Owszem. Sokół po prostu nie znosił siedzenia w miejscu. Czuł się wtedy nikomu niepotrzebny, zupełnie jak jakieś piąte koło u wozu, na które nikt nie zwracał już uwagi, a on musiał działać. Nic zatem dziwnego, że właściwie ciągle znajdował się w ruchu. Opowiadał, szkolił, patrolował albo polował, wysłuchiwał tego, co inni mieli do powiedzenia, podejmował decyzje, jeśli nie robiła tego akurat Malina. Było wiele rzeczy, jakie spadały na jego barki, jemu jednakże w pełni to odpowiadało. Nie miał jednak tyle czasu na spotykanie się z własną rodziną, ile zapewne by chciał, wiedział jednak, że wciąż może to zmienić i wciąż jeszcze może z nimi porozmawiać i przekonać się, jak się mają. Splątana zdawała się zadowolona, a to liczyło się dla niego chyba najbardziej na świecie.
- Tak. Jest wiele rzeczy, o jakich trzeba pamiętać i czasami czas ucieka między łapami, niestety. Sama pewnie też odczuwasz tego skutki, w końcu wojownicy mają równie dużo obowiązków - zauważył spokojnie i raczej nie brzmiał, jakby się tłumaczył, chociaż w jakimś stopniu czuł, że w sumie to powinien. W końcu kocięta były ważne, jego wnuki były ważne, zajmował jednak taką pozycję w Klanie, że nie mógł poświęcać im całego swego czasu. Uśmiechnął się jednak może niezbyt atrakcyjnie, ale dość wyraźnie, gdy Barwna zaczęła opowiadać o jego wnukach i widać było, że chętnie posłuchałby jeszcze więcej. - Pokazałem Miodek, gdzie żyją żuki. Nie spodziewałem się, że kocięta mogą być na tyle zainteresowane ich losem - stwierdził, jakby nieco rozbawiony.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W