Już teraz widać, że rozmiarowo kociak pójdzie w ślady ojca. Oczywiście nie jest olbrzymem, bo na to zbyt wcześnie i będzie musiał dorosnąć do trochę nieproporcjonalnie długich łapek, które ciągle potykają się o różne rzeczy.
Jeśli chodzi o futro, pod jednym względem przypomina matkę, która także jest krótkowłosa, ale umaszczeniem Ryś jest podobny zupełnie do nikogo. Ot, czarno-biała kluska. Czarna jest większość kociej mordki, tułowia, kończyn... Dobrze, generalnie większość Rysia jest czarna. Biały jest tylko fragment wąskiej przestrzeni między oczami, pyszczek, gardło, brzuszek i końce łap.
Nie miał jeszcze czasu dorobić się blizn, a oczy są jedną wielką niewiadomą, niebieską jak u każdego kocięcia.
Maluch jest trochę nieśmiały i początkowo może próbować wymigać się od rozmowy, czy wspólnej zabawy, ale nie robi tego z dużym przekonaniem. Tak naprawdę bardzo chętnie spędzi wspólnie czas i zdobędzie jakichś nowych przyjaciół, tylko trzeba mu dać trochę więcej czasu, żeby się ośmielił. Kiedy już się trochę otworzy, jest bardzo wesołym i żywiołowym kociakiem, który - podobnie jak rodzice, których obserwuje - może nawet zbyt lekko do wszystkiego podchodzi.
Ryś to wrażliwy maluch, którego łatwo przypadkowo urazić, ale uznaje, że kocurowi i wojownikowi nie wypada płakać i pokazywać, że mu przykro, więc raczej udaje, że wszystko jest w porządku. We własnym mniemaniu wychodzi mu to bardzo dobrze, ale ciężko oczekiwać od kociaka, że ukryje emocje, więc zwykle i tak można się łatwo zorientować, że coś jest nie tak.
Bardzo przywiązany do rodziców i do rodzeństwa, co do Klanu Gromu jako całości ma jeszcze trochę mieszane uczucia, ale pomimo swojej nieśmiałości chciałby poznać dużo kotów, żeby mieć towarzystwo do zabawy, którą uwielbia prawie tak bardzo jak jedzonko.