Poprzedni temat «» Następny temat
Jodłowa Skarpa
Autor Wiadomość
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-01, 21:02   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Ucho wojowniczki lekko drgnęło gdy pysk burego kocura wykrzywił się w przebiegłym uśmiechu. Cóż dziwnego było w tym, że interesowała ją czyjaś niekompetencja? Tym bardziej, że istniała szansa na to, że sama wcześniej ja zauważyła i teraz właśnie miała otrzymać dowody od kogoś, kto być może wie więcej niż ona. Kuni Syk ukończył trening pod okiem Króliczego Susu, którego Cyprys nie lubiła i uważała za szczurzą wywłokę, a do tego leniwą! Nie miała jednak zbyt wielu namacalnych dowodów na winę białego kocura; to, że nie widziała go przy stosie czy na polowaniach nic nie znaczyło. Dlatego też zareagowała tak a nie inaczej, a zresztą - kto by nie zareagował? Chyba dla każdego szanującego się wojownika taka informacja jest ważna. Klan był ja jeden organizm, gdy jeden z organów nie działa - wszystko inne się rozpada. Pozbywanie się słabych i leniwych jednostek sprzyja pracy pozostałej części klanu. Jeżeli ktoś nie szanuje współpracy należy go usunąć. W klanie Gromu nie było miejsca na darmozjadów. Nie kiedy srebrzysto-miodowa może coś na to poradzić. Trzmiela Gwiazda na pewno nie będzie zadowolony z wieści, że jeden z jego wojowników nie wypełnia swoich obowiązków jak należy. Smutnym było to, że odkąd zmarł Kwaśny Pysk i zaginał Ukruszony Kieł, klan zaczął się sypać.
- Nie zaskoczyłeś mnie. - rzuciła oschle, lekko przekrzywiając łeb na bok, nie odrywając spojrzenia od burego wojownika. A więc Króliczy Sus. Wsłuchała się dokładnie w to co przekazywał jej chwile wcześniej bury kocur i prychnęła cicho pod nosem ze słyszalną kpiną. A więc nie tylko ona zauważyła brak białego kocura przy stosie. Co do podejrzeń o odhaczenie treningu na styk nie miała pewności; Żubrze Gardło się tym zajmowała, może i ona coś podejrzewała i już poinformowała o tym przywódce? Kto wie. - Coś jeszcze robił, a może raczej nie robił? - uniosła nieco wyżej brew, pochylając się nieco do Kuniego Syku, mrużąc przy tym ślepia wyczekująco. To było zdecydowanie za mało, a do tego; połowę z podanych informacji sama wiedziała i zaobserwowała. Potrzebowała czegoś nowego, mocniejszego. Dlatego tez czekała aż kocur rozwinie; a wyglądał jakby z przyjemnością by jej to wszystko wyśpiewał. No - niech zatem śpiewa, scena jest jego.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-08, 19:35   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Zgodnie z zapowiedzią, Wąż po nocnym czuwaniu - i odpoczynku - zgarnął Nawałnicę ze sobą na spacer. Jego determinacja i złość przez noc nieco opadły, ale gołym okiem dało się zauważyć jak nadal szargają nim nerwy. Mówił ciszej, wolniej, zdawał się myśleć przed mówieniem - co z reguły było niezauważalne, bo rzucał każdą myśl przed siebie bez żadnego zastanowienia. Jego ogon ruszał się czasem na boki, a oczy miał pozbawione wesołości, jaka była w nich zawsze. No generalnie, nie trzeba było być nie wiadomo kim by zauważyć, że Wężowi coś leży na sercu. Jak po pogrzebie ojca dalej jakoś się trzymał, tak teraz już zdecydowanie nie umiał.
Gdy dotarli tu, nie było dużo lepiej. Całą drogę coś tam pomrukiwał i starał się mówić, ale nie było w tym tego... czegoś? Co zawsze było w głosie kocura. Wzdychał, chuchał, dmuchał, aż wreszcie się zatrzymał i rozejrzał po okolicy jakby chciał się upewnić, że nikogo z Gromu poza nimi tutaj nie ma.
- Jak się czujesz po mianowaniu? - rzucił krótko, zaczynając konkretną rozmowę od tego. Zaraz przejdzie pewnie na gorsze tematy, ale nie chciał od razu przelewać swojej frustracji na siostrę... o ile to zrobi. Nie chciał być miękki, ani nie chciał czasem pokazać że jednak nie radzi sobie ze wszystkim. Powinien sobie radzić - był już wielkim kocurem, a nie kociakiem. - Nowe imię się podoba?
Zrobił parę kroków przed siebie, przyglądając się odciskom swoich łap we śniegu. Zaraz machnął lekko ogonem, spojrzał na nią zza ramienia. Nie potrzebował nagłych i szybkich odpowiedzi, ale po prostu potrzebował towarzystwa. Generalnie zielonooki lubił być przy kimś, a ostatnimi dniami różnych kotów zamiast przybywać to mu ubywało. Siostra praktycznie była jedną z jego jedynych desek ratunku, bo jak jej się nie wygada, to zostanie mu Sroka... któremu też zresztą nie chciał zbyt truć. Trudne to dorosłe życie, bez kitu.
- Mi by się podobało wszystko bardziej, jakby Cyprys mnie wtedy słuchała. Na pogrzebie. Mówiłem jej, żeby nie puszczała wojowników, bo stanie się coś złego - mruknął nagle, odwracając szybko łeb. Nie chciał się spotkać z Nawałnicą wzrokiem. Był zirytowany. Zły. Jak kochał Cyprys niczym matkę, tak to że go nie posłuchała było dla niego drażniące. Nie miał jej nadal za złe... ale i tak - gdyby nie to, jej brat wciąż by żył. Ph.

//Nawałnica :ha:
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
Ostatnio zmieniony przez Wężowy Błysk 2021-01-08, 19:36, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 16 (II)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Ciąża: nie
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-08, 20:25   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Oczywiście, że się zgodziła na spacer z bratem. Widziała, widziała doskonale, że ten czuł się... cóż. Niespecjalnie dobrze. Było to widać, no i też w końcu byli rodzeństwem, to się po prostu wie. Patrzyła się na liliowego z pewnym smutkiem, ale nie chciała aż tak tego okazywać. Dreptała obok niego, raz po raz spoglądając na brata. Kiedy usłyszała nagłe pytanie kocura zmrużyła oczy.
- To niepodobne do ciebie zadawać aż tak nagłe i proste pytania - odparła i przybliżyła się do kocura. Jej oczy pokazywały wszystko, co siostra może czuć do swojego najdroższego brata. Troska, miłość, strach. To wszystko się teraz kotłowało w sercu kremowej.
- Trochę martwię się o Perkoz, ale u niej już jest... dobrze. A nowe imię... tak. Podoba mi się. A tobie, Wężu? - mruknęła, spoglądając na brata. Trudno było dla niej zwracać się Wąż do kocura, ale w końcu nie chciała sprawić, aby wojownik się poczuł źle. Nie chciała go jeszcze bardziej kopać, i tak już leżał. Gdy liliowy posłał jej spojrzenie Nawałnica westchnęła i podeszła do wojownika. Przyłożyła pysk do jego szyi, aby się przytulić. Potrzebował tego. Ona też. Słysząc kolejne słowa przytuliła się mocniej do futra Węża. Nie wiedziała nawet co powiedzieć, po prostu stała wtulona w miękkie futerko Węża.
- Wiem. Jestem pewna, że ona też wie... Ale nie możemy już nic zrobić Gło-... przepraszam - położyła po sobie uszy i odsunęła się od brata, patrząc trochę dalej. Nie chciała go nazywać Głośnym, a i tak to zrobiła... idiotka.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 30/200 (II)
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-08, 21:12   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Na jej uwagę na moment zamilkł, wzrok kierując na ziemię. Proste pytania? Przesadza... Przecież były zwykłe, takie jak zawsze. Co nie? Spojrzał na nią, dopiero gdy się zbliżyła. Jej oczy sprawiały, że czuł się ciężej niż do tej pory. Choćby nie wiadomo co robił, raczej nikt inny tak na niego nie spojrzał jeszcze nigdy. Sam nie wiedział czy to dobrze, czy źle że się martwiła. Z jednej strony go to cieszyło, że dla kogoś coś znaczył i nie był lubiany tylko tak o, bo był śmiesznym pajacem, a z drugiej... no, sprawiał jej przykrość. I chociaż szczerze był smutny, szybko posądził się o zabawę uczuciami innych. Speszony wbił wzrok w ziemię, jakby śnieg miał mu odebrać nagle wszystkich win i kłopotów.
- Perkoz wydaje się być zbyt stabilna, żeby jakiś stres ją pokonał. Nawet jak parę dni byłoby jej źle - jestem pewien, że wróci do życia Klanu silniejsza. Zdajesz się ją bardzo lubić tak swoją drogą... więc ma po co się jej polepszać - wzruszył lekko barkami. Sentymentalność nie sprawia, że ktoś nagle staje się zdrowy i silny, ale chyba łatwiej było tak myśleć każdemu. Nie dość, że wtedy koty mogły zacisnąć więzi, to jeszcze gdzieś z tyłu głowy czuło się, że można pomóc innym po prostu tym, że się dla nich jest. - Nazywam się po ojcu i jakimś zbrodniarzu. Szczerze? Czuję się z tymi imionami świetnie. Przynajmniej Grom i inne Klany zobaczą, że nasze pokolenie jest inne od wcześniejszych. Wiesz co zrobił Błysk, prawda? Kiedyś chcę iść oficjalnie przeprosić Klan Rzeki. Zarzec się, że będę w razie czego do ich pomocy. Mam wrażenie, że nikt u nas się tym nigdy specjalnie nie przejął...
Westchnął cicho. Cyprys mówiła o sytuacji z obrzydzeniem, głównie do Klanu Rzeki i jej Przywódczyni. Nie miał jej tego za złe - nie miał nigdy Cyprys za złe. Po prostu go to dziwiło, nie rozumiał tego i chciał wziąć sprawy we własne łapy. W najgorszym wypadku sąsiedzi będą mu kazali wracać do siebie i tyle. Coś się przez to stanie? Absolutnie nie.
Nagle poczuł jak Nawałnica przytula się do jego szyi. Wąż otworzył wpierw szerzej oczy, ale nie zareagował specjalnie. Stał i patrzył się w przestrzeń, wypuszczając z nosa kłęby pary. Nie wiedział jak reagować, ani co mówić. Było mu źle, a czułość w tej chwili działała na niego okropnie. Chciał płakać - z nerwów, które z sekundy na sekundę coraz bardziej nim targały. Odetchnął jedynie ciężej, wtulając łeb w futro kotki.
- Mam wrażenie, że nie wie. Że myśli, że był to przypadek - mruknął pod nosem, ściągając niezadowolony brwi. Trzepnął lekko ogonem. I znowu, i kolejny raz, powoli opuszczając uszy. - Co jeśli ten pies przyjdzie bliżej? Jeśli znajdzie Klan? Jeśli ktoś znów na niego wejdzie?
Rzucił prędko, odsuwając delikatnie łeb od siostry. Teraz do odmiany nie brzmiał jakby był wściekły, tylko szczerze przejęty. Owszem, mógł próbować coś na to zaradzić, ale co on sam mógł zrobić? Nic tak szczerze. Mógł próbować zorganizować wyjście na psa, ale to mogłoby być po prostu misją samobójczą.
- Martwię się o Klan. Jeśli Wilk zginął, a pies przypatoczy się gdziekolwiek indziej może skończyć tak samo. Żubr i Cyprys powinny zabronić wyjść daleko. Mówienie, że nam nie zabronią a jedynie odradzają to głupota. Psa trzeba się pozbyć czym prędzej, skoro one nic z tym nie chcą robić... - mruknął pod nosem, siadając na ziemi. Wzrok nadal kierował na nic konkretnego, wiedząc że może spotkać się z dezaprobatą lub złością siostry. Taki już mechanizm obronny sobie wyrobił. - Byłem... na Granicy. Jakiś czas temu. Co by się stało, gdybym wpadł na psa? Było to przed naszym ojcem, ale skąd możemy wiedzieć od kiedy ten kundel się tam kręci? Tch...
Machnął lekko ogonem. Niech wie, że łazi gdzie się da. Nic nie zrobi z tymi informacjami i tak, taką miał przynajmniej nadzieję. Teraz to przemawiał przez niego jedynie stres.
- Co jeśli Cyprys tam pójdzie? Na psa? Sama? - rzucił krótko i szybko. Czuł jak mimo zimna robi się mu gorąco. No, nie radził sobie i emocje brały nad nim górę. Jeden raz, jeden jedyny. Były zdecydowanie stonowane i tak. Nie myślał o tym, by się zacząć rozklejać. Prędzej rzuciłby się po prostu biegiem na granicę, ale... od tego też mógł się powstrzymać. Miał silną wolę. Nawet pod takim stresem potrafił myśleć w miarę trzeźwo. Jak na kogoś, kto w ogóle nie sięgał do tej pory po niczyją pomoc to radzenie sobie z problemami szło mu bardzo dobrze. Spojrzał na siostrę. No, to niech mu teraz coś powie. Cokolwiek. Lub zrobi coś. Skoro już chociaż trochę się otworzył przed nią...
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 16 (II)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Ciąża: nie
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-22, 00:37   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Skinęła delikatnie łbem i szła dalej.
- Też tak uważam. Dodatkowo mamy doświadczoną Medyczkę. Wiem, że jest w jej lecznicy bezpieczna - odpadła, nie patrząc się na liliowego wojownika. Myślała pointce bardzo często, nawet częściej, niż powinna. - Jesteśmy przyjaciółkami. Muszę się o nią, wiesz, martwić. Też chcę się o nią martwić...
Wysłuchała konkluzji kocura i zmarszczyła na chwilę brwi myśląc. Oczywiście, że byli wyjątkowi, nie było to poddawane żadnym rozmowom, bo tak było.
- To musisz się śpieszyć. Czerwona Gwiazdą należy do tych wiekowych kotów, kto wie ile jeszcze pożyje - odparła, spoglądając na liliowego brata. Zamyśliła się jeszcze chwilę, po czym rozdziabiła pysk. - Może nie wiedzieli, albo nie chcieli wiedzieć. Kociaki Czerwonej Gwiazdy od zawsze wychowywały się w Klanie Rzeki, więc wątpię aby nasz Klan cokolwiek o tym wiedział. Ale nie wiem, tak na prawdę. Może po prostu chcą zapomnieć o Błysku, nie tobie, więc udają, że nie wiedzą... w ogóle... nie spodziewałam się, że będziesz chciał mieć imię... po nim. Po ojcu - odparła z nieukrywaną niechęcią w stronę spłodziciela. Nie po tym, co wiedziała.
Patrzyła się na liliowego brata z szeroko otwartymi oczami. Analizowała każde jego słowo jak tylko mogła, ale nie wiedziała co zrobić. Co powiedzieć, jak pomóc. Więc po prostu stała i słuchała. Odsunęła się kilka kroków od Węża, a w jej głowie znów zaczęły się myśli, jak pomóc bratu.
- Owszem, trzeba. Ale... posłuchaj. Jako kociak uciekłam z obozu, mimo tego, że matka nam tłukła cały czas do głowy, że tak nie wolno, że musimy siedzieć w obozie, prawda? A ja i tak zwiałam. Więc Żubr nie zakazała wychodzenia z obozu, bo zawsze będzie ktoś, kto wyjdzie. Wiedziała o tym po prostu, pewnie widziała już niejedną taką sytuację będąc zastępcą czy wojownikiem. Rozumiem, że jesteś zły, smutny, zestresowany. Wiem też ile dla ciebie znaczy Cyprys. Widać, że jesteś z nią zżyty. Ale ona nie jest głupia, Żubrzyca wybrała ją na swoją zastępczynię z jakiegoś powodu. Nie pójdzie na pewno na psa sama, nie musisz się o to bać... - zamilkła na moment, spuszczając wzrok na śnieg między łapami. - Nie jestem najlepsza w pocieszaniu, przepraszam... ale... zaufaj im. Żubr i Cyprys. One wiedzą co robią - przynajmniej mam taką nadzieję. Chwilę później znowu nastała ciszy ze strony nowomianowanej. Świst i znowu przemówiła. - Czy... potrzebujesz miejsca dla siebie? Albo mam się do ciebie zbliżyć? J-ja... Nie wiem jak mam ci pomóc przepraszam - wyszeptała, kładąc po sobie uszy i mrużąc delikatnie oczy. Ona sama była teraz w żałobie, już tęskniła za Malinowymi Chaszczami. Chciała z nią łowić ryby, porozmawiać jeszcze raz... ale obudziła się za późno.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

Ostatnio zmieniony przez Nawałnicowy Ryk 2021-01-22, 00:38, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 30/200 (II)
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-22, 09:06   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Machnął delikatnie łbem w porozumieniu na jej słowa. Miał za dużo w głowie i szczerze powoli mu uciekało o czym mówili wcześniej. O Perkoz...? Chyba tak, bo przecież ona poszła do Medyczki. Jeśli nie, to trudno - i tak nie wypowiedział się więcej na ten temat, więc raczej nie zdradził się ze swoim roztrzepaniem. Jedynie posłał jej ciepły, ale krótko trwający uśmiech. Interpretować można było go co prawda różnie, ale na pewno nie w żaden zły sposób.
- Planuję się spieszyć. Jak akcja z psem się uspokoi, będę planował wyprawę - mruknął pod nosem. Oby skończyła się prędko, inaczej on pomoże psu wynieść się z tych terenów. Był w stanie zrobić coś z tym i ruszyć na niego choćby samotnie, co przed momentem krytykował. W każdym razie, poniekąd miało to sens - jeśli on pójdzie na zwierza, a nie jego mentorka, będzie miał pewność że jej nic nie będzie. To się jedynie dla niego liczyło. - Jestem niemal pewien, że każdy o tym wie. Z takich rzeczy zwykle są tylko większe problemy...
Skrzywił się w niesmaku.
- ... I Klan o tym nie chce wiedzieć. Stąd pewnie są nasze wielce przyjazne relacje, nie sądzisz? Gdyby ktoś zrobił to Żubr, pewnie czulibyśmy do tego kota równie wielki odraz, a przez to cierpiałby cały Klan - mruknął cicho, wzruszając barkami. Dla niego było to oczywiste. - Naprawdę, wierzę że jeśli ktoś w końcu weźmie sprawę w swoje łapy i porozmawia z ich władzą, może wreszcie wszystko się ułoży i nie będziemy się aż tak nienawidzić.
Na kolejne wydał z siebie cichy gardłowy pomruk. Nie znaczył on nic specjalnego, co najwięcej sygnalizował że Wąż zastanawia się nad odpowiedzią z tego niezbyt wygodnego pytania. Mógł być szczery i powiedzieć wszystko, a mógł po prostu skrócić informacje... Długo jeszcze patrzył na Nawałnicę, jakby upewniał się że może jej ufać.
- Imię ładne. Marudziłem już Cyprys, że takie chcę i... cóż, mam je. Poza tym, odkupuję winy. Jego i każdego innego Węża, jaki zawiódł swoich najbliższych - wyjaśnił krótko, nie będąc nawet pewnym czy dobrze dobierał słowa w tym wypadku. Po tym już tylko westchnął cicho, jakby chciał coś powiedzieć, ale zamilkł. Nie powie jej jeszcze o tym, że jest winny śmierci ojca. Za wcześnie. - Za Błyska najwidoczniej też muszę się starać. Nie wiem, nie przeszkadza mi to jak mam być szczerym. Będę w końcu kimś ważnym dla Klanów, w jakikolwiek sposób. Z takimi imionami dziwnym by było, jakbym znikł w niepamięci.
Odparł szeptem, ale ze swego rodzaju lekkością. Najwięksi zbrodniarze w jednym kocie, a to śmieszna sprawa! Byleby jeszcze tylko Wąż faktycznie nie poszedł ich drogą. Był nadal młody, różnie los mógł go pokierować. Ożywił się nieco bardziej na kontynuację rozmowy ze strony Nawałnicy. Trzepnął lekko uchem.
- Na parę dni po wyjściu z lecznicy uciekłem z Klanu na granice, gdzie poznałem pewną kotkę. Jesteś chyba drugim kotem, który ma tę widzę. Jeśli się ucieka, trzeba robić to z głową - posłał jej zawiedzioną minę. Ile to on rzeczy robił, o których nikt nie wiedział... I nikt pewnie się nie dowie, póki kocur im nie powie. Niemniej, to chyba mu na plus. Im więcej kotów pozna spoza Klanu, tym więcej sprzymierzeńców może zdobyć. Bardzo rzeczowe myślenie, ale przynajmniej praktyczne. - Co za tym idzie, nie jedno kocię może tak uciec. Jeśli jakiś dureń sam uda się na psa i będzie dorosły, trudno - oznacza to, że miał dobry powód do tego. Ale inne koty? Aronia na pewno by na psa poszła, gdyby miała na to szanse. Barwa...
Ścisnął szczęki, a jego zęby zazgrzytały. Zaraz po tym poluzował zacisk szczęk, by mówić dalej.
- Kocięta są głupie. Mogą próbować szczęścia, by udowodnić sobie i innym, że nic im nie będzie. Widziałaś sama, że młodzi się kręcili po ceremonii. Skąd mamy mieć pewność, że nic się nie stanie? - posłał jej baczne spojrzenie. Postawienie sprawy z innej strony było istotne, bo chyba każdy widział różnicę między Cyprys, a kłakiem na czterech łapach. - Nie wątpię w umiejętności naszej władzy. Wątpię w podejmowanie decyzji takich jak ta. Z psem się coś stanie. Na dniach. Zobaczysz.
Mruknął z determinacją, wypuszczając z nosa powietrze. Nie do końca dało się wyczuć co ma na myśli - najprędzej można było dojść myślami do tego, że Wąż po prostu się martwi o kolejne trupy, a nie planuje zabić psa lub chociaż go przegonić. Może to i lepiej, jakby myślała o nim w ten sposób, gdzie po prostu się zamartwia? Przynajmniej nie miałby kłopotów, gdyby innym powiedziała o jego planach - a im mniej kotów wie, tym lepiej. Cyprys bowiem pewnie stłukłaby Węża za same myśli o atakowaniu kogoś tak wielkiego i silnego, kto zabił jej Wilka.
- Nie potrzebuję pocieszania. Nie mamy się z czego cieszyć w tej chwili, jedynie z mianowania - i owszem, z tego się cieszę. Jedyne czego chcę, to ciebie. Gdzieś obok. Nie chcę, żebyś i ty zniknęła. Mam wrażenie, że każdego ostatnio tracę. Cyprys już ze mną nie ćwiczy, Tygrzyk jest po prostu niemiła - zrobił tu widoczną przerwę, by nie wspomnieć o ojcu. Nie lubił go, ale nie skłamałby mówiąc że go stracił. - Nie chcę, żeby tak było dalej.
Powiedział ciszej, ze skruchą. Jakby Nawałnica się odwróciła od niego, lub co gorsze - umarła - Wąż pewnie nie pozbierałby się już tak o. Wyłączyłby się z życia Klanu, lub w ogóle uciekłby gdzieś daleko, do Ptasznika.
- Możesz... się zbliżyć - spojrzał na nią kątem oka. Sam nie był tego przekonany, ale byli tu sami - mógł pozwalać sobie na "słabości". Jakby ktoś się tu pojawił, wtedy zacząłby się stresować o wiele bardziej. W końcu jest różnica między przytulaniem się dla otuchy, a przytulaniem się z uczuć. To pierwsze było dla Węża jak kara. Nie chciał innym pokazywać słabości. Nie był słaby. - Nie przepraszaj za wszystko. Nic mi nie zrobiłaś.
Dmuchnął nosem, kładąc po sobie lekko uszy. Przecież naprawdę nie zrobiła mu nic, po co przepraszała? Bała się reakcji brata? Rany...
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 16 (II)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Ciąża: nie
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-27, 09:23   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


- To dobrze. Nie wiemy, ile jeszcze księżyców przywódczyni Klanu Rzeki będzie żyć. Oczywiście, życzę jej jak najlepiej, nie, że chcę ją zabić czy cokolwiek, po prostu wszystkie Klany wiedzą, że jest ona najstarszą przywódczynią - mówiła spokojnym głosem, zerkając raz po raz na brata. - Powodzenia - powiedziała, posyłając kocurowi delikatny uśmiech, tak jakby zachęcając do spełnienia tego planu, oby tylko wypalił i wyszedł. Kto wie, może Czerwona Gwiazda nie będzie chciała się w ogóle spotykać na granicach z jakimś tam przychlastem z Klanu Gromu.
Na kolejne słowa brata orientalna westchnęła tylko, kiwając na boki głową.
- Wężu, ja na prawdę rozumiem, że chcesz naprawiać błędy innych. I to jest z twojej strony honorowe. Ale, popatrz. Klany teraz nie mają po co walczyć. Możemy się lubić, ignorować, cokolwiek, ale nie mamy po co walczyć. Mamy swoje własne terytoria, granice. Bronimy ich. Nie ma wielu przypadków przechodzenia przez granicę, ot, jakoś niedawno szczyl z Klanu Cienia wlazł na nasze tereny to Huraganowy Szum go oddaliła. Nie mniej jednak, wspieram cię w twoim pomyśle... ale nie wiem, czy Czerwona Gwiazda będzie miała, chociażby, siły aby przyjść na granicę... a może też nawet nikt nie wie o Błysku w Klanie Rzeki, tylko ich przywódczyni? Może nie chciała pokazywać tej informacji swoim dzieciom? Ja... ja bym przynajmniej tak zrobiła. Próbuję się postawić w jej sytuacji i ja bym zataiła tą informację najbardziej jak tylko mogę. I prawdopodobnie sama bym się z nim rozprawiła - mówiła powoli, kalkulując wszystkie słowa, które wypadały z jej pyszczka. Nie wyobrażałaby sobie mieć niechcianych kociaków. I żeby ojcem był kocur z innego Klanu, który jeszcze zrobił te kociaki wbrew jej woli. Przez skórę Nawałnicowego Ryku przebiegły zimne dreszcze. Nie, nic takiego się nie stanie, na pewno.
Na kolejne słowa kotka delikatnie się uśmiechnęła. Chwilę milczała, patrząc prosto, na teren, który był przed jej łapami.
- Cóż, ważne, że ci się podoba - mruknęła, patrząc na brata po chwili. - W końcu to twoje imię i ważne, abyś ty się z nim czuł dobrze. Ale nie musisz naprawiać błędów każdego, wiesz o tym? A po za tym, już jesteś ważny. Dla Klanu Gromu jesteś ważny, dla mnie jesteś ważny. A jeśli wszystko pójdzie jak po mojej myśli i się zgodzisz, zostaniesz zastępcą, nie będziesz musiał się martwić, że nie jesteś ważny dla wszystkich czterech Klanów - odparła finalnie, ostatnie zdanie mówiąc w żarcie, co mógł usłyszeć Wężowy Błysk, bo na końcu się zaśmiała. Posłała do liliowego delikatny uśmiech, chcąc go jakoś rozweselić.
Westchnęła ciężej na kolejne słowa zielonookiego.
- Zawsze były głupie. Nawet ja, czy nawet ty. Też byliśmy durnymi kociakami, które chciały by podbić świat. Nie mniej jednak, po to są matki w kociarni, aby jak najszybciej zawiadomić kogoś, że danego kociaka nie ma i po to są wojownicy, aby też bronili i pilnowali obozu. Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze, spokojnie - mruknęła niepewnie, kładąc po sobie uszy. Spojrzała się na bok, aby znowu kilka spraw przemyśleć.
"Z psem się coś stanie. Na dniach. Zobaczysz."
- Tylko uważaj na siebie. Nie chcę znowu stracić brata - miauknęła ponuro, patrząc się na Węża spod powiek. Gdyby straciła liliowego, zostałby jej tylko Karaczan, gdzie relacja między tym dwojgiem jest... powiedzmy, napięta z natury.
"Jedyne czego chcę, to ciebie. Gdzieś obok."
Zamrugała delikatnie na te słowa i spojrzała na swojego brata. Westchnęła cicho, ale nic nie odpowiedziała. Nie zamierzała co prawda znikać, jednak teraz nie wiedziała co powiedzieć. Przymknęła oczy i czekała. Na cokolwiek. Podniosła wzrok w momencie, w którym zaczął sypać mocniejszy śnieg, oblepiając tym samym jej ciało śnieżynkami. Podniosła tyłek po czasie i podeszła do brata. Przysiadła przed nim i wtuliła się w jego krótkie futro, opierając łeb na barku cętkowanego.
- Nigdzie nie odejdę, obiecuję. Nie zniknę, będziesz miał mnie przy sobie. Możesz na to liczyć - mruknęła, pocierając zimnym nosem o szyję wojownika. - Wiesz, Cyprys może nie mieć po prostu czasu, ale nie zaszkodzi przecież ją zaczepić i po prostu porozmawiać... z Tygrzyk. Nie wiem, nie znam jej za bardzo, prócz tego, że rozmawiałam z nią, jak byłam kociakiem - dodała, patrząc się na sypiący śnieg. Owinęła ogon ciaśniej wokół siebie, aby zapewnić sobie chociażby małą izolację od wszechobecnego zimna.
- Po prostu... nie wiem jak ci pomóc. Co powiedzieć. I za to przepraszam, bo wiem, że mogłabym coś zrobić, ale... nie wiem co - miauknęła cichutko, zamykając ciasno oczy. Chwilę to potrwało, ale po chwili wojowniczka podniosła swoją łapę i położyła ją na tej należącej do Wężowego Języka. - Jednak pamiętaj, że zawsze dla ciebie będę. Jeśli tylko czegoś będziesz potrzebował, pomocy, albo po prostu rozmowy... tylko ty mnie też nie zostawiaj, proszę.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 30/200 (II)
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-27, 20:37   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Siedział cicho, aż zaczęła mówić o wojnie. Na to zmarszczył nos, starając zrozumieć przekaz jej słów - a nie da się ukryć, Wąż nie był aż tak bystry kiedy był pod wpływem jakichkolwiek silnych emocji. Urywał kawałki zdań, a przyswajał sobie części, które bez kontekstu niekoniecznie łączyły się w sens ta jak powinny.
- Sugerujesz, że doprowadzę do wojny? - rzucił jej prosto, bez specjalnego zabarwiania głosu. Oczywiście, że musiała mieć coś w tym stylu na myśli, skoro mówiła mu o tym, że wojen nie ma, jest pokój i trwa sielanka. Hatfu, pokój bez wojen nie istnieje. Kiedyś na pewno będzie wojna, a dopiero gdy się skończy, wszyscy poczują pokój. Wtedy dopiero koty takie jak Wąż będą miały sens. Wszak on żyje tylko po to, by mój być Wojownikiem. By walczyć i pomagać Klanowi. Trzepnął ogonem. - Chcę z nią pogadać. Błysk zniknął. Chcę jej powiedzieć jedynie tyle, że Rzeka może liczyć na moją pomoc, jeśli kiedyś będzie w potrzebie. Zasługują na to. Szczególnie, że jak mówisz, Czerwona przeżyła swoje i zaraz się przekręci. Niech wie, że ktoś o niej myśli.
Na zdanie o kociętach się skrzywił.
- Wolę przekazywać innym najokrutniejszą prawdę, niż zatajać coś co może boleć. Jak byś się czuła, gdyby na łożu śmierci matka ci powiedziała, że jesteś owocem gwałtu, a myśl o twoim ojcu przyprawia ją o mdłości? Niektórzy nie lubią takich klimatów - ale tu nie był pewien. Ojcem byłby co najmniej najgorszym na terenie wszystkich Klanów, bo jego bezpośredniość była krzywdząca wobec kociąt. Poza tym, bywało że miał ochotę być względem nich brutalny, by "nauczyć je czegoś". Taki jest, nic na to nie poradzi - młodych nie chce i tak. - Zresztą duszenie czegoś w sobie zwykle sprawia, że ktoś czuje się gorzej. Jeśli będzie kazała mi się zamknąć i wyrazi niechęć względem rozmowy o to, uszanuję to. Nie będę się narzucał.
Wyjaśnił wzruszając do tego ramionami. Gdy Nawałnica skomentowała kolejną część jego wypowiedzi, skinął lekko głową.
- Chcę nim być - odparł, mając na myśli oczywiście wspomnianą rangę zastępcy. Zastanowił się - nie ma nic do stracenia. Bohaterem może być tak poza tym, raczej nic nie zapowiadało się by jego kariera w tym wypadku miała się przekreślić. - Inne Klany też będą mnie szanować. Prędzej czy później, ale zobaczysz. Nikt nie zapomni mojego imienia.
To dodał raźniej. Nie ważne co miałoby się stać, będzie dbał o to by stać się choćby legendą, o której każdy słyszał chociaż raz. Z jego charakterem o to nie było raczej trudno, tylko nie miał jeszcze okazji się pokazać innym w żaden sposób. W Rzece może się uda niedługo, ale reszta Klanów? Pieszczochy już pewnie o nim wiedzą, a przynajmniej na pewno te, którym może Ptasznik wspominał o liliowym. To już coś, czyż nie? Lubił myśleć sobie, że faktycznie gdzieś tam ktoś go zna i już o nim myśli. Wtedy gdyby miał takim kotom pomóc, z góry by wiedziały, że nie pomaga im byle kto.
- Słabo im to idzie. Byłbym w stanie wyprowadzić kocię z kociarni i nikt by się nie zorientował. A kto wie, czy jakbym go nie odprowadził to nie wykorzystałoby momentu i nie wyszło? - uniósł brew do góry, posyłając jej krótkie spojrzenie. Nie przekona go nic w tej kwestii, kocięta były zbyt mało pilnowane przez matki. Na kwestię psa wzruszył ramionami. - Jestem ostatnim który spieszy się do groby. Bez obaw. Wiem co robię.
Odetchnął cicho. Naturalnie, bał się trochę, ale... nie wycofa się z tego. Chciał coś z tym zrobić. Cokolwiek, by nie narażać innych. Nawet jeśli miałby zostać ranny, wolał to niż patrzeć na cierpienie innych, kiedy on bezczynnie siedział na miejscu i tylko stękał i jękał jak to mu źle z psiskiem.
Wtulił się w nią niemal od razu, kiedy ona w końcu oparła o niego łeb. Używał przy tym wyjątkowo więcej siły, ale jak wiadomo - czasem po prostu traci się wyczucie. Potrzebował kontaktu z innymi. Pragnął go jak wody czy jedzenia, a teraz - kiedy ograniczał kontakty - tym bardziej tego chciał. Odetchnął cicho po raz kolejny.
- Tygrzyk jest inna. Zmieniła się zupełnie, nie do poznania. Jest oschła. Niemiła. Szuka jedynie powodu do zaczepki, nic więcej - syknął cicho, marszcząc grzbiet nosa. Od jakiegoś czasu ciągle tylko się kłócili. - Ostatnio miała dobry humor, po czym jej pomogłem, poszliśmy się przejść i... nagle humor jej minął. Przy mnie.
Skrzywił się w niesmaku. Niemiłe, nie? Skoro rzekomo go lubiła, mogła nie być... cóż, taka. Nawałnica znowu zaczęła mówić o tym, że mu nie pomoże bo nie wie jak, a on po prostu mógł siedzieć cicho i patrzeć. Ile razy by nie powiedział, że nie szkodzi, pewnie nic by to nie dało. Gdy poczuł jej dotyk, skierował na nią wzrok, który do tej pory miał zawieszony na ziemi.
- Liczę na to, że w razie kryzysu mojej świetności pomożesz mi wrócić na równe łapy - mruknął spokojnie, kładąc po sobie uszy. - Mówię co popadnie. Wrogów nie chcę, i ty pewnie też nie, bo skoro jesteś pewna, że w przyszłości mam być twoim zastępcą, powinnaś mi pomóc dbać o wizerunek.
Szczerość była dobra. Cenił ją sobie, każda jego wypowiedź była przepełniona najszczerszymi myślami jakie przechodziły mu przez łeb. Jeśli ktoś miał problemy z tym, że po prostu nie okłamywał innych, to... nie problem Węża. Jednak wrogowie faktycznie mu się nie przydadzą.
- Mam nadzieję, że nie opuścisz mnie w wypadku kiedy inni będą się odwracać? - uniósł brew do góry, przyglądając się jej badawczo. Takiej rozmowy potrzebował. To jest pomoc. Nie inne rzeczy. Obietnice i zapewnianie w tej chwili były jedynym, co mogło dać nadzieję liliowemu.
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 16 (II)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Ciąża: nie
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-27, 22:09   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


- Nie o to mi chodziło. Odnosiłam się do twoich słów o relacjach międzyklanowych, niczego takiego nie powiedziałam - miauknęła miękko, patrząc się na Węża spod zmrużonych powiek. Po chwili się delikatnie uśmiechnęła do kocura. - Rozumiem. To honorowe z twojej strony, ale pamiętaj, aby czasami odpocząć, co nie - zamruczała ciepło, marszcząc delikatnie brewki. - Wierzę w ciebie i wiem, że ci się to uda - dodała jeszcze, posyłając mu delikatny uśmiech.
Zamyśliła się na kolejne słowa brata i spojrzała gdzieś dalej. Zmarszczyła brwi, potrzebując na ten aspekt rozmowy trochę więcej czasu.
- Ja bym ją zrozumiała. I ją bym wspierała w tej decyzji. To jest okropne przeżycie. Nawet bym się nie złościła, wiesz? Ale dobrze, że będziesz podchodzisz do tej sprawy na spokojnie i z respektem... jeśli będziesz chciał, to będę mogła iść z tobą na granicę z Klanem Rzeki. Ale tylko jeśli będziesz chciał - zaproponowała, patrząc się na kocurka z uśmiechem.
"Inne Klany też będą mnie szanować. Prędzej czy później, ale zobaczysz. Nikt nie zapomni mojego imienia."
Te słowa delikatnie zaniepokoiły Nawałnicę. Odchrząknęła i spojrzała się trochę dalej, milcząc. Nie wątpiła w to, ale nie chciała, aby kocur chciał zostać legendą idąc po... trupach. Albo gorzej. Dlatego nie odpowiedziała. Po prostu słuchała dalej tego, co mówił jej brat.
- To co ty na to, że jak my będziemy u władzy ustawimy przy kociarni parę wojowników na straży, co? - podniosła wyżej jedną brew z krzywym uśmiechem. Chciała jakoś rozluźnić Węża, był strasznie... spięty. Tym wszystkim. Skinęła delikatnie na kolejne słowa liliowego. - Ufam ci.
Czuła jak brat się w nią wtula, mimo tego, że mocno. Oparła głowę na jego barku i zamruczała cicho i gardłowo. Siedziała w ciszy, dopóki kocur się nie odezwał. Wysłuchała dokładnie tego, co zielonooki miał do powiedzenia na temat Tygrzyk. Zmarszczyła delikatnie brwi.
- Może ma jakieś problemy i tak odreagowuje? Nie wiem i nie zmienia to faktu, że nie powinna odreagowywać na, cóż, tobie. Mam nadzieję, że wasza relacja się poprawi - odparła spokojnie, patrząc się na pruszący śnieg. Kocica podniosła wzrok i polizała brata po szyi dla uspokojenia. Westchnęła cichutko i słuchała dalszych słów brata.
- Oczywiście, że ci pomogę. Ale też nie rób sobie za wielu wrogów, bo nie będę miała aż tyle czasu, aby ciebie bronić! - zaśmiała się, po czym spojrzała się bystrymi ślepiami na kocura. - Nie odwrócę się od ciebie. Zawsze dla ciebie będę, aby ci pomóc, aby z tobą porozmawiać. Obiecuję.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

Ostatnio zmieniony przez Nawałnicowy Ryk 2021-01-27, 22:11, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 30/200 (II)
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-27, 23:52   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Trzepnął uchem. On rozumiał po swojemu, ale niech jej będzie. Nie miał zamiaru się wykłócać, szczególnie że wycofała swoje ewentualne zarzuty. Nie wątpił w to, że kiedyś mógłby wywołać wojnę. Ze swoimi poglądami, nastawieniem? Każdy mógłby się mu rzucić do gardła. A on by temu przyklasnął, na pewno.
- Chciałem iść ze Sroką... Wiesz, to mój przyjaciel. Jeśli coś się stanie, chcę być u jego boku a ciebie mieć bezpieczną tu - rzucił z absolutną powagą. Czy to miało sens? Raczej... chyba tak. Przyjaciel zapewniłby mu komfort i by go uspokajał, a ktoś ważny - jak siostra - byłby bezpieczny. Oczywiście, zdrowie Sroki było ważne, ale... no... chciał iść z nim, tyle. Po prostu chciał jego. - Aczkolwiek na granicę możesz nas odprowadzić. Przynajmniej będziesz wiedzieć, że poszliśmy i nic nam nie ma. Jakbyśmy długo nie wracali, to też będziesz wiedzieć że byliśmy już na terenach. Poinformujesz wtedy choćby Cyprys. Wiem, że ona by nie pozwoliła tak po prostu mi tam być.
Odparł z pewnością, ciepłością w głosie. Cyprys by go broniła. Zawsze. Pewnie po wyciągnięciu z opałów wybiłaby mu łapę ze stawów, ale to już szczegół. Zrobiłaby to pewnie z czystej troski.
Na propozycję o wprowadzeniu zmian niemal od razu przytaknął głową. Oczywiście, że starałby się takich rzeczy pilnować! I wszystko lepiej by rozplanował, niż jak jest teraz. Byłoby... bezpieczniej. Logiczniej.
- Na wejściu do obozu też. I w każdym innym ważnym miejscu. Lecznica chociażby - mruknął ze swego rodzaju radością. Jemu widziało się bezpieczne, zorganizowane miejsce. Lubił takie rzeczy, a gdyby miał prawo coś takiego wprowadzać... byłoby po prostu fajnie. - Wiesz, żeby chorzy mieli spokój.
Na słowa o zaufaniu uśmiechnął się lekko. Potem jednak komentarz o Tygrys go... ech, szkoda gadać. Skrzywił się znowu w grymasie.
- Nie wiem co z relacją będzie. Nie będę szanował niesłusznych osądów - odparł gorzko, marszcząc grzbiet nosa. Miał swoją cierpliwość. W końcu skrzywdziłby kotkę, gdyby ciągle na niego tylko krzyczała i nic więcej. Słuszne uwagi były w porządku, jeśli były stosownie wypowiedziane. Jednak po prostu wrzaski o nic? Spontaniczne? Nieakceptowalne.
Na miły gest i jeszcze milsze słowa się rozluźnił, wypuszczając z płuc powietrze. Jest dla niego. I będzie. Na zawsze. To mu wystarczyło. Jako kot słowny, obietnice traktował śmiertelnie poważnie, więc liczył na to że i Nawałnica nie zdradzi go nagle.
- Tym mi pomogłaś - odparł krótko, raz jeszcze delikatnie się do niej przytulając. Może i było to bez większych uczuć, ale... siostra nie jest głupia. Wie, kiedy brat jest szczery i mówi coś serio, a kiedy tylko rzuca słowa na wiatr. Prawda? - Chciałem od ciebie tylko tego. Wygadać się i mieć pewność, że nigdy nie znikniesz.
Dodał po chwili. Potem spojrzał na nią, strosząc uszyska do góry.
- Jeśli ty chcesz o czymś mi powiedzieć, również możesz. O czymkolwiek - zaczął spokojnie, oblizując się po pysku. Dużo mówili. - Jeśli jednak nie, możemy powoli zbierać się do powrotu. Poszlibyśmy polować, ale... pies.
Skrót myślowy, wzruszył ramionami. Nie mogli, to niebezpieczne. Jeszcze wywęszą kundla i skończą jak ich ojciec lub brat Cyprys.
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 16 (II)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Ciąża: nie
Multikonta: Rysi Pomruk (KW), Mleczna Struga (KC) | Żbikowa Łapa (nkt)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-28, 13:01   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Podniosła delikatnie brew na tłumaczenie się brata, a zaraz potem - delikatnie uśmiechnęła. Parsknęła cicho, mrużąc oczy.
- Nie tłumacz się, bo to nie ma sensu. Po prostu chcesz być z nim sam na sam, rozumiem - posłała mu delikatny uśmiech, mrużąc delikatnie oliwkowe ślepka. Po chwili do łba Nawałnicy wpadło pytanie, tylko czy odpowiednie... nie. Na razie nie. Przechodzimy dalej.
- A ja żartowałam. Chociaż... może przy bardziej niebezpiecznych sytuacjach, jak teraz ta z psem... straż przy wejściu mogłaby być dobrym pomysłem. Aby dwójka kotów pilnowała wyjścia, a druga dwójka ogółem strzegła obozu. Nie wiem, nie będę sobie jeszcze tym zaprzątać głowy - mruknęła finalnie, patrząc się na niebo. Było jasne i prawie paliło w oczy. - Co do chorych, to wydaje mi się, że medyk wraz z terminatorem dają sobie radę. Wydaje mi się, że straż przy wejściu do lecznicy mogłaby ich tylko jeszcze bardziej zestresować, a to nie jest wskazane, kiedy jeszcze się leczysz. Tak uważam, ale nie wiem, nie jestem medykiem.
Na temat Tygrzyk kocica zdmuchnęła nosem, ale skinęła finalnie delikatnie łbem.
- Rozumiem - odparła po prostu i spojrzała się gdzieś dalej. Westchnęła cicho, a do jej płuc napłynęło zimne powietrze.
Piaskofutra zamruczała ciepło na słowa brata i na jego delikatne przytulenie. Zmarszczyła brewki, ale była szczęśliwa. Cieszyła się, że miała w bracie wsparcie, niczego więcej nie potrzebowała. Potrzebowała po prostu raz na jakiś czas porozmawiać.
- Nie mam o czym mówić. Martwię się o Perkoz i jest mi... przykro z powodu śmierci Malinowych Chaszczy. Jeszcze Huraganowy Szum, dawno jej nie widziałam, a to były pierwsze koty, które poznałam... a z Malinowymi Chaszczami chciałam się nauczyć łowić ryby... miała mnie nauczyć i to po prostu... boli - mruknęła kładąc po sobie uszy i zamykając oczy, aby zaraz nie wylać kolejnej salwy łez. - A Perkoz... ona jest taka delikatna. Boję się, że ktoś jej coś zrobi, coś złego, a mnie nie będzie, aby jej pomóc - powiedziała jeszcze ciszej, opierając głowę o bark brata. Martwiła się o nią jak o nikogo innego. Chciała ją bronić, ba! czuła, że musiała ją bronić. Westchnęła cicho i oderwała głowę od liliowego futra.
- Chyba jednak musiałam się wygadać... ale wracajmy. Zaczyna mi być zimno i chyba zaraz się z tego zimna rozpadnę - uśmiechnęła się delikatnie do brata i odsunęła, aby wstać i wytrzepać futro ze śniegu w kilku, nagłych ruchach. Zaraz spojrzała na Węża, czekając, aż on wstanie i będzie iść z nią z powrotem do obozu. Chciała się przespać w ciepłym legowisku... szkoda tylko, że nie będzie miała przy sobie pointki.
_________________
g e t  d o w n
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-

  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 30/200 (II)
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-28, 13:33   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Grunt, że rozumiała. Serio dziwnym było tłumaczenie się z czegoś takiego. No, akurat Wąż zasługiwał na męsko-męskie wypady. Zwykle kręcił się wśród płci przeciwnej, więc fakt że ma Srokę był dla niego po prostu zbawieniem. Karaczan był również przyjemny do pogadania, ale na pewno nie wziąłby go na wyprawę. Nie ważne jak lubiłby brata, ten był zbyt... nieposłuszny. Wąż lubił mieć wszystko pod kontrolą, a gdy ktoś wyrywał się mu z tłumu był po prostu niezdatny dla niektórych rzeczy.
- Ja nie żartuję. Gdy dojdę wreszcie do władzy, zrobię wszystko by Klan był o wiele bardziej bezpieczny. By nikt nie ginął w tak przykry sposób jak ci ostatni. O ile to w ogóle wyjdzie, bo strażnicy mogą być tak żałośni, że lepiej by ich w ogóle nie było - wzruszył ramionami. Jemu śnił się taki Klan, silny, chroniony, gdzie każdy czułby się bezpiecznie. Generalnie, dużo by starał się zmienić jeśli chodzi o bezpieczeństwo, bo w odróżnieniu od Żubrzej Gwiazdy, zakazywałby dalekich spacerów kiedy grasuje po okolicy wielkie kundlisko. - Wyjdzie z czasem. Do tego mamy jeszcze sporo księżyców, więc faktycznie, nie ma się co zastanawiać nad tym póki co.
Dodał ostatecznie, wsłuchując się już w jej ostatnie słowa. Te o Perkoz, o śmierciach, o łowieniu ryb. Skrzywił się lekko, bo chociaż on takich problemów nie miał - rozumiał, że siostrę takie rzeczy mogą męczyć nawet bardziej niż te rzeczy, które gnębią Węża. Westchnął cicho, delikatnie liznął jej polik.
- Sam nie wiem jak mi idzie łowienie, ale jak się rozciepli, możemy razem się przejść i coś zacząć łowić. Nie zastąpię ci pustki po nikim nigdy, ale mogę chociaż postarać się nauczyć cię czegoś, czego ktoś inny nie zdążył - odparł spokojnie, mrużąc delikatnie ślepia. Dla niego to nie problem, sam wtedy nauczyłby się tego jak to robić, a z siostrą po prostu spędziłby przyjemnie czas. Miłe z pożytecznym, nie? - Co do Perkoz... Nie bój się. Włos jej z ogona nie spadnie tak długo jak jestem żywy. Obiecuję ci, że ktokolwiek ją skrzywdzi, będzie się musiał liczyć ze mną.
Zaznaczył wrogo, wypinając pierś do przodu. Nie zabiłby nikogo rzecz jasna! Ale jakby zdzielił łapą, to ślad by został i bolałoby długo. Był dość silny, a do tego wiedział dokładnie gdzie celować by ktoś poczuł, ale nie miał większych komplikacji.
- Dobrze, że się wygadałaś. Jesteśmy kwita, nie? Jak kiedyś będziesz potrzebować pogadać, zawsze znajdę czas - mruknął spokojnie, zaraz po tym wstając i otrzepując się. Gdy się odwrócił, pacnął lekko siostrę czubkiem ogona w nos. - Chodź.
Mruknął krótko, po czym ruszył do obozu. Minimalnie się mu polepszyło, fakt. Byleby nic nie pogorszyło tego stanu znowu.

//z/t x2 :piona:
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
Ostatnio zmieniony przez Wężowy Błysk 2021-02-11, 19:29, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-16, 18:37   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


###


Po konfrontacji ze Szkiełkiem, Wąż był w sumie w nijakim nastroju. Jak podobała mu się ta prywatna przepowiednia dla niego samego, tak nie był przekonany do prawdziwości słów kota, który rzekomo widział przyszłość i postanowił zbliżyć się do Sroki. Skoro wiedział tak dużo, powinien wiedzieć że czarno-biały kocur nie lubi bliskości. Co jeśli kłamał? Nie mógł. Wąż musiał dokonać wielkich czynów, jak no kota takiego jak on przystało.
Jodłowa Skarpa okazała się być chyba jego ulubionym miejscem do ogadywania różnych kwestii, czy to stresujących, czy ogólnie takich o przyszłości. Ostatnio gadał tu z siostrą, teraz przywlókł tu przyjaciela. Siadł ciężko na ziemi, patrząc w dół przez moment, jakby zbierał wszystkie myśli.
- I co? Idziesz próbować być medykiem? - rzucił w końcu, neutralnym tonem głosu. Nie miałby nic do tego. Jakby Sroka to postanowił, Wąż by temu przyklasnął. Ze swoim stylem życia dobrze by nawet było, jakby ktoś znał się na medycynie i zawsze był mu w stanie pomóc. Oczywiście, tego wpierw wprost nie powie. Nie chciał sugerować mu żadnych wyborów. Niech sam powie co myśli na jakiś temat.

//Sroka!!!! :lgbt:
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Srocza Łapa
Terminator



Klan:
grom

Księżyce: 18
Mistrz: Błękitna Toń
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr
Ojciec: Chłodny Nos
Multikonta: Jad [kw] Trzask [s]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-17, 12:49   
   Wygląd: Srocza Łapa jest wysokim, chudym terminatorem o czarnym długim futrze z białymi znaczeniami na skarpetkach, brzuchu, szyi oraz część pyska. Ma on bursztynowe oczy, krótkie uszy oraz bardzo cieniutki ogoni.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=432653#432653


Był przy nim bezpieczny. Tak, choć wcześniej raczej by się nad tym nie zastanawiał, teraz dostał potwierdzenie. W każdym razie miło było że Wąż odgonił od niego Szkiełko. Ciekawe czy pognał by Gryzącą Łapę? Ten terminator był znacznie bardziej niebezpieczny i w tym przypadku obrona zdecydowanie poprawiła by mu nastrój.
Wracając jednak do świata materialnego, cętkowany wojownik zadał pytanie.
- Raczej nie. Choć zastanawiałem się długo przed spotkaniem Szkiełka, to raczej nie. -
Zabrzmiała jego odpowiedź.
  Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 70/100 | MED.EXP: 0/100
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 16 [II]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Schlatt [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-02-17, 13:25   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Bardzo krótkie i wymowne, jak Sroka miał w zwyczaju mówić. Skinął delikatnie głową na jego słowa. Rozumiał to, sam nie chciałby być medykiem, ale to bardziej ze względu na to że po prostu byłoby to okropnie nudna robota. Jakby był medykiem, to byłby takim który kopie tyłki i nadal walczy. A potem leczy się sam.
- Możemy zawsze znaleźć kogoś i pobierać nauki. Kiedyś interesowałeś się ziołami. Nie musisz być medykiem i znać to wszystko. Truskawka jest jaka jest, a Wieczór to miękki... sam wiesz co. Mógłbyś pomagać mi czy Barwie - rzucił jednostajnym, chrapliwym tonem głosu. Nie zachęcał nadal, rzucił to jako propozycję bardziej w eter, niżeli do Sroki. Jeśli nadal będzie niechętny - to nie. Skoro Wąż miał uzbierać sobie wojowniczą trupę, to będzie musiał wśród nich posiąść kota o umiejętnościach medycznych. - Będę kimś wielkim. Nie wiem co zrobię. Słyszałeś go? Moje nie było gadaniem o byle czym. To było przepowiednią. Ostatnie słowa były zbyt niejasne, by było to byle gadanie jakiegoś ćpuna.
Tu powiedział, ciszej. Łamliwiej. Nie wiedział sam jak interpretować słowa kota, a innej interpretacji by nie przyjął. Może to jest to, co miał robić by być takim jak zażyczyła sobie tego Cyprys? Może w ten sposób będzie wielki, przyniesie jej chwałę i dumę. Jak naprawi wszystkie niedoskonałości.
_________________

I fear not the weather, I fear not the sea
I remember the fallen, do they think of me?
When their bones in the ocean forever will be
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 110/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 14