06.07.2018 01:00
Trening medyka był zupełnie inny niż trening, jaki przechodzili wojownicy. Od medyka nikt nie wymagał sprawności fizycznej na poziomie przeciętnego wojownika, nikt nie wymagał polowania, walki, czy innych tego typu spraw. To wszystko było dobrowolne, a samych podstaw znajomości ziół i tak należało się uczyć nie na szukaniu roślin na łące, a w składziku, by móc przyswoić sobie w spokoju informacje i móc przypisać je do konkretnego kształtu, zapachu czy tekstury liści. Wepchnięcie Księżycowej Łapy w świat medykamentów w sposób nieuporządkowany wydawał mu się absurdalny i wręcz krzywdzący dla młodego umysłu terminatorki. Byłoby to marnotrawienie jej potencjału.
- Pod skórą tworzy się obrzęk. Czerwony, bolesny. Powoduje gorączkę - wyjaśnił mrukliwie, a jego czarny ogon zaszurał pomiędzy małymi korzonkami, jakie wystawały z podłoża komory, w jakiej się znajdowali. Skoro było to jedyne pytanie, mogli kontynuować nazywanie najpopularniejszych, najłatwiej dostępnych medykamentów.
- Gwiazdnica - to mówiąc wskazał na liść drobny, gładki, jajowaty i ostro zakończony. Nie rzucał się szczególnie w oczy. - Rośnie w dużych skupiskach. Wysoka na długość ogona, ma drobne kwiaty. Białe. Zwróć uwagę na nerwację - podsunął liść bliżej Księżycowej Łapy. - Pierzasta. Inna roślina... nie zioło, jest podobna. Ma tylko trzy nerwy - dodał. Możylinek nie był rośliną o znanych przez koty właściwościach leczniczych, więc lepiej było go unikać zamiast testować na nieświadomych kotach, do czego może zostać wykorzystany. Nie popierał takiego działania. - Liście podaje się do zjedzenia. Na zielony kaszel - doprecyzował jeszcze po chwili i odsunął liść na bok, by przejść do tego, na którym znajdował się słodko pachnący ulepek. Łososiową Łuskę od jego zapachu mdliło, więc nie pochylał się szczególnie nad plastrem.
- Miód. Na ból gardła. Można też dać z innymi ziołami. Koty chętniej jedzą - mruknął mrużąc ślepia. Kocięta szczególnie nie chciały jeść ziół, jeżeli nie były one słodkie od miodu. Ułatwiał on przełykanie, ale i zwyczajnie łagodził gorycz niektórych medykamentów, które były zwyczajnie obrzydliwe w smaku. - Najczęściej w dziuplach. Czasem po prostu w szczelinach. Tam, gdzie są pszczoły, będzie miód. Będą żądlić w jego ochronie. Należy więc działać szybko... i zdecydowanie - powiedział, po czym znów zamilkł. Nie słyszał jeszcze o kotach pożądlonych na śmierć, jednak nie wykluczał, że coś takiego nie mogło mieć miejsca. Należało więc zachować ostrożność podczas obchodzenia się z pszczołami i ich miodem.
- Pod skórą tworzy się obrzęk. Czerwony, bolesny. Powoduje gorączkę - wyjaśnił mrukliwie, a jego czarny ogon zaszurał pomiędzy małymi korzonkami, jakie wystawały z podłoża komory, w jakiej się znajdowali. Skoro było to jedyne pytanie, mogli kontynuować nazywanie najpopularniejszych, najłatwiej dostępnych medykamentów.
- Gwiazdnica - to mówiąc wskazał na liść drobny, gładki, jajowaty i ostro zakończony. Nie rzucał się szczególnie w oczy. - Rośnie w dużych skupiskach. Wysoka na długość ogona, ma drobne kwiaty. Białe. Zwróć uwagę na nerwację - podsunął liść bliżej Księżycowej Łapy. - Pierzasta. Inna roślina... nie zioło, jest podobna. Ma tylko trzy nerwy - dodał. Możylinek nie był rośliną o znanych przez koty właściwościach leczniczych, więc lepiej było go unikać zamiast testować na nieświadomych kotach, do czego może zostać wykorzystany. Nie popierał takiego działania. - Liście podaje się do zjedzenia. Na zielony kaszel - doprecyzował jeszcze po chwili i odsunął liść na bok, by przejść do tego, na którym znajdował się słodko pachnący ulepek. Łososiową Łuskę od jego zapachu mdliło, więc nie pochylał się szczególnie nad plastrem.
- Miód. Na ból gardła. Można też dać z innymi ziołami. Koty chętniej jedzą - mruknął mrużąc ślepia. Kocięta szczególnie nie chciały jeść ziół, jeżeli nie były one słodkie od miodu. Ułatwiał on przełykanie, ale i zwyczajnie łagodził gorycz niektórych medykamentów, które były zwyczajnie obrzydliwe w smaku. - Najczęściej w dziuplach. Czasem po prostu w szczelinach. Tam, gdzie są pszczoły, będzie miód. Będą żądlić w jego ochronie. Należy więc działać szybko... i zdecydowanie - powiedział, po czym znów zamilkł. Nie słyszał jeszcze o kotach pożądlonych na śmierć, jednak nie wykluczał, że coś takiego nie mogło mieć miejsca. Należało więc zachować ostrożność podczas obchodzenia się z pszczołami i ich miodem.
| x ★ ★ ★ behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind... | x | ![]() |
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
