Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Ouch. Nie przemyślała, że też jej głowa będzie boleć. No cóż! Ale przynajmniej młody z niej zszedł, tyle dobrego. Złe było to, że machał łapą na oślep tak, że aż włożył jej do oka i to mocno. To bardziej bolało niż jakaś głowa, pewnie nawet jej spuchnie!
- Ał! Dobra złaź młody! - mruknęła tylko. Podniosła się do siadu, gdy tylko Skaza przestał się tak wiercić. - Starczy na dzisiaj, co ty na to? - Odetchnęła głęboko. - Chyba, że chcesz nagrodę w postaci wałkowania kodeksu, to da się załatwić - uśmiechnęła się niewinnie.
Księżyce: 39
Mistrz: Sosnowy Szmer
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze
Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa)
Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Wzdrygnął się, gdy jego łapa spotkała się z czym dziwnym, co zdecydowanie nie było częścią ciała kocicy, a przynajmniej nie tą pokrytą sierścią. To było o-oko...? Zszedł z niej szybko, gdy tylko mu nakazała, ale zamiast odpowiedzieć, ugiął łapy, przycisnął uszy do czaszki i wpatrywał się w kotkę z czujnością. Może to był tylko blef i walka się jeszcze nie skończyła? Może kotka go tylko testowała i gdyby się rozluźnił to by nie zdał? Za dużo nieświadomych.
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Wypuściła powietrze z ust, gdy młody jej nie odpowiedział. Z okiem nie było chyba tak źle... Chociaż bolało i nie bardzo chciała je otworzyć.
- Nieskazitelna Łapo, skończyliśmy walkę. Na dzisiaj oczywiście - mruknęła, gdy tylko podniosła łapę i delikatnie rozmasowywała zamknięte oko. - Poszło ci nawet dobrze, ale i tak będziemy się jeszcze szkolić. Chcesz już kończyć na dziś? - powtórzyła pytanie.
Księżyce: 39
Mistrz: Sosnowy Szmer
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze
Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa)
Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Cofnął się lekko, gdy uniosła łapę. Zaraz potem jednak poczuł jak zalewa go fala wstydu, gdy kotka przejechała łapą po swoim oku. Chyba rzeczywiście był to koniec walki, a on panikował bez powodu. Jeśli będzie tak skakał to chyba nigdy nie pokaże się z tej dobrej strony. - Nie. Możemy zrobić coś jeszcze? -Był zmęczony, ale chciał się poprawić w oczach Sosnowego Szmeru, pokazać że na prawdę się stara. Niby powiedziała, że nieźle mu poszło, ale sam uważał, że mógł dać z siebie więcej, o wiele więcej.
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Próbowała zamrugać. Było trochę lepiej. No cóż, zawsze mogła skończyć bez oka, czyż nie?
Pokiwała głową twierdząco.
- Mhm. To może zamiast kodeksu omówimy coś krótszego... - czuła, że jest zmęczony. W końcu to był jego pierwszy dzień, a już ruszyli z grubego pazura. - Dobra, wiem. Powiedz mi, proszę, kto u nas rządzi. No wiesz trójka klanowa.
Księżyce: 39
Mistrz: Sosnowy Szmer
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze
Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa)
Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Patrzył na nią przez pewną chwilę z niewyraźnym wyrazem pyszczka. Miał nadzieję, że nie zrobił jej prawdziwej krzywdy. W końcu nie była Szakal... - Roziskrzona Gwiazda jest naszą przywódczynią, na swojego zastępcę wybrała Donośny Krzyk. Bryzgająca Fala to nasz medyk, a jego terminatorką jest Niezapomniana Łapa. -Proste. Nie sądził, żeby tym miałby jej zaimponować, ale był przynajmniej pewny, że nie popełnił żadnego błędu.
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Pokiwała głową.
- Tak, zgadza się - widziała jednym okiem, że jakiś niemrawy jest. Nic jej się nie stało przecież! Postawiła łapę na ziemi i trochę zaczęła mrugać tym okiem. O było lepiej! Postanowiła już zbędnie nie pytać młodego, co z resztą klanów, więc od razu zaczęła wymieniać. - U naszych rzecznych sąsiadów, w Klanie Rzeki, przywódcą jest Łabędzia Gwiazda, jego zastępcą Nocny Szkwał, a ulecza ich Senny Świt, który nie ma żadnego terminatora. W Gromie rządzi Tupocząca Gwiazda, zastępuje ją Rześki Zmierzch, medyczką Gwiezdny Nurt razem ze swoją terminatorką Krzewiastą Łapą. A w Klanie Cienia... Jest zdeczka inaczej. Przywódca to Psia Gwiazda, razem z zastępcą Ośmiookim. Do tego mają aż piątkę pełnoprawnych medyków, dużo, co nie? - spytała teoretycznie, po czym zaczęła wymieniać. - Huraganowy Szept, Rwąca Zawieja, Czosnkowy Kwiat, Ciernisty Gąszcz oraz Barwnoskrzydła, to ich imiona.
Księżyce: 39
Mistrz: Sosnowy Szmer
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze
Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa)
Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Wciąż przejmował się jej okiem. Nie chciał, żeby spotkały go jakieś konsekwencje za przypadkowe uszkodzenie swojej mistrzyni. Niemniej jednak, nie przeszkadzało mu to w wysłuchaniu tego co miała mu do przekazania. - Dlaczego różnica jest tak ogromna? Medyk może mieć więcej niż jednego terminatora? Dlaczego nie dążymy do tej samej liczby kotów zdolnych do leczenia co Klan Cienia? -Może i było to całkiem sporo pytań jak na jeden raz, ale temat zwyczajnie go zaciekawił. Owszem, jego matka często powtarzała, że Bryzgającej Fali nie można ufać i tak też robił, ale jednak dobrze byłoby dążyć do wyrównania tak dużej różnicy w kadrze medycznej.
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Trochę zaskoczyła go ta fala pytań, lecz i tak uśmiechnęła się.
- Tak, mogą mieć kilku. Przed twoimi narodzinami, głównym medykiem był u nas Krwawnikowy Liść i to on uczył najpierw Falę, jak i również Niezapomnianą Łapę. Fala po mianowani został pomocnikiem medyka, ale to wciąż Krwawnik uczył Niezapominajkę. Co do ostatniego pytania... Gdy ja byłam terminatorem, była wtedy trójka uczniów medyka w Cieniu, a pełnoprawnymi medykami byli Huraganowy Szept razem z Rwącą Zawieją. Któryś z nich musiał mieć pewnie dwójkę terminatorów. A czemu nie zostali pomocnikami? Nie mam pojęcia - odpowiedziała szczerze, wzruszając ramionami.
Księżyce: 39
Mistrz: Sosnowy Szmer
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze
Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa)
Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
- Czy Klan Cienia boryka się z jakąś plagą choroby, skoro mają tylu medyków? -Zapytał wprost, chociaż spodziewał się, że raczej nie dostanie na to odpowiedzi. Klany raczej wolały nie dzielić się swoimi słabościami przed rywalami. Jednak ta ilość wciąż go nurtowała. Owszem, skoro mieli dwóch medyków to oboje chcieliby mieć szansę na wytrenowanie własnego terminatora, ale pięć to wciąż duża liczba. Czemu Wicher miał tylko jednego, gdy tak na prawdę mógłby dorównać ilością Cieniowi? Czy źle to rozumiał i to nie Cień borykał się ze słabością, tylko Wicher z niedoborem... Nie. Nie powinien tak myśleć. Matka wyrwałaby mu za to wąsy. Sam zaraz to sobie zrobi za tą chwilę zwątpienia...
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Hmmm... Zastanowiła się na jego ciekawe pytanie.
- Nic mi o tym nie wiadomo. Wiesz... Klany raczej pokazują się dla siebie jak najlepiej. A to, co się dzieje w obozie, jest tylko między nami - odparła, tak jak myślał.
Księżyce: 39
Mistrz: Sosnowy Szmer
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze
Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa)
Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Czyli tak jak się spodziewał, nie dostał satysfakcjonującej odpowiedzi. Nie czuł się dobrze, nie mogąc zaspokoić swojej ciekawości, ale przecież nie wymagał od kotki wyczarowania odpowiedzi. - Rozumiem. -Odpowiedział jedynie, patrząc przy tym na Sosnowy Szmer w oczekiwaniu na kontynuację treningu.
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Spróbowała po raz kolejny otworzyć oko. O! Było lepiej. Klanie Gwiazdy, ale głupio by było stracić wzrok, chociażby w jednym oku.
- Dobra wracając... - zaczęła. - Poznałeś właśnie imiona klanowych trójek. Umiałbyś powiedzieć czym się zajmuje każda z tych rang? I też resztę, nawet nazwy wystarczą.
Księżyce: 39
Mistrz: Sosnowy Szmer
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze
Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa)
Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
- Przywódca przewodzi Klanem, zwołuje ceremonię, nadaje nowe imiona i rangi wszystkim członkom Klanu, może też przyjąć do niego koty z zewnątrz. Posiada dziewięć żywotów i jego słowo jest prawem. Zastępca jest prawą łapą przywódcy - zwołuje patrole, nadzoruje treningi i trenuje własnych terminatorów jak reszta wojowników. Medyk z kolei dba o zdrowie Klanu, zna się na chorobach i ziołach, kontaktuje się z Gwiezdnymi. Przeważnie ma swojego terminatora. Reszta rang to: wojownicy, terminatorzy, starsi, matki i kocięta, czasem jest również jeszcze pomocnik medyka, ale z tego co powiedziałaś nie ma póki co żadnego w lesie. -Nie za bardzo zrozumiał, czy kotka kazała mu wymienić resztę rang tylko z nazwy, czy jednak również i je opisać. Poczeka aż da mu bardziej klarowne wytyczne...
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- Dokładnie. Do tego przywódca wyznacza mistrzów dla terminatorów. Dba również o dobrobyt i porządek w klanie. Co do zastępcy, gdyby dożył podeszłego wieku może przejść do starszyzny. A gdyby został kolejnym przywódcą, wyznacza kolejnego zastępcę na swoje miejsce - pokiwała głową, dopowiadając niektóre informacje. - Jeszcze uznajemy osobno terminatorów medyka, jak coś. Nie wiesz, czym reszta wymienionych przez Ciebie rang się zajmuje? - spytała wyczekująco przekręcając łeb. Może jej nie zrozumiał, że chciała by wymienił wszystkie i krótko je opisał... Hmm.