Poprzedni temat «» Następny temat
Szorstkie Skały
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Wysłany: 2018-04-01, 01:21   Szorstkie Skały
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Kupa głazów u brzegu Grzmiącej Rzeki, które wyglądają nieco nienaturalnie, przez co zdają się być ułańską fantazją dwunogów - kolejną, zupełnie niepotrzebną i niezrozumiałą. Nie tworzą żadnej konkretnej formacji, po prostu stoją, są - trudno stwierdzić od jak dawna, bo nawet okoliczne koty się tym szczególnie nie interesowały; zdążył porosnąć je jednak mech i porosty, stąd też ich nazwa. Stanowi to jednak doskonałe miejsce do polowań na wygrzewające się w tej okolicy jaszczurki oraz wyjątkowo liczne zaskrońce.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
 
 
Piotr
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
łotr



Klan:
samotnicy

Księżyce: 40 [XII] (w chwili śmierci)
Mistrz: Sosnowy Ogon/ Migoczące Niebo/ Rudzikowy Ogień
Płeć: kocur
Matka: Chabrowy Pąk (Magnolia)
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył] (KG), Bystry Nurt (NKT/S), Borsucze Futro (KW), Olchowy Szept (KC), Barszczowa Łapa (KC),
Wysłany: 2018-04-08, 16:22   
   Wygląd: Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5288


Po przejściu przez miasto wraz z Pleśnią i poznaniu przeróżnych zakamarków okazało się, że klanowe koty to jedynie namiastka tego, czym kot może się stać. Zrozumiałem to buszując po śmietnikach i kontenerach wraz z kocim gangiem, który, jak się później okazało, poturbował parę klanowych kotów w trakcie ich wyprawy. Nie śpieszyłem się z wyruszeniem za nimi, ale dopilnowałem, aby ślady do końca nie zniknęły i tak dotarłem tutaj na Szorstkie Skały, z których widok rozciągał się na żółte pole rzepaku. Gorące słońce przygrzewało, ale wiał również chłodny wiatr. Będę musiał przyjrzeć się granicom i zobaczyć, jak ustawiły się klany względem siebie. Na razie mijałem woń Klanu Gromu, który najwyraźniej osiedlił się za rzeką, ale ułożenie reszty wciąż było dla mnie zagadką.
Postanowiłem położyć się na jednym z rozrzuconych po okolicy głazach i wygrzać na słońcu. Zastanawiałem się ile właściwie szedłem tutaj z miasta. Wodząc ślepiami po tym, co mogłem zobaczyć dostrzegłem zbliżającą się w moją stronę sylwetkę przypominającą wojowniczkę, która przeszkodziła mi w rozmowie z Króliczą Łapą. Na razie była jeszcze daleko, dlatego skupiłem na niej wzrok, ale dalej myślami analizowałem trasę, którą przebyłem. Doszedłem do wniosku, że zajęło mi to praktycznie cały dzień. Wyruszyłem popołudniu, szedłem przez noc z krótką przerwą na polowanie oraz drzemkę i zawitałem tutaj jakiś czas po tym, jak słońce ustawiło się w zenicie. Dopiero teraz skupiłem całą swoją uwagę na zbliżającej się kocicy.

/ Kozicza Łapa
_________________

jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć ugo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 160/400
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-04-15, 15:10   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


To, jak dostała się na drugi brzeg, nie jest w ogóle ważne i nie ma znaczenia dla tej historii. Po prostu znalazła się tutaj i z zaciekawieniem rozglądała po okolicy. Miała rzecz jasna świadomość, że świat jest niebezpieczny, ale ona sobie z tego nieco kpiła. Chciała sięgać dalej, spotykać inne koty, znaleźć w końcu coś niesamowitego. Na tym naprawdę jej zależało, jakby miało to być zwieńczeniem jej życia, czy coś podobnego. Sama nie wiedziała, jak właściwie na to patrzeć i czego tak dokładnie szuka, ale gdyby wiedziała, z całą pewnością już dawno temu by na to trafiła. Była jednostką dość niecierpliwą, z pewnością dociekliwą i bez dwóch zdań niezbyt zainteresowaną takimi sprawami, jak kwiatki, trawka czy cokolwiek takiego. To było dobre dla Sarniny, ale nie dla niej. Dla Kozicy bowiem to wszystko stanowiło jedynie tło, swoiste otoczenie, nic więcej. Wymagała od życia czegoś jeszcze!
Poruszyła lekko uszami i nosem, kiedy zorientowała się, że nie jest tutaj sama, a później przystanęła, żeby zlokalizować kota, którego zapach do niej doleciał. Był bez wątpienia obcy i nie do końca kojarzył się jej z jakimś konkretnym Klanem, ale na tym polu wcale nie była taka znowu najlepsza, tak więc istniał cień szansy, że ma przed sobą jakiegoś Cienistego albo Rzeczniaka, który wybrał się na dość daleki spacer. Przekrzywiła nieznacznie łeb przyglądając mu się z uwagą, śledziła każdy jego włos, jakby był niesamowicie fascynujący, ale na razie nie odzywała się, jakby chciała, żeby to on wykonał pierwszy krok. Bo dlaczego by nie, prawda? Była zaciekawiona, ale nie zamierzała skakać entuzjastycznie z miejsca na miejsce, żeby natychmiast otrzymać odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją w tej chwili pytania.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Piotr
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
łotr



Klan:
samotnicy

Księżyce: 40 [XII] (w chwili śmierci)
Mistrz: Sosnowy Ogon/ Migoczące Niebo/ Rudzikowy Ogień
Płeć: kocur
Matka: Chabrowy Pąk (Magnolia)
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył] (KG), Bystry Nurt (NKT/S), Borsucze Futro (KW), Olchowy Szept (KC), Barszczowa Łapa (KC),
Wysłany: 2018-04-22, 15:06   
   Wygląd: Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5288


Obserwowałem ją odkąd znalazła się w zasięgu mojego wzroku i robiłem to bardzo uważnie, dlatego nie umknął mi moment, w którym sama spostrzegła się o mojej obecności przechylając głowę i wodząc po moim ciele swoimi oczami. Była młoda, ale już dorosła. Nie mogłem powiedzieć, że była w moim typie. Kolor sierści Gromiaczki w żaden sposób mi nie odpowiadał. Była upstrzona i chaotyczna, a czarne plamy na jej pysku sprawiały, że wyglądała po prostu źle w moich oczach. Dodatkowo nie była najszczuplejszą kocicą w czterech klanach. Przypomniała mi się obrzydliwa, gruba pieszczoszka, którą zamordowałem i wrzuciłem do rzeki na swoim pierwszym polowaniu. Chociaż Różyczka też miała mocne krągłości. Nie mogłem jednak pozwolić na to, by moje osobiste preferencje zaważyły na nowej znajomości, która, kto wie, mogła okazać się w przyszłości dość przydatna. Zwłaszcza, że była pierwszym kotem z Klanu Gromu, na którego się w życiu natknąłem, a miałem już za sobą parę międzyklanowych spotkań. Ciekawe, co u mojej drogiej Różyczki? Z biegiem czasu odnosiłem wrażenie, że mogłem to poprowadzić zupełnie inaczej i dopiero później zabrać się za burzenie ideału, ale czasu już cofnąć nie mogłem. Teraz byłem bogatszy o doświadczenie i miałem zamiar wpleść odebraną nauczkę w życie.
Odniosłem wrażenie, że nęci mnie swoim spojrzeniem, aczkolwiek nie ma zamiaru podejmować pierwszego kroku. Skojarzenie z Ciernistą Różą było tutaj zbyt silne, dlatego z premedytacją pozwoliłem jej odczuć satysfakcję. Niech myśli, że ma nade mną przewagę. Nie wstałem jednak, a jedynie odezwałem się nonszalanckim, niby nie zainteresowanym tonem:
- Zgubiłaś się?
_________________

jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć ugo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 160/400
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-04-26, 16:46   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Co kto lubi, prawda? Kozica jednak nie zamierzała zmieniać własnego przekonania o tym, że jest piękna, z tego prostego powodu, że właśnie dlatego wiele innych kotów za taką ją uznawało. Była wyjątkowo pewna siebie, uważała, że jej łaciate futro przyciąga spojrzenie, a jeśli komuś nie podobał się jej pysk – powinien wcześniej spojrzeć na własne odbicie w wodzie, a dopiero później mówić o takich rzeczach. Może i była naiwna albo głupia, skoro wychodziła poza tereny własnego Klanu nie umiejąc walczyć ani polować, jednak papa zadbał o to skutecznie zaszczepiając w niej już pierwszego dnia niechęć do treningu, do poznawania możliwości, jakie daje siła, zręczność albo szybkość. Właśnie z tego powodu, chociaż faktycznie fizycznie dorosła, była całkowicie niedojrzała i skupiona na własnych ideałach, jakimi była ona sama i pogrywanie sobie z kocurami, co strasznie ją bawiło, a jednocześnie wciągało i elektryzowało. Widać jednak jej rodzice nie popisali się, nie wychowali jej chociażby w minimalnym stopniu i pewnie któregoś dnia przyjdzie jej z tego powodu zebrać plon. Inna sprawa, że gdzieś tam wewnętrznie Kozica czuła, że kto żyje w ciszy i w cieniu nie ma niczego do przeżycia, do opowiadania, nie może powiedzieć, że tak naprawdę jest i żyje i właśnie z tego powodu parła na przód. Nie było wiadomo, co jej z tego przyjdzie, ale zdaje się, że nikt takich rzeczy nie wiedział.
- Ja? – zapytała jakby rozbawiona. – Nie, ja po prostu staram się dowiedzieć, co mnie otacza. I z której strony – dodała jeszcze przyglądając mu się dość intensywnie i jakby próbując go jakoś ocenić, ale na razie wydawał jej się dość nijaki. Nie pachniał żadnym Klanem, był pokryty długim włosiem, zadawał do tego bardzo niemądre pytania, ale przynajmniej się odezwał. Pytaniem pozostawało, co dalej i czy będzie chciało im się prowadzić dalej tę rozmowę. Jeśli był samotnikiem – był interesujący z tego powodu, ale nie musiała wcale wiązać z nim jakiś nadziei, chociaż oczywiście, dołączenie go do grona wielbicieli było perspektywą co najmniej kuszącą.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Piotr
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
łotr



Klan:
samotnicy

Księżyce: 40 [XII] (w chwili śmierci)
Mistrz: Sosnowy Ogon/ Migoczące Niebo/ Rudzikowy Ogień
Płeć: kocur
Matka: Chabrowy Pąk (Magnolia)
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył] (KG), Bystry Nurt (NKT/S), Borsucze Futro (KW), Olchowy Szept (KC), Barszczowa Łapa (KC),
Wysłany: 2018-04-28, 11:03   
   Wygląd: Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5288


Wciąż leżałem na szorstkich skałach i na razie nie zamierzałem się z nich ruszać, chociaż nie spuszczałem z oczu pstrokatej, nakrapianej sylwetki i krągłych kształtach. Czekałem na odpowiedź w międzyczasie skrupulatnie się jej przyglądając. Obserwowałem jej drobne gesty, tiki i tym podobne i... od samego początku porównywałem ją z Ciernistą Różyczką, która żyła w Klanie Wichru. Było to dla mnie dość niezrozumiałe, ponieważ zwykle potrafiłem odsunąć od siebie myśli, które przeszkadzały mi w jak najskuteczniejszym odbiorze danej sytuacji, czy samego kota, ale teraz Zawilec była zdecydowanie zbyt natrętna. Nigdy nie lubiłem porównywania, zaś teraz byłem na to skazany. Ściągnąłem brwi na chwilę, ale szybko musiałem je rozluźnić, by nie wypaść z roli. W odpowiedzi otrzymałem dziewczęce rozbawienie. Wyglądało na to, że ryba złapała moją przynętę.
- I robisz to całkiem sama? - zapytałem lekko mrużąc moje złociste ślepia. Poruszyłem nieznacznie puszystym ogonem. Mój nos nie wyłapał obecności innych kotów w okolicy, prócz niej, ale nigdy nie wiadomo, prawda? To był czas, żeby się do niej zbliżyć. Rozprostowałem łapy i paroma szybkimi susami znalazłem się na ziemi, całkiem niedaleko od kocicy z Klanu Gromu.
- Nie boisz się, że natrafisz na niebezpiecznego samotnika, albo drapieżnika i zginiesz z jego łapy? Tyle szumowin ostatnio się tutaj kręci... - powiedziałem przejeżdżając prawą przednią łapą po trawie i wyginając się zawadiacko, ale starałem się nie pokazywać na pysku żadnego przejęcia, prócz szelmowskiego uśmiechu. Ogon oczywiście trzymałem wysoko uniesiony z lekko opadającą końcówką.
_________________

jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć ugo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 160/400
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-05-03, 10:25   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Porównuj sobie, porównuj i rób co tam chcesz. Kozica, jak to ona, była zainteresowana każdym kocurem, ale miała swoistą gradację i Chmiel nie znalazła się jakoś szczególnie wysoko w jej liście rankingowej, ale skoro zaczęła już z nim rozmawiać, skoro przeszła na tę stronę, by zobaczyć, co się tutaj znajduje, nie zamierzała tak po prostu zaraz uciekać. Mogła tutaj zamarudzić jeszcze chwilę, dowiedzieć się, co nieznajomy ma do powiedzenia, a później po prostu wrócić do siebie. Kiedy kocur zaczął zadawać jej pytania, poczuła, że po jej grzbiecie przebiega dreszcz i momentalnie zakwalifikowała go do jednostek nieciekawych, a raczej przerażających, które nie miały w sobie zbyt wiele powabu. Kojarzył się jej nieco z Głogiem z Klanu Rzeki, który również zdawał się być niebezpieczny, ale w zadziwiająco pociągający sposób. Ten tutaj osobnik przypominał jej raczej gwałciciela siedzącego w krzakach, który zaczyna flirt, ale jednocześnie oznajmia, co zamierza zaraz ci zrobić. Nie była pewna, jak ująć w słowa te wszystkie uczucia, ale nie była żadną tam przerażoną od razu panienką, żeby zacząć sikać po łapach. Końcówka jej dumnie uniesionego ogona poruszyła się leciutko.
- O nie, aż taka odważna nie jestem. Po prostu wyprzedziłam innych – stwierdziła wzruszając lekko barkami, a jej słowa brzmiały zupełnie szczerze. Nauczyła się już dość dobrze, jak należy kłamać, więc nie miała z tym aż tak sporych problemów, jakby mogło się wydawać. – Gdybym się bała i ciągle o tym myślała, musiałabym siedzieć całe życie we własnym legowisku, ale to nie tak, że o tym w ogóle nie myślę – odparła na to przymykając lekko ślepia i nadal uważnie go obserwując, jednocześnie zastanawiając się, jakie właściwie ma zamiary. Przekrzywiła łeb. Nie było wątpliwości, że był od niej większy i silniejszy, a ona nie umiała się zupełnie bić, ale nie uważała, żeby był powód do tego, by to robił. W razie czego – zamierzała albo wydrapać mu oczy albo rzucić się do ucieczki drąc się w niebogłosy, co również było całkiem prawdopodobne. Na razie jednak uznała, że najlepiej będzie podtrzymać tę rozmowę, chociaż kocur wydawał się jej mało apetycznym ciastkiem.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Piotr
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
łotr



Klan:
samotnicy

Księżyce: 40 [XII] (w chwili śmierci)
Mistrz: Sosnowy Ogon/ Migoczące Niebo/ Rudzikowy Ogień
Płeć: kocur
Matka: Chabrowy Pąk (Magnolia)
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył] (KG), Bystry Nurt (NKT/S), Borsucze Futro (KW), Olchowy Szept (KC), Barszczowa Łapa (KC),
Wysłany: 2018-06-02, 20:05   
   Wygląd: Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5288


Słowa o jej odwadze raczej zakrawały o prawdziwe, natomiast co do drugiej opcji miałem spore wątpliwości. Rozchyliłem delikatnie pysk, aby zwiększyć siłę swojego węchu i poczekałem, aż wiatr dmuchnie od strony, z której przybyłam. Nie wyczuwałem stamtąd ani jednego kota, czyli próbowała mnie okłamać. Nieudolna próba, jak i nieudolna kopia Różyczki. Cóż, zawsze jakaś forma nauki zachowania. Może mnie czymś zaskoczy? Nie powinienem jej nie doceniać. Już raz dotarło do mnie, że pierwsze osądy bywają czasami zgubne, także postanowiłem chwilę z nią podyskutować.
- Dobrze, że nie jesteś tu sama. Jeszcze trafiłabyś na faktycznego rzezimieszka zamiast na mnie i co wtedy? Nie wiadomo, czy zdążyliby przybyć ci z pomocą - skłamałem oczywiście, udając, że złapałem jej haczyk i pozbawiono mnie węchu. Uniosłem prawy kącik pyska w nieznacznym, choć bynajmniej skrywanym uśmiechu.
- W rzeczy samej. Rozedrganym kurczętom życie było nudne i przykre. Każdy się boi, ale w tym wszystkim wymagana jest finezja oraz zdrowy rozsądek - odparłem. Przyznałem jej rację, ponieważ pamiętałem, że Różyczka to lubiła, a ta zdawała się być do niej bardzo podobna. Poza tym, faktycznie kłamać nie musiałem. Poruszyłem puszystym ogonem i spojrzałem prosto w jej zielonkawe oczy.
- Z kim mam przyjemność? - Uraczyłem ją szarmanckim uśmiechem, którego używałem naprawdę rzadko.
_________________

jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć ugo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 160/400
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-06-03, 12:36   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Oboje wiedzieli, że kłamała, ale nie dawała tego po sobie poznać. W końcu nie zamierzała mu się z niczego tłumaczyć, jeszcze czego! Wystarczyło, że był dość odrażającą jednostką, która zdecydowanie nie umiała grać w grę, w którą starała się grać Kozica. Sierść jej się jeżyła na karku, gdy się tak do niej uśmiechał, a cała jego postawa sugerowała jej, że jest kłamcą. Że coś się za nim kryje, chociaż nie wiedziała jeszcze co, zaś jego uwaga po jej słowach tylko pokazał jej, z kim ma do czynienia. O wiele bardziej podobał się jej Echo, który być może traktował ją jak głupią, ale odpowiadał na jej pytania, rozmawiał z nią i nie bawił się w żadne flirty - ku jej rozpaczy - jednak był godny zaufania. Tymczasem tutaj czuła, że coś jej się wywraca w żołądku i zastanawiała się, czy w razie kłopotów zdoła uciec, czy może jednak zostanie zabita dla samej przyjemności zabijania. Nie podobał się jej Chmielograb, wiedziała jednak, że musi prowadzić z kocurem grę, którą rozpoczęła, by jakoś zachować twarz. I może życie.
- Pewnie musieliby wtedy zanieść moje ciało do obozu i pożegnać młodą, biedną i głupiutką kotkę, która szukała przygód wśród oszustów - powiedziała na to przekrzywiając nieznacznie dumnie uniesiony łeb. Starała się nad sobą panować, bo wiedziała, że jeśli tylko okaże strach, może się to źle skoczyć. Tak czuła, tak jej się wydawało i chciała się wycofać, to jednak należało zrobić z klasą, a nie wiać w popłochu, chyba że okaże się zaraz, że innej drogi po prostu nie ma.
- Och, też tak uważasz? Ale pewnie dla ciebie to nic wielkiego, w końcu jesteś bez dwóch zdań wielce odważny - powiedziała na to mając wrażenie, że jeszcze chwila i połknie własny język. Czuła jednak, że to spotkanie może się okazać dla niej nie tyle wielką przygodą, co sporą nauczką i lekcją na przyszłość, z której musiała czerpać jak najwięcej.
- Skoro tak pięknie pytasz, mogę zdradzić ci swoje imię - odparła po chwili namysłu przymykając nieznacznie ślepia, zastanawiając się jednocześnie, czy zdradzanie własnego imienia jest aby na pewno mądre, ostatecznie jednak doszła do wniosku, że wiele z nim zrobić by nie mógł. Ani nie była wielce znana w szerokim świecie, ani nie mogła nic wielkiego sama uczynić. - Nadano mi imię Kozicy. Jestem również ciekawa, z kim ja mam przyjemność? - zamruczała mając nadzieję, że głos nie zdradzi prawdziwego drżenia, jakie poczuła niespodziewanie w gardle. Trzymaj się gry, Kozico! Trzymaj się jej!
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Piotr
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
łotr



Klan:
samotnicy

Księżyce: 40 [XII] (w chwili śmierci)
Mistrz: Sosnowy Ogon/ Migoczące Niebo/ Rudzikowy Ogień
Płeć: kocur
Matka: Chabrowy Pąk (Magnolia)
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył] (KG), Bystry Nurt (NKT/S), Borsucze Futro (KW), Olchowy Szept (KC), Barszczowa Łapa (KC),
Wysłany: 2018-06-13, 13:02   
   Wygląd: Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5288


W gruncie rzeczy nie mogłem powiedzieć, że nie patrzyło mi się przyjemnie na takich obłudników, do których zaliczała się moja nowa znajoma z Klanu Gromu; nawet jeśli urodą nie wpasowywali się w moje preferencje. Rzucając na nią okiem zauważyłem, że byłem chyba w podobnym wieku, gdy spotkałem Różyczkę, jeśli mnie pamięć nie myliła.
- Jeśli tak sądzisz, to z pewnością głupiutka nie jesteś - powiedziałem. Kocice lubiły komplementy, a szczególnie właśnie te z kategorii rudo-czarnej i Zawilec. Poza tym, mówiłem w tym wypadku szczerze i darowałem sobie kłamstwo. Mimo wszystko od niebycia mysim móżdżkiem do faktycznej inteligencji była jeszcze daleka droga, prawda? Domyślałem się, że może się mnie bać, ale to nie było bynajmniej nowym doświadczeniem. Moja pierwsza rozmowa z Różyczką wyglądała bardzo podobnie.
- Opuszczając swój klan trzeba wykazać się albo wielką głupotą, albo odwagą i przede wszystkim ciekawością świata - przyznałem. Próbowała mnie podpuszczać i prawić o rzeczach, o których nie miała pojęcia, a na dodatek najprawdopodobniej wcale tak o mnie nie myślała. Było to zresztą do przewidzenia. Powielające się schematy na pierwszy rzut oka mogły wydawać się nudne, jednakże wychodziłem z założenia, że pomagają doszlifować swój kunszt, dlatego wciąż trwałem w tej rozmowie. Zdobyłem się na nieznaczny uśmiech z lekkim uniesieniem prawego kącika pyska.
- Szemrzący Potok - oznajmiłem. Przedstawienie się imieniem własnego ojca było naprawdę ciekawym doświadczeniem. Używałem już imienia mojego dziadka, więc dlaczego miałbym nie skorzystać i z miana, które nadano mojemu ojcu, gdy został wojownikiem? Miałem już dorobioną do tego całą historię.
_________________

jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć ugo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 160/400
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Ciąża: nie
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2018-06-22, 08:37   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Czuła przed nim lęk, ale nie wiedziała tak do końca skąd się brał. Zdawał się jej być niebezpieczny, co jakoś wcale mocno jej nie ekscytowało, jednak pomimo młodego wieku wiedziała, że nie może się irracjonalnie rzucić do ucieczki. Oczywiście, musiała jakoś z tego wybrnąć, nie była jednak do końca pewna jak. Chociaż w jej głowie zaświtała pewna myśl, której pozwoliła rozgrzać się na tyle mocno, by ukształtowała się w coś w rodzaju planu. Nie zakładała, że samotnik się po prostu na nią rzuci, kiedy tylko się odwróci, ale z drugiej strony mogła się tak naprawdę spodziewać dokładnie wszystkiego.
- Dziękuję – odparła z lekkim uśmiechem świadczącym o tym, że komplement sprawił jej przyjemność. Chociaż tak po prawdzie poczuła coś na kształt nieprzyjemnego szarpnięcia w gardle, jakby miała ochotę powiedzieć, że nie chce przyjmować od niego takich słów. Wydawał się jej być śliski niczym węgorz, a w jej głowie postała nagle myśl, że być może ona sama również tak się zachowuje i jest tak odbierana przez inne koty.
- A ty, Szemrzący Potoku, jesteś ciekawy świata? – zapytała zatem przekrzywiając nieco głowę, potem zaś przesunęła uszy w tył, obejrzała się i poruszyła kilka razy nosem, by wydać z siebie ciche „o!” na znak, że słyszała i poczuła swoich, co nie było aż taką bzdurą, bo podejrzewała, że w pobliżu może znajdować się jakiś patrol. Uznała jednak, że to najwyższa pora znikać. – Będę wracała do swoich, wybacz, że nie zajmę cię dłużej rozmową, ale mam swoje obowiązki – rzuciła z miną świadczącą o tym, że jest to dla niej prawdziwa udręka, potem zaś machnęła lekko końcówką ogona i ile sił w łapach pobiegła w stronę przejścia na tereny Klanu Gromu, żeby tam nieco odpocząć.

//zt; niestety nie umiem już ciągnąć tej sesji, jest w za starej dla mnie czasoprzestrzeni :/
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Piotr
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd
łotr



Klan:
samotnicy

Księżyce: 40 [XII] (w chwili śmierci)
Mistrz: Sosnowy Ogon/ Migoczące Niebo/ Rudzikowy Ogień
Płeć: kocur
Matka: Chabrowy Pąk (Magnolia)
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył] (KG), Bystry Nurt (NKT/S), Borsucze Futro (KW), Olchowy Szept (KC), Barszczowa Łapa (KC),
Wysłany: 2018-07-01, 18:13   
   Wygląd: Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5288


Przyglądałem jej się uważnie, sprawdzając pojedyncze reakcje, analizując gesty i skrupulatnie wyostrzając wzrok na jej ciele, aby widzieć drżenia mięśni, które zobaczyć mogłem, gdyż były dłuższe niż mrugnięcie oka. Przez krótką chwilę zobaczyłem, że komplement, który padł z mojego pyska wcale nie odniósł zamierzonych efektów. Wyglądało na to, że będę musiał doszlifować swoje umiejętności i podbić je na wyższy poziom, jeśli chciałem osiągnąć kolejne cele.
- Jestem. W końcu przybyłem tutaj z daleka z jakiegoś powodu - odparłem, unosząc lewy kącik pyska. Miałem zarys planu na tę rozmowę, gdy Kozicza Łapa zaczęła mi się wymykać. Powinienem ją zatrzymać, jeśli chciałem go zrealizować, jednak postanowiłem, że dopadnę ją innym razem, skupiając się na częstszej obecności w pobliżu terenów Klanu Gromu.
- Powodzenia - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się nieznacznie, gdy wyraziła swoje niezadowolenie związane z obowiązkami. Analizując całą sytuację odprowadziłem ją wzrokiem, pozwalając na bezpieczny powrót na terytorium jej klanu. Przy okazji doszedłem do wniosku, że czarno-ruda jest typem kocicy, która chciałaby jedynie leżeć i nic nie robić. Czy właśnie skakanie wokół niej było dobrym rozwiązaniem i na nim powinienem się oprzeć w przyszłości? Będę musiał to zapamiętać.

zt
_________________

jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć ugo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 160/400
 
Jastrzębi Szpon
Zaginiony


Klan:
samotnicy

Księżyce: 23 (04)
Mistrz: Ciemniejące Niebo
Matka: Klonowa Łapa
Ojciec: Ciemniejące Niebo
Partner: Deszczowa Łapa
Ciąża: nie
Wysłany: 2018-09-30, 19:12   
   Wygląd: Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6873


Klonowa Łapa przepadła, niczym kamień rzucony w wodę. Czereśnia od dawna miała mały kryzys, jeśli chodzi o relacje z matką. Widywała ją niezwykle rzadko, rozmawiały przelotnie, lakonicznie, powierzchownie, najczęściej opierając się tylko i wyłącznie na powitaniu bądź pożegnaniu. Ruda koteczka po prostu zanikała i ten proces był dłuższy, niż wszystkim dookoła się wydaje. Zanikała już bowiem od momentu w którym jej córki zostały mianowane na terminatorki. Warto nadmienić, że Jaworka spóźniła się na tak ważną dla nich wszystkich ceremonię, a później było już tylko gorzej. Nie ma co ukrywać, że Czereśnia coraz bardziej oddalała się od matki. Nie była do niej tak przywiązana, jak do ojca, który poświęcał im znacznie więcej uwagi i czasu, a jednak...
Postanowiła przyczepić się do ojca, który najwidoczniej stawiał już wszystko na jedną kartę. Była akurat na spacerze z Winogronową Łapą, gdy zauważyła szarego kocura, samotnie przecinającego las. Początkowo kręcił nosem, być może nawet próbował je spławić, lecz ostatecznie odpuścił i zgodził się, by córki mu towarzyszyły w małej misji poszukiwawczej.
Skierowali się w stronę ziem niczyich, bowiem jeśli Jaworka miała gdziekolwiek uciec, to na pewno nie do Gromu czy Wichru.
- Wiesz, ojcze, że to nie ma sensu? - zapytała oschle, przeczesując pomarańczowo-złotą okolicę, która zwiastowała rychłe nadejście pory nagich drzew - Może być teraz wszędzie, dni drogi stąd - w dodatku skoro odeszła to z pewnością miała ku temu jakiś powód. Okrutnym jednakże było to, że w żaden sposób nie pożegnała się ze swoją rodziną. Nie wyjaśniła sytuacji. Nie próbowała naprawić tego, co ciążyło jej na sercu. Czereśniowa Łapa czuła obrzydzenie, a sprzeczne emocje kotłowały się pod kanciastą czaszką. Nienawiść wobec Jaworki przeplatała się z przykrością, rozczarowaniem, a jednocześnie dziwną tęsknotą, która do pewnego momentu przeszłości jeszcze narastała, a teraz... teraz zaczęła słabnąć. Tęskniła coraz mniej, bo czas goi rany, przyzwyczajała się po prostu do braku matki i gdzieś z tyłu głowy nawet chciała, by ta nie wróciła. Skoro kazała im o sobie zapomnieć, skoro była na tyle egoistyczna, samolubna i ślepa, że obarczyła rodzinę cierpieniem - niech sczeźnie tam, gdzie zawędrowała.
- Wspominała w ogóle o czymś... dziwnym? - że są ciężarem i problemem? Że to przez nie i przez niebieskiego wojownika musiała dalej kisić się na randze terminatora? Że krnąbrne charaktery córek są dla niej utrapieniem i lepiej, aby te w ogóle się nie narodziły? Sytuacja była żenująca, a Czereśnia najbardziej w tym wszystkim współczuła własnemu ojcu. Ojcu, który stracił całą swoją rodzinę. Nie miał braci ani sióstr, a gdy znalazł już sobie oparcie i miłość - ta również go bezceremonialnie porzuciła, skazując na samotne brodzenie w tym życiowym gównie. Był sam jak palec, a ciepła mogły mu dostarczyć jedynie córki - pytanie tylko, czy od ich także się nie oddali, skoro noszą w sobie część rudej, kłamliwej zdrajczyni, gdzie Winogrono w ogóle jest nią na zasadzie wypisz wymaluj.
Wskoczyła na szarą skałę, która znajdowała się nieco powyżej poziomu okolicznej roślinności. Stąd mogła widzieć i czuć więcej, zwłaszcza że coraz silniejszy wiatr niósł intensywniejsze zapachy. Nie chciała nic mówić ojcu i siostrze o tym, że ostatnie deszcze pory opadających liści z pewnością zmyły wszelkie zapachy, jakie matka po sobie zostawiła, gdyż dwójka kotów [i]z pewnością[i] o tym wiedziała. Szukali igły w stogu siana.
Igły, która nie zasługiwała na to wszystko. Nie zasługiwała na Ciemniejące Niebo, na córki i na ich czas, który właśnie marnowali.
- Kierujemy się w stronę Osiedla? - zapytała, unosząc lekko uszy do góry. Nie uważała, aby był to dobry pomysł, choć całą tą wyprawę traktowała powoli jako zwykły spacerek, którego cel został odgórnie narzucony przez szarego wojownika. Każde kolejne uderzenie serca sprawiało, że miała to wszystko w nosie coraz bardziej.

/Ciemniejące Niebo, Winogronowa Łapa
Ostatnio zmieniony przez Jastrzębi Szpon 2018-10-01, 09:06, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 50/300
 
Sowia Przełęcz
Zaginiony
hit or miss


Klan:
rzeka

Księżyce: 19
Mistrz: Czarny Bez~
Płeć: kotka
Matka: Klonowa Łapa
Ojciec: Ciemniejące Niebo
Partner: Bezik
Multikonta: Iskrzący Nos [KRz]
Wysłany: 2018-09-30, 20:21   
   Wygląd: Sowa powoli osiągnęła swój limit wielkości. Jest wysoka, masywna i ciężka, będąc nie lada przeciwnikiem. Jest typowym kotem europejskim więc nie posiada żadnych unikalnych cech fizycznych. Jej ciało okryte jest gęstym, ale krótkim rudym futrem ozdobionym klasycznymi pręgami i białymi łatami na piersi i łapach. Jej mimika twarzy przeważnie przyjmuje kształt protekcjonalny i arogancki patrząc z góry na każdego swymi pomarańczowymi oczami.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6935


Porwali ją? Gdzieś utknęła? A może te łyse małpy mają coś wspólnego z zniknięciem matki? Nieważne jaki scenariusz wymyśli, Klonowej Łapy nie ma i prawdopodobnie nie wróci. Po prostu jest i puf nie ma. Teraz zostali sami, trójka sióstr i ojciec, bo liczyć na wsparcie od innych nie ma co. Piękna rodzina.
Czuła irytację i gniew. Dzień i noc myśli czemu matka ich zostawiła, w końcu nawet jeśli coś by się stało... Wiedzieliby. Nie idzie się bez słowa na jakieś wycieczki. Cokolwiek by powiedziała, a nie bez słowa wyszła z obozu i tyle ją widzieli. Nawet towarzystwo siostry nie jest w stanie jej uspokoić. Dołączył również ojciec. Niemalże sieroty, one bez matki, a Ciemniejące Niebo został samotnym ojcem. Przeklęła w myślach.
- Najpierw Mroźny Nurt, a teraz mama... - Mruknęła. Po raz pierwszy słychać w jej głosie było żal. Żal, że powoli wszyscy ich zostawiają bo... Bo tak. Tak po prostu rozkocha w sobie Ciemniejące Niebo, a teraz zostawi jak kundla za drzwi. Aż Winogronie jest wstyd być takiego samego umaszczenia jak Klonowa Łapa.
- Kiedyś mi powiedziała, że lubi samotność... Chyba zabrakło jej tego więc poszła w siną dal. - Burknęła tym razem z złością. Tak, to na pewno z tego powodu ich zostawiła. Miała dość zajmowania się nimi, więc poszła. Jak dziecko znudzone zabawką. Już nawet jej nie obchodzi to gdzie jest, czy raczej pozostałości po rudej, bo nie wierzy, że przeżyła tak długi czas jako świeży samotnik. Starczyło, że spóźniła się na ich pierwszą ceremonię, by Winko zauważyła, że coś jest nie tak. Nie spędzała z nimi czasu od kiedy stały się terminatorkami. Co ona sobie myśli, że jak zostaną lada chwila wojownikami to już jej nie potrzebują? Dla niej wszyscy od strony Klonowej Łapy wraz z nią są dla niej kimś obcym. Ba, i tak zachowywali się w taki sposób już od początku. Widać było jak matka wolała towarzystwo wujka Księżyca, tfu niż ich.
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 165/200
 
Ciemniejące Niebo
Gwiezdny
Histeria


Klan:
rzeka

Księżyce: 47
Mistrz: Ognistopręga
Płeć: kocur
Matka: Wierzbowa Gałązka (NPC)
Ojciec: Jaśniejący Pazur (NPC)
Multikonta: Ćmia Łapa [KC], Szemrząca Łapa [KW], Liściasta Łapa [KG], Gwiazdka [KRZ]
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2018-10-08, 22:28   
   Wygląd: Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki. Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=245104#245104


Jego kontakty z Jaworką już od jakiegoś czasu były równie częste, co te z zaginionym rodzeństwem. Przez pewien czas miał pewność, że wszystko jest w porządku, że wszystko się ułożyło i ich związek na powrót zaczyna kwitnąć, wszelkie niezgody zostały zażegnane i uznane za przeszłość. Długo to nie potrwało, gdyż ruda z dnia na dzień pojawiała się w obozie coraz rzadziej i wyraźnie odsuwała się od swojej rodziny. Z początku sądził, że to przez treningi, którym poświęca się bez reszty, aby nie dać się prześcignąć własnym córkom, aczkolwiek jego nadzieje zostały zaprzepaszczone, gdy zauważył Jeżynę kręcącą się po obozie w momencie, gdy jego partnerki wciąż nie było. Wtedy zbył to głośnym prychnięciem i machnięciem ogona, bowiem dla skwaszonej wojowniczki był to standard. Pewnie szukała sobie kolejnego przydupasa, którego pośle wkrótce do grobu, bo tylko tam nieborak mógł przed nią uciec, zaś Jaworka... cóż, jego partnerka nie potrafiła walczyć o swoje, wolała lizać pięty i smyrać wąsami tylną część ciała swej mentorki. Tak, tym razem darujmy już sobie epitet.
Aż któreś dnia córka Ubłoconej Mordki przyszła do niego, ni stąd ni zowąd powiedziała, że go kocha i więcej nie wróciła. Ciężki dał jej dwa dni. Okrągłe, długie dwa dni, aż w końcu wyszedł jej szukać. Nie miał ochoty na użeranie się z dwójką pasożytów, jaką była Czereśnia i Wino, dlatego pozwolił im mu towarzyszyć. Szedł, czy też próbował iść za resztką zapachu Jaworki, lecz szybko go zgubił i teraz błąkał się niczym dziecię we mgle z nadzieją, że uda mu się ją znaleźć. Ich związek był skończony. Ciemniejace Niebo dał rudej szansę, na którą ta ponownie, tak jak wcześniej, napluła i naszczała, pokazując, jak bardzo ma to wszystko gdzieś. Kocur szukał jej głównie ze względu na córki, które powinny mieć matkę, powinny mieć chociaż szansę, żeby się z nią pożegnać, żeby usłyszeć prawdę z jej parszywego pyska i jeśli będzie trzeba, to zawlecze Klonową Łapę za skórę na karku prosto do obozu przed oblicze czterech kotek, którym była winna wyjaśnienia. Domyślał się, iż terminatorka poszła szukać Mroźnego Nurtu. To był jedyny logiczny powód jej zniknięcia, a po ich rozmowach na jego temat był pewien, że ta nigdy nie pogodziła się ze stratą brata. Tylko czy jeden kot był wart porzucenia rodziny, już kij z Ciężkim, ale co z Ostrą, Żur, Winą i Czer?
- Wiem - wycedził przez zaciśnięte zęby. Szansa, że znajdzie tu Jaworkę lub choćby najdrobniejszy znak świadczący o jej obecności była znikoma. Kotka mogła zawrócić i ruszyć w kierunku Grzmiącej Ścieżki, iść wzdłuż granicy z innym klanem, aby ukryć swój zapach, mogła też... możliwości było naprawdę wiele. Ciemniejące Niebo szukał jej głównie z bezradności i frustracji, bo coś musiał zrobić.
- Nie. Prawie nie rozmawialiśmy. Powiedziała mi tylko, że nas wszystkich kocha. Sądziłem, że to Wam zdradziła coś więcej - wysyczał, nie kryjąc wzburzenia. Tęsknota i poczucie straty mieszało się z wściekłością, gniewem i rozczarowaniem. Trudno powiedzieć, które uczucie dominowały i wyróżniało się na tle reszty.
- Nie - rzucił jeszcze krótką odpowiedzią i zmarszczył nos. Na osiedlu mógł co najwyżej zginąć, poza tym taka wyprawa zajęłaby mu sporo czasu. Co najmniej dzień lub dwa miałby z głowy, a do tego trzeba doliczyć czas, żeby odnaleźć kogoś sensownego i się z nim dogadać. Syn Jaśniejącego Pazura nie znał żadnego samotnika ani pieszczocha pochodzących z osiedla, poza tym nie miał żadnej gwarancji, że to właśnie tam odeszła Klonowa Łapa. Mogła pójść dosłownie wszędzie. Świat był wielki.
- Sądzę, że to właśnie Mroźnego Nurtu poszła szukać. Ale on zaginął tak dawno temu, że... - że szukanie go to samobójstwo. Ale tego akurat nie musiał mówić. Teoretycznie Płotka znalazła swoją Słowiczą, więc wszystko jest możliwe. Zajęło jej to wiele księżyców, ale jednak dopięła swego. Dla tej dwójki też istniałą szansa. Marna i nikła, ale jednak i Ciemniejące Niebo nie powinien jej tracić... chociaż na chwilę obecną nie był pewien, czy jeszcze kiedyś chce zobaczyć swoją partnerkę, która wbiła im wszystkim pazury w plecy. Sprzeczne emocje i chęci kotłowały się w nim, szukały ujścia.
Kolejnych słów Winogronowej Łapy nie skomentował. Zacisnął jedynie zęby, spuścił pysk i węszył. Szukał, rozglądał się wokół. Na próżno. Bo, jak powiedziała Czereśnia, to nie miało sensu. Tracił tylko czas.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ciemniejące Niebo 2018-10-08, 22:28, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 225/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 13