#82
Z reguły od razu po wojowniczym treningu terminatorka brała coś ze stosu i jadła w Królikarni, jednak coraz częściej decydowała się sama łapać własne pożywienie. Dziś najchętniej by tak zrobiła, ale wciąż męczyły ją raz na jakiś czas lekkie nudności po niedawnym zatruciu i wolała zwyczajnie nie ryzykować tym, że większy wysiłek doprowadzi ją do zwrócenia pokarmu. Musiała też chwilowo nieco zwolnić z treningiem wojowniczym i zająć się na razie powtarzaniem teorii z Czaplim Skrzydłem, przynajmniej dopóki jej stan nie będzie już takim utrudnieniem.
Po spożyciu w spokoju posiłku(BARDZO ostrożnie wybranego) córka Ubłoconej Mordki poleżała jeszcze jakiś czas, aż nadeszła pora na medyczny trening. Podniosła się wtedy i przeciągnęła krótko, po czym weszła do Królikarni. Skinęła sztywno medykowi, do którego się skierowała, gdy ten wypowiedział jej imię. Zastrzygła uszami, gdy zwrócił uwagę na leżącą w legowisku chorych terminatorkę. W pierwszej chwili jej serce zabiło szybciej, a umysł nawiedziła myśl, że może zrobiła coś źle, ale szybko się ogarnęła - w końcu bury medyk nic takiego nie powiedział.
- Bójka. Dostała w pysk... i bark. Maść z liści stokrotki na obite miejsca. Pajęczyna.. niepotrzebna. Nie może się dużo ruszać. Terminatorka. Żeby maść nie zeszła - odpowiedziała, starając się zdać jak najprecyzyjniejszy, ale zarazem najbardziej treściwy raport.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W