Poprzedni temat «» Następny temat
Grzmiąca Ścieżka
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-04-01, 02:32   Grzmiąca Ścieżka
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


To nieprzyjemne miejsce nie bez powodu budzi lęk w sercach wielu kotów - na czarnej, cuchnącej nawierzchni życie kończy wiele zwierząt, od żab i nornic, poprzez lisy, na nieostrożnych kotach kończąc.
Grzmiąca Ścieżka nie jest często uczęszczana - dwunogi najwidoczniej znalazły lepszą, krótszą trasę, która nie prowadzi przez morze rzepaku. Mały ruch jednak jest zdradliwy, bowiem może zgasić czujność - a ryczący potwór potrafi pojawić się nagle, z zawrotną prędkością gnając przed siebie niemalże na oślep.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
 
 
Szuwarowy Brzeg
Martwy
jak dobrze?



Klan:
rzeka

Księżyce: 53 (V)
Mistrz: Chabrowy Pąk, Ognistopręga.
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka
Ojciec: Zakurzony Grzbiet
Partner: Akacja*
Multikonta: Dzwoneczek, Plusk, Sianko.
Wysłany: 2018-04-14, 11:37   
   Wygląd: Jest spory, ale wciąż mieści się w granicy ogólnie przyjętej przeciętności. Budową ciała nadrabia za to wszelkie wady wzrostu. Brak ograniczeń, jeśli chodzi o źródła pokarmu i sposoby jego zdobywania sprawił, że Jesion wyrósł na o wiele potężniejszego kocura, niż zapowiadał się Liść. Ma krótkie, ale niemal niewiarygodnie gęste futro w jasnoszarym kolorze.. Futro pokrywa równomiernie całe jego ciało z wyłączeniem kilku miejsc na pysku w których ma blizny po ciosach pazurów pewnej uroczej koteczki. Syn Zakurzonego Grzbietu ma grube, mocne łapy zakończone szerokimi stopami o krótkich ale dość ostrych pazurach. Ma umięśnione barki, które poruszają się rytmicznie, kiedy chodzi. Ma też gruby kark, na którym utrzymuje się spora głowa, zakończona drobnymi spiczastymi uszami. Sam pysk również robi wrażenie, bo jasny samiec ma mocną szczękę, duże, robiące wrażenie policzki i niemal czerwone oczy, które zwracają uwagę i wyróżniają się mocno na tle jego stonowanego, jasnego futra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#201740


Wychodzę o świcie z obozu na polowanie, jak robię to z resztą codziennie w nadziei na wieczorny powrót z pyskiem pełnym świeżej zwierzyny. Wychodzę z obozu i kieruję się w stronę Trawiastej Dolinki, w której mam nadzieję zaczerpnąć trochę słońca i upolować zwierzęta lubiące przebywać na bardziej otwartej przestrzeni. Mój nastrój nie odpowiada zbytnio panującej dziś pogodzie. Po błękitnym niebie leniwie przesuwa się kilka niewinnych, pierzastych obłoków, wieje delikatny, ciepły wietrzyk, a dookoła rozbrzmiewa śpiew ptaków, namawiających się nawzajem na gody. Tymczasem ja cierpię na samotność i brak pysków, do których mógłbym się odezwać, choć liczę na to, że udane łowy i jakaś dobra przekąska w cieniu drzewa uśmierzą nieco mój ból istnienia. Dość szybko mam szansę zapomnieć o zmartwieniach, bo moim oczom ukazuje się ptak, którego nie widziałem tak dawno, że niemal zapomniałem, jak wygląda. Jest upierzony rdzawobrązowo, a na widok jego tłustego ciała do pyska napływa mi ślina. To z pewnością poprawi mi nastrój. Jest ranny, dlatego nie może lecieć, a tylko podlatywać kilka lisich długości, by oddalić się ode mnie. Mimo tego gonię go dość długo, przez cały czas zmniejszając między nami dystans. Nie było mowy o tym, by się do niego skradać, bo to on zauważył mnie szybciej. Biegnę tak, ledwo rejestrując, że przekroczyłem granicę Klanu, pokonuję zgrabnie Szare Brzozy, przeskakuję w pędzie Rów i… staję, jak wryty na krawędzi Grzmiącej Ścieżki, a przed moim nosem przejeżdża wrzeszczący jak oszalały potwór, niosąc na swoim przedzie roztrzaskanego na drobne kawałeczki bażanta. Nie zatrzymał się nawet, a ja z szeroko otwartymi oczyma i walącym jak oszalałe sercem tkwię na granicy Grzmiącej Ścieżki, tak blisko śmierci jak jeszcze nigdy w życiu nie byłem.

//GawGaw
_________________

    Jak dobrze! Mogę zbierać
    jagody w lesie
    myślałem -
    nie ma
    lasu i jagód.

    Jak dobrze! Mogę leżeć
    w cieniu
    drzewa




    myślałem - drzewa
    już nie dają cienia.


    Jak dobrze! Jestem z tobą
    tak mi serce bije

    myślałem - człowiek
    nie ma serca.
Ostatnio zmieniony przez Szuwarowy Brzeg 2018-04-14, 12:10, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 120/150
 
Gawron..
Gwiezdny
nauka latania



Klan:
wicher

Księżyce: 65 w chwili śmierci (aktualnie 93)
Mistrz: brother mine
Matka: Tymiankowy Listek [*]
Ojciec: Czyżykowy Głos [*]
Partner: Gradowy Podmuch
Multikonta: Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-14, 12:26   
   Wygląd: Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169608#169608


*czasoprzestrzeń przed spotkaniem z Sarną, jeśli ci to nie przeszkadza*

Jako Klanowy kociak Gawron czuł pewną odrazę do wszystkiego, co wiąże się z Dwunogami, teraz, kiedy to częściej spotyka te dziwne istoty zdążył się do nich przyzwyczaić na tyle, że nie spierdziela przed nimi, kiedy tylko je zauważy. Oczywiście, gdyby któryś z nich postanowił zbliżyć się do kocura, ten czem prędzej zwiałby gdzieś, gdzie bezwłosi go nie złapią. Nauczył się też postępować przy ich potworach, wiedział, że bez upewnienia się nie może przekroczyć Grzmiącej Ścieżki, a jego nos zaakceptował tą gorzką, okropną woń, która już teraz nie budzi w nim tak wielkiego obrzydzenia jak wcześniej. Trzeba przyznać, nagrzany asfalt to ciepły asfalt. Ciepło jest dobre, ciepło jest miłe. Tak więc kocur przebywał koło Grzmiącej Ścieżki dość często, ba nawet kiedy potwory przestaną jeździć ten zbiera się na odwagę i przesiaduje na tej dziwniej, czarnej powierzchni. Nie raz, nie dwa zaalarmowany szybciutko schodził na pobocze, a przerażeni dwunodzy zaczynają myśleć, że będą mieli pecha. Oni go nie mieli... Prawdziwego pecha miał bażant, który został przerobiony na pasztet. Samotnik grzecznie przesiadywał na śmierdzącej trawie kiedy to w ułamku sekundy jego spokój został zakłócony. Przejeżdżał potwór szybszy niż zazwyczaj, dało się usłyszeć huk uderzenia i trzask łamanych kości. Kocur szybko wstał na równe łapy, a jego oczy spoczęły na sylwetce, która stała po drugiej stronie jezdni.
- Jesteś głupi czy co? - warknął do Rzecznego wojownika - Gdybyś przybiegł tutaj kilka uderzeń serca wcześniej zmieniłbyś się w papkę jak tamten bażant, czy cokolwiek to było - smagnął czarnym ogonem po powietrzu, mrużąc żółte oczęta. Niezbyt miłym widokiem byłby jakiś wojownik rozsmarowany na asfalcie akurat w miejscu, gdzie Gawron zazwyczaj się wygrzewał!
_________________
Podej, pogadam
Odej i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?



NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/300
 
Szuwarowy Brzeg
Martwy
jak dobrze?



Klan:
rzeka

Księżyce: 53 (V)
Mistrz: Chabrowy Pąk, Ognistopręga.
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka
Ojciec: Zakurzony Grzbiet
Partner: Akacja*
Multikonta: Dzwoneczek, Plusk, Sianko.
Wysłany: 2018-04-14, 13:51   
   Wygląd: Jest spory, ale wciąż mieści się w granicy ogólnie przyjętej przeciętności. Budową ciała nadrabia za to wszelkie wady wzrostu. Brak ograniczeń, jeśli chodzi o źródła pokarmu i sposoby jego zdobywania sprawił, że Jesion wyrósł na o wiele potężniejszego kocura, niż zapowiadał się Liść. Ma krótkie, ale niemal niewiarygodnie gęste futro w jasnoszarym kolorze.. Futro pokrywa równomiernie całe jego ciało z wyłączeniem kilku miejsc na pysku w których ma blizny po ciosach pazurów pewnej uroczej koteczki. Syn Zakurzonego Grzbietu ma grube, mocne łapy zakończone szerokimi stopami o krótkich ale dość ostrych pazurach. Ma umięśnione barki, które poruszają się rytmicznie, kiedy chodzi. Ma też gruby kark, na którym utrzymuje się spora głowa, zakończona drobnymi spiczastymi uszami. Sam pysk również robi wrażenie, bo jasny samiec ma mocną szczękę, duże, robiące wrażenie policzki i niemal czerwone oczy, które zwracają uwagę i wyróżniają się mocno na tle jego stonowanego, jasnego futra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#201740


Nie spoglądam w stronę samotnika, który podchodzi do mnie, bo tak mocno bije mi serce i jest mi tak gorąco, że wciąż nie do końca wiem, jak się nazywam. Mrugam powiekami.
- Całkiem możliwe - mówię, nie przestając wpatrywać się w powierzchnię Grzmiącej Ścieżki, na której aktualnie szkliły się samotne krople krwi bażanta, jakby gwiazdy na młodym, nocnym niebie. Myślę wciąż o tym, jak niewiele brakło od tego, bym przekonał się czy mam szansę jeszcze spotkać się z Akacją.
Dopiero wtedy jestem w stanie odwrócić wzrok od czarnej połaci i patrzę na kocura, który okazuje się niewiele młodszym ode mnie, wysokim i krzepkim samcem o kruczoczarnym futrze. Trzepię ogonem, chcąc pozbyć się oszołomienia, które wciąż czuję. Odsuwam się dwa kroki od Ścieżki.
- Ten głupiec nazywa się Szuwarowy Brzeg - przedstawiam się i mam na końcu języka, by dodać z którego Klanu pochodzę, ostatecznie jednak się z tego wycofuję. Klany żyją na tych terenach od bardzo niedawna, nie sądzę by ten kocur w ogóle wiedział, czym są Klany.
- A ty? - pytam, trzepiąc w zakłopotaniu uszami.

/nie robi mi to różnicy :D
_________________

    Jak dobrze! Mogę zbierać
    jagody w lesie
    myślałem -
    nie ma
    lasu i jagód.

    Jak dobrze! Mogę leżeć
    w cieniu
    drzewa




    myślałem - drzewa
    już nie dają cienia.


    Jak dobrze! Jestem z tobą
    tak mi serce bije

    myślałem - człowiek
    nie ma serca.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 120/150
 
Gawron..
Gwiezdny
nauka latania



Klan:
wicher

Księżyce: 65 w chwili śmierci (aktualnie 93)
Mistrz: brother mine
Matka: Tymiankowy Listek [*]
Ojciec: Czyżykowy Głos [*]
Partner: Gradowy Podmuch
Multikonta: Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-15, 11:01   
   Wygląd: Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169608#169608


Kocur rozejrzał się to w prawo, to w lewo, po czym szybko przeszedł przez Grzmiącą Ścieżkę stając obok Rzeczniaka. Naprawdę, nie było w tym żadnej większej filozofii... no chyba, że biega się na oślep za zwierzyną, nie patrząc w ogólne, gdzie się idzie. Czy naprawdę wojownik był aż tak głodny, że nie mógł odpuścić temu ptakowi? Czy jego zmysły nie zadziałały poprawnie? Smród unoszący się znad tej miejscówki unoszony wiatrem można było wyczuć daleko, daleko stąd. Szary nie zrobił zbyt dobrego pierwszego wrażenia, ale nadal mogłoby być gorzej! Nie zrobiłby żadnego wrażenia, gdyby wpadł pod pędzącego potwora. Gawron bacznie obserwuje Szuwara, patrząc jak ten odsuwa się od drogi.
- Spokojnie, przecież teraz nie potrąci cię żaden potwór... bo go nie ma - odparł szorstko nie ruszając się z miejsca. Jego czarne uszy wciąż były nastroszone, bowiem gdyby tylko usłyszał zbliżający się samochód od razu dałby susa do przodu. Samotnika zawsze ciągnęło do niebezpieczeństwa, nic dziwnego, że zamiast odsunąć się na bezpieczną odległość wolał siedzieć jak ten przygłup na rozgrzanym asfalcie, aż prosił się o jakiś wypadek, czy coś innego. Kocur był święcie przekonany, że potwory nie mogą zboczyć ze swej drogi, dlatego czuł się aż tak pewnie.
- Gawron jestem - odparł słysząc pytanie starszego kocura, a żółte oczęta ciągle były wlepione w sylwetkę obcego.
_________________
Podej, pogadam
Odej i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?



NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/300
 
Szuwarowy Brzeg
Martwy
jak dobrze?



Klan:
rzeka

Księżyce: 53 (V)
Mistrz: Chabrowy Pąk, Ognistopręga.
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka
Ojciec: Zakurzony Grzbiet
Partner: Akacja*
Multikonta: Dzwoneczek, Plusk, Sianko.
Wysłany: 2018-04-15, 11:29   
   Wygląd: Jest spory, ale wciąż mieści się w granicy ogólnie przyjętej przeciętności. Budową ciała nadrabia za to wszelkie wady wzrostu. Brak ograniczeń, jeśli chodzi o źródła pokarmu i sposoby jego zdobywania sprawił, że Jesion wyrósł na o wiele potężniejszego kocura, niż zapowiadał się Liść. Ma krótkie, ale niemal niewiarygodnie gęste futro w jasnoszarym kolorze.. Futro pokrywa równomiernie całe jego ciało z wyłączeniem kilku miejsc na pysku w których ma blizny po ciosach pazurów pewnej uroczej koteczki. Syn Zakurzonego Grzbietu ma grube, mocne łapy zakończone szerokimi stopami o krótkich ale dość ostrych pazurach. Ma umięśnione barki, które poruszają się rytmicznie, kiedy chodzi. Ma też gruby kark, na którym utrzymuje się spora głowa, zakończona drobnymi spiczastymi uszami. Sam pysk również robi wrażenie, bo jasny samiec ma mocną szczękę, duże, robiące wrażenie policzki i niemal czerwone oczy, które zwracają uwagę i wyróżniają się mocno na tle jego stonowanego, jasnego futra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#201740


Potrząsam głową i moje spojrzenie trzeźwieje, a pomarańczowe oczy lustrujące czarnego samotnika zmieniają swój wyraz. Źrenice wracają do normalnego rozmiaru i znika z nich szklista, nieobecna powłoka. Ponownie strzygę uszami i uświadamiam sobie, że kocur jest naprawdę wysoki. Wyższy ode mnie, a mimo tego nie odbieram go, jako zagrożenie. Z innej strony trudno mi w ogóle patrzeć z niechęcią na koty jego pokroju, skoro jakiś czas temu sam byłem jednym z nich. Znam dobrze to życie, jego wady i zalety. I jestem z tych, którzy po posmakowaniu obu możliwości wybrał los Klanowego kota. Czy jest nas wielu? Nie wiem. Ale na pewno nie jestem wyjątkiem.
Kocur próbuje mnie uspokoić, najwyraźniej wydaje mu się, że bliskie spotkanie z potworem tak mn
- To nie strach, ja po prostu… coś sobie uświadomiłem. - tłumaczę zwięźle, bo nie mam pewności, czy zupełnie nieznajomy samotnik ma ochotę słuchać o moich przemyśleniach. A sytuacja wygląda tak, że dotarło do mnie coś, co najwyraźniej los, czy tam Gwiezdny Klan, próbował mi przekazać księżyce temu, kiedy zginęła moja ówczesna partnerka, Akacja. Jak kruche jest życie i jak chwila nieuwagi może nas go bezpowrotnie pozbawić. Jeden nieostrożny krok w złą stronę i można skończyć, jak zamieniony w bażantową miazgę ptak.
- Muszę przyznać, że imię masz bardzo odpowiednie. Co robisz tak blisko Grzmiącej Ścieżki, Gawronie? Bo powód mojej obecności tutaj chyba już znasz. - zagaduję go, nie zwracając zbytniej uwagi na jego szorstki ton, do którego już chyba tak bardzo przywykłem po księżycach życia w Klanie Rzeki, że nie robi na mnie najmniejszego wrażenia.
_________________

    Jak dobrze! Mogę zbierać
    jagody w lesie
    myślałem -
    nie ma
    lasu i jagód.

    Jak dobrze! Mogę leżeć
    w cieniu
    drzewa




    myślałem - drzewa
    już nie dają cienia.


    Jak dobrze! Jestem z tobą
    tak mi serce bije

    myślałem - człowiek
    nie ma serca.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 120/150
 
Gawron..
Gwiezdny
nauka latania



Klan:
wicher

Księżyce: 65 w chwili śmierci (aktualnie 93)
Mistrz: brother mine
Matka: Tymiankowy Listek [*]
Ojciec: Czyżykowy Głos [*]
Partner: Gradowy Podmuch
Multikonta: Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-15, 12:04   
   Wygląd: Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169608#169608


Fakt faktem, był wysoki, przez co zwinny i szybki, jednak nie wiało od niego taką grozą, gdyż siły mu trochę brakowało, w starciu z większością zwierząt i kotów to właśnie umiejętności typowo Wichrowe sprawiały, że wychodził z pojedynków cało. Albo może to było jedynie szczęście? Zrządzenie losu, kostek? Gwiezdni dawali mu szansę na poprawę, a on jak to on wielce z niej nie korzystał, bowiem zwyczajnie nie wierzył w te bajki przeznaczone dla kociaków, po śmierci jest śmierć, nie jakieś latanie po wyimaginowanych łączkach stworzonych z gwiazdek. Mimo tego samotnik nie szanował swego życia, co zapewne kiedyś odwróci się przeciwko niemu, nie ma przecież 9 żyć, a kolor futra nie jest przypadkowy, czy coś... Samotnik dopiero uczy się żyć bez Klanu i jak na razie podoba mu się to, niby czasem dosięgała go nostalgia, niby czasem myślał o swym bracie, kuzynce, jednak wkrótce zapomni i o nich, rana się zasklepi, a on otrzyma nowe życie. Wiedział, co go czeka, wiedział że jego uszczerbek zakopie go w zapomnieniu.
- Uświadomiłeś sobie, że nie chcesz zostać przejechanym przez potwora, a tak mało brakowało? - Zaśmiał się, spoglądając w kierunku, w którym on pojechał. Samochodu już dawno nie było widać, ciekawe czy Dwunóg jeżdżący w nim wie, że przerobił na papkę jakiegoś ptaka, pewnie będzie wściekły! Przecież ubrudził sobie maskę! Dzwunodzy są dziwni, nie mają zwykłej, naturalnej empatii...
- Moja matka chyba bardzo lubi ptaki... mój brat ma na imię Sokół, a siostra Sroka, a ojciec Czyżyk - odpowiedział już łagodniejszym tonem przejeżdżając językiem po łapie, która ku zdziwieniu była trochę gorzka, to zapewne przez śmierdzącą Grzmiącą Ścieżkę - Co ja tutaj robiłem? No... nic, leżałem, wygrzewałem się, rozmyślałem, tak jak zawsze - odparł niedbale.
_________________
Podej, pogadam
Odej i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?



NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
Ostatnio zmieniony przez Gawron.. 2018-04-15, 12:05, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/300
 
Szuwarowy Brzeg
Martwy
jak dobrze?



Klan:
rzeka

Księżyce: 53 (V)
Mistrz: Chabrowy Pąk, Ognistopręga.
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka
Ojciec: Zakurzony Grzbiet
Partner: Akacja*
Multikonta: Dzwoneczek, Plusk, Sianko.
Wysłany: 2018-04-15, 12:38   
   Wygląd: Jest spory, ale wciąż mieści się w granicy ogólnie przyjętej przeciętności. Budową ciała nadrabia za to wszelkie wady wzrostu. Brak ograniczeń, jeśli chodzi o źródła pokarmu i sposoby jego zdobywania sprawił, że Jesion wyrósł na o wiele potężniejszego kocura, niż zapowiadał się Liść. Ma krótkie, ale niemal niewiarygodnie gęste futro w jasnoszarym kolorze.. Futro pokrywa równomiernie całe jego ciało z wyłączeniem kilku miejsc na pysku w których ma blizny po ciosach pazurów pewnej uroczej koteczki. Syn Zakurzonego Grzbietu ma grube, mocne łapy zakończone szerokimi stopami o krótkich ale dość ostrych pazurach. Ma umięśnione barki, które poruszają się rytmicznie, kiedy chodzi. Ma też gruby kark, na którym utrzymuje się spora głowa, zakończona drobnymi spiczastymi uszami. Sam pysk również robi wrażenie, bo jasny samiec ma mocną szczękę, duże, robiące wrażenie policzki i niemal czerwone oczy, które zwracają uwagę i wyróżniają się mocno na tle jego stonowanego, jasnego futra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#201740


- Jakbyś zgadł - odpowiadam i nawet udaje mi się zdobyć na uśmiech. Jest to co prawda dość płytkie, ale niewątpliwie trafne podsumowanie tego wszystkiego, co jeszcze przed chwilą miałem w głowie, a czego nie potrafiłem uświadomić sobie przez księżyce, owładnięty bezbrzeżną żałobą i zapatrzony swoją tragedię. Teraz już rozumiem. Życie jest jedno. Tutaj, na tej ziemi tylko jedno. Niezależnie od tego, czy tam u góry czeka na nas coś więcej. Szkoda, że nie bardzo mam z kim podzielić się tymi przemyśleniami. Nie mam przyjaciół. Och, jakiż z ciebie przegryw, Szuwarowy Brzegu. Niezmiennie.
Słucham jego wypowiedzi na temat imion w jego rodzinie i nie mam żadnych podejrzeń, że mogę nie mieć do czynienia z kotem urodzonym jako samotnik. Skoro noszą zwykłe, proste imiona od nazw ptaków, tak jak my nosiliśmy od drzew, to dlaczego miałbym podejrzewać, że tak naprawdę Gawron ma klanową przeszłość? Wydaje mi się to tak podobne do naszej grupy składającej się z Jesiona, Dębu, Sosny, Buku, Magnolii i Akacji.
- Ja też lubię ptaki - mówię, udając refleksyjny ton i mrużę oczy.. - Szczególnie na kolację - szczerzę zęby, śmiejąc się lekko.
- Więc… nie przeszkadza wam, że Klany przybyły na te tereny i obwieszczają że te ziemie należą do nich i nie pozwalają przekraczać jakichś wyimaginowanych granic? - pytam, bo naprawde bardzo mnie to interesuje i ciekawi, co kocur sądzi na ten temat. Gdybym ja był na miejscu samotników, którzy dotąd żyli sobie spokojnie, aż nagle ni stąd ni zowąd na teren na którym żyją być może od pokoleń przybywają koty, całkiem sporo kotów, które uznają te ich dom za swoją własność. To z pewnością rodzi kontrowersje.
_________________

    Jak dobrze! Mogę zbierać
    jagody w lesie
    myślałem -
    nie ma
    lasu i jagód.

    Jak dobrze! Mogę leżeć
    w cieniu
    drzewa




    myślałem - drzewa
    już nie dają cienia.


    Jak dobrze! Jestem z tobą
    tak mi serce bije

    myślałem - człowiek
    nie ma serca.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 120/150
 
Gawron..
Gwiezdny
nauka latania



Klan:
wicher

Księżyce: 65 w chwili śmierci (aktualnie 93)
Mistrz: brother mine
Matka: Tymiankowy Listek [*]
Ojciec: Czyżykowy Głos [*]
Partner: Gradowy Podmuch
Multikonta: Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-15, 14:38   
   Wygląd: Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169608#169608


W takim razie Szuwar i Gawron mają coś wspólnego. Samotnik również nie miał przyjaciół, prawdę mówiąc to nigdy nie posiadał takiego kota, któremu mógłby się jakoś mocniej zwierzyć. Fakt, miał jeszcze Malinowy Nos, jednak ta przez niektóre jego myśli mogła stać się zła lub też zacząć jakoś mocniej mamować, czego oczywiście czarny kocur nie chciał. Tak więc praktycznie od zawsze był jeden, sam ze swymi wiercącymi mu w głowie myślami, sam ze swą zazdrością i bólem egzystencjalnym. Jednak dał sobie radę, przyzwyczaił się, że tak jest i już tego nie zmieni, ba nie próbował tego zmieniać! Bo po co... skoro już się nauczył, po co ma to zmieniać? Wtedy byłoby mi jeszcze trudniej, jeszcze gorzej.
Gawron uważnie słuchał tego, co mówił mu Szuwarowy Brzeg. Mimo tego, że kocur był głupi i nierozważny zdawał się być jakiś taki... miły, zabawny? Jakiś taki beztroski, albo to tylko Gawronie spostrzeżenia. Zaśmiał się krótko, ukazując przy tym białe kiełki.
- Ja tam wolę piszczki, nie lubię, kiedy pierze wchodzi mi między zęby - odpowiedział szczerze, siadając już teraz na poboczu. Jednak miła atmosfera prysnęła wraz z kolejnym pytaniem. Nie żeby ono było jakoś bardzo nieodpowiednie, lecz, halo... co Gawron ma teraz powiedzieć. Pewne zakłopotanie wdarło się na jego pyszczek, a on instynktownie spojrzał na swe ciemne łapy.
- To jest... dziwne! Tak, bardzo dziwne... przez tą całą przeprowadzkę i te całe Klany zginął mój ojciec - próbował grać, próbował udawać, że mówił prawdę. Jednak nie wiedział, jak by to zachował się prawdziwy wojownik. Czy Szuwarowy Brzeg domyśli się, że coś tutaj jest nie tak? Czy jednak da się "ograć"?
_________________
Podej, pogadam
Odej i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?



NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/300
 
Szuwarowy Brzeg
Martwy
jak dobrze?



Klan:
rzeka

Księżyce: 53 (V)
Mistrz: Chabrowy Pąk, Ognistopręga.
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka
Ojciec: Zakurzony Grzbiet
Partner: Akacja*
Multikonta: Dzwoneczek, Plusk, Sianko.
Wysłany: 2018-04-17, 13:38   
   Wygląd: Jest spory, ale wciąż mieści się w granicy ogólnie przyjętej przeciętności. Budową ciała nadrabia za to wszelkie wady wzrostu. Brak ograniczeń, jeśli chodzi o źródła pokarmu i sposoby jego zdobywania sprawił, że Jesion wyrósł na o wiele potężniejszego kocura, niż zapowiadał się Liść. Ma krótkie, ale niemal niewiarygodnie gęste futro w jasnoszarym kolorze.. Futro pokrywa równomiernie całe jego ciało z wyłączeniem kilku miejsc na pysku w których ma blizny po ciosach pazurów pewnej uroczej koteczki. Syn Zakurzonego Grzbietu ma grube, mocne łapy zakończone szerokimi stopami o krótkich ale dość ostrych pazurach. Ma umięśnione barki, które poruszają się rytmicznie, kiedy chodzi. Ma też gruby kark, na którym utrzymuje się spora głowa, zakończona drobnymi spiczastymi uszami. Sam pysk również robi wrażenie, bo jasny samiec ma mocną szczękę, duże, robiące wrażenie policzki i niemal czerwone oczy, które zwracają uwagę i wyróżniają się mocno na tle jego stonowanego, jasnego futra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#201740


Gdybym wiedział, co w tym momencie przeszło przez myśli Gawrona, który jeszcze niedawno był nazywany Gawronią Łapą, bez wątpienia otworzyłbym szeroko oczy ze zdziwienia. Ja - miły, zabawny, beztroski? Przecież to są słowa, które można spokojnie wpisać do rubryki pod nazwą “Jaki z pewnością nie jest i nigdy nie był Szuwarowy Brzeg”. Tymczasem jednak wygląda na to, że udało mi się wywrzeć na nim dosyć pozytywne wrażenie. Może to wcale nie jest takie trudne? Jedna uwaga, rzucenie pierwszego, co przyszło mi na myśl sprawiło, że nie pomyślał o mnie, jako o ponurym, nudnym typie, do którego nie warto się odzywać. Ale rzecz jasna nie słyszę jego myśli, więc nie mam pojęcia, że udało mi się w końcu, być może pierwszy raz w życiu zrobić na kimś dobre pierwsze wrażenie. Tak to właśnie jest, jak się pisze narrację w pierwszej osobie i od czasu do czasu wychodzą takie dziwne rzeczy.
Przechylam głowę na bok, kiedy słucham wypowiedzi kocura. Wydaje mi się ona dziwna, bo nagle zmienił się ton jego głosu i generalnie sposób wypowiadania. Spodziewałem się złości, goryczy, albo strachu ale na pewno nie tego, co usłyszałem. Jego ojciec zginął przez przeprowadzkę? Czyżby któryś Klan zabił samotnika, który nie chciał opuścić ziem, które ów Klan chciał sobie zawłaszczyć? Wydaje mi się to mało prawdopodobne. Klany raczej wolałyby negocjować, niż mordować, ale może… nie zamierzam tego negować, ani drążyć tematu, skoro Gawron nie czuje potrzeby mówienia niczego więcej. Chociaż… jeszcze tylko jedno pytanie...
- Czy w takim razie ty i twoja rodzina żyliście wcześniej na ziemiach, które teraz zajmuje któryś Klan? - unoszę brwi, licząc że jednak nie zostanę zbesztany za takie dociekanie. Kto wie, czy na przykład miejsce, gdzie sypiamy nie było wcześniej sypialnią Gawrona albo kogoś z jego rodzeństwa?
- Mój ojciec również zginął podczas przeprowadzki. To znaczy… zaginął, porwał go pies. - mówię szczerze.
_________________

    Jak dobrze! Mogę zbierać
    jagody w lesie
    myślałem -
    nie ma
    lasu i jagód.

    Jak dobrze! Mogę leżeć
    w cieniu
    drzewa




    myślałem - drzewa
    już nie dają cienia.


    Jak dobrze! Jestem z tobą
    tak mi serce bije

    myślałem - człowiek
    nie ma serca.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 120/150
 
Gawron..
Gwiezdny
nauka latania



Klan:
wicher

Księżyce: 65 w chwili śmierci (aktualnie 93)
Mistrz: brother mine
Matka: Tymiankowy Listek [*]
Ojciec: Czyżykowy Głos [*]
Partner: Gradowy Podmuch
Multikonta: Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-20, 10:34   
   Wygląd: Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169608#169608


Pozytywne? Okazał się być mniejszym głupcem niż Gawron początkowo myślał, może beztroski to za dużo powiedziane, jednak pozytywne emocje, które teraz narodziły się gdzieś tam w środku syna Tymiankowego Listka mogła sprawiać, że ten wyolbrzymia pewne sprawy. Wszystko to, co tutaj się działo było nowe, świeże. Niewiele potrzeba, by być miłym i by inni również byli mili do ciebie. Nowe doświadczenia, nowe umiejętności. Może, gdyby samotnik wcześniej się o tym przekonał, może wtedy nadal wiódłby spokojne życie Klanowego Kotka? Może wtedy nie zraziłby się do tamtej całej społeczności? Ale nie, oczywiście od zawsze był zgryźliwym wrzodem na dupie , bo czemu by nie.
Gawronowi plątał się język, no oczywiście, że wiedział, że normalni samotnicy pewnie pluliby na Klanowiczy za to, że ci przyszli z bliżej nieokreślonego miejsca i przejęli ich dotychczasowe tereny i bez większych skrupułów wywalili ich z własnych domów. Gdzie tutaj sprawiedliwość? Kocur poczuł pewne zdenerwowanie słysząc kolejne pytania, które naprawdę nie były konieczne.
- Samotnik nie ma ściśle określonych terenów, tak więc na wszelkich zabranych przez WAS miejscówkach żyliśmy my - samotnicy - czy to była prawda? Nie wiedział. Czy Szuwar łyknie ściemę? Nie wiedział. Czy rozmowa obierze normalny tok? Nie wiedział. Tylko proszę, zostawmy ten temat bez komentarza.
- Bardzo mi przykro? - zapytał się, próbując wybadać teren, na którym teraz stąpa.
_________________
Podej, pogadam
Odej i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?



NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/300
 
Szuwarowy Brzeg
Martwy
jak dobrze?



Klan:
rzeka

Księżyce: 53 (V)
Mistrz: Chabrowy Pąk, Ognistopręga.
Płeć: kocur
Matka: Śliwkowa Gałązka
Ojciec: Zakurzony Grzbiet
Partner: Akacja*
Multikonta: Dzwoneczek, Plusk, Sianko.
Wysłany: 2018-04-25, 10:51   
   Wygląd: Jest spory, ale wciąż mieści się w granicy ogólnie przyjętej przeciętności. Budową ciała nadrabia za to wszelkie wady wzrostu. Brak ograniczeń, jeśli chodzi o źródła pokarmu i sposoby jego zdobywania sprawił, że Jesion wyrósł na o wiele potężniejszego kocura, niż zapowiadał się Liść. Ma krótkie, ale niemal niewiarygodnie gęste futro w jasnoszarym kolorze.. Futro pokrywa równomiernie całe jego ciało z wyłączeniem kilku miejsc na pysku w których ma blizny po ciosach pazurów pewnej uroczej koteczki. Syn Zakurzonego Grzbietu ma grube, mocne łapy zakończone szerokimi stopami o krótkich ale dość ostrych pazurach. Ma umięśnione barki, które poruszają się rytmicznie, kiedy chodzi. Ma też gruby kark, na którym utrzymuje się spora głowa, zakończona drobnymi spiczastymi uszami. Sam pysk również robi wrażenie, bo jasny samiec ma mocną szczękę, duże, robiące wrażenie policzki i niemal czerwone oczy, które zwracają uwagę i wyróżniają się mocno na tle jego stonowanego, jasnego futra.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#201740


Rozmowa toczy się dalej, a ja mam pewne podejrzenia, co do tego jak zachowuje się Gawron w obliczu rozmowy i przejęciu przez Klany jego ziem, ale ponownie nie zamierzam wnikać. Skoro nie pokazuje jakiegoś szczególnego gniewu, to znaczy że nie jest to dla niego jakiś ogromny problem. Po prostu przeniósł swoje ziemie łowieckie na inny obszar i nie wydaje się mieć jakichś ogromnych pretensji do kotów podobnych do mnie. Mam jednak świadomość, że nie wszyscy samotnicy mają podobne poglądy, co poznany przeze mnie czarny kocur.
- Mnie też jest przykro, Gawronie. - że zajęliśmy wasze ziemie, ale tego już nie dodaję, bo mam wrażenie że rozumie się to samo przez się, skoro właśnie o tym rozmawialiśmy. Właściwie ta wypowiedź zgadza się również z kwestią naszych ojców, których oboje straciliśmy w wyniku przeprowadzki Klanów na te ziemie.
- Będę wracał na ziemie Klanu Rzeki, wciąż muszę zanieść coś na stos, a bażant już się do spożycia nie nadaje. - mówię, spoglądając na krwawe resztki ptaka na powierzchni Grzmiącej Ścieżki. - Jeżeli chcesz, pokażę ci gdzie dokładnie jest granica, żeby spodziewać się za którym krzakiem możesz oczekiwać łomotu. - mówię, uśmiechając się do niego lekko. Dziwne wręcz, jak swobodnie czuję się w towarzystwie tego kocura. Ale naprawdę tracę czas, który powinienem spędzić na polowaniu. Naprawdę nie chcę narazić się na niczyj gniew, przynosząc do obozu marną zdobycz.
_________________

    Jak dobrze! Mogę zbierać
    jagody w lesie
    myślałem -
    nie ma
    lasu i jagód.

    Jak dobrze! Mogę leżeć
    w cieniu
    drzewa




    myślałem - drzewa
    już nie dają cienia.


    Jak dobrze! Jestem z tobą
    tak mi serce bije

    myślałem - człowiek
    nie ma serca.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 10 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 120/150
 
Gawron..
Gwiezdny
nauka latania



Klan:
wicher

Księżyce: 65 w chwili śmierci (aktualnie 93)
Mistrz: brother mine
Matka: Tymiankowy Listek [*]
Ojciec: Czyżykowy Głos [*]
Partner: Gradowy Podmuch
Multikonta: Omszały Kamyk (KR) Musza Łapa (GK)
Wysłany: 2018-04-25, 22:32   
   Wygląd: Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=169608#169608


Właśnie nie okazywał ani gniewu, ani smutku, jedynie jakieś zdezorientowanie, zakłopotanie, cóż gdyby tylko Szuwar znał Gawrona lepiej wiedziałby, że jest on głośny i gniewny, więc takie zachowanie kompletnie do czarnego nie pasuje! Całe szczęście wojownik z Rzeki samotnikowi odpuścił, z czego czarny niezwykle się ucieszył, nie chciał przecież, by kolejne spotkanie skończyło się niczym te z Otoczak, bo cóż było blisko, bardzo blisko. I to w tym złym znaczeniu. Kiedyś kłamało się znacznie łatwiej. Łatwiej.
Na kolejne słowa szarego starszego kocura nie odpowiedział, jedynie poruszył końcówką ogona, jakby zgadzał się z tym, co wojownik powiedział. Tak, tak, smutno, żałoba, czycoś. Nie wiedział co miał więcej dodać, więc może lepiej zostawić ten delikatny temat w spokoju. Dobrze mu się gawędziło, jakoś tak inaczej niż z innymi. Beztrosko mimo tego, że znajdowali się w tam niebezpiecznym miejscu, dlatego poczuł jakieś ukłucie żali słysząc, że szary musi już iść. No tak, obowiązki, no tak, życie klanowego kotka. Czarny już się nie musiał spieszyć, nigdzie nie musiał iść, jednak wciąż rozumiał wojownika.
- Oto się nie martw, wiem dokładnie, gdzie one leżą... wciąż mam dobry węch - odpowiedział szczerze spoglądając w stronę granic.
_________________
Podej, pogadam
Odej i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?



NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 150/300
 
Wysoka Fala
Gwiezdny
again asleep



Klan:
rzeka

Księżyce: 67 (VIII)
Mistrz: Tonące Słońce/Omszały Kamyk/Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Paprociowy Kwiat [*]
Ojciec: ???? [Lodowa Skóra]
Partner: Czarny Bez o:
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Końska Łapa [KC] || Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-08-19, 23:45   
   Wygląd: W porównaniu do Badylarki jako najmłodszej i najsłabszej z miotu... Nagle, nie wiedzieć kiedy, wystrzeliła gwałtownie w górę. Jej łapy się wydłużyły, stając się nieproporcjonalne w porównaniu do drobnej budowy ciała. Szczególnie, że je tyle samo, co wcześniej gdy była malutka, przez co nie dostarcza swojemu ciału tyle jedzenia, ile potrzebuje. Gdyby nie przydługie, lekko zmatowione, rude futro to by prawdopodobnie było widać jej przebijające przez skórę żebra. Ale to nie jedyna zmiana, która zaszła w wyglądzie Badylarki. Jej oczy wybarwiły się z kocięcego błękitu na... Ognisty pomarańcz, co jest prawdopodobnie spadkiem po dziadkach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=249239#249239


Nie poszła daleko poza granicę klanu... Jedynie trochę odbiegła od niej, kierując się w stronę nieznanych terenów. Nie była typem kocicy, którą kręcą wycieczki poza tereny... Ale już nie mogła wytrzymać. Wszystkie te sytuacje, które miały miejsce w ostatnim czasie mocno przytłoczyły rudą kotkę... A świadomość, że jej mistrzem została Omszały Kamyk zdecydowanie nie pomagała. Nie miała do niej nic prócz tego, że jest... Okropnie ostra. I przy tym przerażająca. Nie była w stanie podążać za poleceniami Łososiowej Łuski, aby porozmawiać z mistrzem o swoich problemach, co już ją wcześniej przygniatały... A teraz coraz bardziej się nawarstwiają. Przeszła koło Szarych Brzóz z ciężkim sercem, pomimo że nie zamierzała na długo opuszczać ziem Klanu Rzeki, przeszła również przez rów, pokonując jego wnętrzności pokracznym skokiem, zupełnie jakby nie miała sił odbić się z większą gracją. Miała to szczęście, że zjadła trochę ryby zanim opuściła obóz pod pretekstem łowienia ryb. Była takim nieudacznikiem, że nikogo nie zdziwi, jak ponownie wróci brudna, mokra i bez zwierzyny w pysku. Wiele razy musiała znosić wzgardliwy wzrok innych kotów w jej kierunku, kiedy wracała w takim stanie do obozu... I w końcu przestali zwracać na nią uwagę. Każdy ją spisał na straty, prawdopodobnie nawet własna mistrzyni córki Paprociowego Kwiatu zrobiła to samo, a przy niej trzymał pointkę jedynie fakt, że była jej pierwszą i jedyną terminatorką. Pewno jak dostanie kogoś lepszego to i ona będzie starała się zapomnieć o istnieniu kogoś takiego, jak ruda... Nie zdziwiłaby się. Wychyliła ostrożnie głowę z rowu, gdy nagle poczuła, jak ziemia drży, a obok niej przebiega potwór, świecącymi ślepiami wpatrując się niemal prosto na nią... Wzięła gwałtowny oddech, a serce zamarło w klatce piersiowej na parę dobrych chwil, by potem zacząć bić niewiarygodnie szybko. Wiatr niesiony przez dziwaczne stworzenie rozwiał jej matowe futerko i obił drobinkami piasku i kamyczków, zmuszając ognistooką do schowania głowy i... Zrezygnowania z dalszych prób zwiedzania świata, przechodząc ponownie na poprzedni brzeg rowu, równie zgrabnie co wcześniej. Nie powinna w ogóle tu przychodzić... Nie powinna była dzisiaj wychodzić z obozu. Nie spotka jej tu nic dobrego... Bo co miałoby? W praktyce również nie miała do czego wracać... Ale w swojej wykopanej norze czuła się bezpieczniej niż na nieznajomych terenach.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 7 | Zr: 15 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 130/400
 
Piotr
Bezgwiezdny
łotr



Klan:
samotnicy

Księżyce: 40 [XII] (w chwili śmierci)
Mistrz: Sosnowy Ogon/ Migoczące Niebo/ Rudzikowy Ogień
Płeć: kocur
Matka: Chabrowy Pąk (Magnolia)
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: -
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył] (KG), Bystry Nurt (NKT/S), Borsucze Futro (KW), Olchowy Szept (KC), Barszczowa Łapa (KC),
Wysłany: 2018-08-30, 14:26   
   Wygląd: Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5288


Krążyłem wokół ziem czterech klanów jak drapieżny ptak w poszukiwaniu ofiary, choć robiłem to zdecydowanie bardziej finezyjnie, ponieważ nikt mnie o bycie drapieżnikiem raczej nie podejrzewał. Sporo czasu minęło od mojego wygnania, a strategia, którą obrałem jeszcze gdy należałem do Klanu Rzeki teraz bardzo dobrze się sprawdzała i rozwiewała wszelkie wątpliwości moich rozmówców. Rozmówczyń właściwie, ponieważ towarzystwa kocurów starałem się unikać. Zauważyłem, że trudniej było nimi manipulować, a na większość kocic bardzo dobrze oddziaływał wizerunek samotnego, młodego kocura, którym obecnie byłem. Tym razem swoje kroki skierowałem w okolicę Topiołków i Nory Krzywuchy. Zajrzałem do niej, żeby się przywitać i chwilę porozmawiać, dając jej również wróbla na dobry początek rozmowy. Odwiedzałem ją od czasu do czasu, ponieważ uważałem, że dobre stosunki z jedynym kotem, który nie należy do klanów, a zna się na medycynie, mogą być bardzo korzystne, co było sprawą dość oczywistą.
Miałem akurat wracać na drugą stronę Grzmiącej Ścieżki, gdy stanąwszy na skraju rowu zobaczyłem pędzący samochód, a gdy tylko mignął mi przed oczami okazało się, że po drugiej stronie siedzi kocica o długim, rudym futrze. Przypominała mi trochę moją własną matkę, choć ta tutaj wyglądała naprawdę mizernie i odnosiłem wrażenie, że jest zagubiona. Spojrzałem na nią skupiając wzrok na jej oczach i czekałem na reakcję. Ucieknie, czy może będzie chciała porozmawiać? Wtedy w powietrzu rozniósł się zapach Klanu Rzeki... Nie znałem jej, więc pytanie, czy i ona mnie nie kojarzyła. Wyglądała na terminatorkę, więc być może będzie złakniona interakcji z nieznanym. Nieznanym byłem w tym momencie ja. Usiadłem wygodnie i postawiłem ogon na sztorc.
_________________

jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć ugo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 160/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 13