Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Nie wiedziała, czy Łabędź miał jakieś ukryte intencje, gdy postanowił dać jej terminatora. Czy myślał, że ona znała te dzieciaki? Bo co, bo udało jej się wyjść z kociarni akurat wtedy, gdy Jezioro je z siebie wypchnęła? Czy w ogóle wiedział, że nie miała żadnych ambicji, aby stać się jakąś skarbnicą wiedzy dla młodego pokolenia? Przyłożyła już wystarczająco dużo łap do przyszłości klanu, kiedy urodziła piątkę - szóstkę - piątkę kociąt. Ale to przecież nie czyniło jej od razu dobrą nauczycielką czy mistrzem.
Część dnia przespała, odsypiając nocne milczące czuwanie. Nie miała po nim żadnych refleksji, choć domyślała się, że dla bardziej przywiązanego do rang kota mogło to być wielkie wydarzenie. Cóż, nigdy nie była idealistką. Resztę dnia, aż do południa, przeleżała w swoim nowym legowisku, zastanawiając się, czy w ogóle ma chęć prowadzić ten trening. Rozmowa z Łabędziem, choć pewnie wskazana, z miejsca pewnie wzbudziłaby jakieś podejrzenia czy inne kontrowersje. Trujący Kieł miała dość skupiania na sobie uwagi, chociaż powoli wracała do życia wśród innych - już po raz drugi, więc miała w tym doświadczenie. Westchnęła ciężko, zwlekając się z mchowego gniazda, które sobie urządziła. Spróbować nie zaszkodzi, najwyżej się komuś smarka podrzuci i tyle.
- Kozi - rzuciła w kierunku wnętrza Zrośniętych Drzew, wystarczająco głośno, żeby rozległo się wyraźnie w środku. Stanęła przed legowiskiem i nawet nie spojrzała, czy faktycznie terminator tam na nią czekał; wyszła z założenia, że jeśli mu zależy, to będzie, a jeśli nie - oboje mieli dzień dla siebie. Nawet nie usiadła. Nie zamierzała czekać długo.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Księżyce: 100
Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
Świeżo upieczony terminator miał trudności z zaśnięciem z powodu emocji i gdyby jego trening był rano, prawie na pewno by zaspał. Obudził się po tym jak słońce wzeszło i pozostałą część czasu spędził na kręceniu się w pobliżu Zrośniętych Drzew i obserwowaniu kotów, które akurat przechodziły albo zastanawianiu się, jak będzie wyglądał jego trening. Jakie wspaniałe miejsca zobaczy i jakich interesujących rzeczy się dowie. W końcu mógł legalnie wyjść z obozu i zamierzał to wykorzystać, tylko jeszcze nie teraz, bo mógłby się tam czymś zająć i nie przyjść na trening na czas. Poza tym nie znał jeszcze terenów Klanu Rzeki. Może to zrobią na pierwszych zajęciach? Zwiedzą granice?
Akurat położył się i zamknął oczy, żeby chwilę odpocząć, kiedy usłyszał wołanie. No tak. Akurat teraz. Ucieszył się jednak, że w końcu mogą zacząć. Miał dużo energii, jak to zwykle bywało i jak zwykle łatwo się ekscytował. - Jestem, Trujący Kle! - zawołał i przybiegł na miejsce, prawie się zderzając z wojowniczką. Przybył, we własnej osobie! - Co będziemy dzisiaj robić? - spytał patrząc na nią.
Jego mentorka nie wyglądała na zachwyconą, ale każdy może mieć gorszy dzień, prawda? Na pewno będzie super! Zobaczysz, że będzie. Rozpoczęła się kolejna niesamowita przygoda! Juhu!
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Kozi się cieszył i był jedynym w tym zestawieniu, który miał pozytywne odczucia względem tego przedsięwzięcia. Powiedzieć, że Trujący Kieł miała wątpliwości, to jak nie powiedzieć nic. Gdyby to od niej zależało, podrzuciłaby Koziego komuś innemu, nigdym kukułcze jajo, ale pech chciał, że taki psikus mogła zrobić jedynie Kostkowi, o którym nie była pewna, czy sam swojego terminatora nie utopił już w rzece. Powinna się w sumie zainteresować, może miał jakieś sztuczki, którymi mógłby się podzielić. Ale co ona miała dzisiaj zrobić z tym tutaj?
- Zależy - mruknęła. Sama jeszcze nie miała pomysłu na ten dzień, ale wypadałoby porozmawiać o... no, czymkolwiek. Zabrać młodego na spacer, kazać mu biegać w kółko wzdłuż granic, wrzucić do rowu, czy coś w tym rodzaju. Nawet nie mogła usiąść i kazać mu przynieść tyle piszczków, ile miał wąsów, bo musiała do tego pokazać mu, jak się w ogóle poluje. Co za sytuacja, bez wyjścia. Odwróciła się i zaczęła iść przez obóz, w stronę wyjścia.
- Co już wiesz? Co umiesz? - Tak poza trajkotaniem i skakaniem, bo od samego patrzenia na jego entuzjazm Trujący Kieł robiła się zmęczona. Za bardzo przypominał jej Cisowego, żeby było jakkolwiek inaczej.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Księżyce: 100
Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
Dreptał za nią radośnie machając na boki puszystym ogonem. Zaczyna się! Cóż, początek treningu sam w sobie nie był porywający, jednak on miał dużo energii i cieszył się, że wyjdą dzisiaj z obozu i porobią coś ciekawego.
Jego nauki z Księżycową Łapą szybko się skończyły ze względu na jego zaginięcie. I dalej nie wrócił! A szkoda, bo Kozioł chciałby się jeszcze czegoś dowiedzieć. Posiadał jednak podstawowe informacje, a przynajmniej sporą ich część. - Znam różne ciekawostki o ptakach! Znam fajny ruch podczas walki! Takie kopnięcie, że przeciwnik leci. A z informacji takich ogólnych to wiem, że mamy cztery klany i w naszym przywódcą jest Łabędzia Gwiazda, a zastępcą Czereśniowa Gałązka. Medykiem jest Barwna Woda, a pomagają mu Cisowa Gałązka i Rybołowi Lot. O to chodziło, tak? W Klanie Gromu jest Żubrza Gwiazda, w Klanie Cienia... yyy... Polna Gwiazda, a w Klanie Wichru Lawendowa Gwiazda. Oni też mają zastępców i medyków, wiadomo, ale nie pamiętam jak się nazywali. I co jeszcze mogę powiedzieć... - zmarszczył nos zastanawiając się przez chwilę - O! Znam rangi! Jest kocię, które po skończeniu sześciu księżyców staje się terminatorem. Wtedy zaczyna trenować, może wychodzić z obozu, przynosi też mech i takie tam, a gdy skończy trening zostaje wojownikiem. Który chodzi na patrole i poluje. Chociaż terminator też w sumie poluje. A będziemy dzisiaj polować? Jest też zastępca, którym nie można zostać bez wytrenowania kota i jest przywódca, który rządzi całym klanem, zwołuje ceremonie i on się nazywa Gwiazda, i ma dziewięć żyć. Jest jeszcze medyk, matka i starszyzna. Medyk leczy, matki zajmują się kociętami, a starszyzna śpi - zakończył zadowolony. Nic nie pomylił (chyba). Ćwiczył tę wszystkie imiona przed treningiem i powinno być okej! To już jakaś podstawa. I jak, mogą teraz zacząć robić coś ciekawego? - Umiem też się bić. Ćwiczyłem z rodzeństwem. I wspinać się... tak prawie. Bo te drzewa są śliskie! Jednak nie lubię się wspinać. Lubię tropić ptaki. To się na pewno przyda podczas polowania. Ale za to nie umiem łowić ryb i pływać, więc będziemy się tego uczyć. Ale będzie fajnie! Tylko teraz chyba się nie pływa, bo jest zimno, co nie? A znasz kogoś z Klanu Rzeki kto nie lubi pływać? Chyba wszyscy lubią! - trajkotał - Umiem trochę kodeksu, ale nie cały. I co jeszcze umiem... A o co pytasz? - popatrzył na nią. Dobrze, teraz dajmy wojowniczce czas na odpowiedź.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Oczywiście, że młody wyrzucił z siebie wszystko na raz i nie przestawał nijak rzygać słowami. Co prawda Trujący Kieł nie próbowała mu przerywać, a jedynie rejestrowała jednym uchem, co takiego skrzący wypłosz miał już nałożone do łba. Ciekawostki o ptakach, aha. Fajny ruch, pewnie. Cztery klany i najważniejsze koty w ich własnym, no, to już coś. Kiwnęła głową, aby potwierdzić, że tak, to miała na myśli, a nie ptaszki i kopniaki. Uchyliła pysk, żeby się odezwać, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, Kozi trajkotał dalej. Rangi znał, jako tako, chociaż nie do końca, więc to było do nadrobienia. Kiedyś, ale przynajmniej zbliżali się do jakichś konkretów. Dobre i tyle.
Fakt, że Kozi umie się bić, nie zrobił na Trującym Kle większego wrażenia. Sporo kotów potrafiło i kocurek nie był specjalny tylko dlatego, że turlał się z rodzeństwem po ziemi w kociarni. Wspinaczka wspinaczką, to nie był aż taki super wyczyn, tym bardziej, że nawet nie planowała tego omawiać. Jeszcze by taki terminator spadł z drzewa na pysk, a ona musiałaby słuchać jazgotu Skrzącego i Księżycowej, bo ich kochany synek ma krzywy ząb albo połamane wąsy. Bez przesady. Spojrzała na terminatora po raz pierwszy odkąd wyszli z obozu. A, on tak serio? Na osty i ciernie...
- ...Ja nie lubię pływać - burknęła bez cienia uśmiechu.
Prowadziła go dalej, w ciszy, układając sobie, od czego zacząć. Nie spieszyła się, ale minęli już w sumie całe Błyszczące Głazy, więc Trujący Kieł skręciła lekko. Prędzej czy później chciała trafić z terminatorem na Koci Grzbiet, choćby tylko po to, by wiedział, gdzie jest - w razie, gdyby ktoś wścibski go zapytał. Na obchodzenie granic jeszcze przyjdzie czas, ale prawie na pewno nie dziś.
- Czego chcesz się dowiedzieć? Jedna rzecz, Kozi. W trzech słowach. Może pięciu.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Księżyce: 100
Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
Już lubił trening, chociaż ledwie się zaczął. Jednak jego mentorce coś nie bardzo podobało się jego radosne paplanie. Czemu? Chociaż właściwie skupienie się na jednym temacie i zgłębianie go zamiast opowiadania o kilku rzeczach na raz nie jest takim złym pomysłem. Postarał się nieco ostudzić emocje, ale cieszył się, że w końcu może wyjść z obozu kiedy chce i nauczy się teraz przydatnych w życiu rzeczy i ciężko mu było iść spokojnie oraz w ciszy. - O, to jesteś pierwszym kotem którego znam i nie lubi. Ja chyba polubię. A może też nie? Zobaczymy! Na pewno chciałbym spróbować jak to wygląda. Myślę, że szybko się tego nauczę - stwierdził. Miejsc do ćwiczenia miał pod dostatkiem - tylko nie w porze nagich drzew. Nie chciał wylądować w lecznicy. Królikarnia wyglądała ciekawie i miała śmieszny zapach, do tego nie zwiedził jeszcze wszystkich jej pomieszczeń, ale nie chciałby być chory. Zwłaszcza, że miał teraz trening i chciałby nauczyć się wszystkiego co potrzebne do bycia wojownikiem. Najlepiej już teraz, pierwszego dnia! Tak się jednak nie da i miną księżyce zanim opanuje pewne rzeczy. - Chciałbym nauczyć się na przykład... polować! A nie, to sześć słów... ale umiem być też cicho kiedy trzeba, zobaczysz! Będę się podkradał do zwierzyny tak cicho, że hej! Na pogrzebach jestem cicho. Wyobrażę sobie, że to pogrzeb - wymyślił. Właściwie to będzie pogrzeb zwierzyny. Bo słyszał, że trzeba ją zakopać. A potem znowu wykopać i zanieść na stos.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
To była tylko kwestia czasu, kiedy Kozi zorientuje się, jak bardzo mało przyjemności sprawiało Trującemu Kłu cały ten trening. O ile w ogóle, bo może był jednym z tych kotów, które miały głęboko w nosie opinie oraz odczucia innych. Tak jak osobiście córka Ciemnej Mordki sądziła, że to całkiem zdrowe podejście, o tyle u innych nieco ją wkurzało. Westchnęła ciężko.
- Może jak będzie cieplej - mruknęła, mając nadzieję na tymczasowe zamknięcie tematu pływania. Ostatnie, czego chciała, to terminator płaczący w leczniczy, bo się przeziębił, i jego matka płacząca, bo synek smarkał w mech. Zresztą, matka jak matka, ojciec smarkacza był wręcz wybitnie nieznośny i mogła się założyć, że poszedłby na skargę do samego Łabędziego, gdyby tylko jego synalek chociaż kichnął. A gdyby Kozi zachorował... Trujący Kieł mogłaby równie dobrze spakować manatki i wynieść się z klanu. Nie, pływać nie będą ani dziś, ani przez najbliższe księżyce.
- W porządku. Polowanie. Nie pogrzeb. Na pogrzebie raczej nic cię nagle nie zaatakuje. - Oblizała nos. - Mówisz, że umiesz tropić ptaki. Jak się to robi? Opisz. Nie prezentuj. - Jeszcze kawałek i będą na Kocim Grzbiecie, a wtedy młody będzie mógł wykazać się w dowolny sposób. Póki co - maszerowali dalej, a Trujący Kieł traciła nadzieję na zwięzłe odpowiedzi od terminatora, choćby nie wiadomo jak bardzo na to naciskała.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Księżyce: 100
Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
Nie przejmował się opinią innych aż tak bardzo jak niektórzy, jednak co do treningu nie rozumiał jak może on się komuś nie podobać. Z jego perspektywy trenowanie było super, mógł zwiedzić nowe zakątki i posiąść nowe umiejętności czy dowiedzieć się ciekawostek. Cieszył się więc za całą ich dwójkę. - No, teraz to bym się przeziębił. A jak nie na treningu to mogę poćwiczyć pływanie z kimś innym. Dużo osób to potrafi, prawie wszyscy i to nie będzie problem - odparł. W końcu mieszkał w Klanie Rzeki. Co innego gdyby żył w innym klanie i chciał się nauczyć pływać - wtedy mogłyby być kłopoty ze znalezieniem nauczyciela.
Postarał się skupić i wygrzebać z pamięci wiedzę na temat podkradania się do opierzonych obiektów. Słyszał o tym od rodziców czy innych wojowników. To proste. Skup się. - Trzeba uważać żeby cię nie zobaczyły. Ptaki mają bardzo dobry wzrok! Często się rozglądają. Chować się za czym się da - za krzakami, pniami drzew, paprociami albo zastygać bez ruchu i się skradać! Uginasz łapy, ustawiasz ogon nieruchomo tak żeby był w linii z grzbietem i głową. Nie można nim machać. Patrzysz pod łapy żeby na nic nie nadepnąć. I żeby o nic nie zahaczyć futrem na brzuchu. Trzeba trzymać brzuch trochę wyżej, ale nie za wysoko. I... czekaj, coś jeszcze było... trzeba się ustawić pod wiatr - zastanowił się jeszcze przez chwilę czy o czymś nie zapomniał. Chyba nie.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Dobrze, że się nie przejmował. Gorzej, że najwyraźniej nie potrafił się postawić w sytuacji kogoś innego. Ona już te zakątki znała i nie widziała w nich nic ciekawego, więcej umiejętności też raczej nie zdobędzie tylko i wyłącznie samym szkoleniem jakiegoś podrostka. A do tego zabierało jej to czas z dnia. On mógł się cieszyć do woli, ona była skwaszona jak zwykle.
Kiwnęła krzywo głową, mało zaaferowana faktem, że jej podopieczny miałby szukać wiedzy gdzieś indziej niż bezpośrednio u niej. Niech szuka, ona musiała właściwie sama sobie zorganizować swój trening, więc on też nie powinien mieć większego problemu z tym akurat. Wojowników w klanie mieli, Kozi miał też całą dwójkę rodziców, którzy pewnie dodatkowo woleliby sami zajmować się wszystkim dotyczącym ich smarkaczy, od mycia im futra po przekazywanie im wiedzy. Trujący Kieł wolała się skoncentrować ściśle na tym, o co sama Koziego pytała.
- Do wszystkiego trzeba się skradać. Możesz być najszybszym kotem w klanie, ale nie dogonisz piszczka, który wystartował, gdy byłeś długość drzewa od niego. - Nie wiedziała, jak to działało i dlaczego akurat tak, ale nigdy się nie zastanawiała i nie zamierzała teraz zaczynać. - Ale ogólnie masz rację. A co z innymi piszczkami? Wiesz coś o nich?
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Księżyce: 100
Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
On lubił robić różne rzeczy sam, ale pływać sam się nie nauczy i trzeba będzie znaleźć kogoś kto by mu pokazał jak to się robi.
Szkoda, że nie dogoni zwierzyny, która nagle wyskoczyła obok, bo przecież mogłoby się tak zdarzyć i co wtedy? Ta zwierzyna zagra mu na nosie? Będzie musiał zapamiętać, żeby zawsze się skradać i robić jak najmniej hałasu. Nie zamierzał stracić szansy na złapanie ofiary. Pewnie na początku nie będzie mu to wychodziło, ale spróbuje zrobić wszystko dobrze od razu. Może był rozkojarzony, ale za to zdeterminowany. Na pewno szybko się nauczy! - A kto jest najszybszy w naszym klanie? Były takie zawody? Moglibyśmy zrobić zawody kto jest najszybszy, kto skacze najwyżej, kto się najlepiej wspina... A wracając do piszczków, to słyszałem jeszcze, że myszy wyczuwają drgania podłoża i trzeba uważać jak się stawia łapy! A jak one to robią? Uchem? Czy jakoś inaczej? - zainteresował się. Bądź co bądź, jeśli chciał zostać dobrym łowcą, musiał poznać wszystkie tajniki zwierzyny. Można też zrobić konkurs kto złapie najwięcej zwierzyny. Jakie byłyby nagrody w takich konkursach...? To może wymyślić później, teraz jest na treningu.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
No, to faktycznie szkoda. Trujący Kieł mogła mu uprzejmie pokazać pazurkiem, kto w klanie byłby bardziej skłonny niż ona do pokazywania mu czegokolwiek - niespodzianka, byli to prawie wszyscy inni wojownicy. Po raz kolejny przeszła jej przez myśl idea podrzucenia smarkacza dosłownie komukolwiek, ale jeszcze dawała radę ją od siebie odganiać. Ciekawe jak długo.
- Nie wiem. - Trzepnęła uchem. Nigdy się nad tym nie zastanawiała, właściwie jej to nie obchodziło. Po co robić jakieś zawody czy inne tego typu imprezy z nagrodami w postaci uścisku łapy przywódcy, jeśli można było, o no nie wiem, nie przemęczać się zbytnio, tak dla odmiany. - Skup się, Kozi. Zapamiętaj - mysz wyczuje, królik usłyszy, ptak zobaczy. - Zrobiła przerwę, żeby sprawdzić, czy terminator w ogóle zarejestrował, że coś powiedziała. - Gryzonie i inna drobnica po prostu czują jak ziemia drży jak się zbliża coś większego. Kiedyś może będziesz miał pecha być blisko Grzmiącej Ścieżki jak potwór będzie nią biec, to się przekonasz, jak to jest. - Może to był dobry pomysł, tak w sumie, zabrać smarkacza na spacer, niech popatrzy co go może w życiu rozkwasić. - A króliki, zające i tego typu rzeczy po prostu mają dobry słuch. Jak na coś nadepniesz czy potrącisz podczas skradania się do nich, to możesz im co najwyżej pomachać na pożegnanie.
Zatrzymała się w końcu, rozejrzała po okolicy - wyjątkowo nie było tu nikogo. Piękne warunki.
- Koci Grzbiet. Miejsce treningów. - Uderzenie serca przerwy, żeby młody mógł się napatrzeć i wchłonąć widoczki. - Jakieś jeszcze pytania o polowanie? - Oby z sensem?
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Księżyce: 100
Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
- Zapamiętam! - mysz wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. - Och, słyszałem o potworach. Myślę, że nawet chciałbym je zobaczyć, tylko z daleka - stwierdził. Na pewno nie zamierzał ładować się prosto pod łapy takiego stwora. To, co o nich mówiono, działało na wyobraźnię. Słyszał jednak dość, żeby wiedzieć, że są bardzo niebezpieczne i nie warto podchodzić bliżej, żeby im się przyjrzeć jeśli chce się żyć.
Zapamięta, żeby przy podchodzeniu do królików i zajęcy zachować szczególną ostrożność i nie naruszyć żadnego elementu otoczenia. Więc tak, ptaki mają dobry wzrok, myszy wyczuwają drgania podłoża swoimi łapami, a zające hałas. Proste.
Rozglądał się po okolicy. Kocie Grzbiety, zanotowane. - Na razie nie. Ale nie martw się, będę jeszcze miał! - uśmiechnął się - W sumie to mam jedno. A gady i płazy? Też wyczuwają drgania podłoża?
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
***
Nocne czuwanie okazało się być bardziej męczące niż przypuszczałem, dlatego też wstałem w okolicach górowania słońca. Zanim zjadłem, ogarnąłem się, był już środek dnia. Liczyłem na to, że Kozibród zrozumie, tym bardziej że miałem dla niego prezent. I to nie byle jaki. Miałem dla niego pióro puchacza i jastrzębia. Puchacza sam ubiłem z Korą i Szponem, a jastrząb musiał gdzieś być w okolicy. W każdym razie - coś na przeprosiny było.
Gdy tylko mignął mi w obozie, poprosiłem go żeby jak najszybciej poszedł na Kocie Grzbiety, gdzie zaczniemy trening i, cóż, tam właśnie na niego czekałem. Całkiem podekscytowany, jak się okazało. Pomimo tego, że to mój brat.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 100
Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
Trójka jego rodzeństwa została wojownikami i Skała też już kończył trening, a on to co, pies? Niby rozumiał, że Trujący Kieł po śmierci Szafirkowego Pyłku czuła się kompletnie źle, przez co nie była w stanie prowadzić jego treningu. Niby cieszył się razem z rodzeństwem, że im się udało, ale tego ranka wbijał pazury w ziemię i wściekle trzepał ogonem. Czy on mniej zasługuje na wyższą rangę? Może jeszcze za mało się starał, co?
Próbował się uspokoić, jednak myśl o treningu wywoływała w nim irytację. Czuł się jakby musiał brać dodatkowe korepetycje, jakby był jakiś głupszy. Potrząsnął głową. Oczywiście, że nie był. Oprócz tego, że nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji, bardzo cieszyło go to, że jego szkolenie teraz naprawdę ruszy do przodu. Trującej od początku nie chciało się go trenować i traktowała to jak przykry obowiązek, z czego w końcu zdał sobie sprawę.
Szedł w kierunku Kocich Grzbietów z dziwnym uczuciem niepewności, co się stanie. Miał nadzieję, że załatwią sprawę szybko, "po znajomości" i oboje będą mieli to z głowy. No dalej, będzie fajnie. Zbyt często nie rozmawiał z Nocą, ale słyszał o jego przygodach na polowaniach. Gdy Kozioł nauczy się dobrze łapać zwierzynę, będzie mógł mu towarzyszyć w kolejnych łowieckich przygodach. Albo sam przeżywać swoje własne.
Kiedy przyszedł, jego brata jednak tam nie było. Co jest grane? Słońce dopiero zaczynało górować i mieli się spotkać około tej pory, ale widocznie przyszedł za wcześnie i tamten miał na myśli późniejsze "około". Albo Nocny Szkwał zapomniał? Nie mógł zapomnieć! Wrócił do obozu niezadowolony, tam jednak natknął się na swojego nowego mentora. Dziwnie tak myśleć o Nocy. Mentor. Minie trochę czasu zanim się do tego przyzwyczai.
Tak czy inaczej dotarł znów na Kocie Grzbiety i podbiegł do znajomej sylwetki. Miał nadzieję, że pomimo podobnej naburmuszonej miny co Trujący Kieł, srebrzysty kocur ma więcej chęci do działania. - No hej, co dziś robimy? - popatrzył na niego.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Hej, a co byś chciał? I czego Trujący Kieł zdążyła cię nauczyć? - zacząłem od razu, widząc że brat jest raczej chętny do współpracy. Musiałem wiedzieć, czego się już nauczył, bo chociaż każdy wiedział jaka wojowniczka była, to chyba zdążyła go czegoś nauczyć przez ten czas? My zdążyliśmy skończyć treningi, to niemożliwe żeby Kozibród był aż tak zaniedbany. - I wybacz, że tak późno się widzimy. Zaspałem trochę po czuwaniu, ale od jutra będziemy się widywać wcześniej. I będziemy się widywać codziennie. Skała niedługo będzie mianowany, fajnie jakbyście byli razem mianowani. - poinformowałem, choć dziwnie mi było mówić w taki sposób do brata. Liczyłem jednak na to, że i jemu zależy na szybkim ukończeniu treningu. Wtedy zostałaby już tylko Róża, której trening z oczywistych względów zajmuje nieco więcej czasu. Może Cierń zdąży wrócić do klanu, na Przytulię raczej bym nie liczył, bo ona zawsze była wycofana.
- A, zapomniałbym. Przysypałem je ziemią, żeby nie odleciały, ale mam dla ciebie pióro puchacza i jastrzębia. Nie wiem, czy masz je już w swojej kolekcji, ale pomyślałem że się ucieszysz. - powiedziałem, wskazując na kupkę ziemi.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku