#76
– Tak. Wprost mi powiedziała, że okłamuje swoich rodziców i udaje, że chodzi na treningi, ale w rzeczywistości jej mistrz nawet się nią nie zainteresował. Pozwalał jej chodzić po terenach bez znajomości tak podstawowych rzeczy, jak walka – odparł z gniewem w głosie, a jego ogon uderzył gwałtownie o jego lewy bok. Jak ZASTĘPCA mógł być tak nieodpowiedzialny? Jeżeli faktycznie nie żyła… jeżeli… to nie była to jedynie wina wściekłego lisa, ale też mistrza kocicy, który miał jedynie pszczoły w mózgu. Najwyraźniej Cieniści przejrzeli wreszcie na oczy – szkoda, że dopiero wtedy, gdy Barszczowa Łapa… zginęła. Chęć wyparcia tej wiadomości zaczęła powoli ustępować na rzecz irytacji. Wiedział, że lis nie jest łatwym przeciwnikiem, choćby dla dwóch czy trzech kotów – w końcu jeden z jego wujków zginął w walce z właśnie tym drapieżnikiem, choć w walce towarzyszyła trójka innych kotów, w tym poprzedni Wichrowy przywódca oraz jego matka, która wówczas straciła ogon. Musiał przyznać, że wydawało się… prawdopodobnym, by zamordował wojowniczkę oraz terminatorkę, która raz w życiu ćwiczyła walkę z innym kotem. Wypuścił głośno powietrze.
– Wybacz moją pierwszą reakcję, Popielny Żarze – powiedział w końcu, usiłując powstrzymać irytację i gniew. – Widziałem się z Barszczową Łapą parę księżyców temu i teraz dziwnie jest słyszeć, że nie żyje – przyznał, po czym zacisnął lekko zęby. Kiwnął lekko głową, słysząc kolejne słowa kocicy. Co prawda nie słyszał, by ktokolwiek meldował o obecności lisa, ale na wszelki wypadek powinni być ostrożni… i może zebrać się całą grupą, by pozbawić zwierzę życia, żeby nie sprawiało zagrożenia nikomu więcej.
- Poinformuję mój klan o potencjalnym zagrożeniu. Dziękuję za informację – odparł, patrząc oczy w kocicy. – Mam nadzieję, że to nie jest normalną sytuacją, że terminatorzy waszego klanu są pozostawieni sami sobie?
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W