Cóż... kiedy rozdawali co oryginalniejsze futerko, on stał w kolejce po inteligencje i niestety trafiło mu się... czarne. Niewiadomo czy to pech czy inne pieroństwo, ale jest jak jest i trzeba z tym żyć. A więc tak - półdługie, czarne futerko okrywa go całego, od uszu, przez grzbiety, po ogon, włączając w to oczywiście łapy. Wzrost również nie trafił mu się fenomenalny, mogło by być lepiej, ale nie narzeka, ważne, że mieści się w średniej. Jest za to niebywale chudy, można by powiedzieć, że wręcz chorobliwie, nie wiadomo czy jest to skutek choroby czy cecha wrodzona i tak już ma. Łapy wydają się być trochę za długie, w stosunku do reszty ciała, ogon za krótki, uszy za duże, ogólnie dojrzewanie uderzyło go z pełną mocą, choć może jedynie w jego głowie. Ni to ładne, ni to brzydkie, ale jedynym co w sobie lubi to jasnozłote oczy, bystro patrzące znad jasnoróżowego nosa jakim zakończona jest jego podłużna kufa. I kto wie, może jeszcze będzie z niego kawaler...
Po przeprowadzce, chorobie i śmierci matki, którą przeżył bardzo ciężko, kocurek wyraźnie zamknął się w sobie. Strata jednej z najważniejszych osób w jego życiu podkopała pewność i poczucie bezpieczeństwa, który stracił dawną spontaniczność. Nadal pozostał ciekawy świata, jednak teraz objawia się ona w byciu niesamowicie wyczulonym na słowa innych. Jest wprost zafascynowany opowieściami, które opowiadała mu mama i które wróciły, gdy spędzał długie godziny w lecznicy. Choć większości zmyślone, stały się ostoją wiary w dobro malucha. Dzięki nim z całej siły zapragnął zapisać się w historii Czterech Klanów jako bohater. Jest dość skryty, nie mówi dużo o sobie przy pierwszym spotkaniu, potrzebuje czasu by komuś zaufać i zbliżyć się. Dużo obserwuje, mało mówi, ale przy bliskich ujawnia się jego bystre, lekko sarkastyczne spojrzenie. Wciąż szuka tej jednej chwili, okazji, która pomoże mu zabłysnąć i strasznie zależy mu na opinii starszych wojowników. Bywa naiwny, szczególnie gdy usłyszy coś od osoby bliskiej.
Is this thereal life? Is this just fantasy? Caught in a landslide, no escape from reality O p en your eyes, look up to the skies and see I'm just a poor boy, Ineed no sympathy BecauseI'm easycome, easy goa little high, little low Anyway the WIND blows, doesn't reallyMATTER tome, to me