Poprzedni temat «» Następny temat
Płaski Głaz
Autor Wiadomość
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 76 IV
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Różyczka [P] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-05, 18:18   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337
   Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura


Słysząc, jak Porywista Gwiazda chce podać imię drugiej zgwałconej przez Iskrę, przerwałam mu, właściwie od razu, nie mogąc pozostawić tego bez interwencji.
Sprawa jest dość świeża, bardzo to przeżyła. Nie wiem, czy chciałaby, by rozpowiadać jej imię każdemu kto o to zapyta — zaczęłam, nie uważając tego za coś odpowiedniego. Popielny Żar była całą tą sytuacją... przerażona, było jej ciężko i nie uważałam, by przekazywanie jej imienia dalej było czymś odpowiednim. — Powiedziałam jej o tobie, Kukułczy Puchu. Minęło już sporo czasu odkąd... zostałaś skrzywdzona, pomyślałam, że nie będzie to aż tak nieodpowiednie. Gdy będzie chciała, zwróci się do ciebie. Powiedziała, że być może kiedyś to zrobi — dodałam, uspokajając trochę rzeczną kocicę. Cienista wojowniczka była całkiem optymistycznie nastawiona względem spotkania z kimś, kogo spotkało to samo, aczkolwiek lepiej by było, gdyby sama miała okazję się przedstawić, niż gdyby miała usłyszeć, że klan Wichru rozpowiada na prawo i lewo kim jest kolejna ofiara Iskry.
Wierzę, że Kaczuszka wróci cała i zdrowa, nieświadoma tego, jakie bzdury zostały ci wbite do głowy. — rzekłam, siląc się na delikatny uśmiech w stronę burej kocicy. Nie wątpiłam w to, że nie musiałam tego robić, aczkolwiek pilnowałam, by przywódca, nawet przypadkiem, nie zdradził imienia poszkodowanej. Dalej jednak już nie powiedziałam i, gdy w końcu nastał ten czas, podziękowałam za informację i pożegnałam się z zabójcami mojego brata, podążając za synem Malinowego Nosa do obozu. W końcu spotkała go sprawiedliwość, zasłużona. Mam nadzieję, że jego śmierć była bolesna i powolna.

zt
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1315/2100
 
Bursztynowy Wschód
Wojownik
new dawn



Klan:
rzeka

Księżyce: 61 (II)
Mistrz: jakiś zdechlak (Sowia Przełęcz)
Płeć: kocur
Matka: nie istnieje (Zroszony Listek [NPC])
Ojciec: zwiał jak tchórz (Brudny Kamień [NPC])
Partner: Kukułka (wielki powrót <3 )
Multikonta: Olchowa Łapa (KW); Mknąca Zawierucha (KC); Mech (KG) | Miętowy Pąk (GK)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-07-06, 19:58   
   Wygląd: Wysoki, szczupły, krótkowłosy rudy, klasycznie pręgowany kocur z bielą na łapach, brzuchu, piersi, pysku i kawałku łba z bursztynowymi oczami [KP]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7541


No, jego rola właściwie się kończyła. Po prostu stał obok Kukułki, słuchając jej pytań i mierząc wichrzaków wzrokiem. Zaniósł wiadomość, doczekał się reakcji, a teraz miał ochotę po prostu wracać. Kiedy poczuł ogon Kukułki na grzbiecie, nieco się rozluźnił, ale tylko nieznacznie. Mimo wszystko, to nie byli inni rzeczniacy, a on i tak ostatnimi dniami nie był zrelaksowany.
W końcu jednak nadszedł koniec tego wszystkiego. Skinął głową na pożegnanie obojgu, w duchu zgadzając się z ostatnimi słowami Lśniącej Sadzawki. Iskier był tylko głupim kotem, który na pewno kłamał w sprawie córki Kukułki. No, apropo tego... Musiał w końcu porozmawiać z burą wojowniczką o jej samotnym wypadzie poza granice. Ale nie tego dnia, tego dnia już miał dość konfrontacji. Po prostu więc, kiedy wichrowe koty odeszły do siebie, ruszył z Kukułką w głąb rzecznych terenów.

zt
_________________
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now

This is what I am now, the only thing that’s left of me
I OT T TO E IKE TIS
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
  Statystyki - lvl: 5 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 180/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-06, 12:37   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


_________________________


Minęło sporo czasu kiedy ostatni raz widziała się z Lśniącą Sadzawką. Ostatni raz jak rozmawiała z kotką, jej kocięta były jeszcze młode, daleko od mianowania na terminatorów i w życiu kotki dalej były pozostałości po jej błędach, a Iskra grasował gdzieś w okolicy gotów do uderzenia z nieznanej strony, nawet nie koniecznie w nią samą. Teraz jednak wszystko się jakkolwiek uspokoiło i chociaż spora cześć jej miotu zapadła się pod ziemię, życie Popielnego Żaru zdawało się wracać do normy. Dlatego też postanowiła udać się na granicę z Wichrem, by porozmawiać z białą medyczką, może nawet zaczerpnąć rady bo oprócz tego w jej głowie jawił się pomysł by spotkać się z Kukułczym Puchem. Może też chciała spotkać białą kocicę ze względu na to, że czuła w jej kierunku zwykłą, prostą sympatię? Na pewno polubiła kotkę gdy ostatni raz rozmawiały, a że nikt im nie bronił spotkania na chwilowe pogaduszki szkoda zmarnować ten stan rzeczy! Ostatecznie jednak nie poszła stricte na granicę, a dała się w stronę Czterech Dębów, właśnie od tamtej strony podchodząc pod granicę. K jej zadowoleni i lekkim zdziwieniu, napotkała w miejscu Płaskiego Głazu patrol. Nie mogła przepuścić takiej okazji i siedzieć tu jak kołek z nadzieją, że a nuż zjawi się tutaj medyczka. Dlatego tez poprosiła jednego z kocurów prowadzącego patrol by zawołał tutaj Lśniącą Sadzawkę, podając mu swoje imię. Gdy wichrowi wojownicy oddalili się, cienista kocica przysiadła na głazie, owijając ogonem łapy, a jedna z nich uniosła i zaczęła spokojnie czyścić sobie futerko w oczekiwaniu na pojawienie się białej kocicy.

/Lśniąca Sadzawka!
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 76 IV
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Różyczka [P] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-06, 17:07   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337
   Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura


Otrzymując informację, że Popielny Żar oczekuje mnie na granicy, zostawiłam lecznicę pod opieką Krwawnikowej Łapy i Olchowej Łapy, ciekawa powodu, dla którego cienista wojowniczka chce się ze mną zobaczyć. Dowiedziała się o kolejnej ofierze mojego brata? A może przyszła z którymś ze swoich kociąt, bym mogła je poznać? Po dotarciu na miejsce okazało się, że druga opcja odpada, ale nadal prawdopodobna była opcja pierwsza. Możliwe było też, że po prostu chciała się spotkać i porozmawiać, ale ostatnimi czasy cały czas ktoś czegoś ode mnie chciał i średnio brałam taką możliwość w ogóle pod uwagę.
Dzień dobry, Popielny Żarze. Coś się stało? — zapytałam od razu, zajmując miejsce na przeciwko córki Miękkiego Obłoku. Nie wyglądała na zmartwioną w żaden sposób, więc chyba nie pozostało mi nic innego, jak tylko poczekać, aż zdradzi mi powód swej wizyty.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1315/2100
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-06, 18:59   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Gdy białe futerko medyczki zamajaczyło gdzieś w polu widzenia Popielnego Żaru, ta oderwała się od pielęgnacji futerka, prostując się i witając medyczkę przyjaznym uśmiechem i lekko zmrużonymi, pomarańczowymi ślepiami z sympatią. Niebieska odezwała się dopiero gdy kotka zajęła miejsce naprzeciwko niej i zadała swoje pytanie. Cóż, na pewno Lśniąca Sadzawka mogła podejrzewać, że zawołała ją tu nie bez powodu, może nawet w ważnej sprawie! A tu raczej czekało ją rozczarowanie, bo Popielica po prostu zapragnęła rozmowy z biała kocicą, może i miała coś poważniejszego do poruszenia, jednak na pewno to nie było jej priorytetem.
- Dzień dobry, Lśniąca Sadzawko - miauknęła i skinęła kocicy kształtnym łebkiem, owijając łapy biczowatym ogonem, uśmiechając się nieco szerzej. - Nie, nie. Na szczęście nic się nie stało. Zawołałam cię na zwykłą pogaduszkę, mam nadzieje, że nie oderwałam cię od czegoś ważnego - mruknęła, na samym końcu swojej wypowiedzi nieco się niepokojąc, chociaż ostatecznie odrzuciła od siebie tego typu ciemne myśli. Gdyby obóz klanu Wichru walił się im teraz na głowy, Lśniąca Sadzawka by tutaj nie przyszła ze względu an t, że ona ją woła. Zastanawiała się, czy stwierdzenie, że "nic się nie stało" było całkiem poprawne. Tak właściwie to stało, jednak niebieska wojowniczka być może poruszy to w późniejszym etapie rozmowy gdyby jednak sama Lśniąca Sadzawka postanowiła ją kontynuować.
- Pomyślałam, że dobrze byłoby się spotkać, porozmawiać...Ostatnio klany zmagają się z zaskakującymi przeciwnościami losu. Luźna pogaduszka może być przyjemną odskocznią od ciągłej pracy i problemów. Nie tylko medyczka musi dba o dobre samopoczucie klanu, to jej również jest ważne! - wtedy też kotka puściła oczko w stronę medyczki i westchnęła cicho. - Co u ciebie słychać?
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 76 IV
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Różyczka [P] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-07, 02:29   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337
   Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura


Wyjątkowo nie. W takim razie dobrze cię widzieć, w nieco przyjaźniejszych okolicznościach, Popielny Żarze — odpowiedziałam, czując swego rodzaju ulgę, że było to luźne spotkanie, a nie kolejna ważna sprawa, o której musiałam zostać natychmiast poinformowana. Brakowało mi takich luźnych pogawędek, dlatego ucieszyło mnie to, że w końcu miałam do tego okazję i nie musiałam bać się o lecznicę, bo wiedziałam, że była w dobrych łapach.
U mnie? Rzekłabym, że po staremu. W ostatnim czasie nie stało się nic nadzwyczajnego, jeśli mam być szczera. Może poza pierwszym sukcesem Krwawnikowej Łapy - pod moją nieobecność sam pozbył się kleszczy jednego z pacjentów. To był pierwszy raz, kiedy sam podjął się próby pomocy komuś — powiedziałam, tę ciekawostkę o Krwawnikowej Łapie rzucając pół-żartem pół-serio. W istocie, była to jedyna ciekawa rzecz, która miała ostatnio miejsce, poza rzecz jasną zmianą dosłownie całej władzy w klanie, ale to chyba było oczywiste - klan Cienie zresztą także to spotkało. — A u ciebie, moja droga? Co u twoich dzieci?
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1315/2100
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-07, 21:45   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


- Ciebie również dobrze, Lśniąca Sadzawko. Ciesze się, że nie oderwałam cię od niczego ważnego. Raczej wolałabym cię niepotrzebnie frustrować - mruknęła żartobliwie i przymknęła na uderzenie serca powieki z cichym, przyjaznym i rozbawionym pomrukiem. Mówiła to całkiem szczerze. Akurat denerwowanie kocicy nie było jej priorytetem, dlatego też gdzieś tam w środku odetchnęła.
- O, to moje gratulacje dla niego! Małymi krokami a niedługo już w pełni się usamodzielni. Kto wie, może po tych kleszczach spróbuje opatrywania jakiś ran? - niezbyt wiedziała jak daleko zaszedł trening Krwawnikowej Łapy, jednak na tyle na ile zdołała jakoś poznać Lśniącą, kotka była dość konkretna; może zdołali to już omówić. Mały sukces wichrowego terminatora był...Dziwnie satysfakcjonujący. Najwyraźniej połowicznie Wichrowa natura smukłej wojowniczki się uaktywniła. Szczypiący Mróz jak na razie nie dobrał sobie terminatora, więc ten stołek świecił pustkami w jej rodzimym klanie. Kocur był jednak młody, nie musiał się z tym śpieszyć i nikt go też nie popędzał. Rządził lecznicą w samotności odkąd Ciernisty Kwiat zaginęła i do teraz się nie odnalazła, pozostawiając swojego terminatora w połowie drogi w swojej edukacji. Na całe szczęście biała medyczka zajęła się doprowadzeniem go do końca i otrzymania imienia medyka.
- Miękki Obłok jest zdrów? Wszystko u niego w porządku? Strata brata mogła być dla niego sporym wstrząsem. Trzcinowa Sadzawka nieco martwi się o niego w kwestii apetytu. Zaobserwowałaś w nim jakieś zmiany? - może było to dość głupie pytanie, bo Lśniąca pewnie miała lepsze rzeczy do roboty niż przyglądanie się każdemu klanowiczowi z osobna, jednak...Mimo wszystko Popielica nie mogła się powstrzymać przed zadaniem tego pytania. Gdy jednak kotka odbiła w jej kierunku jej własne, pierwsze pytanie i dodała też o kociętach, niebieska na moment oderwała się od myśli o ojcu i skupiła się nad własną odpowiedzią.
- U mnie na pewno spokojnie. Mój jedyny terminator powoli zbliża się do ukończenia treningu. Perzowa Łapa jest naprawdę bardzo pojętny i na pewno kiedyś coś osiągnie. Co się tyczy kociąt to, ah... - tu jej pogodny wyraz pyszczka nieco się zmienił. Widocznie zmarkotniała i uśmiechnęła się smętnie. - Pomidorek, Pietruszka i Marchewka gdzieś zaginęli. Jestem jednak dobrej myśli, że...Się znajdą i że nie zadziała się im żadna krzywda. Fasolka, jako Fasolowa Łapa trenuje pod okiem mojego partnera, z którym...Szukamy naszych kociąt.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 76 IV
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Różyczka [P] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-09, 01:58   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337
   Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura


Gdybym była zajęta, prawdopodobnie przysłałabym któregoś ze swoich terminatorów — przyznałam, choć raczej było to oczywiste i Popielny Żar zdawała sobie z tego sprawę. Byłam jednak, głównie, odpowiedzialna za zdrowie klanu i to ono było dla mnie priorytetem. Nieważne kto by mnie nie wołał, będąc w trakcie pracy nie mogłabym z niej zrezygnować. Posłałabym natomiast któregoś ze swoich terminatorów. Nie powierzyłabym jeszcze w łapy żadnego z nich życia drugiego kota. Brakowało im doświadczenia, brakowało im wiedzy i minie jeszcze trochę czasu, nim będą w stanie zająć się poważniejszymi ranami.
Jeszcze daleka droga, nim do tego dojdzie, ale podejrzewam, że usamodzielni się szybciej od Olchowej Łapy — przyznałam. Nie traktowałam Krwawnikowej Łapy lepiej, prowadziłam oba treningi tak samo. Po prostu... pojmował on wszystko szybciej od swojej siostry i jeśli tak pozostanie, ukończy on trening szybciej. Nie oznacza to, że będzie lepszym medykiem, ale póki co, według mnie, na takiego się zapowiada. Czas jednak pokaże.
Nie zauważyłam u niego żadnych zmian, ale ostatnimi czasy ciężko u nas o zwierzynę. Jest jej widocznie mniej. Możliwe więc, że będzie gorzej wyglądać, ale nie będzie to spowodowane jego brakiem apetytu — przyznałam. Miękki Obłok był osowiały, to na pewno, ale ciężko było mi stwierdzić, jak wyglądał jego apetyt, gdy musieliśmy uważać na to, ile zwierzyny bierzemy, aby dla nikogo nie zabrakło. Miałam nadzieję, że to chwilowe i wojownicy lada moment się poprawią. Jeżeli nie - będę musiała jakoś im pomóc.
Cieszę się z powodu twojego terminatora i przykro mi z powodu kociąt. Mam nadzieję, że niedługo się znajdą — przyznałam, bo faktem było że strata kociąt była ciosem dla każdej matki, a Popielny Żar wydawała się tym być wyjątkowo przejęta. — Nie powiedziałaś im... Fasolce, prawda?
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1315/2100
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-09-25, 19:27   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


xx- Życzę mu jak najlepiej, podobnie jak Olchowej Łapie. Dobrze wytrenowany medyk to skarb, a wiem, że akurat ty dobrze go wyszkolisz - mruknęła przyjaźnie, a końcówka jej ogona nieznacznie drgnęła. Idealnym przykładem dobrych metod szkoleniowych białej medyczki był chociażby Szczypiący Mróz, który jako medyk na ten moment sprawdzał się znakomicie i sama Popielica nie miała powodów by podważać jego autorytet.
xx- Oh, rozumiem - rzuciła nieznacznie unosząc brwi by po chwili je upuścić i zmarszczyć. Uspokoiła się odrobinę i wbiła do głowy, że możliwy widok nieco chudszego ojca nie koniecznie będzie oznaczać głodówkę z żalu i rozpaczy, a ogólnych problemów ze zwierzyną. Zaniepokoił ją fakt tego, że klan jej ojca zmaga się z czymś takim zaraz po stracie przywódcy i paru innych kotów. Na razie nie zauważyła by Cienisty stos szczególnie mizerniał, chociaż teraz; będzie zwracać na to szczególną uwagę. - Wiecie już co jest tego przyczyną? Wciąż jest w miarę ciepło, zwierzyny powinno być pod dostatkiem. Obyście się z tym szybko uporali - nie życzyła ani Lśniącej Sadzawce, ani tym bardziej ojcu czy innym kotom z klanu Wichru głodu; nie była taka. Zresztą, planowała nie paplać o tym reszcie klanu. Jeszcze jakiemuś podlotkowi wpadnie do głowy pomysł by przekraczać granicę i wykorzystać teoretyczną słabość drugiego klanu, co było naprawdę godne mysiego bobka! A cóż, ostatnimi czasy w klanie Cienia młodzież była...lekko mówiąc, dość narwana. Tylko Gwiezdni wiedzieli co może wpaść im do głowy po usłyszeniu tego typu wieści. Samo to, że medyczka podzieliła się z nią taką informacją świadczyło o jakiejś dozie zaufania. W końcu klany raczej nie dzieliły się swoimi słabościami. Teraz chyba nastał specjalny czas gdy trzy klany w krótkim czasie spotkała tragedia pod postacią utraty przywódców.
- Jeszcze nie. - przyznała spokojnie, poruszając przy tym nieznacznie uszami. - Jednak planuje niedługo porozmawiać o tym z moim partnerem i...Powiedzieć o wszystkim kociętom. Za długo już z tym zwlekam, a wiem, że nie powinnam. Zastanawiam się tylko w jaki sposób im to wytłumaczyć by...Nie odebrały tego w nieodpowiedni sposób - na sam koniec westchnęła dzieląc się z medyczką swoimi wątpliwościami. Znała charaktery swoich kociąt i bała się, że wieść iż Dębowy Cień nie jest ich biologicznym ojcem mogłaby być dla nich takim szokiem, że...Zakończyłoby się to niezbyt ciekawie.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 76 IV
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Różyczka [P] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-10-28, 14:07   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337
   Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura


Obyś miała rację — westchnęłam. Nie kwestionowałam swojego wyboru, rzecz jasna. Jak na razie nie stało się nic, co by mnie do takich przemyśleń skłoniło, aczkolwiek obawiałam się, że niespodziewanie, z zaskoczenia coś złego może się wydarzyć. Gwiezdni lubili mnie zaskakiwać, bawić się mną, sprowadzać na mnie nieszczęścia. Krwawnikowa Łapa miał moją krew - mogłam przewidzieć, czego mniej-więcej mogę się po nim spodziewać, natomiast Olchowa Łapa, która miała w sobie krew Zaśnieżonej Ścieżki i, choć ufałam się, to jednak w głębi nieco obawiałam się tego, że przyszłości coś się może stać.
Myślę, że to właśnie to ciepło jest przyczyną. Nie padało od bardzo dawna, zwierzyna po prostu poginęła. Mam nadzieję, że pogoda w końcu się zmieni — odpowiedziałam. Cóż, nie byłam pewna, czy to aby na pewno była przyczyna, ale wiele na to wskazywała i z pewnością był to przynajmniej jeden z czynników naszej obecnej... sytuacji. Miałam nadzieję, że lada dzień rozpocznie się ulewa, która pomoże nie tylko zwierzynie i nam wrócić do siebie, ale także terenom i medykamentom, które potrzebują wody. W przeciwnym razie, cóż, będziemy mieć spore problemy. Zresztą, nie tylko my.
Zmarszczyłam delikatnie czoło, słysząc kolejne słowa Popielnego Żaru, jednak nie odezwałam się ani słowem. Nie podobało mi się to, że tak długo z tym zwlekała i uważałam, że powinna zrobić to już dawno. To jednak nie moje dzieci i nie moja sprawa - to do niej będą mieć pretensje, że całe życie je okłamywała.
Wierzę, że zrobisz to w taki sposób, że wszystko będzie w porządku, aczkolwiek... pamiętaj, że czas działa raczej na twoją niekorzyść.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


Ostatnio zmieniony przez Lśniąca Sadzawka 2020-10-28, 14:07, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1315/2100
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 65 [IV]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka [*]
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień ):
Multikonta: Pęknięta Kra, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-11-28, 11:15   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


— Wiem, jednak nie potrafię ubrać tego w odpowiednie słowa, Lśniąca Sadzawko. — przyznała z cichym westchnięciem. Kilka razy już próbowała powiedzieć o tym swoim kociętom, jednak za każdym razem coś ją blokowało. Gdy już na poważnie chciała przekazać im kto jest ich biologicznym ojcem - jej kocięta zaczęły znikać jeden po drugim. Najpierw Pomidorek, później Fasolka. Marchewka odkąd pamiętała był wycofany i smutny, nawet podczas prowadzenia mu treningu nie wyglądał na najbardziej chętnego do życia wraz z klanem. Później Pietruszka się gdzieś zapodziała, przez co niebieska chodziła jak na igłach obwiniając się o to, że jej dzieci znikają. Chociaż Dębowy Cień próbował ją od tego odwieść co nawet mu się udało - jednak mimo to, kocica była tym wszystkim przygnębiona. Wiele myśli przechodziło jej przez głowę; a co, jeżeli Pomidor, Fasolka i Pietruszka dowiedzieli się jakoś o tym kto jest ich biologicznym ojcem i dlatego odeszli nic jej nie mówiąc? Wzdrygnęła się nieznacznie na tę myśl, a jej uszy cofnęły się nieznacznie. Odrzuciła jednak tą irracjonalną tezę - bo skąd? Iskra nie żył, a jedynymi kotami jakie wiedziały kto jest ojcem jej pierwszego miotu był Dąb, Buk i Płomykówkowa Gwiazda, która teraz obserwowała swój klan ze Srebrnej Skórki. Zatem nie było możliwości aby ktokolwiek powiedział ten sekret, a komunikacja z Iskrą na pewno...odpadała. Bowiem, czy on w ogóle miał możliwość czegoś takiego? Kocur na pewno nie trafił do Gwiezdnego Klanu po tym co robił, więc...
- Im dłużej z tym zwlekam tym czuje, że powinnam powiedzieć im wcześniej jednak...Nie mogłam. Jak zaczęli nazywać mojego obecnego partnera "tatą" czułam, że nie mogę im tego zburzyć. To było zbyt ciężkie dla mnie, a teraz...Ten ciężar tylko się zwiększa.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 76 IV
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Różyczka [P] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-12-15, 02:48   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337
   Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura


Ile mają już księżyców, Popielny Żarze? — zapytałam spokojnie. Jednakże z tego co pamiętałam, jej kocięta były już dorosłe. I będą tylko starsze. A co za tym szło - będzie jej tylko ciężej przekazać tę informację, a im może być coraz ciężej pogodzić się z prawdą. Z tym, że matka okłamywała ich całe ich życie. Ja dowiedziałam się dość szybko, sama wzięłam sprawy w swoje łapy, a i tak nie przyjęłam tego najlepiej. Aż strach pomyśleć jak zniosą to koty, które w kłamstwie żyły o wiele dłużej. Cienista wojowniczka na własne życzenie pogarsza swoją sytuację.
Jeśli będzie ci łatwiej... możesz przyjść z nimi tutaj. Zrobić to przy mnie. Mogę ci pomóc to wszystko tłumaczyć, być wtedy przy tobie. Twój partner też może przyjść. Odkładając to w nieskończoność nie sprawisz, że będzie ci lżej - wręcz przeciwnie. Czas będzie działał tylko na niekorzyść — powiedziałam z troską, choć w rzeczywistości nie obchodziło mnie to aż tak. Chciałam pomóc, dałam jej radę, a ona, cóż, zlekceważyła to i robiła po swojemu, stawiając się w niewygodnej sytuacji na własne życzenie. Chciałam jednak zachować pozory, wykreować się w jej oczach na kogoś godnego zaufania, na kogoś, kto naprawdę chce jej dobra. Tak naprawdę było mi to wszystko jedno. Nie chciałam jedynie by Iskra, nawet z zaświatów, czerpał przyjemność z tego, że zniszczył komuś życie.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1315/2100
 
Wilgotna Łapa
Terminator
żarliwiec



Klan:
wicher

Księżyce: 21 [III]
Mistrz: Fiołkowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Paprociowy Pył
Ojciec: Łabędzie Skrzydło
Multikonta: bawełniana łapa [krz], promienna łapa, czyżyk [kg] | dzika wiśnia [npc], nagietkowa łapa [nkt]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-13, 15:56   
   Wygląd: Odwilż to drobnej postury kocur z niepasującymi długimi nogami, które wykorzystuje głównie do zwinnego uciekania przed jakimkolwiek zagrożeniem. Nigdy nie wystawał głową spośród innych kociąt i należy do grupy kotów z przeciętnym wzrostem. Jeśli chodzi o jego sylwetke, ma dziwnie okrągłe kształty, mimo że jest dość chudy i nigdy nie przesadza z jedzeniem. Dzięki temu wygląda na trochę większego i silniejszego niż jest w rzeczywistości. Mięśni nie ma wcale, przebywając jedynie w obozie nie miał szansy ich wyrobić. Futro ma krótkie, szorstkie i raczej nieprzyjemne w bliższym kontakcie z czymkolwiek. Przypomina trochę matkę, całkowicie odziedziczył po niej wygląd i ukazuje się jako bury dzieciak z beżową plamą na kościstej brodzie. Na całym ciele ma też przerywane, dobrze widoczne pręgi; tygrysie. Jego pysk przyozdabiają wiecznie proste, białe wibrysy, szmaragdowe ślepia i nieduży, ciemny nos.
   Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=458667#458667


Okej, jeszcze chwile temu był w wichrowym obozie i nawet nie myślał, by z niego wychodzić. Wszystko się zmieniło w momencie, gdy zobaczył, w jak tragicznym stanie było jego legowisko. To nie tak, że potrzebował super wypasów i małe wgniecenie było rzeczą karygodną. Nie, one było po prostu zmasakrowane, a zauważył to chwilę po tym, jak wrócił z Fiołkowym Nosem z treningu. Słońce było więc wysoko na niebie, na samym szczycie, na środku. Mimo, że świeciło jasno, zajrzało niemalże w każdy kąt obozu, to dalej było chłodno, a mając krótkie futro mocno to odczuwał. Podejrzewał, że jakieś kocięta wtargnęły, gdy go nie było, po czym zmasakrowały jego łoże na tyle, by nie było zdatne do użytku. Skrzywił się i postanowił zebrać trochę mchu na nowe. W planach miał wyjść tylko przed wejście, zebrać to, co jest mu potrzebne i wrócić. Wcześniej też powiadomił Gładki Grzbiet, że wychodzi, w końcu jego mistrzyni kazała zawsze meldować swoje wyjścia. Obiecał jej to, więc nie miał wyboru. No, no i potem się zaczęło.
Wyszedł przed obóz, dosłownie kilka kroków, ale jak na złość nigdzie nie mógł znalazł mchu. Nie rozejrzał się też dobrze, może dlatego nie znalazł wielkiej kępki obok siebie. Od razu zainteresował się jednak faktem, że cały las stoi przed nim otworem. Jest dość... dorosły, mimo, że dopiero zaczął trening, na pewno sobie poradzi. Zmrużył oczy, jego uszy powędrowały w górę, a sam zaczął iść przed siebie. Planował zwiedzić Czarny Ogon, dziś w końcu był tam z Fiołkowym Nosem, pamiętał drogę. Szybko jednak doszedł do wniosku, że droga którą się wiedzie, nijak przypomina tą do Czarnych Ogonów. Wiedział dobrze, że ma poważne problemy z orientacją w terenie, łatwo się gubi, a po chwili, tak jak teraz, już nie wie w którą stronę jest obóz. Zignorował to teraz, i zamiast zobaczyć granice z Terenami Niczyimi, przed pyskiem wyrosły mu cztery dorodne dęby, których w życiu na oczy nie widział. Zmarszczył brwi, podchodząc bliżej, zatrzymując się dopiero na wyjątkowo Płaskim Głazie, na którym postanowił krótką odpocząć, usiąść.

aroniowa łapa
_________________

I wish that I could fly into the sky so very high just like a dragonfly I'd fly above the trees o v e r the seas in all degrees to anywhere I please
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 45/100
 
Aroniowa Łapa
Terminator
what an irony



Klan:
grom

Księżyce: 11
Mistrz: Dymiący Staw
Płeć: kotka
Matka: Dzika Wiśnia
Ojciec: Parzące Ziele
Multikonta: Szara Kora, Goryczka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-16, 19:11   
   Wygląd: Aronia to koteczka, która gromowość wyssała z mlekiem matki. Już na ten moment ma mocną, chociaż nie toporną budowę ciała. Jej krępe długie łapki budzą respekt w kociarni, podobnie jak nieco zbójeckie spojrzenie mieszkające pod czarnymi, krzaczastymi brewkami. Futerko Aronii jest krótkie, gładkie i lśniące niczym wypolerowana powierzchnia onyksu. Temu, można by rzec, pospolitemu umaszczeniu, pazura dodają czarne klasyczne pręgi wijące się na odrobinę jaśniejszej, dymnej sierści. Pyszczek ma mimo wszystko ładny, proporcjonalny i dziewczęcy, z dużymi oczami w odcieniu głębokiej zieleni oraz niebotycznie długimi rzęsami. Na pewno ma predyspozycje do stania się małą femme fatale, jednak póki co to tylko niepewna pieśń przyszłości...
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=452606#452606


l sorka, że z poślizgiem, coś słabo się czułam :c w ogóle teraz do mnie dotarło - gram Twoją córką!

Ostatnia rozmowa z Barwną Łapą oprócz tego, że odrobinę podniosła Ajroni ciśnienie, to jednak zaowocowała kilkoma nowymi pomysłami na miłe - miejmy nadzieję - spędzanie czasu. Przecież nie była już kociakiem i nie musiała wcale warować w obozie jak dotąd, mogła poszerzać horyzonty, poznawać nowych kolegów i koleżanki spoza własnego klanu, wymieniać uwagi o pogodzie i nawet wyrywać wąsy osobnikom wrogo nastawionym tak, jak to uczyniła ich Przywódczyni na ceremonii wobec kilku nygusów. I przede wszystkim CHCIAŁA to wszystko robić.
Ale zanim doszło do tego, że terminatorka Dymiącego Stawu w ogóle pojawiła się w okolicach Czterech Dębów, to musiała jeszcze na spokojnie wydobyć z futra tyle połysku i miękkości, ile tylko się dało. Już po kilku ruchach szorstkiego języka rezultaty przeszły najśmielsze aroniowe oczekiwania. Dymna, poprzecinana grubymi pręgami sierść błyszczała jak wypolerowana powierzchnia onyksu, ale jednocześnie nie była, ma się rozumieć, tak twarda jak kamień.
I tak oto wypielęgnowana, wymasowana, a więc też zrelaksowana Aroniowa Łapa ruszyła na spacerek, kierując się tam, skąd przeważnie wracali patrolujący wojownicy, a później zdążając już tylko za instynktem. Opłaciło się, bo wreszcie dotarła do grubych dębowych pni, między którymi, na skale, siedział jakiś młody kocur. Aronia momentalnie zastrzygła uszami z zainteresowaniem i pewnym krokiem podeszła do nieznajomego, nie szczędząc mu spojrzeń rzucanych zza długich, leciutko podkręconych rzęs.
- Witaj... - mruknęła niskim głosem z charakterystyczną, małą chrypką. - Jestem Aroniowa Łapa, z klanu Gromu... Jak to miło zobaczyć wreszcie po tylu księżycach spędzonych w obozie jakiś nowy pysk. Można się dosiąść? - wskazała zamaszystym ruchem ogona miejsce obok kocura, czekając najwyraźniej na specjalne zaproszenie.
_________________

:: I was angry with my foe; I told it not, my wrath did grow ::
And I waterd it in fears, night & morning with my tears
And I sunned it with smiles, and with soft deceitful wiles.
And it grew both day and night - till it bore an apple bright.
And my foe beheld it shine, and he knew that it was mine.
And into my garden stole, when the night had veild the pole;

In the morning glad I see..........................
MY FOE OUTSTRETCHED BENEATH THE TREE
Ostatnio zmieniony przez Aroniowa Łapa 2021-03-16, 19:16, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 0/100
 
Wilgotna Łapa
Terminator
żarliwiec



Klan:
wicher

Księżyce: 21 [III]
Mistrz: Fiołkowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Paprociowy Pył
Ojciec: Łabędzie Skrzydło
Multikonta: bawełniana łapa [krz], promienna łapa, czyżyk [kg] | dzika wiśnia [npc], nagietkowa łapa [nkt]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2021-03-19, 16:40   
   Wygląd: Odwilż to drobnej postury kocur z niepasującymi długimi nogami, które wykorzystuje głównie do zwinnego uciekania przed jakimkolwiek zagrożeniem. Nigdy nie wystawał głową spośród innych kociąt i należy do grupy kotów z przeciętnym wzrostem. Jeśli chodzi o jego sylwetke, ma dziwnie okrągłe kształty, mimo że jest dość chudy i nigdy nie przesadza z jedzeniem. Dzięki temu wygląda na trochę większego i silniejszego niż jest w rzeczywistości. Mięśni nie ma wcale, przebywając jedynie w obozie nie miał szansy ich wyrobić. Futro ma krótkie, szorstkie i raczej nieprzyjemne w bliższym kontakcie z czymkolwiek. Przypomina trochę matkę, całkowicie odziedziczył po niej wygląd i ukazuje się jako bury dzieciak z beżową plamą na kościstej brodzie. Na całym ciele ma też przerywane, dobrze widoczne pręgi; tygrysie. Jego pysk przyozdabiają wiecznie proste, białe wibrysy, szmaragdowe ślepia i nieduży, ciemny nos.
   Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=458667#458667


wiem! obserwuję uważnie postępy aroniowej łapy ♥ a obsuwą się nie przejmuj <3

Strzepał z siebie nadmiar kurzu, czyszcząc też szybko łapy, jak i futro na grzbiecie. Nie panikował, wiedział dobrze, że nie przekroczył granicy, choć jest niej naprawdę blisko, albo... albo jest na niej. Nie wiedział dokładnie, ale nie miał tez czasu, by się nad tym zastanawiać. Chciał wymyślić plan, by wrócić do obozu przed wieczorem i nie obawiać się, że ktoś dostaje zawału przez jego nieobecność. Trzeźwo myśląc, Gładki Grzbiet wiedział dobrze, że nie ma go w obozie, a Krokusowa Łąka z Bażancim Piórem, którzy wstali na straży przy wyjściu wiedzieli, że oddalił się od obozu na tyle, by zniknąć im z oczu. Jego mistrzyni lubiła się nim interesować, czasem rozmawiać, czy zjeść myszkę na pół. Jeśli trochę poszpera to zorientuje się, że wyszedł, prędzej czy później go znajdując. Nie chciał jednak stresować szylkretowej, zapewne bieganie po wrzosowiskach i szukanie niesfornego terminatora to ostatnie, na co chciałaby poświęcić swój czas wolny.
Jego chwilowy spokój przerwał szelest, który dość wyraźnie ostrzegł go, że ktoś się zbliża. Wstał na równe łapy, i jak wcześniej nie panikował, tak teraz czuł lekki niepokój. Absolutnie nie potrafił walczyć, nie wiedział jak używać pazurów, nie wiedział w co celować, jak celować i zwinnie unikać, gdyby przyszła na to potrzeba. Jeśli nieznajomy chciałby się z nim bić, to jest do poskładania w dwie minuty, jak i nie mniej. Zauważył jednak dymną ślicznotkę, zdecydowanie młodszą od niego. Wydawała się być naprawdę neutralnie nastawiona, wykazywała zainteresowanie. Nie wyciągnęła tez pazurów, mówiła spokojnie i sympatycznie, na co rozluźnił się od razu, posyłając terminatorce łagodne spojrzenie. - Witaj Aroniowa Łapo. Jeśli nie masz złych zamiarów, to proszę, usiądź - uśmiechnął się lekko, również siadając na Płaskim Głazie. Zrobił miejsce dla nieznajomej, równocześnie odsuwając się tak, by nie byli specjalnie blisko siebie. Nie był uczony wrogości do kotów z innych klanów, ale też nie wiedział jak się zachowywać w takiej sytuacji. W zasadzie, to rozmawia z kimś nie-wichrowym pierwszy raz. - Jestem Wilgotna Łapa, terminator klanu Wichru. To prawda, miła odmiana, choć sam nie do końca wiem, co tutaj robię. Przyszłaś od strony... tych wielkich drzew, wiesz co to za miejsce? Pewnie powinienem wiedzieć, pytam, bo trening rozpocząłem niedawno i nie wszystko zostało mi przekazane - mówił spokojnie, zważając na każde słowo. Był podejrzliwy, choć zdecydowanie luźno podchodził do rozmowy z córką Dzikiej Wiśni. Nie wyglądała na kogoś agresywnego, wątpił też, że udawała.
_________________

I wish that I could fly into the sky so very high just like a dragonfly I'd fly above the trees o v e r the seas in all degrees to anywhere I please
  Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 45/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 13