Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
- W porządku, działaj - odpowiedział z uśmiechem, przyglądając się Ślimaczej Łapie, gdy ten znów zanurzał łapę w wodzie. Było to urocze, że próbował złapać rybę dla najbliższych sobie kotów, dla każdego po jednej.
No i co, widocznie desperacja Ślimaczka, by złowić tą trzecią rybę, być może właśnie tą dla jego partnerki, zaowocowała, bo ledwo wsadził łapę, a woda się uspokoiła, gdy coś zaczęło go po niej skubać!
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Przygryzł swój języczek, gdy ponownie poczuł skubanie na swoich paluszkach. Da rybce tę krótką chwilę, by poczuła się BEZPIECZNIE! A kiedy tylko to się stanie… TRACH! Wysunął pazurki i spróbował wyrzucić rybkę na brzeg, a kiedy tylko to by się stało, szybciutko przytrzymać, by nie uciekła!
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Widocznie ryba poczuła się faktycznie bardzo pewnie, bowiem skubała łapkę coraz intensywniej, aż ta nagle się nie poruszyła i tym samym sposobem wyrzuciła ją na brzeg.
- Gratulacje, Ślimacza Łapo! - pochwalił terminatora Strumyk, gdy tylko młody wyrzucił rybę na brzeg i sprawnie ją unieruchomił. - Teraz chyba możemy wrócić do obozu, masz już trzy rybki i poszło ci niesamowicie, gratulacje - dodał z szerokim uśmiechem. Był dumny, bo terminator dość sprawnie zastosował wiedzę w praktyce i naprawdę dał z siebie wszystko, a dowodem były leżące obok ryby.
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
— Pomożesz mi się z nimi zabłać? Duże sztuki się tłafiły! — zawołał, podsuwając ku wojownikowi dwie mniejsze rybki… bo on weźmie tę największą! Z takimi więc łupami wrócili do obozu, a tam Ślimaczek z wysoko uniesioną głową, poczęstował wcześniej wspomnianych swoim łupem
***
Ślimaczek dreptał przed wejściem do legowiska wojowników. Czekał na swojego mistrza! Już na wejściu przywita go… spojrzał na swoje cudeńko. Był to jakiś patyczek… który tak nasiąknął wodą, iż stał się całkiem gibki! Był CUDOWNY! I właśnie takie cudo lada moment wyląduje w łapach Mknącego Strumyka.
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Wyszedł z legowiska, by tylko gdy to zrobił, zauważyć przed nim swojego terminatora, do którego ciepło się uśmiechnął, po czym podszedł do niego.
- Och, co tam trzymasz, co? - spytał, lekko pochylając się nad patyczkiem, którego miał przy sobie Ślimacza Łapa. Był... całkiem interesujący. I ciekawił się gdzież to znów czarno-biały zdołał go znaleźć. Bo młody miał naprawdę duże szczęście do znajdowania takich rzeczy, doprawdy!
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
— Patyk — odparł, nie kryjąc zadowolenia — dla ciebie! Jest gibki! — i zanim podsunął podarek wojownikowi, zademonstrował jeszcze elastyczność przedmiotu. Była imponująca! A przynajmniej dla Ślimaczka. Kolejno — podsunął wojownikowi patyczek. — Co dziś łobimy? — łowić już potrafił! Przyszła więc pora na nową, nowość!
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
- Och, naprawdę? Nie musiałeś, ale dziękuję! - podziękował grzecznie, uśmiechając się szeroko. Doprawdy, Ślimaczek przynosił mu naprawdę dużo prezentów, a on nigdy nic dla niego nie miał! Jeśli czarno-biały myślał, że powinien tylko dlatego, że przekazuje mu wiedzę, to ojej, urocze. Podsunął znalezisko Ślimaczka bliżej legowiska wojowników, chowając nieco pod liśćmi, by potem po niego wrócić i schować go lepiej, najlepiej przy swoim legowisku.
- Cóż, pomyślałem sobie, że możemy skorzystać z ładnej pogody i przejść się kawałek, tak po prostu, a przy okazji porozmawiać trochę o teorii. O władzy w klanach, rangach, no i kodeksie może przy okazji, co? Czas najwyższy, by mieć pewność, że go znasz - zamruczał, poruszając przy okazji nieco wąsami. Bo nie wątpił, że temat był terminatorowi w jakiś sposób znajomy, wszak nie żył od wczoraj, ale formalnie musieli to przerobić.
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Odpowiedział uśmiechem. Nie pierwszy — ani ostatni — raz nie słyszy, iż nie musiał! Prawda… ale chce! Zbieranie cudeniek było jego ulubionym zajęciem! Przedziwne byłoby więc to, gdyby z nikim się takowymi nie dzielił! Wszystkie trzymałby dla siebie i… gdzie tu przyjemność? Racja… niektóre zachowuje dla siebie! Ale to tylko i wyłącznie wyjątki! Ślimaczek musiał rozdawać… czuł — gdzieś tam w środeczku — że musi! — Oczywiście, że znam! — zaświergotał. Istniało ryzyko, iż poszczególne zasady uleciały z jego głowy… albo nieco zostały zmienione, ale znał!
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
- W takim razie, może powiesz mi, co wiesz o kodeksie, zanim zaczniemy go jakoś bardziej omawiać? Wiesz, nie chcę cię nudzić rzeczami, które już wiesz, prawda? - zaproponował, by teraz Ślimaczek trochę poopowiadał, pochwalił się wiedzą i w ogóle. A w międzyczasie dał mu znak ogonem, by za nim poszedł. Nie miał konkretnego celu spaceru, ot po prostu zamierzał iść przed siebie, by nie siedzieć tu ciągle, tylko robić coś aktywnie w międzyczasie. Może strzelą sobie malutki patrolik, kto wie?
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
— Błoń swojego klanu, nawet kosztem życia! Można mieć przyjaciół poza klanem, ale lojalność trzeba mieć w klanie — zatrzymał się, a spojrzenie jego wędrowało po wszystkim, co tylko się nasunęło. Ślimaczek potrzebował się skupić… a iść jednocześnie byłoby czymś ciężkim. — Nie wolno polować, ani wchodzić na tełeny innych klanów — wiedział to! Jednak jego jedno takie niewinne spotkanie z pewnym samotnikiem było… cóż. Wtedy jakoś mu się zapomniało, iż powinien poinformować nowego towarzysza o wkroczeniu na ziemie klanu rzeki. — Stałszyzna i kocięta jedzą piełwsi, a tełminatorzy dobieło jak zapolują! A kocięta muszą mieć sześć księżyców, by został tełminatołami — wiedział dużo! Palec oko więc tym, którzy w niego wątpili! Ślimaczek rzeczywiście może się wydawać odklejony od rzeczywistości… wręcz dziecinny i naiwny! A dla niektórych może i głupi. Coś w owych spostrzeżeniach było… acz terminator kłóciłby się! Uważał w końcu siebie za pojętego, młodego kocurka! — Nowi wojownicy mają milczące czuwanie, a by zostać zastępcą, trzeba wyszkolić jednego tełminatoła. Głanice się codziennie spławdza i oznacza i trzeba przegonić intłuzów — wzrok Ślimaczka wciąż krążył, bez skupiania się na czymś konkretnym. — Słowo przywódcy jest pławem, a wojownicy odrzucają życie pieszczochów! — zgubił jakieś zasady po drodze? Cóż… pewnie nie jedną! Ale spojrzenie skupione na Mknącym Strumyku, szeroki uśmiech na Ślimaczym pyszczku, jasno informowało, iż terminator skończył.
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Ślimaczek wiedział całkiem dużo, choć Strumyk w to nie wątpił ani trochę. Wszak o inteligencji kota wcale nie świadczyło jego zachowanie. Mógł się zachowywać jak przywódca, a wiedzieć niewiele, a mógł być nieco dziecinny i niepozorny, a mieć naprawdę sporą wiedzę. Dlatego słysząc coraz więcej wymienianych punktów, Strumyk uśmiechnął się szeroko, samemu się zatrzymując, by pozwolić młodemu kocurowi trochę się skupić i pomyśleć nad tym, ile dokładnie wiedział.
- W porządku. Terminatorzy mogą zjeść, jeśli nie zapolowali, jeśli dostaną taką zgodę, aczkolwiek faktycznie powinni najpierw zapolować, albo chociaż upewnić, że starszyzna i kocięta zjedli - trochę doprecyzował. Sam nie zamierzał skazywać Ślimaczej Łapy na głodówki, bo nie zapolował, szanujmy się. - W każdym razie, czy do tych punktów, które wymieniłeś, masz jakieś pytania? Coś jest dla ciebie nie jasne, nie jesteś pewien, czy dobrze to rozumiesz? Kodeks może wydawać się momentami skomplikowany, a jego zasady wcale nie są na tyle logiczne, na ile się wydają.
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Skinął głową na słowa mistrza. No… jedno tam nie dopowiedział… ale to się zdarza! Najlepszym! — Wszystko łozumiem, nie jestem jakiś tam głuptas — machnął łapką i dopiero po chwili pozwolił sobie na krótki śmiech. Zasady były jasne! A przynajmniej nie uważał, by kryły w sobie jakieś drugie dno.
Skoro pierw polujesz, a potem jesz… to chyba tak jest, nie? Ślimaczek myślał logicznie, o!
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
- Ha, nie uważam, że jesteś głuptasem! W kodeksie chodzi o to, by na pewno go zrozumieć, wolę mieć pewność, że wiesz o co chodzi - odpowiedział, poruszając wąsami w rozbawieniu. - Ale skoro wszystko jest jasne, to przejdźmy do pozostałych punktów; na przykład to, że po śmierci lub odejściu zastępcy kolejny musi być wybrany przed wysokim księżycem. A, jak pewnie się domyślasz - zastępca zostaje przywódcą po śmierci poprzedniego. Jest też punkt o Zgromadzeniach, chociaż za mojego życia nigdy się ono nie odbyło, a mianowicie - że odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, gdy trwa rozejm. Ale naprawdę nic więcej nie mogę ci o nim opowiedzieć, sam słyszałem tylko historie. Idąc dalej; honorowy wojownik nie musi zabijać, by wygrać walkę, jednak jest to dozwolone w przypadku obrony własnej, lub jeśli są to koty wyjęte spod kodeksu. No i wojownik nie może zostawić kocięcia w bólu i potrzebie, nawet jeśli jest ono z innego klanu. Powinniśmy się nim zaopiekować i ewentualnie zwrócić klanowi, któremu się zgubił, ale nie możemy go zostawić na pastwę drapieżników, czy ran, które go trawią. No i, ostatni już punkt - zwierzynę zabijamy tylko by się posilić, musimy podziękować Gwiezdnemu klanowi za jej życie. Czy teraz masz pytania? - zagadnął na koniec, po krótkiej pauzie, by ogarnąć, czy na pewno omówili wszystko.
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Był cichutko, przez cały wywód! Choć korciło go nie raz, by przerwać mistrzowi i dodać swoje kilka groszy. Ową chęć odkładał jednak na boczek, a jedyną rzeczą, która informowała,iż w Ślimaczej główce coś się zagotowało, było jego krótkie przebieranie łapkami. — A jak zabiję, by się nie posilić, to jak mnie spławdzą? A no tak! Gwiezdni zobaczą! Dobła, już wiem wszystko! —
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Uważnie zerknął na terminatora, delikatnie poruszając wąsami w rozbawieniu, gdy tylko ten zaczął się zastanawiać jak niby Gwiezdni sprawdzą, czy im podziękował. Nie był pewien, czy patrzą na nich cały czas, bo na pewno mają lepsze rzeczy do roboty, ale sam zawsze dziękował, w razie jakby faktycznie każde zwierzę, które wpadło mu w łapy wpadało tam z woli Gwiezdnych, więc nie zamierzał nic na ten temat mówić.
- Cała reszta jest dla ciebie zrozumiała, tak? Możemy się skupić na kolejnym temacie? - zapytał dla pewności. On sam miał parę wątpliwości dotyczących kodeksu i niektórych jego zasad, więc wolał się upewnić, że Ślimak na pewno wszystko rozumie na tyle, by nie dopytywać o nic. Choć, może tylko dla niego, niektóre zasady były dość... durne, albo nie do końca jasne.