01.10.2018 01:00
- Dwa liście. Trzy. Zależy od wielkości kota - odparł mrukliwie na jej pytanie łagodnie odbijając w bok; nie chciał wychodzić z terenów łęgów, lubił okolicę lasów, dlatego chciał pokręcić się właśnie tutaj, skoro już wyszli. Musiał się skupić na dużej ilości bodźców, nie miał więc czasu, by myśleć o tym wszystkim, co wydarzyło się w Klanie Rzeki i jak mocno odbiło się to na jego psychice. Był tylko on, Księżyc, las łęgowy przed nimi oraz choroby, rany i zioła, które mieli do omówienia. Nic więcej nie miało prawa wkraść się pomiędzy myśli Łososiowej Łuski.
- Dobrze - powiedział odwracając łeb, by spojrzeć na Księżycową Łapę i skinąć jej krótko, dość mechanicznie głową. - Rany, zwichnięcia i skręcenia muszą być usztywnione - dodał po kilku przebytych krokach, by uzupełnić jej wiadomości. - Złamaną kość należy... nastawić. To bolesny zabieg. Można podać kawałek kory. Gałązkę. Cokolwiek, razem z makiem. Żeby pacjent nie połamał sobie zębów - ciągnął dalej i uniósł głowę, by spojrzeć na chmurne niebo ponad nimi, pomiędzy splotami gałęzi. - Kończynę usztywniasz prostym kijem. Przywiązujesz go do łapy. Suchą trawą, powojem, tym co masz.
Technikę leczenia złamań opanował sam, powołując się na swoją własną intuicję. Miał też pewne doświadczenie, biorąc pod uwagę że wyciągnął już kilka kotów ze złamań, które mogłyby do końca życia upośledzić ich życie jako wojowników Klanu Rzeki. Ostatnimi czasy jednak złamań było dużo mniej. To była dobra wiadomość, bo nie były to proste rany i wymagały od medyka sporej gimnastyki mentalnej by to wszystko dobrze zrobić w warunkach polowych, jednak Księżycowa Łapa powinna być gotowa na każdą ewentualność.
- Dobrze - powiedział odwracając łeb, by spojrzeć na Księżycową Łapę i skinąć jej krótko, dość mechanicznie głową. - Rany, zwichnięcia i skręcenia muszą być usztywnione - dodał po kilku przebytych krokach, by uzupełnić jej wiadomości. - Złamaną kość należy... nastawić. To bolesny zabieg. Można podać kawałek kory. Gałązkę. Cokolwiek, razem z makiem. Żeby pacjent nie połamał sobie zębów - ciągnął dalej i uniósł głowę, by spojrzeć na chmurne niebo ponad nimi, pomiędzy splotami gałęzi. - Kończynę usztywniasz prostym kijem. Przywiązujesz go do łapy. Suchą trawą, powojem, tym co masz.
Technikę leczenia złamań opanował sam, powołując się na swoją własną intuicję. Miał też pewne doświadczenie, biorąc pod uwagę że wyciągnął już kilka kotów ze złamań, które mogłyby do końca życia upośledzić ich życie jako wojowników Klanu Rzeki. Ostatnimi czasy jednak złamań było dużo mniej. To była dobra wiadomość, bo nie były to proste rany i wymagały od medyka sporej gimnastyki mentalnej by to wszystko dobrze zrobić w warunkach polowych, jednak Księżycowa Łapa powinna być gotowa na każdą ewentualność.
| x ★ ★ ★ behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind... | x | ![]() |
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
