#28
Chyba ukradkowe zerkanie na Suchą Łapę podziałało. Wreszcie zaczął skupiać się na okolicy, a nie na niej. Później jak będzie miał patrolować Granicę, to nie będzie ich ogarniał, bo jedyne na czym był skupiony to na jej zielonych oczach i cały trening pójdzie na marne. Oczywiście nie wykluczone, że Suchy ma podzielną uwagę i ogarnia otoczenie znajdujące się za niebieską kotką. Gdy siostrzeniec zaczął się rozglądać Lawendowy Kwiat poczuła ulgę. Wypuściła głośno powietrze z płuc i szła całkowicie wyluzowana. Jeśli chodzi o Kodeks Wojownika to wszytko zostało ustalone. Lawenda kiwnęła głową posyłając siostrzeńcowi promienny uśmiech. Cieszyła się, że tak dobrze dogaduje się ze Suchym. Sprawia on wrażenie spokojnego i opanowanego w porównaniu do Górskiego Strumienia i Sikorczej Łapy, które mają nieskończone pokłady energii.
Niebieska kotka była zaskoczona reakcją Suchej Łapy. Dziwił ją fakt, że nikt nie powiedział mu o poprzednich terenach. Spojrzała na niego robiąc wielkie oczy.
- No, nie. Myślałam, że wiesz o tym- zareagowała. Z tego, co kojarzy to Suchy urodził się parę księżyców po przenosinach, więc temat był jeszcze w miarę świeży. Dziwne, że do niego to nie dotarło. Przynajmniej Lawenda ma teraz przyjemność opowiedzenia mu wszystkiego.
- Kiedyś mieszkaliśmy daleko stąd, w pobliżu Wielkiej Słonej Wody. Najpierw Klan Wichru miał Obóz w jaskiniach i koty żyły w półmroku. Podczas jednej ceremonii, gdy Klan zebrał się wokół jeziora, który był miejscem spotkań, Obóz zaczął się walić. Ponieśliśmy wtedy ogromne straty. Straciliśmy wiele kotów i bezpieczne miejsce. Musieliśmy przenieść się do Tymczasowego Obozu, gdzie przyszłam na świat. Jakiś czas później na naszym terenie pojawił się ryś i Przywódcy zdecydowali opuścić tamte ziemie. I tak wyruszyliśmy w podróż w nieznane, aż dotarliśmy tutaj- wyjaśniła sprawę zmiany terenów. Lawenda do dziś żałuje, że nie było jej dane zobaczyć Wielkiej Słonej Wody. W ogóle nie zdążyła poznać poprzednich terenów, ponieważ ledwo została terminatorką, a już opuszczali tamte ziemie. Serce jej się krajało, gdy opuszczała dom, w którym się urodziła. Ona kochała poprzedni Obóz, lecz większość kotów go nie cierpiała i ciągle narzekała, że to złe miejsce.
- Też nie mogłam w to uwierzyć, że mogą posunąć się do takich rzeczy! - zareagowała oburzona. Machnęła gwałtownie ogonem i zmarszczyła brwi. Czuła, że może dać upust negatywnym emocjom, ponieważ w końcu poznała kogoś, kto nie broni Dwunogów twierdząc, że są oni różni i niektórzy są dobrzy.
- Wolałabym żebyś nie mścił się na nich, jeszcze tobie zrobią krzywdę i będzie jeszcze większa tragedia! Wracając do naszej wędrówki, szliśmy sobie razem ze wszystkimi Klanami, kiedy nagle zostaliśmy zaatakowani przez Dwunożnego! Twój dziadek, Czyżykowy Głos przyjął jego atak na siebie ochraniając przy tym inne koty. Niestety, w wyniku obrażeń odszedł do Gwiezdnego Klanu.- opowiadała z wielkim przejęciem o swoim ukochanym tacie. Lawendowy Kwiat wzięła głęboki oddech, aby móc dalej kontynuować swoją wypowiedź.
- I pomyśleć, że niektóre koty zwane Pieszczochami mieszkają z nimi i , o dziwo są szczęśliwe! Ja tego nie rozumiem!- powiedziała i tupnęła łapką. Już była cała zdenerwowana na tych całych okropnych Dwunożnych. Chętnie by jeszcze na nich ponarzekała, powyzywała albo jeszcze lepiej opracowałaby jakieś ciekawe plany zemsty. Jednak będąc już dojrzałą kotką, wojowniczką i mentorką, stwierdziła, że musi dawać dobry przykład, toteż uspokoiła się.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W