Poprzedni temat «» Następny temat
Kępa Drzew
Autor Wiadomość
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-08-29, 11:33   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Powiewało nudą i Łania zaczęła się zastanawiać już, czy nie powinna sobie odpuścić i potuptać do obozu, gdzie czekały na nią kocięta. W końcu jednak jakieś duże ptaszysko pojawiło się na jej drodze! A co to takiego, jakieś takie krępe i śmieszne. Przekrzywiła z zainteresowaniem łeb, po czym – wciąż na ugiętych łapach, pochyloną lekko głową i ogonem zrównanym z grzbietem – zaczęła się skradać w kierunku kuropatwy, w miarę możliwości idąc zarówno pod wiatr, jak i ukrywając się za dostępnymi elementami otoczenia (chyba, że ich nie było, to szła po łuku, by zajść kuropatwę od boku, i przystawała co chwilę). Pamiętała też o wyciszeniu oddechu i zerkaniu pod łapki, by unikać śmieci leżących na ziemi. Gdyby udało jej się podejść wystarczająco blisko do sporego ptaka, to by wystrzeliła w jego kierunku, wybijając się mocno z tylnych łap, mając przed siebie wyciągnięte te przednie, by móc niby schwytać kuropatwę i przygnieść ją do ziemi, po czym mogłaby ją pozbawić życia.

Więc to zrób. Jeden dzień ci nie zaszkodzi – powiedziała cicho, oferując łatwe rozwiązanie. Nie sądziła, żeby faktycznie przez jeden dzień nieobecności ktoś z jej bliskich stracił życie. – …Tak – przyznała po krótkim zawahaniu, decydując się na powiedzenie prawdy, bo Wichura faktycznie nie wyglądała najlepiej. Kiwnęła głową na znak, że owszem, da sobie radę. Tylko cóż, wolałaby nie żegnać się jeszcze z rudo-białą kocicą, dlatego na odchodne otarła się lekko o jej bok. Było to bardziej okazanie wsparcia, niż cokolwiek innego. – Kręcę się najczęściej pomiędzy tymi terenami, a miastem. Najczęściej jestem przy pastwisku dla koni – odparła, po czym odeszła, oglądając się jednak za siebie.

Nocna Wichura: S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 65/70 | W: 58/70
» wykorzystane przerzuty: 0/4

+5 exp

Szalej: S: 12 | Zr: 7 | Sz: 6 | HP: 55-12=43/55 | W: 53/55
» rana 1. stopnia: obite żebra
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wichura,
Gwiezdny
hotel california



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 70 gdy zegar stanął
Mistrz: piorunopręga
Płeć: kotka
Matka: gryzie piach
Ojciec: zawiodła go
Partner: ...
Multikonta: mysia Łapa, skowyt, osia łapa, amnezja, rozmarynowa łapa, sadzowa łapa | bobrzy kieł, barwinek
Wysłany: 2018-09-29, 23:12   
   Wygląd: wrak kota z futrem lśniącym gwiazdami
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=199084#199084


Ale nie mogę, powiedziała sama do siebie Wichura w myślach na słowa czarno-białej samotniczki. Chciała. Ale nie mogła. Zmuszała się, żeby tu zostać, warować jak lojalny pies którym obiecała być, bo ten Klan, nawet jeśli męczyła się tu z każdym dniem coraz bardziej był dla niej absolutnie całym światem. I nie wiedziałaby, co ze sobą zrobić, i jak żyć, gdyby miała stąd odejść. Nawet na jeden dzień. Jeden dzień bez obowiązków? Marzyła o tym a z drugiej strony...co innego miałaby robić w takim wypadku? Przełknęła ślinę i uderzyła ogonem po piętach, po czym wychrypiała ciche "dobrze" w odpowiedzi na to, gdzie mogłaby Szalej ewentualnie szukać. Czasami kręciła się w okolicy osiedla, szukając zaginionych kotów, więc...może wpadłaby na tą dziwną kotkę, która z jakiegoś powodu okazywała jej minimalne wsparcie. Nawet, jeśli się nie znały. Ruda drgnęła dziwnie, gdy niebieskooka otarła się o nią bokiem. Mimowolnie smagnęła ogonem, jakby chcąc go spleść na moment z ogonem czarnej i bezwiednie pochyliła głowę, ocierając się policzkiem o kark samotniczki. Dziękuję. Odprowadziła ją wzrokiem, stała w miejscu, dopóki nie straciła sylwetki czarno-białej kocicy z oczu. Westchnęła ze świstem i zawróciła na pięcie, zgarbiona ruszając po swoją wcześniejszą zdobycz, aby potem wrócić do obozu. Jakby na moment zapomniała o istnieniu Łaniej Łapy...ups.

//zt


Proste jak budowa cepa. Szylkretowa kotka zakradała się do ptaka bezbłędnie, a kuropatwa była tak zajęta tym, cokolwiek robiła, że nie zdała sobie sprawy z obecności Łani w ogóle. Aż było nieco za późno. Kotka zakradła się do ptaka, hop-siup - dała susa i jednym ugryzieniem pozbawiła go życia. No i tyle.

+ 15exp

Łania | lvl: 3 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 12 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 32 - 3 = 29/45 | prz: 0/2
» Od następnej tury celność obniżona o 2
_________________
l a s t thing i remember ....-..,.. i was running .,.for the door
i had to f i n d the passage back to the place.. i was before
relax - said the night man, we are programmed to receive
you can check out any time you like

but... you... can... n e v e r... l e a v e
  Statystyki - lvl: 5 | S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 70 | EXP: 345/400 | MED.EXP: 44/100
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-09-30, 00:41   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Szok i niedowierzanie, złapała takiego dużego… eee, co to było dokładnie, oprócz tego, że ptak? No, jakieś takie pierzaste coś. Najważniejsze, że było duże! Aż dziwne, że jej to tak po prostu wyszło, ale wcale nie narzekała. Zamiast tego, napuszona jak paw, wzięła kuropatwę w pysk, odszukała resztę zwierzyny, którą tego dnia upolowała, po czym – przyuważywszy, że Nocna Gbura się wybiera już do obozu – sama podreptała do domu. Dość się dzisiaj napracowała!

zt
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Mrówcza Ścieżka
Zaginiony
chłopczyca


Klan:
samotnicy

Księżyce: 32
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Ciąża: nie
Multikonta: Żaba [KW]
Wysłany: 2018-10-02, 17:15   
   Wygląd: Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6989


Szylkretowa kotka siedziała na skraju Słonecznych Grzbietów, tuż przy kępie drzew patrząc nieobecnym wzrokiem w stronę Obozu. Słońce było już ledwie widoczne na horyzoncie i wraz z powoli spowijającym Tereny Klanu mrokiem, przychodził również coraz bardziej odczuwalny chłód. Mrówka wiedziała, że powinna się podnieść, że powinna wrócić do swojego legowiska i to nie tylko z powodu zmęczenia wywołanego jej własnymi, przesadnymi ćwiczeniami, ale również aby nie przysparzać zmartwień swojej rodzinie. Nie ruszyła się jednak i nie wiedziała nawet co trzymało ją w tym miejscu. Myśli? Troski? Wspomnienia? Ostatnio złapała się na tym, że nie próbuje już nawet znaleźć Sroki, nie zastanawia się co siostra teraz robi. A Miodek? Nie pamiętała nawet dobrze jak wyglądała jej mała siostrzyczka. Czy była ruda, czy może bardziej kremowa? Przechyliła swój kolorowy łeb. Może obie wcale nie zniknęły? Może po prostu umarły, tak jak Wzburzona Woda, tylko w ich przypadku nikt o tym nie wiedział i tak pamięć o nich zacierała się z dnia na dzień coraz bardziej.
_________________


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask




Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 105/200
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-02, 18:19   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


...Coraz bardziej tracił nadzieje w związku z Sarnią Łapą. Zapach całkowicie uleciał zarówno z obozu jak i z Gromowych terenów. Nie było żadnego śladu związanego z kremową kotką, a i wojownicy nie nieśli ze sobą żadnych pozytywnych wieści. Patrole z Lśniącookim i Ukruszonym Kłem stawały się monotonne, ciągle zdawały te same relacje - nic. Pustka, brak jakichkolwiek informacji. Nadzieja podobno umierała ostatnia, jednak i ona kiedyś się wykończy. Bury co prawda nie przestawał wierzyć w to, że córka Trzmiela gdzieś tam jest i ma się dobrze, jest cała i zdrowa, w bezpiecznym miejscu. Wracał właśnie z patrolu o zachodzie słońca, postanowił ruszyć jako pierwszy, jako, że jego kompani powiadomili go, że wybierają się jeszcze na polowanie w okolicy Strzelistych Sosen. Sprężystym krokiem miał zamiar wrócić do obozu i zdać relacje jako pierwszy, kiedy jego oczom ukazała się szylkretowa sylwetka i znajomy pyszczek. Mrówka, ciekawe co tu robiła? Siedziała i gapiła się w jedno miejsce, jakby skamieniała. Postanowił zajść ją od tyłu, z zaskoczenia. Krok miał miękki i lekki, taki, jak przy polowaniu, starał się nie hałasować zbytnio, aby nie zwrócić swojej uwagi.
...– Na co się tak paczysz? – zagaił z tyłu niej, siadając obok i trącając ją przyjacielsko barkiem w bok. Wyraz jego pyska był łagodny. Przy rozmowie ze znajomymi mu kotami mógł chociaż na chwilę zapomnieć o żalu spowodowanym zniknięciem Sarenki.
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-10-02, 18:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Mrówcza Ścieżka
Zaginiony
chłopczyca


Klan:
samotnicy

Księżyce: 32
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Ciąża: nie
Multikonta: Żaba [KW]
Wysłany: 2018-10-02, 18:43   
   Wygląd: Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6989


Kotkę tak bardzo zajęły jej własne myśli i gapieniem się przed siebie, że nie była w stanie usłyszeć skradającego się za jej plecami kota. Ba, nawet gdyby skupiła całą swoją uwagę, najprawdopodobniej i tak do jej uszu nie doszłoby nic niepokojącego, w końcu Turkuć miał za sobą księżyce, tak wiele, wiele księżyców (bo stary był), treningu oraz praktyk w skradaniu się do piszczków, że pozostawała bez szans. Jego głos i dotyk przywołał więc Mrówkę do świata żywych w dość brutalny sposób. Jej mięśnie napięły się, a oczy rozszerzyły, w mieszaninie strachu i złości gdy podskoczyła z dzikim odgłosem uciekającym z jej pyszczka. Dopiero uderzenie serca później dotarło do niej kto właśnie zaszedł ją tak znienacka.
- Turkuć - rzuciła z ulgą, swoim zachrypniętym głosikiem wybuchając szczerym śmiechem, przypominającym chrumkanie świnki. Jakoś nie było jej nawet głupio, tym razem ubawiła sama siebie. - Podziwiam jak piękny z tej perspektywy jest nasz Obóz - stwierdziła ironicznie, gdy udało jej się uspokoić, wciąż jednak wykrzywiając pyszczek w uśmiechu. - Z daleka wygląda to prawie tak, jakby ktoś chciał się nażreć kamieni i miał niestrawność - zobrazowała wskazując na kupę głazów w oddali łapą. Aż powinna pomyśleć czy z tymi metaforami nie zacząć recytować wierszy. - Ostatnio nie widziałam cię w kociarni Ciągle gdzieś biegasz. Szukasz tych zgubionych księżyców, kiedy miałeś areszt domowy? - Zażartowała w swój kąśliwy sposób, nie wiedząc, że kocur faktycznie czegoś, a raczej kogoś szukał.
_________________


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask




Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

Ostatnio zmieniony przez Mrówcza Ścieżka 2018-10-02, 18:44, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 105/200
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-02, 19:47   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


...– Hmm, w sumie, jakby tak na to popatrzeeeć... – mruknął, przeciągając ostatnie słowo, a wstępnie obrócił łeb na bok w dość śmieszny sposób, niczym pies, który patrzył się bokiem, kiedy zobaczy coś ciekawego, tyle, że Turkuć spoglądał na obóz trzymając głowę praktycznie poziomo, a robił przy tym poważne i iście filozoficzne miny, jakby się nad czymś mocno zastanawiał. Wysunął nawet język, chcąc się bardziej skupić na obrazie. Jego wyobraźnia działała na pełnych obrotach. Cóż, Mrówka miała poniekąd rację, ale nie zamierzał jej owej racji orzyxnasactw. – Przynajmniej jest bezpieczny i żaden drapieżnik się do niego nie wkradnie niezauważalnie, choć musiałby być wyjątkowo głupi, aby w ogóle próbować to zrobić – stwierdził dość luźno, prostując się i przekręcił głowę do normalnej pozycji. Koniec tych wygłupów, pfi! Co do drapieżników... nie było raczej takiej opcji. W klanie było za dużo kotów i wątpliwe byłoby, gdyby żaden z nich nie zauważył bliskiej obecności dajmy na to lisa czy borsuka, albo innego zwierza. Sam ich zapach był charakterystyczny i drażniący dla wrażliwego, kociego nosa.
...– Ja... – zaczął, spuszczając wzrok. No, czyli było to aż tak widocznie? – Szukam, ale nie księżyców, raczej... kogoś – stwierdził spokojnie, spoglądając na szylkretkę miętowymi ślepiami. – Znałaś... znasz Sarnią Łapę? – bo nie mógł powiedzieć "znałaś" to by jasno znaczyło, że kremowa jest martwa, a tak nie było. Nie mogło być. Ona gdzieś tam sobie żyła i na pewno miała się dobrze, cała i zdrowa, pewnie szukała już drogi powrotnej. Syn Deszczowego Dnia był tego pewien w stu procentach.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Mrówcza Ścieżka
Zaginiony
chłopczyca


Klan:
samotnicy

Księżyce: 32
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Ciąża: nie
Multikonta: Żaba [KW]
Wysłany: 2018-10-02, 20:14   
   Wygląd: Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6989


Mrówka zachichotała po raz kolejny, kiedy ten postanowił zacząć uprawiać jogę, wysuwając do tego język, a to wszystko tylko po to, żeby spojrzeć na Obóz. Właściwie to miała wielką ochotę popchnąć go teraz, bo i o utrzymanie równowagi w takiej pozycji było na pewno ciężej, ale powstrzymała się od tego psikusa. Od czasu do czasu nawet ona potrafiła znaleźć w sobie jakieś pokłady ogłady i nie zachowywać się jak nastoletni kocurek.
- No pewnie, że nie, bo ty nas przecież bronisz - rzuciła bardzo poważnym tonem, jednak wciąż uśmiechając się dość wrednie. Z każdym ich spotkaniem ta powaga Turkucia bawiła ją odrobinę bardziej, ale też lubiła go właśnie za to, że był... a może tylko próbował, zachować spokój i ogładę w momentach, kiedy ona już dawno ją traciła. - Ale nie przejmuj się, jakby wszedł to ja ci pomogę się z nim rozprawić- obiecała teatralnie prężąc swoje muskułu, żeby może kocur dojrzał w końcu, że jej łapy wcale już nie były tak chudziutkie... no w sumie dalej były, ale teraz pod futrem widać było jakieś zalążki mięśni. I pewnie nawet pomachałaby mu jedną przed pyszczkiem, gdyby nie kolejne słowa Terminatora.
- Hu... - przytaknęła ruchem głowy marszcząc przy tym czoło. To nie brzmiało jak "Hej, znasz Sarnią Łapę? Jest taka zabawna, jak je to jej nosem resztki wylatują", bardziej jakby tej kotce stało się coś złego. - Tak trochę, ale nie rozmawiałam z nią jakoś dużo- uściśliła przyglądając się uważnie kocurowi, który wyglądał na naprawdę przybitego. - Ona też zniknęła? - Zapytała cicho, nie widząc innej opcji. Gdyby była ciężko chora, to dowiedziałaby się tego od Malinowych Chaszczy.
_________________


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask




Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 105/200
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-14, 19:36   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


...Trochę szczeniackiego zachowania jeszcze nigdy nikomu nie wyszła na złe. W życiu należało się czasami trochę rozerwać i zabawić, mimo, że do Turkucia niezbyt to pasowało. Teraz, kiedy był tylko z Mrówką, mógł sobie na to pozwolić, bo nikt nie patrzył i nikt nie oceniał.
...– Co znaczy "też"? – zagaił zaniepokojony, marszcząc skórę na pysku. Nie słyszał o tym, aby ktokolwiek inny zniknął. Znał koty w klanie z widzenia i nie każdego kojarzył, więc też nie był do końca zorientowany. – Ktoś jeszcze zaginął? – dopytywał się, przekrzywiwszy kwadratowy łeb na bok, a końcówka grubego, krótkiego ogona drgnęła niespokojnie. Spodziewał się tego, że Mrówka powie, iż nie widywała jej ostatnio, bo on sam też szukał i próbował ją znaleźć, ale nie spodziewał się, że ktoś jeszcze wyparuje z Klanu Gromu. Może kolejny klanowicz został porwany? Może leży gdzieś na Gromowych terenach, martwy i rozerwany na strzępy przez lisy, borsuki czy inne drapieżniki? A może po prostu odszedł z klanu, bo mu się tu nie podobało i uznał, że lepiej mu będzie żyć samotnie? Było tyle pytań, tyle możliwości, a pomimo tego bury terminator nie chciał dopuszczać do siebie żadnych z nich. Tak samo sprawa miała się z Sarnią Łapą, on ją znajdzie, kiedyś na pewno. Być może sama wróci do Klanu po jakimś czasie. Oby.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Mrówcza Ścieżka
Zaginiony
chłopczyca


Klan:
samotnicy

Księżyce: 32
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Ciąża: nie
Multikonta: Żaba [KW]
Wysłany: 2018-10-23, 00:58   
   Wygląd: Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6989


Chudy ogon poruszył się niespokojnie po mokrej ziemi, a czarny nosek zmarszczył, jedynie w tych maleńkich gestach zdradzając ukrywane podenerwowanie i smutek właścicielki. Nawet jeżeli powoli nie miała żadnego wyboru poza pogodzeniem się z zniknięciem swojej głupio-słodkiej siostry to fakt, że większość klanowiczów zapewne nawet o tym nie wiedziała, nie był łatwy do przełknięcia.
Mama mówiła, że Grom to, idioci, ale ich rodzina... Tata, że są grupą, a w grupie są najsilniejsi, bo troszczą się o siebie nawzajem... Malina mówiła, że w trudnych chwilach, stają za sobą murem...
Ani Błyskająca Gwiazda, ani Skrzący Płomień nie pisnęli słowem na tej swojej zasranej skale, że koty powinny rozglądać się na Terenach za śladami... kto wie, czy jeżeli poza pojedynczymi patrolami, również i reszta kotów by o nich wiedziała, to czy jej siostra nie stałaby się zacierającym wspomnieniem w szylkretowym łbie i ile takich Srok można by może odszukać, gdyby tylko ktoś bardziej zainteresował się swoimi poddanymi...
- Sroka... - mruknęła jedynie wlepiając wzrok ponownie w obóz. - Moja siostra - dodała przenosząc miętowe ślepia na te kocura. Nieidentyczne, jaśniejsze. - Przyjaźnicie się z Sarnią Łapą?
_________________


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask




Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 105/200
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-24, 16:13   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


...– Och... – westchnął tylko i przysunął się bliżej niej. Nie był pewien szczerze mówiąc, czy szylkretka w tamtej chwili nie odsunie się od niego czy też nie odepchnie, ale... chciał jej jakoś pokazać, że rozumie to, co czuje i wie, w jakiej sytuacji się ta teraz znalazła. – Przykro mi... –mruknął cicho ze słyszalnym żalem i smutkiem w głosie. Utrata członka rodziny zawsze była trudna i ciężka to przetrawienia, zwłaszcza, jeśli z owym członkiem było się bardzo zżytym. – Mówiłaś już o tym komuś? – zapytał. Wolał wiedzieć, czy Mrówka przekazała tą informację o zniknięciu jakiemuś wojownikowi. Jeśli nie, zrobi to Turkuć, jeśli zaś tak, cóż, bury z chęcią dołączy się do poszukiwań Sroki mimo tego, że miał już całkiem sporo na głowie. Młodsza córka Czaplej Nogi była jego przyjaciółką, w sumie tak samo jak i jej ojciec, Lśniącooki. Miał dobre kontakty z kocurem, więc czułby się źle, gdyby nie pomógł w poszukiwaniach czarno-białej. Machnął końcówką ogona, a kiedy usłyszał pytanie Mrówczej Łapy, przez chwilę wstrzymał powietrze i zamarł w bezruchu. Nie wiedziała? Hmm, a to ci ciekawa sytuacja.
...– Sarenka to moja partnerka – odparł bez żadnego zająkiwania się. To nie była rzecz tajna i raczej większość o tym wiedziała, a raczej może się tego domyślała. Sam Turkuć przecież nie latał po obozie i nie chwalił się Sarenką na prawo i lewo. Tak się nie robi. – Dlatego tak mi zależy na jej odnalezieniu – dodał cicho, wzdychając i spuszczając wzrok, wbijając go we własne, masywne łapy.
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-10-24, 16:14, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Mrówcza Ścieżka
Zaginiony
chłopczyca


Klan:
samotnicy

Księżyce: 32
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Ciąża: nie
Multikonta: Żaba [KW]
Wysłany: 2018-10-24, 16:57   
   Wygląd: Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6989


Mrówka wierzyła, że musi być twarda, bo kiedy ktoś był twardy był też silny. Powolnie narastająca na jej drobnym grzbiecie gruba skóra, pomagała skupić się na dążeniu do byciu najlepszą, na tyle potężną, żeby nikomu nie stała się już krzywda. Jednak ten proces był powolny i czasem, tak jak teraz, mając przy boku przyjaciela, zdawała się zapomnieć o tym, pozwalając aby kolorowy łeb spoczął na jego karku, do którego jedynie dosięgała.
- Minęło już dużo księżyców - mruknęła jedynie swoim zachrypniętym głosikiem wpatrując się w kępkę futra a krtani kocura, która poruszała się wraz z wydychanym przez nią powietrzem. - Wszyscy powinni już wiedzieć, ale widać Sroka nie była w oczach Błyskającej Gwiazdy na tyle istotna - uśmiechnęła się ironicznie, odsuwając.
Nie potrafiła ukryć żalu, który odczuwała względem Przywódcy i jego Zastępczyni, również w innych kwestiach, między innymi ukarania jej, nie dzieci Łaniej Łapy. Widać w Gromie byli równi i równiejsi, lepsi i gorsi, nie zdziwiłoby ją gdyby o zniknięciu Sarniej Łapy zostali już niedługo poinformowani.
- Oh... - zmarszczyła nos przekrzywiając jedynie głowę, gdy usłyszała taką informację. Mrówka nigdy nie interesowała się szczególnie tym, kto z kim umawiał się na schadzki. W przypadku niektórych było to dość oczywiste, bo obrzydliwie wylizywali sobie mordy na środku Obozu, albo posiadali potomstwo, ale nie sądziła, że Turkuć lubi jakąś kotkę... no tak bardzo. W sumie to myślała nawet, że to ona jest jego najlepszą przyjaciółką i w jakiś sposób poczuła ukłucie dziecięcej zazdrości. Trwało to jednak jedynie uderzenie serca... no cóż, może dwa, po czym podniosła się z miejsca patrząc na górującego nad nią przyjaciela. - Pomogę ci - stwierdziła hardo, gotowa już teraz ruszyć, na poszukiwanie śladów kotki.
_________________


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask




Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 105/200
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-24, 18:39   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


...– Czemu mi o tym nie powiedziałaś wcześniej? Na pewno spróbowałbym ci jakoś pomóc – mruknął, spoglądając na nią łagodnie, jednak bez najmniejszego cienia gniewu w głosie. Przecież to nie była jej wina. Może Sroka zapuściła się samotnie gdzieś za daleko i po prostu zgubiła drogę? To było całkiem prawdopodobne, zwłaszcza, że wciąż była młoda i zapewne niedoświadczona, a skoro było to, jak Mrówka powiedziała, wiele księżyców temu, w takim razie Turkuć mógł śmiało założyć, że to przez młodzieńczą ciekawość. Zapewne za bardzo podekscytowała się możliwością wychodzenia z obozu, że postanowiła sobie sama, na własną łapę rozejrzeć się po Gromowych włościach. Oczywiście istniała jeszcze dużo gorsza opcja, mianowicie potrwanie przez dwunogów, jednak jakoś nigdy bury nie był w stanie dopuścić do siebie tych informacji do łba. Potrząsnął głową, odpychając od siebie kłębiące się, złe myśli.
...– Obawiam się, że twoja pomoc nic tu nie da. Szukałem Sarenki po całych terenach, pytałem też wracające patrole, czy nie wyczuli jej zapachu w pobliżu Terenów Niczyich – wytłumaczył. Cieszył się i ciepło mu się na sercu robiło, kiedy Mrówka ot tak po prostu obwieściła, że może mu pomóc w poszukiwaniach jego partnerki, jednak wiedział, że ta nie była jeszcze dostatecznie doświadczona, ani nawet zorientowana w sprawie. Pomimo tego był jej wdzięczny, na tyle, na ile być mógł. – Mimo wszystko dzięki za fatygę – stwierdził, uśmiechając się blado i trącając ją łokciem w bark. Oczywiście nie za mocno, aby jej przypadkiem nie przewrócić czy też nie uszkodzić. Wiedział, że gdyby tak zrobił, Mrówka zapewne odwdzięczyłaby się tym samym i wywiązałaby się między nimi jakaś śmieszna, przyjacielska przepychanka... w sumie, nie miał temu nic przeciwko, ale i tak wolał poczekać, aż szylkretka w ogóle pojmie podstawy walki. Bez tego ani rusz do sparingów i klepania się po pyskach. No chyba, że go zmusi.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Mrówcza Ścieżka
Zaginiony
chłopczyca


Klan:
samotnicy

Księżyce: 32
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Ciąża: nie
Multikonta: Żaba [KW]
Wysłany: 2018-10-25, 19:25   
   Wygląd: Aparycja Mrówki nie zmieniła się szczególnie. Wciąż jest proporcjonalnie zbudowanym kurdupelkiem, a jej futro pozostało mozaiką rudych i czarnych plam, z kilkoma białymi wyjątkami jak drobna plama na brodzie. Miękkie rysy pyszczka i okrągłe, zielone oczy nadają jej nadal dziecięcego uroku, jednak niewielkie blizny i utrata wagi zdradzają wiele księżyców samotnej wędrówki. Drobne mięśnie pozostały dość dobrze widoczne, a górny, lewy kieł wciąż niesfornie wystaje z jej mordki. Zwykle zwichrzone futerko zdaje się być bardziej zadbane niż przed opuszczeniem Klanu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=6989


Wzruszyła jedynie barkami w ramach odpowiedzi na pytanie kocura. Nie sądziła, że musi o tym mówić, a rodzice najwyraźniej też liczyli na jakieś oficjalne oświadczenie, skoro mimo przyjaźni Turkucia z Lśniącookim, ten zdecydował się wciąż skupić na patrolach i samotnym przeszukiwaniu terenów. Poza tym... no cóż, sama miała jedynie sześć księżyców i wierzyła, że na pewno sama znajdzie gdzieś zagubioną siostrę, co też było dość naiwne, biorąc pod uwagę fakt, że zasięg jej poszukiwań sięgał jedynie Złocistej Równiny.
- Huh - mruknęła nieco przygaszona na słowa kocura rozglądając się jednak po otaczających ich terenach jakby w nadziei, że zaraz dojrzy w oddali kremowe futro zaginionej kotki. - I tak będę szukać - stwierdziła jakby miała zamiar rzucić mu w ten sposób wyzwanie, wyczuwając, że Turkuć zwyczajnie w nią nie wierzy. A przecież nie była już kociakiem, którego poznał przy Stosie Zwierzyny i nieźle przeorał mu dziecięcy grzbiecik. Nie, miała jedenaście księżyców i była na ostatniej prostej do zakończenia swojego treningu na Wojownika, ćwiczyła, stała się zdecydowanie silniejsza i nawet nieco urosła. Panie Turkuciu, proszę nie traktować Mrówki jak jakiegoś smarka!
- Nigdy nie widziałam, żebyście lizali się po pyskach... - może powinna unikać tematu, ale to była Mrówka, więc i wielkiej ogłady nie powinno się po niej spodziewać. - W sumie, to wcześniej myślałam, że to z Maliną będziecie mieli kocięta... dobrze, że wyśmiała ten pomysł, bo już się raz kłóciliście - ano, bo Mrówka wciąż wierzyła w rozmnażanie przez sprzeczanie i później dotykanie pyska językami. Wina rodziców, wina Maliny, że obiecała wyjaśnić, a nie zrobiła i może lepiej będzie tak to pozostawi. W końcu ile takich naiwnych, nieuświadomionych kotów można było spotkać w Gromie?
_________________


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask




Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 105/200
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-10-26, 14:34   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


...Przewrócił oczami, widząc jej gest. Gdyby Błyskająca Gwiazda w ogóle zainteresował się zniknięciem Sroczej Łapy i wysłał jakiekolwiek patrole poszukiwawcze, być może czarno-biała terminatorka byłaby już w domu.
...– Nie mogę ci tego zabronić – stwierdził, wzdychając z bezsilności. Przecież nie będzie za nią chodził krok w krok i pilnował, aby ta nie szukała Sarniej Łapy, bo błagam. – Ale jeśli już koniecznie chcesz szukać, to chociaż z kimś dorosłym, jakimś wojownikiem. Nie szwendaj się po terenach sama – nie, żeby uważał szylketkę za jakkolwiek słabą i miękką. Po prostu była jeszcze młoda i terminator nie chciał, aby za jego inicjatywą łaziła Gwiezdny Klan wie gdzie. Skoro musiała, niech już chociaż przyłącza się do jakiś patroli, porannych czy wieczornych, jakichkolwiek, byleby nie robić tego na własną łapę, bo to będzie już skrajna głupota z jej strony.
...– Z Maliną? A niby na jakiej podstawie? – odpowiedział oburzony, marszcząc skórę nad nosem. Jak Mówcza Łapa mogła w ogóle o takim czymś pomyśleć? Niebieska kocica bynajmniej interesowała go tak samo, jak śnieg zeszłą Porą Nagich Drzew. Była dla niego zupełnie neutralną jednostką. Zwykłym członkiem klanu, byłą Pomocnicą Medyka, nikim więcej. – Twoja siostra raczej nie darzy mnie jakąkolwiek większą sympatią – i nawzajem. Końcówki wypowiedzi jednak nie palnął na głos, aby nie sprawić tym samym przykrości Mrówce. Nie wiedział co prawda, jak ta by zareagowała na takie słowa padające z jego pyska, ale wolał nie ryzykować i dmuchać na zimne, aby nie zrazić do siebie przyjaciółki. Zawsze był szczery i prawdomówny, ale wiedział też, kiedy powinien ugryźć się w język i najzwyczajniej w świecie zamknąć.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 13