadaniach i innych takich, gdy nie musiała oglądać się na cały klan, przekraczając granice, bo przecież nie mogą zostać bez opieki, bo jest zastępcą, bo cokolwiek. Eh.
Stanęła przed wejściem do własnego legowiska i zdecydowała, że chociaż dziś zdecyduje się raczej na spacer niż drzemkę na kamieniach i pilnowanie wejścia do obozu. Szła powoli, mimowolnie co jakiś czas zbaczając z wydeptanych ścieżek, by zbadać jakiś trop, przyjrzeć się śladom... Z każdym kolejnym krokiem czuła się jakby odrobinę lepiej, być może przez endorfiny powstające z racji wysilku fizycznego a może przez rześkie, jesienne powietrze, które przyjemnie orzeźwiało umysł. Ruszyla wzdłuż rzeki, brodząc to w błocie, to w płytkiej wodzie i spokojnie wodząc spojrzeniem po przeciwległym brzegu. Momentalnie zamarła, gdy usłyszała plusk niedaleko i zwróciła łeb w tamtą stronę. Za późno, by dostrzec, że do wody wpadł kamień. Powoli i możliwie najciszej wyszła na brzeg i trzymając się zarośli, ruszyła w kierunku hałasu, czując jak powoli budzi się w niej adrenalina... Może coś się dzieje? Ktoś łazi po terenach? Drapieżnik? Wychyliła się z zarośli i momentalnie sierść na jej grzbiecie opadła. O.
- Paproć.
Skinęła kocurowi łbem i przystanęła obok, tym razem już się nie podkradając.
- Coś Ci wpadło do wody czy próbowałeś kogoś utopić? - zagadała, posyłając mu zawadiacki uśmiech, co by wiedział, że żartuje.
Jeszcze nie daj Gwiezdny Klan się chłopak wystraszy, że go posądza o jakieś morderstwa!
_________________
    Run away, away with me
    Lost souls in reverie
    Running wild then running free
    Two k i d s, you and me

    .............LIVING LIKE WE'RE RENEGADES

    Long live the pioneers
    Rebels and mutineers
    Go forth and have no fear
    Come close and lend an ear


    [ It's our time to make a m o v e ]
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 90/400 | MED.EXP: 56/100
 
Paprociowy Liść
Zaginiony


Klan:
grom

Księżyce: 36 [listopad]
Mistrz: Skrzący Płomień
Matka: Agrestowy Kolec
Ojciec: Jaszczurczy Język
Partner: pfff
Multikonta: Czaple Skrzydło [KRz], Stokrotkowy Płatek [KW], Ryjówkowy Krok, Wirująca Łapa [KC]
Wysłany: 2018-10-03, 17:55   
   Wygląd: Oto masywny kocur o nieco potarganym futrze. Już jako kociak charakteryzował się niewielkim wzrostem i choć przybyło mu trochę centymetrów, rozmiary jego ciała dalej nie robią piorunującego wrażenia. Kończyny wciąż ma dość krótkie, ale bez przesady, nie jest jamnikiem szurającym brzuchem po ziemi. Zmianie nie uległo też futro, czemu nie ma co się dziwić - niezbyt długie, bure, ozdobione tygrysimi pręgami o ciemnej barwie. Za to jego mięśnie stały się o wiele wyraźniej zarysowane niż wcześniej. Oczy ma jasnozielone niczym rośliny w porze nowych liści. Wokół ceglastego nosa znajdują się wąsy powyginane w różne strony. Poduszki łap mają barwę ciemnych, deszczowych chmur. Brakuje mu połowy lewego ucha - pamiątka po walce z puchaczem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=222295#222295


/przepraszam

Emocje powoli opadały, ale wojownik wciąż trwał w bezruchu, wpatrując się w rzekę. Znalazł się w jakimś dziwnym stanie, który go nie dotknął nigdy wcześniej. Już sam nie wiedział, co ma robić. Może nawet by uciekł z klanu, ale przecież przebywały w nim wartościowe koty, za którymi by tęsknił. Ale nie aż tak jak za rdzawą siostrą. Zostanie samotnikiem też jej przecież nie przywróci, jednak ostatnio klanowe życie jakoś mu zbrzydło. Wszystko mu zbrzydło. A to przez pewną osobę o miedzianym futrze, która leżała martwa daleko stąd.
Nie zdawał sobie sprawy z obecności srebrnej kotki, póki ta nie podeszła do niego. Ganił czasem szarego ucznia za zamyślanie się, a w tym momencie jego samego mógł podejść drapieżnik i nawet by tego nie zauważył! Miał nadzieję, że zastępczyni nie zorientuje się, że na chwilę stracił kontakt z rzeczywistością.
- Skrzący Płomień - nie miał nic przeciwko kocięcym imionom, ale podczas treningu zwracał się do niej w ten sposób i tak już zostało. Jedynie czasami skracał to sobie do "Skrzącej", a zawyczaj używał pełnej formy.
- Tak tylko patrzę - mruknął. No, całkiem ładna ta woda. Ale Otoczak była ładniejsza. W innej sytuacji można by było się nawet roześmiać, ale nie teraz. Nie tu, nie w tym momencie - Ale są pewne koty, które miałbym ochotę utopić - dodał, nie zdradzając na razie szczegółów. Nie chciał rozpowiadać na prawo i lewo wyniku swojej wyprawy, bo co niektórzy ucieszyliby się ze śmierci Otoczak. Skrzący Płomień zasługiwała na to, żeby wiedzieć. Tylko czy ją interesowało, co przeżywał jej były uczeń? Teraz miała nowych, a ich relacje ostatnio osłabły. Nie rozmawiali ze sobą tak często jak kiedyś. W sumie szkoda.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
 
Skra.
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 62 [VI]
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kotka
Matka: Piorunopręga (Burzowy Kieł)
Ojciec: Wężowooki (Burzowy Kieł)
Multikonta: Komarza Łapa [KR]
Wysłany: 2018-10-07, 12:38   
   Wygląd: Przeciętnego wzrostu srebrzysta kotka o jasnym, prawie białym brzuchu i czujnych, zielonkawych ślepiach, nosi na pysku małą pamiątkę po walce z jastrzębiem - cienką bliznę idącą po skosie tuż nad nosem (kp). Co ciekawe, środek jej czoła przecina pojedyncza, ruda pręga, o której istnieniu nie wie nawet sama Skra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=162864#162864


//spoko, teraz ja przeoczyłem posta :')

Usiadła obok burego kocura, wlepiając spojrzenie zielonkawych ślepii w wodę i pędzący nurt. Pewnie jest teraz piekielnie zimna... Nawet latem moczenie futra nie sprawiało jej szczególnej przyjemności, a co dopiero w tych chłodniejszych porach. Co takiego Rzeczniacy widzieli w tych całych, niesmacznych rybach i w pływaniu? Paproć się nie roześmiał, więc stwierdziła, że albo jej żart był wyjątkowo nieśmieszny albo jej uczeń przetwarza teraz jakąś wyjątkowo ciężką sprawę. Nikogo nie zdziwi to, że unikała krytykowania siebie, więc od razu uznała, że po prostu burego coś trapi.
- To lepiej w jakimś głębszym miejscu - tak tylko rzuciła praktyczną wskazówkę, w końcu tutaj rzeka była dość płytka, dno zabłocone i jakieś takie mętne...
Ciężko było by dostrzec, czy ktoś już tonie, czy nie.
- Jak jesteś dobry w zacieraniu śladów, to wiesz, mam akurat wolne popołudnie.
Nie traciła rezonu, pewna, że prędzej czy później albo poprawi mu swoimi głupimi tekstami humor albo sprawi, że kocur się wygada. Nie naciskała, nie pytała, bo bardzo dobrze wiedziała, że delikatne zadawanie pytań albo rozkładanie czyichś emocji na czynniki pierwsze, nie były nigdy jej dobrą stroną. Jeszcze by spieprzyła i by się biedak zamknął jeszcze bardziej w sobie. W zasadzie też żałowała, że nigdy nie zbudowali solidniejszej więzi - gdy dostała pierwszego terminatora, wyobrażała sobie, że będzie mieć dodatkowe towarzystwo na polowaniach czy patrolach, że będzie w końcu do kogo gębę otworzyć w trudnej sytuacji, ktoś więcej niż Błysk... Chyba spieprzyła to, bo nie umiała budować takich trwałych relacji, zawsze kończyła na pojedynczych rozmowach, ba, chyba też nie umiała pożegnać przyjemności, jaką czerpała po prostu z samotnego szwędania się i wmawiania sobie, że nadal ma w sobie coś z samotnika.
- No, i mam nadzieję, że nie masz na myśli Niedźwiedzia, bo wygląda na to, że robisz z niego solidnego wojownika.
_________________
    Run away, away with me
    Lost souls in reverie
    Running wild then running free
    Two k i d s, you and me

    .............LIVING LIKE WE'RE RENEGADES

    Long live the pioneers
    Rebels and mutineers
    Go forth and have no fear
    Come close and lend an ear


    [ It's our time to make a m o v e ]
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 90/400 | MED.EXP: 56/100
 
Paprociowy Liść
Zaginiony


Klan:
grom

Księżyce: 36 [listopad]
Mistrz: Skrzący Płomień
Matka: Agrestowy Kolec
Ojciec: Jaszczurczy Język
Partner: pfff
Multikonta: Czaple Skrzydło [KRz], Stokrotkowy Płatek [KW], Ryjówkowy Krok, Wirująca Łapa [KC]
Wysłany: 2018-10-21, 14:02   
   Wygląd: Oto masywny kocur o nieco potarganym futrze. Już jako kociak charakteryzował się niewielkim wzrostem i choć przybyło mu trochę centymetrów, rozmiary jego ciała dalej nie robią piorunującego wrażenia. Kończyny wciąż ma dość krótkie, ale bez przesady, nie jest jamnikiem szurającym brzuchem po ziemi. Zmianie nie uległo też futro, czemu nie ma co się dziwić - niezbyt długie, bure, ozdobione tygrysimi pręgami o ciemnej barwie. Za to jego mięśnie stały się o wiele wyraźniej zarysowane niż wcześniej. Oczy ma jasnozielone niczym rośliny w porze nowych liści. Wokół ceglastego nosa znajdują się wąsy powyginane w różne strony. Poduszki łap mają barwę ciemnych, deszczowych chmur. Brakuje mu połowy lewego ucha - pamiątka po walce z puchaczem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=222295#222295


- Racja - mruknął. Rzeczywiście słabe miejsce na topienie kogoś, chyba że kociaka. Na to jednak nie miał ochoty. Kot, który naraził się buremu wojownikowi przebywał teraz gdzieś daleko, nie wiadomo właściwie, gdzie. A może nawet czaił się przy granicach? Krzywucha nie potrafiła wskazać kierunku, w którym się udał.
- Wytropienie tego kogoś nie będzie takie proste - stwierdził, unosząc jednak lekko kąciki pyska. Skrzący Płomień starała się go rozbawić, najwyraźniej widząc, że coś go gryzie. Doceniał te starania, ale wiedział, że nie mogła mu pomóc. Nie mogła sprawić, żeby Otoczak ożyła.
Bury kocur też nie był najlepszy w budowaniu relacji i właściwie szkoda, że mało rozmawiał ze swoją byłą mentorką. Należała do niewielu osób w tym klanie, które naprawdę szanował, lubił i dobrze znał. Może gdyby spróbował zacieśnić z nią swoją więź, nie czułby się teraz taki samotny?
- Nie, nie chcę żeby moja praca poszła na marne - po co miałby szkolić przyszłego topielca? Strata czasu i energii. Trzeba przyznać, że zastępczyni trochę poprawiła mu humor. Odrobinę, ale jednak - Najpierw niech zostanie wojownikiem, nad ewentualnym topieniem zastanowię się później - zażartował nawet, choć w jego oczach wciąż czaił się ból. Skrzący Płomień zasługiwała na to, żeby wiedzieć, więc postanowił jej wyznać, co się stało bez żadnych podchodów. Spojrzał poważnie na jedną z niewielu bliskich osób, jakie mu pozostały. Choć wciąż nie tak bliską jak czerwoniutka...
- Chciałem się spotkać z Otoczak. Niedźwiedź poszedł ze mną, nawet coś upolował - Paproć był z niego dumny, lecz teraz to uczucie zostało przysłonięte tragedią, jaka wydarzyła się później - Dotarliśmy do Nory Krzywuchy. Bystra. Zabiła moją siostrę - starał się nie rozpłakać i choć jego głos zdradzał emocje, po policzku nie potoczyła się ani jedna łza. Pierwszy raz spotkał się z taką stratą. Nawet późniejsze zaginięcie matki tak na niego nie wpłynęło, choć oczywiście było mu przykro - Otoczak została pochowana w tej okolicy. Brakuje mi jej - wykrztusił i odwrócił wzrok. Takie rozmowy nie należały do jego mocnych stron. Nigdzie nie wyczuł świeżego zapachu siostry ani tym bardziej jej nie widział, więc nie miał powodów żeby nie wierzyć słowom starej zielarki. Okazało się, że Malinowe Chaszcze była tam już wcześniej i nic mu nie powiedziała.
Ostatnio zmieniony przez Paprociowy Liść 2018-10-21, 14:03, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
 
Skra.
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 62 [VI]
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kotka
Matka: Piorunopręga (Burzowy Kieł)
Ojciec: Wężowooki (Burzowy Kieł)
Multikonta: Komarza Łapa [KR]
Wysłany: 2018-10-21, 21:13   
   Wygląd: Przeciętnego wzrostu srebrzysta kotka o jasnym, prawie białym brzuchu i czujnych, zielonkawych ślepiach, nosi na pysku małą pamiątkę po walce z jastrzębiem - cienką bliznę idącą po skosie tuż nad nosem (kp). Co ciekawe, środek jej czoła przecina pojedyncza, ruda pręga, o której istnieniu nie wie nawet sama Skra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=162864#162864


- Tym lepiej. Lubię wyzwania - rzuciła, uśmiechając się lekko.
O, to by było coś! Tak kogoś tropić, po śladach, wypytując samotników i klanowe koty, spędzać całe dnie poza obozem, byleby znaleźć delikwenta... W końcu jakaś akcja a nie nudne szlajanie się po granicach, by poocierać się o krzaczki, czasem rzucenie się na jakiegoś zająca czy innego gołębia. Przynajmniej tyle, że zmienili tereny i nie znała jeszcze każdego drzewa w tym lesie na pamięć, ale przez rangę i tak czuła się jak te głupie psy na uwięzi.
- W sumie racja. Już lepiej dokończyć, co zaczęte. Przynajmniej zgarniesz oklaski za wytrenowanie dobrego wojownika - wzruszyła barkami, jak tam woli.
Chociaż faktycznie szkoda byłoby Niedźwiedzia - wydawał się rozsądny, do tego bronił własnego zdania i cóż, jeśli tylko Paproć zdąży dokończyć jego trening to już będzie o krok dalej w tej całej klanowej hierarchii. No i zdobędzie trochę cennego doświadczenia, czegoś, co naprawdę się liczyło. Uśmiech spełzł z jej pyska, gdy jej były uczeń wyjawił co go dręczy. Poważnie spojrzała w jego jasnozielone ślepia i przez krótką chwilę milczała.
- Przykro mi.
Dało się wyczuć, że mówi szczerze. Sama nie wiedziała, co myśleć o Otoczak - pokładała w niej spore nadzieje, gdy prowadziła jej nauki, wierzyła, że rdzawa kotka prędzej czy później zmieni nastawienie... Już właściwie była na moment przed uzyskaniem wojowniczego imienia, gdy odeszła z klanu. Czy w ogóle byłaby w stanie usiedzieć w klanie? I czy tu nie sprowadziła by na siebie śmierci?
- Najwyraźniej Bystra została wygnana nie bez powodu... - spojrzenie srebrzystej na chwilę stało się bardziej harde, lekko zmarszczyła brwi - Wiem, że to nie wróci życia twojej siostrze, ale jeśli chcesz i jeśli Ci to pomoże to możemy naprawdę iść tropić Bystrą.
Pewnie od tego zdarzenia minął ogrom czasu, może nawet kocica wróciła na stare tereny... Ale może choćby sama próba, podjęcie jakiegoś czynu, przyniosłoby buremu wojownikowi ulgę. Nie miała wielu kotów, dla których mogłaby się poświęcać i dla których czułaby, że naprawdę warto - ale dla Paprocia mogła z tego głupiego obozu wyjść albo chociaż spróbować zaszczuć na morderczą kocicę samotników. O ile nie była za silna, bo przecież Wężowa Łapa nie należała wcale do słabych kotów.
- Nie wiem, co do końca czujesz, Paproć. I nie wiem, czego potrzebujesz, nie znam się na takich rzeczach - odpowiedziała mu szczerze, bo wiedziała, że jej próby pocieszenia mogą być nieudolne - Ale wiem, że jakby ktoś odebrał mi Błyska, to byłoby mi ciężko zmusić się do życia dalej. Nie wiem, w jakim miałabym iść kierunku, co ze sobą zrobić, co byłoby słuszne i czy byłby ze mną jeszcze ktokolwiek, komu mogłabym ufać tak całkowicie, bez wahania.
Bury przywódca może nie należał do postaci lubianych, ale srebrzysta nie umiała układać sobie życia bez niego. Za dużo czasu spędzili wspólnie, ze zbyt wielu kłopotów ją wyratował i po prostu był jej bratem, zawsze takim, jakiego potrzebowała. I co miałaby robić bez niego? Dalej siedzieć w klanie? Włóczyć się samotnie po ziemiach niczyich?
_________________
    Run away, away with me
    Lost souls in reverie
    Running wild then running free
    Two k i d s, you and me

    .............LIVING LIKE WE'RE RENEGADES

    Long live the pioneers
    Rebels and mutineers
    Go forth and have no fear
    Come close and lend an ear


    [ It's our time to make a m o v e ]
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 90/400 | MED.EXP: 56/100
 
Paprociowy Liść
Zaginiony


Klan:
grom

Księżyce: 36 [listopad]
Mistrz: Skrzący Płomień
Matka: Agrestowy Kolec
Ojciec: Jaszczurczy Język
Partner: pfff
Multikonta: Czaple Skrzydło [KRz], Stokrotkowy Płatek [KW], Ryjówkowy Krok, Wirująca Łapa [KC]
Wysłany: 2018-11-13, 17:58   
   Wygląd: Oto masywny kocur o nieco potarganym futrze. Już jako kociak charakteryzował się niewielkim wzrostem i choć przybyło mu trochę centymetrów, rozmiary jego ciała dalej nie robią piorunującego wrażenia. Kończyny wciąż ma dość krótkie, ale bez przesady, nie jest jamnikiem szurającym brzuchem po ziemi. Zmianie nie uległo też futro, czemu nie ma co się dziwić - niezbyt długie, bure, ozdobione tygrysimi pręgami o ciemnej barwie. Za to jego mięśnie stały się o wiele wyraźniej zarysowane niż wcześniej. Oczy ma jasnozielone niczym rośliny w porze nowych liści. Wokół ceglastego nosa znajdują się wąsy powyginane w różne strony. Poduszki łap mają barwę ciemnych, deszczowych chmur. Brakuje mu połowy lewego ucha - pamiątka po walce z puchaczem.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=222295#222295


Rzeczywiście, to by była przygoda! Buras nie był ich aż tak żądny jak w młodszym wieku. Wyglądało na to, że padł ofiarą codziennej rutyny, która nawet zaczęła mu odpowiadać, jednak dobrze by było wyrwać się na parę wschodów słońca z tej piaskownicy i rozpocząć tajną misję wytropienia Bystrej. Tylko czy miałaby ona szanse na powodzenie? Raczej tak, przecież ktoś musiał widzieć tą wielgachną kupę futra. Nie należała do kotów, które łatwo przeoczyć. Tylko ile czasu potrzeba by było na jej znalezienie, skoro mogła pójść wszędzie? Pewnie dużo. Mogliby tak opuścić klan na jakiś czas bez konsekwencji? Może, w końcu przywódca był bratem Skrzącej.
Doświadczenie i większy szacunek z pewnością się liczyły, poza tym syn Agrestowego Kolca lubił kończyć to, co zaczął. Z Niedźwiedzia coś jeszcze będzie. Dobrze, że był na tyle odważny, żeby wypowiedzieć własne zdanie i go bronić. Jego mentorowi nie podobało się to, że ściągał tym uwagę córek Trzmiela, które dokuczały szarakowi. Czasem trzeba wiedzieć, kiedy lepiej zamknąć pysk i ugryźć się w język. Porywcze kotki mogłyby mu zrobić krzywdę i to może nawet taką, która uziemi go w lecznicy przez kilka księżyców.
- Nie jestem pewien, czy nie przeniosła się gdzieś dalej. Dawno jej nie widziano w okolicy... ale miło, że chciałabyś to dla mnie zrobić - stwierdził, patrząc na srebrzystą kocicę. W końcu sprawa Bystrej nie dotyczyła jej bezpośrednio. Jak dobrze, że znajdą się jeszcze koty, na których można polegać. Może nie był aż taki samotny, jak mu się wydawało. Miał przecież Skrę. Piasek też wcale nie był taki zły.
Może właśnie potrzebował czyjegoś zrozumienia? Wiele kotów w klanie nie przepadało za Otoczak, przez co czuł się sam ze swoimi problemami. Dobrze było komuś o tym powiedzieć. Niby już wcześniej przekazał tą informację matce, lecz zdawkowo, nie zagłębiając się w ten temat. Nie miał wtedy na to ochoty, rana była zbyt świeża.
- Po prostu... chciałbym się tym z kimś podzielić - to trudne przeżycie, gdy brakuje najbliższej osoby. Paprociowy Liść nigdy wcześniej nie znalazł się w podobnej sytuacji, dlatego czuł się z tym wszystkim trochę niepewnie. Żadna wcześniejsza żałoba po zmarłym kocie nie była aż tak dotkliwa, bo strata nie dotykała go aż tak osobiście. Już rozumiał, dlaczego Trzmiel aż tak się zdenerwował podczas akcji na Słonecznym Skwerze.
- Właśnie nie bardzo wiem, co teraz ze sobą począć - wyznał, turlając łapą kamyk. Rzadko otwierał się przed kimś aż tak bardzo, zazwyczaj nie było to po prostu potrzebne. Uznał, że w tym wypadku lepiej być szczerym i wyrzucić to z siebie - Myślałem nawet o odejściu z klanu, ale co bym tam robił sam? Mam tutaj ważne dla mnie koty i treningi do dokończenia. Mogłem pójść wcześniej razem z siostrą, razem pewnie obronilibyśmy się przed Bystrą. Ech... Może z czasem to wszytko się jakoś ułoży - ostatnie zdanie wypowiedział jednak bez przekonania. Wiedział, że rozpamiętywanie przeszłości w nieskończoność nic nie da. Musiał zacisnąć zęby i iść dalej. Jakoś.
Ostatnio zmieniony przez Paprociowy Liść 2018-11-13, 18:03, w całości zmieniany 3 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
 
Skra.
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 62 [VI]
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kotka
Matka: Piorunopręga (Burzowy Kieł)
Ojciec: Wężowooki (Burzowy Kieł)
Multikonta: Komarza Łapa [KR]
Wysłany: 2018-11-16, 22:21   
   Wygląd: Przeciętnego wzrostu srebrzysta kotka o jasnym, prawie białym brzuchu i czujnych, zielonkawych ślepiach, nosi na pysku małą pamiątkę po walce z jastrzębiem - cienką bliznę idącą po skosie tuż nad nosem (kp). Co ciekawe, środek jej czoła przecina pojedyncza, ruda pręga, o której istnieniu nie wie nawet sama Skra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=162864#162864


Wbrew pozorom namierzenie Bystrej mogło być naprawdę trudnym zadaniem, nawet jeśli kotka odróżniała się wyglądem od większości samotników czy mieszczuchów. Zapewne ani ona, ani Paproć, nie znali dobrze nowych terenów - ich zakamarków, pułapek, nie mieli tu też zbyt wielu znajomości. Znalezienie tropu kocicy mogło zająć nie tyle dni czy tygodnie, ile miesiące, chyba, że wygnana kocica przypadkiem dałaby im znak życia. Ale nawet jeśli by jej nie znaleźli, zasmakowali by trochę samotniczego życia, tego dreszczyku emocji, gdy nie możesz się spodziewać, co spotka Cię za rogiem, w nocy, gdy nikt Cię nie strzeże.
- Możesz na mnie liczyć - oznajmiła pewnie, spoglądając w jego ślepia.
Nie rzucała słów na wiatr. Także teraz, gdy mówiła o tropieniu Bystrej, brała pod uwagę, że faktycznie mogą czekać ją negocjacje z bratem i żmudna wędrówka. Błysk pewnie nie byłby zachwycony, szczególnie, że srebrzysta pozostawała jego zastępcą, ale zrozumiałby to. Tego była pewna. Jej były terminator chyba jednak wcale nie szukał zemsty a może raczej potwierdzenia, że ktoś go wysłucha albo przejmuje się tym, co czuje i co planuje. Córka Piorunopręgiej nie doświadczyła nigdy tego rodzaju samotności, ale nie była głupia i widziała wielokrotnie, jak zmagają się z tą myślą inne koty... W końcu nikt nie chciał być zdany tylko na siebie, prawda?
Skoro kocur nie oczekiwał od niej natychmiastowego remedium, poczuła lekką ulgę. Po prostu wiedziała, że nie jest w stanie zgłębiać z nim emocji, rozpamiętywać tego wszystkiego i szukać w tym głębokiego sensu. Mogła myśleć o tym, jak nagle straciła Burzowy Kieł, jak stopniowo z jej życia odchodziła Piorunopręga, ale to nie był ten kaliber straty. Słuchała, starając się więc zrozumieć i pomóc mu chociaż na tyle, na ile da radę.
- I skąd mogłeś wiedzieć, że Bystra na nią kiedyś napadnie? - ba, że w ogóle się jakkolwiek zbratają. Paproć nie był przecie prorokiem. Pokręciła łbem - Z pewnością nie powinieneś się czuć winny za to, co się stało. Otoczak nie wyglądała na kota, który by sobie nie poradził w takiej sytuacji.
Owszem, kotka podejmowała wiele impulsywnych i niekoniecznie mądrych decyzji, ale srebrzysta do końca miała do niej pewien sentyment i patrzyła na nią trochę przez pryzmat ciekawskiego, wytrwałego kociaka z nauk. Wyrosła na gwałtownego kota, ale na pewno nie słabego czy niezdolnego do samoobrony. Westchnęła krótko, spoglądając na szemrzący potok.
- Mogłabym Ci teraz powiedzieć, że może powinieneś budować z kimś taką silną relację na nowo, w klanie, ale chyba oboje nie mamy złudzeń, że to bez sensu. To było coś wyjątkowego, skończyło się a ten klan... Cóż, łatwiej tu znaleźć wroga niż przyjaciela.
_________________
    Run away, away with me
    Lost souls in reverie
    Running wild then running free
    Two k i d s, you and me

    .............LIVING LIKE WE'RE RENEGADES

    Long live the pioneers
    Rebels and mutineers
    Go forth and have no fear
    Come close and lend an ear


    [ It's our time to make a m o v e ]
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 90/400 | MED.EXP: 56/100
 
Rydzowe Futro
Zaginiony
żal


Klan:
grom

Księżyce: 42 (IV)
Mistrz: Mysiowąsa
Płeć: kocur
Matka: Skacząca Żaba (NPC)
Ojciec: Słoneczny Poranek (NPC)
Partner: Zamarznięta Sadzawka(*)
Multikonta: Sowiooka(KC) Kwitnąca Łapa(KW)
Wysłany: 2019-02-04, 08:11   
   Wygląd: Wysoki, masywny rudzielec z długim, pręgowanym tygrysio futrem i błękitnymi oczami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8112


Rydzowa Łapa musiał zrobić coś pożytecznego dla Klanu Gromu. Ostatnie dni sielanki bardzo się na nim odbiły. Rudzielec nie mógł sobie przypomnieć kiedy ostatnim razem przyniósł mech do legowiska o walce już nie mówiąc. Leżąc w swoim wygodnym posłaniu po przebudzeniu ze snu, Rydz zauważył jak wszyscy terminatorzy powoli też się budzą i z różnymi pyskami; od zrzędliwym po wesołe, opróżniają Kamienną Wnękę. Rudobiały terminator wczepił mocno pazury we własne legowisko. Nie chciał zostawać sam. Zupełnie jakby nigdy się nie wyleczył. Kocur postanowił wziąć się w garść. Rozumiał, źe za chwilę wszyscy odejdą do swoich zajęć i druga taka szansa może się nie powtórzyć. Rydz też wstał i odwrócił łeb do kocura w posłaniu obok. Okazał się nim jego brat, Lwia Łapa.
-Um... Cześć, Lwia Łapo! Widzisz... Za nim się podniesiesz i sobie pójdziesz... Poszedłbyś ze mną na...polowanie? ...Tak, żeby zrobić coś pożytecznego dla Klanu! - wybąkał podekscytowany, ale i trochę zdenerwowany. W sumie to dawno nie rozmawiał z Lwią Łapą. Zapomniał nawet, że mają obok siebie posłania. Mimo wszystko Rydzowa Łapa uważał, że poszczęściło się mu, że trafił akurat na burego brata, chociaż to się jeszcze okaże.

//Lew
_________________

didn't
give me time to say goodbye in the way that I wanted to
so honey, close y o u r eyes and stay like you're supposed to
don't you wanna give me time to write another song for you?
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 240/300 | MED.EXP: 0/100
 
Lwi Zew
Zaginiony
niewzruszony


Klan:
grom

Księżyce: 23 [VI]
Mistrz: Turkuciowy Grzbiet [*]
Matka: Skacząca Żaba
Ojciec: Słoneczny Poranek
Multikonta: Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Wysłany: 2019-02-04, 11:32   
   Wygląd: Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7689


Lew ocknął się skoro świt i jeszcze drzemał trochę w posłaniu czując iż dziś może sobie na to pozwolić. Dopiero gdy większość terminatorów poczęła opuszczać przytulny kąt Lew usłyszał słowa, które najpierw były lekko niewyraźne, ale szybko rozpoznał ich pochodzenie i sens.
- Witaj, Rydzu. - Zastanowił się przez chwilę. Rydzyku? Jak to się odmienia? Odwrócił łeb i spojrzał w oczy brata, które ukazywały trochę obawę, a trochę ekscytację. - Jeśli tylko chcesz to pewnie. - Wstał z leża po czym odsunął się o dwa kroki. Wyciągając łapy do przodu w kościach coś mu strzeliło. Czuł iż ma lekkie zakwasy po treningu z wczoraj, ale to dobrze, że trafił się Rydz i polowanie. Rozruszanie mięśni zawsze świetnie działa na zakwasy.
- To chodź. - Rzucił i zaczął powoli wychodzić z legowiska oglądając się za bratem.

// w sumie możesz już zacząc polowanie, a po moim wołamy MG :D
_________________


Brothers everywhere
Raise your hands into the air
We're warriors
Warriors of the world
Like thunder from the sky
Sworn to fight and die
We're warriors
Warriors of the world



  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13