Poprzedni temat «» Następny temat
Jodłowa Skarpa
Autor Wiadomość
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 49 [I]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: huh
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-01, 21:02   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Ucho wojowniczki lekko drgnęło gdy pysk burego kocura wykrzywił się w przebiegłym uśmiechu. Cóż dziwnego było w tym, że interesowała ją czyjaś niekompetencja? Tym bardziej, że istniała szansa na to, że sama wcześniej ja zauważyła i teraz właśnie miała otrzymać dowody od kogoś, kto być może wie więcej niż ona. Kuni Syk ukończył trening pod okiem Króliczego Susu, którego Cyprys nie lubiła i uważała za szczurzą wywłokę, a do tego leniwą! Nie miała jednak zbyt wielu namacalnych dowodów na winę białego kocura; to, że nie widziała go przy stosie czy na polowaniach nic nie znaczyło. Dlatego też zareagowała tak a nie inaczej, a zresztą - kto by nie zareagował? Chyba dla każdego szanującego się wojownika taka informacja jest ważna. Klan był ja jeden organizm, gdy jeden z organów nie działa - wszystko inne się rozpada. Pozbywanie się słabych i leniwych jednostek sprzyja pracy pozostałej części klanu. Jeżeli ktoś nie szanuje współpracy należy go usunąć. W klanie Gromu nie było miejsca na darmozjadów. Nie kiedy srebrzysto-miodowa może coś na to poradzić. Trzmiela Gwiazda na pewno nie będzie zadowolony z wieści, że jeden z jego wojowników nie wypełnia swoich obowiązków jak należy. Smutnym było to, że odkąd zmarł Kwaśny Pysk i zaginał Ukruszony Kieł, klan zaczął się sypać.
- Nie zaskoczyłeś mnie. - rzuciła oschle, lekko przekrzywiając łeb na bok, nie odrywając spojrzenia od burego wojownika. A więc Króliczy Sus. Wsłuchała się dokładnie w to co przekazywał jej chwile wcześniej bury kocur i prychnęła cicho pod nosem ze słyszalną kpiną. A więc nie tylko ona zauważyła brak białego kocura przy stosie. Co do podejrzeń o odhaczenie treningu na styk nie miała pewności; Żubrze Gardło się tym zajmowała, może i ona coś podejrzewała i już poinformowała o tym przywódce? Kto wie. - Coś jeszcze robił, a może raczej nie robił? - uniosła nieco wyżej brew, pochylając się nieco do Kuniego Syku, mrużąc przy tym ślepia wyczekująco. To było zdecydowanie za mało, a do tego; połowę z podanych informacji sama wiedziała i zaobserwowała. Potrzebowała czegoś nowego, mocniejszego. Dlatego tez czekała aż kocur rozwinie; a wyglądał jakby z przyjemnością by jej to wszystko wyśpiewał. No - niech zatem śpiewa, scena jest jego.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 14 [I]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Ahab [P], Ognista Łapa [KG], Tojadowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-08, 19:35   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Zgodnie z zapowiedzią, Wąż po nocnym czuwaniu - i odpoczynku - zgarnął Nawałnicę ze sobą na spacer. Jego determinacja i złość przez noc nieco opadły, ale gołym okiem dało się zauważyć jak nadal szargają nim nerwy. Mówił ciszej, wolniej, zdawał się myśleć przed mówieniem - co z reguły było niezauważalne, bo rzucał każdą myśl przed siebie bez żadnego zastanowienia. Jego ogon ruszał się czasem na boki, a oczy miał pozbawione wesołości, jaka była w nich zawsze. No generalnie, nie trzeba było być nie wiadomo kim by zauważyć, że Wężowi coś leży na sercu. Jak po pogrzebie ojca dalej jakoś się trzymał, tak teraz już zdecydowanie nie umiał.
Gdy dotarli tu, nie było dużo lepiej. Całą drogę coś tam pomrukiwał i starał się mówić, ale nie było w tym tego... czegoś? Co zawsze było w głosie kocura. Wzdychał, chuchał, dmuchał, aż wreszcie się zatrzymał i rozejrzał po okolicy jakby chciał się upewnić, że nikogo z Gromu poza nimi tutaj nie ma.
- Jak się czujesz po mianowaniu? - rzucił krótko, zaczynając konkretną rozmowę od tego. Zaraz przejdzie pewnie na gorsze tematy, ale nie chciał od razu przelewać swojej frustracji na siostrę... o ile to zrobi. Nie chciał być miękki, ani nie chciał czasem pokazać że jednak nie radzi sobie ze wszystkim. Powinien sobie radzić - był już wielkim kocurem, a nie kociakiem. - Nowe imię się podoba?
Zrobił parę kroków przed siebie, przyglądając się odciskom swoich łap we śniegu. Zaraz machnął lekko ogonem, spojrzał na nią zza ramienia. Nie potrzebował nagłych i szybkich odpowiedzi, ale po prostu potrzebował towarzystwa. Generalnie zielonooki lubił być przy kimś, a ostatnimi dniami różnych kotów zamiast przybywać to mu ubywało. Siostra praktycznie była jedną z jego jedynych desek ratunku, bo jak jej się nie wygada, to zostanie mu Sroka... któremu też zresztą nie chciał zbyt truć. Trudne to dorosłe życie, bez kitu.
- Mi by się podobało wszystko bardziej, jakby Cyprys mnie wtedy słuchała. Na pogrzebie. Mówiłem jej, żeby nie puszczała wojowników, bo stanie się coś złego - mruknął nagle, odwracając szybko łeb. Nie chciał się spotkać z Nawałnicą wzrokiem. Był zirytowany. Zły. Jak kochał Cyprys niczym matkę, tak to że go nie posłuchała było dla niego drażniące. Nie miał jej nadal za złe... ale i tak - gdyby nie to, jej brat wciąż by żył. Ph.

//Nawałnica :ha:
_________________

In the midnight hour, she cried more, more, more
With a rebel yell she cried more, more, more
In the midnight hour babe more, more, more
With a rebel yell more, more, more
More, more, more!
Ostatnio zmieniony przez Wężowy Błysk 2021-01-08, 19:36, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 2 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 145/150
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 14 (I)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Ciąża: nie
Multikonta: Rysia Łapa (KW), Mleczna Struga (KC), Żbikowa Łapa (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-08, 20:25   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Oczywiście, że się zgodziła na spacer z bratem. Widziała, widziała doskonale, że ten czuł się... cóż. Niespecjalnie dobrze. Było to widać, no i też w końcu byli rodzeństwem, to się po prostu wie. Patrzyła się na liliowego z pewnym smutkiem, ale nie chciała aż tak tego okazywać. Dreptała obok niego, raz po raz spoglądając na brata. Kiedy usłyszała nagłe pytanie kocura zmrużyła oczy.
- To niepodobne do ciebie zadawać aż tak nagłe i proste pytania - odparła i przybliżyła się do kocura. Jej oczy pokazywały wszystko, co siostra może czuć do swojego najdroższego brata. Troska, miłość, strach. To wszystko się teraz kotłowało w sercu kremowej.
- Trochę martwię się o Perkoz, ale u niej już jest... dobrze. A nowe imię... tak. Podoba mi się. A tobie, Wężu? - mruknęła, spoglądając na brata. Trudno było dla niej zwracać się Wąż do kocura, ale w końcu nie chciała sprawić, aby wojownik się poczuł źle. Nie chciała go jeszcze bardziej kopać, i tak już leżał. Gdy liliowy posłał jej spojrzenie Nawałnica westchnęła i podeszła do wojownika. Przyłożyła pysk do jego szyi, aby się przytulić. Potrzebował tego. Ona też. Słysząc kolejne słowa przytuliła się mocniej do futra Węża. Nie wiedziała nawet co powiedzieć, po prostu stała wtulona w miękkie futerko Węża.
- Wiem. Jestem pewna, że ona też wie... Ale nie możemy już nic zrobić Gło-... przepraszam - położyła po sobie uszy i odsunęła się od brata, patrząc trochę dalej. Nie chciała go nazywać Głośnym, a i tak to zrobiła... idiotka.
_________________

Get out our way or join in the riot
Hear
the sirens? Quiet (shh!)
everything is burning and I love it
Sit and watch the world until it's nothing
s c a r e d
of going out into the public
we're the kings now
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 0/200
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 14 [I]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Ahab [P], Ognista Łapa [KG], Tojadowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-08, 21:12   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Na jej uwagę na moment zamilkł, wzrok kierując na ziemię. Proste pytania? Przesadza... Przecież były zwykłe, takie jak zawsze. Co nie? Spojrzał na nią, dopiero gdy się zbliżyła. Jej oczy sprawiały, że czuł się ciężej niż do tej pory. Choćby nie wiadomo co robił, raczej nikt inny tak na niego nie spojrzał jeszcze nigdy. Sam nie wiedział czy to dobrze, czy źle że się martwiła. Z jednej strony go to cieszyło, że dla kogoś coś znaczył i nie był lubiany tylko tak o, bo był śmiesznym pajacem, a z drugiej... no, sprawiał jej przykrość. I chociaż szczerze był smutny, szybko posądził się o zabawę uczuciami innych. Speszony wbił wzrok w ziemię, jakby śnieg miał mu odebrać nagle wszystkich win i kłopotów.
- Perkoz wydaje się być zbyt stabilna, żeby jakiś stres ją pokonał. Nawet jak parę dni byłoby jej źle - jestem pewien, że wróci do życia Klanu silniejsza. Zdajesz się ją bardzo lubić tak swoją drogą... więc ma po co się jej polepszać - wzruszył lekko barkami. Sentymentalność nie sprawia, że ktoś nagle staje się zdrowy i silny, ale chyba łatwiej było tak myśleć każdemu. Nie dość, że wtedy koty mogły zacisnąć więzi, to jeszcze gdzieś z tyłu głowy czuło się, że można pomóc innym po prostu tym, że się dla nich jest. - Nazywam się po ojcu i jakimś zbrodniarzu. Szczerze? Czuję się z tymi imionami świetnie. Przynajmniej Grom i inne Klany zobaczą, że nasze pokolenie jest inne od wcześniejszych. Wiesz co zrobił Błysk, prawda? Kiedyś chcę iść oficjalnie przeprosić Klan Rzeki. Zarzec się, że będę w razie czego do ich pomocy. Mam wrażenie, że nikt u nas się tym nigdy specjalnie nie przejął...
Westchnął cicho. Cyprys mówiła o sytuacji z obrzydzeniem, głównie do Klanu Rzeki i jej Przywódczyni. Nie miał jej tego za złe - nie miał nigdy Cyprys za złe. Po prostu go to dziwiło, nie rozumiał tego i chciał wziąć sprawy we własne łapy. W najgorszym wypadku sąsiedzi będą mu kazali wracać do siebie i tyle. Coś się przez to stanie? Absolutnie nie.
Nagle poczuł jak Nawałnica przytula się do jego szyi. Wąż otworzył wpierw szerzej oczy, ale nie zareagował specjalnie. Stał i patrzył się w przestrzeń, wypuszczając z nosa kłęby pary. Nie wiedział jak reagować, ani co mówić. Było mu źle, a czułość w tej chwili działała na niego okropnie. Chciał płakać - z nerwów, które z sekundy na sekundę coraz bardziej nim targały. Odetchnął jedynie ciężej, wtulając łeb w futro kotki.
- Mam wrażenie, że nie wie. Że myśli, że był to przypadek - mruknął pod nosem, ściągając niezadowolony brwi. Trzepnął lekko ogonem. I znowu, i kolejny raz, powoli opuszczając uszy. - Co jeśli ten pies przyjdzie bliżej? Jeśli znajdzie Klan? Jeśli ktoś znów na niego wejdzie?
Rzucił prędko, odsuwając delikatnie łeb od siostry. Teraz do odmiany nie brzmiał jakby był wściekły, tylko szczerze przejęty. Owszem, mógł próbować coś na to zaradzić, ale co on sam mógł zrobić? Nic tak szczerze. Mógł próbować zorganizować wyjście na psa, ale to mogłoby być po prostu misją samobójczą.
- Martwię się o Klan. Jeśli Wilk zginął, a pies przypatoczy się gdziekolwiek indziej może skończyć tak samo. Żubr i Cyprys powinny zabronić wyjść daleko. Mówienie, że nam nie zabronią a jedynie odradzają to głupota. Psa trzeba się pozbyć czym prędzej, skoro one nic z tym nie chcą robić... - mruknął pod nosem, siadając na ziemi. Wzrok nadal kierował na nic konkretnego, wiedząc że może spotkać się z dezaprobatą lub złością siostry. Taki już mechanizm obronny sobie wyrobił. - Byłem... na Granicy. Jakiś czas temu. Co by się stało, gdybym wpadł na psa? Było to przed naszym ojcem, ale skąd możemy wiedzieć od kiedy ten kundel się tam kręci? Tch...
Machnął lekko ogonem. Niech wie, że łazi gdzie się da. Nic nie zrobi z tymi informacjami i tak, taką miał przynajmniej nadzieję. Teraz to przemawiał przez niego jedynie stres.
- Co jeśli Cyprys tam pójdzie? Na psa? Sama? - rzucił krótko i szybko. Czuł jak mimo zimna robi się mu gorąco. No, nie radził sobie i emocje brały nad nim górę. Jeden raz, jeden jedyny. Były zdecydowanie stonowane i tak. Nie myślał o tym, by się zacząć rozklejać. Prędzej rzuciłby się po prostu biegiem na granicę, ale... od tego też mógł się powstrzymać. Miał silną wolę. Nawet pod takim stresem potrafił myśleć w miarę trzeźwo. Jak na kogoś, kto w ogóle nie sięgał do tej pory po niczyją pomoc to radzenie sobie z problemami szło mu bardzo dobrze. Spojrzał na siostrę. No, to niech mu teraz coś powie. Cokolwiek. Lub zrobi coś. Skoro już chociaż trochę się otworzył przed nią...
_________________

In the midnight hour, she cried more, more, more
With a rebel yell she cried more, more, more
In the midnight hour babe more, more, more
With a rebel yell more, more, more
More, more, more!
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 2 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 145/150
 
Nawałnicowy Ryk
Wojownik
future star



Klan:
grom

Księżyce: 14 (I)
Mistrz: Żubrza Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: nauka
Ciąża: nie
Multikonta: Rysia Łapa (KW), Mleczna Struga (KC), Żbikowa Łapa (KRz)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-22, 00:37   
   Wygląd: Nawałniczka to śliczna, mała kuleczka futerka z jeszcze niewybarwionymi, niebieskimi ślepkami. Na przyszłość te duże oczka na czaszce Nawałnicy będą koloru oliwkowego. Pierwsze co przykuwa uwagę rozmówcy może być orientalna uroda, którą Nawałnica sobie niezwykle ceni, nawet, jeśli prawie cały jej miot ową posiada. Koteczka posiada duże uszy, które teraz wyglądają, jakby dzięki nim mogła odlecieć oraz długi, prosty pysk. Nawałnica posiada smukłą, trójkątną głowę, na której bez problemu można zauważyć mocne kości policzkowe. Ślepka jej są w kształcie migdała, zakończone są długimi rzęsami. Również jej lśniące, mimo tego, że krótkie i zadbane futerko jest niczego sobie. Nawałnica jest smukła, ma ponadprzeciętnie długie nogi i długie, białe wibrysy. Futerko jej jest kremowe z klasycznym upręgowaniem. Zwykle na twarzy kotki występuje lekki, sarkastyczny uśmieszek, a w ślepiach widać iskierki zainteresowania czy zabawy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=437932#437932


Skinęła delikatnie łbem i szła dalej.
- Też tak uważam. Dodatkowo mamy doświadczoną Medyczkę. Wiem, że jest w jej lecznicy bezpieczna - odpadła, nie patrząc się na liliowego wojownika. Myślała pointce bardzo często, nawet częściej, niż powinna. - Jesteśmy przyjaciółkami. Muszę się o nią, wiesz, martwić. Też chcę się o nią martwić...
Wysłuchała konkluzji kocura i zmarszczyła na chwilę brwi myśląc. Oczywiście, że byli wyjątkowi, nie było to poddawane żadnym rozmowom, bo tak było.
- To musisz się śpieszyć. Czerwona Gwiazdą należy do tych wiekowych kotów, kto wie ile jeszcze pożyje - odparła, spoglądając na liliowego brata. Zamyśliła się jeszcze chwilę, po czym rozdziabiła pysk. - Może nie wiedzieli, albo nie chcieli wiedzieć. Kociaki Czerwonej Gwiazdy od zawsze wychowywały się w Klanie Rzeki, więc wątpię aby nasz Klan cokolwiek o tym wiedział. Ale nie wiem, tak na prawdę. Może po prostu chcą zapomnieć o Błysku, nie tobie, więc udają, że nie wiedzą... w ogóle... nie spodziewałam się, że będziesz chciał mieć imię... po nim. Po ojcu - odparła z nieukrywaną niechęcią w stronę spłodziciela. Nie po tym, co wiedziała.
Patrzyła się na liliowego brata z szeroko otwartymi oczami. Analizowała każde jego słowo jak tylko mogła, ale nie wiedziała co zrobić. Co powiedzieć, jak pomóc. Więc po prostu stała i słuchała. Odsunęła się kilka kroków od Węża, a w jej głowie znów zaczęły się myśli, jak pomóc bratu.
- Owszem, trzeba. Ale... posłuchaj. Jako kociak uciekłam z obozu, mimo tego, że matka nam tłukła cały czas do głowy, że tak nie wolno, że musimy siedzieć w obozie, prawda? A ja i tak zwiałam. Więc Żubr nie zakazała wychodzenia z obozu, bo zawsze będzie ktoś, kto wyjdzie. Wiedziała o tym po prostu, pewnie widziała już niejedną taką sytuację będąc zastępcą czy wojownikiem. Rozumiem, że jesteś zły, smutny, zestresowany. Wiem też ile dla ciebie znaczy Cyprys. Widać, że jesteś z nią zżyty. Ale ona nie jest głupia, Żubrzyca wybrała ją na swoją zastępczynię z jakiegoś powodu. Nie pójdzie na pewno na psa sama, nie musisz się o to bać... - zamilkła na moment, spuszczając wzrok na śnieg między łapami. - Nie jestem najlepsza w pocieszaniu, przepraszam... ale... zaufaj im. Żubr i Cyprys. One wiedzą co robią - przynajmniej mam taką nadzieję. Chwilę później znowu nastała ciszy ze strony nowomianowanej. Świst i znowu przemówiła. - Czy... potrzebujesz miejsca dla siebie? Albo mam się do ciebie zbliżyć? J-ja... Nie wiem jak mam ci pomóc przepraszam - wyszeptała, kładąc po sobie uszy i mrużąc delikatnie oczy. Ona sama była teraz w żałobie, już tęskniła za Malinowymi Chaszczami. Chciała z nią łowić ryby, porozmawiać jeszcze raz... ale obudziła się za późno.
_________________

Get out our way or join in the riot
Hear
the sirens? Quiet (shh!)
everything is burning and I love it
Sit and watch the world until it's nothing
s c a r e d
of going out into the public
we're the kings now
Ostatnio zmieniony przez Nawałnicowy Ryk 2021-01-22, 00:38, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 0/200
 
Wężowy Błysk
Wojownik
Pain gets the better of us all



Klan:
grom

Księżyce: 14 [I]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*]
Partner: oj
Multikonta: Ahab [P], Ognista Łapa [KG], Tojadowa Łapa [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-01-22, 09:06   
   Wygląd: Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Kiedy się napręży, widać wyrzeźbione na jego ciele mięśnie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=447338#447338


Machnął delikatnie łbem w porozumieniu na jej słowa. Miał za dużo w głowie i szczerze powoli mu uciekało o czym mówili wcześniej. O Perkoz...? Chyba tak, bo przecież ona poszła do Medyczki. Jeśli nie, to trudno - i tak nie wypowiedział się więcej na ten temat, więc raczej nie zdradził się ze swoim roztrzepaniem. Jedynie posłał jej ciepły, ale krótko trwający uśmiech. Interpretować można było go co prawda różnie, ale na pewno nie w żaden zły sposób.
- Planuję się spieszyć. Jak akcja z psem się uspokoi, będę planował wyprawę - mruknął pod nosem. Oby skończyła się prędko, inaczej on pomoże psu wynieść się z tych terenów. Był w stanie zrobić coś z tym i ruszyć na niego choćby samotnie, co przed momentem krytykował. W każdym razie, poniekąd miało to sens - jeśli on pójdzie na zwierza, a nie jego mentorka, będzie miał pewność że jej nic nie będzie. To się jedynie dla niego liczyło. - Jestem niemal pewien, że każdy o tym wie. Z takich rzeczy zwykle są tylko większe problemy...
Skrzywił się w niesmaku.
- ... I Klan o tym nie chce wiedzieć. Stąd pewnie są nasze wielce przyjazne relacje, nie sądzisz? Gdyby ktoś zrobił to Żubr, pewnie czulibyśmy do tego kota równie wielki odraz, a przez to cierpiałby cały Klan - mruknął cicho, wzruszając barkami. Dla niego było to oczywiste. - Naprawdę, wierzę że jeśli ktoś w końcu weźmie sprawę w swoje łapy i porozmawia z ich władzą, może wreszcie wszystko się ułoży i nie będziemy się aż tak nienawidzić.
Na kolejne wydał z siebie cichy gardłowy pomruk. Nie znaczył on nic specjalnego, co najwięcej sygnalizował że Wąż zastanawia się nad odpowiedzią z tego niezbyt wygodnego pytania. Mógł być szczery i powiedzieć wszystko, a mógł po prostu skrócić informacje... Długo jeszcze patrzył na Nawałnicę, jakby upewniał się że może jej ufać.
- Imię ładne. Marudziłem już Cyprys, że takie chcę i... cóż, mam je. Poza tym, odkupuję winy. Jego i każdego innego Węża, jaki zawiódł swoich najbliższych - wyjaśnił krótko, nie będąc nawet pewnym czy dobrze dobierał słowa w tym wypadku. Po tym już tylko westchnął cicho, jakby chciał coś powiedzieć, ale zamilkł. Nie powie jej jeszcze o tym, że jest winny śmierci ojca. Za wcześnie. - Za Błyska najwidoczniej też muszę się starać. Nie wiem, nie przeszkadza mi to jak mam być szczerym. Będę w końcu kimś ważnym dla Klanów, w jakikolwiek sposób. Z takimi imionami dziwnym by było, jakbym znikł w niepamięci.
Odparł szeptem, ale ze swego rodzaju lekkością. Najwięksi zbrodniarze w jednym kocie, a to śmieszna sprawa! Byleby jeszcze tylko Wąż faktycznie nie poszedł ich drogą. Był nadal młody, różnie los mógł go pokierować. Ożywił się nieco bardziej na kontynuację rozmowy ze strony Nawałnicy. Trzepnął lekko uchem.
- Na parę dni po wyjściu z lecznicy uciekłem z Klanu na granice, gdzie poznałem pewną kotkę. Jesteś chyba drugim kotem, który ma tę widzę. Jeśli się ucieka, trzeba robić to z głową - posłał jej zawiedzioną minę. Ile to on rzeczy robił, o których nikt nie wiedział... I nikt pewnie się nie dowie, póki kocur im nie powie. Niemniej, to chyba mu na plus. Im więcej kotów pozna spoza Klanu, tym więcej sprzymierzeńców może zdobyć. Bardzo rzeczowe myślenie, ale przynajmniej praktyczne. - Co za tym idzie, nie jedno kocię może tak uciec. Jeśli jakiś dureń sam uda się na psa i będzie dorosły, trudno - oznacza to, że miał dobry powód do tego. Ale inne koty? Aronia na pewno by na psa poszła, gdyby miała na to szanse. Barwa...
Ścisnął szczęki, a jego zęby zazgrzytały. Zaraz po tym poluzował zacisk szczęk, by mówić dalej.
- Kocięta są głupie. Mogą próbować szczęścia, by udowodnić sobie i innym, że nic im nie będzie. Widziałaś sama, że młodzi się kręcili po ceremonii. Skąd mamy mieć pewność, że nic się nie stanie? - posłał jej baczne spojrzenie. Postawienie sprawy z innej strony było istotne, bo chyba każdy widział różnicę między Cyprys, a kłakiem na czterech łapach. - Nie wątpię w umiejętności naszej władzy. Wątpię w podejmowanie decyzji takich jak ta. Z psem się coś stanie. Na dniach. Zobaczysz.
Mruknął z determinacją, wypuszczając z nosa powietrze. Nie do końca dało się wyczuć co ma na myśli - najprędzej można było dojść myślami do tego, że Wąż po prostu się martwi o kolejne trupy, a nie planuje zabić psa lub chociaż go przegonić. Może to i lepiej, jakby myślała o nim w ten sposób, gdzie po prostu się zamartwia? Przynajmniej nie miałby kłopotów, gdyby innym powiedziała o jego planach - a im mniej kotów wie, tym lepiej. Cyprys bowiem pewnie stłukłaby Węża za same myśli o atakowaniu kogoś tak wielkiego i silnego, kto zabił jej Wilka.
- Nie potrzebuję pocieszania. Nie mamy się z czego cieszyć w tej chwili, jedynie z mianowania - i owszem, z tego się cieszę. Jedyne czego chcę, to ciebie. Gdzieś obok. Nie chcę, żebyś i ty zniknęła. Mam wrażenie, że każdego ostatnio tracę. Cyprys już ze mną nie ćwiczy, Tygrzyk jest po prostu niemiła - zrobił tu widoczną przerwę, by nie wspomnieć o ojcu. Nie lubił go, ale nie skłamałby mówiąc że go stracił. - Nie chcę, żeby tak było dalej.
Powiedział ciszej, ze skruchą. Jakby Nawałnica się odwróciła od niego, lub co gorsze - umarła - Wąż pewnie nie pozbierałby się już tak o. Wyłączyłby się z życia Klanu, lub w ogóle uciekłby gdzieś daleko, do Ptasznika.
- Możesz... się zbliżyć - spojrzał na nią kątem oka. Sam nie był tego przekonany, ale byli tu sami - mógł pozwalać sobie na "słabości". Jakby ktoś się tu pojawił, wtedy zacząłby się stresować o wiele bardziej. W końcu jest różnica między przytulaniem się dla otuchy, a przytulaniem się z uczuć. To pierwsze było dla Węża jak kara. Nie chciał innym pokazywać słabości. Nie był słaby. - Nie przepraszaj za wszystko. Nic mi nie zrobiłaś.
Dmuchnął nosem, kładąc po sobie lekko uszy. Przecież naprawdę nie zrobiła mu nic, po co przepraszała? Bała się reakcji brata? Rany...
_________________

In the midnight hour, she cried more, more, more
With a rebel yell she cried more, more, more
In the midnight hour babe more, more, more
With a rebel yell more, more, more
More, more, more!
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 2 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 145/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13