Poprzedni temat «» Następny temat
Jodłowa Skarpa
Autor Wiadomość
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2018-05-18, 20:02   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Skinęła głową na słowa Trzmielego Pyłu, który powiadomił ją, że się zbiera. No... To ona też raczej powinna, prawda? Jej wzrok jednak padł zupełnie przypadkowo na błyszczące w słońcu srebrne niteczki. No, takiej sytuacji nie mogła nie wykorzystać! Zawołała za niebieskim wojownikiem, że zaraz do niego dołączy, po czym ruszyła w stronę niezbyt przydatnych roślinek, na których pajączki zdecydowały się zapleść swoje sieci. Wzięła parę patyczków, których w lesie było na pęczki, po czym zaczęła ostrożnie zawijać jeden z cenniejszych medykamentów na patyczki, starając się to robić niespiesznie, a za to jak najbardziej dokładnie. Po zakończeniu zwijania jednego motka, brała kolejny patyczek i robiła to samo, z identyczną dbałością o szczegóły. Gdy już nie widziała na tyle pajęczyny, żeby zrobić następny motek, spojrzała na to, co już ma i podliczyła, ile w sumie tego wyszło.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Trzmieli Pył
Gwiezdny
Gruba Gwiazda



Klan:
grom

Księżyce: 88 [VII]
Mistrz: Wrzeszczący Pysk
Płeć: kocur
Matka: Cietrzewiowy Grzbiet (*) [NPC]
Ojciec: Jaszczurczy Język (*) [NPC]
Partner: Wdowiec [Wrzeszczący Pysk (*)]
Życia: 8
Multikonta: Gwieździsta Łapa (KW), Olchowy Szept (KC), Kruczy Cień (KG) | Bystry Nurt (S/NKT), Chmielograb/Piotr (MGBG), Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK)
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-05-20, 20:27   
   Wygląd: Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg. Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=185986#185986



Zbieranie pajęczyny było robotą żmudną, ale definitywnie opłacalną. Malinowe Chaszcze ostrożnie nawijała kolejne srebrzyste nitki na patyczki, jak świstak zawijał w sreberka, aż w końcu pajęcza robota się skończyła. Szara kocica po podliczeniu zauważyła, że udało jej się zebrać dziesięć motków ważnego medykamentu, co było naprawdę dobrym wynikiem, jak na pojedynczy zbiór.

+20MEDEXP

Malinowe Chaszcze S: 10 | Zr: 10 | Sz: 12 | Zm: 13 | HP: 70 | W: 56/60
(wykorzystane przerzuty: 0/3)
(wykorzystane MED przerzuty: 0/3)


_________________
» ɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ




Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
River turns to dust, miles on the run
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
  Statystyki - lvl: 8 | S: 26 | Zr: 17 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 100 | W: 70 | EXP: 665/750 | MED.EXP: 0/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2018-05-24, 10:24   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Dziesięć... Udało jej się nawet sporo tych pajęczyn nazbierać, na co uśmiechnęła się szeroko. Zabrała ze sobą motki do tymczasowego składzika, po czym spróbowała się jakkolwiek zabrać z tym wszystkim... No, najwyżej idąc na parę razy, bo naprawdę udało jej się sporo uzbierać oraz upolować, pomimo że trwało to wszystko dosyć krótko i nawet nie zdążyła poczuć zmęczenia. Ale nic to! Najpotrzebniejsze, co chciała zdobyć już zdobyła, a teraz wystarczyło to jedynie znieść do obozu. A po zaniesieniu wszystkich ofiar na stos oraz opróżnieniu tymczasowego składzika na rzecz tego gromowego, opuściła niezbyt zbadane tereny jodłowej skarpy.

zt
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Słodki Język
Gwiezdny



Klan:
samotnicy

Księżyce: 43 [III]
Mistrz: Tylko jam swym panem
Płeć: kocur
Matka: Black Pearl Simmonis
Ojciec: William de Levant
Multikonta: Piaskowy Podmuch (KG)
Wysłany: 2018-05-26, 14:25   
   Wygląd: Markiz, jako dumny przedstawiciel rasy kotów burmskich, posiada typowe dla nich krótkie czekoladowe futro z ciemniejszą maską, łapami i ogonem. Kocur nie należy do najwyższych, ale nie jest też szczególnie niski jak na swój wiek. Zważając na jego bierny styl życia, nie dziwnym jest, że miast masy mięśniowej, dostrzega się u niego głównie sporą warstwę tłuszczu. Niebieskie oczy osadzone w okrągłym pysku brzmią jak obraz przyjazny dla oka, prawda? Jest tak tylko na papierze. Kto go spotkał, ten zrazu dostrzeże swoistą obojętność wobec wszystkich innych, bijącą ze ze wzroku kocura, a przynajmniej na takową wyglądającą. [...] Po długiej chorobie, Markiz schudł. Nie było to w znaczącym stopniu, ale z pewnością zauważalne. Od stałego przesiadywania w lecznicy widać też po nim słabszą formę, nawet jeśli jego kondycja nie była najlepsza już z początku. Ma też stale zachrypnięty głos, który na zawsze będzie mu przypominać o dawnej chorobie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....02ccf8c6fa7be2f


// Jeśli można?

Kocur krążył po terenach Klanu Cienia, starając się dalej spamiętać wszystkie, gdy dotarł do granicy z Klanem Grzmotu. Czy tam Gromu, nieważne. Znajdował się przy Syczącym Dole, pamiętał to miejsce, od czasu do czasu tutaj Mistrzyni każe mu stawić się na trening.
Kocur usiadł w pewnej odległości od legowiska beznogich gadów, na tyle, by żaden wąż aby nie próbował go zaatakować sprowokowany, i obserwował jak wyglądało to u ich sąsiadów. Rozmyślał, jak to by się skończyło, gdyby ich poprzednia Przywódczyni go przyjęła do Klanu Gromu...

//Kozicza Łapa
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 45/200
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-05-28, 08:28   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Kozica wyruszyła spokojnie w kolejną podróż. Miała wrażenie, że jej życie ostatnimi czasy stoi w miejscu i męczyło ją to nieprawdopodobnie, ale nie wiedziała, co ma zrobić. Chciała porozmawiać z Tulipanem, jednak ten przepadł jak kamień w wodę, rodzeństwo było zajęte, a ona w pewnym sensie się nudziła. Dużo jednak również myślała, a już zwłaszcza od chwili, kiedy zobaczyła martwą Łatkę. Kocica umiała walczyć. I co z tego? Była martwa. To zaś jeszcze mocniej chyba zniechęcało Kozicę do jakiejkolwiek nauki, jakby i tak miała poczucie, że wszystko to jest po prostu jedną wielką beznadzieją. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Jakby zapadała się w sobie! Nie chciała, żeby do tego doszło, ale nie wiedziała też, jak ma sobie z tym radzić. Czuła się jak jakaś zbuntowana nastolatka, która uważa, że świat i tak jest do dupy. Zdaje się, że Kozica po prostu zaczęła gwałtownie dorastać i przeistaczać się w wielką poczwarkę, która nagle poczuła się absolutnie samotna i niezrozumiała. I zamiast szukać jakiegoś wsparcia w Klanie, wyruszyła na granicę, jakby tam miała zamiar znaleźć coś o wiele ciekawszego.
Ostatecznie coś znalazła. Czy raczej kogoś. Członek Klanu Cienia siedział sobie spokojnie, niby jakaś figurka, a Kozica nie bardzo wiedziała, co ten robi. Czeka na kogoś? Czyżby potajemnie romansował z jakąś członkinią Klanu Gromu? A może prowadził tajne obserwacje? Mimo wszystko zainteresowało to córkę Trzmiela, która skierowała swe kroki w stronę kocura poruszając lekko końcówką ogona.
- Jakiej piękności wypatrujesz? – zapytała filuternie i uśmiechnęła się do niego przymykając lekko ślepia, a następnie zatrzymała się po swojej stronie granicy przekrzywiając wdzięcznie głowę. Pewnie powinna zajmować się innymi sprawami, ale akurat kwestie zapoznawania męskiego świata były dla niej obecnie najciekawsze. Przynajmniej jakąś ją zajmowały. I nie myślała o głupotach.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Słodki Język
Gwiezdny



Klan:
samotnicy

Księżyce: 43 [III]
Mistrz: Tylko jam swym panem
Płeć: kocur
Matka: Black Pearl Simmonis
Ojciec: William de Levant
Multikonta: Piaskowy Podmuch (KG)
Wysłany: 2018-05-28, 17:38   
   Wygląd: Markiz, jako dumny przedstawiciel rasy kotów burmskich, posiada typowe dla nich krótkie czekoladowe futro z ciemniejszą maską, łapami i ogonem. Kocur nie należy do najwyższych, ale nie jest też szczególnie niski jak na swój wiek. Zważając na jego bierny styl życia, nie dziwnym jest, że miast masy mięśniowej, dostrzega się u niego głównie sporą warstwę tłuszczu. Niebieskie oczy osadzone w okrągłym pysku brzmią jak obraz przyjazny dla oka, prawda? Jest tak tylko na papierze. Kto go spotkał, ten zrazu dostrzeże swoistą obojętność wobec wszystkich innych, bijącą ze ze wzroku kocura, a przynajmniej na takową wyglądającą. [...] Po długiej chorobie, Markiz schudł. Nie było to w znaczącym stopniu, ale z pewnością zauważalne. Od stałego przesiadywania w lecznicy widać też po nim słabszą formę, nawet jeśli jego kondycja nie była najlepsza już z początku. Ma też stale zachrypnięty głos, który na zawsze będzie mu przypominać o dawnej chorobie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....02ccf8c6fa7be2f


Kocur słysząc nieznajomą nie zareagował zrazu. Jeszcze chwilę patrzył na tereny Gromu, dokańczając myśl. Czy potraktowano by go równie przyjaźnie, w momencie gdy zachorował na tak długo? I czy nowy Przywódca, Błyszcząca Gwiazda?, by go w ogóle przyjął, w momencie gdy by to do niego Markiza wysłano, a nie ówczesnej Gwiazdy?
- Patrzę i wspominam, jak wszystko się zaczęło. - Stwierdził gładko, choć lekko chrypiąc.
Dopiero potem przyjrzawszy się ładnej, jego zdaniem, kotce, dodał, coby nie zostać uznanym za grubiańskiego:
- Piękności nie zawsze musimy szukać.
Stwierdził, że to powinno starczyć. Kotka dostała, miał nadzieję, zadowalającą odpowiedź, a przy tym tak naprawdę nie prawił jej żadnych komplementów, jakby nie patrzeć. Dzięki temu nie można mu było zarzucić spoufalania się z kotami spoza Cienia, a kotce, miał nadzieję, te słowa przypadły do gustu. Przyjaciół zawsze było warto mieć, niezależnie skąd pochodzili.
- Jak Cię zwą, jeśli nie jest to tajemnicą? - Zapytał. Nie był pewien, czy Mistrzyni pochwalałaby rozmawianie z kotami z innych Klanów, ale z tego, co już słyszał o Kodeksie, nie było to zakazane o ile nie oznaczałoby wówczas zdrady. A ciekawiła go osoba kotki, która też nie wydawała się wrogo nastawiona...
Ostatnio zmieniony przez Słodki Język 2018-05-28, 17:43, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 45/200
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-05-29, 09:27   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Ile on miał księżyców? Sto? Kozica niespodziewanie poczuła kolejną falę agresji, która nie była skierowana w żadną konkretną stronę i mimowolnie pomyślała, że chyba upadła już na głowę i coś z nią jest zdecydowanie nie w porządku. Jednocześnie jednak uznała, że jegomość jest co najmniej dziwny, a z takim kocurem nie spotkała się jeszcze nigdy w swojej dotychczasowej karierze. Z całą pewnością sprawiał wrażenie jednostki co najmniej pomylonej. Może uwznioślonej, czy coś takiego, ale zdaje się, że piątej klepki to mu poważnie brakowało.
- Wszystko? – zapytała więc przyjmując minę zdecydowanie uprzejmie zdziwioną i aż zaczęła się rozglądać dookoła, jakby chciała zapytać go, czy mówi dokładnie o tym, co ich otacza, czy o swoim życiu, czy może o czymś jeszcze innym. Posłała mu po chwili powłóczyste spojrzenie spod przymkniętych powiek, poruszyła końcówką ogona, a następnie zwróciła uwagę na pierwszą lepszą jodłę.
- Och, to prawda. W końcu w tej okolicy jest wiele piękna – stwierdziła nastawiając nieznacznie uszy, by dowiedzieć się, czego chce kocur. Westchnęła cichutko, wdzięcznie, ale jakby z pewną dezaprobatą. – Sądzę, że ty powinieneś przedstawić się najpierw – powiedziała łagodnie, aż z naciskiem, pewnie bawiąc się podświadomie w małą kokietkę, która próbuje ukryć nawet własne imię. Dalej, zobaczmy, czy chcesz poznawać tajemnice.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Słodki Język
Gwiezdny



Klan:
samotnicy

Księżyce: 43 [III]
Mistrz: Tylko jam swym panem
Płeć: kocur
Matka: Black Pearl Simmonis
Ojciec: William de Levant
Multikonta: Piaskowy Podmuch (KG)
Wysłany: 2018-05-29, 15:38   
   Wygląd: Markiz, jako dumny przedstawiciel rasy kotów burmskich, posiada typowe dla nich krótkie czekoladowe futro z ciemniejszą maską, łapami i ogonem. Kocur nie należy do najwyższych, ale nie jest też szczególnie niski jak na swój wiek. Zważając na jego bierny styl życia, nie dziwnym jest, że miast masy mięśniowej, dostrzega się u niego głównie sporą warstwę tłuszczu. Niebieskie oczy osadzone w okrągłym pysku brzmią jak obraz przyjazny dla oka, prawda? Jest tak tylko na papierze. Kto go spotkał, ten zrazu dostrzeże swoistą obojętność wobec wszystkich innych, bijącą ze ze wzroku kocura, a przynajmniej na takową wyglądającą. [...] Po długiej chorobie, Markiz schudł. Nie było to w znaczącym stopniu, ale z pewnością zauważalne. Od stałego przesiadywania w lecznicy widać też po nim słabszą formę, nawet jeśli jego kondycja nie była najlepsza już z początku. Ma też stale zachrypnięty głos, który na zawsze będzie mu przypominać o dawnej chorobie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....02ccf8c6fa7be2f


- Heh, było to uogólnieniem z mojej strony. Urodziłem się jako pieszczoch. Jeszcze jako kocię trafiłem na stare tereny Gromu, ale ówczesna przywódczyni kazała mi odejść i potem po jakimś czasie zostałem przyjęty do Cienia - Wyjaśnił pokrótce spokojnie.
- Ja w tym momencie widzę jedno jego źródło. - Stwierdził. Ciężko jednak było stwierdzić, czy mówił o rozmówczyni, czy też przelatującym koło żółto-niebieskim ptaszku.
Słysząc uwagę kotki, kocur uśmiechnął się lekko. W teorii, jego zdaniem, osoba zaczynająca rozmowę winna pierwsza się przedstawić. Uznał jednak, że rozsądniej byłoby pozwolić jej sądzić, że to nietakt z jego strony.
- Jak sobie życzysz, urocza nieznajoma. - Powiedział niby ze skruchą i nadzieją na wybaczenie, a potem, z tym samym półuśmiechem co wcześniej, odpowiedział z lekko przesadnym ukłonem. - Obecnie zwą mnie Słodką Łapą.
"Obecnie" miało na celu zwrócić uwagę, że jako kocię nie nazywał się Słodki, jeśliby ją to z jakiegoś powodu ciekawiło. Choć pewnie nie powinien oczekiwać, że ktoś inny niż on to skojarzy.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 45/200
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-05-30, 08:08   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Pieszczoch? To było jednocześnie fascynujące i nieco… niesmaczne. Kozica jednak lubiła poznawać nowe koty, lubiła szukać odpowiedzi na kolejne pytania, chciała zdobyć pełen katalog wiedzy na temat najróżniejszych zachowań. Ciekawiło ją również, jak pochodzenie wpływa na to, kim ostatecznie jesteśmy, więc wiadomość ta spowodowała, że z zainteresowaniem zastrzygła uszami. Później uświadomiła sobie, że kocur wspomniał coś o przywódczyni Gromu, ale jakoś nie czuła potrzeby pytania, o którą kocicę chodziło, bo ten temat interesował ją w równym stopniu co wylinki węża.
- Może Gwiezdni mieli swój plan i właśnie dlatego trafiłeś do Cienia – powiedziała z namysłem, jednocześnie śmiejąc się w duchu. Naprawdę ktoś byłby skłonny uwierzyć w takie banialuki? Jej głos jednak wskazywał na to, że wypowiadała to z namysłem, rozważnie, nawet z nutą pewności, jakby sama dowiedziała się czegoś takiego od przodków, a teraz przekazywała mu tę ważną wiadomość. Była ciekawa, jak kocur na to zareaguje.
Czy był podatny na jej sugestie, trudno ocenić. Za krótko go znała, żeby ostatecznie zdecydować, co się kryje za jego słowami i spojrzeniami, czy kulturalnie jej przytakuje, czy to coś innego. Wydawał się jej dziwnie flegmatyczny i nieco nakręcony, jakby ktoś nauczył go tak mówić i tyle. Naprawdę był dziwakiem, na osty i ciernie. Ale Kozica chociaż była zmęczona sama sobą dalej próbowała jakoś grać w grę, której reguły już poznała.
- Ciekawe, czy mówimy o tym samym – odparła więc wzdychając nieco teatralnie podziwiając jednocześnie kawałek gałęzi, który wydawał jej się niesamowicie wręcz atrakcyjny. Skierowała później wejrzenie ślepi na kocura. Oczywiście, że to on powinien się przedstawić pierwszy! Ona? To nie miało znaczenia, że zaczęła rozmowę.
- Słodki? W takim razie jak nazywano cię wcześniej? – spytała wyłapując te słowa, a poza tym zastanawiała się, czy jako pieszczoch mógł nosić takie imię. Słyszała, że one nazywają się zupełnie inaczej, w zdecydowanie absurdalne sposoby. – Mnie nazywają Kozicą – wyjawiła z zadziornym uśmiechem świadczącym o tym, że faktycznie rogata z niej dusza. Szkoda tylko, że mimo wszystko nie umiała wykrzesać z siebie wiele animuszu do tego, by być w pełni sobą.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Słodki Język
Gwiezdny



Klan:
samotnicy

Księżyce: 43 [III]
Mistrz: Tylko jam swym panem
Płeć: kocur
Matka: Black Pearl Simmonis
Ojciec: William de Levant
Multikonta: Piaskowy Podmuch (KG)
Wysłany: 2018-05-30, 12:20   
   Wygląd: Markiz, jako dumny przedstawiciel rasy kotów burmskich, posiada typowe dla nich krótkie czekoladowe futro z ciemniejszą maską, łapami i ogonem. Kocur nie należy do najwyższych, ale nie jest też szczególnie niski jak na swój wiek. Zważając na jego bierny styl życia, nie dziwnym jest, że miast masy mięśniowej, dostrzega się u niego głównie sporą warstwę tłuszczu. Niebieskie oczy osadzone w okrągłym pysku brzmią jak obraz przyjazny dla oka, prawda? Jest tak tylko na papierze. Kto go spotkał, ten zrazu dostrzeże swoistą obojętność wobec wszystkich innych, bijącą ze ze wzroku kocura, a przynajmniej na takową wyglądającą. [...] Po długiej chorobie, Markiz schudł. Nie było to w znaczącym stopniu, ale z pewnością zauważalne. Od stałego przesiadywania w lecznicy widać też po nim słabszą formę, nawet jeśli jego kondycja nie była najlepsza już z początku. Ma też stale zachrypnięty głos, który na zawsze będzie mu przypominać o dawnej chorobie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....02ccf8c6fa7be2f


Jeśli chodzi o Gwiezdny Klan... Markizowi pewno najbliżej do deisty. Uważał, że pewnie istnieją, ale wierzył w zasługi żywych kotów, nie martwych.
- Gwiezdni... Nie sądzę. Może i się nami opiekują, ale nie wydaje mi się, by wpływali na wszystko. Mogą nas co najwyżej ostrzegać, ale jeśli istnieją, to raczej nie ingerują jeśli nie będzie to konieczne Czy mówili o tym samym? Zależało, czy była skupiona na otoczeniu, czy sobie. Kocur w ramach odpowiedzi uśmiechnął się do kotki szelmowsko.
- Wcześniej przedstawiałem się jako Markiz. Przyjaciele nadal tak na mnie wołają. - Odrzekł.
- Kozica? Trzeba przyznać, pasuje do zgrabnej kotki. - Markiz nie silił się specjalnie na uprzejmości, ale jakoś te uwagi wydawały mu się po prostu w pewien sposób... Właściwe? Należne? Ciężko było mu to określić.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 45/200
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-05-30, 13:18   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Kozica była raczej agnostyczką. Gdyby już szukać odpowiednich słów. Albo po prostu nie zastanawiała się nad tym wszystkim jakoś dogłębnie, nie kwestionowała istnienia Gwiezdnego Klanu, ale jakoś nie chciało jej się tak do końca wierzyć w to, że on cokolwiek robi, poza tym, że może się na nich patrzeć. Jeśli tam naprawdę był, bo w końcu ją samą napędzało to, że oddycha i to, co było w niej, ale czy to coś potem się dokądś udawało? Strasznie to skomplikowane! I trzeba przyznać, że Kozica jakoś nie miała specjalnej ochoty bardzo się na tym skupiać, chociaż gdyby ktoś postanowił wciągnąć ją w dyskusję, mógłby się tak po prawdzie nieco zdziwić.
- Och, to była całkiem wolna myśl, ale wydaje mi się, że się z tobą zgodzę. Skąd takie wnioski? – spytała przekrzywiając głowę, nieco kokieteryjnie, a później rozchyliła pyszczek łapiąc głębszy oddech i uważnie przyglądając się kocurowi, który akurat uśmiechnął się w ten zawadiacki sposób. Oho, ktoś tutaj zaczynał grać w jej grę? Wszystko na to wskazywało, ale kocica nie zamierzała święcić przedwczesnych triumfów, tym bardziej, że nie była zbytnio w formie, a co za tym idzie, zdecydowanie była nie w sosie.
- Markiz? A co to takiego? – zapytała unosząc brwi i jeszcze nieco szerzej rozchylając mordkę w niemym „o”, by zaraz zamrugać i spróbować sobie wyobrazić… to coś. Ci Dwunożni naprawdę mieli mysie bobki zamiast głów. Żeby wymyślać coś takiego! Zaraz potem zaśmiała się i przymknęła powieki nieco unosząc głowę i spoglądając gdzieś w stronę nieba, by zaraz potem wejrzeć wprost w oczy kocura.
- Dziękuję – powiedziała cicho rzucając mu powłóczyste spojrzenie. – Twoje z kolei jest bardzo tajemnicze – stwierdziła zastanawiając się, jak rozegrać tę partię.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Słodki Język
Gwiezdny



Klan:
samotnicy

Księżyce: 43 [III]
Mistrz: Tylko jam swym panem
Płeć: kocur
Matka: Black Pearl Simmonis
Ojciec: William de Levant
Multikonta: Piaskowy Podmuch (KG)
Wysłany: 2018-05-30, 14:05   
   Wygląd: Markiz, jako dumny przedstawiciel rasy kotów burmskich, posiada typowe dla nich krótkie czekoladowe futro z ciemniejszą maską, łapami i ogonem. Kocur nie należy do najwyższych, ale nie jest też szczególnie niski jak na swój wiek. Zważając na jego bierny styl życia, nie dziwnym jest, że miast masy mięśniowej, dostrzega się u niego głównie sporą warstwę tłuszczu. Niebieskie oczy osadzone w okrągłym pysku brzmią jak obraz przyjazny dla oka, prawda? Jest tak tylko na papierze. Kto go spotkał, ten zrazu dostrzeże swoistą obojętność wobec wszystkich innych, bijącą ze ze wzroku kocura, a przynajmniej na takową wyglądającą. [...] Po długiej chorobie, Markiz schudł. Nie było to w znaczącym stopniu, ale z pewnością zauważalne. Od stałego przesiadywania w lecznicy widać też po nim słabszą formę, nawet jeśli jego kondycja nie była najlepsza już z początku. Ma też stale zachrypnięty głos, który na zawsze będzie mu przypominać o dawnej chorobie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....02ccf8c6fa7be2f


- Miło wiedzieć, że nie tylko ja tak uważam. - Stwierdził. Nad odpowiedzią na pytanie jednak musiał się moment namyśleć. W końcu powiedział: - Wierzę w czyny, nie słowa. Widzę, co uczynili żywi, lecz o pomocy zmarłych jedynie słyszałem.
Czym był Markiz? No tak. Hm... Jak to ubrać w słowa?
- Jest to swoisty przysmak dwunogów, z tego co wiem? Pewnie to na tej samej zasadzie co nazwanie kocięcia Mysz. Co zresztą też wydaje mi się bezsensowne. Po co nazywać kogoś imieniem prawdopodobnie najsłabszego zwierzęcia w lesie?
Słysząc śmiech Kozicy, kocur poczuł coś jakby ciepło w klatce piersiowej. Dziwne.
- Równie tajemnicze, co niepasujące. Wobec większości kotów jestem prędzej oschły. - Odrzekł, próbując zbyć temat.
- A powiedz mi, droga Kozico, jak Ci żyje się w Gromie? Kto wie, może faktycznie poszczęściło mi się, że trafiłem do Cienia? - Zapytał figlarnie, patrząc w oczy kotki.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 45/200
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-06-01, 22:14   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


- Czyny - powtórzyła za nim z naciskiem, ale jednocześnie jakby z namysłem, bo co by nie mówić, zabrzmiało to dla niej jak najbardziej stosownie. I sensownie. Faktycznie, nie widziała do tej pory żadnych działań Gwiezdnego Klanu, nie doświadczyła jego obecności, chociaż papa zapewniał ich chociażby o tym, że ciocia Szerszeń cały czas przy nich jest i mogą z nią porozmawiać. Zamiast tego Kozica widziała wiele nieprzyjemnych czynów w Klanie, słyszała słowa jakich słyszeć nie chciała i miała wielką ochotę wzruszyć barkami na tę całą szopkę, która coraz częściej wyganiała ją z obozu na dalekie wędrówki. - W takim razie poczekam. Zobaczę, czy może przodkowie będą mieli dla mnie jakieś znaki - stwierdziła ostatecznie z namysłem i spojrzała jeszcze w stronę nieba z miną wskazującą, że rzuca swej ciotce wyzwanie i oczekuje jej przybycia, co w gruncie rzeczy byłoby co najmniej ciekawe i może dałoby jej wiele do myślenia. Na pewno zaś byłoby niesamowite. I myśl ta nieco ożywiła córkę Trzmiela.
- Markiz to pożywienie Dwunożnych? - powtórzyła nieco zdziwiona, a na jego porównanie zaśmiała się, zaś jej złocisto-pomarańczowe ślepia błysnęły gwałtownie. Nachyliła się nieznacznie w stronę kocura. - Nigdy nie rozumiałam, dlaczego matki nazywają kocięta myszami. To dość... nieprzyjemna sprawa - stwierdziła niemalże konspiracyjnym szeptem, a potem przekrzywiła głową. Oschły? Doprawdy? Jak na razie widziała w nim istotę, która dość mechanicznie udzielała jej odpowiedzi, która działała jakoś według szablonu, ale oschłości tutaj nie spostrzegła. Jeśli jednak tak było - cóż za przekorne imię nosił!
- Nie wiem, jak to jest żyć gdzie indziej! Ale zdaje się, że wszędzie panują te same zasady, mistrzowie chcą trenować cały czas i wszyscy są chorzy na punkcie zostania wojownikiem... Zdradzisz mi, czy wasza Gwiazda jest... miła? - odparła nieco nonszalancko, bo właściwie trudno było jej mówić o życiu w Klanie, skoro takowego nie prowadziła. To zaś było już samo w sobie odpowiedzią na temat tego, jak jej się żyje w Klanie.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Słodki Język
Gwiezdny



Klan:
samotnicy

Księżyce: 43 [III]
Mistrz: Tylko jam swym panem
Płeć: kocur
Matka: Black Pearl Simmonis
Ojciec: William de Levant
Multikonta: Piaskowy Podmuch (KG)
Wysłany: 2018-06-01, 23:30   
   Wygląd: Markiz, jako dumny przedstawiciel rasy kotów burmskich, posiada typowe dla nich krótkie czekoladowe futro z ciemniejszą maską, łapami i ogonem. Kocur nie należy do najwyższych, ale nie jest też szczególnie niski jak na swój wiek. Zważając na jego bierny styl życia, nie dziwnym jest, że miast masy mięśniowej, dostrzega się u niego głównie sporą warstwę tłuszczu. Niebieskie oczy osadzone w okrągłym pysku brzmią jak obraz przyjazny dla oka, prawda? Jest tak tylko na papierze. Kto go spotkał, ten zrazu dostrzeże swoistą obojętność wobec wszystkich innych, bijącą ze ze wzroku kocura, a przynajmniej na takową wyglądającą. [...] Po długiej chorobie, Markiz schudł. Nie było to w znaczącym stopniu, ale z pewnością zauważalne. Od stałego przesiadywania w lecznicy widać też po nim słabszą formę, nawet jeśli jego kondycja nie była najlepsza już z początku. Ma też stale zachrypnięty głos, który na zawsze będzie mu przypominać o dawnej chorobie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....02ccf8c6fa7be2f


Widząc wyzwanie Kotki w kierunku Gwiezdnych, kocur zaśmiał się krótko.
- Może nie przesadzajmy? Przecież nie chcemy, by jakiś Gwiezdny trafił Cię piorunem. - Zapytał z uśmiechem. Słyszał pogłoski, że byli to w stanie zrobić. Ciekawe, czy to prawda? Oby nie. Taka ingerencja w sprawy żywych... Po co? Przecież tamtych to już w sumie nie dotyczyło.
- Prawda? Jakby im już przy narodzinach złorzeczyły. - Stwierdził.
Huh, tak jak w innych Klanach. To nie mówiło chyba zbyt dużo, zważywszy, że oboje w zasadzie znali po jednym, gdzie któryś akurat mógł się różnić od innych.
- A ty... Ty nie chciałabyś zostać wojowniczką? - Zapytał udając dogłębnie przerażonego ową wizją. Sam chciał zostać wojownikiem, ale nie czuł żadnej presji, by stało się to jak najszybciej.
- Wężowa Gwiazda? Hm... Sądzę, że jest przede wszystkim zdystanswoany do innych kotów? Nie widziałem go rozmawiającego z kotami dla przyjemności, choć może po prostu nie zwróciłem uwagi. Ale nie wpada też łatwo w złość.- Stwierdził.
- Masz tam rodzinę? - Spytał, myśląc o jej Klanie. Nie chodziło mu o więzy krwi, ale coś więcej, tak jak u niego w przypadku Jesion. Była dla niego jak prawdziwa siostra. Czego w sumie niekoniecznie mógł powiedzieć o swoim rodzeństwie urodzonym z tej samej matki.
Ostatnio zmieniony przez Słodki Język 2018-06-01, 23:32, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 45/200
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-06-03, 12:36   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


- Gdyby to zrobili, wiedzielibyśmy przynajmniej, że naprawdę są gdzieś tam i nas słuchają - zauważyła na to dość poważnie, chociaż jej oczy zabłyszczały, jakby naprawdę zamierzała rzucić niebu wyzwanie. Może gdyby została trafiona piorunem okazałaby się w końcu wyjątkowa? Taka, za jaką zawsze się miała, a jak ostatnio się okazało... Była tylko jedną z wielu. Była tylko i wyłącznie tłem dla własnych sióstr, co spowodowało, że miała poczucie własnej wartości na poziomie głębokiego bagna. Ale jednak pewne zachowania wciąż były w niej żywe, więc próbowała grać w tę grę ze Słodkim, jednocześnie zastanawiając się, co o niej myśli.
- A może, co jeszcze gorsze, przewidują przyszłość swoich dzieci - powiedziała z namysłem, jednocześnie nieco marszcząc brwi. Nie żałowała Myszy, bo uważała ją za pospolitą i raczej dość głupiutką jednostkę, ale mimo wszystko nie chciałaby, żeby jej własne imię coś determinowało. Nie chciałaby być Wężem. Jaszczurką. Ryjówką.
- Ja? - zapytała uśmiechając się tajemniczo. - Być może mam inne plany. A ty? Jestem pewna, że możesz być dobrym wojownikiem - stwierdziła przekrzywiając lekko głowę i lustrując go od stóp do głów, jakby chciała ocenić, czy się aby na pewno nie pomyliła. - Mam, papę i rodzeństwo - stwierdziła, a jej głos zabrzmiał nieco dziwnie, zadrżał i ukryła się w nim nuta smutku, trudno powiedzieć, czy wygrywanego, czy prawdziwego. Jednak coś się tam czaiło. Coś niedobrego.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12