03.09.2018 13:24
Ciężko powiedzieć, czy obecność Drżącego Płomienia pomagała Małemu. Na pewno wywarła na nim pewną presję, przez którą z jeszcze większą siłą zmusił się do opanowania płaczu. Im bliżej był celu, tym większy wstyd go przygniatał przez scenę, którą musiał spowodować przed kotami, które akurat na niego patrzyły. Śliwka pewnie też się o niego martwiła, kiedy tak wybiegł bez słowa. Nie wiedział jednak jak mógł sobie poradzić z tym, co w nim siedziało, a kłótnia dotycząca Tonącego Słońca tylko otworzyła jeszcze bardziej już i tak jątrzącą się ranę w jego sercu.
Kocur wziął drżący oddech, jakby próbował coś powiedzieć, ale za pierwszym razem poległ, tak samo za drugim i za trzecim. Dopiero przy czwartej próbie udało mu się wydobyć z siebie cichy głos.
- N... nie rozumiem - wybełkotał niewyraźnie, wciąż łapami przykrywając pysk i mając głowę odwróconą od czarnego wojownika. - Dla- dlaczego g- go... wygnali. - Miał nadzieję, że nie musiał doprecyzowywać o kogo chodziło.
Początkowo nie miał zamiaru nic mówić i chciał przeprosić oraz uciec po raz kolejny, albo chociaż wycofać się w takim kierunku, by Dreszcz za nim nie podążył, jednak na ostatnią chwilę zrezygnował ze swojego planu. Czuł rozrywający go smutek oraz pustkę, ale także bezsilną złość, której nie potrafił ukierunkować. Kto był winny? Czy decyzja Świetlikowej Gwiazdy była właściwa? Mały Liść nie miał żadnych przykrych sytuacji związanych z przywódcą, który chyba nawet na swój sposób próbował nawiązać z nim jakiś kontakt, choć nie starał się też robić niczego na siłę. Dlaczego więc tak się stało? Nie wiedział sam co powinien o tym myśleć, i to było najgorsze w tej sytuacji. Czuł wyrzuty sumienia, że gdzieś w głębi wciąż próbował obwiniać Świetlika, nawet nie wiedząc czy słusznie, w końcu ten starał się być dla niego miły. Nie było żadnych dobrych rozwiązań tej sytuacji; zero odpowiedzi, które ulżyłyby w jego wewnętrznym cierpieniu. Miał już dość. Chciał po prostu przestać istnieć, choć zarazem ta perspektywa go przerażała - przynajmniej nie musiałby odczuwać tego wszystkiego, co się w nim działo.
Kocur wziął drżący oddech, jakby próbował coś powiedzieć, ale za pierwszym razem poległ, tak samo za drugim i za trzecim. Dopiero przy czwartej próbie udało mu się wydobyć z siebie cichy głos.
- N... nie rozumiem - wybełkotał niewyraźnie, wciąż łapami przykrywając pysk i mając głowę odwróconą od czarnego wojownika. - Dla- dlaczego g- go... wygnali. - Miał nadzieję, że nie musiał doprecyzowywać o kogo chodziło.
Początkowo nie miał zamiaru nic mówić i chciał przeprosić oraz uciec po raz kolejny, albo chociaż wycofać się w takim kierunku, by Dreszcz za nim nie podążył, jednak na ostatnią chwilę zrezygnował ze swojego planu. Czuł rozrywający go smutek oraz pustkę, ale także bezsilną złość, której nie potrafił ukierunkować. Kto był winny? Czy decyzja Świetlikowej Gwiazdy była właściwa? Mały Liść nie miał żadnych przykrych sytuacji związanych z przywódcą, który chyba nawet na swój sposób próbował nawiązać z nim jakiś kontakt, choć nie starał się też robić niczego na siłę. Dlaczego więc tak się stało? Nie wiedział sam co powinien o tym myśleć, i to było najgorsze w tej sytuacji. Czuł wyrzuty sumienia, że gdzieś w głębi wciąż próbował obwiniać Świetlika, nawet nie wiedząc czy słusznie, w końcu ten starał się być dla niego miły. Nie było żadnych dobrych rozwiązań tej sytuacji; zero odpowiedzi, które ulżyłyby w jego wewnętrznym cierpieniu. Miał już dość. Chciał po prostu przestać istnieć, choć zarazem ta perspektywa go przerażała - przynajmniej nie musiałby odczuwać tego wszystkiego, co się w nim działo.
| x | x x ![]() |
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a zestarzałem się po cichu.................................... ....................................trudno to wytrzymać jest bije nam zaklęty dzwon w święconej wodzie...... ........palce brudnych rąk bliżej podszedł pod nasz próg zimny od śmierci duch niektórzy z nas życiem już zmęczeni jak staliśmy razem............................. ..................................tak leżymy podzieleni jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i ≡ w przejściu ≡ |
x |
✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: CYV3Fze.png]](https://i.imgur.com/CYV3Fze.png)