Poprzedni temat «» Następny temat
Bylicowe Łąki
Autor Wiadomość
Wilczy Pomruk
Zaginiony
paint it, black


Klan:
wicher

Księżyce: 24 [VI]
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kocur
Matka: Czajkowy Lot
Ojciec: Wilgotny Nos
Partner: Zaśnieżona Ścieżka
Multikonta: Lwi Zew ; Krucza Łapa; Lisica
Wysłany: 2019-04-23, 18:21   
   Wygląd: Wilk stał się większy niż ktokolwiek mógł by pomyśleć i bardziej muskularny. Dzięki długim wędrówkom od najmłodszych czasów i wspinaczkach masa mięśniowa urosła. Smoliste futro zostało na swym miejscu jednakże stało się o wiele bardziej szorstkie jak... wilcze. Wibrysy są również czarnego koloru, a jedyne co wyróżnia się i kontrastuje z ciemnym kolorytem są oczy, które od czasów młodości wyblakły i stały się jasno niebieskie, przypominające lód. Łapy umięśnione mają ślady wszelkich obdarć i zarysowań, a poduszki zgrubiałe i szorstkie również mają kolor czerni.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=296435#296435


Wilk spoglądał jak babcia powoli gaśnie, a jej pysk rozświetla uśmiech. I wiedział już wtedy, że widzi Niebo. I że zaczynają swój wieczny wyścig ku szczęściu i finalnym byciu razem. Sam rozpromienił się nieco na tę myśl, ale nie na długo. Niedługo po tym kotka zgasła na dobre, a Wilk tyrpnął ją nosem czując jak jej serce przestaje bić. Uronił łzę patrząc tępo na bezwładne ciało.
- Do zobaczenia. - Odparł po czym spojrzał na ciotkę, która zadecydowała, że już czas. Miała pełną rację dlatego też podniósł się na łapy czując, że jego łapy drętwieją. Nie mógł złapać równowagi. Dopiero po czasie udało mu się to osiągnąć.
Stojąc na łapach rozejrzał się mętnym wzrokiem po reszcie. Niedługo po tym ruszyli jako konwój pożegnalny niosąc Krzykliwą Mewę jak wojowniczkę.

zt.
_________________
***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
  Statystyki - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 175/200
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 68 XII
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-04-29, 16:12   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Nie trzeba było długo czekać, nim Krzykliwa Mewa odeszła do Gwiezdnego Klanu. Doskonale wiedziała, że zbliża się ten moment i zebrała nas wszystkich właściwie na ostatnią chwilę. Choć osobiście nie uroniłam ani jednej łezki, to było mi trochę przykro, w końcu to była moja babcia, jednak przez tyle czasu bycia Medykiem, przywykłam do śmierci, do jej widoku. Ta jednak była wyjątkowo spokojna, można by rzec, że wyczekiwana. Babcia nie cierpiała, nie strawiła ją choroba. Po prostu odeszła, zapadając w wieczny sen i nie działa jej się żadna krzywda. Nigdy czegoś takiego nie widziałam, ale pomimo tego iż śmierć ze starości nie była w lesie zbyt powszechnym zjawiskiem, domyślam się, że jeszcze wiele razy przyjdzie mi coś takiego oglądać.
Widząc, że mama trzyma się w miarę dobrze, w drodze powrotnej zdecydowałam się towarzyszyć Błyskotce. Nawet jeśli nie odezwałam się ani słowem, szłam cały czas blisko jej boku, żeby dać jej jakiekolwiek wsparcie. I tak aż do obozu.

zt
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 280/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 615/2100
 
Węgorzowy Grzbiet
Gwiezdny
Czarny Książę



Klan:
wicher

Księżyce: 34[sierpień]
Mistrz: Brat chłopaka wujka[Borsucze Futro]
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: zauroczenie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa, Biała Łapa[KW] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć[GK] Ptasia Łapa[NKT]
Wysłany: 2019-05-25, 19:47   
   Wygląd: Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7147


Taa. Od jego walki z samotnikiem minęło kilkanaście wschodów słońca. To był właśnie czas, gdzie na jego mordce - niegdyś takiej cudownej, pięknej czarnej mordce! - pojawiła się ogromna blizna, biegnąca od nasady jednego z uszu, do brody. Jak się można już domyślić, stało się to jego największym kompleksem. Ta blizna... przecież ona go oszpecała! Była ohydna. Okropna. Fuj! Jak mógł sobie w ogóle pozwolić na nabycie jej... Za każdym razem, gdy widział, jak ktoś się na niego gapił z powodu tej okropnej pamiątki, miał po prostu ochotę tego kogoś dziabnąć w nos. Nie pomogło nawet wsparcie Zaćmionego Księżyca, która to wielokrotnie starała się tłumaczyć Czarnemu Księciu, że to znamię dodaje mu tylko uroku. Nawet Lodowa Skóra próbował przekonać syna, że to przecież TYLKO blizna. Ta, powiedział ten, co się codziennie jak jego syn porządnie czyścił. Z resztą widział jego spojrzenie. Zdecydowanie, nie podobał mu się ślad na pysku Węgorza.
To miał być dzień ja co dzień. Zdążył już sobie ułożyć treningi w czasie, dodatkowo tak, aby jeszcze mieć trochę czasu dla siebie. Trening Jesionowej Łapy zaczynał o wschodzie słońca, za to Krecia Łapa miał przychodzić o jego górowaniu. Tak więc proszę, tutaj już była miał trochę czasu wolnego. Słodka Łapa natomiast miał treningi podczas zachodu słońca. Kolejny czas dla niego i wojowniczych obowiązków. Dzisiaj jednak miał jedynie wyznaczony patrol. Teraz więc miał trochę czasu dla siebie. Tak więc postanowił, że sobie po prostu spaceruje po terenach. Tak dla przyjemności. Zatrzymał się jednak przy wyjściu z obozu. Czy chciał iść sam? Nie. Zaczął więc szukać wzrokiem kogoś, kto mógłby iść z nim.

//Jagódka <3
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 10/300
 
Jagodowa Gałązka
Gwiezdny
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-05-25, 20:05   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Jagodowa Łapa była w trakcie posiłku. Rozpływała się właśnie nad cudowną, tłuściutką wiewiórką, którą to wygrzebała ze stosu zwierzyny. Chciała podzielić się z kimś swoim obiadem, ale nie widziała nikogo znajomego w zasięgu wzroku. Jaka szkoda. Rude, nieszczęsne zwierzątko było przepyszne! Ciekawe kiedy Miętowy Pąk nauczy ją polować; wtedy córka Ćmy będzie mogła przynosić takie do obozu lub sama zjadać po udanym treningu, czy czymkolwiek. Taka wiewiórka na pewno będzie smakować o wiele lepiej, o tak!
Gdy kotka przeżuwała praktycznie ostatnie kęsy obiadu, dostrzegła Węgorza przy wyjściu z obozu. Już od ceremonii czaiła się na rozmowę z nim, ale zawsze jakimś cudem się mijali i świeżo upieczona terminatorka w zasadzie dalej się nie dowiedziała, co dokładnie mu się stało. Tym razem jej nie ucieknie! Jagódka wystartowała z miejsca i gnała w stronę brata, oblizując pyszczek z resztek jedzenia i krzycząc:
- Węgorz, Węgorz, Węgorz! - wojownik oczywiście usłyszał Jagódkę - dziwnym by było, gdyby tak się nie stało - i odwrócił się w jej stronę. Ta w końcu do niego dopadła i przywitała z nim liźnięciem w policzek. - Cześć bracie! I jak się czujesz? Już nie musisz siedzieć w lecznicy? - zaczęła wypytywać, jednocześnie kierując się na zewnątrz. Przecież nie będą sterczeć w obozie, skoro Jagodowa mogła w końcu z niego wychodzić!
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
Ostatnio zmieniony przez Jagodowa Gałązka 2019-05-25, 20:06, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Węgorzowy Grzbiet
Gwiezdny
Czarny Książę



Klan:
wicher

Księżyce: 34[sierpień]
Mistrz: Brat chłopaka wujka[Borsucze Futro]
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: zauroczenie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa, Biała Łapa[KW] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć[GK] Ptasia Łapa[NKT]
Wysłany: 2019-05-25, 20:26   
   Wygląd: Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7147


No proszę, proszę. Kocur niemalże podskoczył na dźwięk znajomego głosu, jak i również wykrzyczanego przez niego imienia. Nigdzie nie pomyliłby go z innym. Należał on bowiem do jego młodszej siostry, Jagódki, która imię zawdzięczała swojemu jakże niebieskiemu futru. Do tego doszły jeszcze dwubarwne oczy. Jedno bowiem, posiadało odcień niebieskiego a drugie zieleni. Dochodziła jeszcze biel na pyszczku, łapach i klatce piersiowej. Musiał przyznać, że niedługo jego siostra, mogła spodziewać się adoratorów(Dynia ja dalej cię obserwuje!). Poczekał więc na nią, aż ta wreszcie go dopadła i dostała to, czego chciała. Mogła z nim na spokojnie porozmawiać. Na powitanie został polizany po policzku, tak więc i on nie postanowił być gorszy i liznął kotkę kilkukrotnie między uszami.
- Cześć siostro - zaśmiał się po chwili, po czym wypuścił ją przodem. Najpewniej dla niej to była atrakcja, takie wychodzenie z obozu, więc czemu nie? Węgorz jednak jako jej starszy i kochający braciszek, objął prowadzenie, zmieniając kierunek ich podróży w stronę Bylicowych Łąk.
- Nie muszę już siedzieć w lecznicy. Rana się zagoiła ale... no widać co zostało. Czuję się również dobrze i mam nadzieję, że ty też. Jak tam trening z Miętowym Pąkiem? - zapytał zaraz potem, spoglądając na nią zielonymi oczami.
Ostatnio zmieniony przez Węgorzowy Grzbiet 2019-05-25, 20:55, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 10/300
 
Jagodowa Gałązka
Gwiezdny
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-05-25, 20:46   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Z piersi Jagodowej Łapy wydobyło się ciche mruczenie, gdy czarny wojownik odwzajemnił czuły gest. Kojarzyło jej się to trochę z Zaćmionym Księżycem, która często lizała ją po łebku, a poza tym po prostu cieszyła ją obecność Węgorza. Oh, oni naprawdę długo nie spędzali razem czasu! Kotka miała nadzieję, że teraz to się zmieni. Chociaż z drugiej strony... Jak miało być lepiej, skoro ciągle przybywało mu terminatorów, a sama Jagódka również takim została? Jeśli będą chcieli poprawić kontakt, to będzie to wymagać trochę poświęceń, ale niebiesko-biała wierzyła, że się uda. W końcu wiara jest najważniejsza, tak? Poza tym, to nie czas na takie rozmyślania. Teraz musiała się cieszyć tą ulotną chwilą!
Zmrużyła dwukolorowe oczy i przyjrzała się długiej bliźnie, która zdobiła całą długość pyska kocura. Wiadomo, że blizny do najpiękniejszych rzeczy nie należały, ale Jagódka szczerze uważała, że ta dodaje mu, hm... Tego czegoś. Każdy kto na niego spojrzał wiedział, że staczał już ciężkie boje, że się nie poddawał i potrafił walczyć z godnością. Gdyby tak nie było, to nie byłoby też żadnej blizny, bo Węgorz po prostu uciekłby z miejsca walki. A on tego nie zrobił i to się szanowało.
- Chyba nie przejmujesz się tą blizną? - zapytała podejrzliwie. Nie wyglądał na zadowolonego, ale Jagódka już przypilnuje, by to się zmieniło! Gdy Węgorz zapytał o trening, na pyszczek jego młodszej siostry wpłynął lekki uśmiech. - Bardzo dobrze! Ostatnio poznawałam granice, Mięta jest dobrą nauczycielką. Poza tym bardzo dobrze się z nią dogaduję, więc właściwie nie mogłam wymarzyć sobie lepszego treningu! - zaświergotała i zerknęła na braciszka. Jej wzrok mimowolnie na chwilę zatrzymał się na tej świeżutkiej bliźnie, ale szybko odwróciła się. Nie trudno było się domyśleć, że sytuacje, w których ktoś wlepiał się w niego jak głupi, nie były zbyt komfortowe.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Węgorzowy Grzbiet
Gwiezdny
Czarny Książę



Klan:
wicher

Księżyce: 34[sierpień]
Mistrz: Brat chłopaka wujka[Borsucze Futro]
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: zauroczenie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa, Biała Łapa[KW] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć[GK] Ptasia Łapa[NKT]
Wysłany: 2019-05-25, 21:18   
   Wygląd: Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7147


Walczył z godnością? Gdyby tylko chciał... Co on tam wielkiego zrobił w tej walce no co? Dał się zranić, jak jakiś mały kociak a później po prostu odejść z pola walki, aby dotrzeć do medyka. A przecież był wojownikiem! To powinno wyglądać całkiem inaczej... Sam w pojedynkę, powinien wtedy załatwić tego białego kocura-szaleńca. Przepłacił jednak blizną na pysku i niemalże życiem, będąc już prawie w Gwiezdnym Klanie. Nikt chyba nie znał tego uczucia, kiedy wiesz, że jeszcze oddychasz, ale przed oczami masz gwiazdy. Szli oni powoli, przez tereny Klanu Wichru. Czarny Książę obrał trasę dookoła Kolczastych Krzewów, aby mieli nieco więcej czasów na rozmowę. Na pytanie kotki zacisnął szczęki, a na jego mordce pojawił się zakłopotany uśmiech. Kogo on jednak będzie oszukiwał. Jagódka to jego siostra i raczej od razu zauważyła, że coś jest po prostu nie tak!
- Aż tak to widać? - zapytał zaraz potem spoglądając na niebiesko-białą terminatorkę. Zaraz potem wydał z siebie ciche westchnięcie. - Po prostu... Ona mnie oszpeciła. Ale to i tak nie jest najgorsze. Boje się, że kotce, która mi się podoba, nie spodoba się moja blizna. Jeśli mam być szczery, to nie znoszę, kiedy koty w obozie się na mnie gapią, z jej powodu. - dodał zaraz potem, spoglądając na siostrę. Podobał mu się entuzjazm siostry, jaki okazywała. Więc mógł być spokojny o jej trening. Chociaż nie ukrywał, wolałby sam sprawować nad nią piecze. Wtedy miałby na oku swoją malutką siostrzyczkę.
- Mentorką, Jagódko. Nauczycielem jest się, kiedy prowadzisz nauki - zaśmiał się po chwili, popychając ją nieco w bok, tak dla zabawy. Widział jednak, jak również spojrzała na jego znamię... Eh... musi się do tego przyzwyczaić i tyle. To przyjdzie z czasem. Teraz jednak chciał przejść do innego tematu a mianowicie Dyni. Widział, jak obdarował jego małą siostrzyczkę(!) kwiatami.
- Słuchaj... czy coś jest między tobą a Dyniową Łapą? Przyjaźnicie się... czy może jest ona dla ciebie kimś więcej? - zapytał następnie.
Ostatnio zmieniony przez Węgorzowy Grzbiet 2019-05-25, 21:19, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 10/300
 
Jagodowa Gałązka
Gwiezdny
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-05-25, 22:12   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Jagodowa Łapa uśmiechnęła się pobłażliwie i pokręciła głową.
- Po tobie zawsze widać. - powiedziała. Przypomniała jej się ich rozmowa, gdy on był jeszcze Węgorzową Łapą, a sama Jagódka ledwie wyszła z kociarni. Wtedy koteczka również nie miała najmniejszego problemu z wyczuciem, że czarny kocur nie ma najlepszych relacji z ich ojcem, Lodową Skórą. I wtedy zadał chyba nawet dokładnie to samo pytanie. Aż tak widać? Tak, braciszku. Niebiesko-biała nie wiedziała, czy on miał takie problemy z ukrywaniem emocji, czy to ona znała go praktycznie na wylot i po prostu nic nie umykało jej uwadze. W każdym bądź razie, Węgorz nawet nie powinien starać się cokolwiek ukrywać. Ona i tak zawsze go przejrzy.
- Nie oszpeciła cię, mysi móżdżku! - Jagódka się uniosła. - Ta blizna dodaje ci charakteru! Oryginalności! Wiesz ile jest czarnych kotów w tym lesie? A ty będziesz się teraz wyróżniał wśród nich! Każdy będzie wiedział, że masz za sobą ciężkie doświadczenia, że jesteś wprawionym wojownikiem... - westchnęła cicho. Mogłaby tak wymieniać bez końca dopóki Węgorz choć trochę się do niej nie przekona. Z resztą, nie będzie miał wyjścia, bo blizna będzie mu towarzyszyć do końca życia. Po chwili Jagódka uśmiechnęła się z błyskiem w oku. - A kto ci się podoba? - no, musiała to być jakaś wyjątkowa kotka. A niech spróbuje tylko skrzywdzić czarnego kocura!
- No tak, tak, to właśnie miałam na myśli. - zaśmiała się. Już któryś raz tak się pomyliła... Skąd w ogóle jej się to wzięło? Mentor, mistrz. Nie nauczyciel. Po chwili oddała Węgorzowi i teraz to on leciał w bok. Ha!
Słysząc pytanie Węgorza, Jagódka zakrztusiła się własną śliną. Odkaszlnęła kilka razy i spojrzała zszokowana na swojego brata. Kimś więcej? Dynia? W ogóle c o? Takie rzeczy były dla dorosłych... Przełknęła głośno ślinę, a końcówka jej puchatej kity zaczęła lekko drgać.
- N-nie? Skąd ten pomysł? - wydusiła i przypomniała sobie wczorajszą rozmowę z Jesion. Była terminatorką Węgorza i zapytała o to samo. Ciekawe. - Uwzięliście się na mnie czy co... - burknęła niezadowolona. Te pytania były głupie, bezsensowne, bezpodstawne. A tak przynajmniej się jej wydawało.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Węgorzowy Grzbiet
Gwiezdny
Czarny Książę



Klan:
wicher

Księżyce: 34[sierpień]
Mistrz: Brat chłopaka wujka[Borsucze Futro]
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: zauroczenie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa, Biała Łapa[KW] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć[GK] Ptasia Łapa[NKT]
Wysłany: 2019-05-26, 08:23   
   Wygląd: Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7147


A więc jednak było to po nim po prostu widać... Ah. To był jakiś przypadek, że znowu Jagódka to spostrzegła? A może ona miała jakieś tajne super moce i nie chciała nikomu o nich powiedzieć? Jeszcze była ta prostsza obca a raczej dwie. Pierwsza, to ta, że faktycznie nie potrafi tego ukryć. Druga, to taka, iż niebieska zna go po prostu tak dobrze, że dostrzega najmniejsze zmiany w jego zachowaniu. I raczej ta druga jest bardziej prawdopodobna.
- Wyprawnym wojownikiem? Jagódko - mruknął po chwili, patrząc prosto w dwukolorowe oczy siostry - Ja prawie tam zginąłem, przez własną głupotę. Byłem już jedną łapą na Srebrnej Skórce! Gdybym pomyślał, lepiej zadawał ciosy... nie musiałbym jej teraz mieć na swoim pysku - mruknął po chwili, spuszczając głowę. Nie był przekonany w ogóle. Nie podobała mu się i po prostu oszpecała jego ładny pysk. I jak ma teraz spodobać się córce Zawilcowej Skórki? Na jej pytanie jednak ponownie spojrzał w jej stronę, przygryzając nieco wargi. - Ale nie powiesz jej prawda? - zapytał zaraz potem, patrząc na siostrę wyczekująco - No dobra... Błyszcząca Łapa - odparł następnie, uśmiechając się nieco nieśmiało.
Teraz to on poleciał nieco w bok, gdyż Jagodowa Łapa, postanowiła go sobie popchnąć, podobnie jak on ją przed chwilą. Trzepnął ją zaraz potem czarnym ogonem po uszach, śmiejąc się cicho. Czemu nie bawił się tak ze swoim miotowym rodzeństwem?
- Nie obrażaj się siostra - powiedział, po czym liznął ją w jedno z uszu. - Po prostu się o ciebie martwię wiesz? Przepraszam, jeśli cię uraziłem - miauknął nim nie zmrużył zielonych ślepi. Uwzięli? Ktoś jeszcze oto pytał? - Tak z ciekawości, to kto jeszcze oto pytał? Mama? Tata?
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 10/300
 
Jagodowa Gałązka
Gwiezdny
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-05-26, 12:03   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Jagódka zamilkła i zacisnęła lekko szczękę, słysząc, że jej brat był o krok od śmierci. Nie potrafiła w ogóle dopuścić do siebie takiej myśli. Jedną łapą na Srebrnej Skórce...? Było aż tak źle? Może dlatego tak nienawidził tej blizny? Bo kojarzyła mu się z jego własną śmiercią? Dla koteczki to było za dużo. Nie mogła wyobrazić sobie bólu, jaki czułaby po śmierci kogoś tak bliskiego, jak był jej Węgorz.
- Każdy popełnia błędy... - zaczęła niepewnie. Widziała, że ten temat był niewygodny dla kocura, więc postanowiła już nie naciskać. - Kiedyś się przyzwyczaisz. W końcu będzie z tobą do końca życia. - marne to było pocieszenie, ale takie były fakty. Będzie musiał nauczyć się akceptować tą bliznę, chyba, że chce być zakompleksiony aż po kres swych dni. Po chwili na jej pyszczek wkroczył szczery uśmiech. - Pewnie, że nie! - przysięgła. W życiu nie zdradziłaby czyjegoś sekretu, a już zwłaszcza jego! - Nie znam jej. Jeśli ty też jej się podobasz, to będzie miała tą bliznę pod ogonem. A jeśli zmieni stosunek do ciebie, bo wyglądasz inaczej, to znaczy, że po prostu nie była ciebie warta i że to nie ta. Pamiętaj! - powiedziała. Miała nadzieję, że ta cała Błyskotka nie była durnym, mysim móżdżkiem i nie potraktuje źle Węgorza z powodu jego blizny. Gdyby było inaczej, czarny kocur chyba już doszczętnie by się załamał...
- Nie obrażam się. - rzuciła i wytknęła język w jego kierunku. Po chwili uśmiechnęła się i pokręciła lekko głową. - Spokojnie, nie uraziłeś mnie, po prostu nie wiem, skąd się biorą takie głupie pomysły! - i zaśmiała się cicho. No naprawdę, nie można było mieć zwykłego przyjaciela? Gdy usłyszała pytanie kocura, machnęła puchatym ogonem. - Tak się składa, że twoja terminatorka, Jesionowa Łapa. - i uniosła sugestywnie brwi. Oczywiście wiedziała, że był to zbieg okoliczności, ale dość ciekawy, trzeba przyznać...
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Węgorzowy Grzbiet
Gwiezdny
Czarny Książę



Klan:
wicher

Księżyce: 34[sierpień]
Mistrz: Brat chłopaka wujka[Borsucze Futro]
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: zauroczenie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa, Biała Łapa[KW] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć[GK] Ptasia Łapa[NKT]
Wysłany: 2019-06-04, 17:27   
   Wygląd: Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7147


Przyzwyczai. Oczywiście. Zapewne kiedyś mu się to uda lecz póki co, to mizernie to szło. Może dlatego, że po prostu była świeża? Przypominała mu swój pierwszy w życiu prawdziwy pojedynek, który prawie skończył się jego śmiercią. Kto to wie, skoro on sam nie był tego pewny. Może Gwiezdny Klan ale nawet tego nie był do końca również i tego pewny. Postanowił już więc po prostu zakończyć ten temat. Nie był on ani przyjemny, ani nic nie wnosił... poza tym, że te blizna będzie z nim już na zawsze. Chyba, że nagle Lśniąca Sadzawka odnajdzie magiczne ziele, które ją zlikwiduje. Może wtedy, kto wie. Chociaż wszyscy wiemy, to możliwe nie jest.
- No ja mam nadzieję, że nie zdradzisz. Bo jeśli jednak tak... to cię zjem! - powiedział, szczerząc w lekkim uśmiechu swoje ząbki. Zaraz potem nawet kłapnął szczęką przy uchu siostry. Musiał przyznać, że jak na swój młody wiek, to dobrze mówiła. Naprawdę bardzo mądrze. Aż się sam zdziwił, jaką on to ma mądrą siostrzyczkę! I wtedy też w sumie do niego dotarło... przecież ona też niedługo będzie duża, taka jak on. Czy wtedy ich relacje zostaną niezachwiane? Będzie się oto starał. W końcu jak na razie to właśnie z Jagódką, miał najlepszy kontakt...
- No bo... em...wiesz - zaczął nieco niepewnie - Jesteś już trochę...duża i... możesz się interesować...kocurami. A, że... z Dyniową Łapą... jesteś dosyć blisko... jak zauważyłem... to no... sama wiesz - mruknął nieco zakłopotany. Ćma gdzie jesteś! Mogłabyś pomóc synowi a nie. Widząc jednak jej sugestywnie podniesione brwi, jedynie szturchnął ją ponownie. Uśmiechając się do niej wesoło. Powoli dochodzili na miejsce ale on nic sobie z tego nie robił. - O czyli z nią rozmawiałaś? Zakolegowałyście się?
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 10/300
 
Jagodowa Gałązka
Gwiezdny
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-06-09, 17:28   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


Nie zdziwiła się, że Węgorz po prostu zakończył ten temat. Był wyraźnie trudny dla czarnego kocura i Jagódka absolutnie nie miała zamiaru go ciągnąć. Teraz potrzebuje trochę czasu na oswojenie się z nową dla siebie sytuacją i na pewno będzie dobrze. Oby tylko to nie trwało za długo... Nie chciała, by jej kochany braciszek chodził smutny, i to z powodu jakiejś głupiej rany! Oby ta cała Błyskotka pomogła mu to zaakceptować, a nie jeszcze bardziej mu dowaliła... Bo inaczej będzie miała do czynienia z Jagodową Łapą!
Zaśmiała się na słowa brata. Czasami był taki głupi, ale jaki kochany! Spojrzała na niego, unosząc jedną brew do góry i uśmiechając się zawadiacko.
- Ah tak? Ale tak w całości, czy zostawisz mnie sobie na kilka wschodów słońca? - zapytała, ledwo powstrzymując się od śmiechu, a gdy niemalże złapał ją zębami za ucho, wymierzyła mu lekkiego kuksańca w bok i znów się zaśmiała. Szkoda, że Węgorz był jedynym kotem z jej rodzeństwa, z którym miała tak dobry kontakt...
Słuchała czarnego wojownika, który w tym momencie ledwo mógł się wysłowić. To, jak się o nią martwił było urocze i nawet nieco zabawne - przecież wyglądał, jakby miał zaraz wyzionąć ducha! - ale także nieco przesadne. Spokojnie bracie, nic się nie dzieje!
- No... No... Nie wiem... - powiedziała, przedrzeźniając niemalże jąkającego się Węgorza i posłała mu wesoły uśmiech. - Nic się nie dzieje! Jakoś nie w głowie mi pakowanie się w jakieś związki. - dodała już całkiem poważnie, żeby nieco uspokoić Węgorza. Teraz w głowie miała trening, a nie jakieś głupoty! - No raczej tak, nie jest zła. - powiedziała, wzruszając barkami. Nie miała nic do Jesion, aczkolwiek zdecydowanie wolała towarzystwo weselszych i bardziej żywiołowych kotów.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Węgorzowy Grzbiet
Gwiezdny
Czarny Książę



Klan:
wicher

Księżyce: 34[sierpień]
Mistrz: Brat chłopaka wujka[Borsucze Futro]
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: zauroczenie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa, Biała Łapa[KW] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć[GK] Ptasia Łapa[NKT]
Wysłany: 2019-06-23, 11:47   
   Wygląd: Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7147


- Oczywiście, że w całości! W końcu jestem wielki i głodny - zaśmiał się po czym wyszczerzył nawet swoje kiełki w przyjaznym uśmiechu. Zaraz potem spojrzał na kotkę, kiedy ta wymierzyła na niego kuksańca sprawiedliwości. - Chociaż wiesz co? - mruknął następnie przekrzywiając głowę w bok. I uważnie się jej przyglądając, niczym lekarz, szukając przyczyny choroby pacjenta. - Nie wiem, czy bym się tobą najadł... Spójrz tylko, zjadłbym cię w jednym kęsie! Co ja mam biedny teraz zrobić... - westchnął cicho, udając przygnębionego.
Zaraz potem trzepnął niebieską delikatnie ogonem, jednakże nadal się uśmiechając. Ah taka cwana siostra? Zaczęła go niemalże przedrzeźniać, kiedy dla niego naprawdę była ciężka sytuacja! Tak, tak! I gdyby mógł, to najchętniej w ogóle by tego tematu nie zaczynał, lecz(!) jako kochający, starszy braciszek, czuł się za rodzeństwo odpowiedzialny. Szkoda tylko, że tylko z Jagódką wyrobił sobie tak dobrą relacje...
Na jej odpowiedź, westchnął cicho z ulgą. Dobrze, że nie w głowie było pakowanie się w związki. I chociaż fakt, Dynia nie był niebezpieczny a raczej wręcz miły i taki... dziecięcy, jednak jeśli tylko coś zrobiłby jego siostrze - w co raczej wątpił, przez wspomniane wcześniej powody - to będzie miał do czynienia z bliznowatym Czarnym Księciem. Kiwnął więc głową na zgodę.
Wreszcie dotarli na Bylicowe Łąki. Wojownik przeciągnął się, stając w miejscu, aby zaraz potem położyć się na trawie, przewracając przy tym na grzbiet. - Ah... - zamruczał po chwili.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 10/300
 
Jagodowa Gałązka
Gwiezdny
yearning



Klan:
wicher

Księżyce: 44 [XI]
Mistrz: Miętowy Pąk
Płeć: kotka
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Ciąża: nie
Multikonta: Chłodny Szept [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-07-01, 17:10   
   Wygląd: Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=333806#333806


- No nie powiedziałabym. - odparła z uśmiechem i wytknęła język w kierunku brata. Po chwili zmarszczyła brwi, gdyż Węgorz zaczął jej się badawczo przyglądać. O co chodzi, co ci leży na serduszku, bracie? Słysząc jednak durne słowa brata, pokręciła głową i zaśmiała się gromkim śmiechem. O mamo, jak ona uwielbiała tego kocura! Dobrze, że chociaż z jednym z rodzeństwa miała tak dobry kontakt.
- Przyniosę ci przed śmiercią jakąś myszkę, może wtedy bardziej się najesz. - mruknęła poruszając w rozbawieniu wąsami. Węgorz zjadł w całości młodą terminatorkę i nijak się nie najadł, dołożył marną myszkę i już jest spełniony. Cudowna wizja...
Jagodowa Łapa ledwo powstrzymała śmiech, gdy ten trzepnął ją puchatym ogonem. Nie wierzyła, jak trudny dla niego był ten temat. Oczywiście dla niej też nie był łatwy i czuła się dość dziwnie, bo jednak... Nigdy nie pomyślała, że Dynia mógłby być dla niej kimś więcej i dziwiło ją, skąd im wszystkim nagle się to wzięło, ale Węgorz ewidentnie przesadzał. Mimo to cieszyła się, że postanowił nie ciągnąć dalej tego tematu.
Rozejrzała się wzrokiem dwukolorowych oczu po Bylicowych Łąkach i odetchnęła cicho tym cudownie świeżym powietrzem. Wiatr delikatnie muskał jej długą sierść, a ona poszła za przykładem Węgorza i również się przeciągnęła. Widząc jednak, że czarny wojownik kładzie się na grzbiecie, podeszła do niego i pacnęła go delikatnie łapą w brzuch. - Bum! Nie uczyli cię, że nie wolno odsłaniać brzucha? - zaśmiała się, po czym położyła u boku Węgorza.
_________________



I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
But if you could heal a broken heart
Wouldn't time be out to
𝒸𝒽𝒶𝓇𝓂 you
  Statystyki - lvl: 4 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 14 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 190/300
 
Węgorzowy Grzbiet
Gwiezdny
Czarny Książę



Klan:
wicher

Księżyce: 34[sierpień]
Mistrz: Brat chłopaka wujka[Borsucze Futro]
Płeć: kocur
Matka: Zaćmiony Księżyc
Ojciec: Lodowa Skóra
Partner: zauroczenie
Multikonta: Zachodzące Światło[KRz] Konwaliowa Łapa, Biała Łapa[KW] Jesionowa Kora, Śnieżna Zamieć[GK] Ptasia Łapa[NKT]
Wysłany: 2019-07-06, 11:26   
   Wygląd: Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7147


Psotny uśmiech zawitał na jego mordce, kiedy to siostra wystawiła swój język na zewnątrz. On sam również wystawił i swój języczek. Taka... braterska zabawa. Słysząc jednak jej propozycje, niemalże upadł ze śmiechu.
- Jedną myszkę? Tak, chyba trochę się najem - odparł nadal cicho chichocząc. Szczerze to Jagódka była... jedynym kotem z rodzeństwa, z którym miał tak dobry kontakt. Reszty dawno nie widział. Nie tylko co prawda z młodszego ale i ze swojego miotu. Tak... Sowa gdzieś zniknął, zapewne poszedł szukać Ulewy. Wodospad już dawno nie było w obozie, podobnie jak i Szczypiora... a Suchy? Jego widywał od tak i to jeszcze dosyć rzadko. Westchnął cicho. Jako rodzeństwo wszyscy trzymali się raczej razem a teraz... Nic już nie było jad dawniej. Machnął ciemnym ogonem. Przynajmniej miał młodsze rodzeństwo prawda? I pomyśleć, że kiedyś był o nich tak zazdrosny!
Kiedy tak przeciągnął się na trawie, wreszcie móc odetchnąć od wszystkiego... został zaatakowany! Tuż to skandal, kto ośmielił się pacnąć go łapą w brzuch. Ah tak... oczywiście. Jagódka! Obrócił się więc na bok, po czym spojrzał w dwukolorowe oczy młodszej siostry.
- Ah tak? - zapytał po chwili, po czym korzystając z okazji, że położyła się obok niego, złapał ją zaczepnie za ucho. - A ciebie siostrzyczko nie uczyli, że atakowanie zmęczonego wojownika jest potwornym błędem? A wiesz czemu? - powiedział uśmiechając się do niej wesoło.
  Statystyki - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 55 | W: 75 | EXP: 10/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 14