Poprzedni temat «» Następny temat
Kasztanowiec
Autor Wiadomość
Chłodny Szept
Wojownik
przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 45 [III]
Mistrz: Topniejący Lód
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Partner: Mleczna Struga
Multikonta: Jagodowa Gałązka [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-12, 14:43   
   Wygląd: Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8673


Patrzyłem z rosnącym zainteresowaniem na reakcję Olchowego Szeptu. Mnie słowa tego marnego klonu ojca tylko podirytowały, co nietrudno było zauważyć - niby na moim pysku wymalowany był jedynie stoicki spokój, ale jednak moja czarna kita poruszająca się na boki mówiła sama za siebie. W głębi duszy liczyłem, że drugi polik Pękniętej Łapy także zostanie poorany. Czy moralnym było życzenie czegoś takiego własnemu bratu? Może i niekoniecznie. Czy mi to przeszkadzało? W żadnym wypadku. Cóż, zdarza się. Przecież nie życzyłem czegoś takiego losowym kotom bez powodu, ten mysi bobek po prostu zasłużył i tyle. No co ja mogłem poradzić?
Gdy Ciemna Toń zrezygnowała z prób uspokojenia ojca i stanęła obok mnie, przejechałem uspokajająco ogonem po jej boku. Kochałem matkę, ale moim zdaniem nie powinna tak się przejmować losem zakały rodziny. Nie jest małym kociakiem, jedna ranka na pysiu go nie zabije. A szkoda.
Słysząc odpowiedź ojca na ten żałosny wywód Kry, wciągnąłem powietrze ze świstem. Gwiezdny Klanie, dlaczego mi to robisz? Czy to znaczyło, że znów będę musiał się z nim użerać? Teoretycznie wszystko zależało od Płomykówkowej Gwiazdy, która miała się tu niedługo zjawić, ale byłem przekonany, że już po wszystkim. Czując na sobie wzrok matki, uśmiechnąłem się do niej lekko - widziałem, że była szczęśliwa i nie miałem serca (ani odwagi, ale o tym nikt nie musi wiedzieć) okazać jakiegokolwiek niezadowolenia. Braciszek wracał ze mną do klanu! Hurra. Spojrzałem przelotnie na zebraną tu rodzinę, po czym przeniosłem swój wzrok gdzieś w dal, czekając na przywódczynię Klanu Cienia.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-12, 21:56   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Płomykówkowa Gwiazda wkrótce przybyła. Nie musieli czekać długo, bo kiedy patrol ją znalazł i powiadomił ją o tym, że dwójka Pęknięta i Chłodna Łapa czekali na granicy, ruszyła niemal bezzwłocznie. Trwała jakaś zadziwiająca fala powrotów – najpierw Ciepła Łapa, następnie Ptasia Łapa, a teraz kolejna dwójka. Było to całkiem zadowalające, choć wręcz dziwne, że aż tak zgrali się w czasie. Czekała ją teraz kolejna interesująca rozmowa, choć tym razem nieco inna, bo z udziałem Ciemnej Toni i Olchowego Szeptu... ale ci czekali już na miejscu i pewnie zdążyli odbyć jakąś wstępną rozmowę z synami. Skinęła głową dwójce wojowników w ramach powitania, a następnie przeniosła spojrzenie na Chłodną i Pękniętą Łapę, mierząc ich intensywnie wzrokiem. Zaraz się okaże, gdzie też się podziewali przez te wszystkie księżyce. Choć Płomykówkowa Gwiazda miała już, oczywiście, podejrzenia, zważywszy na to, jak wiele zdarzało się porwań.
Chłodna Łapo, Pęknięta Łapo. Witajcie – rzuciła na początek, mierząc ich wzrokiem. Dobrze było widzieć powracające koty, jednak przede wszystkim chciała usłyszeć dlaczego ich nie było. – A zatem... słucham. Od początku do końca. Co się stało i jak znaleźliście się tu z powrotem? – spytała. Na nieszczęście dla Chłodka sama nie miała pojęcia o wewnętrznych konfliktach rodziny Olchowego Szeptu, a więc wszystko zależało od tego, jak się teraz Kra wyspowiada. I on sam, rzecz jasna.
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-04-14, 11:06   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Kilka przejazdów łapą po chwile temu zadrapanym policzku najwyraźniej uzyskało taki efekt jaki chciałem. Sylwetka przywódczyni zaczęła falować w dalekim polu widzenia po kilku uderzeniach serca od skończenia wymiany zdań z Olchowym Szeptem i Ciemną Tonią. Wyprostowałem się więc oczekując jak kocica podejdzie bliżej najwyraźniej sprawnie powiadomiona przez swoich wojowników o tym kto i dlaczego czeka na nią na granicy. Nie było to normalne odebranie zaginionych owieczek - których było wiele, chociaż nie miałem prawa o tym wiedzieć. Teraz przed obliczem przywódczyni siedziałem nie tylko ja czy Chłodna Łapa z ambicjami powrotu, ale i Olchowy Szept z Ciemną Tonią, którzy przyszli przywitać zaginione potomstwo. Owinąłem puchaty ogon wokół łap z opanowaniem na pysku wyczekując pierwszych słów pointki, a kiedy takowe padły z szacunkiem skinąłem jej łbem w geście powitania.
— Witaj, Płomykówkowa Gwiazdo. Dziękuje, że się zjawiłaś. — odparłem i zerknąłem kątem oka na Chłodną Łapę, jakby oczekując, że i on się przywita co dawałoby mi szanse na zabranie głosu jako pierwszy z powracających. Błędem było pozwolenie na to, by zabrał głos jako pierwszy, dlatego drugi raz nie zamierzałem tego powtarzać. Fakt, że za nami była ta sama przyczyna przyczyna zniknięcia wcale nie był korzystny, a powtarzanie drugi raz tego samego - no cóż, najwyraźniej los nie był zbyt kreatywny w swych karach i zsyłał na Cieniste koty jeden i ten sam scenariusz. Mój był o tyle barwniejszy, że sam się w niego wepchnąłem wcześniej siedząc dobre księżyce w lecznicy dokładając terminatorom pracy w wymianie mchu. Poruszyłem delikatnie wyszczerbionym uchem i jak tylko kocica skończyła wypowiadać słowa odnośnie - a jakże - przyczyn naszego zniknięcia, odczekałem odpowiednią długość czasu i tym razem ja otworzyłem pysk pierwszy aby zdać własną historie i przyczynę zniknięcia.
— Nim rozpocząłem trening wojownika pod okiem Olchowego Szeptu, choroba trzymała mnie w swoich szponach długie księżyce. Kiedy odzyskałem zdrowie, lekkomyślnie opuściłem obóz, co skutkowało porwaniem przez dwunożnych, oraz wywiezieniem mnie do ich gniazda oddalonego od terenów czterech klanów. Pomimo wielu prób ucieczki dopiero niedawno udało mi się oswobodzić, a w drodze ku granicom Klanu Cienia, spotkałem Chłodną Łapę, który również tu zmierzał. — objaśniłem opanowanym głosem, utrzymując z kocicą pewny kontakt wzrokowy. Moje mięśnie były rozluźnione i tylko końcówka ogona spokojnie i rytmicznie poruszała się na boki. Wiatr nieznacznie rozwiewał moje bure futro na karku i grzbiecie, jednak nie przejmowałem się tym za bardzo. Nie teraz. Był to skrócony plan wydarzeń, jaki przedstawiłem również obecnej rodzinie. Ani oni, ani tym bardziej przywódczyni nie mieli czasu na długie rozwody o tym kogo nie spotkałem i kto jaką bliznę po sobie zostawił. Zresztą - i ja nie miałem na to najmniejszej ochoty. Ceniłem swój jak i czyjś czas, oraz własną energie. Słowa wypowiedziane w zbyt wielkiej ilości traciły swój sens, a i tak wypowiedziałem ich już sporo. Pochyliłem głowę ze skruchą, tym samym wypowiadając następne słowa w kierunku przywódczyni. — Dlatego teraz kiedy wróciłem i zrozumiałem popełnione księżyce temu błędy, chciałbym prosić o możliwość ponownego przyjęcia do Klanu Cienia, aby móc mu służyć, Płomykówkowa Gwiazdo. — na tym też zakończyłem, pozostając chwile z pochylonym łbem, aby stopniowo się prostować w oczekiwaniu na wyjaśnienia brata jak i werdykt kocicy czy też możliwe wtrącenia ze strony Olchowego Szeptu i matki. Nie ukrywam, że zależy i na sprawnym przyjęciu do klanu; treningu nie odbędę na odległość ani też nie uzyskam imienia wojownika siedząc przy Kasztanowcu. A to na tę chwilę było moim priorytetem - naprawa. Nie przerywając kontaktu wzrokowego ucichłem. Powiedziałem tyle ile powinienem, a moje słowa nie różniły się od tych, które przekazałem Olsze. Dlatego czekałem.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Chłodny Szept
Wojownik
przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 45 [III]
Mistrz: Topniejący Lód
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Partner: Mleczna Struga
Multikonta: Jagodowa Gałązka [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-14, 16:55   
   Wygląd: Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8673


Nie musieliśmy długo czekać, gdyż nim zdążyłem przetrawić tragiczną chyba dla wszystkich informację o tym, że Kra niemal na pewno wraca do klanu, ujrzałem w oddali wysoką sylwetkę przywódczyni klanu. Dostrzegłem kątem oka, że mój brat się prostuje. Chciał wyglądać dostojniej? To może niech najpierw przestanie zmuszać ojca do poniewierania go? Ja nie poszedłem w jego ślady, siedziałem tak, jak wcześniej, poprawiając jedynie niesforny kosmyk sierści na mojej piersi. Byłem wspaniały sam w sobie, nie musiałem się prężyć jak mysi móżdżek, by to udowodnić.
- Dzień dobry. - powiedziałem kotce skinąwszy głową i posłałem jej lekki uśmiech. No kto by go nie uwielbiał! Wysłuchałem tego, co Płomykówkowa Gwiazda ma do powiedzenia i już nabierałem powietrza w płuca, by zacząć mówić, gdy... To coś, ta głupia kupa futra wepchnęła się przede mnie i zaczęła paplać, mało się przy tym nie zapluwając. Powoli wypuściłem powietrze z płuc, starając się uspokoić i broń Gwiezdny Klanie nie najeżyć. Nie przy ojcu, nie przy przywódczyni. Swoją drogą, ciekawe, czy kocica wiedziała, że kiedyś ją zastąpię. Ciekawa sprawa.
Tylko jak tu się nie denerwować, gdy Kra gada coś o zrozumieniu swoich błędów? Litości, kto mu w to uwierzy? No, na pewno nie ja. Olchowy Szept też nie wyglądał na przekonanego, a przynajmniej wskazywała na to jego... Gwałtowna reakcja. Gdy Pęknięta Łapa zakończył swój wywód, wreszcie mogłem odezwać się ja. No dziękuję.
- Spotkała mnie podobna nieprzyjemność, co mojego brata. Pewnego dnia wyszedłem poza obóz chcąc dopracować umiejętność polowania i popełniłem błąd. Przez swoją nieuwagę zostałem porwany przez Dwunożnych i wywieziony w brzuchu Potwora daleko stąd. Zamknęli mnie w wielkim pudełku, z którego nie potrafiłem się wydostać. - mówiłem spokojnie, zgodnie z prawdą. - Na szczęście niedawno udało mi się uciec i bez zastanowienia ruszyłem w drogę powrotną do klanu. Jak powiedział Pęknięta Łapa, po drodze się spotkaliśmy i dotarliśmy tu razem. - co za szczęście! Tyle kotów wracało do klanów po różnych przeżyciach, a ja spotkałem akurat mojego brata! Teoretycznie kogoś bliskiego. O losie. - Wiem, że powinienem był bardziej uważać, gdy nie było nikogo innego w pobliżu, może wtedy to polowanie nie skończyłoby się w taki sposób. - nie, nie czułem się winny, ale wypadało chociaż sprawiać pozory. - Popełniłem błąd i zapłaciłem za niego słoną cenę. Chciałbym znów zostać przyjęty i służyć Klanowi Cienia. - skończyłem i spojrzałem w oczy przywódczyni. Powrót do klanu, zostanie wspaniałym wojownikiem, a potem przywódcą. Tak, bardzo mi na tym zależało i liczyłem, że Płomykówka nie będzie miała żadnych problemów z moim powrotem, podobnie jak mój ojciec. To, że kocur był wielkim wojownikiem to jedno, ale nie oszukujmy się - jeśli przywódczyni się nie zgodzi, to nie ma zmiłuj.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-15, 18:42   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


To mój obowiązek – odpowiedziała krótko Pękniętej Łapie. Niemniej jednak doceniała gest, a więc skinęła lekko głową. Wolała jednak nie tracić czasu na wymienianie się grzecznościami i od razu przejść do rzeczy. Nawet jeżeli podobne okoliczności zaginięcia mogły się wydawać podejrzane, właściwie nie miała powodów, żeby im nie wierzyć. W końcu porwania były całkiem częste i nie była to żadna nowość. Miała już za sobą przyjęcie Lis, Kościstego i Ciepłej... a także Ptaszek. Co prawda z tą ostatnią sprawa była nieco inna i Płomykówkowa Gwiazda nie wiedziała nic na pewno – jedynie to, że coś ją na osiedlu przetrzymywało. Czy był to dwunóg, czy może jakiś z niesławnych osiedlowych gangów, tego już nie wiedziała, ale widać było, jak odbiło się to na terminatorce gołym okiem. Tak, z tym że Ptasią Łapę dobrze znała, a Chłodka i Kry praktycznie wcale. Z rodziny Olchowego Szeptu lepiej miała okazję poznać głównie Mknącą Zawieruchę i Lodowy Pył. Nie wiedziała o ich wewnętrznych aferach i nie miała powodów, żeby im nie wierzyć, biorąc pod uwagę częstotliwość porwań, a także to, jak często sama znajdowała na terenach śmieci dwunogów. I nie ona jedna. Szczerze powiedziawszy, to wszystko było trochę martwiące. Starała się jednak skupić tylko i wyłącznie na słowach Chłodnej i Pękniętej Łapy, bo te w tej chwili były najważniejsze. Właściwie oba porwania były klasycznie schematyczne, jednak zaskoczyło ją to, że obaj od razu się zreflektowali i przepraszali, co raczej jej się do tej pory nie przydarzało, chyba że chodziło o Ptaszek. Z drugiej strony – właściwie mieli za co, a raczej szczególnie Kra miał, bo wykazał się szczególną głupotą. Płomykówkowa Gwiazda sama chorowała wiele księżyców i nie wyobrażała sobie, jak można było tak po prostu opuścić samotnie obóz nim w ogóle rozpoczęło się trening. Kiedy więc już skończyli, skinęła krótko głową, a potem obróciła ją w stronę Kry, mrużąc lekko oczy.
Mam nadzieję, że wiesz, jak bardzo lekkomyślne było samotne wychodzenie z obozu po chorobie i to w dodatku przed rozpoczęciem treningu. Mogło się to dla ciebie skończyć o wiele gorzej niż porwaniem. – Nie widziała potrzeby zbytniego pouczania Chłodnej Łapy, bo sama przecież niejednokrotnie jako terminatorka wychodziła na tereny, żeby właśnie chociażby polować. Poza tym, w przeciwieństwie do swojego brata, Chłodek trenował i nie miał za sobą długiej choroby, która osłabiała organizm. Po chwili zerknęła jednak również na drugiego z kocurów, żeby nie poczuł się zignorowany, czy coś.
To... nie pierwszy i nie ostatni przypadek porwania. Mogę dać wam szansę, ale postępujcie rozważnie, bo kolejnej tak łatwo żaden z was nie dostanie, jeśli do takiej sytuacji doprowadzi brak rozsądku – powiedziała w końcu, a potem spojrzała w stronę Olchowego Szeptu i Ciemnej Toni, zastanawiając się, czy któreś z nich będzie miało coś do dodania. Rozmawiali z nimi w końcu dłużej, a Pęknięta Łapa miał świeżą ranę na policzku, a więc może... było jeszcze coś, co powinna wiedzieć? Sama nie chciała jednak wnikać, jeśli była to sprawa rodzinna. A raczej nie wypadało. Ale ponieważ sprzeciwów nie usłyszała, sprawa była jasna. Mogli wszyscy wracać do obozu. Pęknięta i Chłodna Łapa po raz pierwszy od długiego czasu.

/zt, i suppose
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

Ostatnio zmieniony przez Płomykówkowy Lot 2020-04-19, 21:13, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-04-18, 17:41   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


wskakuje znowu, bo mi pozwolono >:) a teraz dawaj kolor!

Milczałem. Nieznacznie skinąłem łbem na odpowiedź kocicy odnośnie jej przybycia tutaj i jedynie otworzyłem pysk nieco później aby wytłumaczyć przyczyny swojego zniknięcia. Poczułem delikatne i subtelne poczucie małego zwycięstwa, kiedy tak jak planowałem odezwałem się jako pierwszy, sprzątając Chłodnemu taką możliwość sprzed nosa. Biedny, naburmuszony Chłodna Łapa. Słysząc wypuszczane przez nozdrza powietrze poruszyłem nieznacznie wibrysami. Miałem wrażenie, że zamiast dorosłego kocura mam do czynienia z kociakiem, który z braków argumentów do pielęgnowania swojej niechęci, wyciąga stare brudy i naciera sobie nimi oczy, aby przypadkiem o nich nie zapomnieć. Najwyraźniej było to łatwiejsze niż zrozumienie, że życie potrafi zmienić niektóre koty. Chociaż jak się mierzy wszystkich swoją miarą, może być to niebywale trudne. Prawda, Chłodna Łapo? Powiedziałem co musiałem i zamilkłem, siedząc wyprostowany i spokojny. Wiatr jedynie delikatnie co jakiś czas poruszał moją sierścią, jednak ja ani drgnąłem tylko co jakiś czas mrugałem żółtymi ślepiami i wodziłem nimi po ojcu, przywódczyni i bracie. Wsłuchałem się w to co mówił mój brat - to samo. Zresztą moje słowa również nie różniły się od tych, które przekazałem Olsze. Poruszyłem końcówką ogona i przeniosłem na moment spojrzenie na milczących rodziców, a kiedy i Chłód skończył tłumaczenie, moje żółte ślepia ponownie wróciły na sylwetkę przywódczyni, oczekując jej wypowiedzi. Była tu zdecydowanie najważniejsza - bo pomimo oczywistych predyspozycji mojego ojca, to nie on otrzymał imię przywódcy i nie on decydował o tym czy zostaniemy przyjęci, czy nie. Gdyby tak było, Chłodna Łapa nie musiałby się płaszczyć, a ja najpewniej nim mógłbym przekroczyć granice miałbym oba poliki świecące świeżymi ranami. Płomykówkowa Gwiazda jednak nie należała do kotów nerwowych, a do tego nie ja byłem powodem jej podniesionego ciśnienia. Nie ja niszczyłem imię rodziny i nie testowałem swoim zachowaniem granic jej cierpliwości. Kiedy to zwróciła się bezpośrednio do mnie, mrużąc oczy - miałem ochotę nieznacznie unieść brew, jednak powstrzymałem się nim jakikolwiek mój mięsień drgnął. Kiedy kocica nie widziała potrzeby w pouczaniu Chłodnej Łapy, ja nie widziałem sensu powtarzania mi tego co sam powiedziałem. Otwarcie nazwałem swój czyn lekkomyślnym i odpowiednio za niego przeprosiłem, informując o zrozumieniu i wyciągnięciu wniosków. Albo niedokładnie mnie wysłuchała, albo zwyczajnie zapragnęła podkreślić mi to, że kiedyś byłem głupi. Przeszłość bywa dla wielu powodem do wstydu; nie byłem tutaj wyjątkiem. Skinąłem jednak pokornie łbem i jakkolwiek wydawało mi się to głupie i zwyczajnie niepotrzebne, przytaknąłem.
— Wiem, Płomykówkowa Gwiazdo. Przemyślałem wszystkie swoje błędy dokładnie i sumiennie. Nie popełnię ich już ponownie, możesz być tego pewna. — zapewniłem opanowanym głosem i ponownie wróciłem do wyprostowanej pozycji. Nie bez powodu wygłosiłem wcześniejsze słowa, Płomykówko. Skupiłem się jednak na czymś o wiele ważniejszym; inne porwania. Zaciekawiło mnie kto jeszcze zniknął i kiedy wrócił, że kocica określiła to nieprzyjemne zrządzenie losu "nie pierwszym i nie ostatnim". Poruszyłem więc powoli uszami notując sobie te słowa; zamierzałem o to kogoś wypytać. Kiedy padło to czego oczekiwałem od samego początku, kącik moich ust drgnął w lekkim grymasie zadowolenia. Szansa otrzymana. Zastanawiało mnie jednak owe "mogę" na początku zdania. Tak, jakby przywódczyni robiła sporą łaskę w ponownym przyjęciu nas do klanu. Nie kłamałbym, gdybym powiedział, że pojawiła się we mnie ciekawość, czy innym przybłędom, które możliwie dobrych lotów nie były, mówiła podobnie. Głupotą byłoby odrzucić przyjęcie przyszłych, dobrych wojowników. Kiedy ani mój ojciec, ani matka nie zgłosili sprzeciwu, podniosłem się i skinąłem wdzięcznie łbem.
— Dziękuje. — odczekałem jeszcze chwilę i kiedy zostało nam pozwolone; przekroczyłem granice i udałem się do domu. Pierwszy szczebelek przeskoczony. Teraz zacznie się cięższa przeprawa, bo to teraz to była łatwizna.

[zt??]
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Chłodny Szept
Wojownik
przywódca



Klan:
cien

Księżyce: 45 [III]
Mistrz: Topniejący Lód
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept
Partner: Mleczna Struga
Multikonta: Jagodowa Gałązka [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-04-20, 11:37   
   Wygląd: Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8673


Nie ukrywam, poczułem lekkie ukłucie satysfakcji, gdy nawet Płomykówkowa Gwiazda dała burę mojemu bratu. Słuchaj słuchaj, kochany, wcale nie jesteś taki wspaniały, jak ci się wydaje. Poruszyłem się lekko w miejscu, gdy oznajmił, że rzekomo przemyślał wszystkie swoje błędy. Ciekawe, czy traktowanie mnie jak śmiecia księżyce temu też pod to podciągnął. No cóż, pewnie jeszcze będzie mi dane się o tym przekonać, bo moje obawy się spełniły - przywódczyni nie miała nic przeciwko przyjęciu Pękniętej Łapy do klanu. Byłem przekonany, że tak to się skończy, ale i tak oficjalne potwierdzenie tego zabolało mnie w serduszko. Jaka istniała szansa na to, że po tylu księżycach spotkam akurat jego w drodze do klanu i to właśnie z nim będę do niego przyjmowany? Żałośnie mała, a jednak stało się. Może przyjąłbym to inaczej, gdyby znalazł się już po moim powrocie. Ale cóż, lepiej tak, niż gdyby to on wrócił do klanu pierwszy. Tego to bym chyba nie zniósł. Podczas tej rozmowy zdążyłem przywyknąć do tego, że Kra wyrywa się pierwszy do gadania - może dzięki temu poczuje się lepszy, czy coś - więc bez mrugnięcia poczekałem, aż odpowie on na słowa kocicy. Na szczęście tym razem nie trwało to aż tyle.
- To się nie powtórzy, Płomykówowa Gwiazdo. Dziękuję. - zapewniłem i skinąłem jej lekko głową w geście szacunku i wdzięczności. Minęło tyle księżyców, przeżyłem tyle okropności, lecz w końcu osiągnąłem swój cel - wróciłem do klanu. Teraz znów mogłem się skupić na tym, który przyświeca mi od małego. Uśmiechnąłem się lekko do rodziców i samej przywódczyni, po czym w ślad za Krą znów wstąpiłem na tereny Klanu Cienia. Mojego klanu.

zt
  Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 155/200
 
Ośnieżony Szlak
Gwiezdny



Klan:
cien

Księżyce: 21 (VII)
Mistrz: Płomykówkowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Łasicze Futerko
Ojciec: Jastrzębi Krzyk
Multikonta: Biała Burza [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-10, 09:39   
   Wygląd: Wyrósł na ponadprzeciętnie dużego i przystojnego kocura o postawnej sylwetce, szerokich barkach oraz czaszce, a jego z reguły dostojny wyraz pyska bardzo pasuje do charakteru, nawet jeśli od czasu do czasu pojawi się na nim grymas. Jego długie futro o szarobiałej bazie jest ubrudzone na pysku, łapach oraz ogonie nieco wyblakłym odcieniem błękitu, który na podbródku, czole (pod postacią kreski, ciągnącej się między oczami) oraz palcach wszystkich stóp zakryty jest śnieżną bielą, pojawiającą się również na gardle, piersi, a także brzuchu kocura, lecz w tych rejonach jest niemalże niewidoczna. Stąpa pewnie, w powolnym i nieśpiesznym rytmie, łypiąc na wszystko i wszystkich w spokojny oraz stonowany sposób spojrzeniem swoich turkusowoniebieskich oczu w kształcie migdałów.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9639


⠀⠀⠀Pogoda dopisywała jego podróży, rzucając na gęsty las Klanu Cienia słoneczne światło, którego promienie przebijały się przez gałęzie i miejscami docierały do rzadko porastających glebę traw. Nie czuł zmęczenia do momentu, aż jego nos nie został podrażniony znajomym zapachem, którego uderzenie niemalże zmiotło go z łap. Nagle stracił wszystkie siły, łapy zamieniły się w watę i jedna potykała się o drugą, kiedy tempem ślimaczym zbliżał się do granicy, próbując ignorować bolesne pieczenie w płucach. Śpieszyło mu się, a przez pośpiech był wyczerpany.
⠀⠀⠀Przystanął w miejscu i oparł się o sporych rozmiarów kasztanowiec, choć przerwa ta kosztowała go wzrok. Zamroczony obraz nieprzyjemnie szumiał w jego szerokim łbie i z początku było mu niedobrze, dopóki po kilku długich uderzeniach serca organizm nie otrzeźwiał, pomału dochodząc do siebie. Sam nie wiedział dlaczego pędził tak na złamanie karku, choć gdzieś z tyłu głowy miał strach, że zaraz zobaczy za sobą tego samego dwunoga z tym samym psem i kolejna próba ucieczki, tak obiecująca i bliska sukcesu, skończy się fiaskiem.
⠀⠀⠀Zaczął się niecierpliwić.
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 70/150
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-10, 13:22   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Ostatnim razem, kiedy odwiedzała Kasztanowiec, czekali tam na nią Chłodna i Pęknięta Łapa. Było to już jakiś czas temu, jednak Płomykówkowa Gwiazda rzadko kiedy odwiedzała granice z ziemiami niczyimi. Jeśli już chodziła na samozwańcze patrole, wybierała przeważnie granice z innymi klanami. Kiedy ciągnęło ją do dłuższych spacerków, udawała się też do Czterech Dębów. I to właściwie tyle. Odkąd została przywódcą, starała się trzymać obozu. Teraz tym bardziej nie chciała się nadwyrężać, ze względu na leczącą się ranę na pysku. Swoją drogą, nie przypuszczała, że posiadanie opatrunku na pysku będzie aż tak irytujące. Niewygodne. Niby nie przeszkadzało w życiu, a jednak zdecydowanie odczuwała różnicę. Brr.
Co więc przywiodło ją aż pod Kasztanowiec? Nie do końca wiedziała. Zazwyczaj, jeśli już udawała się pod granice z ziemiami niczyimi, robiła to, żeby zapolować, ale teraz to nie było to. Być może chciała mieć chwilę, hm, przerwy. Zrobić coś innego niż zazwyczaj. Ostatnio wszystko było rutynowe. Nie, żeby było w tym coś złego. Nie miała nic przeciwko rutynie. Przyłapywała się jednak na tym, że brakowało jej czasów, kiedy jako młoda wojowniczka chodziła po ziemiach niczyich. Zwiedzała, poznawała coś innego, coś poza klanem. Łapy same przywiodły ją na granicę, kiedy była na spacerze. I gdy tak zbliżała się do Kasztanowca, zauważyła przy nim znajomą sylwetkę. Przez chwilę, przez dosłownie moment, jej serce zabiło ciut szybciej. Czy to mógł być...? Przyspieszyła kroku, a kiedy znalazła się bliżej Kasztanowca i z całą pewnością mogła stwierdzić, kto przed nią stał, poczuła ulgę. Jej dawny terminator, wojownik klanu Cienia, lecz przede wszystkim młodszy brat. Nie mogła powiedzieć, że rozpaczała po jego zniknięciu. Być może w ogóle nie mogła rozpaczać, bo swoje emocje bez żadnej przerwy trzymała na wodzy. Mimo to, jego nieobecność w klanie na niej ciążyła. Był jednym z bliższych jej kotów oraz tym z młodszego rodzeństwa, z którym spędziła najwięcej czasu. Tak więc gdy stanęła wreszcie przed nim, kąciki jej pyska uniosły się w lekkim, ale szczerym uśmiechu.
Oddech – powiedziała na powitanie. – Czy też Ośnieżony Szlaku, jeśli wolisz. Dobrze znów cię widzieć – dodała po chwili. – Skoczny Krok przekazał mi, co się stało. – W tej sytuacji nie było wątpliwości, a więc nie zamierzała pytać. Była po prostu ciekawa, czy kocur chciał coś powiedzieć.
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Ośnieżony Szlak
Gwiezdny



Klan:
cien

Księżyce: 21 (VII)
Mistrz: Płomykówkowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Łasicze Futerko
Ojciec: Jastrzębi Krzyk
Multikonta: Biała Burza [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-10, 17:51   
   Wygląd: Wyrósł na ponadprzeciętnie dużego i przystojnego kocura o postawnej sylwetce, szerokich barkach oraz czaszce, a jego z reguły dostojny wyraz pyska bardzo pasuje do charakteru, nawet jeśli od czasu do czasu pojawi się na nim grymas. Jego długie futro o szarobiałej bazie jest ubrudzone na pysku, łapach oraz ogonie nieco wyblakłym odcieniem błękitu, który na podbródku, czole (pod postacią kreski, ciągnącej się między oczami) oraz palcach wszystkich stóp zakryty jest śnieżną bielą, pojawiającą się również na gardle, piersi, a także brzuchu kocura, lecz w tych rejonach jest niemalże niewidoczna. Stąpa pewnie, w powolnym i nieśpiesznym rytmie, łypiąc na wszystko i wszystkich w spokojny oraz stonowany sposób spojrzeniem swoich turkusowoniebieskich oczu w kształcie migdałów.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9639


⠀⠀⠀Wśród ciemnych drzew wkrótce zamajaczyła jasna sylwetka o charakterystycznie upstrzonych na rudo czubkach uszu, pysku oraz łapach. Zamrugał szybciej, jakoby upewniając się, iże dobrze widzi, a następnie odepchnął ciało od drzewa i prędko dźwignął je na łapy, co by uderzenie serca później zatoczyć się na drugi bok i o mało nie przewrócić na... jakoś tak... wyjątkowo krzywą ziemię, która jeszcze bardziej zakrzywiała się po każdym jego kolejnym oddechu, nim w końcu ustała. Niebieskie uszyska wojownika na zmianę unosiły się i opadały na boki, a ogon sterczał delikatnie powyżej jego grzbietu, jakoby nie mogąc się zdecydować czy to pora na radość, czy jeszcze nie, choć im wyraźniejsza jego siostra była, tym bardziej utwierdzony był w przekonaniu, że jednak radować się mógł.
- P-Płomykówko! - zakrzyknął jeszcze nim do niego podeszła, chcąc usłyszeć jakikolwiek odzew, co by upewnić się, iże nie jest żadną zjawą, tylko naprawdę Gwiezdny Klan złączył ich ścieżki i tego samego dnia o tej samej porze znaleźli się tuż pod Kasztanowcem. Postąpił dwa kroki do przodu, a za trzecim opsnęła mu się łapa i o mało nie wyrżnął brodą i ziemię, toteż zatrzymał się, kiedy razem z tym potknięciem dotarło do niego, że przecież bez pozwolenia nie mógł przekroczyć granicy. Był wyjętym spod kodeksu samotnikiem.
- ... - Spojrzał na nią bez słowa, gdy była już blisko, a następnie w milczeniu otarł się łbem o jej szyję i przycisnął szeroki podbródek do jasnej łopatki - ... tęskniłem - szepnął, nim cofnął się na nowo i spojrzał w jej niebieskie, podobne do jego własnych, oczy. - Było tam tak źle... próbowałem wiele razy, ale za każdym coś nie wychodziło i... a... a czy ze Skocznym Krokiem wszystko dobrze? Poza dwunogiem był wtedy pies... a potem przybiegł jeszcze drugi. Martwiłem się czy nie pobiegł za nim, wgłąb naszych, to znaczy waszych terenów. - Przymknął turkusowobłękitne ślepia i cofnął uszy, jakoby oczekując nie najlepszych wieści, choć miał nadzieję, że jego przyjaciel wyszedł z tamtego felernego wydarzenia bez szwanku, bowiem inni byli zawsze na pierwszym miejscu, dużo ważniejsi, niż on sam.
_________________


  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 70/150
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-10, 19:51   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Słysząc znajomy głos, nie miała już żadnych wątpliwości, że sylwetka przy Kasztanowcu należała do jej brata. Oddech, Ośnieżony Szlak, wrócił. Udało mu się. Szybciej niż wielu innym kotom. Poradził sobie. Na tę myśl poczuła się też... na swój sposób dumna. Poradził sobie mimo wszystkich trudności, które go spotkały. I wrócił – to było najważniejsze. Stał przy granicy, czekał. Wyraźnie zmęczony, ale cały, zdrowy i bezpieczny. Przynajmniej na tyle, co mogła ocenić z tej odległości. Przyspieszyła jeszcze trochę, żeby dostać się do drzewa szybciej.
To ja – odpowiedziała na jego wołanie dość automatycznie, choć nie była właściwie pewna, co powinna powiedzieć. Jednak skoro wołał, musiał mieć jakiś cel. Nie krzyczała, ale jej głos był na tyle donośny i wyraźny, że z pewnością mógł ją słyszeć. W końcu od Kasztanowca dzieliło ją już niewiele. Nie potrafiła określić wielu uczuć, które czuła, kiedy zbliżała się do granicy... poza ulgą. Tej było najwięcej. Wszystkie inne chowała jednak gdzieś głęboko, nie pozwalając sobie nad tym myśleć. Emocje były słabe, a ona wciąż była przywódczynią, więc przyjmowanie kogoś z powrotem do klanu było sprawą służbową... prawda? Dopiero kiedy znalazła się zaraz obok, a Oddech otarł się głową o jej szyję, poczuła powoli rozlewające się po niej ciepło. Uczucie podobne do tego, które ogarnęło ją, kiedy Migotka podarowała jej swój dar na Srebrnej Skórce, choć tym razem mniej nasilone. Z początku poczuła się trochę dziwnie, bo wciąż nie była przyzwyczajona do takiej bliskości z żadnymi kotami, nawet jeśli chodziło o jej rodzinę. W pierwszym odruchu miała nawet ochotę się cofnąć o krok, ale na szczęście potrafiła nad sobą panować i nawet nie drgnęła. I musiała przyznać, że po raz pierwszy dobrze było mieć kogoś tak blisko siebie, a nawet czuć te wszystkie uczucia, do których nie była przyzwyczajona. Bo to naprawdę oznaczało, że Oddech wrócił bezpiecznie do domu.
Ja też – powiedziała szeptem, ot, pod wpływem chwili... i miała natychmiastową ochotę ugryźć się w język. Psh, zrobiła się miękka. Mówiła jednak szczerze. Uczucie pustki, które towarzyszyło jej na myśl o porwaniu młodszego brata, nie było czym, co chciała kiedykolwiek więcej odczuwać. Szlag by trafił to jej szybkie przywiązywanie się do kotów. Na następne słowa kocura pokręciła delikatnie głową. – To też twoje tereny. To nie twoja wina, a Skocznemu Krokowi nic się nie stało. Wrócił cały – zapewniła.
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Ośnieżony Szlak
Gwiezdny



Klan:
cien

Księżyce: 21 (VII)
Mistrz: Płomykówkowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Łasicze Futerko
Ojciec: Jastrzębi Krzyk
Multikonta: Biała Burza [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-10, 23:02   
   Wygląd: Wyrósł na ponadprzeciętnie dużego i przystojnego kocura o postawnej sylwetce, szerokich barkach oraz czaszce, a jego z reguły dostojny wyraz pyska bardzo pasuje do charakteru, nawet jeśli od czasu do czasu pojawi się na nim grymas. Jego długie futro o szarobiałej bazie jest ubrudzone na pysku, łapach oraz ogonie nieco wyblakłym odcieniem błękitu, który na podbródku, czole (pod postacią kreski, ciągnącej się między oczami) oraz palcach wszystkich stóp zakryty jest śnieżną bielą, pojawiającą się również na gardle, piersi, a także brzuchu kocura, lecz w tych rejonach jest niemalże niewidoczna. Stąpa pewnie, w powolnym i nieśpiesznym rytmie, łypiąc na wszystko i wszystkich w spokojny oraz stonowany sposób spojrzeniem swoich turkusowoniebieskich oczu w kształcie migdałów.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9639


⠀⠀⠀Przebierał łapami w miejscu, nieco niespokojnie, nieco radośnie, w każdym razie cały stres opuścił już jego ciało, pozostawiając je bez jakichkolwiek, nawet najmniejszych podrygów sił. Od tego wszystkiego musiał aż przysiąść na moment, jako że męczył się samym faktem stania w miejscu, o czym świadczył jego coraz cięższy i urywany oddech. Sam... również wolał unikać kontaktu fizycznego, a już w szczególności cieplejszego okazywania rodzinnych uczuć wobec Płomykówki. Nie była tylko jego siostrą, ale przede wszystkim mistrzynią i, co najważniejsze, przywódczynią. Nie chciał przynosić jej ani nieprzychylnych spojrzeć, ani żadnych podejrzliwych nieprzyjemności poprzez publiczne spoufalanie się, nawet jeśli miał ku temu argument będący więzami krwi. Na całe szczęście teraz nikogo przy nich nie było, toteż mógł sobie pozwolić na nieco luźniejszy sposób bycia u jej boku, jako że zaraz po powrocie do obozu na nowo stanie na baczność, co by ze słodkiego Płomykówko przejść do oschłego i oficjalnego Płomykówkowa Gwiazdo. Nie potrafił inaczej. Nie potrafił tak, jak Kozacza Ścieżka. Jego myśli podążały po prostu innymi torami.
⠀⠀⠀Nie uważał jej za miękką. Zawsze była twarda i kiedy sytuacja tego wymagała potrafiła natychmiastowo odsunąć od siebie wszelkiej maści przywiązanie oraz bliższe relacje, co by oceniać obiektywnie i podejmować jak najlepsze dla Klanu Cienia decyzje. Posiadanie jakichkolwiek uczuć nigdy nie świadczyło o słabości, natomiast ich brak potwierdzał puste serce i wybrakowany umysł.
- Tak, ale byłem nieostrożny, a powtarzałaś mi, żeby zawsze mieć oczy dookoła głowy. Obiecuję mieć je już wszędzie, nawet na czubku ogona. - A jeśli sytuacja będzie tego wymagać to również i pod nim, choć nie wypowiedział tego na głos. Postanowił odpuścić siostrze tego typu płytkich komentarzy.
_________________


  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 70/150
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-11, 01:49   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Nie przeszkadzało jej ani stanie na baczność i formalne zwroty, ani zdrobnienia i zwracanie się do niej kocięcym imieniem. Nie w przypadku kotów, które znała, a tym bardziej w przypadku rodziny. Było jej w zasadzie obojętne, jak kto się do niej zwracał, o ile zachowywał przy tym szacunek. Jak dotąd spotkała się tylko z jednym kotem, który tego szacunku nie potrafił zachować absolutnie. Szkoda, że była to jej własna siostra. O Lwicy i Tygrysicy jednak w tym domu nie mówimy, a tym bardziej nie wtedy, kiedy trwała, jakby nie patrzeć, całkiem szczęśliwa chwila. Bliźniaczki w tym momencie jedynie zaburzałyby feng shui, a na większy uczuciowy rajd nie miała w tym momencie ochoty. Było jej tego zdecydowanie wystarczająco jak na jeden dzień. Bądź co bądź, nie potrafiła patrzeć na takie przypływy emocji pozytywnie. Wprowadzały jej za duży mętlik w głowie... a ktoś, choć z pewnością nie Ośnieżony Szlak, mógłby spróbować wykorzystać je przeciw niej. Nie, żeby się przesadnie tego obawiała, ale starała się ukrywać wszystko, co mogłoby być uznane za skazę.
Mn, to prawda. Ale... zdarza się – stwierdziła. Nie można było dopilnować wszystkiego zawsze. Zwyczajnie się nie dało. Gdyby to było możliwe, nie byłoby przypadków porwań albo nagłych ataków borsuków czy innych lisów zza krzaków. Ale... – Uważaj na siebie. W przyszłości. – Mimo to nie chciała musieć po raz kolejny odbierać go z granicy. Nie było to żadnym problemem, ale wolałaby, żeby nie było takiej potrzeby. – Powinieneś odpocząć. Porządnie. Dasz radę teraz iść do obozu, czy potrzebujesz chwili? – spytała. Mogła pomóc mu iść, mogła dać mu chwilę na złapanie oddechu. Cokolwiek. W każdym razie widziała jego zmęczenie i nie chciała zostawiać go w takim stanie, więc najwyżej posiedzą chwilę przy Kasztanowcu, a co.
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Ośnieżony Szlak
Gwiezdny



Klan:
cien

Księżyce: 21 (VII)
Mistrz: Płomykówkowa Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Łasicze Futerko
Ojciec: Jastrzębi Krzyk
Multikonta: Biała Burza [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-11, 09:47   
   Wygląd: Wyrósł na ponadprzeciętnie dużego i przystojnego kocura o postawnej sylwetce, szerokich barkach oraz czaszce, a jego z reguły dostojny wyraz pyska bardzo pasuje do charakteru, nawet jeśli od czasu do czasu pojawi się na nim grymas. Jego długie futro o szarobiałej bazie jest ubrudzone na pysku, łapach oraz ogonie nieco wyblakłym odcieniem błękitu, który na podbródku, czole (pod postacią kreski, ciągnącej się między oczami) oraz palcach wszystkich stóp zakryty jest śnieżną bielą, pojawiającą się również na gardle, piersi, a także brzuchu kocura, lecz w tych rejonach jest niemalże niewidoczna. Stąpa pewnie, w powolnym i nieśpiesznym rytmie, łypiąc na wszystko i wszystkich w spokojny oraz stonowany sposób spojrzeniem swoich turkusowoniebieskich oczu w kształcie migdałów.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=9639


⠀⠀⠀Owszem, gdzie jak gdzie, ale w Klanie Cienia z pewnością znalazłyby się koty, które tylko czekały na błąd, potknięcie czy też nagłą słabość Płomykówki, co by gwieździstą koronę zerwać jej ze łba i założyć komuś innemu. Bycie przywódcą bynajmniej nie było łatwe i Ośnieżony Szlak miał tego świadomość. Niesienie na swoich barkach ciężaru całego Klanu, wszystkich jego nagłych zmian nastroju, chandr i pretensji wymagało nie lada kręgosłupa, i to nie byle jakiego, bo solidnego, najlepiej jeszcze z tytanu.
- Będę - odpowiedział, jako że drugi raz do tej samej rzeki nie miał zamiaru wchodzić. To jedno bliskie spotkanie z dwunogami wystarczy mu do końca życia, choć i tak miał niebywałe szczęście, jako że trzymająca go grupa nie była wcale taka zła. Nie znęcali się nad nim, nie wyrywali mu futra, nie ciągali za uszy i nie maltretowali, przy czym, i co najważniejsze, nie doczekał się odwiedzin u obżynacza. Nie było może najlepiej, bowiem zamknięty był w ciasnej przestrzeni o dziwnym zapachu, pełnej dziwnego gwaru, nie miał za bardzo możliwości do wspięcia się na wysokość, a zamiast tego non stop pełzał po ziemi i musiał uważać, żeby nikt go nie rozdeptał, aczkolwiek zawsze mogło być gorzej.
⠀⠀⠀Uniósł prawą łapę, która w powietrzu dygotała z wyczerpania i prawie jej nie czuł, ale zaraz później postawił ją i dźwignął ciało, co by sprawdzić, czy da radę do obozu doczłapać o własnych siłach, jako że wolał nie wyrżnąć pyskiem o glebę przy jakimś krzaku, tracąc przytomność.
- Dam radę - przyznał - tylko... powoli - poprosił.


Zt?
_________________


  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 40 | EXP: 70/150
 
Płomykówkowy Lot
Gwiezdny
say amen



Klan:
cien

Księżyce: 51
Mistrz: Wiewiórczy Ogon
Płeć: kotka
Matka: Łasicze Futerko [NPC]
Ojciec: Jastrzębi Krzyk [NPC]
Życia: 9
Multikonta: Słonecznikowa Pestka [KW]; Niedźwiedzi Kieł [KR]; Gniewoszowa Mordka [KG]; Wzburzona Woda [GK]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-11, 14:45   
   Wygląd: Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=326947#326947


Płomykówkowa Gwiazda nie miała świadomości, jakie koty czekały na jej potknięcie i ile ich było. Bądź co bądź, rzadko kiedy ktoś wyrażał tę niechęć głośno. Uważała jednak na siebie i nie zamierzała dać się łatwo złamać. Była gotowa słuchać zdania swojego klanu, ale wiedziała, że była decyzyjna. Miała zamiar analizować każdą sytuację i podejmować takie decyzje, jakie będą najlepsze dla klanu Cienia. Jeśli po drodze popełni jakieś błędy, będzie się z nich uczyć. Nie zamierzała jednak popełniać żadnych więcej błędów. Okazywać słabości? Tym bardziej. Kiwnęła lekko głową, kiedy Ośnieżony Szlak stwierdził, że będzie na siebie uważał. Nie wątpiła, że będzie. Chciała jednak, żeby wiedział, że ona też chciała, aby na siebie uważał. Czekała, dając mu zastanowić się nad tym, czy dojście do obozu nie będzie problemem. Gdy potwierdził, że da radę, ponownie kiwnęła głową.
W porządku – odpowiedziała, a następnie ruszyli. Powoli i ostrożnie, bo gdyby Ośnieżony Szlak miał się przewrócić, żadnemu z nich nie wyszłoby to na dobre. Płomykówkowa Gwiazda starała się też iść w miarę blisko, żeby w razie czego móc asekurować brata... i tak aż pod sam obóz, gdzie w końcu Oddech będzie mógł porządnie odpocząć.

/zt
_________________


if every night I go to sleep knowing
that . I . gave . everything . that . I

............. HAD TO GIVE

then it's all I could've asked for
I've . been . standing . u p . beside
e v e r y t h i n g I've ever said, but

OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH

  Statystyki - lvl: 6 | S: 20 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | EXP: 170/500
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12