04.12.2019 21:42
Z uwagą wysłuchała tego, co Śliwkowa Pestka miała dopowiedzenia na temat Księżycowego Pyłu. Zatem kotka nie wybrała sobie jeszcze terminatora. Pajęcza Łapa jednak miała wrażenie, że była to tylko kwestia czasu. Stanowisko medyka było czymś ważnym i pożądanym, nawet ona, mieszkająca wiele czasu poza granicami Klanu, to wiedziała. Nie wiedziała kiedy dokładnie zginął Łososiowa Łuska, ale na pewno już wkrótce znajdą się koty łase na to stanowisko nie tylko dla ratowania życia, ale także prestiżu samego w sobie, świadomości bycia ważnym, specjalnym na tle innych kotów w Klanie.
xx - Dlaczego Śliwkowa Pestka czasem się jąka? - zapytała Pajęcza Łapa, wpatrując się w wojowniczkę. Nie wyglądała jakby oceniała łaciatą, raczej, jakby szczerze ją to interesowało. Spotkała wiele kotów, które sepleniły, naprawdę bardzo dużo, ale jąkanie się było dla niej zjawiskiem zgoła niepojętym. Sama się nigdy nie jąkała i nie miała pojęcia, jaka reakcja organizmu mogła doprowadzić do czegoś... takiego. W dodatku Śliwkowa Pestka jąkała się bardzo... wybiórczo, raz na jakiś czas, z reguły rozpoczynając nowe zdanie. Ona sama nie była wcale lepsza, bo wciąż miała problemy z poprawnym wypowiadaniem się, czasem zmiękczała literkę r oraz gdy była zmęczona albo nie skupiała się na rozmowie, albo mówiła szybko, albo była rozzłoszczona, to wracała do mówienia w trzeciej osobie.
xx - Czyli, jeśli w niego nie wierzą, to nie istnieje - wyciągnęła wniosek ze słów swojej mistrzyni, która powiedziała, że tylko koty, które wierzą w Gwiezdny Klan, do niego idą. Czyli jak ktoś nie wierzy, to nie idzie. Więc Gwiezdny Klan wtedy nie istnieje, było to dla niej tak logiczne, jak zaniesienie ciała Poziomkowej Ścieżki na stos zdobyczy wiele księżyców temu. Ona sama niewiele mogła powiedzieć na temat jej wiary w Gwiezdny Klan, bądź jej braku wiary, bo ani w niego wierzyła ani w niego nie wierzyła. Wiedziała, że jest to coś, co wyznaje większość kotów w czterech klanach i przyjmowała to za coś na rodzaj pewnej polisy ubezpieczeniowej. Zakładała, że może coś takiego być. Ale czy było? Czy musiało? Czy ONA tego potrzebowała? To już była inna, bardziej zagadkowa kwestia, ale Pajęcza Łapa raczej nie rozmawiała na ten temat z innymi kotami i też nie zamierzała.
xx - Gdy Pajęcza Łapa mieszkała na osiedlu to spotkała jednego kota któhy wiedział o Gwiezdnym Klanie - nadmieniła cicho, przypominając sobie o starszym srebrzystym kocurze, który próbował ją nauczyć prawidłowego wypowiadania się. Kot nie nosił obroży, ale też nie wyglądał ani jak samotnik ani jak Klanowy kot, chyba wspominał coś o tym, że mieszkał w jakimś budynku dwunożnych, ale nie miał swoich dwunogów.
xx - Podziękować? To wojownicy upolowali zwierzynę, a nie Gwiezdny Klan - powiedziała zdziwiona, lekko unosząc brwi. Nie miała na myśli podważać słów Śliwkowej Pestki, ale wydało jej się to po prostu nieco dziwne, a nie lubiła za bardzo czegoś... nie rozumieć. Nie miała problemu z tym, że czegoś nie wiedziała, nigdy nie pędziła po wiedzę - ale nie lubiła, gdy elementy otaczającego świata były dla niej niejasne, nielogiczne. W takich momentach, mimo swej naturalnej małomówności, wolała dopytać, dociec, a oczekiwała odpowiedzi konkretnych, nie "tak bo tak". Cała struktura Klanu, Gwiezdny Klan, bezwiedna wiara w niego, bezkrytyczne wyznawanie Kodeksu Wojownika, to wszystko było tym, do czego Pająk bardzo... CHCIAŁA się dostosować, bo chciała odnaleźć własne miejsce w świecie, ale z drugiej strony zupełnie tego nie rozumiała. Wiara w coś, przestrzeganie zasad ustalonych pokolenia temu, to było dla niej dziwne i zastanawiała się, czy jest w stanie w ogóle tego dokonać.
xx - Czerwona Gwiazda kiedyś wspominała Pajęczej Łapie o Miejscu Gdzie Bhak Gwiazd. Ale to było dawno temu. Mówiła, że opowiadała jej o nim jej mama. Ale Pajęcza Łapa już nie pamięta szczegółów. Może zapyta o to znowu mamę - powiedziała, po raz kolejny bardziej do siebie, jakby artykułując swoje własne myśli, aniżeli do Śliwkowej Pestki. Pajęcza Łapa mimo uważnego obserwowania świata wokół, wydawała się być odrobinę odrealniona, jakby prowadząc rozmowę nie do końca faktycznie prowadziła ją z drugim kotem, zdarzało jej się szybko zmieniać tematy albo zadawać pytania, które na pierwszy rzut oka wydawały się być nieprzydatne.
- W porządku. Pajęcza Łapa zapamięta te imiona - przytaknęła głową na ostatnią wypowiedź wojowniczki. Powinna sobie poradzić ze zrobieniem własnego legowiska, ale w gruncie rzeczy, to tak dawno z żadnym nie miała styczności, że pomoc Śliwkowej Pestki mogła się okazać bardzo przydatna.
xx - Dlaczego Śliwkowa Pestka czasem się jąka? - zapytała Pajęcza Łapa, wpatrując się w wojowniczkę. Nie wyglądała jakby oceniała łaciatą, raczej, jakby szczerze ją to interesowało. Spotkała wiele kotów, które sepleniły, naprawdę bardzo dużo, ale jąkanie się było dla niej zjawiskiem zgoła niepojętym. Sama się nigdy nie jąkała i nie miała pojęcia, jaka reakcja organizmu mogła doprowadzić do czegoś... takiego. W dodatku Śliwkowa Pestka jąkała się bardzo... wybiórczo, raz na jakiś czas, z reguły rozpoczynając nowe zdanie. Ona sama nie była wcale lepsza, bo wciąż miała problemy z poprawnym wypowiadaniem się, czasem zmiękczała literkę r oraz gdy była zmęczona albo nie skupiała się na rozmowie, albo mówiła szybko, albo była rozzłoszczona, to wracała do mówienia w trzeciej osobie.
xx - Czyli, jeśli w niego nie wierzą, to nie istnieje - wyciągnęła wniosek ze słów swojej mistrzyni, która powiedziała, że tylko koty, które wierzą w Gwiezdny Klan, do niego idą. Czyli jak ktoś nie wierzy, to nie idzie. Więc Gwiezdny Klan wtedy nie istnieje, było to dla niej tak logiczne, jak zaniesienie ciała Poziomkowej Ścieżki na stos zdobyczy wiele księżyców temu. Ona sama niewiele mogła powiedzieć na temat jej wiary w Gwiezdny Klan, bądź jej braku wiary, bo ani w niego wierzyła ani w niego nie wierzyła. Wiedziała, że jest to coś, co wyznaje większość kotów w czterech klanach i przyjmowała to za coś na rodzaj pewnej polisy ubezpieczeniowej. Zakładała, że może coś takiego być. Ale czy było? Czy musiało? Czy ONA tego potrzebowała? To już była inna, bardziej zagadkowa kwestia, ale Pajęcza Łapa raczej nie rozmawiała na ten temat z innymi kotami i też nie zamierzała.
xx - Gdy Pajęcza Łapa mieszkała na osiedlu to spotkała jednego kota któhy wiedział o Gwiezdnym Klanie - nadmieniła cicho, przypominając sobie o starszym srebrzystym kocurze, który próbował ją nauczyć prawidłowego wypowiadania się. Kot nie nosił obroży, ale też nie wyglądał ani jak samotnik ani jak Klanowy kot, chyba wspominał coś o tym, że mieszkał w jakimś budynku dwunożnych, ale nie miał swoich dwunogów.
xx - Podziękować? To wojownicy upolowali zwierzynę, a nie Gwiezdny Klan - powiedziała zdziwiona, lekko unosząc brwi. Nie miała na myśli podważać słów Śliwkowej Pestki, ale wydało jej się to po prostu nieco dziwne, a nie lubiła za bardzo czegoś... nie rozumieć. Nie miała problemu z tym, że czegoś nie wiedziała, nigdy nie pędziła po wiedzę - ale nie lubiła, gdy elementy otaczającego świata były dla niej niejasne, nielogiczne. W takich momentach, mimo swej naturalnej małomówności, wolała dopytać, dociec, a oczekiwała odpowiedzi konkretnych, nie "tak bo tak". Cała struktura Klanu, Gwiezdny Klan, bezwiedna wiara w niego, bezkrytyczne wyznawanie Kodeksu Wojownika, to wszystko było tym, do czego Pająk bardzo... CHCIAŁA się dostosować, bo chciała odnaleźć własne miejsce w świecie, ale z drugiej strony zupełnie tego nie rozumiała. Wiara w coś, przestrzeganie zasad ustalonych pokolenia temu, to było dla niej dziwne i zastanawiała się, czy jest w stanie w ogóle tego dokonać.
xx - Czerwona Gwiazda kiedyś wspominała Pajęczej Łapie o Miejscu Gdzie Bhak Gwiazd. Ale to było dawno temu. Mówiła, że opowiadała jej o nim jej mama. Ale Pajęcza Łapa już nie pamięta szczegółów. Może zapyta o to znowu mamę - powiedziała, po raz kolejny bardziej do siebie, jakby artykułując swoje własne myśli, aniżeli do Śliwkowej Pestki. Pajęcza Łapa mimo uważnego obserwowania świata wokół, wydawała się być odrobinę odrealniona, jakby prowadząc rozmowę nie do końca faktycznie prowadziła ją z drugim kotem, zdarzało jej się szybko zmieniać tematy albo zadawać pytania, które na pierwszy rzut oka wydawały się być nieprzydatne.
- W porządku. Pajęcza Łapa zapamięta te imiona - przytaknęła głową na ostatnią wypowiedź wojowniczki. Powinna sobie poradzić ze zrobieniem własnego legowiska, ale w gruncie rzeczy, to tak dawno z żadnym nie miała styczności, że pomoc Śliwkowej Pestki mogła się okazać bardzo przydatna.
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W