#46
Mimo wszystko, przydługie łapy postanowiły wciąż wystrzelać do przodu i do przodu, pchając Orlika coraz bliżej ptaka, usiłującego ratować swój żywot, który za chwilę mógł zawisnąć na włosku. Poskutkowało to tym, że powstała okazja wprost idealna do oddania skoku – i terminator skoczył. Gwiezdni postanowili na pierwszym polowaniu obdarzyć go całkiem niezłą dawką szczęścia, spontaniczny plan przyciśnięcia bażanta do ziemi bowiem wypalił. Rdzawy zwierz znajdował się w tej chwili pod szczupłym ciałem Orlika, jednak skrzydlatemu taki stan rzeczy nie do końca odpowiadał. Bronił się zaciekle, tak zajadle, jak tylko się dało, wszystkie siły wkładając w próby pozbycia się kociego ciężaru z opierzonego grzbietu. Łopotał skrzydłami, iście rzucając początkującemu łowcy kłody pod łapy. Do serca Wichrzaka jednak na nowo wdarło się trochę nadziei, mimowolnie wlewającej się w gesty kocura. Czas odesłać bażanta na drugą stronę, bo jakkolwiek było to okrutne, klan potrzebował jedzenia, a bury powodów do zadowolenia Fiołka i przy okazji samego siebie.
Bażant nie postanowił jednak poprzestać na wymachiwaniu przekształconymi górnymi kończynami. Wykręcał szyję, próbując obrócić dziób w broń przeciwko niedoświadczonemu łowcy. Początkowo wrodzony refleks pozwalał unikać kłapnięć, szczęśliwa passa nie może jednak trwać wiecznie, tym bardziej że przecież nie wspierała się na praktyce.
Konkretniej wyglądało to w sposób następujący. Orlik prawą, przednią łapę trzymał mniej więcej w miejscu, w którym szyja i klatka piersiowa spotykają się z tułowiem, tworząc jedną całość, tuż nad skrzydłem. Ptaszysko wciąż usiłowało wyzwolić się, nie tylko bijąc skrzydłami, ale też robiąc użytek z dzioba, nieco zakrzywionego przy końcu. Dotąd próby użycia czegoś na kształt pyska nie powiodły się, tym razem jednak los powziął zamiar wywinięcia pręgowanemu figla, zaciskając dziób bażanta na jednym z palców niedominującej łapy. Ból przeszył całe ciało, na uderzenie serca rozpraszając uwagę terminatora.
Trzeba działać prędko, bo w przeciwnym razie nie będzie tutaj już niczego do roboty. Lecz czy w ogóle będzie mieć okazję wyciągnąć prawą, przednią kończynę, by podjąć próbę mocnego uderzenia w zielony, migocący tył łba zwierzęcia? Opierzona istota nie miała przecież zamiaru skończyć jako czyjś obiad, wciąż podejmowała próby oswobodzenia się, dlatego też chwilowe rozproszenie łowcy raczej nie mogło ujść jego uwadze. Kto osiągnie zwycięstwo, kot czy bażant?
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W