#16
Terminatorka zastrzygła uchem, gdy kocur wspomniał o pajęczynie. Zupełnie o niej zapomniała, prawdę mówiąc, a była chyba najczęściej używanym przez Łososiową Łuskę medykamentem. Choć mniej więcej znała jej zastosowanie, powtórzyła mniej więcej to, co powiedział jej medyk, żeby lepiej zapamiętać. Kremowa kotka należała do istot o perfekcjonistycznej naturze i wręcz anielskiej cierpliwości, jeśli w grę wchodziło robienie czegoś precyzyjnego, powinna więc szybko się nauczyć jak władać pajęczyną. Jednak jak będzie w rzeczywistości, czas pokaże. Skupiła się na dalszych słowach medyka, tym razem dotyczących mysiej żółci. Odetchnęła z ulgą, słysząc polecenie, którego wykonanie wymagało od niej ruszenia się. Ciągła koncentracja była trudna dla Księżycowej Łapy, która miewała z nią problemy, nawet jeśli miejsce pokroju Królikarni było ciche i uczyła się nowych, interesujących ją rzeczy. Powtórzyła jeszcze po cichu informacje na temat mysiej żółci, przy okazji ogarniając, że to było najpewniej coś, co znajdowało się w myszy. Gdy skończyła, przyspieszyła swe kroki, aż znalazła się na zewnątrz. Wzięła głęboki oddech, pozwalając świeżemu powietrzu dostać się do swoich płuc, i ruszyła w kierunku stosu ze zwierzyną. W przeciwieństwie do medyka nie wiązała z nim żadnych silniejszych emocji. Właściwie z wieloma rzeczami kotka ich nie wiązała, wręcz pewne rzeczy zwyczajnie nie istniały w jej głowie. Nie zastanawiała się nad nimi. Była kotem, który działał, a nie poddawał się głębokim myślom - właśnie dlatego tak nie lubiła siedzieć w miejscu. Potrzebowała mieć zajęcie, któremu mogła poświęcić całą swoją uwagę. Wtedy łatwiej było jej się skoncentrować, chyba że ktoś ją co chwilę zaczepiał.
Znalazłszy się przy stosie, Księżyc obrzuciła spojrzeniem znajdujące się na nim zwłoki. Owszem, były tu jakieś myszy, ale nie była pewna, czy odpowiednio świeże. Zmarszczyła czoło i poruszyła ogonem na boki. Po chwili w jej polu widzenia pojawiły się czyjeś masywne, trójbarwne łapy. Kremowa kotka podniosła pysk do góry i zauważyła, że nad stosem stała Kolczasta Mordka, trzymająca w pysku mysz i wiewiórkę. Terminatorka poprosiła ją o szaroburego gryzonia, tłumacząc krótko, że był potrzebny medykowi. Wojowniczka kiwnęła głową i pozwoliła zabrać swoją zdobycz bez zbędnych przepychanek. Tak zaopatrzona Księżycowa Łapa powróciła do lecznicy i po chwili znalazła się z powrotem przy buro-białym kocurze. Położyła mysz przed nim i spojrzała wyczekująco w miedziane ślepia Łososia.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W