#8
- Ano - wymamrotał, wodząc wzrokiem po tafli rzeki. Jak już wcześniej zostało powiedziane, woda płynąca była dla Maczka zjawiskiem dosyć nowym, a więc tak jak wszystko, co nowe i nieznane - automatycznie fascynującym. - W sumie... skąd te seki wypływają? - zapytał, widząc, że te ciągną się i w jedną i w drugą stronę, co znaczyło, że gdzieś musi być ich początek, ale też i koniec. Zaciekawiło go, czy gdyby teraz zaczął sobie iść ich brzegiem, ostatecznie dotarłby do źródła rzeki? Co prawda taka eskapada znaczyłaby, że musiałby przejść przez terytorium innego Klanu, co raczej nie było zbyt rozsądnym posunięciem, to też nigdy się nie dowie.
- Och. - Skinął lekko głową. - A znasz jeszcze jakieś koty z innych Klanów? - dopytywał. Skoro już wiedział, że znajdywanie sobie przyjaciół poza Klanem Wichru nie jest całkiem zakazane, to w sumie nic go nie powstrzymywało. Postanowił więc sobie, że kiedy tylko nadarzy się okazja na rozmowę z kimś takim, to z chęcią ją wykorzysta. Z zachowaniem ostrożności i zdrowego rozsądku oczywiście, bo ostrzeżenia Imbira były przecież bardzo sensowne. Lepiej unikać niebezpieczeństw. Chociaż żeby być szczerym, ostatnimi czasy Maczek coraz bardziej niechętnie myślał o rzeczach takich jak ostrożność czy zdrowy rozsądek - chciałby móc robić rzeczy już teraz, zaraz, bez ciągłego martwienia się konsekwencjami. Był to jednak tylko zalążek jakiejś myśli, jakiegoś pragnienia, którego nie był jeszcze w stanie wprowadzić w życie.
- A tego terminatora medyka to medyk sobie wybiera sam, czy psydziela mu go psywódca? - Ponownie - Maczek nie miał żadnych medycznych ambicji, pytał tylko po to, by lepiej zrozumieć działanie Klanu. Może trochę go ciekawiło, jak działa to całe leczenie ziołami, jednak było to na tej samej zasadzie, na jakiej ciekawiło go wszystko inne, czego nie znał, więc raczej nie miał zamiaru podejmować terminu u Lśniącej Sadzawki tylko z tego powodu.
Słuchając o wojownikach i terminatorach skinął tylko głową, nie mają żadnych pytań. Te rangi były mu najbliższe, więc siłą rzeczy wiedział o nich najwięcej. Tak samo było w przypadku matek i kociąt - w końcu kocięciem sam ledwo co przestał być, a w towarzystwie matek przebywał przez ostatnie sześć księżyców.
- O, ciocia Lawenda mi o tym mówiła! - pochwalił się radośnie, wyraźnie ożywając słysząc wzmiankę na ten temat. Opowieść Lawendowego Kwiatu o wędrówce Klanow była jedną z rzeczy, które rozpaliły w Maczku ciągotkę do podróży. Często myślał, że sam chciałby przeżyć coś podobnego, tyle, że minus rysie i potwory, i Dwunogi. - Mówiła, se Klan Wichru mieszkał wtedy w jaskiniach - dorzucił. Ciekawiło go, czy Imbirowy Pył wie na ten temat jeszcze więcej, bo jeśli tak - Maczek z chęcią przyjmie dodatkowe informacje.
poznać wszystkie diabły, anioły
_________________________________________elfy, strzygi i upiory x ̖́-
błąkać się w obrazach świętych
spędzić dwie noce u wiedźm przeklętych
spotkać tego, co się boją
boga ze zrudziałą brodą
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W