24.06.2018 13:45
Słowa Łososiowej Łuski długo tłukły się po umyśle Księżycowej Łapy, gdy ta próbowała sobie wszystko ułożyć w głowie. Na dodatek jakiś czas po tym pojawiła się Karasiowy Kieł, oznajmiając, że wznowią trening. Terminatorka nie zdobyła się jednak na to, by jeszcze tego samego dnia powiedzieć mistrzyni o wyborze Rzecznego medyka. To nie tak, że uciekała, po prostu wolała poczekać do następnego dnia. Sama musiała wiele rzeczy ułożyć w swojej głowie. O dziwo wieczorem udało jej się zasnąć bez większych problemów, najpewniej ze zmęczenia psychicznego od myśli, które tłoczyły jej się w głowie.
Po wojowniczym treningu kremowa kotka zajrzała do legowiska starszyzny, by tam trochę posprzątać i zamienić parę słów z Liliową Sadzawką, choć więcej mówiła starsza kocia niż terminatorka. Wciąż pozostało trochę czasu, toteż Księżyc wróciła do Królikarni, i położyła się w swojej wnęce, by odpocząć. Nie była jednak w stanie na dłużej zamknąć oczu. Wreszcie postanowiła ułożyć się na jednym z kamieni obok wejścia do Królikarni, obserwując koty wchodzące i wychodzące z obozu. Podniosła się dopiero, gdy uznała, że zbliżała się pora treningu. Była niespokojna do tego stopnia, że gdy usiadła w wyznaczonym jako miejsce spotkania składziku, ledwo była w stanie usiedzieć w miejscu. Wreszcie zawinęła ogon wokół łap i zabrała się za mycie swojej sierści. Pomogło jej to się odrobinę uspokoić, i w pewnym momencie czas przestał się tak niemiłosiernie dłużyć. Oderwała się od wykonywanej czynności dopiero w momencie, kiedy usłyszała swoje imię. Poczekała aż medyk wejdzie do korytarza, tym samym znajdując się w jej polu widzenia.
- Łososiowa Łusko. - Skinęła sztywno głową.
Nie spuszczała spojrzenia z buro-białego kocura, czekając aż ten powie coś więcej, rozpocznie trening. Jedno z niedużych uszu terminatorki drgnęło, ale poza tym pozostawała nieruchoma, jeśli nie liczyć miarowego oddechu, który unosił jej klatkę piersiową w równym rytmie.
Po wojowniczym treningu kremowa kotka zajrzała do legowiska starszyzny, by tam trochę posprzątać i zamienić parę słów z Liliową Sadzawką, choć więcej mówiła starsza kocia niż terminatorka. Wciąż pozostało trochę czasu, toteż Księżyc wróciła do Królikarni, i położyła się w swojej wnęce, by odpocząć. Nie była jednak w stanie na dłużej zamknąć oczu. Wreszcie postanowiła ułożyć się na jednym z kamieni obok wejścia do Królikarni, obserwując koty wchodzące i wychodzące z obozu. Podniosła się dopiero, gdy uznała, że zbliżała się pora treningu. Była niespokojna do tego stopnia, że gdy usiadła w wyznaczonym jako miejsce spotkania składziku, ledwo była w stanie usiedzieć w miejscu. Wreszcie zawinęła ogon wokół łap i zabrała się za mycie swojej sierści. Pomogło jej to się odrobinę uspokoić, i w pewnym momencie czas przestał się tak niemiłosiernie dłużyć. Oderwała się od wykonywanej czynności dopiero w momencie, kiedy usłyszała swoje imię. Poczekała aż medyk wejdzie do korytarza, tym samym znajdując się w jej polu widzenia.
- Łososiowa Łusko. - Skinęła sztywno głową.
Nie spuszczała spojrzenia z buro-białego kocura, czekając aż ten powie coś więcej, rozpocznie trening. Jedno z niedużych uszu terminatorki drgnęło, ale poza tym pozostawała nieruchoma, jeśli nie liczyć miarowego oddechu, który unosił jej klatkę piersiową w równym rytmie.
| x |
x![]() |
x
x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚ my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that. |
x |
x
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: ItvDGz5.png]](https://i.imgur.com/ItvDGz5.png)