Poprzedni temat «» Następny temat
Szare Głazy
Autor Wiadomość
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-06-28, 14:27   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Nie, ani trochę. Radzili sobie wręcz doskonale. Burza uznał, że chyba faktycznie musi trochę częściej praktykować walkę, bo zamiast wychodzić lepiej... wychodziło gorzej. Na szczęście widocznie nie tylko jemu, ale i Mgiełce. Kremowemu udało się jedynie musnąć ją w bark, ale siostra też nie zrobiła mu za wielkiej krzywdy, a więc jeszcze nie było tak źle. Może nawet udałoby mu się coś jeszcze zdziałać, tak poza tym, że lekko się o nią otarł, bo jak na razie głównie to mu się udawało. Dobra. Kończyły mu się już pomysły, co mógłby zaatakować, a więc postanowił już chyba po raz ostatni doskoczyć to jej grzbietu. Chyba niedługo trzeba będzie kończyć ten sparing i skończyć się kompromitować, hmpf.
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Mglista Łapa...
Zaginiony
zamyślona


Klan:
grom

Księżyce: 19 [maj]
Mistrz: Trawiaste Zbocze
Matka: Olchowy Listek
Ojciec: Szczurzy Ogon [*]
Partner: ..huh?
Multikonta: Wiśniowa Łapa [KW]
Wysłany: 2018-06-28, 14:41   
   Wygląd: Całkiem wysoka i szczupła kotka otulona krótkim, buro-rudym futerkiem. Na pyszczku znajdują się lśniące, zielone oczy, długie wąsy i różowy nosek. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5857


Nie było tak źle, jak się spodziewała, ale...dobrze też nie. Sądząc po tym, że wyjątkowo dawno nie walczyła, a Wzburzona Woda był już po treningu, mogła spodziewać się gorszych rzeczy. Musiała jedynie trochę poćwiczyć, ponieważ jedyne, co udawało jej się w tym sparingu to kilka dobrze wycelowanych ataków, którymi i tak nie udało jej się zdziałać nic wielkiego.
Teraz, nie mając już wiele nowych możliwości do ataku, postanowiła zrobić unik. Jeśli bratu nie uda się dobrze zaatakować, to wyjdzie na jej korzyść.
Kiedy ten skoczył, uskoczyła w bok, starając się zrobić to w odpowiednim czasie. Może chociaż to się uda, a jeśli, to chyba rzeczywiście czas kończyć...była już trochę zmęczona, Burza pewnie też.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 10/150
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-28, 15:36   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


atak Burzy: krytyczny! (150%)
unik Mgły: udany! (100%)
ostateczny atak Burzy: 150%-100%=50% -> słaby! -> (16+11)-(16+6)*0,5= 2

Wzburzona Woda zaatakował po raz ostatni z zamiarem uderzenia w grzbiet szylkretowej terminatorki. Ta co prawda wykonała dość zgrabny unik w bok, jednak kremowy kocur otarł się łapą o jej plecki, przelatując tuż nad jej grzbietem. Hm, powtórka z rozrywki?

Wzburzona Woda: Lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 6 | HP: 46/65 | W: 32-4=28/55 | p: 1/2
Mglista Łapa: Lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 6 | HP: 45-2=43/65 | W: 25-3=22/45 | p: 1/1

-> spadek hp jest poglądowy!
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-06-28, 19:06   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Najwyraźniej tak. Cóż, planował, żeby ten atak był już ostatnim, ale w sumie... mógłby spróbować jeszcze ten jeden raz. A może tym razem wyjątkowo się uda? Co prawda tracił już nadzieję, a właściwie to już ją stracił, bo nawet kiedy udawało mu się idealnie wycelować, to Mglista w ostatniej chwili robiła jakiś ładny unik, ale jeszcze wierzył w siebie i w swoje umiejętności. Ha... No cóż. Chociaż więc wszystko wskazywało na to, że tylko się bardziej pogrąży, to przecież walczył z siostrą i to chyba nie było nic takiego, nie? A tak to przynajmniej jeszcze chwilę sobie poćwiczy. Obrócił się szybko tak, żeby stać przodem do Mgiełki i tym razem postanowił uderzyć ją z wyskoku łapami w klatkę piersiową. Jak się uda, to fajnie, jak nie, to trudno, ale oboje byli już trochę zmęczeni, na dodatek słabo im wychodziło, a więc chyba lepiej było to niedługo zakończyć. Ech.
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Mglista Łapa...
Zaginiony
zamyślona


Klan:
grom

Księżyce: 19 [maj]
Mistrz: Trawiaste Zbocze
Matka: Olchowy Listek
Ojciec: Szczurzy Ogon [*]
Partner: ..huh?
Multikonta: Wiśniowa Łapa [KW]
Wysłany: 2018-06-28, 21:07   
   Wygląd: Całkiem wysoka i szczupła kotka otulona krótkim, buro-rudym futerkiem. Na pyszczku znajdują się lśniące, zielone oczy, długie wąsy i różowy nosek. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5857


Mglista nie miałaby nic przeciwko, bo ta walka była dla niej wyjątkowo dobrą rozrywką. Nie wszystko szło po jej myśli, ale brat też nie miał chyba najlepszego dnia, bo również nie wychodziło mu najlepiej. Miała nadzieję, że za bardzo się tym nie przejmie, w końcu nie o to chodziło. Przede wszystkim mieli oderwać się od przygnębiających myśli i w końcu spędzić razem czas - poza lecznicą. Oboje nie mieli czym się przejmować.
Korzystając z tego, że była ustawiona przodem do brata, postanowiła zaatakować i trafić w okolice szyi. Nie był to najłatwiejszy punkt do wycelowania, ale może się uda. Dobrze byłoby zakończyć sparing poprzez idealne trafienie, ale jeśli nie - trudno. Będzie się cieszyć i tak, w końcu wcześniej też dobrze jej szło.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 10/150
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-06-28, 21:43   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


atak Burzy: słaby! (50%) -> (10+11)-(11+6)*0,5= 2
atak Mgły: słaby! (50%) -> (15+9)-(12+9)*0,5= 1

Ekhem, no, coś nie wyszło. Znowu. Kremowy wojownik rzucił się na siostrę z zamiarem uderzenia w jej klatkę piersiową, jednak koniec końców zdołał jedynie przeczesać jej łapą sierść na szyi, i w sumie na tym by się jego atak skończył. Mglista tymczasem próbowała zaatakować szyję Burzy, jednak jedynie otarła się o nią palcami. Oboje czuli już lekkie zmęczenie, nic dziwnego.

Wzburzona Woda: Lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 6 | HP: 46-1=45/65 | W: 28-2=26/55 | p: 1/2
Mglista Łapa: Lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 6 | HP: 43-2=41/65 | W: 22-2=20/45 | p: 1/1

-> spadek hp jest poglądowy!
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-06-29, 14:59   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Dobra, nie, to się nie uda. Koniec tego dobrego. Wszystkie ataki kończyły się z takim samym, marnym scenariuszem, tak jak właśnie ten, bo zamiast uderzyć Mgiełkę w klatkę piersiową, trafił... w sumie nie trafił. Przeczesał jej jedynie łapami futerko na szyi, a to się nie liczyło, pft. O ile wcześniej mógł to jeszcze znieść, to teraz był tym zmęczony - no i był też zmęczony tak ogólnie, od tego ciągłego skakania w tę i we w tę. Nie było sensu już tego dłużej kontynuować, bo jeśli jacyś Gwiezdni ze Srebrnej Skórki ich akurat obserwowali, to pewnie mieli niezły ubaw, patrząc jak wojownik i terminatorka nie umieją nawet sobie dobrze powalczyć w tym nieszczęsnym sparingu, a jedynie latają wokół siebie i co chwilę trafiają w powietrze.
Okej, dość. Więcej chyba nam nie wyjdzie — powiedział zdecydowanym tonem, uśmiechając się do Mglistej, zanim ta zdążyła zaatakować go znowu. Nie było ich już trochę, przyszedł chyba czas na to, żeby wracać do obozu. W końcu Mglista niedawno była chora i chyba lepiej, żeby się jeszcze za długo nie włóczyła, tym bardziej, że inni - na przykład taka Olchowy Listek - mogli się zdenerwować, gdyby ich wyjątkowo długo nie było. Oboje mieli też w końcu jakieś obowiązki do wypełnienia, więc nie mogli tracić za wiele czasu, skoro i tak nic im nie wychodziło. — To co? Wracamy do obozu? W sumie... wcale nie było aż tak tragicznie — uznał, a potem razem z Mglistą Łapą skierował się z powrotem do obozu.

/kh, gniot jak nie wiem, ale zt x2
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Sasanka.
Zaginiony
licho


Klan:
grom

Księżyce: 30
Mistrz: who dis
Płeć: kotka
Matka: Łania
Ojciec: chaos
Ciąża: nie
Multikonta: Wapienna Łapa
Wysłany: 2018-09-26, 18:22   
   Wygląd: Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=285391#285391


Ten Obóz... był stanowczo za mały. Prześmierdnięty żałobą, mdłą rutyną, monotonią i głupotą. Sasanka, która powoli wkraczała w wiek iście nastoletni, lub raczej została ku niemu pchnięta nagłą tragedią rodzinną, umiała już dodawać dwa do dwóch bez Mistrza kwękającego jej nad karkiem. Potrafiła obserwować, badać i smakować życia, wysnuwając przy tym własne wnioski. Nie musiała słuchać nikogo ani niczego, wierząc na słowo wszystkim tym, którzy są zbyt tchórzliwi, by tworzyć własne ścieżki: zamiast tego zachwycają się doświadczeniami innych, lepszych od siebie Wojowników, powielając nieświeże schematy życia.
Gdziekolwiek nie spojrzała, retrospekcje błogiego dzieciństwa wypełniały każdy kąt. Kociarnia pachniała mlekiem oraz wspomnieniami, gdy Wzburzona Woda sporadycznie przynosił mamie kąski świeżej zdobyczy, doglądając swoich czterech pulchnych osesków. Czasami coś zastukało wewnątrz Skalistej Pieczary, sprawiając wrażenie, że kremowy łeb kocura za moment wyłoni się z środka, a potem tajemniczy szelest gałęzi otaczających Obóz łudził, iż tym razem zamiast wiatru przywieje tutaj Wojownika wracającego ze swojego samotnego patrolu. Obiecał zabrać mnie na spacer. Później przesycony goryczą, zrezygnowany wzrok pary mosiądzowych ślepek tonął na skraju Iglastej Ziemi, gdzie po raz ostatni widziała spoczywające nieruchomo ciało taty, ogarniając ją przeszywającym chłodem - Sasanka nie była świadoma, z czym wiąże się nadejście Pory Opadających Liści, dlatego wszelkie zmiany przyrody utożsamiała ściśle z żałobą rzucającą cień na ICH rodzinę. I była o to bardzo, bardzo zła.
Ale co mogła w związki z tym począć? Smutkowi nie dało się przecież porachować kości, a im dłużej tłamsił osobowość Sasanki, sprawiając niemały problem z ukryciem go bezpiecznie gdzieś wewnątrz serca, tym bardziej odbijało się to na jej wizerunku. Chciała być w końcu... sobą. Pionierką zabaw Klanu Gromu, małym, przytulaśnym chochlikem oraz przyszłą zapalczywą Wojowniczką! Uczucie oderwania od kolorowej rzeczywistości, która raptem przybrała zimne barwy szarości, stawiało wszystkie księżyce życia pod nieznośnym znakiem zapytania. I skoro nie zdoła dosięgnąć go pazurami... to przynajmniej, po raz pierwszy i ostatni, zastosuje ucieczkę. Jeśli cokolwiek miało przywrócić buro-białej, okrągłej mordce uśmiech, to z pewnością znajdowało się poza bramami śniętego Klanu Gromu. I ona, córka Łaniej Łapy, zamierza stawić temu czoła, zamiast ulec stagnacji!
Ta decyzja zapadła dość spontaniczne. Rzucając buńczuczne spojrzenie siwemu niebu pod tytułem "obiecałeś zabrać mnie na spacer, a potem zwiałeś na Srebrną Skórkę!", szybko przekalkulowała swoje szanse, doznając objawienia. Po raz pierwszy od wielu wschodów słońca łaciate futerko przeszył przyjemny dreszcz, gdy dwoma kotami pełniącymi wartę na polanie okazali się być najwięksi, zaraz po śmietance władzy, klanowi idioci - Koźla Łapa z Ukruszonym Kłem. Czyżby to jakiś podarunek z zaświatów? Nie marnując ani uderzenia serca, Sasanka prześlizgnęła się niepostrzeżenie obok kocurów, zwinnie wspinając po grzbietach głazów usypujących legowiska, coraz wyżej i wyżej, w razie zagrożenia zastygając bez ruchu. Wymagało to całkiem sporo ciszy oraz koncentracji, by wymknąć się drogą prowadzącą przez szczyt, ale zważywszy na ostatnie okoliczności... mało komu chciało się dzisiaj lawirować w pobliżu.
Takim oto sposobem Sasanka niebawem znalazła się po drugiej stronie magicznej bariery, uderzona słodkim powiewem wolności. Wprawdzie z tej strony, zamiast leśnych ostępów, natknęła się tylko na... więcej kamieni, tudzież Szarych Głazów. Przepełniona butną determinacją, obrała za cel najwyższy punkt wyżej wymienionej lokacji, kilkakrotnie ryzykując poślizgnięcie wraz z upadkiem, byleby wreszcie dopiąć swego.
I oto jest, ona, mała Sasanka skulona na tle wielkich głazów. Idealny cel dla przelatującego jastrzębia bądź mocniejszego podmuchu wiatru. Ale... to nie miało znaczenia. Horyzont zaś - oplecione mgłą leśne ostępy, piaszczyste polany, wysokie drzewa - otwierał przed nią masę perspektyw, dotąd kompletnie nieodstępnych. Mrużąc ślepka, chłonęła ten widok, próbując obudzić w sobie na nowo duszę małego odkrywcy, choć nie przyszło to tym razem z łatwością. Co było warte uwagi? Dokąd powinna czmychnąć w pierwszej kolejności, zanim zauważą jej zniknięcie?
Wzburzona Woda na pewno by wiedział.
_________________

so much i have lost
and so much i resent
my spite became the steps
upon the stairway of descent
  Statystyki - lvl: 5 | S: 12 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 30/400
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-09-26, 19:01   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Nie podobała jej się atmosfera, która obecnie panowała w obozie. Było mdło. Martwo. Żałobę dało się wyczuć w każdym, nawet najmniejszym zakamarku, co było dość... intrygujące, biorąc pod uwagę fakt, że Klan Gromu nie zwykł się aż tak przejmować śmierciami. Koty ginęły i było to coś normalnego, jak najbardziej naturalnego; krąg życia, ktoś umiera żeby inny mógł się urodzić, czy coś w ten deseń. Pierwszy raz jednak klan przymarł na dobre i atmosfera nieustającej stypy wciąż wisiała ponad głowami gromiaków jak chmura o ciemnym, ciężkim brzuchu, z której lada moment miał lunąć deszcz. To było nieznośne. Po raz pierwszy Żubrza Łapa faktycznie czuła, że smutek i żałoba ją przygniatają i odbierają siły, co dla niej było wręcz nie do pomyślenia; Ruda również nie pojawiała się na treningach tak często, jak tego oczekiwała szylkretka, co automatycznie obniżało jej ocenę mistrzyni. Nie potrafiła funkcjonować w świecie, w którym rzeczy są stałe, nic się nie zmienia, a nastrój utrzymuje się od jednego pogrzebu do drugiego; potrzebowała nowych bodźców, zajęcia, dlatego szukała zaczepki to tu, to tam, częściej wybierała się na polowania i patrole. Była przyzwyczajona do tego, by samej szukać sobie zajęcia - w końcu od momentu, w którym skończyła sześć księżyców musiała dbać samodzielne o swoją wiedzę i doświadczenie, jako iż nikt nie był w stanie przekazać jej niczego. Każdy kolejny mistrz zawodził, każdy kolejny wojownik okazywał się być jeszcze bardziej bezużyteczny od poprzedniego, co w rezultacie ukształtowało samodzielną, samowystarczalną Żubrzycę, która nie miała najmniejszych oporów przed tym, by przyznać iż wszystko, co wypracowała, zawdzięcza głównie sobie, swojemu samozaparciu, nieustępliwości i upartemu wbijaniu pazurów by stać w miejscu, gdy próbowano ją odepchnąć.
Miała w zamiarze polować, jednak nie potrafiła się zbyt dobrze skupić na tym, by faktycznie coś wyczuć; zimne powietrze drapało ją w nozdrza i jeżyło szylkretowe futerko, gdy biegła zupełnie bez celu skrajem lasu od Wrzosowiska w stronę obozu. Nie zamierzała przecież wracać, jednak miała jakąś głupią, złudną nadzieję, że dzięki temu uda jej się wejść w tryb łowcy, podnieść swoje własne morale i dzięki temu w jakiś pokrętny sposób jej zmysły się wyostrzą, by poprowadzić ją w stronę najbliższej zwierzyny. Bieg Żubrzycy był dość specyficzny - przypominała rozpędzonego charta, a że była raczej krótkodystansowcem, to dość szybko łapała zadyszkę. Była właśnie na skraju wyczerpania swojej baterii, gdy kątem oka dostrzegła coś na skale. Zanotowała obecność czegoś, jednak nim dwie szare komórki zderzyły się ze sobą w jej mózgu zdążyła oddać jeszcze ze dwa i pół susa, nim gwałtownie prostując łapy zahamowała, tym samym zagrzebując się w piachu aż po nadgarstki. Zmarszczyła czoło i uniosła głowę, by spojrzeć raz jeszcze na Szare Głazy, jednak nie była w stanie dostrzec co poruszało się na skałach nawet gdy przymknęła lewe ślepię i łypała tylko prawym; prawdopodobnie było to kocię, prawdopodobnie nawet kocię z Klanu Gromu, co w sumie byłoby całkiem logiczne. Zacisnęła zęby i, pchana bardziej przez ciekawość niż faktyczną potrzebę nawracania młodzieży która ucieka z obozu wskoczyła na pierwszy głaz i, opierając się przednimi łapami o wyższą skałę, stanęła na tylnych łapach i wyciągnęła szyję. No, kociak.
- Ej! - zawołała swoim skrzekliwym głosem na tyle głośno, by dzieciak zwrócił na nią uwagę, ale jednocześnie zachowując na tyle dyskrecji, żeby zaraz nie zwaliło się tu pół Klanu Gromu, który zamierzał pokiwać na niesfornego uciekiniera paluszkiem. Nie żeby Klan Gromu był na tyle żywy; prawdopodobnie większość wojowników dogorywała na wzór usychających liści na drzewach. Ciekawe, czy gdyby nacisnąć na nich łapą zachrzęściliby tak samo jak suche liście. Podciągnęła się na skale i wdrapała nieco wyżej, wciąż będąc jednak nieco niżej niż bura uciekinierka, którą już teraz była w stanie rozpoznać jako dzieciaka Łani. - Chcesz sobie połamać kości? Bo tak się łamie kości. Spadając - poinformowała ją jeszcze, mimowolnie rozciągając wargi w krzywym uśmiechu, który prezentował w pełnej okazałości jej uzębienie.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
Ostatnio zmieniony przez Żubrza Gwiazda 2018-09-26, 19:03, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Sasanka.
Zaginiony
licho


Klan:
grom

Księżyce: 30
Mistrz: who dis
Płeć: kotka
Matka: Łania
Ojciec: chaos
Ciąża: nie
Multikonta: Wapienna Łapa
Wysłany: 2018-09-26, 23:50   
   Wygląd: Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=285391#285391


Faktycznie, ich pierwszy pogrzeb był taki... niedostrzegalny. Pojawiła się na nim ledwo garstka kotów, bez Przywódcy i Zastępcy, gdzie ilość przelanych łez była równomierna z deszczem podczas dwuksiężycowej suszy, a potem wszyscy wrócili do swoich nudnych obowiązków jak gdyby nigdy nic. Najwidoczniej - to tylko przedsmak. Prolog przykrego żartu Przodków, o ile naprawdę mieli jakąś władzę nad kocimi żywotami. O ile w ogóle ISTNIELI, grzejąc swoje gwieździste tyłki na nocnym niebie i odbierając rodzinom ojców czy matki. Jeśli to jakiś dowcip, to bardzo nieudany, jeśli zaś zemsta Wierzbowej Łapy za złe zachowanie młodej koteczki - gruba przesada. Wszak obydwu zgładziła ta sama choroba, jakby pierwszy zgon nie był wystarczającym alarmem do wyposażenia Klanu Gromu w pełnoetatowego Medyka. Skądże znowu!
Dla małej Sasanki tata stanowił podstawę świata. Nie ważne, jak niedostępny, zajęty, markotny czy chory nie był, wciąż nosił tytuł najważniejszego kota w jej życiu - po prostu nie dorosła jeszcze do etapu krytycznego myślenia, by wywnioskować, ile Burza naprawdę włożył od siebie w cały proces rodzicielstwa, wychowania czy aktywnego spędzania czasu z potomstwem. Mysi ogon i pół? Mniej więcej. Dla najmłodszej córki wystarczyło, że BYŁ, że ją kochał, że obiecał wspólny spacer... a teraz zostawił po sobie piekącą wściekle pustkę, której z pewnością nie zdoła zapełnić nic dostępnego w równie zdechłym Obozie Klanu Gromu. Utrata rodzica w młodym wieku nie niesie ze sobą nic dobrego, o czym przebiegająca nieopodal Żubrzyca wiedziała z pierwszej ręki. Natomiast piętno kolejnej żałoby, mimo sposobu bycia, odbiło się rykoszetem po wszystkich pokoleniach, nie oszczędzając nikogo... choć dla poniektórych stanowiło pewnie wykwintną wymówkę.
Tutaj, wysoko na górze, nawet powietrze smakowało inaczej. Lepiej. Niosło ze sobą woń dzikości, leśnego poszycia, piasku, wilgoci oraz innych, nieznanych Sasance zapachów, przez co czuła się niemal przytłoczona: co to, znakowania graniczne czy trop drapieżnika? Jakaś świeża zdobycz? Roślina? Im bardziej zaciągała się podmuchami wiatru, tym bardziej czuła, jak świeżość przesiąka ją na wskroś, a mglisty chłód nadaje ciału dziwnej, przyjemnej lekkości. Nie planowała przesiedzieć na jakimś głupim głazie całego dnia, jednak potrzebowała co najmniej zarysu planu działania - najbardziej korciło ją połacie Gęstego Lasu na południu, albowiem wielobarwna wstęga jesiennych drzew skrywała pod sobą coś, czego nie była w stanie dopatrzeć nawet stąd. Jeśli całe szczęście, które pielęgnowała księżycami, ewakuowało się ze smutnego jak dupa borsuka Obozu, to z całą pewnością zawędrowałoby właśnie tam, o!
Zanim jednak mały uciekinier zdołał wprowadzić swój zamiar w życie, zamarła, słysząc kroki oraz ciche sapanie gdzieś u podnóża Szarych Głazów. Nastawiła uszu, dostrzegając zza krawędzi rudo-biało-czarny, kanciaty kształt, który tymczasem dostrzegł JĄ, mimo że znieruchomiała niczym posążek. Na osty i ciernie!
Stuliła uszy, słysząc skrzeknięcie Żubrzej Łapy i zupełnie nie wiedząc, czego się po niej spodziewać. Powinna dać nogę, póki jeszcze może, ryzykując poślizgnięcie? A może na to też już za późno, skoro szylkretka przebierała girami naprawdę szybko? Wiedziała o niej tylko tyle, że ma śmieszne oczy i koleguje się z tą całą Mrówką, dlatego nie siliła się na urok osobisty ani żadne niepozorne uśmieszki. Nie tym razem. Jedyne, czego pragnęła, to być gdzieś DALEKO STĄD.
- JEŚLI się spadnie. A ja spadać nie zamierzam. - oznajmiła butnym głosikiem, choć upstrzonym w kocięcy, piskliwy akcent. Nadal była dosyć... baryłkowata, dla lepszej amortyzacji upadku, aczkolwiek dziś nie rozważała takiej opcji. Nie chciała robić żadnego WZIUM ani zawodów skoku w dal z wysokości. Chciała tylko spakować manatki i bujać się po lesie, poszukując iskry, która wznieci jej dziecięcą radość na nowo... albo spali ten głupi Klan do gołej ziemi, wszystko jedno!
- ...ale ty możesz. - tak, właśnie, spadaj stond. Na szczaw. Nie widzisz, że umarł mi tata? I nawet nie mogę poprzysiąc krwawej zemsty? Pozostaje tylko melancholijne zwolnione tempo, zmierzwione futerko i wpatrywanie w odległy, ciemny horyzont... a nie jakieś wychowawcze skrzeczenie! Oczywiście, starała się obniżyć głos o kilka decybeli, głównie po to, by nie usłyszała jej Łania Łapa. Mama miała wystarczająco dużo zmartwień i pewnie nieźle by się zasmuciła, gdyby zauważyła, że Sasanka uciekła. Oprócz niej cała rzesza Gromiaków mogła sobie przybyć do Szarych Głazów, proszę bardzo - niech ściągną ją ze szczytu SIŁĄ. Oblężona Sasanka miała wówczas w zanadrzu sporo otoczaków do zrzucenia im na łby.
_________________

so much i have lost
and so much i resent
my spite became the steps
upon the stairway of descent
  Statystyki - lvl: 5 | S: 12 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 30/400
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-09-27, 23:32   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Ha, ha. Otoczaków.
Butny ton małej złośnicy wcale a wcale nie zraził Żubrzej Łapy, która z reguły i tak niewiele sobie robiła z tego, co paplały do niej kocięta. Uniosła więc jedynie czarne brwi na jej zapewnienie, że nie zamierza stąd spadać, za to Żubrzyca już by mogła. Cóż, być może baryłkowate ciałko Sasanki zamortyzowałoby jej upadek tak, jak puszek i trochę tłuszczyki amortyzowało grzmotnięcie o głazy małych bernikli, które w podeszłym wieku trzech dni skakały z klifu, bo miały do wyboru albo to, albo śmierć z głodu... Ale Sasanka nie była małą berniklą, nie miała pneumatycznych kosteczek, a mimo to wciąż, tak samo jak mała bernikla, w wypadku faktycznego upadku, w dodatku na niewłaściwą stronę skał, była narażona na to, że zamiast Żubrzycy znajdzie ją lis. I tak jak małą gąskę capnąłby ją bez większego problemu.
- Tsk - cmoknęła przymrużając limonkowe ślepia w odpowiedzi na tę odzywkę ze strony siostrzenicy. Nie miała do tej pory większych interakcji z dzieciarnią Łaniej Łapy jednak zdążyła zauważyć w ciągu kilku krótkich spotkań, że te szczawie miały w sobie ikrę, chęć do siania chaosu i smykałkę do wkładania kija w mrowisko, nawet jeżeli były takie łajzowate jak ten z dwukolorowymi ślepiami. A w szczególności ta mała, bura baryłka, która tylko wyglądała na taką uroczą. - Widok z góry dupy nie urywa - stwierdziła po krótkiej chwili namysłu nim odwróciła się od niej i zeskoczyła na głaz nieco niżej w porównaniu do tego, na którym obecnie stała. Jej uniesiony w górę, pstrokaty ogon zadrżał, gdy łapała równowagę na dość wąskiej półce, na której postawiła wszystkie cztery łapy. - Jak szukasz przygód, to idę sprawdzić czy lis z nory kawałek stąd ma ochotę na solo, czy jednak jest TCHÓRZEM - rzuciła jeszcze do Sasanki, na krótką chwilę zerkając na nią przez ramię, jednak w gruncie rzeczy nie czekała na jakąś jej odpowiedź albo w ogóle reakcję, bo tylko majtnęła czarno-rudym, biczowatym ogonem i dała nura w dół, zeskakując na piach pod Szarymi Głazami.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Sasanka.
Zaginiony
licho


Klan:
grom

Księżyce: 30
Mistrz: who dis
Płeć: kotka
Matka: Łania
Ojciec: chaos
Ciąża: nie
Multikonta: Wapienna Łapa
Wysłany: 2018-09-28, 01:25   
   Wygląd: Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=285391#285391


Rzecz w tym, że Sasance wcale nie było śpieszno do upadku. Siedziała skulona na najwyższym z Szarych Głazów, robiąc dobrą minę do chłodu i wilgoci, opatulając się ciasno własnym ogonem. Pomysł wymknięcia się z Obozu nie należał do idei pierwszej klasy, niemniej, był znacznie lepszy niż testowanie, czy naprawdę zdoła teraz spaść na cztery łapy z takiej wysokości - bo jeśli nie, to z całą pewnością nagada ojcu, tam, po drugiej stronie, co myśli na temat jego przedwczesnej śmierci! Każdy kot znosił żałobę na swój własny, unikalny sposób: być może dlatego nie wynaleziono na to żadnego lekarstwa... wówczas koteczka trafiła tutaj, wpatrzona w dżdżysty horyzont, zamiast gnić wewnątrz przesiąkniętego łzami gniazda. I, jakby sam proces dojrzewania nie był wystarczającym polem minowym hormonów, buntów oraz POWAŻNYCH rozmyślań, jej ścieżkę przyprawiono w tak mdły, perfidny sposób, że kompletnie straciła poczucie orientacji i wcale nie chodziło tu o drogę powrotną do Obozu.
Kim właściwie była? Nie Wojownikiem, nie Terminatorem ani nie kociakiem, bowiem fizycznie stanowiła już całkiem samodzielną, funkcjonalną jednostkę. Więc, do stu szczurów, kim? Sierotką zawieszoną w limbo własnej tożsamości? Uroczą, małą Sasanką, zawsze uśmiechniętą i skorą do zabawy? Otóż to! Jednak w starciu z czymś tak ogromnym, chaotycznym oraz absurdalnie obezwładniającym jak pogrzeb własnego ojca, żaden atrybut osobowości - bądź jej oblicza - nie sprostał odzwierciedleniu rozrywających uczuć. Psoty, figle i zabawy nie polepszały stanu ducha, atmosfery Klanu Gromu ani kłębiących niespokojnie egzystencjalnych pytań, w tym wieku robiących więcej szkody niż pożytku. Pozbawiona swojej codziennej tarczy uśmiechu, ciśniętej gdzieś w kąt, pod spodem na swoją obronę miała tylko butę z garstką złośliwości. Bo czym innym osłoni tę paskudną ranę w sercu? Wojownik nie może paradować bez broni!
Zastrzygła uchem, spodziewając się, że Żubrzyca obrazi się i sprintem poleci komuś nakablować... ale w takim razie nie byłaby przecież dobrą przyjaciółką Krówki, prawda? Musiała mieć odrobinę oleju w głowie - choćby takiego z frytkownicy. Słysząc trafną uwagę zamiast oburzonego wykładu, westchnęła cichutko, po części z ulgą, posyłając ostatnie, rozżalone spojrzenie horyzontowi: żółknącym koronom drzew, zawieszonym obłokom mokrej mgły oraz plackowi zimnego piachu niżej.
- Z dołu też nie. - odgryzła się, wychylając przez krawędź głazu, opierając przy tym o półkę niżej, by obserwować poczynania chudej ciotki. Widząc, że wcale nie oddala się w stronę domu, z zaintrygowaniem zsunęła się o jeszcze kilka stopni niżej, przylegając do powierzchni głazów niemal całym ciałem. Łamanie kości brzmiało jakoś nudniej od podziwiania widoczków. - A zwłaszcza z Obozu!
Dodała w odpowiedzi na brakujące pytanie: co ona tutaj w ogóle robi. Szczerze powiedziawszy - nic dziwnego, jeśli do walorów estetycznych Obozu Gromiaków dodać krążącą nad nim atmosferę.
- Lis? Jaki lis? - zamrugała w połowie drogi, czując, że coś tam świta jej pod czaszką. Wprawdzie Sasanka słysząc frazy "przygoda", "lis" i "SOLO" pod rząd, powinna wręcz SFRUNĄĆ z Szarych Głazów, nie mając absolutnie żadnych pytań: jednak coś, co ciążyło jej na sercu od kilku dobrych wschodów słońca, ćmiło każdą radość. Dlatego za wszelką cenę chciała się tego POZBYĆ!
Kiedy sama uświadomiła sobie retoryczność własnych słów, zacisnęła ząbki, skracając drogę z dwóch ostatnich głazów długim susem, wszak piaszczyste podłoże gwarantowało miękkie lądowanie... jednocześnie wbiła się w nie tak, że prawie przypieczętowała lot własną mordką. Mimowolnie otrzepała się, przenosząc palące spojrzenie na Żubrzą Łapę.
- To znaczy, gdzie! Myślałam, że tutaj robi się siku, a nie poluje na lisy! - burknęła, mając na myśli tę wielką kuwetę w samym sercu ziem Klanu Gromu. Owszem, każde z kociąt Łaniuszki zostało wyposażone w ikrę, aczkolwiek ile z niej przetrwa do okresu dorosłości, a ile zamieni się w gorycz, kwas bądź rozpłynie w próżni?
_________________

so much i have lost
and so much i resent
my spite became the steps
upon the stairway of descent
Ostatnio zmieniony przez Sasanka. 2018-09-28, 13:20, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 12 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 30/400
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-09, 01:01   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


- Dołem przynajmniej można gdzieś dojść - odparła beztrosko na jej słowa. Zawsze było coś, co stało przed tobą. Górą można było dojść już tylko i wyłącznie do trupów, na Srebrną Skórkę. Dalej nie było już nic. A tu nie trzymały ją granice z moczu, nie trzymało jej nic fizycznego, tak naprawdę. Trzymała ją tu rodzina, której nie chciała zostawiać, a także i jakiś honor i duma, które kazały jej pilnować tego zasmarkanego kawałka ziemi jak karny pies stróżujący. To było jak jedna z tych genetycznie zaprogramowanych ścieżek, selekcjonowanych przez setki księżyców. Coś tak naturalnego jak instynkt nakazujący psom polować, który przekształcił się w chęć zaganiania owiec za bramkę - u niej ten zestaw zachowań prezentował się w postaci metaforycznego łańcucha z jednym słabym ogniwem. W momencie, gdy straci koty, które ją to trzymały całą uwięź szlag trafi. I nie będzie jej tu zatrzymywało nic, żadna przysięga, żaden Kodeks, żadna krew.
- Sika się na granicy, żeby nikt ci nie wlazł na teren - odparła zatrzymując się i oglądając się za siebie, na Sasankę, która chyba zdecydowała się na podążenie za nią. Gorycz czy kwas mogła zostawić sobie na później, teraz miała szansę zobaczyć, że wolność i przygoda śmierdzi jak lis i adrenalina... nawet jeżeli prawdopodobnie nie uda im się znaleźć żadnego lisa w opuszczonej norze. Ale Sasanka tego wiedzieć nie musiała. I tak nie wiedziała, jak śmierdzi lis. - A jak już wejdzie, to trzeba mu wyrwać ogon z dupy, co nie? Jak na wojownika przystało - stwierdziła rzucając krótkie, kontrolne spojrzenie na okolicę, by upewnić się czy aby na pewno żaden co bardziej nadgorliwy wojownik nie wyjedzie do niej z mordą po czym z uniesionym pewnie ogonem ruszyła naprzód, w stronę lisiej nory na skraju lasu.
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Sasanka.
Zaginiony
licho


Klan:
grom

Księżyce: 30
Mistrz: who dis
Płeć: kotka
Matka: Łania
Ojciec: chaos
Ciąża: nie
Multikonta: Wapienna Łapa
Wysłany: 2018-10-14, 23:42   
   Wygląd: Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=285391#285391


Gdzieś dojść to dużo powiedziane. Mimo że oczyma małej Sasanki siwy horyzont Pory Opadających Liści przedstawiał się niczym otwarte wrota, kusząc bezmiarem ścieżek, dróg, szlaków oraz stokroć ciekawszych miejsc, prędzej czy później uderzyłaby frontalnie w ścianę wszelkiego rodzaju - niewidzialnej linii granicznej, szerokiego koryta rzeki, betonowego Osiedla albo Miejsca, Gdzie Tonie Słońce we własnej osobie. Czyli technicznie mogła dojść gdzieś, ale już nie wszędzie, na zawsze ograniczona czymś: począwszy od małych łapek, przez naturalne bariery świata, na zakodowanej genetycznie więzi kończąc, która dawała się we znaki przy pierwszych objawach tęsknoty, patrz: teraz. O ile była zbyt młoda, żeby podzielać poglądy Żubrzej Łapy, ją także wychowała rodzina, a nie Klan - nigdy nie widziała hierarchii funkcjonującej jak w zegarku, koło nosa latały jej pojęcia rang, funkcji, Kodeksów czy powielanych do porzygu tradycji. Po prostu w tej właśnie kupie piachu, głazów i sosnowych igiełek przyszła na świat, tutaj była mama, rodzeństwo, dziadek, ciotki, a nawet znajomi do wytarmoszenia za ucho. To, czy stał nad nimi jakiś Przywódca, następca dziesiątek poprzedników, lubiący sporadycznie rzucić fałszywym frazesem o honorze, Gwiezdnych, Gromie... nie miało znaczenia. Buro-biała kuleczka różnorakich uczuć będzie chronić ten kawałek podłogi nie na komendę, lecz z zacietrzewionej dumy z WŁASNEGO pochodzenia. Nawet jeśli, podsumowując, dołem nigdzie ostatecznie się nie dotrze.
- To dlatego Liść sika w gniazdo? - kąciki białych warg zadrżały, kiedy pokusiła się na złośliwość w stronę wiecznie naburmuszonego brata. Może te wszystkie moczymajtki po prostu, no, ZNACZĄ TEREN NOCĄ, hehe. Ta myśl była tak zabawnie głupia, że prawie zepsuła pochmurny imidż! - Ale... chyba to za bardzo nie pomaga, co? Nie wydają się straszne.
Znaczenia graniczne patroli, taka poważna sprawa. Wystarczyło sobie nad nimi... przejść, prawda? Sweet summer child, ktoś tu chyba na nie wie, jak funkcjonują alarmy u bardziej zaborczych sąsiadów.
Kiedy szylkretowy chudzielec dopowiedział resztę, posępna mordka Sasanki wreszcie rozłupała się na pół jak skorupka orzecha z wielką rysą po środku w postaci uśmiechu. Gdyby przyniosła teraz z powrotem do Obozu jakiś urwany ogon to Kamieniowi, Plamce i Piórku gały wystrzeliłyby z orbit! Owinęłaby go sobie ekstrawagancko wokół szyi, bawiąc w Pieszczoszki i Państwo, które im usługuje. Coraz energiczniej drepcząc łapkami przy boku ciotki, nie umiała ukryć iskierek tlących w głębi brązu oczu.
- TAK! A ty ile ogonów już wyrwałaś? - zapytała, zerkając nań z ukosa, by przy okazji zaciągnąć się powietrzem w procesie intensywnego niuchania. Wprawdzie nie czuła nic, poza soczystą wonią otaczających ich lasów, zeschłych liści oraz mokrego piasku, ale była dobrej myśli, licząc na świeżutki niczym bułeczka trop lisa, jakkolwiek pachniał. Przy okazji jasno dała do zrozumienia, że Żubr jest dla niej Wojownikiem z krwi i kości, zaś byle Łapa w imieniu to nic innego niż chwilowa metryczka. - I gdzie ten lis?
_________________

so much i have lost
and so much i resent
my spite became the steps
upon the stairway of descent
  Statystyki - lvl: 5 | S: 12 | Zr: 17 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 30/400
 
Żubrza Gwiazda
Przywódca
MOLON LABE



Klan:
grom

Księżyce: 82 [marzec]
Mistrz: Wrzask, Mysz, Trzmiel, Wichura, Turkuć
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: Cyprysowa Łuska
Ciąża: nie
Życia: 9
Multikonta: Fiołkowy Świt, Rożek [KW]; Czarny Kogut [KG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-19, 17:10   
   Wygląd: Szczupła, niska, potargana. Ruda w czarne plamy. Na pysku, palcach i brzuchu białe łaty. Oczy jadowicie zielone, w lewym zez rozbieżny. Na lewej łopatce szpetna blizna.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=243064#243064


Na wspomnienie o Liściu, który ponoć sika w gniazdo zarechotała rozbawiona i wzruszyła kościstymi barkami.
- W końcu to jego teren, c'nie? - mruknęła mrugając do niej zezowatym ślepiem. Pewnie jako poważna, odpowiedzialna ciotka powinna zainteresować się tym, że (podobno) któreś z dzieci jej siostry ma problem z pęcherzem albo psychiką która naciska mu na pęcherz... ale nie była poważną, odpowiedzialną ciotką. Jej siostra, z całym szacunkiem i miłością jaki miała wobec Łaniej Łapy, wiedziała chyba w co się pakuje decydując się na to, by dziwna siła wzięła nad nią górę i to był problem, którego jako matka była świadoma o wiele przed tym, jak dowiedziała się o tym niezaglądająca do kociarni Żubrza Łapa.
- Granice nie mają być straszne tylko mówić, że to jest teren prywatny, nie? I że jak przeleziesz, to można ci legalnie urwać łeb - zaskrzeczała nadstawiając pstrokate, duże uszy. Mówiła to trochę z autopsji, jako posiadaczka sporej blizny na łopatce po tym, jak materializujący się znikąd patrol omal nie oderwał jej i Krówce łbów, z czym później absolutnie nikt siedzący nieco wyżej niż jacyś szarzy wojownicy nie miał żadnego problemu. Zerknęła na Sasankę, której mordka teraz cieszyła się od ucha do ucha. Dobry był z niej dzieciak i pewnie byłby z niej dobry towarzysz eskapad, o ile nikt jej nie utemperuje odzierając ją z charakteru i pewności siebie... jednak biorąc pod uwagę specyfikę mistrzów dostępnych w Klanie Gromu raczej nie było się czego obawiać. Jeżeli ktokolwiek miał kogoś łamać, to Sasanka mistrza, a nie na odwrót.
- Raz z Krową byśmy wydarły jakiemuś pieszczochowi jęzor za to, że przelazł przez granicę i kłamał - powiedziała szczerząc zęby w szerokim, drapieżnym uśmiechu. Czy kocury naprawdę przekroczyły granicę, czy to one wybiegły za nimi jak psy, które zerwały się z łańcucha podczas wściekłego oszczekiwania delikwenta za płotem. - Ale zaczął beczeć, więc tylko oberwał w mordę i dałyśmy mu pójść, bo to żadna frajda jak ci taki sika pod łapami ze strachu - stwierdziła jeszcze i ponownie wzruszyła barkami. No nie było nic zabawnego w tym, że się kogoś biło, a ten ktoś smarkał i kwękał, nawet nie próbując uciekać. Instynkt łowiecki niemalże natychmiast schodził ze stu do wartości ujemnych, a na jego miejsce wskakiwało zwykłe obrzydzenie. Zatrzymała się na skraju lasu przed opuszczoną norą lisa. Od kiedy tylko się tu pojawili w tym miejscu co najwyżej można było znaleźć szukające schronienia gryzonie albo jakieś dżdżownice wypłukane przez deszcz z ziemi, więc nie było co liczyć na faktyczne stanięcie oko w oko z rudym drapieżnikiem.
- To jego nora - powiedziała kiwając łbem w stronę wejścia, w razie jakby nie było to oczywiste i Sasanka jakimś cudem nie zauważyła nory na długość ogona przed swoim nosem. - Pewnie siedzi w środku. Mała jesteś, to pójdziesz i wykurzysz dziada spod ziemi. No, dajesz! - zachęciła ją i trąciła ją zaczepnie szczupłą łapą w bark. No chyba się nie boisz, co?
_________________

victorious was the great Leonidas
the king who ruled an army and served the gods

so proud i was born to be spartan
they rise over fire they face
they carry the weight of leonidas
the bravest they fight to the grave

_
Sparta needs a new leader to believe in
a legend to build an army and to defend
  Statystyki - lvl: 6 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 16 | Zm: 5 | HP: 100 | W: 50 | EXP: 410/500
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 13