Poprzedni temat «» Następny temat
Jasne Skały
Autor Wiadomość
Chłodny Oddech
Zaginiony
wśród swoich


Klan:
wicher

Księżyce: 67 (luty)
Mistrz: Gradowy Podmuch > Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Krzykliwa Mewa
Ojciec: Bezchmurne Niebo*
Multikonta: Jeżynowy Cierń (KR), Szepczący Pył (GK)
Wysłany: 2018-08-09, 18:08   
   Wygląd: Chłodny nigdy nie był zbyt wysoki i tak już pozostało. Jest średniej wielkości, dość przysadzistym, ale dobrze zbudowanym kocurem. Posturę odziedziczył po ojcu, choć jest osadzony na nieco dłuższych łapach. Po Niebie może także poszczycić się krótkim, miękkim i gęstym futrem, którego barwa to połączenie obojga rodziców - szarość ojca, którą miejscami pokrywa obecna w mniejszej ilości matczyna biel. Jest ona obecna na piersi, brodzie, brzuchu, końcówce ogona oraz wszystkich czterech łapach w postaci krótkich skarpetek. Lekko wydłużony pysk kocura zdobią dwa ciemnoniebieskie ślepia, spiczaste uszy (prawe naderwane), ciemnoszary nos i gęste, białe wąsy. Podczas życia poza Klanem nazbierał też trochę blizn. Ma dwie szramy od pazurów na prawej skroni, wyraźne ślady po ugryzieniu psa na karku, podłużną bliznę na lewym udzie oraz kilka pomniejszych, słabo widocznych - głównie na łapach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173448#173448


- Krzykliwa Mewa. - odparłem prosto bez chwili namysłu, bo doskonale przecież znałem i pamiętałem imię własnej matki. Byłbym doprawdy wyrodnym synem, gdybym zapomniał lub się zawahał. Dziwnie się poczułem wypowiadając jej imię na głos, bo tak dawno tego nie robiłem, nie miałem okazji. Wypowiedzenie tych dwóch słów, podczas gdy patrzyłem prosto w oczy matki sprawiło, że poczułem się lepiej, poczułem w sercu coś czego dawno już nie czułem, prawdziwą radość i ulgę. Zupełnie jakby te dwa słowa oznaczały koniec mojej tułaczki, koniec mojej wyczerpującej walki o przetrwanie, koniec moich problemów. Oznaczały powrót do domu, do mojej rodziny, do lepszego życia.
Gdy moja rodzicielka podeszła do mnie bliżej i polizała między uszami, rozszedł się po moim ciele niesamowity spokój i ciepło. Widziałem, że podobnie jak ja nie dowierzałem, że widzę ją naprawdę, ona nie dowierzała, że widzi prawdziwego mnie. Cóż, miała do tego pełne prawo. Zniknąłem bez słowa na na znacznie więcej księżyców, niż przeżyłem w Klanie. Sam nie podejrzewałem, że naprawdę odnalazłem mój dom. Było mi głupio z powodu mojego zniknięcia, choć przecież nie zrobiłem tego umyślnie. Nie porzuciłbym rodziny. Nigdy. Teraz, gdy mogłem spojrzeć na moją mamę po tych wszystkich księżycach męczącej, uporczywej tułaczki z dala od rodziny, jestem tego świadom jeszcze bardziej.
Doceniłem jej mały gest jak nigdy wcześniej, sprawił mi nieopisaną radość. Uśmiechnąłem się, choć zapewne wyglądało to dość kiepsko. Cóż, od czasu śmierci Pestki nie zrobiłem tego chyba ani razu, nie miałem do kogo się uśmiechać, więc miałem chyba prawo do niepewnie wykrzywionych w górę kącików warg. Oczy mi jednak wręcz błyszczały, więc Mewa mogła widzieć, że czuję ogromną radość.
- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak się cieszę, że cię widzę, mamo. - powiedziałem dość cicho, ale na pewno słyszała mnie bezbłędnie, w końcu była blisko. Musnąłem ją nosem po policzku, by następnie wtulić się głową w jej szyję i pierś. Przymknąłem oczy i znów się uśmiehnąlem, tym razem już znacznie ładniej, choć moja mama nie mogła tego widzieć, bo pysk miałem skierowany gdzieś w bok i zanurzony w jej futrze. - Czy... czy myślisz, że będę mógł do was... wrócić? - spytałem po chwili niepewnie, powoli odsuwając głowę, by spojrzec mamie w oczy.
_________________



reset myself
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
Ostatnio zmieniony przez Chłodny Oddech 2018-08-09, 18:12, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 125/150
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-08-09, 19:54   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Krzykliwa Mewa, dokładnie tak się nazywała, a kocur nie zawahał się nawet ułamka sekundy, zaś w jego głosie, gdy wypowiadał jej imię, pojawiła się jakaś łagodna, ciepła nuta, jaka pojawia się tylko w głosie dziecka nawołującego swoją mamę, gdy zobaczy ją po dłuższym czasie, nie było więc nawet mowy o tym, żeby ktoś próbował udawać Chłodka, nie było również pewnie na świecie drugiego kota w takich barwach jak on, z takimi łatami, jak on, nie było drugiego o takim spojrzeniu, o takiej brawie oczu, wszystko więc składało się w logiczną całość, zaś kiedy kocur przytulił się do niej, matczyne ciało z miejsca rozpoznało załomy ciała, tak samo jak wtedy, gdy przesuwała językiem pomiędzy uszami swego zaginionego syna, to było jak wędrówka po ścieżkach, jakich już prawie nie pamiętała, ale wystarczyło parę kroków, a pojaśniało jej w głowie i wiedziała już, że za tamtym zakrętem jest krzew jeżyn, a dalej mała chatka, w której można by się schować, dokładnie tak to odbierała i nic nie mogło tego zmienić; tym razem jednak nie płakała, jakby jej ciało już całkowicie i ostatecznie zapomniało, jak się to robi, jedynie promieniała rozrastającym się szczęściem.
- Wiedziałam, że mam na co czekać! Dobrze powiedziałam Niebu, żeby się wypchał, bo jeszcze do niego nie idę - zakomunikowała czując, że właśnie spełnia się jej przeczucie, że właśnie dostała to, na co miała jeszcze czekać na tym świecie, nie przewidywała jeszcze wtedy, że wkrótce stanie przed nią również jej kolejne zaginione dziecko, nie spodziewała się tak wielkiego szczęścia w ostatnich księżycach życia, chyba jednak należała się jej jakaś słodycz po tym wszystkim, co ją spotkało, co przeżyła i z czym musiała się mierzyć od czasu zawalenia się obozu aż do teraz.
- O, nie sądzę, żeby Malina robiła jakieś problemy! Kusowąsy, czy możesz iść przodem i o wszystkim ją powiadomić? Ja mam tyle pytań i myśli, że już nie wiem, czuję się, jakbym zjadła za dużo kocimiętki! - odezwała się na to odwracając do wojownika, który skinął łbem na znak, że rozumie i pójdzie faktycznie przodem, zerknął jeszcze na Chłodka, jakby chciał się upewnić, że ten nie wyskoczy na matkę z pazurami, a potem skierował się do obozu, by powiadomić Malinę o przybyciu następnej zguby, zaś Mewa skierowała spojrzenie na syna. - Tyle się wydarzyło, kiedy cię nie było!
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Chłodny Oddech
Zaginiony
wśród swoich


Klan:
wicher

Księżyce: 67 (luty)
Mistrz: Gradowy Podmuch > Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Krzykliwa Mewa
Ojciec: Bezchmurne Niebo*
Multikonta: Jeżynowy Cierń (KR), Szepczący Pył (GK)
Wysłany: 2018-08-11, 22:36   
   Wygląd: Chłodny nigdy nie był zbyt wysoki i tak już pozostało. Jest średniej wielkości, dość przysadzistym, ale dobrze zbudowanym kocurem. Posturę odziedziczył po ojcu, choć jest osadzony na nieco dłuższych łapach. Po Niebie może także poszczycić się krótkim, miękkim i gęstym futrem, którego barwa to połączenie obojga rodziców - szarość ojca, którą miejscami pokrywa obecna w mniejszej ilości matczyna biel. Jest ona obecna na piersi, brodzie, brzuchu, końcówce ogona oraz wszystkich czterech łapach w postaci krótkich skarpetek. Lekko wydłużony pysk kocura zdobią dwa ciemnoniebieskie ślepia, spiczaste uszy (prawe naderwane), ciemnoszary nos i gęste, białe wąsy. Podczas życia poza Klanem nazbierał też trochę blizn. Ma dwie szramy od pazurów na prawej skroni, wyraźne ślady po ugryzieniu psa na karku, podłużną bliznę na lewym udzie oraz kilka pomniejszych, słabo widocznych - głównie na łapach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173448#173448


Na słowa mojej matki uśmiechnąłem się nikle, bo było mi do śmiechu tylko częściowo. Wiedziałem, że mój ojciec nie żyje. Byłem jeszcze wtedy w Klanie. Wspomnienie o tym nie było jednak, jak wiadomo, przyjemne, ale cieszyłem się, że Mewa odmówiła przedwczesnego dołączenia do swojego ukochanego na Srebrnej Skórce. Z wypowiedzi mamy wywnioskowałem, że Bezchmurne Niebo musiał ją nawiedzić, no bo jak inaczej mogłaby mi o tym mówić. Byłem rad, że ją teraz widziałem i mogłem poczuć jej dotyk. Wątpiłem, by miałbym na to jeszcze kiedykolwiek szansę, a jednak się to stało. I nie było mowy, bym ją teraz opuścił.
Na kolejne słowa matki roześmiałem się ciepło, mimowolnie, bo bardzo rozbawiły mnie jej słowa i radowało mnie jej emanujące szczęście. Była wyraźnie podekscytowana, podobnie jak ja, choć ona wykazywała to bardziej. Jak widać w ogóle się nie zmieniła, bowłaśnie taką ją pamiętałem. Dawno już się nie śmiałem, lecz teraz nie było mowy, bym sobie tego odmówił. Nie miałem już powodów, by się smucić, martwić. Odnalazłem dom, odnalazłem rodzinę. Mogłem pozwolić sobie na okazanie radości, która mnie doprawdy rozpierała. Sam też miałem ogrom pytań. Nie wiedziałem, od czego zacząć!
- Oh, nie wątpię! - odparłem żywo na stwierdzenie, że wiele się wydarzyło. Dopiero po chwili dotarło do mnie, co mama odpowiedziała na moje pytanie o powrót. Zmarszyłem lekko nos, spoglądając na chwilę za odchodzącym Kusowąsym. - Malina? Ta sama Malina, którą znałem, teraz przewodzi? A co u mojego rodzeństwa? - spytałem z zaciekawieniem, a moje wąsy poruszyły się niecierpliwie. Tak bardzo chciałbym wiedzieć wszystko na raz! Czyżby rządy Kruczej Gwiazdy dobiegły końca podczas mojej nieobecności? Cóż, różne rzeczy się zdarzały. Ciekaw byłem, ile jeszcze się zmieniło w Klanie przez te wszystkie księżyce. A jeszcze odnośnie zmian, to... - Zastanawia mnie, mamo, czy pamięć nie robi ze mnie głupca, czy to nie są tereny Klanu Wichru, które zapamiętałem?
_________________



reset myself
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 125/150
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-08-12, 13:20   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Będąc dokładnym to Mewa spędzała z Niebem całkiem sporo czasu w snach, zwłaszcza po śmierci Opieńka, kiedy jej partner przychodził, by próbować podtrzymać ją na duchu, gdy próbował nakłonić ją do mówienia, co niestety mu się nie powiodło, gdy jednak Krzykliwa zaczęła wracać do świata żywych, zajęła się wnukami, a potem tak mężnie stawała w obronie Klanu, bo nie traktowała poniżania Grada w innych kategoriach, Niebo się wycofał uznając najwyraźniej, że faktycznie kocica ma przed sobą jeszcze księżyce życia i nie ma sensu na siłę się z nią widywać, była silna i uparta, nic więc dziwnego, że kiedy stanęła przed obliczem Porannej Rosy kazała jej przekazać ojcu Chłodka, że jeszcze się do niego nie wybiera, musiał na nią poczekać, co do tego nie było najmniejszych nawet wątpliwości, skoro jednak już nie żył, na pewno miał sporo więcej cierpliwości, a czas był dla niego jedynie pojęciem względnym, tak więc mógł na nią czekać, a ponieważ ona zdecydowała, że przeżyje swoje życie do końca, Niebo musiał znaleźć sobie jakieś rozrywki na Srebrnej Skórce, zanim jego partnerce zechce się z nim znowu biegać, tym razem po chmurach.
Kiedy się zaśmiał, w jej oczach niemalże stanęły łzy, bo aż nie mogła uwierzyć w całe to szczęście, nie mogła również do końca uwierzyć w to, że on tu był, tuż obok niej, że z nią rozmawiał, że się właśnie śmiał, że był, cieszyła się niesamowicie i popatrywała na niego co chwilę kierując się do obozu, jakby obawiała się, że jeśli tylko się odwróci, to Chłodek zniknie i okaże się, że to wszystko był tylko i wyłącznie sen, nic więcej; na jego pytania zastrzygła uszami uświadamiając sobie, że on pewnie nie pamięta bardzo wielu rzeczy i będzie musiał jej zaraz dokładnie opowiedzieć, co się z nim działo.
- Tak, tak, Malina jest Gwiazdą, Sokół zastępcą, a Szałwia medykiem - powiedziała na to, by syn wiedział, co i jak w Klanie, przynajmniej w takim stopniu ogólności, bo żeby wyjaśnić mu wszystko będzie potrzebowała o wiele więcej czasu, a potem skinęła głową. - Odeszliśmy z naszych dawnych ziem, bo przepowiedziano, że nadejdą tam Dwunożni, poza tym rysie rozpanoszyły się na naszych ziemiach, po zawaleniu obozu też nic nie było już takie samo, więc wszyscy odeszliśmy i teraz jest nam lepiej, bezpieczniej i spokojniej, chociaż dla mnie to dziwne uczucie. A gdzie ty byłeś, co się z tobą działo!
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Chłodny Oddech
Zaginiony
wśród swoich


Klan:
wicher

Księżyce: 67 (luty)
Mistrz: Gradowy Podmuch > Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Krzykliwa Mewa
Ojciec: Bezchmurne Niebo*
Multikonta: Jeżynowy Cierń (KR), Szepczący Pył (GK)
Wysłany: 2018-08-15, 20:50   
   Wygląd: Chłodny nigdy nie był zbyt wysoki i tak już pozostało. Jest średniej wielkości, dość przysadzistym, ale dobrze zbudowanym kocurem. Posturę odziedziczył po ojcu, choć jest osadzony na nieco dłuższych łapach. Po Niebie może także poszczycić się krótkim, miękkim i gęstym futrem, którego barwa to połączenie obojga rodziców - szarość ojca, którą miejscami pokrywa obecna w mniejszej ilości matczyna biel. Jest ona obecna na piersi, brodzie, brzuchu, końcówce ogona oraz wszystkich czterech łapach w postaci krótkich skarpetek. Lekko wydłużony pysk kocura zdobią dwa ciemnoniebieskie ślepia, spiczaste uszy (prawe naderwane), ciemnoszary nos i gęste, białe wąsy. Podczas życia poza Klanem nazbierał też trochę blizn. Ma dwie szramy od pazurów na prawej skroni, wyraźne ślady po ugryzieniu psa na karku, podłużną bliznę na lewym udzie oraz kilka pomniejszych, słabo widocznych - głównie na łapach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173448#173448


Kiwnąłem głową, dając znać, że zanotowałem w głowie te informacje, choć jak przez mgłę kojarzyłem Sokoła i Szałwię. Niebawem moja pamięć zostanie jednak odświeżona, bowiem czułem w sercu pewność, że już zostanę z moją rodziną i zobaczę wszystkie znajome i nieznajome mordki. Tych drugich było niewątpliwie zdecydowanie więcej, ale w zasadzie cieszyłem się, że poznam wiele nowych kotów. Fistech nie był przyjazny wobec obcych i zwykle wszystkich musieliśmy przepędzać, więc długo nie miałem okazji poznać kogoś nowego i szczerze mówiąc bardzo mi tego brakowało.
- Obóz się zawalił? To musiało być straszne. - odparłem z przejęciem, a moje uszy zadrgały, ponieważ ta informacja mnie bardzo zdumiała i zmartwiła. Wizja walących się na głowy moich pobratymców skał nie była zbyt kolorowa, bo na pewno ktoś oberwał. Gdy padło pytanie o moje dzieje poza Klanem, poruszyłem wąsami i westchnąłem głeboko. - Oh, to długa historia. Popełniłem błąd. Eh, poszedłem spróbować swoich sił w polowaniu, ale byłem zbyt mało czujny i zaatakował mnie pies! Ugryzł mnie bardzo mocno w kark. Byłem taki przerażony, że nie wiedziałem co się dzieje, uciekłem byle najdalej, zupełnie nie wiedziałem dokąd zmierzam. W końcu schowałem się i usnąłem, a gdy sie obudziłem były przy mnie trzy koty. Jeden z nich... Pestka mnie opatrzyła. Zaproponowali mi odnalezienie Klanu, ale zapędziłem się tak daleko, że nie wiedziałem, w którą stronę iść! Tylko błądziliśmy. I, no, nie pozostało mi nic innego jak pójść z nimi, bo gdybym został sam to na pewno szybko bym zginął. I tak wędrowałem z Pestką, Kokosem i Fistechem bardzo długo. Pestka była moją przyjaciółką i gdyby nie ona pewnie bym zwariował! Bo Fistech, czyli jej ojciec mnie nie znosił, ale z uwagi na Pestkę tolerował. A Kokos był niemową i raczej słuchał Fistecha, ale bywał pomocny. No ale ten, niestety pewnego dnia... zaatakowały nas szczury i... eh, Pestka zginęła, a ranny Fistech kazał mi odejść. I tak zrobiłem. Wędrowałem sam, aż w końcu znalazłem się tutaj i rozpoznałem zapach Klanu. - opowiedziałem moją historię w dużym skrócie. Musiałbym to zrobić prędzej czy później, a też nie chciałem, by moja mama myślała, że opuściłem Klan umyślnie, więc lepiej że zrobiłem to tak szybko. Miałem nadzieję, że nie ma mi za złe, że zniknąłem, w końcu nie zrobiłem tego specjalnie. Spojrzałem na nią przepraszająco.
_________________



reset myself
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
Ostatnio zmieniony przez Chłodny Oddech 2018-08-15, 20:53, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 125/150
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-08-16, 15:26   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Mewa nastawiała uszu, żeby usłyszeć dokładnie wszystko, a gdy Chłodek skomentował kwestię zawalenia się obozu uśmiechnęła się jedynie smutno, bo doskonale pamiętała, jak Wieruszka musiał odgryźć ogon Zawilec, by wydobyli ją spod skały, jak Jagoda się sprzeciwiała, krzyczała, a w końcu odeszła nie mając nawet pojęcia, że jej siostra przeżyła i miała się teraz właściwie całkiem dobrze, nie chciała zresztą za bardzo skupiać się na tym wszystkim, gdyż było to nieco przytłaczające, a rozdrapywanie ran w chwili, gdy właśnie znowu byli razem nie wydawało jej się najmądrzejsze, wolała faktycznie skupić się na opowieści syna, by wiedzieć, co się z nim działo i zorientować się, jak sobie radził w życiu, ale gdzieś tam wewnętrznie była smutna ze względu na to, że nie było go w Klanie przez tak wiele księżyców tylko z uwagi na to, że się tak naprawdę zgubił, a poza tym miała wrażenie, że w jakimś sensie zżył się z tymi kotami, z którymi podróżował, przez co było jej nieco bardziej przykro, bo on utracił nie tylko Klan, rodzinę, ale również jednostki, które się nim zaopiekowały w krytycznym momencie.
- Pewnie Niebo cię do nas przyprowadził uznając, że skoro błąkasz się sam, to koniecznie musisz wrócić do rodziny dopóki twoja matka jeszcze żyje i masz w mniejszych i nieco większych siostrzeńców, którymi powinieneś się zająć, bo na pewno potrzebują też wujka poza babcią - rzuciła w końcu i przez chwilę wyglądała naprawdę staro, gdy spoglądała w stronę nieba, jakby chciała podziękować zmarłemu partnerowi za odprowadzenia ich syna do domu, potem zaś skierowała znowu spojrzenie na Chłodka. - Zostaniesz z nami, prawda? Malina na pewno nie będzie miała nic przeciwko, każe ci tylko dokończyć trening i na nowo zapoznać się z wszystkimi zasadami, a potem to już wszystko pójdzie, jestem pewna, no ale, powiedz, cieszysz się, bo ja tak!
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Chłodny Oddech
Zaginiony
wśród swoich


Klan:
wicher

Księżyce: 67 (luty)
Mistrz: Gradowy Podmuch > Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Krzykliwa Mewa
Ojciec: Bezchmurne Niebo*
Multikonta: Jeżynowy Cierń (KR), Szepczący Pył (GK)
Wysłany: 2018-08-22, 13:36   
   Wygląd: Chłodny nigdy nie był zbyt wysoki i tak już pozostało. Jest średniej wielkości, dość przysadzistym, ale dobrze zbudowanym kocurem. Posturę odziedziczył po ojcu, choć jest osadzony na nieco dłuższych łapach. Po Niebie może także poszczycić się krótkim, miękkim i gęstym futrem, którego barwa to połączenie obojga rodziców - szarość ojca, którą miejscami pokrywa obecna w mniejszej ilości matczyna biel. Jest ona obecna na piersi, brodzie, brzuchu, końcówce ogona oraz wszystkich czterech łapach w postaci krótkich skarpetek. Lekko wydłużony pysk kocura zdobią dwa ciemnoniebieskie ślepia, spiczaste uszy (prawe naderwane), ciemnoszary nos i gęste, białe wąsy. Podczas życia poza Klanem nazbierał też trochę blizn. Ma dwie szramy od pazurów na prawej skroni, wyraźne ślady po ugryzieniu psa na karku, podłużną bliznę na lewym udzie oraz kilka pomniejszych, słabo widocznych - głównie na łapach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173448#173448


Nie da się ukryć, że wiele mnie w życiu spotkało, wiele widziałem i wiele przeszedłem. Bywały chwile, gdy naprawdę nie było łatwo, gdy cierpiałem i sobie nie radziłem. Nie raz bywały dni, gdy już sam nie wiedziałem, czy chcę dalej iść czy zostanę w miejscu, w którym jestem i tam już sczeznę. Ale postanowiłem, że się nie poddam. W końcu Pestka na mnie liczyła, dodawała mi sił i na odwrót. Nie raz też myślałem, żeby uciec z nią, ale ona nie zostawiłaby ojca, więc nie mogłem ryzykować z proponowaniem jej tego. Żyłem więc tak, jak dyktował mi Fistech, zaciskałem zęby wierząc, że w moim życiu w końcu coś się zmieni. I zmieniło. Wpierw na gorsze, ale teraz okazało się, że miałem odzyskać najcenniejsze, co utraciłem - rodzinę i Klan. Być może było tak, jak mówiła matka. Może to ojciec, widząc swojego syna pozostawionego samego na pastwę losu, postanowił wytyczyć mu ścieżkę do domu, do matki.
- Oh? Jestem... wujkiem? To wspaniale. - odparłem dość zdumiony, ale z wyraźnym zainteresowaniem i podekscytowaniem. Ciężko było mi sobie wyobrazić, jak wiele się zmieniło podczas mojej nieobecności. W końcu czas nie stanął w miejscu, minęło wiele księżyców podczas których inni dorastali i wiedli swoje życia. Wieść o tym, że moja rodzina się rozrasta, była kojąca i jeszcze bardziej pobudzała moją radość z powrotu. - Oczywiście, że zostanę! O niczym bardziej nie marzę. I cieszę się, mamo, cieszę się ogromnie, przeogromnie. - powiedziałem z entuzjamem, a moje wąsy zadrgały. Moje niebieskie oczy na pewno lśniły, a całe moje lico emanowało szczęściem, jakiego od dawna nie czułem. Wciąż byłem w lekkim szoku, nadal jakby nie do końca wierzyłem, że to wszystko dzieje się naprawdę i że na dobre wracam do mojego Klanu, ale czułem... że to wszystko jest prawdą.
_________________



reset myself
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
Ostatnio zmieniony przez Chłodny Oddech 2018-08-22, 13:37, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 125/150
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-09-19, 16:46   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Mewa miała wrażenie, że ma do opowiedzenia synowi tak wiele, że nawet nie wiedziała od czego powinna zacząć, a jednocześnie czuła, że jej wnętrze wypełnia się czymś na kształt wrzącej lawy, z którą nie umiała sobie poradzić, bo w końcu Chłodka nie było tak długo, tak wiele straciła z jego życia, nie wiedziała, jak wiele musiał dokładnie przejść, a to, że się tutaj zjawił było jej zdaniem czymś na kształt cudu i była niemalże pewna, że Niebo mieszał w tym łapami, bo nie wiedziała, jak inaczej miałaby sobie to dokładnie wyjaśnić, w każdym razie jej serce biło jak oszalałe, gdy patrzyła na dorosłego syna, z którym szła w stronę obozu, jakby w tym nie było niczego niesamowitego, jakby ten od dawna był wojownikiem, a dzisiaj zaproponował swoje starej matce, że sią z nią przejdzie, by mogła rozprostować łapy; ile księżyców temu go urodziła, z pięćdziesiąt, a może i sześćdziesiąt? – w jej głowie czas ten zlewał się w jedną wielką falę, w jeden obraz, z którego wystawały różne nitki, za które gdy pociągała, ujawniały wspomnienia, jakie wyryły się w jej głowie już na zawsze i chociaż można by podejrzewać, że urodzenie dzieci też tam było – a było – to Krzykliwa nie patrzyła na to przez pryzmat własnego wieku i z tego względu gubiła się nieco w czasoprzestrzeni.
- No tak, tak, jesteś wujkiem, bo Maślaczek znaczy Zawilec, jakiś czas temu urodziła czwórkę kociąt, a teraz, nie tak dawno, również Czajka została mamą, więc masz całkiem sporo siostrzenic i siostrzeńców i myślę, że będą chcieli cię poznać i dowiedzieć się, gdzie się podziewał ich wujek i co dokładnie robił, a ja pewnie też posłucham; ale Chłodku, nigdy nie pytaj o ojca dzieci Maślaczka, dobrze? To nie jest coś, czym chcemy się dzielić i… i w ogóle nie, dobrze, po prostu przyjmij, że ma dzieci, bo ją spotkało coś złego, no, ale przynajmniej Wilgotek dalej jest w Klanie i chyba Czajka jest szczęśliwa, a to dobrze – wyrzuciła z siebie z prędkością karabinu maszynowego, chociaż oczywiście już nieco skrzekliwie, bo głosu tak doskonałego jak dawniej już nie miała, ale teraz przynajmniej mówiła i mówiła dość dużo, starając się opowiedzieć synowi wszystko, co się dało, bo miała wrażenie, że musi to zrobić już teraz i natychmiast, ale na horyzoncie majaczył już obóz, a ona była pewna, że Kusowąsy dotarł tam już dawno i Malina na nich czeka, gdy więc zbliżyli się do wejścia zaczerpnęła głęboko tchu, bo bała się, że jeszcze chwila i się udusi i poczuła, że do oczu napływają jej łzy, bo właśnie przyprowadziła do domu zagubionego syna i miała nadzieję, że Chłodek nie zniknie i będzie żył w Klanie już aż do śmierci.
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Chłodny Oddech
Zaginiony
wśród swoich


Klan:
wicher

Księżyce: 67 (luty)
Mistrz: Gradowy Podmuch > Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Krzykliwa Mewa
Ojciec: Bezchmurne Niebo*
Multikonta: Jeżynowy Cierń (KR), Szepczący Pył (GK)
Wysłany: 2018-09-19, 19:36   
   Wygląd: Chłodny nigdy nie był zbyt wysoki i tak już pozostało. Jest średniej wielkości, dość przysadzistym, ale dobrze zbudowanym kocurem. Posturę odziedziczył po ojcu, choć jest osadzony na nieco dłuższych łapach. Po Niebie może także poszczycić się krótkim, miękkim i gęstym futrem, którego barwa to połączenie obojga rodziców - szarość ojca, którą miejscami pokrywa obecna w mniejszej ilości matczyna biel. Jest ona obecna na piersi, brodzie, brzuchu, końcówce ogona oraz wszystkich czterech łapach w postaci krótkich skarpetek. Lekko wydłużony pysk kocura zdobią dwa ciemnoniebieskie ślepia, spiczaste uszy (prawe naderwane), ciemnoszary nos i gęste, białe wąsy. Podczas życia poza Klanem nazbierał też trochę blizn. Ma dwie szramy od pazurów na prawej skroni, wyraźne ślady po ugryzieniu psa na karku, podłużną bliznę na lewym udzie oraz kilka pomniejszych, słabo widocznych - głównie na łapach.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=173448#173448


Zacząłem słuchać słów mojej mamy uważnie, a mój pysk przybrał bardzo skupiony wyraz, gdyż mówiła bardzo szybko i musiałem się skoncentrować. A więc dwie moje siostry doczekały się kociąt. Ta informacja w pierwszej chwili napawała mnie wielką radością i dumą i pewnie gdybym miał okazję, przerwałbym pytaniem o wybranka serca Maślaczka. Nie było jednak szansy wstrzelić się w potok słów matki, więc po prostu słuchałem dalej... i całe szczęście, że nie zdążyłem się odezwać. Wieść o tym, że jej kocięta są efektem - krótko mówiąc - gwałtu, sprawiła, że zmarszczyłem mocno brwi. Moja warga drgnęła mimowolnie na wyobrażenie o tym, że jakaś strawa wron skrzywdziła moją młodszą siostrzyczkę. A tfu! W życiu nie przeszedłby mi przez myśl tak haniebny czyn.
Pokiwałem głową na znak, że zrozumiałem i nigdy nie poruszę kwestii ojca kociąt Maślaczka. Nie byłem typem kota, który miałby czerpać z czegoś takiego korzyści czy przyjemność. Teraz, gdy miałem wrócić do mojej rodziny, absolutnie nie chciałem ich krzywdzić, a jak najlepiej zadbać i odbudować relacje.
- Nigdy o tym nie wspomnę. - rzekłem jeszcze z mocą dla mocniejszego potwierdzenia z mojej strony, żeby mama na pewno się o to nie martwiła. - Muszę jednak powiedzieć, że ten kto to uczynił zasługuje na najgorsze. - dodałem, bo nie mogłem się powstrzymać przed powiedzeniem tego, co o tym w skrócie myślę. I chciałem też, by Mewa mogła mnie... poznać. Nie byłem już tym Chłodkiem, co kiedyś. Nie tym, którego znała. Nie znaczyło to, że teraz byłem gorszy, o nie, nieskromnie powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Chciałem jednak by wiedziała, że przede wszystkim jestem porządnym kocurem z zasadami, że życie włóczykija wcale nie zrobiło ze mnie niewychowanego dzikusa.
Po zachowaniu mojej matki wywnioskowałem, że chyba jesteśmy już blisko obozu. Nie znałem tego miejsca, więc sam nie mogłem wiedzieć, gdzie leży serce Klanu Wichru. Czułem już jednak znacznie intensywniejszy zapach, a głeboki wdech Krzykliwej Mewy sugerował właśnie to. Byliśmy już blisko. Byłem prawie w domu.
_________________



reset myself
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
Ostatnio zmieniony przez Chłodny Oddech 2018-09-19, 19:37, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 35 | EXP: 125/150
 
Krzykliwa Mewa
Gwiezdny
W sercu oddech gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 121 [II]
Mistrz: Biały Kwiat [*]
Płeć: kotka
Matka: Liliowy Płatek [*]
Ojciec: Srebrzysty Deszcz [*]
Partner: Bezchmurne Niebo [*]
Ciąża: nie
Multikonta: Tonące Słońce (S); Sokoli Cień, Raczek (KW); Kozicza Łapa (KG); Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Zamglona Łapa (GK); Czosnek (MGBG); Magnolia (NKT)
Wysłany: 2018-09-20, 09:31   
   Wygląd: Biel, biel, biel. Mniej więcej tak można by ją opisać, gdyby nie te czarne skarpety różnej długości, pokryty węglową barwą ogon - oczywiście nie cały! - i kilka ciemnych łat na brzuchu. I jedna, o której kocica nie wie, bo znajduje się dokładnie na jej karku, kształtem zaś przypomina idealną kropkę. Zależnie od światła jej oczy zdają się być złote lub jasnozielone, choć ona osobiście skłania się ku tej drugiej opcji. Futra nie ma ani długiego, ani krótkiego, ot takie w sam raz. Poduszki jej łap są różowe, chociaż po jej przygodach pojawiły się na nich czarne plamki. Bam, to wszystko!
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ghlight=#110319


Mewa mówiła i mówiła i miało się wrażenie, że nigdy się nie zatrzyma, co właściwie mogło nawet być po części prawdą, tak bowiem się rozpędziła, że nie umiała się już zatrzymać, a tak wiele było rzeczy, o jakich chciała Chłodkowi opowiedzieć, nie wiedziała tylko, od której dokładnie zacząć i jak się zachować, co zrobić, po co najpierw sięgnąć, ale była skłonna ochrypnąć, byle tylko wyjaśnić mu wszystko i każdą zawiłość, jaka dotyczyła jego osoby, jego przeszłości, teraźniejszości w Klanie, tego wszystkiego, co się tutaj działo, ale jednak kwestia bycia wujkiem i kwestia tego, co spotkało Maślaczka wydawała jej się strasznie ważna, bo nie chciała, żeby Chłodek przypadkiem poruszył strasznie bolesne struny, jakich rodzina próbowała już nie dotykać, by przypadkiem nie zwalić sobie nieba na głowy; kiedy jednak jej syn, dawniej tak wystraszony, a obecnie poważny i mężny zauważył, że gwałciciel zasługuje na najgorsze – spojrzała na niego poważnie, ale strasznie bojowo, zaś jej oczy zabłyszczały tak nieskrywanym gniewem, że syn mógł się aż zacząć zastanawiać, jak radosna matka mogła umieć kryć w sobie taką nienawiść.
- Zasługuje, a jeśli go spotkam, jeśli go znajdę, na zawsze zamieszka w Ciemnym Lesie – oznajmiła niemalże grobowo jasno dając Chłodkowi do zrozumienia, że zamierza temu kocurowi powyrywać nogi z tyłka, spałaszować go w całości i posłać w postaci rozmiękczonej papki do wrót Tartaru, żeby nigdy nie powrócił z krainy umarłych i żeby cierpiał wieczne katusze, najlepiej takie, jakie sprowadził na Maślaczka; zaraz jednak jej oblicze nieco się rozpogodziło, bo przecież nie chciała męczyć aż tak bardzo syna, pewnie i tak słabego po długiej i samotnej drodze. – O co chciałbyś zapytać, co chciałbyś wiedzieć, nie wiem od czego zaczynać i opowiadam ci wszystko i nic, ale no, o, patrz, to już jest wejście do obozu, o, tędy teraz, Kusowąsy! Jesteś już, a, Malina czeka? Doskonale, chodź, Chłodek, idziemy w takim razie od razu do niej, a potem pokażę ci, gdzie możesz znaleźć jedzenie i picie i gdzie są legowiska i w ogóle, w ogóle, albo nie, wcześniej powiadomię jeszcze Klan, że wróciłeś i zostawię cię na chwilę w swoim legowisku, żebyś odpoczął i do ciebie wrócę… – trajkotała dalej, kiedy kierowali się na spotkanie z nową Gwiazdą, a Krzykliwa nie miała żadnych wątpliwości, że wnuczka Porannej Rosy przyjmie jej syna marnotrawnego ponownie do Klanu, da mu szansę, nowego, lepszego mistrza i pchnie go na właściwe tory.

Idziemy do Rozłożystego Drzewa – Szczeliny
_________________


[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
  Statystyki - lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 16 | Zm: 11 | HP: 100 | W: 60 | EXP: 585/600
Stat. Med. - lvl:
1 | MED.EXP: 31/100
 
Gęsia Łapa,
Zmarły
Strach



Klan:
wicher

Księżyce: 30 [ wrzesień ]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła
Ojciec: Chłodny Powiew
Partner: bezsilność
Multikonta: Czarny Świt [MGBG], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [GK], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Chmurka [ Pieszczoch ], Rokitnikowa Łapa [ KG ], Deszczowa Dolin [ KR ]
Wysłany: 2018-11-15, 10:39   
   Wygląd: Gąska nie jest wysoka, jej wzrost można określić jako przeciętny, nadrabia to jednak swoją całkiem krępą budową. Nie, nie jest gruba. Ma po prostu... ładne kształty, nie to co te chuderlawe, długołape kotki, które nawet imię własnego klanu powinno zwiewać. Pysk ma raczej okrągły, tak samo wygląda kwestia jej dużych oczu o zielonych tęczówkach. Sierść kotki jest krótka, acz bardzo gęsta, o barwie złotej, jednakże wzdłuż linii kręgosłupa i na końcu ogona część składających się na jej futro włosów przybrała kolor czarny. Łapy kotki nie są ani długie, ani krótkie, długi jest natomiast ogon, bardzo puszysty, miękki i gruby, który potrafi plątać się jej pod łapami, jeśli zapomni o tym, by zwracać na niego uwagę. Od jakiegoś czasu sierść kotki stała się znacznie bardziej matowa, nie jest już tak lśniąca i wyczyszczona, jak była dawniej. Całości dopełniają zmęczone spojrzenie i zapuchnięte ze zmęczenia oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7524


Tego dnia wyszłam z obozu... z Iskrzącą Łapą. I chociaż sam ten fakt nieco mnie dziwił, to jednak nie zamierzałam protestować, ciesząc się nawet trochę tym, że wyjdę z obozu, choć byłam ciekawa tego, jaki będzie stosunek kocura do mojego zachowania i czy aby na pewno ponownie postanowi powtarzać po mnie wszystko, co mówię.
- No więęc - zaczęłam, po czym ogonem pacnęłam go po plecach tak, jak to często robiłam podczas rozmów z innymi - poza obozeem też będziesz po mnie powtarzaał? - spytałam się go, nawet na niego nie patrząc i wskakując na jeden z głazów, na którym miejsca starczało tylko i wyłącznie dla mnie, kładąc się na brzuchu i wyciągając przednie łapy nieco do przodu, po czym obserwując stojącego w dole kocura. - Tego nie możesz powtórzyyć, jeśli nie masz takiego sameego kamieniaa... a takiego tu nie maa - dodałam. - A jeśli byś go szukaał... to nie byłby geest powtórzony po mniee, pamiętaaj.

// Iskierek
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 80 | W: 40 | EXP: 0/200
 
Iskra
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 56 (VI)
Mistrz: only Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Piotruś
Partner: >;3c
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulczy Szpon, Dębowy Cień [KC], Wysoka Fala [KRz]
Wysłany: 2018-11-15, 12:24   
   Wygląd: Czarno-biały kocurek z plamką na brodzie. Przeciętny wzrost oraz budowa ciała. Plamy na jego ciele są nieregularne i dosyć zawiłe. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ic.php?p=263665


Również byłem zdziwiony, że tak wielka persona, jaka była Gęsia Łapa zdecydowała się iść ze mną na spacer. I to w dodatku sam na sam. Jednak nie protestowałem, niemal ochoczo podążając obok niej, kierując na nią od czasu do czasu ukradkowe spojrzenia, aby dokładnie kontrolować, co teraz robi i czy coś się zmieniło. Nie mogłem zaprzeczyć, że przyjemność sprawiało mi patrzenie na taką ładną kotkę, bo w końcu nie na co dzień ma się styczność ze złocistą barwą sierści, krągłymi kształtami i delikatnymi, kobiecymi rysami pyszczka.
- No więęęc - zacząłem zaraz za nią, wykorzystując przerwę jaka zrobiła przed zaczęciem konkretnego tematu, a czując pacniecie ogonem, nie zamierzając pozostawać nieczułym na jej gesty. Również swoją puchatą kitą dotknalem jej grzbietu, a przydluga sierść sprawiała, że mój dotyk trwał dłużej niż ten należący do niej z niezależnych ode mnie przyczyn.
- Poza obozeem też będziesz po mnie powtarzaał? - zadałem pytanie, na które moje zachowanie było wystarczającą odpowiedzią. Obserwowałem przez chwilę kotkę, jak wskakuje na głaz i się na nim rozkłada, a skoro nie było w okolicy nic podobnego to zdecydowałem się również wskoczyć. Przygniotłem terminatorkę nieco do karmienia, wyciągając przez siebie łapy, które były teraz na wysokości połówek jej przedramion, a głowę nieco obniżyłem kierując ją nieco w bok, będąc bardzo blisko boku jej szyi, ale wyjątkowo jej nie dotykając.
- Tego nie możesz powtórzyyć, jeśli nie masz takiego sameego kamieniaa... a takiego tu nie maa - powtórzyłem niczym echo, nieco niższym głosem niż ten, który był przypisany do udawania terminatorki, ale jedynie minimalnie, aby mogła ledwo co dostrzec jakąkolwiek różnice. Dodalem również trochę tajemniczości do niego, ale podobnie jak poprzednio - naprawdę minimalną wartość.
- A jeśli byś go szukaał... to nie byłby geest powtórzony po mniee, pamiętaaj - dodałem tuż po zakończeniu poprzedniego zdania, podobnie jak zrobiła to córka Jodłowej Igły. Podobała mi się nawet taka bliskość drugiej kotki. Szczególnie, że w tej sytuacji nie ma za bardzo nic do powiedzenia, bo jednak nie była w pełni wyrośnięta, a także to ja wyglądałem w tyn duecie na silniejszego.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 75/300
 
Gęsia Łapa,
Zmarły
Strach



Klan:
wicher

Księżyce: 30 [ wrzesień ]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła
Ojciec: Chłodny Powiew
Partner: bezsilność
Multikonta: Czarny Świt [MGBG], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [GK], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Chmurka [ Pieszczoch ], Rokitnikowa Łapa [ KG ], Deszczowa Dolin [ KR ]
Wysłany: 2018-11-15, 12:42   
   Wygląd: Gąska nie jest wysoka, jej wzrost można określić jako przeciętny, nadrabia to jednak swoją całkiem krępą budową. Nie, nie jest gruba. Ma po prostu... ładne kształty, nie to co te chuderlawe, długołape kotki, które nawet imię własnego klanu powinno zwiewać. Pysk ma raczej okrągły, tak samo wygląda kwestia jej dużych oczu o zielonych tęczówkach. Sierść kotki jest krótka, acz bardzo gęsta, o barwie złotej, jednakże wzdłuż linii kręgosłupa i na końcu ogona część składających się na jej futro włosów przybrała kolor czarny. Łapy kotki nie są ani długie, ani krótkie, długi jest natomiast ogon, bardzo puszysty, miękki i gruby, który potrafi plątać się jej pod łapami, jeśli zapomni o tym, by zwracać na niego uwagę. Od jakiegoś czasu sierść kotki stała się znacznie bardziej matowa, nie jest już tak lśniąca i wyczyszczona, jak była dawniej. Całości dopełniają zmęczone spojrzenie i zapuchnięte ze zmęczenia oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7524


Nie zareagowałam zbytnio na pacnięcie ogonem - w końcu kocur praktycznie zawsze powtarzał po innych ich gesty. Póki się ich spodziewałam... nie widziałam w tym absolutnie żadnego problemu. Problem natomiast dostrzegłam w momencie, w którym kocur nieoczekiwanie wykonał taki gest, który nie był przeze mnie oczekiwany - nie sądziłam, że posunie się do wskoczenia na kamień i na mnie. Moje mięśnie spięły się mimowolnie, a ja poczułam, że dziwne uczucie zaciska mi gardło. Ale... nie mogłam okazać strachu, jeśli chciałam do niego dotrzeć, prawda? Ostatkami woli rozluźniłam mięśnie, zamierzając przekonać go, aby wreszcie mnie puścił.
- Póki nie leżżysz na kamieniu, to nie jest powtarzrzannie, trzymasz mnie, ja nie trrzymam nikogo. Wiem teżż, że nie zawwsze powtarrzasz to, co rrrobią inni - powiedziałam, całkowicie zmieniając swój akcent i próbując wysunąć się z pod kocura w dość subtelny sposób, tak, aby go nie strzelić po pysku ani w ogóle go nie uderzyć, ale żeby jednak się wydostać. Nie okazywałam tego zbytnio, nie na zewnątrz, ale cała ta sytuacja... nieszczególnie mi się podobała. Nie wiedziałam, co zrobić, jak odsunąć go od siebie... ale z pewnością wolałabym, gdyby się odsunął, albo gdyby chociaż ostrzegł mnie, zanim wykonał taki gest.
- Byłbyś całkiem ładny, gdyby nie ta... biel - powiedziałam, próbując zareagować tak, aby go zainteresować czymś innym, niż przygniataniem mnie do ziemi, ostatnie słowo wypowiadając niczym przekleństwo, jak coś, co jest obrzydliwe, co aż mierzi. Uwielbiałam ciemne futro, takie, jak u Sokolego Cienia, dodawało charyzmy i majestatu... ale ta biel psuła wszystko. Zdecydowanie bardziej wolałabym spróbować wyszarpnąć się, uniknąć jakoś jego obecności, która była zbyt bliska jak na kota, którego nie znałam i który nie spytał mnie nawet o zgodę, jednakże resztki zdrowego rozsądku mówiły mi, że nie tędy droga, że trzeba spróbować słów, jak zawsze, na siłę licząc tylko w ostateczności, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że był ode mnie starszy, że pewnie umiał o wiele więcej, że wcale nie byłam dużą, postawną kotką, a on sam, jako w pełni wyrośnięty miał nade mną oczywistą przewagę. - Jesteś mi potrzrzebny, nie pssuj tego - dodałam ostatecznie, odwracając głowę w jego kierunku, szeptem mówiąc wprost do jego ucha, tak, żeby tylko on mógł to usłyszeć. - A terraz zostaw mnie, to powiem ci rresztę.
Ostatnio zmieniony przez Gęsia Łapa, 2018-11-15, 12:45, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 80 | W: 40 | EXP: 0/200
 
Iskra
Kot z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd



Klan:
wicher

Księżyce: 56 (VI)
Mistrz: only Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Piotruś
Partner: >;3c
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulczy Szpon, Dębowy Cień [KC], Wysoka Fala [KRz]
Wysłany: 2018-11-15, 12:58   
   Wygląd: Czarno-biały kocurek z plamką na brodzie. Przeciętny wzrost oraz budowa ciała. Plamy na jego ciele są nieregularne i dosyć zawiłe. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....ic.php?p=263665


Czułem, jak Gęsiej Łapie mięśnie tężeją, kiedy zbliżyłem się do niej naprawdę bardzo blisko. A potem stopniowo się rozluźniały, jednak nie wyglądało to dla mnie tak, jakby w pełni się przyzwyczaiła do mojego dotyku. Usłyszałem zmianę akcentu w jej głosie, dlatego też zastrzygłem uchem zaciekawiony, czego na szczęście nie mogła dostrzec. Czyżby się bała? Ojojoj.
- Póki nie leżżysz na kamieniu, to nie jest powtarzrzannie, trzymasz mnie, ja nie trrzymam nikogo. Wiem teżż, że nie zawwsze powtarrzasz to, co rrrobią inni - powtórzyłem po chwili po złotej kotce, nie zamierzając jej jednak pozwolić na to, aby się uwolniła z moich objęć. Przycisnąłem ją bardziej do skały ciekaw, jak taka moja reakcja wpłynie na zachowanie córki Chłodnego Powiewu. Z rozbawieniem słuchałem jej kolejnych słów, tym razem nie powtarzając i czekając z odpowiedzią dość długo. Czyżbym znalazł bratnią duszę, która również nie cierpi bieli na sierści innych kotów? Prychnąłem cicho, jakby w rozbawieniu, przybliżając pysk do jej ucha tak, że powietrzem drażnił delikatne włoski w nim, a sam gest wykonałem powoli, leniwie. Nigdzie mi się nie spieszyło, dodatkowo nikt nas nie obserwował i byliśmy tu sami. A przynajmniej tak wychodzili z mojego wywiadu środowiskowego.
- Też jej nie cierpię - powiedziałem niskim tonem, ukazując, że wcale nie jestem upośledzony, na jakiego się kreowalem przez tyle księżyców. Porpozycja... Jakiejś współpracy ze złotą kotka zaciekawiła mnie... Jednak nie na tyle, żeby ją uwolnić. Skoro miałem ją w garści to zamierzałem ten fakt wykorzystać.
- Słucham - wydałem jedynie ciche polecenie, aby mówiła o co jej chodzi, zmieniając głos w bardziej obojetny, ale jednocześnie władczy i pewny siebie. Był panem sytuacji. Mógł z nią zrobić, co tylko mu się podoba i młodsza rozmówczyni zapewne była tego faktu świadoma. A jak nie... To jest po prostu głupia, ignorując jego możliwości.
_________________
a toast to the night_______
a toast to romance_______
to .those .unafraid_______
of taking a chance_______
________
______why should you settle for less, dear
___________________when there's more?
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 75/300
 
Gęsia Łapa,
Zmarły
Strach



Klan:
wicher

Księżyce: 30 [ wrzesień ]
Mistrz: Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła
Ojciec: Chłodny Powiew
Partner: bezsilność
Multikonta: Czarny Świt [MGBG], Ryk, Niedźwiedzia Łapa [GK], Pręgowany Grzbiet [ Martwi ], Chmurka [ Pieszczoch ], Rokitnikowa Łapa [ KG ], Deszczowa Dolin [ KR ]
Wysłany: 2018-11-15, 13:19   
   Wygląd: Gąska nie jest wysoka, jej wzrost można określić jako przeciętny, nadrabia to jednak swoją całkiem krępą budową. Nie, nie jest gruba. Ma po prostu... ładne kształty, nie to co te chuderlawe, długołape kotki, które nawet imię własnego klanu powinno zwiewać. Pysk ma raczej okrągły, tak samo wygląda kwestia jej dużych oczu o zielonych tęczówkach. Sierść kotki jest krótka, acz bardzo gęsta, o barwie złotej, jednakże wzdłuż linii kręgosłupa i na końcu ogona część składających się na jej futro włosów przybrała kolor czarny. Łapy kotki nie są ani długie, ani krótkie, długi jest natomiast ogon, bardzo puszysty, miękki i gruby, który potrafi plątać się jej pod łapami, jeśli zapomni o tym, by zwracać na niego uwagę. Od jakiegoś czasu sierść kotki stała się znacznie bardziej matowa, nie jest już tak lśniąca i wyczyszczona, jak była dawniej. Całości dopełniają zmęczone spojrzenie i zapuchnięte ze zmęczenia oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7524


Uśmiechnęłam się nieco, widząc, że udało mi się przełamać jego barierę. Odezwał się. Miałam rację, mógł robić coś zupełnie innego, niż powtarzanie, mógł zachowywać się normalnie... jeśli chciał. I o kogoś takiego mi właśnie chodziło.
- A widzisz... jednak nie jesteś taki upośśledzony, jak mówią - powiedziałam, odwracając głowę w jego kierunku ponownie, żeby spojrzeć prosto w jego złote ślepia swoimi własnymi, ciemnymi. Miał złote oczy... gdyby tylko nie ta biel. Ponownie uniosłam głowę do jego ucha, zamierzając szeptem wypowiedzieć kolejne słowa. - Biała jest twoja siostrra, Lśniąca Sadzawka. Biała jest moja siostrra, Śnieżynka, stworzenie bez rrozumu, które nie życzy mi najlepiej - dodałam, żeby zobaczył, ile właściwie mamy ze sobą wspólnego, żeby wpadł na pomysł, żeby... może lepiej mnie wypuścił, albo przynajmniej żeby nie trzymał mnie tak na siłę. - Mówiąc wprrost... zapewne chce mnie zabić. Nie zrobi tego, dopóki pilnuje jej Sokoli Cieeń... czyli dopóki nie jest wojowniczką - dodałam, biorąc głęboki wdech i zaczynając widzieć zalety takiego ułożenia. Moja krótka sierść przestała wystarczać, biorąc pod uwagę obniżające się temperatury, a cudze ciepło... faktycznie było całkiem miłe. Fiołkowy Świt jest zawsze taki ciepły. Wyciągnęłam przednie łapki nieco do przodu, ponownie odwracając się do kocura. - A resztę powiem cii... później, kiedy będę pewwna, że mogę ci zaufać.. Po drugie... jako wojownik będziesz mieć większą swobodę, ale żeby nim zostać... musiałbyś złożyć przysięgę. Czylii... nie powtarzać. Przy caaałym klanie. Ale... jeśli ja powiedziałabym cicho "przysięgam", wszyscy założyliby, że przysięgasz... po mnie. Po trzecie... mam kilka planóów, żeby je spełniić... potrzebuję kogoś, kto będzie wychodził ze mną z oboozu - dodałam, uśmiechając się lekko. Robiło mi się cieplej, na co narzekać nie zamierzałam. Póki syn Zawilcowej jedynie mnie przytulał, nie widziałam już w tym w sumie większego problemu... a wracajac do tematu, posiadanie towarzysza, który nie będzie mógł rozpowiedzieć o tym wszystkim w obozie... a nawet, jeśli to zrobi, każdy uzna, że zachowuje się dziwnie. Nie do końca podobała mi się zagrywka tego typu, jednakże musiałam go zainteresować, jeśli faktycznie chciałam, żeby mnie wypuścił. Musiałam powrócić do szeptania ponownie. - Leż, ile chceesz, Issskrząca Łapoo... ale jeśli ktoś się zbliży, zmień to, żżebyś nie miał prroblemów. Będzie jeszcze dużo czasu na leżeniee - dodałam, mając nadzieję, że taka obietnica i ostrzeżenie jednocześnie sprawią, że się ode mnie odsunie i że ponownie zyskam pełną swobodę ruchów i... jednocześnie kolejnego przybocznego. Jednocześnie zaczęłam żałować nieco, że nie mam tak ciepłego, długiego futra, jak on. Będę musiała pomyśleć nad tym, żeby pozapraszać koty takie jak on, Szczypior i Jasny do mojego legowiska. Wtedy nie będę już marznąć.
A w razie, gdyby ktoś postanowił się zbliżyć, zaczęłam się wyrywać. Nie mogłam pozwolić, by mój plan załatwienia tego bez łapoczynów został źle odebrany.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 80 | W: 40 | EXP: 0/200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 17