30.06.2018 14:36
Księżycowa Łapa nie chciała kwestionować, chciała po prostu nie mieć wątpliwości - stąd zapytała. Potrzebowała jasno określonych zasad, ale musiała też wiedzieć dlaczego działały w taki sposób, jakie miały znaczenie. Kiwnęła sztywno głową, słysząc odpowiedzi Łososiowej Łuski. Były zrozumiałe. Uczucia mogły wziąć górę nad rozsądkiem. Miała nadzieję, że u niej się to nigdy nie stanie. Nie lubiła czuć. Najchętniej wyłączyłaby te wszystkie drobne sensacje, które czasem się pojawiały gdzieś w jej klatce piersiowej i powodowały zamęt w umyśle. Poczuła jednak lekką konsternację, gdy kocur wspomniał o sumieniu, które w sytuacji leczenia wyrzutków miało być jej kodeksem. Mimo wszystko w jej głowie pojawiła się masa wątpliwości. Czy chciałaby leczyć kogoś takiego jak tamtego kocura, którzy skrzywdził kotkę z Klanu Wichru? Sądząc po reakcjach innych kotów, jego czyn był bardzo zły. Ba, do tego stopnia, że przywódca wyraził zgodę na zabicie go. Terminatorka westchnęła ciężko, jednak nie dopytywała dalej, bo wątpiła, aby medyk potrafił jej dać jaśniejszą odpowiedź. Wszystko zależało od niej. Medyk nie mógł odmówić udzielenia pomocy, jednak Księżyc czuła lekką niechęć na samą myśl, że musiałaby leczyć kota, który uczynił coś karygodnego i złamał kodeks wojownika, z którym - bądź co bądź - była już całkiem związana i znała go na pamięć. Wypuściła powoli powietrze przez nos, strzepując lewym uchem. Być może udzieliła jej się niechęć tłumu, reakcje kotów na ceremonii. Miała nadzieję, że gdy przyjdzie co do czego, będzie w stanie postawić własną opinię i zdecydować. Przymknęła oczy, starając się rozluźnić, jednak było to dość trudne. Na chwilę przeniosła spojrzenie na ścianę tunelu, jednak jedno z jej uszu pozostawało skierowane ku buremu kocurowi na znak, że go słuchała uważnie. Zacisnęła zęby, gdy dotarło do niej, że medyk nie mógł zostać wojownikiem. Cóż... to było do przewidzenia. Nie widziała, by Łososiowa Łuska chodził na patrole i wyprawy łowieckie tak jak inne koty. Czerwony Mak też coś o tym wspominała. Księżycowa Łapa nie była zaskoczona. Wciąż potrzebowała przetrawić wiele faktów i przyzwyczaić się do pewnych zmian, ale nie zamierzała się teraz poddawać. Właściwie to nie zamierzała się poddawać nigdy. Spotkania medyków nieco ją zainteresowały i sprawiły, że z powrotem spojrzała na kocura, który był teraz jej mentorem. Drugim. Kiwnęła powoli głową. Tym razem nie miała żadnych pytań ani wątpliwości. Te punkty nie dotyczyły rzeczy związanych z uczuciami i podejmowaniem wyborów.
| x |
x![]() |
x
x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚ my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that. |
x |
x
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: ItvDGz5.png]](https://i.imgur.com/ItvDGz5.png)