#8
Wypuściła przez nos zimne powietrze, lekko kiwając głową w reakcji na słowa Fiołka. Miał rację – nie mogła chyba magicznie znaleźć złotego środka i dogadać się z wszystkimi, nawet jeśli to byli jej bracia albo siostry, chociaż z tymi drugimi relacje miała akurat bardzo dobre. Była przecież tylko kotem. Oni wszyscy byli tylko kotami, w dodatku całkiem znacznie się od siebie różnili. A jednak... nie mogła sobie tak po prostu odpuścić. Miała zamiar zrobić wszystko, żeby jakoś spróbować się porozumieć ze Słońcem, choćby nie wiadomo co.
– Nooo, pewnie masz rację. Ale spróbuję jakoś się z nim, no, dogadać! – stwierdziła i uśmiechnęła się wesoło, a potem – cóż, pobiegli. Bieganie zawsze sprawiało jej jakąś przyjemność, nawet jeśli brnięcie przez śnieg samo w sobie nie było zbyt przyjemne. W obozie nie miała do tego może zbyt dużego terenu, bo latanie w kółko po centrum nie było zbyt ciekawe. Tam skupiała się raczej na badaniu kępek trawy i zarośli przy Kłującej Gęstwinie, szukaniu mysiej norki, odnajdywaniu ciekawych zakamarków i innych takich. Okrążając obóz, w dodatku na takiej otwartej przestrzeni, było znacznie lepiej. Zwolniła, kiedy tylko zrobił to Fiołkowy Świt, wlepiając wzrok w roztaczające się przed nimi pagórki. A więc to były te Wyjące Wzgórza? Oho, zapowiadały się ciekawie! Pewnie było tam tyyyle miejsca, do... no, trenowania, skoro to były tereny treningowe, rzecz jasna.
– Ooo. To fajnie! – uznała. Trening w nocy? Ha, to by było dopiero coś! A rano czy też w ciągu dnia, tak jak teraz, też jej pasowało, była w stanie się dostosować. Co wcale nie zmieniało faktu, że trening po zachodzie słońca brzmiał jak coś odmiennego. W bardzo dobrym sensie. Przekrzywiła lekko głowę, żeby spojrzeć na Fiołkowy Świt. Rangi... to faktycznie było dość proste, przynajmniej póki nie musiała pamiętać wszystkich obowiązków tych rang. Bo same nazwy, rzecz jasna, pamiętała. Chyba wszystkie, bo o ile najlepsza w zapamiętywaniu natłoku informacji nie była, to ich wcale nie było tak dużo, a poza tym znała się na samych kotach, które w klanie były. – Kocięta, terminatorzy, wojownicy... medyk, zastępca, przywódca. A, no i medyk chyba też ma jakiegoś swojego terminatora, nie? Ale, ee, tylko jednego. Poooza tym są jeszcze matki i starsi, jak moja babcia!
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W