Poprzedni temat «» Następny temat
Puste Drzewo
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-03-31, 16:49   Puste Drzewo
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Puste Drzewo to nic innego jak przewalona, na wpół wydrążona i przeżarta przez termity kłoda. Korę ma szorstką i kruchą, która w pewnych miejscach swobodnie odłazi od spróchniałego pnia, a wśród suchych gałęzi na próżno doszukiwać się jakiejkolwiek zieleni czy żywych liści. Kiedyś zapewne była jednym z wielu drzew w Szumiącym Lesie, takim samym jak wszystkie, ale przewrócona pewnej nocy przez potężną burzę stała się dość charakterystycznym miejscem. Ulubiony punkt spotkań i częsty przystanek dla patrolujących zachodnią granicę wojowników, bo miło zrobić sobie przerwę w trakcie długiego marszu... i przysiąść sobie na pniu.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
 
 
Lamparci Cień
Zaginiony
niedobitek


Klan:
cien

Księżyce: 50 [listopad]
Matka: Pjo
Ojciec: Wunsz
Multikonta: Malinowy Nos [KW]; Węglowe Gardło [KG]; Bławatkowa Łapa [KRz]; Krowia Łapa [KG]
Wysłany: 2018-04-04, 03:35   
   Wygląd: "Ciężko, by po takich rodzicach jakich posiada Lwiczka miało wyjść chuchro" powiedziała Lwica... i zapeszyła. Jej brat wygląda, jakby urósł za bardzo na długość i wysokość, po drodze zapominając o adekwatnym poszerzeniu barków. Ciemny jak listopadowe popołudnie, pod każdym możliwym względem. Ciemne futro, gęste, gładko przylegające do szczupłego ciała. Ciemny nos i ciemne opuszki łap, by za bardzo nie razić kontrastem. Ciemne oczy w kształcie migdałów i barwie dojrzałych kasztanów. Na ciemnych uszach ciemne, krótkie pędzelki, a na grzbiecie... ciemne pręgi. Bo widzicie, chociaż Lampart zdecydowaną większość swojej aparycji zawdzięcza ciemnej gwieździe pod jaką niewątpliwie się urodził, to jednak rodzice również mieli tu coś do powiedzenia. Między innymi... rozmaite, fantazyjne wzory pręg i prążków. Niestety natura ma szemrane poczucie humoru, toteż wymalowała je praktycznie czarno na czarnym. O, bo mogła. Dlatego widać je jedynie okazjonalnie, w intensywnym słońcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181652#181652


Za dużo, za głośno, zbyt wiele.
Las nie brzmiał tak jak brzmieć powinien. Lampart próbował wytłumaczyć sobie, że to nonsens, że przecież ptaki są tutaj pewnie takie same, nawet identyczne wiewiórki biegają po drzewach - a jednak coś było nie tak, coś było nie w porządku. Biegł właśnie pomiędzy drzewami, długie łapy uderzające rytmicznie o ściółkę. Czuł się już znacznie lepiej, przynajmniej fizycznie, męczący kaszel już chyba opuścił jego organizm. Ale był teraz słabszy niż wcześniej. A o psychicznym zdrowiu lepiej nie wspominać, bo byle szelest - obcy w brzmieniu i barwie - był w stanie przyprawić go o kołotanie serca i wymusić instynkt ucieczki. Dobiegł tak bezmyślnie aż do ledwo co wytyczonej granicy, oddychając ciężko przez zaciśnięte zęby kiedy wskoczył na przewalony pień i zamknął oczy. I próbował się skoncentrować, uspokoić, wyciszyć, podczas gdy wszystkie jego zmysły biły na alarm, że jego tutaj wcale, ale wcale nie powinno być. Zdążył przywyknąć do ataków paniki. Tylko że teraz nie miał już Drapiącej Kryjówki, za którą mógłby się wcisnąć, nie było żadnej zabezpieczającej go sieci, guzika bezpieczeństwa, peleryny niewidki. Czuł się w tym obcym mu otoczeniu odsłonięty ze wszystkich stron i wystawiony na atak. I reagował tak, jak reagowałaby na jego miejscu zwierzyna łowna - płochliwym, przenikającym go na wskroś strachem, nad którym nie potrafił zapanować
_________________

I've got n o roots---------------------------------
-----~ but my home was never on the ground
I've got no r o o t s-----------------------
-----~ but my home was n e v e r on the ground

I'VE GOT NO R O O T S

Ostatnio zmieniony przez Malinowy Nos 2018-04-04, 03:36, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 75/200
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 23/200
 
Tygrysiopręgi
Zaginiony
zapałka


Klan:
cien

Księżyce: 42 księżyców [lipiec]
Mistrz: Miodowowąsy
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga
Ojciec: Wężowa Gwiazda
Multikonta: Mrówka [KRz] | Dżdżysta Łapa [GK]
Wysłany: 2018-04-04, 10:31   
   Wygląd: Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181072#181072


Ucieczka, co? W ich pokoleniu uciekanie od nieprzyjemnych rozmów, miejsc, osób było już wpisane w krew. Jednak takie rozwiązanie było jedynie tymczasowe. Odwlekało tylko to, co i tak prędzej czy później nastąpi. Tygrysiopręgi już to przerabiał i właśnie był na etapie powolnego dojrzewania. Trzeba w końcu się zatrzymać i zmierzyć z potworami, bez względu jaką postać przybierały. Nikt nie powiedział, że trzeba to zrobić samodzielnie, prawda? To też kocur odkrył całkiem niedawno. Trochę potrwa zanim wdroży swoje postanowienia w życie, ale był na dobrej drodze. I najwyraźniej ktoś jeszcze potrzebował wskazówki, bądź chociażby oparcia. Zawsze był zdania, że jeśli chodzi o Lamparta to wszystko powinno powierzyć się w łapy Lwiego Płomienia. Z całego rodzeństwa to z nią miał najbliższy kontakt i właśnie kremowa zdawała się umieć najlepiej dotrzeć do czarnego. A przynajmniej tak to wyglądało z zewnątrz.
Teraz sytuacja była ciupkę inna... Lefki nie było w pobliżu, zapewne zajęta wykonywaniem swoich obowiązków. Był za to on, a sytuacja wydawała mu się odrobinę kryzysowa. W jednej chwili widział brata (a właśnie zmierzał w jego kierunku), a w drugiej nie pozostało po nim śladu. I chociaż chciałoby się to określić jako – typowe, to... Nie, takie zachowanie nie pasowało do Lamparciego Cienia. Lubił się chować, znikać, zaszywać w różnych kątach obozu, a takie ucieczki zupełnie nie pasowały i wiedział to nawet przygłupi buras. Podążył śladem brata aż po samo Puste Drzewo, gdzie zastał go siedzącego na pniu.
- Lampart. Hej, to ja twój telefon. Rzucone słowa były ciche i delikatne, jakby odrobinę wyższy ton mógłby sprawić, że brązowooki z miejsca ruszy do dalszej ucieczki. Gdy tylko dał bratu znać, że jest tuż obok – wskoczył na przewalone drzewo, zajmując miejsce obok niego.
- … chcesz pogadać? - bąknął po chwili. Nie musiał pytać, czy „dobrze się czujesz?”, „wszystko w porządku?”. Widział to. Wiedział też, że z pewnością nie jest wymarzonym kompanem do wyrzucenia swoich obaw i wątpliwości. Niezbyt szło mu pocieszanie innych, ale postanowił się postarać. Tyle jest w stanie zrobić.
_________________
        Nieważne są systemy, nie liczą się też rządy
        miałem się dobrze trzymać, miałem być porządny.
        Nie boję się porażki i nie dbam o zwycięstwo
        Nie lubię polityków, co życiem naszym trzęsą.

              A Ty ciągle mi uciekasz, nie mogę Cię dogonić
              Nie patrzę na zegarek, nie śpieszę się już po nic.
              Nie dbam o to wcale, że inni szybciej biegną
              Stoję na środku drogi, już jest mi wszystko jedno.
Ostatnio zmieniony przez Tygrysiopręgi 2018-04-04, 10:31, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 260/300
 
Lamparci Cień
Zaginiony
niedobitek


Klan:
cien

Księżyce: 50 [listopad]
Matka: Pjo
Ojciec: Wunsz
Multikonta: Malinowy Nos [KW]; Węglowe Gardło [KG]; Bławatkowa Łapa [KRz]; Krowia Łapa [KG]
Wysłany: 2018-04-08, 13:01   
   Wygląd: "Ciężko, by po takich rodzicach jakich posiada Lwiczka miało wyjść chuchro" powiedziała Lwica... i zapeszyła. Jej brat wygląda, jakby urósł za bardzo na długość i wysokość, po drodze zapominając o adekwatnym poszerzeniu barków. Ciemny jak listopadowe popołudnie, pod każdym możliwym względem. Ciemne futro, gęste, gładko przylegające do szczupłego ciała. Ciemny nos i ciemne opuszki łap, by za bardzo nie razić kontrastem. Ciemne oczy w kształcie migdałów i barwie dojrzałych kasztanów. Na ciemnych uszach ciemne, krótkie pędzelki, a na grzbiecie... ciemne pręgi. Bo widzicie, chociaż Lampart zdecydowaną większość swojej aparycji zawdzięcza ciemnej gwieździe pod jaką niewątpliwie się urodził, to jednak rodzice również mieli tu coś do powiedzenia. Między innymi... rozmaite, fantazyjne wzory pręg i prążków. Niestety natura ma szemrane poczucie humoru, toteż wymalowała je praktycznie czarno na czarnym. O, bo mogła. Dlatego widać je jedynie okazjonalnie, w intensywnym słońcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181652#181652


Zmierzyć się? Jak? Tym razem problemem nie był ojciec, któremu można było spojrzeć prosto w oczy, nie był to jakiś przeciwnik, którego można było pokonać. Lampart zdawał sobie sprawę, że problem istnieje tylko i wyłącznie w jego głowie, w nim samym, bo nikt inny nie miał aż takich problemów z przystosowaniem się do nowości. Do tego, że po tych drzewach wiewiórki skaczą nieco niżej, ale mają wyżej dziuple, że jest więcej igieł niż liści na leśnym podszyciu, że ptaki brzmią inaczej. Zwracał uwagę na takie detale, a każdy jeden boleśnie przypominał mu o fakcie, że to już nie jest ten sam las. Lampart przywiązywał się powoli, nieufnie, jak zapędzone do kąta zwierzę... i ledwo zaczął tak naprawdę uznawać ten obóz za dom już mu go odebrano i kazano przyzwyczaić się do nowego. Do tego dochodził jeszcze stres związany z przejściem przez osiedle, o s i e d l e, za Klanem Gromu, a jedno i drugie wywoływało u niego skrajne obrzydzenie. Jeszcze kilka długich dni minie zanim uda mu się zmyć z gładkiego futra ten duszący smród, który pewnie wszyscy inni już przestali zauważać, ale on... jego irytował wciąż, nieodmiennie, uwierał jak kamyk wbity między opuszkami łapy. Obrzydliwe! Smród Dwunogów, smród Klanu Gromu...
Drgnął wyraźnie na dźwięk głosu gdzieś za nim, ale nie uciekł. Skulił tylko czarne ramiona i opatulił się ogonem, starając się wyglądać na mniejszego niż w rzeczywistości. Gdyby mógł zniknąć tak całkiem... to byłoby idealnie, ale odebrano mu tę możliwość wraz z kryjówkami pomiędzy paprociami i Płaczącym Stróżem. Wbrew temu co sobie myślał Tygrysiopręgi wcale nie zareagowałby lepiej gdyby to Lefka tu teraz stała, nawet jeśli ich siostra była w jakiś sposób... jego częścią. Czasem jednak masz ochotę ukryć się nawet przed częścią samego siebie. Zwłaszcza kiedy ta druga, lepsza część ciebie jest zajęta i nie chcesz jej przeszkadzać.
Tygryskowi też zresztą nie chciał przeszkadzać.
Odetchnął krótko i płytko przez zaciśnięte gardło na jego pytanie i potrząsnął głową. A potem... pokiwał. Ostatecznie zacisnął powieki i ze zrezygnowanym westchnięciem oparł lekko policzek o bark brata, zmuszając się do rozluźnienia napiętych mięśni. I do schowania pazurów, którymi trzymał się kory Pustego Drzewa.
- ... Nie wiem. - bąknął cicho, odwracając mordkę, jakby z zażenowaniem, że sam nie wie czego chce. Bo nie wiedział. Ciężko mu było wytłumaczyć, chyba nawet nie był w stanie. Ale ramię brata było solidne pod jego dotykiem i znajome, nawet jeśli cała reszta nie była. To póki co musiało wystarczyć.
_________________

I've got n o roots---------------------------------
-----~ but my home was never on the ground
I've got no r o o t s-----------------------
-----~ but my home was n e v e r on the ground

I'VE GOT NO R O O T S

Ostatnio zmieniony przez Lamparci Cień 2018-04-08, 13:03, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 75/200
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 23/200
 
Tygrysiopręgi
Zaginiony
zapałka


Klan:
cien

Księżyce: 42 księżyców [lipiec]
Mistrz: Miodowowąsy
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga
Ojciec: Wężowa Gwiazda
Multikonta: Mrówka [KRz] | Dżdżysta Łapa [GK]
Wysłany: 2018-04-13, 13:07   
   Wygląd: Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181072#181072


W takim razie Lampartowi nie pozostało nic innego jak zmierzyć się... ze samym sobą. Wszystko było obce, inne, ale dlaczego od razu zakładać, że gorsze? Owszem to wszystko wymagało czasu. Jednak jak na obecną chwile wyglądało, że czarny nawet nie chciał dawać temu miejscu szansy. Zamykał się. Nawet bury to widział i jego serduszko było rozdarte z tego powodu. Wiedział, że już sam pomysł przenosin wywołał silną niechęć w bracie. Nie mówiąc już o samej drodze – ktokolwiek zdecydował się aby prowadziła przez osiedle nie był zbyt rozważny. Tamta droga była OBCA dla niemal wszystkich. Klany mieszkały w lesie. Drzewa ich schronieniem. Przy Gniazdach Dwunogów były ich jedynie szczątkowe ilości, a nawet te zupełnie nie przypominały drzew z lasu. W dodatku dwunogi, psy, osiedlowe kocie gangi... Tygrysek miał już do czynienia z tym i owym, ale inni? Niekoniecznie. Musiał być to dla niech duży stres. Niewyobrażalny. I ktoś tak wrażliwy jak Lamparci Cień bardzo źle znosił tak wrogie, obce otoczenie. Jednak już byli w nowym domu, tak? Gdzieś, gdzie rzekomo powinno być bezpieczniej. Z dala od Grzmiącej Ścieżki, która jeszcze nie tak dawno przecinała tereny Cienia. Nikt już nie zginie potrącony od potwora... Brązowooki nie będzie musiał już nigdy więcej oglądać szkaradnych zwłok, ani tym bardziej musieć ich ukradkiem zakopywać, aby oszczędzić tego widoku innym.
Ponadto smród Gromiaków tez był nieco przesadzony – szli w końcu na samym przedzie, gdy Klan Cienia pilnował tyłów. Owszem podążali ich śladem, ale między nimi były jeszcze dwa pozostałe klany niemal całkowicie zadeptując ślady i rozwiewając zapachy. Lampart chyba popadł w lekką paranoje od nadmiaru stresu.
- W porządku. Po prostu z tobą posiedzę – poinformował, a może raczej zapewnił? Był tu. Niewiele mógł zrobić, ale gdyby tylko Lampart w końcu zdecydował się zrzucić chociaż część balastu jaka mu leżała na serduszku – jego brat był tuż obok. I tak jak powiedział tak zrobił. Siedział, dając przynajmniej fizyczne oparcie dla udręczonego Cienia. Pacnął lekko czarnego ogonem w grzbiet, posyłając mu lekki uśmiech. To by było na tyle z jego pomocy. Nigdy nie był tym dobry, nigdy tez się do tego specjalnie nie garnął. Jednak sprawy zaczynały wyglądać paskudnie. Nie było czasu, aby pozostać bezczynnie, czekając aż sprawy same się rozwiążą z czasem. Mógł przez to stracić wszystko. A mimo to nie potrafił odnaleźć odpowiednich słów.
- Może poproś Cierniowy Kwiat o coś na uspokojenie? - zaproponował po chwili. Bardzo martwił się stanem brata i chciał mu pomóc. Jakoś. Jakkolwiek -… wiesz, tak na razie, zanim się nie oswoisz? Mogę pomóc ci poszukać nowych kryjówek. Wiesz, że teraz możesz wspiąć się na drzewa i oglądać cały obóz z góry? Raczej nikt nie będzie ci tam przeszkadzać, jeśli będziesz chciał chwili dla siebie... - dopowiedział powoli i trochę niepewnie. Starał się wyciągnąć pomocną łapę, ale bał się też zbytnio naciskać.
_________________
        Nieważne są systemy, nie liczą się też rządy
        miałem się dobrze trzymać, miałem być porządny.
        Nie boję się porażki i nie dbam o zwycięstwo
        Nie lubię polityków, co życiem naszym trzęsą.

              A Ty ciągle mi uciekasz, nie mogę Cię dogonić
              Nie patrzę na zegarek, nie śpieszę się już po nic.
              Nie dbam o to wcale, że inni szybciej biegną
              Stoję na środku drogi, już jest mi wszystko jedno.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 260/300
 
Lamparci Cień
Zaginiony
niedobitek


Klan:
cien

Księżyce: 50 [listopad]
Matka: Pjo
Ojciec: Wunsz
Multikonta: Malinowy Nos [KW]; Węglowe Gardło [KG]; Bławatkowa Łapa [KRz]; Krowia Łapa [KG]
Wysłany: 2018-04-17, 22:29   
   Wygląd: "Ciężko, by po takich rodzicach jakich posiada Lwiczka miało wyjść chuchro" powiedziała Lwica... i zapeszyła. Jej brat wygląda, jakby urósł za bardzo na długość i wysokość, po drodze zapominając o adekwatnym poszerzeniu barków. Ciemny jak listopadowe popołudnie, pod każdym możliwym względem. Ciemne futro, gęste, gładko przylegające do szczupłego ciała. Ciemny nos i ciemne opuszki łap, by za bardzo nie razić kontrastem. Ciemne oczy w kształcie migdałów i barwie dojrzałych kasztanów. Na ciemnych uszach ciemne, krótkie pędzelki, a na grzbiecie... ciemne pręgi. Bo widzicie, chociaż Lampart zdecydowaną większość swojej aparycji zawdzięcza ciemnej gwieździe pod jaką niewątpliwie się urodził, to jednak rodzice również mieli tu coś do powiedzenia. Między innymi... rozmaite, fantazyjne wzory pręg i prążków. Niestety natura ma szemrane poczucie humoru, toteż wymalowała je praktycznie czarno na czarnym. O, bo mogła. Dlatego widać je jedynie okazjonalnie, w intensywnym słońcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181652#181652


W domu? Wątpliwe. Lampart mógłby polemizować. Obecny obóz był co najwyżej miejscem, w którym mieszkali, a on patrząc na legowisko wojowników miał dokładnie takie same odczucia jak przy każdym innym krzaku czy Pustym Drzewie. Nie był w domu od... dawna. O ile kiedykolwiek był. Przyzwyczajał się powoli i nieufnie podchodził do zmian, a postawiony przed taką ilością naraz... jego zszargane nerwy powoli odmawiały współpracy i biły na alarm, nawołując do ucieczki - ale uciekać nie było gdzie, bo ten las był obcy gdziekolwiek by nie poszedł. I tak wylądował praktycznie w punkcie wyjścia. Czując się równie wyrwany z kontekstu co wtedy, jako ledwo księżycowy kociak wrzucony w sam środek obozu Klanu Cienia. Jak niepasujący element zupełnie innej układanki, który ktoś przypadkiem schował do złego pudełka. Największy problem polegał na tym, że Lampart nigdy nie wiedział gdzie jest jego pudełko. Może jego pudełko nigdy nie istniało, albo zostało bezpowrotnie zniszczone tamtej nocy. Wiedział tylko, że nie tu ani nie tam, ale z dwojga złego wolał jednak to stare, znajome. W nim jakoś jeszcze dało się żyć.
- ...dziękuję. - wymamrotał, odwracając głowę i przyciskając czoło do Tygryskowego barku, tak jakby bliskość burego, pręgowanego futra mogła go osłonić przed nadmiarem ogłuszających go obcych detali. I trzeba przyznać Tygryskowi - poniekąd mu się to udawało. Lampart bezwiednie zaczął skupiać się bardziej na obecności brata niż na swoim otoczeniu. W milczeniu słuchał jego oddechu i bicia serca, aż w końcu, powoli, ostra linia jego barków złagodniała i rozluźniła się nieco. Poczuł jak z jego mięśni pomału uchodzi napięcie, nie całkiem, nawet nie blisko, ale to wciąż... jakiś start. Pokręcił głową, nie odrywając czoła od futra brata, a długi ciemny ogon przesunął się po pniu by owinąć luźno wokół łapy burego kocura. - Nie muszę prosić. - uświadomił łagodnie Tygryskowi... i sobie poniekąd też. Mógł sobie po prostu wziąć. Przecież też wiedział co i w jakich ilościach. Nie trzeba było mieszać w to Cierń. Jednak, mimo wszystko - ...ale nie chcę. Większość ziół na uspokojenie przytępia zmysły. - nie wspominając już o tym, że działa na krótką metę i leczy objawy, nie przyczynę. Lampart szczerze wątpił by jakiś rumianek był wstanie coś poradzić na ten rodzaj chronicznego lęku. - Zresztą... ranni będą potrzebowali ich o wiele bardziej niż ja.
_________________

I've got n o roots---------------------------------
-----~ but my home was never on the ground
I've got no r o o t s-----------------------
-----~ but my home was n e v e r on the ground

I'VE GOT NO R O O T S

Ostatnio zmieniony przez Lamparci Cień 2018-04-17, 22:30, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 75/200
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 23/200
 
Tygrysiopręgi
Zaginiony
zapałka


Klan:
cien

Księżyce: 42 księżyców [lipiec]
Mistrz: Miodowowąsy
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga
Ojciec: Wężowa Gwiazda
Multikonta: Mrówka [KRz] | Dżdżysta Łapa [GK]
Wysłany: 2018-04-21, 10:01   
   Wygląd: Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181072#181072


- Oh, no tak... Rzeczywiście – Lampart powinien się już dawno przyzwyczaić, że Tygryskowi... no, czasem trzeba było trochę pomóc w myśleniu. Ponumerowanie kropek w jakiej kolejności powinien je łączyć niekiedy nie dawało rezultatu i należało jeszcze domalować wielkie czerwone, mrugające strzałki. A i wtedy możliwe, że nie załapałby o co chodzi. Oczywiście wiedział o ty jak uzdolniony jest jego brat, jak dużą wiedzę posiada – nie tylko o ziołach, ale o dawnych dziejach i innych sprawach. Czasem jednak ciężko było mu to powiązać z tym, że gdyby czarny chciał to sam mógłby wybrać się na zbieranie ziół i znaleźć dla siebie dokładnie to, czego potrzebował. Nawet nie uszczuplając przy tym składzika!
- Chcę, żebyś czuł się tu tak dobrze i bezpiecznie, jak tylko jest to możliwe – przejechał szorstkim językiem po łebku brata, niczym troskliwa mama, której tak naprawdę nigdy nie mieli. Chciał pomóc. Na tyle ile był w stanie. Był gotowy zrobić wszystko. No może, nie absolutnie wszystko, ale prawie. Choćby miał się wrócić na stare tereny i przynieść w pysku garść ziemi z ich starych terenów, żeby Lampart miał chociaż to. I był to absurdalnie głupi pomysł, to Tygrys były skłonny go zrealizować, gdyby była choć nikła szansa na to, że dzięki temu poczuje się odrobinę lepiej.
- Czy jest coś, co mogę zrobić dla ciebie? - zapytał po chwili. Martwił się. Nie pamiętał kiedy ostatnio tak bardzo się przejmował. Zawsze starał się dbać o rodzeństwo i sprawdzać, czy wszystko w porządku, ale teraz czuł się zupełnie bezradny i to... bolało.
_________________
        Nieważne są systemy, nie liczą się też rządy
        miałem się dobrze trzymać, miałem być porządny.
        Nie boję się porażki i nie dbam o zwycięstwo
        Nie lubię polityków, co życiem naszym trzęsą.

              A Ty ciągle mi uciekasz, nie mogę Cię dogonić
              Nie patrzę na zegarek, nie śpieszę się już po nic.
              Nie dbam o to wcale, że inni szybciej biegną
              Stoję na środku drogi, już jest mi wszystko jedno.
Ostatnio zmieniony przez Tygrysiopręgi 2018-04-21, 10:02, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 260/300
 
Lamparci Cień
Zaginiony
niedobitek


Klan:
cien

Księżyce: 50 [listopad]
Matka: Pjo
Ojciec: Wunsz
Multikonta: Malinowy Nos [KW]; Węglowe Gardło [KG]; Bławatkowa Łapa [KRz]; Krowia Łapa [KG]
Wysłany: 2018-04-23, 19:30   
   Wygląd: "Ciężko, by po takich rodzicach jakich posiada Lwiczka miało wyjść chuchro" powiedziała Lwica... i zapeszyła. Jej brat wygląda, jakby urósł za bardzo na długość i wysokość, po drodze zapominając o adekwatnym poszerzeniu barków. Ciemny jak listopadowe popołudnie, pod każdym możliwym względem. Ciemne futro, gęste, gładko przylegające do szczupłego ciała. Ciemny nos i ciemne opuszki łap, by za bardzo nie razić kontrastem. Ciemne oczy w kształcie migdałów i barwie dojrzałych kasztanów. Na ciemnych uszach ciemne, krótkie pędzelki, a na grzbiecie... ciemne pręgi. Bo widzicie, chociaż Lampart zdecydowaną większość swojej aparycji zawdzięcza ciemnej gwieździe pod jaką niewątpliwie się urodził, to jednak rodzice również mieli tu coś do powiedzenia. Między innymi... rozmaite, fantazyjne wzory pręg i prążków. Niestety natura ma szemrane poczucie humoru, toteż wymalowała je praktycznie czarno na czarnym. O, bo mogła. Dlatego widać je jedynie okazjonalnie, w intensywnym słońcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181652#181652


Uśmiechnął się lekko z mordką opartą o bure futro, przymykając na moment ciemne oczy. Osobiście nie przesadzałby z tą wiedzą i uzdolnieniem. Był powód dla którego to głównie Cierń zajmowała się... sprawami, a on krążył na poboczu i pomagał w drobnych pracach. Głównym powodem był po prostu brak wiary we własne możliwości, prawda, ale to nie tak, że jako JEDYNY powstrzymywał Lamparta przed byciem równie aktywną pomocą medyczną dla Klanu co biała kocica. Ciepły język brata pomiędzy jego uszami sprawił, że ciemne barki skuliły się nieco, ale dreszcz który przeszedł mu po grzbiecie był ciepły i pełny wdzięczności. Poczuł się bezpiecznie. Nawet jeśli tylko na chwilę, nawet jeśli Tygrysek nie był w stanie wyciszyć nadmiaru obcych bodźców ani niczego naprawić - chociaż z całej siły się starał - to wciąż udało mu się osiągnąć coś, bo jego brat rozluźnił się nieco i wyglądał na... prawie zrelaksowanego. Prawie, bo iskrzące pod skórą nerwy i lęk nie wyparowały jak łapą odjął, ale to lepsze niż nic.
- ...już pomagasz. - zapewnił go cicho, całkowicie szczerze. Samą obecnością już poprawił sytuację, nawet jeśli myślał, że w przeciwieństwie do Lefki niewiele może zdziałać. To prawda, że z siostrą miał specjalną, siną więź, ale jego bracia byli niemniej ważni. I dobrze było poczuć silne ramię Tygrysa przy policzku - czuł się teraz... bezpiecznie, nawet przytłoczony i zagubiony i zestresowany. Tutaj niewiele rzeczy jest w stanie go skrzywdzić, bo brat jest obok. Nawet te najbardziej surrealne lęki nieco przycichły, chociaż im silne łapy burego kocura średnio mogły zagrozić. - Możesz... opowiedzieć mi o czymś. Czymkolwiek. - westchnął cicho, uświadamiając sobie jak ogólnikowo i... absurdalnie ta prośba brzmi. Ale jego zachowanie ogółem było ciut absurdalne, tak jak dręczący go niepokój, więc... równie dobrze może pociągnąć tę absurdalność do końca. Chciał posłuchać głosu brata. Mógłby mu powiedzieć nawet o tym, co dzisiaj zjadł na śniadanie.
_________________

I've got n o roots---------------------------------
-----~ but my home was never on the ground
I've got no r o o t s-----------------------
-----~ but my home was n e v e r on the ground

I'VE GOT NO R O O T S

  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 75/200
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 23/200
 
Tygrysiopręgi
Zaginiony
zapałka


Klan:
cien

Księżyce: 42 księżyców [lipiec]
Mistrz: Miodowowąsy
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga
Ojciec: Wężowa Gwiazda
Multikonta: Mrówka [KRz] | Dżdżysta Łapa [GK]
Wysłany: 2018-04-30, 07:55   
   Wygląd: Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181072#181072


Cieszył się z bliskości czarno-czarnego. Czuł jak napięcie opada, chociaż częściowo. Gdyby tylko miał możliwość rozszarpałby na strzępy wszystkie obawy brata. Logiczne, nielogiczne, absurdalne, zmyślone i te całkiem realne - wszystkie. Wbiłby w nie kły, bezlitośnie miażdżyłby potężnymi łapskami... Nie mógł, bo to wszystko siedziało w jego głowie, a tam niestety nie miał dostępu. Mógł za to siedzieć obok i dawać iluzoryczne, chwilowe wsparcie. Tyle. Zapewnienie Lamparciego Cienia uspokoiło go trochę. Nie czuł, że pomaga, ale skoro on tak to odbierał, to wie lepiej, prawda?
Jakkolwiek brzmiała prośba brązowookiego – Tygrys się z niej ucieszył. Oczywiście wolałby się skupić na bracie, ale jeśli nie czuł się na siłach i wolał posłuchać, to dobrze. Byli braćmi, a ostatnio nie poświęcali sobie zbyt dużo czasu. Nie rozmawiali tak po prostu. A chyba wypada. Zmarszczył lekko brwi, szukając czegoś o czym mógłby opowiedzieć. Zazwyczaj sam przychodził z wszystkimi wieściami i sytuacja, gdy ktoś go prosi o „opowiedzenie czegoś” była na tyle niebywała, że ciężko mu było znaleźć coś wartego podzielania się.
- Hm... Jakiś czas temu spotkałem Ryjówkową Łapę – zaczął, bo temat czarno białej przyszedł do jego głowy jako pierwszy poprzez jej powiązania z czarnym kocurem. Pamiętał jak niezręczna była ich rozmowa, choć szczegóły mu już umknęły – jak miejsce zdarzenia, czy konkretny przebieg rozmowy. Nie przywiązywał uwagi do wszelakich pierdół i zwyczajnie gdzieś uciekały, czasem okazywały się nieco istotniejsze niż sądził. Teraz chyba dobrze się stało, że nie wspomniał o Drapiącej Kryjówce i powodu w jakim się tam zjawił – przywołanie pamięci o babci Owieczce mogło być nie najlepszym sposobem na poprawienie samopoczucia bratu. A tak dzięki swojej własnej głupocie być może wyszło na lepsze.
- Trochę głupia sprawa, bo się pomyliłem i myślałem, że uczy ja Wilczek. I chyba się o to obraziła trochę...? No i o to, że jej przeszkodziłem w odpoczywaniu. Tylko nie chciała mi tego powiedzieć... Wiesz w taki miły sposób, żeby mi się nie zrobiło przykro, ale ja wiem, że wolała być wtedy sama i byłem tam niepotrzebny – nic takiego nie miało miejsca, nawet jeśli Ryjówka miała mu trochę za złe zakłócenie jej spokoju to zdecydowanie nie przybrało to takiej formy w jakiej przedstawiał to Tygrysiopręgi. Przesadzał, ale tak odebrał zachowanie terminatorki. Nie wiedział, że koteczka zwyczajnie nie czuje się zbyt komfortowo przy obcych i starała się wtedy nawet odrobinę przełamać. Szkoda, że wyszło jak wyszło.
Wojownik zaszurał łapką o korę. Chyba nie o takie „opowiedzieć o czymkolwiek” chodziło Lampartowi, ale buremu nawet przez myśl nie przeszło, żeby zarzucić jakimś ambitniejszym tematem. O, mógłby opowiedzieć o tym jak ubił lisa z Lefką, albo jak spotkał Świetlikowa Gwiazdę, ale nieee... Lepiej pokazywać tą beznadziejną część siebie i zaburzać obraz silnego brata w oczach Lamparta, ups.
_________________
        Nieważne są systemy, nie liczą się też rządy
        miałem się dobrze trzymać, miałem być porządny.
        Nie boję się porażki i nie dbam o zwycięstwo
        Nie lubię polityków, co życiem naszym trzęsą.

              A Ty ciągle mi uciekasz, nie mogę Cię dogonić
              Nie patrzę na zegarek, nie śpieszę się już po nic.
              Nie dbam o to wcale, że inni szybciej biegną
              Stoję na środku drogi, już jest mi wszystko jedno.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 260/300
 
Lamparci Cień
Zaginiony
niedobitek


Klan:
cien

Księżyce: 50 [listopad]
Matka: Pjo
Ojciec: Wunsz
Multikonta: Malinowy Nos [KW]; Węglowe Gardło [KG]; Bławatkowa Łapa [KRz]; Krowia Łapa [KG]
Wysłany: 2018-05-25, 11:04   
   Wygląd: "Ciężko, by po takich rodzicach jakich posiada Lwiczka miało wyjść chuchro" powiedziała Lwica... i zapeszyła. Jej brat wygląda, jakby urósł za bardzo na długość i wysokość, po drodze zapominając o adekwatnym poszerzeniu barków. Ciemny jak listopadowe popołudnie, pod każdym możliwym względem. Ciemne futro, gęste, gładko przylegające do szczupłego ciała. Ciemny nos i ciemne opuszki łap, by za bardzo nie razić kontrastem. Ciemne oczy w kształcie migdałów i barwie dojrzałych kasztanów. Na ciemnych uszach ciemne, krótkie pędzelki, a na grzbiecie... ciemne pręgi. Bo widzicie, chociaż Lampart zdecydowaną większość swojej aparycji zawdzięcza ciemnej gwieździe pod jaką niewątpliwie się urodził, to jednak rodzice również mieli tu coś do powiedzenia. Między innymi... rozmaite, fantazyjne wzory pręg i prążków. Niestety natura ma szemrane poczucie humoru, toteż wymalowała je praktycznie czarno na czarnym. O, bo mogła. Dlatego widać je jedynie okazjonalnie, w intensywnym słońcu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181652#181652


Lampart wiedział, że gdyby Tygrys wytoczyć wojnę wszystkim jego obawom i lękom to zrobiłby to bez wahania.... i prawdopodobnie wygrał. Gdyby to było coś czemu można wymierzyć cios, co można fizycznie pokonać.... o, jak dużo łatwiejsze byłoby to wszystko. Lampart poruszył się lekko, usadawiając wygodniej i układając policzek na barku brata. Czarne ucho trzepnęło z zainteresowaniem kiedy usłyszał imię swojej terminatorki, bo prawdę mówiąc ze wszystkich imion nie spodziewał się usłyszeć właśnie tego, ale dał Tygryskowi mówić swobodnie, bezmyślnie przesuwając ogonem w tę i z powrotem po pniu drzewa.
- Och! - odezwał się cicho kiedy bury wojownik skończył i zmrużył lekko ciemnobrązowe oczy. Ojej. Ryjówkowa Łapa? W jakikolwiek sposób, choćby przelotnie i niechcący niemiła? Mająca za złe... komukolwiek, cokolwiek? Jego Ryjówkowa Łapa? Ta sama? To brzmiało... dziwnie. Nie tylko dlatego, że trochę utożsamiał się ze swoją terminatorką i widział siebie w jej oczach- no dobrze, może trochę, ale byli w gruncie rzeczy podobni. Poza tym znał ją już trochę. Szczerze wątpił, by była fizycznie w stanie się na Tygryska o taką błahostkę obrazić. Zamruczał cicho w zamyśleniu. To że Tygrysek pomylił jej mistrzów i błędnie przydzielił ją Wilczkowi zamiast... no, jemu zgrabnie pominął. Tygrysek był jaki był, a on sam gdyby go zapytać pewnie prędzej uwierzyłby w Wilczka trenującego terminatorów niż w ten sam obrazek, tylko że ze swoim udziałem.
- Jestem pewien, że w niczym Ryjówkowej Łapie nie przeszkodziłeś, ona po prostu jest... nieśmiała. Pewnie nawet się teraz gryzie, że to ona przeszkodziła tobie i że to ty jesteś obrażony na nią. - pokręciłby głową gdyby mógł, ale nie miał ochoty odrywać policzka od futra brata, więc tylko wzruszył minimalnie ramionami. - W pierwszych dniach treningu musiałem wielokrotnie przekonywać ją, że nie będę zły jeśli czegoś nie będzie umiała perfekcyjnie, a do tej pory nie jestem pewien czy mi wierzy. Myślała chyba, że będę złośliwym potworem czekającym tylko na jej potknięcie... chyba miała jakieś bardzo niemiłe przeżycia jako kociak, wiesz. - westchnął ciężko. - Biorąc pod uwagę ten Klan chyba... nie powinienem być zaskoczony. Każdy z nas przechodził przez to samo. W każdym razie... no. - spuścił wzrok na własne łapy, tak jak Tygrysek bezradnie szurając o korę. Dwa biedne, nieporadne klopsy siedzące na kłodzie. - To na pewno nie była twoja wina. Mogę ją zapytać, jeśli chcesz? Ale... naprawdę, jestem pewien, że wcale nie jest na ciebie zła.
_________________

I've got n o roots---------------------------------
-----~ but my home was never on the ground
I've got no r o o t s-----------------------
-----~ but my home was n e v e r on the ground

I'VE GOT NO R O O T S

Ostatnio zmieniony przez Lamparci Cień 2018-05-25, 11:06, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 75/200
Stat. Med. - lvl:
2 | MED.EXP: 23/200
 
Tygrysiopręgi
Zaginiony
zapałka


Klan:
cien

Księżyce: 42 księżyców [lipiec]
Mistrz: Miodowowąsy
Płeć: kocur
Matka: Piorunopręga
Ojciec: Wężowa Gwiazda
Multikonta: Mrówka [KRz] | Dżdżysta Łapa [GK]
Wysłany: 2018-06-17, 21:10   
   Wygląd: Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=181072#181072


Cieszył się, że podjęty przez niego temat zaintrygował Lamparta wystarczająco, aby ten nie tylko go wysłuchał, ale również zaangażował w rozmowę. To dobrze, dzięki temu nie będzie tak bardzo myśleć o... wszystkim. Tygrysiopręgi siedział nadal robiąc za oparcie dla czarnego braciszka. Mała uszka wychwytywały słowa i nawet ktoś tak mało domyślny jak buras zauważył dużo podobieństw między tym jaki był czarny kocur, a jaka była jego terminatorka. Syna Wężowej Gwiazdy przecież też nie spotkała żadna krzywda w Cieniu, a wciąż zachowywał się jakby klan był złem ostatecznym. Być może Ryjówowej Łapy również nie spotkała żadna przykrość, a jedynie była... lękliwa.
- Nie, nie trzeba. Sam z nią porozmawiam – albo i nie. Wolał jednak tą decyzję pozostawić dla siebie. Być może znajdzie odrobinę odwagi, żeby zapytać kotkę czy aby n a p e w n o jej wtedy nie przeszkodził i nie znienawidziła go wtedy już na wieki wieków. A może zupełnie oleje temat? Nie chciał w to mieszać postronnych kotów i wykorzystywać brata do brudnej roboty, nawet jeśli on sam tak tego nie postrzegał. Podniósł wzrok na niebo z cichym westchnięciem. Świetnie się siedziało, ale chyba już pora się zwijać. Zaczynało się ściemniać, a noc w obozie była milszą wizją niż taka spędzona gdzieś pod byle krzaczkiem z dala od kotów, które w razie czego mogły przybiec na ratunek.
- Wracamy? - zaproponował po jakimś czasie. Ziewnął przeciągle po czym zeskoczył z pniaka i – gdy tylko upewnił się, że Lamparci Cień nie zamierza nigdzie więcej uciekać – ruszył powoli w kierunku obozu. Trzymał się wciąż blisko czarnego kocura, gotów bronic go przed zagrożeniami – zarówno realnymi, jak i wyimaginowanymi.

//zt x2?
_________________
        Nieważne są systemy, nie liczą się też rządy
        miałem się dobrze trzymać, miałem być porządny.
        Nie boję się porażki i nie dbam o zwycięstwo
        Nie lubię polityków, co życiem naszym trzęsą.

              A Ty ciągle mi uciekasz, nie mogę Cię dogonić
              Nie patrzę na zegarek, nie śpieszę się już po nic.
              Nie dbam o to wcale, że inni szybciej biegną
              Stoję na środku drogi, już jest mi wszystko jedno.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 260/300
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-11, 10:24   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Cienisty królewicz zawędrował w okolicę Pustego Drzewa po porannym obchodzi jego włości, jakimi było terytorium Klanu Cienia. Z początku chciał tutaj odpocząć, jednakże kiszki błękitnokrwistego ostentacyjnie dały mi do zrozumienia, że jeśli zaraz czegoś nie zje, to zaczną mu marsza grać, angażując w to całą orkiestrę. Chłodne spojrzenie zlustrowało otoczenie, a kocur lekkim krokiem wzniósł się na łapy i zaczął przemierzać obszar w pobliżu chyłkiem, uważając gdzie stawia łapy i kierując się pod wiatr. Zważał na wszystkie śmieci, które mogły się znaleźć pod jego łapami, a także wytężał wszystkie dostępne mu zmysły, poza smakiem, poszukując śladów bytności zwierzyny.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Mysia Łapa.
Gwiezdny
have to go



Klan:
grom

Księżyce: 15 [Maj]
Mistrz: Bystrz [*] || Buk-czołg
Płeć: kotka
Matka: Trująca Łapa (NPC)
Ojciec: Darth Wąs (NPC)
Partner: -
Ciąża: nie
Multikonta: frajernia | wichura, sadzowa łapa | bobrzy kieł, barwinek
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-07-11, 10:41   
   Wygląd: Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=145192#145192


Olcha | lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | Prz: 0/2

Król Olch w początkowym założeniu udał się do Pustego Drzewa aby odpocząć, ale szybko zdał sobie sprawę, że jednak może warto coś najpierw przekąsić. Tak też ruszył przez Cieniste włości rozglądając się za potencjalnym śniadaniem, ale wyglądało na to, że na razie cała zwierzyna w okolicy się przed nim ukryła. Olchowa Łapa na razie nie był w stanie nic wywęszyć ani zauważyć, ale trzeba mieć nadzieję, że niedługo się to zmieni.

_________________
I have to go, I have to go, I have to go
And leave you alone

But alway
s know, always know, always know
That I love you so, I love you so

I love you so
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 15/150
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-07-11, 11:41   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Sunął pomiędzy drzewami niczym cień, niepostrzeżenie i praktycznie nie zostawiając śladów. Skradł się krokiem lekkim, jakby płynął w powietrzu na swoich długich, pręgowanych łapach, ale nawet to mu nie pomogło. Mimo usilnego tropienia zwierzyny nie znalazł żadnych śladów. Polował tutaj pierwszy raz, więc nie znał jeszcze ulubionych kryjówek okolicznych gatunków, lecz nie było to dla niego w żaden sposób dołujące. Smoliście czarny kocur nie zamierzał się poddawać, a to małe niepowodzenie nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia. Wciąż skradał się idąc pod wiatr i nasłuchując uważnie. Zważał na to gdzie stawia łapy oraz skrupulatnie badał okolice wzrokiem oraz węchem w poszukiwaniu zwierzyny.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Mysia Łapa.
Gwiezdny
have to go



Klan:
grom

Księżyce: 15 [Maj]
Mistrz: Bystrz [*] || Buk-czołg
Płeć: kotka
Matka: Trująca Łapa (NPC)
Ojciec: Darth Wąs (NPC)
Partner: -
Ciąża: nie
Multikonta: frajernia | wichura, sadzowa łapa | bobrzy kieł, barwinek
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-07-11, 17:33   
   Wygląd: Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=145192#145192


Olcha | lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | Prz: 0/2

Może było po prostu za wcześnie na polowanie, albo wszystkie piszczki w okolicy miały dzień lenia i postanowiły pozostać w ukryciu w swoich legowiskach? Gwiezdny Klan jeden wie, bowiem jak na razie Olchowy Król tak, jak wcześniej, pozostał z niczym. Bez żadnych tropów, które naprowadziłyby go na potencjalną zwierzynę. Absolutnie nic. Cóż, pech, zdarza się.
_________________
I have to go, I have to go, I have to go
And leave you alone

But alway
s know, always know, always know
That I love you so, I love you so

I love you so
  Statystyki - lvl: 2 | S: 5 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 15/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 18