#46
Na szczęście dla Ksieżycowej Łapy, sporo ziół miało dość charakterystyczne cechy, dzięki którym łatwo było je rozróżnić, jak już raz się zapamiętało. Mimo to musiała się skupić, i jak zwykle powtórzyła to, co usłyszała na temat medykamentu, którym tym razem był żarnowiec. Poruszyła jednym z niedużych uszu, kiedy kocur zaczął mówić o roślinach rosnących tylko na terenach dwunogów. Zmarszczyła lekko czoło, starając się skoncentrować na słuchaniu, na szczęście w lecznicy nie było zbyt dużo elementów rozpraszających, może prócz lekkiego bólu głowy, gdy czas trwania nauki przewyższał poziom koncentracji terminatorki medyka, która na dodatek zmuszona była siedzieć bezczynnie w miejscu. Choć do tego akurat zaczynała się przyzwyczajać, podobnie jak do spania w ciągu dnia, gdy nie było nic, co mogłaby zrobić; nie wspominając o tym, że chodzenie po klanowych terenach mimo wszystko było całkiem rozpraszające, bo tam się działo dużo więcej. W składziku za to była tylko ona i Łososiowa Łuska. Nawet gwar obozu był tutaj mocno przytłumiony, o ile w ogóle było coś słychać.
Księżyc nie uśmiechała się opcja chodzenia po zioła na tereny dwunogów, ale w takim razie, jak powiedział medyk, musiała dopilnować, aby nikt nie zachorował na ten czarny kaszel. Chciała zapytać o choroby, które kocur wymienił, ale postanowiła na razie milczeć. Nie chciała mieszać informacji, chociaż paliła ją ciekawość. Na wszystko przyjdzie czas, a przynajmniej tak sobie powtarzała, aż do skutku. W chwilach przerwy, którą otrzymywała, powtarzała po cichu tyle ile udało jej się zapamiętać ze słów buro-białego kota. Gdy przestał mówić, a ona już powtórzyła informacje na temat psianki, po prostu milczała, patrząc się prosto w miedziane ślepia syna Pierzastego Serca. Jasny sygnał, że nie miała żadnych pytań. Raczej nie zamierzała wychodzić poza tereny Klanu Rzeki, ale stwierdziła, że mimo wszystko lepiej zapamiętać te trzy medykamenty.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W